zero_0
15.01.09, 09:39
Ze trzy dni temu w Uwadze było o szóstce dzieciaków z kazirodczego
związku ojca z córką. Czwórka dzieci jest chora. Jedynie
dwójką "opiekuje" się matka. Pozostałe w szpitalu, domu dziecka itp.
Najprawdopodobniej pojawią się kolejne dzieci, ponieważ "tatuś-
dziadek" i "mamusia" przebywają na wolności i swobodnie mogą płodzić
kolejne ofiary. Co myślicie o takiej sytuacji w kontekście aborcji?
Oczywiście życie to życie i nie powinno być kompromisów, ale może
lepiej byłoby im na tamtym Świecie?... Bo co za życie przed tymi
dzieciakami... Oczywiście najlepiej byłoby gdyby w ogóle nie zostały
poczęte. A może ktoś z Was uważa, że skoro zostały poczęte, to tak
miało być i niektórzy powiedzą - tak Bóg chciał...Abstrahując -
dzieci te żyją na koszt podatnika, czyli nas, przez głupotę i
nieodpowiedzialność "rodziców".
I w kontekście pienędzy zastanawiam się czy aby np. moja aborcja nie
była słuszna, bo przecież mogłoby być tak, że zaczęłabym szukać
wsparcia od państwa. Najpierw głupie postępowanie, a potem
wyciąganie łap po cudzą kasę...to chyba nie jest w porządku.