Dodaj do ulubionych

I co o tym myśleć...?

15.01.09, 09:39
Ze trzy dni temu w Uwadze było o szóstce dzieciaków z kazirodczego
związku ojca z córką. Czwórka dzieci jest chora. Jedynie
dwójką "opiekuje" się matka. Pozostałe w szpitalu, domu dziecka itp.
Najprawdopodobniej pojawią się kolejne dzieci, ponieważ "tatuś-
dziadek" i "mamusia" przebywają na wolności i swobodnie mogą płodzić
kolejne ofiary. Co myślicie o takiej sytuacji w kontekście aborcji?
Oczywiście życie to życie i nie powinno być kompromisów, ale może
lepiej byłoby im na tamtym Świecie?... Bo co za życie przed tymi
dzieciakami... Oczywiście najlepiej byłoby gdyby w ogóle nie zostały
poczęte. A może ktoś z Was uważa, że skoro zostały poczęte, to tak
miało być i niektórzy powiedzą - tak Bóg chciał...Abstrahując -
dzieci te żyją na koszt podatnika, czyli nas, przez głupotę i
nieodpowiedzialność "rodziców".
I w kontekście pienędzy zastanawiam się czy aby np. moja aborcja nie
była słuszna, bo przecież mogłoby być tak, że zaczęłabym szukać
wsparcia od państwa. Najpierw głupie postępowanie, a potem
wyciąganie łap po cudzą kasę...to chyba nie jest w porządku.
Obserwuj wątek
    • mamaanieli Re: I co o tym myśleć...? 15.01.09, 11:23
      zero, a ty uważasz, że Bóg chce zeby istniały kazirodcze związki?
      bo jakos nie sądzę, zeby na tym forum znalazła sie osoba, która by
      się do tej genialnej teorii przychyliła.
      te dzieci nie żyją przez głupotę rodziców, tylko w zwiazku z ich
      ciężką patologią. chorobą psychiczną, śmiem twierdzić. o głupocie
      można mówić gdy panienka sypia z mężem koleżanki i "przypadkiem"
      zachodzi w ciażę.
      i rolą państwa jest ubezwłasnowolnić tych ludzi("tatuśka"
      i "córuś"), zamknąć w odpowiednich zakłądach - jeśli trzeba. to jest
      podstawa i priorytet.
      • zero_0 Re: I co o tym myśleć...? 15.01.09, 13:11
        > zero, a ty uważasz, że Bóg chce zeby istniały kazirodcze związki?
        > bo jakos nie sądzę, zeby na tym forum znalazła sie osoba, która by
        > się do tej genialnej teorii przychyliła.


        Miałam na myśli zaistnienie nowego życia, do czego Bóg przykłada
        swoją rękę w myśl twierdzenia, że on daje życie i że tylko on może
        je odebrać. Nie stworzyłam żadnej nowej teorii. I nie stawiałam
        pytania czy Bóg chce kazirodczych związków. Nowe życie poczęte z
        takiego chorego związku też jest życiem i to danym przez Boga, tak
        czy nie? No bądźmy konsekwentni...
        W przypadku tych ludzi może faktycznie nie o głupocie można mówić,
        ale w moim przypadku i owszem...
    • 1jula Re: I co o tym myśleć...? 15.01.09, 11:50
      wiesz, słyszałam kiedyś, że aby lepiej byłoby nam na tamtym Świecie,
      to na tym musimy dźwigać krzyże.
      Na koszt podatnika żyją też w dobrych warunkach więźniowie, więc ich
      chyba powinno się też uśmiercić wink
      ja się szykuję do urlopu wychowawczego i będę się starać o zasiłek,
      czy więc też wyciągam łapę po cudzą kasę?
      Wiesz dla mnie najbardziej niesprawiedliwe jest to, że takim
      patologicznym rodzicom nic nie można zrobić, bo tak jak pisałaś
      przebywają na wolności i swobodnie mogą płodzić kolejne ofiary, a
      tych niewinnych chce sie skazać na najwyższy wymiar kary
      • zero_0 Re: I co o tym myśleć...? 15.01.09, 12:58
        > Na koszt podatnika żyją też w dobrych warunkach więźniowie, więc
        ich
        > chyba powinno się też uśmiercić wink

        Ooo, to jest dopiero temat! Nie, może nie uśmiercić, ale niech, tak
        jak w innych krajach, płacą za ich utrzymanie rodziny, a nie
        podatnik. Dla mnie to skandal by z państwowej kasy na przyzwoitym
        poziomie utrzymywać byt przestępców, tłumacząc się tym, że dobry
        poziom jest niezbędny by nie wzniecać buntów wśród bandziorów. A
        bezbronnych chorych karmi się byle czym w szpitalach, bo oni
        przecież nie mają sił by się buntować...

        > ja się szykuję do urlopu wychowawczego i będę się starać o
        zasiłek,
        > czy więc też wyciągam łapę po cudzą kasę?

        Bez zagłębiania się w szczegóły - tak, ale to nieco inna sytuacja,
        więc jakby bardziej uprawniona.
        • sui2 Re: I co o tym myśleć...? 15.01.09, 14:59
          Więzienie dziewczyny czy tatuśka nic nie da, leczenie może pomóc być
          może chociaż dziewczynie. Ojciec wypaczył jej umysł trudno ja winić
          skoro nie miała lepszych wzorców.
          Bóg daje życie, ale czy wszystko co złe można przypisać Bogu? skoro
          wszystko co stworzył jest dobrem, dał nam wolną wolę i dał rozum.
          Jaką rolę więc odgrywa szatan?
          Gdzie zaczyna się rola Boża a gdzie kończy to samo tyczy sie działań
          szatana.
          Co do wyciągania ręki do państwa to właśnie państwo więcej wyciąga
          od nas wiec dlaczego nie brać od państwa jak się należy.
          • reniatoja Re: I co o tym myśleć...? 15.01.09, 22:33
            Ja w sumie tez tego nie rozumiem, tylu normalnych ludzi, ktorzy
            byliby wspanialymi rodzicami nie moze zajsc w ciaze, Bog nie daje im
            dziecka, i o ile to jeszcze jakos akceptuje - dziecko to nie prawo ,
            tylko dar, moze nie kazdemu Stworca chce je powierzyc, to dlaczego
            ten sam Bog, jesli to on jest tym pierwiastkiem tchnacym zycie,
            tchnie tego ducha zycia w tak nieodpowiednie sytuacje, to nie tylko
            kazirodcze zwiazki, ale miliony innych dzieci, ktore rodza sie bez
            zadnej szansy na szczesliwe zycie. Nie przekonuje mnie teoria o tym,
            ze trzeba tutaj cierpiec, by potem cieszyc sie szczesciem w niebie.
            W jej mysl, kazdy kochajacy rodzic powinien zgotowac swojemu dziecku
            pieklo, zeby zapewnic mu szczescie wieczne, a przeciez to rowniez
            naturalne, ze kazdy normalny czlowiek chce uchronic swoje dziecko
            przed wszelka krzywda i cierpieniem. Nie wiem dlaczego ten swiat
            jest tak zorganizowany, ale pewnie jest w tym jakis sens, ktorego
            nie widzimy, tacy mali ludzie jak ja.
            • spokofacet Re: I co o tym myśleć...? 15.01.09, 23:01
              teoria jest taka, ze Bog zlo dopuszcza, a wlasciwie to zlo wzielo sie z Raju i
              to czlowiek sam sobie to zlo "zalatwil" dzieki "reklamie" pewnej jablonki... no
              nie bede tu kazania prawil. Też jestem wsciekly, ze tyle zła w swiecie, te
              wojny, glod, eutanazja itd. O ile mozna sobie tlumaczyc zlo jakimis
              katastrofami, konfliktami czy chorobami to niestety glupote mozna wytlumaczyc
              tylko ta nieszczesna jablonka z Raju (mialo byc tak pieknie a wyszlo jak
              zwykle), ot dzisiejsza rezolucja Parlamentu Europejskiego wzywajaca kraje UE do
              uznania aborcji i upowszechniania jej w prawie.

              www.pro-life.org.pl/2009/01/europarlament-przyj-skandaliczn.html
            • zero_0 Re: I co o tym myśleć...? 16.01.09, 08:48
              >Nie przekonuje mnie teoria o tym,
              >ze trzeba tutaj cierpiec, by potem cieszyc sie szczesciem w niebie.
              >W jej mysl, kazdy kochajacy rodzic powinien zgotowac swojemu
              >dziecku
              >pieklo, zeby zapewnic mu szczescie wieczne,

              No, właśnie, właśnie, coś w tym jest co napisałaś...
    • zebra12 Widziałam ten program 16.01.09, 14:52
      To mną wstrząsnęło. Żal tych dzieci. Ta najmniejsza dziewczynka będzie
      upośledzona i być może nie będzie się w ogóle rozwijać. Brakuje jej części
      mózgu. Dlaczego matka i jej własny ojciec-dziadek skazali ją na to?
      Zbulwersowały mnie jednak słowa dziennikarzy, że matka "porzuciła" dziecko w
      szpitalu! Jakkolwiek by było, to słowo jest tu nie na miejscu! Nie porzuciła,
      tylko zostawiła. Jeśli dziennikarze będą się w ten sposób wyrażać, to kobiety
      będą nadal bały się zostawiać dzieci w szpitalu, czy oknach życia, by nie być
      określone, jako te, co porzuciły noworodka. A to nieprawda. Żeby zostawić
      dziecko, trzeba dużej odwagi, odpowiedzialności i miłości do dziecka. Przecież
      mogła postąpić jak tysiące innych - są beczki, rzeczki, worki, śmietniki, w
      końcu też aborcja. A jednak zostawiła dziecko, tam, gdzie jest bezpieczne.
      Trzeba ją leczyć, może jest szansa, skoro jakieś sumienia ma. A jeśli była
      wykorzystywana od dziecka przez ojca, to po prostu jest bardzo skrzywdzoną,
      nieszczęśliwą osobą.
      Ja bym jej tak pochopnie nie osądzała. Szkoda tylko, ze jednak nie chciała wziąć
      środków antykoncepcyjnych. Ciekawe czemu?
      • whiskey33 Re: Widziałam ten program 17.01.09, 09:13
        > Ja bym jej tak pochopnie nie osądzała. Szkoda tylko, ze jednak
        nie chciała wzią
        > ć
        > środków antykoncepcyjnych. Ciekawe czemu?

        Jejku.. brak mi słów nad głupotą tego pytania..
        Mówimy tu o kobiecia, która być może od wczesnego dzieciństwa była
        gwałcona, przez własnego ojca, a nie o nieodpowiedzialnej
        nastoletce, która postanowiła zrobić to w szkolnej toalecie.
        Współczuje tej kobiecie i będę się modlić, żeby jej życie się
        wyprostowało, żeby dzieci znalazły zastępcze i kochające domy, a co
        do ojca...No cóż, w tym wypadku nie znajdę w sobie
        chrześcijańskiego miłosierdzia..W Polsce powinno się przywrócić
        karę śmierci.
        Pozdrawiam.
        • zebra12 Głupota pytania? 17.01.09, 13:53
          Przeczytałaś to, co ja napisałam? Bo chyba nie...
          Skoro teraz matka tych sześciorga dzieci, jako dorosła osoba decyduje się na
          współżycie z ojcem - nie wnikając już na ile ma chorą psychikę - to widząc
          efekty swoich i ojca działań, powinna choć zdecydować się na antykoncepcję. Z
          wypowiedzi kobiety wynika, że świadomie utrzymuje kontakty seksualne ze swoim
          tatą i zamierza to robić nadal. Nikt ich nie będzie izolował od siebie, ale
          antykoncepcja w tej sytuacji jest bardzo wskazana.

          A resztę z tego, co napisałaś, to powielenie moich wywodów. Miło mi, ze się ze
          mną zgadzasz smile
          • sui2 Re: Głupota pytania? 17.01.09, 19:58
            Opieka często nie robi nic a jak głośno to oni jeszcze głośniej, jak
            podjęli kroki, czego nie oferowali? Zamiast antykoncepcji
            skierowaliby dziewczynę na terapię, pokazali, że można inaczej żyć.
            Dali lokal zastępczy, do ośrodka samotnej matki, wiele można jak się
            naprawdę chce.
            • twoj_aniol_stroz Re: Głupota pytania? 17.01.09, 20:04
              Tyle, że istnieje jedno ogromne "ale". Żeby iść na terapię, do domu
              samotnej matki, czy cokolwiek innego, to sama zainteresowana musi
              tego chcieć. W przeciwnym wypadku nawet jeśli na terapii przywiążemy
              ją do stołka, to i tak nic to nie da. Tym bardziej dom samotnej
              matki - jeśli ona sama tam nie będzie chciała zamieszkać, to nikt
              jej do tego nie zmusi. To nie jest obiekt zamkniety, gdzie
              mieszkanki są trzymane pod strażą i kluczem. Nie zliczę ile razy
              kobiety, które dobrowolnie przyszłu do znanego mi dsm, uciekały bez
              słowa, bo tak było im wygodniej.
              • sui2 Re: Głupota pytania? 17.01.09, 20:15
                No tak, ale jak była gwałcona od dziecka to taka osoba nie ma
                pojęcia, że w takim miejscu uzyskałaby pomoc i bezpieczeństwo. W
                sytuacji takiej trzeba wytłumaczyć na czym to polega. Właściwe
                podejście i terapia to duży krok w stronę istoty, decyzja oczywiście
                byłaby jej,propozycja antykoncepcji to jak dla mnie żart. Szkoda tej
                młodej dziewczyny.
                • twoj_aniol_stroz Re: Głupota pytania? 17.01.09, 20:38
                  Niestety, jedyne rozwiązanie to leczenie w psychiatryku, ale to już
                  musiałby się wypowiedzieć specjalista, a ja nim nie jestem.
                  Dobrowolnie jest to, moim zdaniem, niemożliwe na akim etapie
                  zniszczenia psychicznego.
          • kot9912 No pytanie nie z tej ziemi 28.01.09, 21:49
            zebra12 napisała:

            > Przeczytałaś to, co ja napisałam? Bo chyba nie...
            > Skoro teraz matka tych sześciorga dzieci, jako dorosła osoba decyduje się na
            > współżycie z ojcem - nie wnikając już na ile ma chorą psychikę - to widząc
            > efekty swoich i ojca działań, powinna choć zdecydować się na antykoncepcję. Z
            > wypowiedzi kobiety wynika, że świadomie utrzymuje kontakty seksualne ze swoim
            > tatą i zamierza to robić nadal. Nikt ich nie będzie izolował od siebie, ale
            > antykoncepcja w tej sytuacji jest bardzo wskazana.


            Nie wiem czy słyszałaś o czy słyszałaś o syndromie sztokholmskim albo syndromie
            dziecka bitego??? Nie oglądałam tego programu, ale nie byłabym zaskoczona jakby
            występowała tam przemoc fizyczna połączona z seksualną. Nie rozumiem, jak można
            oceniać, że ta kobieta chce sypiać z ojcem... I jeszcze ma się zabezpieczać...
            Jeśli dzieci rodziła w młodym wieku to była po prostu gwałcona. o następstwach
            gwałtu można by pisać i pisać, a ta biedna kobieta jest żywym dowodem jak
            tragedia rodzi tragedię...
    • iktoto Re: I co o tym myśleć...? 25.01.09, 20:27
      Agnieszko, odnoszę wrażenie, że w każdym Twoim poście próbujesz się
      usprawiedliwiać i przekonywać, że dobrze zrobiłaś dokonując aborcji,
      może szukasz u innych wytłumaczenia, że jednak to nie było takie złe
      rozwiązanie?? Ale mogę się oczywiście mylić w ocenie

      pozdrawiam
      monika
    • wzr1 Re: I co o tym myśleć...? 27.01.09, 00:17
      > Abstrahując -
      > dzieci te żyją na koszt podatnika, czyli nas
      Abstrachując to wiele osób które dokonały aborcji żyją na koszt
      podatnika, i nic dobrego nie robią a wręcz przeciwny, sieją zło

      > Najpierw głupie postępowanie, a potem
      > wyciąganie łap po cudzą kasę...to chyba nie jest w porządku.
      A zabicie dziecka jest w porządku?
      • sui2 Re: I co o tym myśleć...? 27.01.09, 11:22
        Ja też odnoszę takie wrażenie jak Iktoto.

        Wklejam fragment książki Roberta Detzlera.

        Bywa, że gromadzimy fałszywe przekonania, osądy i doznania.
        Dzieje się tak często, gdy jako dzieci, jeszcze zanim w pełni
        rozwiniemy naszą zdolność wnioskowania i różnicowania, akceptujemy
        przedstawione nam poglądy idee. Być może nawet jako ludzie dorośli
        nie zawsze potrafimy wyrażać swoje prawdziwe ja - może zdarza nam
        się odczuwać złość, strach, poczucie winy itp. A wszystko to jest
        zgromadzone w umysle podświadomym.
        Całą tę strukturę można porównac do komputera i programów, które są
        w nim zawarte. Na ich miejsce można wprowadzić nowe, pozytywne idee i
        przekonania prowadzące do doznań wiążących się z miłością i do
        harmonii.
        Taki rozciągnięty w czasie proces oczyszczania umysłu ( inaczej:
        przeprogramowanie umysłu) stopniowo zmienia bilans przechowywanych w
        podświadomości przekonań, które nas wspierają, i tych, które
        ograniczają.
        W miarę, jak zawartość podświadomości staje się coraz bardziej
        wspierająca i przepojona miłością, te pozytywne koncepcje stają się
        źródłem nowych twórczych doświadczeń. Zaczynamy przyciągać do siebie
        pełniejsze doświadczenie dobra.

        Bóg stworzył ludzi jako żyjące dusze, istoty świadomości. Jako
        istoty świadome, ludzie tworzą więc swój własny świat, opierając
        się na informacjach zebranych dzięki pięciu zmysłom. Kiedy pozostaje
        się ześrodkowanym w czystej świadomości dobra, staje się oczywiste,
        że wszystkie doświadczenia stanowią część procesu wzrastania
        człowieka. Każde doświadczenie to lekcja. Uświadomienie sobie tej
        prawdy pozwala w każdym doświadczeniu poszukiwać ukrytej nauki,
        poznać jej głębię i uwolnić energię, a następnie przejść do kolejnej
        lekcji.
        Ważne, aby w tym, co do nas przychodzi, odnaleźć dobro.
        Ostatecznie wszystkie nieharmonijne, destrukcyjne przekonania i
        koncepcje zostaną uwolnione z umysłu tak podświadomego, jak i
        świadomego, a wówczas dobre idee uformują nowy świat, czyli
        projekcję zewnętrzną.
        Umysł podświadomy przechowuje wiele przekonań, które mogą ograniczać
        bądź nawet przyczyniać się do powstawania urazów mentalnych,
        emocjonalnych lub fizycznych, to on w pełni kontroluje funkcje ciała
        fizycznego poprzez automatyczny układ nerwowy.
        Jeżeli przeżycia powodują trudności w czasie bierzącym, to przy
        pomocy terapeuty można te stare programy z podświadomości uwolnić.
        Czasem zdarza się jednak, że wzbudzone wspomnienia i odczucia są
        niezmiernie bolesne, odtwarzają katusze przeszłości.
        Ujemną stroną jest to, że wymagają czasem wielu godzin, aby odnaleźć
        źródło trudności. Wiele przekonań pozostaje ukrytych w
        podświadomości, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia,
        są one projektowane w naszym życiu, często wywołując nieharmonijne,
        ograniczające i bolesne skutki.
        • iktoto Re: I co o tym myśleć...? 27.01.09, 11:32
          ech, lubię tego faceta smile)
        • zero_0 Re: I co o tym myśleć...? 27.01.09, 11:49
          >Bywa, że gromadzimy fałszywe przekonania, osądy i doznania.
          >Dzieje się tak często, gdy jako dzieci, jeszcze zanim w pełni
          >rozwiniemy naszą zdolność wnioskowania i różnicowania, akceptujemy
          >przedstawione nam poglądy idee. Być może nawet jako ludzie dorośli
          >nie zawsze potrafimy wyrażać swoje prawdziwe ja - może zdarza nam
          >się odczuwać złość, strach, poczucie winy itp. A wszystko to jest
          >zgromadzone w umysle podświadomym.

          Dotyczy to również przekonań religijnych. Zastanawiałyście się nad tym?
          • iktoto Re: I co o tym myśleć...? 27.01.09, 17:14
            oczywiscie ze sie zastanawialam i to bardzo. przekonania religijne
            tez czesto bywają błędne.
            dla mnie podstawą wiary jest miłość a reszta, te wszystkie otoczki
            pozostawiają wiele do życzenia, mogą namieszac w głowie
          • twoj_aniol_stroz Re: I co o tym myśleć...? 27.01.09, 22:00
            Tak,masz rację i to o czym piszesz ma miejsce u ludzi, którzy nie
            wyszli w swojej wierze poza paciorek, wizytę w kościółku i obrazek
            bozi. Wbrew pozorom takich ludzi jest bardzo wielu i dla nich wiara
            sprowadza się tylko do wdrukowanych w dzieciństwie rytuałów, lęków i
            niezrozumiałych zasad i niczego więcej. Człowiek musi kiedyś uwolnić
            się od tego balastu z dzieciństwa i przejść dalej, czyli do
            świadomego wyboru Boga jako kierunku wędrówki. To świadome wybranie
            pozwala na życie w wolności. Wtedy nie ma lęku, rytuałów, ale jest
            świadoma decyzja, uczucie spełnienia i gesty, które mają znacznie
            głębsze znaczenie niż tylko powtarzane małpio ruchy. Wtedy Bóg
            przestaje być straszakiem, który wymusza określone zachowania. Bo
            tak naprawdę Bóg nie chce w nas widzieć niewolnika, który z lęku
            przed nim jest mu ślepo posłuszny.
            • iktoto Re: I co o tym myśleć...? 28.01.09, 16:52
              no właśnie smile))
            • zero_0 Re: I co o tym myśleć...? 31.01.09, 13:10

              > Tak,masz rację i to o czym piszesz ma miejsce u ludzi, którzy nie
              > wyszli w swojej wierze poza paciorek, wizytę w kościółku i obrazek
              > bozi. Wbrew pozorom takich ludzi jest bardzo wielu i dla nich wiara
              > sprowadza się tylko do wdrukowanych w dzieciństwie rytuałów, lęków i
              > niezrozumiałych zasad i niczego więcej.

              Dokładnie taką właśnie osobą jest np. moja matka i w takim klimacie zostałam
              wychowana. Już wcześniej zastanawiałam się nad takim postępowaniem, ale nie
              zaglądałam poza obszary wiary, religii, Kościoła. Teraz po A. zaczęłam
              zastanawiać się nad tym, która droga jest właściwa, którą ja pójdę, bo na pewno
              nie chcę tkwić w takim punkcie jak moja rodzina. Jestem na rozdrożu. Nasza
              religia (i nie tylko nasza) zaprzecza elementarnej logice, a to trudno mi
              zaakceptować. Sam Luter nakazywał wyłupić oczy rozumowi jako największemu
              wrogowi wiary. Rozum wyklucza wiarę, a ja nie chcę przestać go używać.
              Przyzwyczajenie jest silne, ale na nim nie mogę bazować w życiu. Boję się tego
              co mi kołacze w głowie, a kołacze mi, że religie to bajki...Jak widać na moim
              przykładzie, A. nie koniecznie powoduje wzmocnienie wiary czy wręcz nawrócenie.
              Może także zachwiać potężnie fundamentem, na którym budowało się, czasami
              bezmyślnie, swoje życie...Chociaż do końca nie wiem czy mój obecny stan umysłu
              ma cokolwiek wspólnego z A., bo może to tylko zbieg okoliczności...??? Nie wiem.
      • zero_0 DO WZR1 27.01.09, 11:42
        Czytaj ze zrozumieniem, kobieto! -

        > > Najpierw głupie postępowanie, a potem
        > > wyciąganie łap po cudzą kasę...to chyba nie jest w porządku.

        Powyższe zdanie odniosłam do siebie, DO SWOJEGO POSTĘPOWANIA.
        Jesteś tak, najwyraźniej, zaślepiona moralizowaniem, że nie rozumiesz kto i o
        czym pisze...

        > A zabicie dziecka jest w porządku?

        Nie, nie jest w porządku, nie napisała nigdzie, że jest w porządku i ja to wiem
        najlepiej, niestety, że nie jest w porządku...


        > Abstrachując to wiele osób które dokonały aborcji żyją na koszt
        > podatnika, i nic dobrego nie robią a wręcz przeciwny, sieją zło

        Myślę, że do aborcji dochodzi u osób, (oprócz oczywiście innych przyczyn) które
        mają na to kasę. U tych, które już przed niechcianą ciążą żyją na koszt państwa
        raczej nie dochodzi do aborcji, często właśnie tylko z braku funduszy. Jeśli
        rozpatrywać sprawę STRICTE w kategoriach kosztów, to chyba dobrze, że kobiety,
        które żyją na koszt podatnika usuwałyby ciąże (lub nieliczne zdobywają pieniądze
        i usuwają) - mniej wydatków z cudzej kieszeni, prawda?
        Zatem stawiam tezę, w opozycji do tego co napisałaś, iż jest niewiele kobiet po
        aborcji, które żyją na koszt podatnika.
        A do tego siania zła, to się nie odniosę...
        TYLKO PROSZĘ TO CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM, BEZ EMOCJI.

        A abstrahując dalej, to pisze się abstraHując a nie abstraCHując wink
        • sui2 Re: DO WZR1 27.01.09, 12:03
          Trudne, aczkolwiek trafne i madre pytanie.
          Obie z moniką znamy Roberta, jest twórcą metody, która
          oczyszcza umysł z negatywnych programów i zamienia je na pozytywne.
          Nasza znajomość tego pozwala nam na pełny obraz całej metody.
          To co tu umieściłam to zaledwie fragmenty z jego 3 książek.

          Czy religijne też. Negatywne programy tworzą się na wszystkich
          poziomach u człowieka, sam je tworzy. Podam przykład.
          Kobieta wierząca zmienia wiarę po dokonaniu aborcji, bo boi się kary
          Bożej, uważa że nie zasługuje na wybaczenie, co jest absolutnie
          tylko negatywnym myślokształtem, który z czasem tworzy blokade w tym
          wypadku na poziomie duchowości. Usunięcie tej blokady i wstawienie w
          to miejsce która była wcześniej pozwala na odzyskanie wolności na
          tym poziomie w którym blokada powstała. Inny przykład
          samookaleczanie się, działanie takie doprowadza myślokształt karanie
          siebie zawsze za coś co według nas jest słuszne wobec jakiegoś
          postępku. To blokada na poziomie fizycznym. Odnalezienie wszystkich
          blokad i ich usunięcie pozwala wrócić do zycia i nowego wolnego jego
          budowania.
          • iktoto Re: DO WZR1 27.01.09, 17:22
            usunięcie blokad pozwala wrócić do życia pod warunkiem ze dodatkowo
            włożymy w to swoją energie, prace a nie bedziemy chcieli aby ktos
            odfajczył za nas robote oczyszczając nas, bez naszej checi zmiany
            cudza praca na nas chyba nie ma sensu, bo wszystko powróci. poza tym
            musimy pojac dlaczego to wszystko ma miejsce, dlaczego tak sie
            dzieje w naszym zyciu, co jest tego przyczyną
            • sui2 Re: DO WZR1 27.01.09, 19:33
              Odniosłaś się do roboty samego Roberta czy innej?
              SRT to zmiana z negatywnych blokad na pozytywne i jedyne co należy zrobić to
              przyjąć do świadomości zmiany nowe, nie wraca się do tego co było. Wyraża się to
              jako już było. Dlatego,że oczyszcza się podświadomość, a świadomość ma
              zarejestrować nowe lepsze i kiedy już to zrobi podświadomość musi to przyjąć.
              Jeśli przyjmie zmiany to ok, jak nie, trzeba od nowa zaczynać wszystko.
              • iktoto Re: DO WZR1 28.01.09, 16:51
                to była ogólna uwaga natury filozoficznej ;/
                • sui2 Re: DO WZR1 28.01.09, 19:43

                  Dobra uwaga, ja też się zaraziłam nią ostatnio.smile)


        • wzr1 Re: DO WZR1 04.02.09, 00:22
          > Myślę, że do aborcji dochodzi u osób, (oprócz oczywiście innych
          > przyczyn) które mają na to kasę. U tych, które już przed
          > niechcianą ciążą żyją na koszt państwa raczej nie dochodzi do
          > aborcji, często właśnie tylko z braku funduszy. Jeśli rozpatrywać
          > sprawę STRICTE w kategoriach kosztów, to chyba dobrze, że
          > kobiety,które żyją na koszt podatnika usuwałyby ciąże (lub
          > nieliczne zdobywają pieniądzei usuwają) - mniej wydatków z cudzej
          > kieszeni, prawda?
          Niesądzę, Przy myśleniu kategoriami księgowego dla którego bilans
          jest robiony dla danego kwartału, może sie tak wydawać, w przypadku
          rozpatrywania całego życia w tym emerytury lub koszty leczenia
          nowotworów ze współnej kieszeni nawet efekt ekonomiczny wygląda
          zupełnie inaczej.
          Z podatków utrzymujemy wiele intytucji które tylko utrudniają życie,
          dlaczego na nich nie oszczędzamy tylko na niewinnych dzieciach.
          Napewno nie jest dobrze gdy ginie niewinny człowiek, prawda?

          > Zatem stawiam tezę, w opozycji do tego co napisałaś, iż jest
          > niewiele kobiet poaborcji, które żyją na koszt podatnika
          Stawiam tezę że kobiety po aborcji szukają wszelkich głupawych
          sposobów, żeby usprawiedliwiać to co usprawiedliwić się nieda

          Komentowałaś sama siebie tylko dlaczego na forum?
          > > > Najpierw głupie postępowanie, a potem
          > > > wyciąganie łap po cudzą kasę...to chyba nie jest w porządku.
          >
          > Powyższe zdanie odniosłam do siebie, DO SWOJEGO POSTĘPOWANIA.
          > Jesteś tak, najwyraźniej, zaślepiona moralizowaniem, że nie
          > rozumiesz kto i oczym pisze...
          • zero_0 Re: DO WZR1 11.02.09, 12:12
            > Komentowałaś sama siebie tylko dlaczego na forum?

            A dlaczego nie??? Jestem na tym forum od kilku miesięcy i spełniam
            kryteria wymagane przez założyciela w przeciwieństwie do Ciebie. Ty
            jedynie starasz się TU potępiać NAS - TE PO. Może załóż forum -
            Aborcji NIE! Mi osobiście zwisa opinia innych na temat tego co
            zrobiłam. Sama wiem co o tym myśleć i tylko to się dla mnie liczy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka