Dodaj do ulubionych

Zbigniew Piątkowski a kaleki

    • jacek.el Re: aktualne Cs? 27.07.10, 11:26
      ludwik17 napisał:

      W drodze do pracy, kupując 2-gie śniadanie, zerknąłem na aktualne
      Cs? (bo przecież jest bojkot, nie kupię)
      Oczywiście jzp pokusił się tylko o wstępniaczek, zresztą mniej
      sugestywny niż tydzień temu...strach?
      Ale co ciekawe nagle okazało się, ze w aktualnym nr jest już więcej
      artykułów podpisanych innymi nazwiskami :) Jednak zasugerował sie
      naszymi wpisami i pokazał, że "niby" ma wiecej dziennikarzy niz on i
      jeszcze 2 osoby ;)
      Ja też sprawdziłem. Faktycznie. Relację z Karawany w Mrozach napisał
      dla jzp Michał Gołebiewski (bo jzp na imprezie nie było, chyba z
      powodu zbyt małej liczby potencjalnych reklamodaców lub
      braku "oficjałki" czyli oficjalnego zaprosZenia z gminy). No i
      jeszcze Franiu Zwierzyński, Czesław Gągol i Justynka Kowalczyk-
      stażystka dziennikarska. Tylko że to jest "stały zestaw firmowy"
      (poza Michałem). Tak, że nic nowego
      • jacek.el Re: aktualne Cs? 27.07.10, 12:33
        Do wiedzmina vel wiedzmina24 ergo jzp.
        uważasz się z "jurystę", a mylisz podstawowe kwestie, a w zasadzie
        kodeksy. Trzy czy cztery razy metoda "ctrl+c" "ctrl+v" podałeś kilka
        artykułów kpk (kodeks postępowania karnego). A każdy student
        pierwszego roku prawa wie, że podstawa wszęcia postępowania karnego
        jet kk (kodeks karny). Przepisy kpk ustalają TRYB POSTĘPOWANIA,
        jakie toczy się juz przed sądem.
        Jeżeli nie jesteś jzp a faktycznie jego pełnomocnikiem, to należę do
        ludzi szczęśliwych. Spotkanie się w sądzie "face to face" z
        taką "gwiazdą" legislacyjną będzie dla moich prawników jak walka
        boksera wagi muszej (czyli twojaa skromna osobą) i boksera wagi
        półcięzkiej (siła ciosów jest mniej szkodliwa i ewentual;ny nokaut
        nie jest aż tak ciężki). Zresztą oni też śledzą ten wątek i już
        zacierają ręce.
        Czekam z nieukrywana niecierpliwością na pozew. Szykuje się dobra
        zabawa.
        Pozdrwawiam panie prawnik.
        • jacek.el Re: aktualne Cs? 27.07.10, 13:45
          Jeszcze parę słow do .... wiadomo kogo.
          Skoro raczył pan ujanic pewne fakty z mojej sfery prywatnej (właśnie
          dzwonią do mnie prawnicy z pytaniem, czy nie szykować na pana pozwów
          do sądu karnego i z powództwa cywilnego) ja też pozwole sobie na
          odrobinę "intymności". Zacznę od pewnego zdarzenia, jakie miało
          miejsce po tragicznej śmierci wójta Jerzego Lisicikiego. To nikt
          inny, jak właśnie jzp napisał na łamach swojej samochwałki, że
          startuję na wójta Cegłowa. W tym czsie nie współpracowałem z cs i o
          całej sprawie dowiedziałem się w niezbyt przyjemnych dla mnie
          okolicznościach. Nie będę wnikał w kulisy całej sprawy, faktem zaś
          było, że w rozmowie telefonicznej wyjaśniałem jzp całe
          nieporozumienie (tym bardziej, że mając mój mail nie raczył
          potwierdzić "u źródła" tej informacji). efekt rozmowy był taki, że
          ukazał się tekst w stylu "(...)zrezygniował, ale nie wiadomo
          dlaczego (...)". A ja nie zrezygnowałem. Ja wcale nie miałem zamiaru
          startować. Potem żałowałem, że nie napisałem wyjaśnień do innych
          mińskich gazet. Ale było-minęło.
          Swego czasu też pisywałem artykuły jako Ob. Jerzy Świat. Trawało to
          do czasu, aż jzp wymyślił sobie pseudonim Janko Frajdejski. W tym
          momencie skończyła się zgoda na pseudonimy. Tylko jzp miał prawo do
          pisania jako Janko Frajdejski i na rzadnych Ob. Jerzy Świat już
          zgody nie było.
          Sprawa wykładów w ramach projektu dla młodych adeptów dziennikarstwa
          i związaną z nimi prezentacją. To nie jest do końca tak, że brałem
          zaliczki po 10 złotych. Dzisiaj mogę powiedzieć, że trzeba było na
          nie "zapracować". I jedną z takich "prac" byłą właśnie prezentacja
          przygotowana na wykłady. Mogłem oczywiście powiedzieć "NIE". Wtedy
          nasze drogi rozeszłyby się wcześniej, bo jzp nie znał słowa "NIE" w
          ustach "swoich ludzi". Zresztą sam mówił, że po co ma płacić za
          wykonanie prezentacji komus obcemu, skoro może to zlecić mnie (znam
          power pointa). Tak na marginesie, to muszę sprawdzić, czy do tej
          presentacji nie są przypisane prawa autorskie (ale tym się przy
          okazji zajmą moi prawnicy z Foksal).
          Oprócz "zapisu na nazwiska" jest także prowadzona swoista polityka
          informacyjna. Obsługiwane sa tylko te imprezy, na które jzp
          osobiście uzyska zaproszenie (poza oczywiście tymi, na które
          jeździ "z urzędu").
          Pozostaje jeszcze sprawa realizacji umowy. Każdy zleceniodawca
          (także w ramach umowy o dzieło) ZAPEWNIA zleceniobiorcy WŁAŚCIWE
          wykonanie zadania (m. in. zapewnia mu środki na jego wykonanie lub
          zwraca koszty poniesione przez zleceniobiorcę na wykonanie
          zlecenia). A zatem oprócz comiesięcznej "wypłaty" powienien także
          zwracać np. koszty wyjazdów (bilety lub koszty paliwa). W cs
          wszystkie wyjazdy dziennikarze pokrywają z własnej kieszeni. Mam
          zatem pytanie, jak rozlicza się jzp np. z wyjazdów do Ostrołęki, do
          Rawy Mazowieckiej czy każdego innego tzw. "służbowego"? Podejrzewam,
          że "wrzuca " je w koszty. Zatem pisanie o bólu związanym z
          rozstaniem z przywilejami (czytaj-pożegnanie się z cs) brzmi w
          wydaniu jzp jak pusty śmiech. O jakich przywilejach i o jakim bólu
          pisze.
          Spotkałem ostatnio (w Mrozach na Karawanie, na która zresztą
          zaprosiła mnie wójt osobiście) parę osób związanych swego czasu z
          redakcją Cs. Zdaniem jzp nikt, któ jest "wyp...." przez naczelnago z
          gazety nie ma czego szuakć na mińskim rynku pracy. A tu
          niespodzianka. Już sama informacja o wyrzuceniu z cs stanowi klucz
          do otwarcia drzwi większości pracodawców i
          zatrudnienie "nieudaczników". To też jest signum temporis (mniemam,
          że jzp zrozumie tą sentencję).
          To na razie tyle. Na więcej jeszcze przyjdzie pora. Teraz czekam na
          ripostę wiedzmina vel wiedzmina24 vel (może objawi się pod nowym
          nickiem, skoro juz został rozszyfrowany). W każdym razie kolejne
          ciekawostki o jzp czekają. I niech wiadoma osoba, tj. główny bohater
          tego forum, nie próbuje wyciągać kolejnych "rewelacji". Ja też mam
          parę (i to potwierdzonych, a nie zasłyszanych lub "kupionych" jak to
          jest w przypadku jzp-np. ws. rozwodu, którego nigdy nie było, a
          który jzp "kupił w ciemno")
          • hrabiapotocki Re: aktualne Cs? 27.07.10, 14:21
            Panie Jacku.
            Nie traktuj pan jzp z takim szacunem. Nie musi pan na tym forum
            niczego wyjasniać ani niczego tłumaczyć. Fakt, że ten zakompleksiony
            kurdupel ujawnił pana sprawy prywatne świadczy jedynie o tym, że
            nazwanie jzp gnidą to ubliżenie dla ... gnidy.
            A już tak całkiem poważnie to ostatni wstępniak faktycznie stępił
            pióro me(n)dialnej gwiazdy. A i artykułow pisanych pod "pseudo"
            jakby mniej. Cóz. Mińsk chyba zaczyna spostrzegać, że król jest
            nagi. A ja ma pytanie do jzp i liczę na odpowiedź zgodną z prawdą
            (fakty zostały potwierdzone). Ile wypił jzp w dniu, kiedy został
            zatrzymany i kiedy zabrano mu prawo jazdy? Świadkowie twierdzą, że
            ledwo wysiadał z malucha.
            A co do wstępniakowych "impotentów". Coś mi się wydaje, że w pewnym
            sensie pisze naczelny o samym sobie. Oto pierwszy z brzegu przykład
            (poparty stosownym cytatem)"(...) Pierwszy był chełpliwym
            egocentrykiem z zespołem spiskowego maniactwa (...)" -[Tygodnik Co
            słychać? nr 30 (668) z 2010 roku, str.3]
            Spisek wokół własnej osoby (te stosy kłód rzucane pod nogi) i gazety
            (ten brak spersonofikowanych zaproszeń na imprezy) to nic innego jak
            właśnie spiskowe maniactwo.
            "(...)Anonimowe krytykanctwo to nie cień, a tylko jego atrapa (...)"
            [op. cit]. A takie są właśnie listy "czytelników". W większości
            anonimowe i krytykanckie. Innych redakcja nie lubi, bo gdyby co, to
            trzeba pisać sprostowanie albo polemikę. A to już rzuca ciń na
            obiektywność gazety.
            "(...) Nie jest przecież tak, że inteligencja grupy to sumamądrości
            (zapis oryginalny) jej członków. Często staje się jej wynaturzeniem,
            skarlałą formą syndromu zbiorowego myślenia (...)"-[op. cit]. Święta
            racja. Szczególnie jeżeli to zbiorowe myślenie jest zbiorem myśli
            (lub myślenia) naczelnego.
            Zastanawiam się, czy przypadkiem nie należałoby zacząć czytać
            wstępniaków jzp właśnie pod kątem takiej interpretacji. To zaczyna
            być kopalnia wiedzy psychologiczno-psychiatryczno-socjologicznej
            oraz obraz osobowości jzp. pewnie K. Okrasińskli miał rację. Mali
            ludzie maja naprawdę wielkie kompleksy.
    • jacek.el Re: aktualne Cs? 27.07.10, 14:43
      O.K.
      To jest taka lekke aluzja do działań na tym forum wielonickowego
      jzp. A co do zwrotu "moi prawnicy". Mam po prostu paru bliskich
      kolegów udzielających się m. in. dla "Domu Prasy" przy ul. Foksal w
      Warszawie, którzy znają wyczyny jzp od innych osób. W ramach
      wspólnych kontaktów podjęli się ewentualnej obrony (gdyby się jzp
      chciało wytoczyć procesy). A teraz szykuja pozew przeciwko jzp dp
      Sądu Okręgowego w Siedlcach. O czym jzp raczy zresztą wiedzieć, stąd
      to jego zajadłe ujadanie i straszenie pod postacia niejakiego
      wiedzmina vel wiedzmina24.
      Obiecuję jednak, że już nie będę powoływał się zbyt często na moich
      prawników.
      • sandra967 Re: aktualne Cs? 27.07.10, 14:55
        Bo wie pan, zwroty typu "moi prawnicy" brzmią, jakby padały z ust co najmniej
        Kulczyka lub Gudzowatego :)
        • jacek.el Re: aktualne Cs? 27.07.10, 15:08
          No. Nie tylko. jzp też nie mówi inaczej tylko "moi ludzie" - mając
          na myśli stażystów (których coraz trudniej mu pozyskać) oraz
          dziennikarzy, zwłaszcza młodszych. Ale generalnie zgadzam się ten
          zwrot nie bardzo pasuje. To był jedynie sygnał dla wiadomej osoby,
          że ja też "mam baczenie" na to, co się na forum dzieje.
          • jacek.el Re: aktualne Cs? 27.07.10, 15:37
            Do wiedzmina alias wiedzmin24 czyli jzp.
            Sprzedajesz "prawnikowi" sprawy prywatne (objęte ochronę nie tylko w
            myśl ustawy o chronie danych osobowych) z tzw. sfery "danych
            miękkich", których w myśl wyroku TK nawet służby specjalne nie moga
            wykorzystywać ani ujawniać. Ja nie zejdę do poziomu agrarnego. Nie
            zejdę tez w dyskusji do poziomu szamba. chcę jednak przekazać
            informację, że w sprawie "sprzątnięcia" zarzadcy może jzp już nie
            liczyć na moją siostrę. Ani na nikogo z jej otoczenia. Darmowe
            porady z zakresu działania wspólnot mieszkaniowych już się urwały.
            SZLABAN!!
            A co do weryfikacji mojego zatrudnienia. Za krótki jest jzp i
            jego "prawnik" (czyli on sam). Zresztą konkurencja (i to chyba
            poważna) już zaczyna powoli rosnąć w siłę.
            • hrabiapotocki Re: aktualne Cs? 27.07.10, 15:53
              jacek.el napisał:

              > Do wiedzmina alias wiedzmin24 czyli jzp.
              > Sprzedajesz "prawnikowi" sprawy prywatne (objęte ochronę nie tylko
              w
              > myśl ustawy o chronie danych osobowych) z tzw. sfery "danych
              > miękkich", których w myśl wyroku TK nawet służby specjalne nie
              moga
              > wykorzystywać ani ujawniać. Ja nie zejdę do poziomu agrarnego.
              Nie
              > zejdę tez w dyskusji do poziomu szamba. chcę jednak przekazać
              > informację, że w sprawie "sprzątnięcia" zarzadcy może jzp już nie
              > liczyć na moją siostrę. Ani na nikogo z jej otoczenia. Darmowe
              > porady z zakresu działania wspólnot mieszkaniowych już się urwały.
              > SZLABAN!!
              > A co do weryfikacji mojego zatrudnienia. Za krótki jest jzp i
              > jego "prawnik" (czyli on sam). Zresztą konkurencja (i to chyba
              > poważna) już zaczyna powoli rosnąć w siłę.
              No to mamy niezły pasztet. jzp nie tylko obraża ale też
              ujawnia "dane wrażliwe" (bo tak się one nazywają jacku.el). I na
              dodatek wykorzystuje rodzinne kontakty "swoich ludzi" do załatwiania
              własnych spraw.
              Ja bym dla takiego indywiduum zamknął wszelkie możliwe drzwi i
              wywiady i wszelkie sprawozdania obwarował koniecznością autoryzacji
              przed ich ukazaniem się wiadomo gdzie.
              Zgadzam się też z Marcinem Królikiem, że jzp potrafi zarżnąć każdą
              imprezę. Tak zrobił np. ze "Srebrnym Wawrzynem". Impreza, która
              zapowiadała się na fajną "Galę Mistrzów Sporu" padła. I nie bardzo
              wiadomo dlaczego. Tzn. wiadomo. Był nim jzp.
              A propos. Czy będzie jzp w tym roku na "Sójce" w Cegłowie? A może
              tym razem "wepchnie" swój zespół (że też chcą ci Kurpie z nim
              wystepować) na inną "okolicznościówkę" (np. dożynki gminne lub
              powiatowe).
    • minskmaztv Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 27.07.10, 18:22
      Witam, od pewnego czasu przyglądam się forum zarówno jak się wznosi i ... jak
      upada.
      Jestem przekonany, że niebawem panowie się spotkają i dzięki (jak sądzę)
      dialogowi wyjaśnią wszelkie bolące zadry.
      Jestem również przekonany, że wszelkie szkody zostaną naprawione i nie zostanie
      to sprzątnięte pod dywan.

      Życząc powodzenia dla obu Panów - pozdrawiam
      Marcin Korczyk MINSKMAZ.TV

      p.s. w sumie gościnnie ale p.Królik o ironio występuje w najnowszym naszym
      programie w roli reportera podczas warszatów GOTOWI DO ZMIAN, jak mu idzie ?


      Mój wpis jest odpowiedzią na list p."e-mola" Kowalczyka.
      • jarek1online Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 27.07.10, 19:40
        Panie Jacku.el - przeżyłem to samo co Pan z "redaktorem". Dwa dni przed
        ukazaniem się artykułu na mój temat, szanowny redaktor zadzwonił i przeprowadzał
        ze mną telefoniczny "wywiad". Tak jak sądziłem po dwóch dniach ukazał się
        artykuł, w którym nie uwzględniono ani jednego mojego słowa. To jest właśnie
        prawda i obiektywizm marnego redaktorzyny. Jestem w trakcie rozmów ze znajomymi,
        żeby nie reklamowali się w tej "gazecie". Mam nadzieję, że tylko w ten sposób
        można z tym zakłamaniem i samouwielbieniem wygrać.
        Pozdrawiam wszystkich
        Jarek Sowa
        • emeelka Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 27.07.10, 20:15
          Hmmm... Zażarta dyskusja.

          podobna do tej:
          forum.gazeta.pl/forum/w,20877,47433502,,JZP_nadal_czyta_nasze_forum_i_sciaga_.html?v=2

      • hrabiapotocki Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 10:19
        minskmaztv napisał:

        > Witam, od pewnego czasu przyglądam się forum zarówno jak się
        wznosi i ... jak
        > upada.
        > Jestem przekonany, że niebawem panowie się spotkają i dzięki (jak
        sądzę)
        > dialogowi wyjaśnią wszelkie bolące zadry.
        > Jestem również przekonany, że wszelkie szkody zostaną naprawione i
        nie zostanie
        > to sprzątnięte pod dywan.
        >
        > Życząc powodzenia dla obu Panów - pozdrawiam
        > Marcin Korczyk MINSKMAZ.TV
        >
        > p.s. w sumie gościnnie ale p.Królik o ironio występuje w
        najnowszym naszym
        > programie w roli reportera podczas warszatów GOTOWI DO ZMIAN, jak
        mu idzie ?
        >
        >
        > Mój wpis jest odpowiedzią na list p."e-mola" Kowalczyka.
        Panie Marcinie. To nie wie pan, że jzp publicznie, na zeszłorocznej
        przedświątecznej sesji rady powiatu pobajrze, pogodził się ze swoim
        sąsiadem i (kiedyś) współpracownikiem w "Nowym Dzwonie" Andrzejem
        Kojrą a i tak w bardziej, czy mnie zwoalowany sposób "dokłada" mu
        nie tylko na łamach własnej samochwałki? Ten typ (znaczy jzp) tak ma
        i jest nie do naprawienia.
        A propos p. Andrzeja Kojry. Może opisałby kilka "przyjemnostek"
        jakich doznał (i w dalszym ciągu chyba doznaje) od jzp. No i jeszcze
        człowiek o serialowym nazwisku-Pażdzioch z Janowa (nie sąsiad ferdka
        Kiepskiego). To podobno on (jak szumią o tym fakcie janowski
        pokrzywy) jako pierwszy naruszył nietykalność cielesną jzp dokonując
        za pomocą pokrzyw właśnie leczniczej chłosty obnażonej dolnej partii
        pleców zwanych elegancko siedzeniem. Poszło o budowę szkoły
        podstawowej w Janowie, a właściciwe o budowę domu pana Paździocha.
        jzp w swoim zawistnym stylu dał niedwuznacznie do zrozumienia na
        łamach samochwałki (wtedy był to zdaje się miesięcznik) że dom
        ma "tajemniczego" sponsora. No i po tym "prasowym odkryciu" został
        dokonany akt leczniczego biczowania. I podobnie jak "strzał" Kuby
        Spodara nie zgłoszony do organów ścigania. Coś tow. piatkowski ma
        wybiorczą pamięć. Albo wolał dostać "bęcki" niż przegrać sprawy w
        sądzie.
        • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 11:25
          Nie wiem co się stało, ale od dłyuższego czasu nie szrżuje niczym
          wściekły bawół (Bawół to takie bardziej kulturalne określenie
          kaleki. Jak w szkole ktoś miał kłopoty-nauczyciel powtarzał "Co
          robisz bawole". Podobnie w brydżu mawiało się "Nie wychodź nigdy
          bawole w to , czego nie ma na stole) niejaki wiedzmin vel wiedzmin24
          czyli forumowe wcielenie jzp. No i jego ostatni wstępniak jakiś taki
          spokorniały. Czyżby były to symptomy zmian na lepsze jzp? Mam co do
          tego sporo wątpliwości. Gość został najzwyczajniej "rozjechany" i
          tak przepuszczony przez maglownicę, że musi nabrać powietrza. Jak
          znam tego osobnika, już niedługo znowu wytoczy pianę pod kolejnym
          wcieleniem. Może zmieni Kapkowskiego na Sheley i z wiedzmina
          przeistocvzy się we frankensteina albo dr. House'a. Pożywliom-
          uwidim, jak zwykli mawiać "przyjaciele moskale".
          • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 13:25
            Wszedłem na minsmaz.tv i ... omał mnie nie "zegło". Rodzinny festyn
            MlekoWitaj nie ma wśród patronów medialnych "najbardzej
            opiniotwórczego i obiektywnego likalnego me(n)dium" czyli cs
            wydawanego przez głównego bohatera tragedii "upadła gwiazda"
            niejakiego eks tow. i sekretarza POP czyli jzp. Ale nie dziwi, skoro
            organizatora festyna nazywa w swej chorej fantasmagorii Dnem
            Kultury. Znając "opinię" dyr. Markowskiej o tym partyjnym
            spadochorniarzu spod radzyńskiej wsi do janowskiej placówki
            edukacyjnej nie będzie ona stosowała w walce z jzp technik agrarnych
            (jak poetycko ujmuje metodę "kto kogo do ziemi" ryszard Kalisz).
            Dnem nie tylko kultury jest całokształt mińskiej kariery (nie tylko
            pedagogicznej) "mąciwody" vel wiedzmina vel wiedzmina24 vel
            jasiek244.
            A przy okazji gratuluję panie Marcinie. Może będzie jeszcze czas, to
            sobie porozmawiamy. A jest o czym.
            • starykombajnista Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 13:33
              mam takie pytanie. czy Wy musicie nadal jeździć po jzp jak po łysej kobyle? Wam
              naprawdę to sprawia aż taką przyjemność, że anonimowo wylejecie na niego kubeł
              kolejnych pomyj? Facet popełnił gruby błąd,
              nawrzucaliście mu i cały czas Wam mało? przez to stajecie się tacy sami jak on.
              możecie choć podać cel swojego działania?
              • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 14:40
                O ile mnie wzrok nie myli to jest na tym forum b. wiele osób, które
                nie kryja swojego nazwiska. I mają dużo do powiedzenia "w temacie"
                dramatu "spadająca gwiazda".
                A co do wrzucania, to i tak jest to skromny promil wobec tego,
                jakich krzywd zaznali ze strony jzp ludzie. A i on jeszcze nie dak
                dawno szalał na tym forum niczym wściekły bawół skrywając się pod
                wiedzminem lub wiedzminem24 strasząc wszystkich procesami sądowymi.
                A ten jego prawniczy kunszt. Ta wyszukana "mowa oskarżycielska". Toż
                to istny cyrk.Poza tym, aby dobrze ZROZUMIEĆ Marcina Królika i całą
                sprawę też trzeba pokazać "ciemną stronę mocy" jzp i jego
                zakłamanie. Czyli odkryć PRAWDĘ. A tylko PRAWDA (jak głosił to
                jeszcze niedawno na tym forum wiedzmin) nas wyzwoli.
                • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 14:47
                  poemantyk. To jest zarąbiaste! Każdą fraszkę czy jak to nazwać
                  czytam po kilka razy. Jesteś bracie mistrzem! Wielki szacun!
                  • poemantyk Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 31.07.10, 07:24
                    jacek.el napisał:

                    > poemantyk. To jest zarąbiaste! Każdą fraszkę czy jak to nazwać
                    > czytam po kilka razy. Jesteś bracie mistrzem! Wielki szacun!

                    Panie jacku.el!

                    Dziękuję za uznanie dla mojej „tfurczości”
                    Pochwała to ważna jak dla psiny kości!
                    Gdy zaś wiersze tworzę, wypalając fajki
                    Określam ten gatunek jako „zajebajki”
                • starykombajnista Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 14:49
                  chłopie nawrzucałeś mu? nawrzucałeś...naprawdę aż tyle masz żółci w sobie, że
                  będziesz ją teraz wydalał przez kolejne dni, miesiące i godziny? Wiele osób
                  pewnie mogłoby się wypowiedzieć o jzp jeszcze? ale czy widzisz jeszcze sens tego
                  oczerniania? Twój tekst "odkryć prawdę" jest chybiony, gdyż i tak nie odkryjesz
                  całej prawdy. Myślę, że te ponad 250 postów pozwoliło doskonale poznać sprawę MK
                  toteż istnieje jeszcze sens obrzucania jzp błotem?

                  • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 15:08
                    Nie mam w sobie ani żółci ani żadnych innych zjadliwych toksyn. I
                    nie tylko ja mu nawrzucałem. Parę innych osób też. Problem polega
                    tylko na tym, że jeżeli to forum zniknie (tak jak techo chcesz) ten
                    kurdupel znowu poczuje się mocny. Powiem więcej-będzie jeszcze
                    mocniejszy i wszystkich nas uzna za "tchórzliwych krzykaczy i
                    zawistnikow" (to tak trochę napisane w jego obiektywnym stylu). jzp
                    to typ, któremu NIE WOLNO POPUŚCIĆ. Inaczej - mogiła. Może dlatego,
                    że to forum ŻYJE (a po ostatnim numerze widać, że chyba ma teo
                    świadomość) on teraz jest grzeczny. Jak damy mu palec (czyt.
                    odpuścimy) to zje nie tylko całą rękę. Będzie chciał nas skonsumować
                    w całości. A im bardziej zapiekle jzp atakował, tym więcej
                    pokrętnych ścieżek jego janowsko-mińskiej kariery wychodziło na
                    światło dzienne. I to właśnie dzieli forumowiczów od jzp. On
                    wystrzelał już wszystką amunicję, a my dopiero zużyliśmy co najwyżej
                    moździerze. To jest ta subtelna różnica między inteligencją
                    forumowiczów a inteligencją jzp.
    • koza_bella dlaczego? 28.07.10, 11:09
      Czy ktoś wie dlaczego zniknęło od wczoraj 15 szt postów?? było 260 ostatnio......
      • ludwik17 Re: dlaczego? 28.07.10, 15:25
        Bo jak ktoś prosi o usunięcie swoich postów, to ma do tego prawo i wtedy
        moderatorzy usuwają.
        A czy to istotne ile postów było, a ile jest? Nie prowadzi się tu chyba rozliczenia?
        • koza_bella Re: dlaczego? 28.07.10, 15:37
          No pewnie że nie istotne ile postów, pomyślałam że może stało się coś
          "grubszego" i dlatego zapytałam. :)
    • andrzej_e-moll_kowalczyk Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 28.07.10, 23:06
      Moi Drodzy!
      Skończcie kopać leżącego. Moim zdaniem Piątkowski i tak jest nieszczęśliwy. Nie znam do głębi szczęśliwego człowieka, który wstaje rano i się zastanawia jak komu dowalić i czy się to opłaca? Bo powiązanie haniebnych w swej treści insynuacji w Piątkowskiego periodyku (również tych, które przytaczacie na tym forum) jest ściśle powiązane z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą. Ten człowiek zarabia pieniądze na gazecie, której treścią i efektem działań są (również, jak mniemam ) ludzkie łzy i rozpacz. To jest prawdziwe nieszczęście. Człowiek, który w swoim życiu zajmuje się „burzeniem”, a nie „budowaniem” jest obrzydliwie nieszczęśliwy. Trzymajcie się jedynie merytoryki działalności i zachowań Piątkowskiego. Czepiając się wzrostu, czy krzywych nóg, – równacie do poziomu pisemnej wypowiedzi Piątkowskiego, która leży u podstaw tegoż forum. Niestety, nie jestem optymistą w temacie prawdziwej przemiany Piątkowskiego, który przepraszając nawet publicznie Marcina Królika, zrobi to, by ( moim zdaniem) umarło forum, by tzw. ”smród„ tej sprawy nie zataczał szerszych kręgów, bo w ten czy inny sposób „trzaska go to po kieszeni”. By mnie przekonać, Piątkowski musiałby poświęcić ze dwa numery swojego „Co słychać?”, na odkręcanie i przeprosiny w wielu sprawach, a trochę się tego nazbierało przez kilkanaście lat. To co zostało zasygnalizowane na tym forum, to jeszcze nic. Lista ludzi przestraszonych ,nie chcących protestować jest długa. Na całe szczęście również i ta zawierająca konkretne nazwiska, konkretne „obrzydliwie obsmarowane” sprawy – co raz dłuższa. Nie wierzę również w dobry efekt „rozmów w cztery oczy” z Piątkowskim. Sam kilka takich przeszedłem i efekt był przerażający. Jakakolwiek próba uświadomienia Piątkowskiemu, że pisząc bzdury, po prostu czyni zło… kończyła się kolejnymi (równie obraźliwymi dla mnie, czy dla spraw których broniłem) artykułami. Moim zdaniem, w tej materii, Piątkowski jest absolutnie przewidywalny. Ale kto wie? „W życiu, jedyne co pewne ,to zmiana…” tyle tylko, że bez działania - zmiany (a zwłaszcza te na dobre) nie bardzo same chcą się pojawiać.…

      Pan, który się nazwał Wiedźmin, zapewnia o gotowości dyskusji Piątkowskiego na wiele tematów

      „Mój plenipotent nie będzie dyskutował na TYM forum, natomiast
      chętnie spotka sie z osobami, które mają jakiekolwiek wątpliwości co
      do jego działalności literackiej, publicznej lub prasowej.
      Czeka na maila lub telefon.”

      Chętnie, publicznie, twarzą w twarz, zadam kilka pytań Piątkowskiemu. Pytań, których postawą będzie moja wielka troska o efekty dla miasta wspomnianych wyżej działalności. Takie spotkanie nie może się odbyć, bez pytań zadanych wprost do JZP w sprawie Marcina Królika. Wzywany przez uczestników tego forum nie reaguje, a trzeba dać mu szansę. Jak już wcześniej pisałem, dzięki tej sprawie zdarzyło się coś więcej niż wspaniałe wstawiennictwo za Marcinem Królikiem. Warto pielęgnować i doceniać pozytywne, obywatelskie postawy… Ciekaw jestem, czy inne odcienie mińskiej władzy w jakiś sposób docenią Waszą postawę?

      Jeśli ktoś zorganizuje takie spotkanie, chętnie wezmę w nim udział. Jeśli choćby na tym forum z imienia i nazwiska wystąpią osoby, które również wyrażą akces uczestnictwa w takim spotkaniu, a nie zgłosi się nikt, kto chciałby zorganizować debatę, w zależności od okoliczności być może z przyjaciółmi zorganizujemy takie spotkanie, na które zaprosimy Jana Zbigniewa Piątkowskiego i inne osoby…
      Mam również nadzieję, że na spotkaniu pojawi się Szwarccharakter o ksywie Wiedźmin (mój Boże… jakież to szczeniackie…),odpowie na pytania, a może nawet będzie łaskaw zadać mi kilka tych, na które się powołuje w swoich żałosnych wystąpieniach… Cóś Pan wymiękłeś w swej agresji co do mojej osoby? Staw się, jak mężczyzna…

      Mam nadzieję, że takie spotkanie stanie się przełomem w historii Mińska Mazowieckiego jako miasta ludzi nieobojętnych… silnych bezlękiem poruszania trudnych spraw…

      Jestem do dyspozycji

      Z poważaniem
      Andrzej „e-moll” Kowalczyk

      P.S. Ponieważ wyjeżdżam na koncerty, proszę również o kontakt za pośrednictwem maila dostępnego na stronie www.e-moll.org w dziale kontakty.

      Dziękuję Panu Marcinowi Korczykowi i proszę o wsparcie ewentualnego spotkania.
      • minskmaztv Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 16:02
        andrzej_e-moll_kowalczyk napisał:


        > Dziękuję Panu Marcinowi Korczykowi i proszę o wsparcie ewentualnego spotkania.

        Tak potwierdzam Panie Andrzeju.
        Mińska Telewizja Internetowa jest gotowa do pełnej rejestracji spotkania.
        Oczywiście taka relacja będzie również dostępna na naszym serwisie minskmaz.tv

        Marcin Korczyk
        • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 16:07
          Mam propozycję, aby w tym spotkaniu wzięło udział więcej osób. Także
          forumowicze. Może będzie chciał w nim uczestniczyć Marcin Królik.
          Poczekajmy, co on na to. Przecież od niego tak naprawdę to wszystko
          się zaczęło.
          Ale ja i tak nie liczę na "cudowną odmianę" jzp. To jest absolutnie
          niereformowalny typ.
          • hrabiapotocki Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 16:18
            Ja też jetem za takim rozwiązaniem. A może niech w tej debacie wezną
            udział również inny forumowicze (o ile wyrażą taka chęć). Może być
            całkiem ciekawie. Azalisz i ja nie imaginuję sobie, ażeby mikrego
            wzrostu persona samozwańczo określająca siebie mianen red. aktora
            dokonał po takiej debacie pozytywnej przemiany.
            • 48baran Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 17:24
              myślicie, że w takiej debacie weźmie udział ten kurdupel? To nie w
              jego stylu, bowiem nie będzie tam samoreklamy a krytyka. Tego
              pismaka nie stać też na jedno słowo - słowo magiczne - PRZEPRASZAM-
              i dopóki się nie ugnie, nie ukorzy przed wszystkimi, i nie
              przeprosi, dopóty trza mu dolewać ognia za kołnierz tak by czył
              oddech każdego, komu w jakiś sposób dokuczył. Inaczej spłynie to
              wszystko po nim jak oliwa, forum pójdzie w zapomienie, ludzie się
              wyciszą a on zacznie znów brylować po salonach, pokazując od nowa
              swoje odrośnięte pazury. Dlatego nie odpuszczajcie!
              • katarynka34 Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 29.07.10, 22:38
                Trochę się wkurzyłam na forum i jednocześnie na samą siebie. No bo
                dałam się sprowokować prze gbura wiedźmina i zaczęłam z nim
                dyskutować tak jak bym dyskutowała z inteligentnym człowiekiem i z
                jego poglądami a w końcówce odpowiadałam na prostackie zaczepki
                jakiegoś małolata /jeżeli mówicie że to JZP to tym gorzej dla niego
                bo niech przeczyta co pisał to może zrobi mu się normalnie wstyd/.
                Ponadto dyskusja zaczęła wjeżdżać na wywlekanie spraw o których
                zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia i które nie wnosiły nic do dyskusji
                którą podjął P. Marcin. Szczególnie jakieś takie osobiste sprawy eee
                kicha, temat jest ważny a rozmył się w prywatnych utarczkach.
                Telewizja chce zrobić program dyskusję ale niby o czym ona miałaby
                być? Gdyby była o stosunku do osób kalekich czy do warunków ich życia
                w Mińsku to może tak ale co mamy kopać tego redaktora który siedzi w
                pokoju niby cysorz i oczekuje na wizyty w cztery oczy. Przecież on
                przyjmie pozę cynika i tym samym wkurzy wszystkich bo dyskusja może
                przerodzić się w pyskówkę. Mozna podejmować dyskusję nawet ostrą ale
                merytoryczną można stawiać zarzuty ale zero wjeżdżnia na tematy
                osobiste. Oczywiście niewiele osób będzie chciało ujawnić swoją twarz
                no bo to miast jest zapyziałe i zaściankowe i można sobie kłopotów
                narobić przypomnijcie sobie urzędniczę z UM która randkowała na
                jakimś portalu. Obskurantyzm ją zjadł, została zjedzona. opatrzcie na
                budowę domu przez Pana Andrzeja Kowalczyka, nie patrzono na dobre
                rzeczy, które robi tylko szukano jak by go złapać i do ziemi wgnieść.
                Teraz podnieca się redaktor CS Zbyszkiem z Ptaków i jego imprezami a
                ja bym Panu Nowosielskiemu radziła uważać bo łaska redaktorska na
                pstrym nissanie jeździ. Druhu Zbyszku robisz dobrą robotę ale trochę
                więcej ostrożności w kontaktach z CS. Nie zgadzam się z 48baran
                trzeba pokazywać błędy a nie zamieniać forum w pyskówkę bo inaczej
                wtedy podniesie się redaktor i powie widzicie banda oszołomów mnie
                obmawia i robi mi gębę i zachowuje się jak banda z magla.
                • jarek1online Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 30.07.10, 07:52
                  Dziękuję bardzo za zorganizowanie spotkania. Chętnie wezmę w nim udział - czy z
                  redaktorem czy bez niego. Jedną ze spraw jakie poruszyły rodziców uczniów SP 5
                  było zachowanie dyrektorki wobec 2 dzieci niepełnosprawnych. Kiedy stanąłem w
                  ich obronie usłyszałem: "A co pana obchodzą te dzieci - czy pan jest ich ojcem?"
                  Pozdrawiam
                  Jarosław Sowa
                  • katarynka34 Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 30.07.10, 08:12
                    No takiego zachowania po P.Ewie się nie spodziewałam. No ale mylić się
                    jest rzeczą ludzką.
                    • jarek1online Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 30.07.10, 11:36
                      Oj Katarynko, kontrola kuratorium warszawskiego i anonimowa ankieta nauczycieli,
                      której wyniki otrzymałem ja i nasz burmistrz (ciekawy jestem jego reakcji)
                      wykazały bardzo dużo uchybień pani dyrektor. Nie starczyłoby miejsca na tym
                      forum żeby to opisać. Okazuje się, że otworzyłem puszkę Pandory i wyszedł cały
                      smród naszego miasta (układy, niemoc i niechęć urzędników). W kwietniu Burmistrz
                      obiecał rodzicom kontrolę finansową szkoły - nadal cisza. A przekręty są mamy na
                      to dowody tylko czekamy na obiecaną kontrolę.
    • joasia_strzelecka Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 30.07.10, 11:43
      hmmm, czytam i zapadam w zadziwienie jak w śmierć. Cóż można powiedzieć...
      Miarą człowieczeństwa jest stosunek do osób słabych i chorych - ten egzamin redaktor Piątkowski oblał z kretesem ale na tym nie koniec, bo
      miarą klasy człowieka jest umiejętność wyjścia z twarzą z każdej sytuacji, także takiej, w której spotykamy się z ostrą krytyką nas samych lub naszych działań - tu też sromotna porażka redaktora Piątkowskiego.
      Co zatem pozostaje....
      Panie redaktorze, ja kaleka, życzę panu tyle zdrowia i siły by nigdy nie musiał pan prosić i korzystać z pomocy ludzi panu podobnych.
      • hrabiapotocki Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 03.08.10, 11:19
        joasia_strzelecka napisała:


        > Miarą człowieczeństwa jest stosunek do osób słabych i chorych -
        ten egzamin redaktor Piątkowski oblał z kretesem ale na tym nie
        koniec, bo
        > miarą klasy człowieka jest umiejętność wyjścia z twarzą z każdej
        sytuacji, także takiej, w której spotykamy się z ostrą krytyką nas
        samych lub naszych działań
        > - tu też sromotna porażka redaktora Piątkowskiego.
        > Co zatem pozostaje....
        "(...)Nie zamieniajmy ani jednego dnia w szarą strefę życia. Nie
        warto zabijać prawdy wyzwalającej nas od grzechu. Ona bywa trudna,
        ale jej skutki są zawsze chwalebne. Fałsz może być miły, ale jego
        skutki są zawsze porażające.(...)" [Wasz Redaktor-tygodnik "Co
        słychać?" nr 31 z 2010 roku, str. 3] Te słowa ich autor powinien
        przekuć w czyn. Niech nie skrywa wyzwalającej prawdy o sobie
        okrywając ją miłym fałszem. Niech w końcu przyzna się do popełnienia
        błedu i PRZEPROSI. Nie tylko Marcina Królika, ale także tych
        wszystkich, których obrażał, znieważał i uczynił każdy inny rodzaj
        krzywdy. To może byc trudne, a nawet bolesne. Ale skutki będą
        chwalebne. Życie ukryte w fałszu dla jzp jest i owszem miłe, ale (co
        widać na tym forum) skutki ukrywania prawdy są dla niego porażające.
        I na nic się zda straszenie "prawnikiem" pod jakże literackim
        nickiem "wiedzmin". Pewnych cech nie da się ukryć. Nie każdy może
        być lisem (choćby nawet farbowanym)
        • katarzyna.jurecka Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 03.08.10, 11:53
          Baaaardzo mi się to podoba :)) strzelasz Panie Hrabio celnie!... w
          samiuśki środek "niepełnosprawnego" sumienia :)
          pozdrawiam
          • hrabiapotocki Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 03.08.10, 12:24
            Hm. Chyba zacznę tłumaczyć, co autor miał na myśli pisząc to, co
            napisał. To będzie taki przekład "z jzp-owskiego na nasze". A i
            samej "gwieździe" może da do myślenia.
            A co do wpisu marka.mroza, to ja też wyraziłem chęć uczestniczenia w
            spotkaniu z jzp.
    • minskmaztv Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 31.07.10, 10:56
      Na Barykady ...
      przepraszam , ale musiałem tak napisać. Nie jest to podżeganie, w związku z
      emocjami jakie panują na tym forum ale jedynie zaproszenie do odwiedzenia
      wydania specjalnego z inscenizacji obrony barykady przez Harcerską Grypę
      Szturmową Szarych Szeregów która odbyła się w MDK Mińsk Maz 29.07.2010.
      Można się z tego wiele nauczyć - zerknijcie proszę:

      minskmaz.tv/index.php/2010/07/31/wydanie-specjalne-obrona-barykady-przez-harcerska-grupe-szturmowa/

      Pozdrawiam
      Marcin Korczyk MinskMaz.TV
    • konrad_roguski Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 02.08.10, 21:45
      Witam,

      nazywam się Konrad Roguski.
      Nie znam Pana Marcina Królika.
      Wiem natomiast, kim jest i czym zajmuje się Pan Jan Zbigniew
      Piątkowski. Kilka razy mieliśmy ze sobą do czynienia.
      Po zapoznaniu się z niektórymi wpisami na forum, pragnę powiedzieć,
      że pomysł zorganizowania spotkania i zaproszenia na nie
      przedstawicieli naszych władz samorządowych, naszych posłów,
      przedstawicieli Kościoła, przedstawicieli Rzecznika Praw
      Obywatelskich, etyków, psychologów, socjologów oraz prawników
      specjalizujących się w ochronie dóbr osobistych i prawie prasowym,
      uważam za bardzo właściwy.
      Mińsk znajduje się jedynie 40 km od Stolicy Polski - Warszawy.
      To niedaleko. I niech tak zostanie.... Jeżeli dalej słowo "BIERNOŚĆ"
      będzie mottem naszego miasta, to oddalimy się gdzieś, tam gdzie
      Pszczółka Maja, czyli: "(...) daleko nie wiadomo gdzie", można
      również dodać nie wiadomo po co :-)

      Pozdrawiam wszystkich, którzy mają odwagę umieścić na tym forum
      imienne wpisy, a osoby posługujące się pseudonimami, zachęcam do
      wykazania się odwagą...

      "Lawina od tego bieg swój zmienia, po jakich toczy się kamieniach"
      (Czesław Miłosz - "Traktat moralny")

      Z powżaniem,
      Konrad Roguski


      • hanna-markowska Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 03.08.10, 10:09
        Witam!
        Popieram pomysł spotkania się w szerszym gronie. Sądzę że sytuacja
        do tego dojrzała, o czym świadczy to forum i nie tylko. Liczę na
        powiadomienie mnie o terminie.

        z poważaniem
        dyrektor Miejskiego Domu Kultury
        Zofia Hanna Markowska
        • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 03.08.10, 10:19
          wiedzmin vel wiedzmin24 ergo jzp w całej swojej "kulturotfurczej"
          okazałości "(...)śmieszy, tumani, przestrasza (...)" -jak pisał
          Wieszcz Adam w "Pani Twardowskiej". A ja zacytuję jzp słowa
          wypowiedziane pod adresem papieża Bonifacego VIII - "Intrasi ut
          vulpe, reged ut leo, morieris ut canis" (wkradłeś się jak wilk,
          rządziłeś jak lew, zginiesz jak pies). Warto zapamiętać tye słowa,
          bo faktycznie Bonifacy VIII zginął marnie. A co do spotkania, to
          jestem za, choć i tak nic ono nie zmieni.
        • marek_mroz A propos spotkania 03.08.10, 11:51
          Być może rzeczywiście jest tak, jak pisze dyr. Markowska, że sytuacja dojrzała
          do spotkania. Ale z drugiej strony musimy sobie określić co na takim spotkaniu
          miałoby być, czego ono konkretnie by dotyczyło, a nawet co zrobić gdyby jedna ze
          stron sporu się nie pojawiła (na razie chęć wzięcia udziału wyraził tylko Marcin
          Królik), bo też zmuszać nikogo nie wolno. Bez względu na postawy. Choć
          oczywiście sama odmowa też ma przecież jakieś znaczenie i o czymś mówi.

          Nie wiem jak wy, jak na to patrzy dyr. Markowska czy np. mińska TV, ale dla mnie
          na tym forum wyszły co najmniej dwa poważne wątki. Jest ich naturalnie więcej,
          ale dwa są szczególnie ważne, bo wychodzą poza osobiste animozje, tylko mają
          wartość szeroką. Zwłaszcza dla tego miasta i jego okolic.

          Po pierwsze to sprawa niepełnosprawnych i ich emancypacji społecznej. Może
          Marcin widzi słabiej, ale mózg ma tak samo sprawny jak ja czy jak każdy
          pełnosprawny, bez względu na to czy jest „kaleką życiowym” (przepraszam, ale
          bawi mnie to sformułowanie) czy jest życiowym hegemonem. Natomiast ograniczanie
          komuś niepełnosprawnemu formy uczestnictwa w życiu społecznym jest okaleczaniem
          takich osób raz jeszcze i to może dotkliwiej. Jest to zarazem okaleczanie się
          samego społeczeństwa, bo każdorazowa rezygnacja z twórczych osób, siłą rzeczy
          ogranicza strukturę społeczną, na kilku polach. Przykładem ukierunkowanym na
          kulturę, ale też bardzo wymownym, może być np. znany wszystkim finał IX Symfonii
          napisany przez głuchego kompozytora, który dla niektórych jest jego szczytowym
          osiągnięciem.
          Wydawało się to dosyć jasne, oczywiste, a jednak to forum, spór, który na ten
          temat powstał, jest przykładem na to, że ciągle nam do tego daleko. Red.
          Piątkowski po prostu zdradził się z tym, większość osób zabierających tutaj głos
          nie podziela tego zdania. I takie spotkanie mogłoby kilka spraw wyjaśnić. Bo nie
          łudźmy się – w każdym z nas są pewne stereotypy o których warto porozmawiać, aby
          tą zasłonę zerwać. Dla nas samych pewnie byłoby to bardziej przydatne, niż dla
          osób niepełnosprawnych.

          Druga sprawa, również szalenie ważna o której warto byłoby rozmawiać, to
          dziennikarstwo. Stan mińskiego dziennikarstwa. Po co jest lokalna prasa, jakie
          są jej zadania etc.. Ten wątek od czasu do czasu wychodzi na tym forum, czyli
          nas to interesuje. Ostatnio pisała na ten temat plotkara_pl i katarynka34, ale
          nie do końca temat został podjęty. A szkoda. Bo być może nasze oczekiwania i
          propozycje byłyby interesujące dla samych wydawców. W końcu my też czegoś od
          takiej prasy oczekujemy. I jeśli bulwersują słowa red. Piątkowskiego dotyczące
          niepełnosprawności Marcina, to także dlatego, iż mówi to ktoś, kto wydaje na
          warunki lokalne dużą gazetę czyli w pewnej mierze kształtuje opinie innych (choć
          oczywiście bez przesady). A więc czy podobnie jak on myślą też jego czytelnicy?
          Czy to dobrze czy źle? A jeśli źle to co możemy zrobić aby tak nie było?
          Inne pytanie to czy w ogóle mińskie tygodniki są opiniotwórcze. Jeśli opierają
          się tylko na relacjach jakichś imprez to siłą rzeczy też ich znaczenie jest
          niewielkie. Gdy jeden tytuł zniknie, na jego miejsce pojawi się natychmiast
          nowy, a pamięć o poprzednim tytule szybciutko wyjałowieje, bo różnica w sposobie
          działania nie będzie znacząca.
          Nie można nam też zapominać, że spór Marcina z red. Piątkowskim to również spór
          pracownika z pracodawcą. Bo Marcin był jedną z osób, która długo współpracowała
          z Cs. Czy w lokalnej prasie takie odchodzenie to standard? Co by nie mówić red.
          Piątkowski jednak współpracował z Marcinem aktywnie przez kilka lat, więc też
          jego podejście do niepełnosprawnych może nie jest wcale tak jednoznaczne jak
          wynika z emocjonalnych listów do Marcina. Bo być może przemawiało przez niego
          rozgoryczenie związane z rezygnacją Marcina jako cennego współpracownika. To też
          musimy wziąć pod uwagę. Tylko oczywiście pytanie jest – dlaczego więc nie
          przeprosił publicznie, dlaczego gdy pierwsze emocje opadły, nie ukorzył się. To
          znów przemawia na jego niekorzyść bardziej może nawet niż same inwektywy. W
          każdym razie ciekawie zauważa to joasia_strzelecka.

          Tylko, że takie rzeczy wyjaśniłoby nam spotkanie obu panów. Otwarte, z
          możliwością obejrzenia w mińskiej TV. Dlatego wpisy i Marcina Korczyka z
          mińskiej TV i dyr. Markowskiej są moim zdaniem tak ważne, i chyba coraz jaśniej
          i konkretniej mówią, że coś się jednak w naszym podejściu zmienia. Zarówno w
          podejściu do niepełnosprawności jak i lokalnej aktywności.
          • jacek.el Re: A propos spotkania 03.08.10, 12:47
            marek_mroz napisał:

            > Być może rzeczywiście jest tak, jak pisze dyr. Markowska, że
            sytuacja dojrzała do spotkania. Ale z drugiej strony musimy sobie
            określić co na takim spotkaniu miałoby być, czego ono konkretnie by
            dotyczyło, a nawet co zrobić gdyby jedna ze
            > stron sporu się nie pojawiła (na razie chęć wzięcia udziału
            wyraził tylko Marcin
            > Królik), bo też zmuszać nikogo nie wolno. Bez względu na postawy.
            Choć
            > oczywiście sama odmowa też ma przecież jakieś znaczenie i o czymś
            mówi.


            Marek. Jak byś czytał trochę dokładniej, to zauważyłbyś, że chęć
            udziału w spotkaniu wyraził nie tylko Marci. Takiego spotkania chce
            też Andrzej "e-moll" Kowalczyk, chcę też ja i jeszcze paru
            forumowiczów. Twoim ostatnim wpisem bronisz jzp, chociaż też i
            tobie "rozwalił" spotkanie swoją promocją. No i jesteś w zarządzie
            fundacji "Mivena". Marcin chce się z niej wycofać (czemu się nie
            dziwię). Ty starasz się nakłonić Marcina do pozostawienia
            sprawy "swojemu biegowi". Tej sprawy już nie wolno odpuścić. jzp
            obraził Marcina, obraził Pana Jarka Sowę, obraził także w pewien
            sposób mnie (chociaż ja akurat spodziewałem się ze strony jzp nieco
            innego zachowania. Ale widocznie jeszcze za mało "oberwał"). Bez
            względu na dalszy bieg spraw czekam na obiecane przez wiedzmina vel
            wiedzmina24 ergo jzp pozwy sądowe. Spraw z tym gościem się nie boję.
            A jak wiesz, też przez kilka lat współpracowałem z cs i też
            pewną "wiedzę operacyjną" mam. Dlatego jestem spokojny. Mam czas.
            Poczekam. A dyskusji na forum NIE WOLNO zamykać. Wiesz, że to
            jest "woda na młyn" red.aktora (że zacytuję tu skrót jednego z
            forumowiczów). Zresztą już niedługo być może nastąpi poważna zmiana
            jakościowa na lokalnym rynku medialnym. Wiem, że szykuje sie nowa
            inicjatywa medialna.
            • hrabiapotocki Re: A propos spotkania 03.08.10, 15:49
              Sytuacja nie dojrzała do spotkania tylko spotkanie zostało w pewien
              sposób wymuszone sytuacją. Oczywiście, że jest to jak najbardziej
              wskazane, tylko czy główny bohater dramatu :
              primo-będzie chciał wziąć w takim spotkaniu udział (raczej wątpię,
              nic mu to nie da poza ostrym "zdołowaniem")
              secundo-nawet jeżeli weźmie w takim spotkaniu udział, to czy będzie
              chciał PUBLICZNIE przyznać się do błędów (też raczej sprawa
              wątpliwa, bo ON nigdy się NIE MYLI)
              tertio-po takim spotkaniu zmieni sposób myślenia i styl pisamia
              (raczej jeszcze bardziej stanie się agresywny).
              Takich "punktów zapalnych" jest jeszcze sporo, ale samo spotkanie (z
              udziałem jzp czy też bez niego) ma sens, bo może faktycznie
              doprowadzić do INNEGO spojrzenia na rolę prasy lokalnej.
              A tak przy okazji jestem ciekaw, czy jzp pokaże się na "Sójce" w
              Cegłowie. Jak gruchają o tym cegłowskei gołębie-ma być. Czas pokaże.
            • marek_mroz Re: A propos spotkania 03.08.10, 16:33
              1. Spotkanie, które miałoby się odbyć powinno dotyczyć przede wszystkim, a może
              tylko Marcina i red. Piątkowskiego. Jego celem powinna być np. emancypacja
              niepełnosprawnych. Sam powód tego forum, moim zdaniem, powinien wystąpić
              również, ale nie jako dominujący. Dlatego gdy mówiłem o stronach sporu, to
              miałem na myśli te dwie osoby. Jeśli zaś miałoby samo spotkanie polegać tylko na
              pyskówce z obrażaniem jednej ze stron (obojętnie której), to nie ma to sensu i
              nic nowego nie wniesie. Zakładam, ze Marcin nie stworzył tego wpisu, aby
              wypłakać własne żale, choć musiał być zdumiony odpowiedzią bardziej niż niejeden
              forumowicz, tylko aby z jednej strony pokazać jak dziś jeszcze w prowincjonalnym
              mieście redaktor lokalnego tygodnika traktuje osoby niepełnosprawne, a po
              drugie, aby pokazać moralność tego redaktora. Zwłaszcza w kontekście jego
              zawodu. Dlatego też takie spotkanie powinno odbyć się przede wszystkim między
              tymi dwoma osobami. Choć mogłoby być to spotkanie otwarte, z publicznością,
              jeśli tylko wszystko miałoby przebiec normalnie i honorowo. Ale to jest moja
              wizja i moja ocena, i z nikim jej nie konsultowałem. W tym sensie mój głos nic
              nie zamyka, a bardziej otwiera. Dla mnie zresztą zgoda Marcina na taki gest jest
              dużą uprzejmością, bo nie on na takim spotkaniu ratowałby swoją twarz, a tylko
              umożliwił wyjście z honorem red. Piątkowskiemu. I to chyba dla wszystkich jest
              oczywiste.
              Jeśli ktoś ma inną wizje spotkania niech powie na tym forum, możliwe, ze będzie
              ciekawsza.

              2. Nie proponuje Marcinowi pozostawienia sprawy swojemu biegowi, jak piszesz.
              Bynajmniej. Ale uważam, że sprawa sądowa nie jest potrzebna. Bo nie o formalne
              kary tu chodzi. Jeśli jesteś innego zdania, to powiedz dlaczego, przecież ja sam
              nie muszę mieć racji. I jeśli wcześniej zrobiłem na ten temat wpis, to też po
              to, aby dyskusje na ten temat rozpocząć. Do tej pory nie została podjęta, a
              przecież w ten sposób można Marcinowi doradzić.

              3. Nie jestem już w Mivenie, choć krótko w niej byłem. Zresztą sprawa tej
              obecności jest dość szczególna. Jak wiadomo obaj z Marcinem mamy wielką idee
              szerzenia w Mińsku kultury, poważnej kultury. Na różnych polach. Dlatego tym
              chętniej zgadzamy się na okazje, które nam ktoś proponuje. Ja o tym, że jestem w
              Mivenie dowiedziałem się od Marcina. Red. Piątkowski mnie o tym nie
              poinformował. Nie protestowałem, bo jakiś czas później było spotkanie, na które
              red. Piątkowski mnie zaprosił (zresztą w tym samym dniu, w którym się odbywało),
              poszedłem, formalizując zarazem wpis, którego nie dokonałem. I to był właściwie
              koniec. Jakiś czas po tym jak przestałem robić korektę w Cs, Marcin mi przy
              okazji wspomniał, że już w Mivenie nie jestem, bo zostałem wykreślony. A
              ponieważ mam do niego zaufanie i jego wcześniejsza informacja potwierdziła się,
              sprawa jest zamknięta. Nic więcej tutaj nie ma. Sprawa jest przeszła.
              • jacek.el Re: A propos spotkania 03.08.10, 16:46
                Ponieważ Marcin podjął decyzję co do spraw sadowych (nie licząc
                sprawy w sadzie pracy) to uważam, że jako "sprawca" zamieszania ma
                do tego prawo. jzp (nie będę go nazywał redaktorem, bo nie jest
                godzien tego miana) nie weźmie udziału w spotkaniu, bo nic na nim
                nie zyska, a może stracić resztki "sławy". Zresztą ja też radziłem
                Marcinowi, aby nie ruszać g. Lepiej niech przyschnie, to nie będzie
                smrodu. Osobiście też sprawy sadowej (na razie) re. sktorowi nie
                będe wytaczał. Poczekam cierpliwie aż czas zrobi swoje (a zrobi). Co
                do s[potkania, to nie jest to jednak TYLKO sprawa między jzp a
                Marcinem. Ono ma szerszy aspekt, także na polu lokalnych mediów. I
                dlatego powinno odbyć się w szerszym gronie.
                • marcinkrolik123 Re: A propos spotkania 03.08.10, 17:29
                  Tak, cała rzecz zaczęła się ode mnie i red. Piątkowskiego, ale wykroczyła już
                  daleko poza ten układ. I w tym sensie masz Jacek rację, że spotkanie powinno się
                  odbyć w szerszym gronie. A sprawy własnemu biegowi nigdy nie zamierzałem
                  zostawiać. Fakt, wahałem się między wytoczeniem Piątkowskiemu procesu a
                  machnięciem na to ręką. Przeważyła druga strona, bo - paradoksalnie - potyczka w
                  sądzie rozwodniłaby ten wielki kapitał, który tutaj zgromadziliśmy, utopiła
                  etyczny wymiar, z którego się począł, w jurystycznym fechtunku. Naprawdę nie
                  idzie w tym - przynajmniej mnie - o konflikt, wywlekanie brudów czy obrzucanie
                  się na przemian inwektywami i paragrafami. Moim inicjalnym postem chciałem
                  napiętnować pewną, moim zdaniem, niebezpieczną i naganną postawę, co jest tym
                  bardziej drażliwe, że red. Piątkowski jest osobą publiczną. Gdzieś między
                  wierszami, między upomnieniem się o dyskryminowanych niepełnosprawnych,
                  pobrzmiewa tu więc pytanie o etos dziennikarski. To właśnie jego brak, który
                  coraz bardziej dostrzegałem, skłonił mnie do opuszczenia Cs i w konsekwencji
                  wywołał cały bałagan. Cs rości sobie pretensje do bycia tytułem opiniotwórczym,
                  ale czy ma to polegać na wytaczaniu ciężkich dział ilekroć ktoś krzywo spojrzy
                  albo ośmieli się mieć inne zdanie niż red. Piątkowski? Czy można pogodzić
                  ambicje opiniotwórcze z robieniem gazety głównie po to, by kolejny numer kupiły
                  babcie, bo na zdjęciu jest ich wnusia albo ktoś tam, bo załapał się na fotkę z
                  imprezy? To właściwie czym jest Cs - tygodnikiem opinii, prywatną strzelnicą
                  Naczelnego, z której wali ogniem erystyki w oponentów jak podleci, czy
                  32-stronicową laurką z okazji złotych godów? Na coś trzeba się zdecydować. Ja
                  miałem pewna wizję. Ale najwyraźniej za dużo oczytałem się "New Yorkera" - tu
                  nie Big Apple tylko Mińsk.
                  • jacek.el Re: A propos spotkania 05.08.10, 10:20
                    "(...) W lokalnych społecznościach też bywają uzurpatorzy jedynej,
                    czyli ich subiektywnej prawdy. Pół biedy, gdy głoszą ją pod własnym
                    nazwiskiem i na własną odpowiedzialność. Często jednak są
                    anonimowymi podżegaczami, roznosicielami pomówień i wrzodami
                    kalekiej wizji rzeczywistości, a najczęściej nieudacznikami z
                    piętnem lenia.(...)" -[cyt. Wasz Redaktor, tygodnik "Co słychać?" nr
                    32 z 2010 roku, str.3]
                    Szczególnie, gdy takim uzurpatorem jest szalejący niczym ranny bawół
                    niejaki wiedzmin vel wiedzmin24 obrażający stekiem inwektyw
                    myślących inaczej forumowiczów i głoszący "jedyną prawdę"
                    przynależną jzp. A czy zwrcił ktos uwagę na "logo" festiwali ch;eba?
                    To jest dopiero profanacja! Bochenek chleba służący za parkiet dla
                    łowickich tancerzy! Czyli tancerze depczą chleb, który w naszej
                    kulturze i tradycji jest nie tylko symbolem pracy i sprawiedliwego
                    podziału. Jest przede wszystkim symbolem Ciała Zbawiciela. Cóż zatem
                    czynia rozbawieni tancerze - bezczeszczą Ciało Chrystusa. I taki
                    cżłowiek ma jeszcze czelność nazywać obłudnikami broniących krzyża
                    przez Pałacem Prezydenckim? W czasach zwanych fine de sieclem ludzi,
                    którzy łamali zasady moralne i towarzyskie nazywano "parweniuszami"
                    i nie zapraszano ich na zamknięte spotkania, a jezeli pojawiali się
                    na "imprezach otwartych" nie podawano im ręki oraz ostentacyjnie
                    opuszczano towarzysko lub odwracano si od nich. Parweniusze nie
                    mieli "zdolności honorowej" (nie wyzywano ich na pojedynek i nie
                    stawano do pojedynku, gdy ich parweniusz wzywał), zatem także nie
                    podawano im ręki. Dokonując profanacji chleba jzp NIE MA MORALNEGO
                    prawa oceniać niczego i NIKOGO. Zgadzam się natomiast z jego
                    stwierdzeniem, "(...) że garstka fanatyków nie może dyktować
                    warunków normalnej większości.(...)" -[op. cit.]. Tak. Nie może
                    garstka fanatyków (wiedzmin, wiedzmin24 i jeszcze parę ncków jzp)
                    dyktować NORMALNEJ WIĘKSZOŚCI (nie tylko mińskich forumowiczów)
                    zasad współżycia zgodnych z prawdami głoszonymi przez red. aktora. I
                    nie ma znaczenia, czy tych "wyślących inaczej" nazwie pasożytami a
                    swoją (jakże skromną) osobę tępicielem robactwa.
                    Faktycznie "(...) fanatyzm jest jak narkotyk (...)" (cytuję kolejny
                    fragment wstępniaka jzp), szczególnie gdy dotyczy on własnej osoby.
                    A to już staje się niebezpieczne nie tylko dla samego siebie. To
                    staje się niebezpieczne dla społeczeństwa, czego historia najnowsza
                    dała wiele przykładów. I może dlatego (co znowu słusznie zauważył
                    jzp w swoim wstępniaku)"(...)Miłość do wrogów też ma granice, a
                    nadstawianie policzków na niesprawiedliwe ciosy może być
                    potraktowane jako miękkość charakteru lub – co gorsze – przyznanie
                    się do winy.(...)" -[op.cit.] To forum pokazało, że swoim stosunkiem
                    do Marcina Królika (a szerzej do osób niepełnosprawnych) jzp
                    przekroczył Rubikon. A ponieważ "alea acta est" to skończyło się
                    nadstawianie policzka. I okazało się, że "Jak Kali poniżać, to jest
                    dobry uczynek. A jak poniżać Kalego-to już jest zły uczynek". W
                    fizyce jest prawo znane jako "prawo akcji i reakcji" I właśnie na
                    tym forum ono zadziałało-na wieloletnia "akcję" jzp nastąpiła (jakże
                    bolesna dla jzp) reakcja. Cóż. Takie sa prawa natury. Przecież każdy
                    kij na dwa końce, a "(...) wrzody trzeba przecinać bez litości i bez
                    zbędnych dyskusji (...)" -[op.cit.]
                    cbdo (co było do okazania-tak kończy się dowody matematyczne)
                    • hrabiapotocki Re: A propos spotkania 05.08.10, 11:01
                      óz za trafność spostrzeżeń. Widzę, że nie tylko ja stałem się
                      tłumaczem "myśli ukrytych" upadłej gwiazdy. Ale faktycznie logo-
                      pożal sie boże- festiwalu "macy" (jak złośliwie nazywa festiwal
                      chleba KM czyli plebs) ma w sobie coś z PROFANACJI. I to nie tylko w
                      sferze uczuć religijnych, ale także szeroko pojętej kultury (także
                      tej narodowej). Cóż. Szlachectwa się nie nabywa. Szlachectwo WYNOSI
                      się z domu. A szpanowanie na szlachcica (coś na temat ubioru (pod)
                      redaktora mogliby powiedzieć znawcy kultury sarmackiej, ale o ile mi
                      wiadomo, kontusz me(n)dialnej gwiazdy ma wiele braków formalnych)
                      tego "plewcy kultury" ma coś w sobie z cech "upadłych wodzów".
                      Zresztą sam jzp odwołuje się w swoim ostatnim wstępniaku do
                      faszyzmu, sekciarstwa i islamskich ekstremistów, więc dokładnie wie,
                      jak skończyli ci, którzy "mienili się więksi ponad wszyskich".
                      (niezbyt dokładnie zacytowałem słowa króla Władysława Jagiełły
                      z "Krzyżaków")Ale takie są historyczne fakty, a z faktami się nie
                      dyskutuje.
                    • hrabiapotocki Re: A propos spotkania 05.08.10, 11:24
                      óz za trafność spostrzeżeń. Widzę, że nie tylko ja stałem się
                      tłumaczem "myśli ukrytych" upadłej gwiazdy. Ale faktycznie logo-
                      pożal sie boże- festiwalu "macy" (jak złośliwie nazywa festiwal
                      chleba KM czyli plebs) ma w sobie coś z PROFANACJI. I to nie tylko w
                      sferze uczuć religijnych, ale także szeroko pojętej kultury (także
                      tej narodowej). Cóż. Szlachectwa się nie nabywa. Szlachectwo WYNOSI
                      się z domu. A szpanowanie na szlachcica (coś na temat ubioru (pod)
                      redaktora mogliby powiedzieć znawcy kultury sarmackiej, ale o ile mi
                      wiadomo, kontusz me(n)dialnej gwiazdy ma wiele braków formalnych)
                      tego "plewcy kultury" ma coś w sobie z cech "upadłych wodzów".
                      Zresztą sam jzp odwołuje się w swoim ostatnim wstępniaku do
                      faszyzmu, sekciarstwa i islamskich ekstremistów, więc dokładnie wie,
                      jak skończyli ci, którzy "mienili się więksi ponad wszyskich".
                      (niezbyt dokładnie zacytowałem słowa króla Władysława Jagiełły
                      z "Krzyżaków")Ale takie są historyczne fakty, a z faktami się nie
                      dyskutuje. A gdzie szacunek dla innych? NIE MA! A te słownictwo o
                      pisowskim rewanżyźnie. Tow. Moczar i Gomułka też tak mówili-o
                      Niemcach (tych z byłej RFN). A ta katolicka hipokryzja! A czy (pod)
                      redaktor nie jest takim samym hipokrytą? Gdzie jego chrześcijański
                      szacunek dla bliźniego, gdzie jego "nie mów fałszywego swiadectwa
                      przeciw bliźniemu" (czyli opieraj się na prawdzie OBIEKTYWNEJ a nie
                      tylko "prawdzie" jednej strony)? Rzetelne i obiektywne
                      dziennikarstwo to dziennikarstwo oparte o starą rzymską zasade
                      stosowaną do dzisiaj (należy wysłuchać także DRUGIEJ strony). jzp
                      NIGDY tego nie czynił. ON wie najlepiej, gdzie tkwi prawda. A ona
                      najczęściej leży pośrodku. Noblesse oblige. tylko że jzp nie jest
                      noblesse, dlatego czuje się zwolniny z oblige dochodzenia do prawdy
                      OBIEKTYWNEJ. Rzetelny dziennikarz jest jak temida-ślepy. To osoba
                      podobna do sędziego, który przed wydaniem wyroku dochodzi prawdy
                      obiektywnej. Obiektywny dziennikarz stara się uciekać od
                      JEDNOZNACZNYCH komentarzy pozostawiając je do wyłącznej domeny
                      czytelników. Tej cechy jzp nie posiada. On pisze pod założone przez
                      SIEBIE tezy. A dlaczego nie lubi dyrektor Markowskiej? Ano dla tego,
                      że dyrektor MDK raczyła pozbawić jzp placu przed pałacem
                      Dernałowiczów na ubiegłoroczny festiwal chleba, gdyż złamał on
                      gentelman engagement. A powinien wiedzieć, że pacta sunt servanta. I
                      to nie tylko w relacjach biznesowych. A tak się złożyło,że nie dawno
                      spotkałem byłego "ludzia" z załogi jzp. Okazało sie, że jzp (ten
                      walczący o praworządność i ludzką solidarność trybun ludowy) wisi od
                      blisko PÓŁ ROKU (!) "stówę" temu człowiekowi! To jest dopiero
                      rzetelność pracodawcy! Za taki "numer" można "beknąć" (kłania się
                      kodeks pracy panie prawnik czyli wiedzmin vel wiedzmin24). Ale widać
                      jakie szlachectwo, takie obowiązki. Jak mawiają starzy ornitolodzy,
                      z wróbla słowika ani kanarka nie zrobisz.
                      • jacek.el Re: A propos spotkania 05.08.10, 11:48
                        Dotarły do mnie "sensacyjne" informacje, ajkobym "na kolanach"
                        prosił jzp o PRZYWRÓCENIE do pracy w cs. Otóż jest to tylko
                        wymysł "kalekiego" umysłu jzp. Od czasu naszego "wylewnego"
                        pożegnania (on myślał, że mnie wylał) nie ma zamiaru wracać "pod
                        skrzydła" jzp. Zresztą to ON dzwonił do mnie chyba w kwietniu
                        (dokładnie nie pamiętam) prosząc o pomoc w korekcie gazety oraz
                        pisania (a tak przy okazji w ubiegłym tygodniu pokazał się sygnowany
                        moimi inicjałami materiał z Urzędu Marszałkowskiego o
                        skierowaniu "janosikowego" do TK).
                        Po ostatnich "wyczynach" niejakiego wiedzmina (czyli jzp) mój powrót
                        na ul. Konstytucji 3-go Maja jest absolutnie NIEREALNY. Dementuję
                        zatem WSZELKIE informacje. W cs mnie nie ma i NIE BĘDZIE. (śledząc w
                        internecie dostępne materiały widzę, że błędów jest aż nadto).
                        • one_klawisz Re: A propos spotkania 05.08.10, 13:47
                          A ja to sobie myślę, że do naszego ulubieńca redaktora jak w sam raz
                          pasowałby następujący wiersz Waligórskiego
                          „Udzielał raz wywiadu kotek, że jest zdrowy,
                          Wtem uszki mu opadły, oczki wyszły z głowy,
                          Pękł mu brzuch, ogon, płuca i głosowa struna,
                          Wreszcie zdębiał, ocipiał, zesrał się i umarł.”
                          To by było na tyle.
                          • jacek.el Re: A propos spotkania 05.08.10, 14:02
                            one_klawisz napisał:

                            > A ja to sobie myślę, że do naszego ulubieńca redaktora jak w sam
                            raz
                            > pasowałby następujący wiersz Waligórskiego
                            > „Udzielał raz wywiadu kotek, że jest zdrowy,
                            > Wtem uszki mu opadły, oczki wyszły z głowy,
                            > Pękł mu brzuch, ogon, płuca i głosowa struna,
                            > Wreszcie zdębiał, ocipiał, zesrał się i umarł.”

                            Andrzej Waligórski miał jeszcze kilka innych niezłych wierszy. A
                            mnie ma myśl przychodzi cytat z piosenki Stanisława
                            Grześkowiaka "(...) bo nie ważne cyje co je, ważne tylko, co je moje
                            (...)". jzp nie liczy się z NIKIM i z NICZYM. Ważne jest tylko to,
                            co ON mówi, pisze i myśli (jeżeli on potrafi mysleć dalej, niz
                            odległośc od jego biurka do drzwi "gabinetu").
                        • hrabiapotocki Re: A propos spotkania 05.08.10, 13:52
                          Ja też natknąłem się na te "sensacje". Widać jednak czegoś (pod)
                          rekadkorowi zaczyna brakować. Zresztą nie uwierzyłęm w ten "powrót
                          syna marnotrawnego". Trzeba mieć nie tylko honor, ale i kulturę (nie
                          tylko osobistą). A kultura to jest coś, co się jzp w pale nie mieści
                          (jak mawiał Janusz Gajows w kultowym skeczu o kulturze). A żebym nie
                          był posądzony przez wiedzmina vel wiedzmina24 ergo jzp o
                          nieobyczajność, to w slangu młodzierzowym z lat 60-tych i 70-tych
                          słowem "pała" określano GŁOWĘ (a w węższym znaczeniu mózg). W
                          przypadku jzp sam wyraz "kultura" ma większą pojemnośc liter niż
                          pała (pod)redaktora.
                          "I to by było na tyle" (profesor mniemanologii stosowanej J.T.
                          Stanisławski)
                      • perdition-pl Re: A propos spotkania 05.08.10, 14:46
                        A propos festiwalu chleba;
                        www.co-slychac.pl/ksiezyc_w_kabarecie.mp3
                        słucham tego i nie wierzę własnym uszom; toć to jakaś masakra jest:)
                        Dałem do odsłuchania komuś, o kim wiem, że w młodości zjadł zęby na muzyce,
                        głównie ludowej. Ww. zaliczył coś, co młodzież nazywa 'facepalm' i po minucie
                        prosił o wyłączenie.

                        Taka ciekawostka.
                        • jacek.el Re: A propos spotkania 05.08.10, 15:05
                          perdition-pl napisała:

                          > A propos festiwalu chleba;
                          > słucham tego i nie wierzę własnym uszom; toć to jakaś masakra
                          jest:)
                          > Dałem do odsłuchania komuś, o kim wiem, że w młodości zjadł zęby
                          na muzyce,
                          > głównie ludowej. Ww. zaliczył coś, co młodzież nazywa 'facepalm' i
                          po minucie
                          > prosił o wyłączenie.
                          >
                          > Taka ciekawostka.


                          Ten, komu puściłeś to "cudo" wytrzymał tylko minutę. Pracownicy w
                          redakcji często byli narażeni na "katowanie" uszu tym "wokalnym"
                          występem nieraz przez parę godzin. Chyba nalezy im się odszkodowanie
                          za "pracę w uciążliwych warunkach". Zresztą ja o "zdolnościach
                          wokalnych" jzp już dawno wyraziłem swoje zdanie na tym forum. A
                          co "wokalnych popisów", to po jego występach na "Sójce" w ub. roku w
                          Cegłowie o mało nie doszło do rozejścia się "publiki". No i ostatnio
                          usłyszałem, że w Warszawie zaczęto się skarżyć na jzp. Podobno
                          zakładając "Kurpie od Myszyńca" rozbił inny zespół z Kadzidła.
                          Dlatego na próby jeździ do Ostrołęki. Boi się kadzidlaków. A to
                          pamiętny ludek. Wiem coś o tym, bo mam paru znajomych a i byłęm
                          kiedys na koloniach w Kadzidle. Oni potrafia się mocno
                          odpłacić "pięknym za nadobne". Ale cóż. poczucie włsnej wielkości
                          tłumi instytkty samozachowawcze i tzw. samokrytykę.
                      • marcinkrolik123 Re: A propos spotkania 05.08.10, 16:05
                        W tandemie rzetelność i obiektywność większy nacisk należy chyba jednak położyć
                        na rzetelność. Uwagę na to zwracała nawet Janina Paradowska, kiedy z nią o tym
                        rozmawialiśmy.
                        Obiektywizm zakłada zdolność do ogarnięcia pełnego spektrum, co nie jest żadną
                        miarą możliwe. Rzetelność natomiast nakazuje wysłuchać wszystkie strony
                        (przynajmniej te, które zechcą się wypowiedzieć) i przedstawić ich argumenty bez
                        przekręcania i manipulacji.
                        Obiektywizm to niebezpieczny grunt. Weź hrabio "Politykę" i przeczytaj sobie
                        artykuł Jacka Żakowskiego o emancypacji homoseksualistów w Polsce. Od razu
                        widać, że Żakowski im sprzyja (Tomasz Terlikowski czy Rafał Ziemkiewicz
                        napisaliby to z gruntu inaczej), ale nie możesz mu odmówić kompetencji w
                        przedstawieniu tematu. Widzisz, że on sobie nie usiadł i nie wyssał tego z
                        palca, tylko rył materię.
                        Bardziej o obiektywności wolałbym jednak mówić o kategorii profesjonalizmu.
                        Dziennikarz ma obowiązek nie tylko relacjonować fakty, ale też pomagać ludziom
                        je zrozumieć, porządkować. W dzisiejszym skomplikowanym świecie jest to
                        nieodzowne. Profesjonalizm, kompetencja w danej dziedzinie powinna być filarem,
                        na którym opiera się dziennikarski etos.
                        W mediach lokalnych jest z tym problem. Tam przecież często pisują przypadkowi
                        ludzie, niemalże brani z łapanki. W Cs pisać mógł każdy, kto chciał (byle
                        zgadzało się z wizja Naczelnego, a jak się nie zgadzało, to przeredagował tak,
                        żeby się zgadzało). Ja też w pewnym sensie byłem tam człowiekiem z przypadku.
                        Kiedy przyszedłem na rozmowę i przyniosłem CV i list motywacyjny, on nawet na
                        nie nie spojrzał, tylko od razu rzucił hasło: No to niech Pan coś napisze.
                        W imię profesjonalizmu, choć bardzo Naczelny sarkał, zrezygnowałem np. z
                        jeżdżenia na sesje, bo na samorządach to ja się znam jak wiedźmin na prawie
                        prasowym i widać to było w moich artykułach. Zawęziłem swoje pisanie do pól
                        kulturalnych, bo tu mam coś do powiedzenia, tu czuję się w domu, w tym siedzę,
                        tu mogłem naprawdę coś ludziom przekazać. Choć też oczywiście nie ustrzegłem się
                        od paru wpadek. Ale wiedziałem, że pomimo to jestem w stanie się douczyć,
                        rozwinąć. W temacie samorządów nie byłoby to możliwe za grosz.
                        Brak zwartej, profesjonalnej ekipy, w której każdy znałby się na swoim ogródku,
                        miał wszystkie jego niuanse w małym palcu, to była zawsze największa bolączka
                        Cs. Wiadomo, że w razie potrzeby psychiatra powinien wykazać się umiejętnościami
                        chirurga, ale umówmy się, że lepiej, by zbyt często się to nie zdarzało. W Cs
                        zdarza się notorycznie.
                        • jacek.el Re: A propos spotkania 05.08.10, 16:45
                          Tu się z Tobą Marcin zgadzam. Jak zresztą wiesz, często
                          rozamwialiśmy ( o ile można to nazwać rozmową-to był raczej monolog
                          jzp) na temat stałych rubryk (np. Twoje ogrody czy tez femina Olgi
                          często zanjdywały się w każdym wydaniu na innych stronach, co już
                          nie jest profesjonalne z punktu widzenia stałych czytelników). Ja
                          też początkowo walczyłem o "swoją" stronę bądź kolumnę "ekologiczną"
                          i "samorządową". Tobie się udało, ja zostałem sprowadzony do
                          roli "komentatora" sesji (do których prawie zawsze jzp dopisywał
                          swoje komentarze). Często też byłem "monitowany" do pisania tekstów,
                          które wymagały obiektywnego (często wielostronnego) spojrzenia na
                          sprawę, a nie jedynie "obiektywnej" prawdy przedstawionej przez
                          jedną stronę (którą najczęściej była osoba mająca osobiste korzyści
                          z "interewencji prasowej"). Właśnie z uwagi na rzetelność i
                          obiektywizm nie godziłęm się na takie "dictum". I często wolałem
                          specjalnie zwlekać z podjęciem tematu, niz narazić się na
                          nierzetelność dziennikarską (zresztą do dzisiaj mogę wielu ludziom
                          śmiało spojrzeć prosto w oczy, bo nie dałem się "ześwinić"). Ale
                          tego nauczyłęm się nie tylko w pracy. Tak właśnie rozumiałem (i
                          rozumiem) pracę dziennikarską. Opisać sprawę, przedstawić rację
                          stron konfliktu a opinię pozostawić czytelnikom. Dla mnie prasa, a
                          zwłaszcza lokalna, powinna też pełnić rolę edukacyjną; powinna
                          wyjaśniać w prosty sposób pewne zjawiska a także zmuszać do dyskusji
                          i przemyśleń. Tak było, gdy krótko pisałem w "Eurogospodarzu", z
                          którego odszedłem po zawirowaniach redakcyjnych. Tak też (w
                          naiwności swojej) widziałem rolę dziennikarza czy korespondenta w
                          cs. Jednak sie pomyliłem. I tak ja i Ty, płacę za tą pomyłkę. Ale
                          cóż. Człowiek ponoć rodzi głupi i głupi umiera. W końcu uczymy się
                          całe życie. A rzetelność dziennikarska to podstawowy kanon pracy w
                          branży medialnej. No i jeszcze umiejętność dyskusji, która także
                          wiele może nauczyć. tylko merytoryczna dyskusja w cs opierała się na
                          zasadach z góry określonych przez jzp. A polegała ona mniej więcej
                          na tym, że wpisywaliśmy tematy i czekaliśmy, aż "wszechwiedzący"
                          i "wszechwładny" nam je "puści". I często puszczał, gdy już "było po
                          ptokach". A potem były żale, że jesteśmy nieobiektywni. tylko nie
                          brał pod uwagę, że temat "gorący" dzisiaj, w nastepnym numerze może
                          być już nieaktualny. A winien był nie jzp, tylko dziennikarz. Chyba
                          nie tak powinna wyglądać praca w obiektywnej i opiniotwórcsej
                          gazecie. No i te "wypadające w ostatniej chwili" materiały, bo
                          właśnie jzp dostał telefon od "stałęgo czytelnika" w "bulwersującej
                          sprawie" lub było brak zdjęć do artykułu, a w internecie też nie
                          można było znaleźć odpowiedniej "fotki".
                          Ale nie o pracy w cs tu mówimy, a o rzetelności dzieenikarzy i
                          mediów lokalnych. Można mieć urazy do Sławka Stosia (zwłaszcza po
                          jego artykule dotyczącym śmierci wójta Jerzego Lisickiego) z "Nowego
                          Dzwonu", ale to jest jeden z nielicznych lokalnych dziennikarzy,
                          który stara się być rzetelnym i obiektywnym komentatorem lokalnych
                          wydarzeń. Takich jak Sławek jest jeszcze więcej, tylko ciągle sa
                          flekowani przez "obiektywizm" jzp i cs. I na tym tle powinna się
                          rozpocząć ogólnomińska dyskusja na temat rzetelności mediów
                          lokalnych, z naciskiem na lokalne.
          • starykombajnista Re: A propos spotkania 05.08.10, 14:52
            dwa pytania: 1) czemu ma służyć to spotkanie?, 2)jakie zakładacie
            sobie jego realne efekty?
            • jacek.el Re: A propos spotkania 05.08.10, 15:08
              dwa pytania: 1) czemu ma służyć to spotkanie?, 2)jakie zakładacie
              sobie jego realne efekty?

              starykombajnisto. Czytaj ze zrozumieniem, albo zacznij rozumieć, to
              co czytasz. Już parę razy na te pytania padły wcześniej odpowiedzi.
              • marcinkrolik123 Re: A propos spotkania 05.08.10, 15:22
                Moim zdaniem dyskusja, która rozgorzała na tym forum daje dobry asumpt do co
                najmniej trzech tematów.
                1. Emancypacja niepełnosprawnych.
                2. Stan i oczekiwania wobec lokalnego dziennikarstwa.
                3. Miejsce, pryncypia i sposoby szerzenia kultury w lokalnych społecznościach.
                Przy czym wcale nie chodzi o to, by taka debata (bądź debaty) zmieniły się w sąd
                nad jzp. To, co za jego sprawą się rozpętało, jest zaledwie iskrą. Popularność
                tego wątku wskazuje, że te sprawy wielu ludzi interesują, i to wcale
                niekoniecznie w ścisłym związku z Cs. Zbigniew Piątkowski mógłby w takiej
                rozmowie wziąć udział na równych prawach, nie jako oskarżony czy flekowany.
                Tak sobie to wyobrażam, choć - jak już pisałem - nie mnie o organizacji tego
                ewentualnego spotkania rozstrzygać. Zresztą, nawet gdyby się nie odbyło,
                niewykluczone, że którąś z tych kwestii podejmiemy z Markiem w ramach spotkań
                Klubu Idei.
              • starykombajnista Re: A propos spotkania 05.08.10, 17:31
                panie jacku o ile na pierwsze pytanie mogę sobie odpowiedzieć m.in
                dzięki wyczerpujacym wypowiedziom Marcina to jednak poproszę Państwa
                o odpowiedź na pytanie nr 2 - jakie REALNE efekty ma przynieść o
                spotkanie. Czy ono po prostu będzie oparte na tzw austriackim
                gadaniu.
            • marek_mroz Re: A propos spotkania 05.08.10, 22:53
              Ja widziałbym debatę może nie tyle zamykającą się na samej lokalnej prasie, ile
              debatę dotyczącą mediów w Mińsku. Jakie są cele tych mediów, czego one oczekują,
              czego im brakuje i też – czego oczekują odbiorcy. W tym kontekście ważne byłoby
              pytanie co takie media dają lokalnej społeczności. Czy mają charakter twórczy
              dla takiej społeczności, w tym sensie czy coś nowego budują czy też przeciwnie,
              ich rola jest bierna, dostosowana do wyobrażonych gustów i na nich oparta.
              Samą debatę widziałbym w ten sposób, że odbyłoby się spotkanie np. z redaktorami
              naczelnymi mińskich gazet, z dyrektorem mińskiej TV, z twórcami mińskich stron
              internetowych etc.. Oczywiście rozmowa powinna mieć charakter merytoryczny, z
              przygotowanym moderatorem, i mimo, że wątek wychodzi na tym forum to jednak bez
              – myślę – „sprawy Marcina”. Widziałbym też publiczność na tym spotkaniu.
              Niektórzy mówili tutaj o swoich oczekiwaniach i myślę, że byłoby właściwe, aby i
              takie informacje padły podczas samej debaty. Oczywiście jeśli to miałoby się
              zamienić w pyskówkę do któregoś z uczestników dyskusji, choćby urazy były
              uzasadnione, to naturalnie – nie ma to sensu.

              Odpowiadając na Twoje pytania Kombajnisto, to ja jestem zdania, że debata zawsze
              coś wnosi, ponieważ są różne głosy, każdorazowo tworzące nowe przestrzenie i
              otwierające nowe drzwi. Rozmawialiśmy też o tym z J. Żakowskim na naszym
              spotkaniu w MZM. Świat się zmienia. Nie tylko technicznie, ale też mentalnie. Cs
              gdy powstawało miało innych czytelników niż ma ich dziś, choć grupa docelowa
              może być ta sama. Można taką debatą uwrażliwić lokalne media na pewne sprawy. W
              tym sensie mogą się one zmieniać. Też udział odbiorców będzie pewną informacją
              dla twórców takich mediów, bo mam wrażenie, ze np. komunikacja prasy z
              czytelnikami jest dość wątła. A to znaczy, że kształt gazety jest trochę brany z
              powietrza, a trochę oparty na metodach wcześniej sprawdzonych, które – jak
              wiadomo – z czasem przestaną być wystarczające. Oczywiście jeśli się przegapi
              pewien moment i sytuacje zignoruje, z czasem tytuł może popaść w deficyt (i to
              np. nie liczby czytelników, ale ich jakości, a to ograniczy zainteresowanie
              reklamodawców) i tytuł może systematycznie niknąć. Ostatecznie nie jest
              powiedziane, ze za 15 lat Cs jeszcze będzie istniało, skoro już raz się udało
              przetrwać taki okres. Mówię Cs ale naturalnie dotyczy to wszystkich. W tym
              sensie myślę, że taka debata byłaby bardzo pomocna dla nich.
              Dla nas czytelników mogłaby być przydatna bo moglibyśmy też ukierunkować te
              media na kilka spraw, od których one stronią tylko dlatego, że nie wiedzą, iż
              innym może zależeć na nich. Co do mnie to mińska prasa jest mało opiniotwórcza,
              by nie powiedzieć wcale. Przy czym zastrzegam się, że z racji braku czasu i
              mnóstwa zaległych lektur, które próbuję nadrabiać, nie jestem częstym
              czytelnikiem mińskiej prasy, choć bywało z tym w różnych okresach różnie. Ale
              też dlaczego miałbym je czytać? To z pozoru banalne pytanie stanowi jednak
              meritum, i mogłoby być punktem wyjścia dyskusji. W czasie debaty. Choć
              oczywiście tutaj też.
            • marek_mroz A propos dziennikarstwa 06.08.10, 12:40
              Wartą też rozważenia sprawą jest to, o czym mówił gdzie indziej Marcin, że dla podniesienia jakości dziennikarstwa ważny jest sam w miarę stabilny zespół, i jego merytoryka. Można czegoś nie umieć, ale można się też tego nauczyć. Wiadomo. Lecz gdy struktura zespołu jest dynamiczna ciężko też utrzymać poziom. Nie do końca wiem jak to wygląda w poszczególnych zespołach redakcyjnych, ale przez kilka miesięcy robiłem korektę w Cs, więc mogłem zobaczyć jak to wygląda w tym tygodniku.

              Naturalnie pierwszoplanową wagę ma tu też wielkość honorarium. Rzeczą oczywistą jest, że gazety lokalne nie dysponują wielkimi budżetami, i płacą jak mogą. Lecz przy niskich stawkach trudno, aby ktoś poważnie angażował się w pisanie. Ja sam w Cs napisałem dosłownie parę artykulików, i nie byłem zainteresowany pisaniem przede wszystkim ze względu na brak perspektyw (a wymagania miałem dosłownie minimalne). Nie chcę zdradzać jakie są stawki, choć nie są one przecież przez Cs ukrywane, ale powiem, że aby kupić książkę Gillesa Deleuza – Kino, niedawno przeze mnie nabytą, musiałbym napisać jakieś 3- 4 teksty. Więc sami rozumiecie. Przy robieniu korekty umówiliśmy się na stałą stawkę satysfakcjonującą obie strony i godziny pracy, więc tutaj wszystko było w porządku i uczciwie z obu stron.
              Oczywiście takie stawki to nie jest tylko problem Mińska, choć mój przyjaciel piszący kilka lat temu w ciut mniejszym mieście, dostawał większe pieniądze niż płaci Cs (w regionalnej gazecie Lublina za malutki tekścik dostawał więcej niż Cs płaci za największy artykuł, i mówię tu o stawkach sprzed kilku długich lat, gdy honorarium w Cs jest niezmienne od dekady). W każdym razie rządzący zdają sobie z tego sprawę i wiedzą, jak ważne jest to dla dziennikarstwa lokalnego a co za tym idzie, dla samej demokracji. J. Żakowski na naszym spotkaniu mówił o tym, że jest przygotowywana ustawa (a może już funkcjonuje? – nie pamiętam), gdzie samorząd automatycznie dofinansowywałby takie artykuły, aby właśnie podnieść jakoś tego dziennikarstwa. Zainteresował się tym na spotkaniu red. Piątkowski. I nie wiem czy coś z tym zrobił, ale jego ruch w tym kierunku lub jego brak, będzie też mówił o jego podejściu do najniżej opłacanych w jego gazecie pracowników. Jak jest w Dzwonie czy Lokalnej? Nie wiem, niech ktoś inny się wypowie.

              Janina Paradowska mówiła też nam w MZM, że gdy pytała kiedyś Durczoka, dlaczego TVP nie ma dobrej publicystyki i dziennikarze są coraz słabsi, to w odpowiedzi usłyszała, ze tam nie ma poczucia, ze redakcja za tobą stoi, i stąd mniejsze zaangażowanie dziennikarzy i mniejsza skłonność do brania odpowiedzialności. Przy dużej zmienności w mińskich redakcjach, można chyba zasadnie mówić o analogii, co znów poziomu nie podnosi.

              Sprawa samej umowy też nie jest sprzyjająca. W Cs obowiązuje umowa o dzieło. Czyli możesz coś napisać, ale gdy redaktor tego nie puści, choćbyś zmarnował cały dzień nie dostaniesz nawet tej malutkiej stawki. A to też przecież nie buduje zaangażowania. Choć oczywiście tekst do redakcji nie należy i można go wydrukować gdzieś indziej. W tym sensie, moim zdaniem, Marcin za wywiad z dyr. Celejem ma prawo żądać od red. Piątkowskiego już nawet nie honorarium, ale odszkodowania za wykorzystanie tekstu prawnie nie należącego do redakcji.

              W tym sensie, Kombajnisto, rozmowa jak utrzymać w miarę stały zespół w redakcji podczas takiego spotkania byłaby chyba dość ważna dla lokalnych mediów. I prowadząca do jakichś wniosków. A jak już jest zespół, to też gazeta może więcej od samej siebie oczekiwać.
              • starykombajnista Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 13:14
                czyli takie pitu - pitu dla bardzo wąskiego grona osób
                zainteresowanych. to nie lepiej już zrobić debatę/happening
                poświęconą traktowaniu w naszym mieście osób niepełnosprawnych? ona
                więcej by wniosła niż takie austriackie gadanie o warsztacie
                dziennikarskim, dziennikarstwie lokalnym itp - czyli tematach dla
                naprawdę wąskiego grona osób.
                • jacek.el Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 13:47
                  starykombajnista
                  czyli takie pitu - pitu dla bardzo wąskiego grona osób
                  zainteresowanych. to nie lepiej już zrobić debatę/happening
                  poświęconą traktowaniu w naszym mieście osób niepełnosprawnych? ona
                  więcej by wniosła niż takie austriackie gadanie o warsztacie
                  dziennikarskim, dziennikarstwie lokalnym itp - czyli tematach dla
                  naprawdę wąskiego grona osób.

                  Dziennikarstwo, zwłaszcza w mediach lokalnych - to nie
                  jest "austriackie gadanie" ani "pitu-pitu". To problem bardzo
                  poważny, który nie dotyczy tylko Mińska (vide: "sprawa policka"). To
                  jest zagadnienie szersze. Jak przedstawiać sprawy związane ze
                  społecznością lokalną. Jaka ma być rola mediów (w tym także prasy)
                  lokalnych. Jakie sa potrzeby i oczekiwania społeczności lokalnej w
                  stosunku do mediów i vice versa. Ważne jest także to, jak daleko
                  może się posunąć niezależność mediów lokalnych i co zrobić, aby była
                  ona jak największa. No i oczywiście etyka dziennikarska i etyka
                  mediów (zwłaszcza problem zamieszczania sprostowań i polemik oraz
                  unikania kryptoreklam i ukrytego sponsoringu) oraz ich
                  transparentność. A także zakres "autocenzury" tak wszechobecnej w cs
                  (w innych lokalnych gazetach ten problem nie występuje w tak
                  szerokim zakresie, ma taką nadzieję). Jeżeli uważasz, że to
                  jest "austriackie gadanie", to "sorry Gregory".
                • marek_mroz Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 13:56
                  1.Powiedz mi co rozumiesz przez "debatę/happening", spróbuj to jakoś
                  ukonkretnić, bo masz coś na myśli, ale ja nie wiem co, więc trudno abym mógł się
                  odnieść. Zgadzam się, że rozmowa na temat niepełnosprawnych jest potrzebna,
                  czego to forum jest dowodem. Moim zdaniem zresztą bardzo wymownym. Ale daj
                  jakieś pomysły na to, aby cieszyło się to większym zainteresowaniem niż debata
                  na temat stanu dziennikarstwa. Jeśli będą ciekawe, przecież można z nich skorzystać.

                  2. Nie wiem czy byłoby to zamknięte spotkanie. Myślę, że lokalni redaktorzy nie
                  stworzyli hermetycznego dyskursu, więc można byłoby ich słuchać ze zrozumieniem.
                  Do tego każdy mógłby zabierać głos. Wiem, że ogólnopolska prasa robi sobie takie
                  spotkania, choć zamknięte. Nawet gdy otwarcie ze sobą walczy to się spotyka. I
                  nie dotyczy to tylko funkcjonowania mediów papierowych w elektronicznym świecie,
                  ale też ma szerszy zasięg tematyczny.
                  Rzeczywiście może Cię to nie interesować (co to znaczy austriackie gadanie?) i
                  może to być dla Ciebie "pitu-pitu", ale też trudno, abym zabierał tu głos za
                  wszystkich. Mówię tylko za siebie. Mnie się po prostu wydaje, że aby podnieść
                  czegoś poziom, trzeba rozmawiać o tym z innymi, stąd propozycje debaty. Do tego
                  moja formuła nie musi być dobra, ja tylko wrzucam tematy, które można rozważyć
                  podczas takiego spotkania, prowadzący je i uczestnicy nie muszą z nich
                  skorzystać choć mogą. To jasne.
                  Zadaj na tym forum pytanie czy kogoś w ogóle interesowałaby debata na temat
                  niepełnosprawnych i czy wzięliby w niej udział. I zadaj drugie pytanie czy kogoś
                  w ogóle interesowałaby debata na temat dziennikarstwa lokalnego i czy wzięliby w
                  niej udział. Wtedy będziesz wiedział czy to "pitu-pitu" czy jednak interesuje to
                  więcej osób, tylko akurat mniej Ciebie.
                  • starykombajnista Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 14:13
                    Panie Marku. Nie sądzi Pan, że debata na temat mediów lokalnych
                    przyciągnie jednak mniej osób zainteresowanych niż debata na temat
                    niepełnosprawnych? Przede wszystkim dlatego, że temat
                    niepełnosprawnych ansorbuje większe spektrum osób i instytucji w tym
                    mieście. Ergo można wówczas zaprosić nie tylko sami siebie jako
                    organizatorzy, ale i radnych powiatowych plus miejskich (idzie
                    kampania więc jest szansa, że kilku z nich przyjdzie), władze
                    samorządowe (idzie kampania więc jest szansa, że przyjdą), ludzi z
                    organizacji pozarządowych (a jest ich w Mińsku kilka), szkolne koła
                    wolontariatu, przedstawicieli kościelnych organizacji pomocy
                    niepełnosprawnym, ludzi z ośrodków w powiecie zajmujących się
                    niepełnosprawnymi, PCPR, psychologów, szefów jednostek
                    organizacyjnych miasta etc...wobec tego a wypiasałem tych przykładów
                    trochę "w ciemno" zaproszonych gości, którzy mogliby przyjść jest
                    już zdecydowanie więcej niż osób zainteresowanych debatą
                    dotyczącą "mediów lokalnych". Oczywiście teoria może jak to często
                    bywa rozminąć się z praktyką, ale takie spotkanie, które przecież
                    również dotyczy zagadnienia poruszanego w "marcinowym" wątku może
                    być znacznie efektywniejsze dla środowiska miejskiego lub
                    powiatowego niż "media lokalne".
                    Tematyka "mediów lokalnych" też jest ważna ale spktrum osób do
                    zaproszenia to już jest hermetyczne, mało liczne środowisko, które
                    teoretyzując będzie reprezentowane przez 4 redaktorów naczelnych, EK
                    z ŻS, może ktoś z Tygodnika Siedleckiego, może ktoś z minskmaz.com i
                    minskmaz.tv plus kilka zainteresowanych osób poruszonych wątkiem
                    tego forum. nie sądzę, aby pojawiy się silne reprezentacje każdego z
                    pism.
                    • jacek.el Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 14:28
                      Debatę, spotkanie, forum (można nazwać to różnie) można połączyć.
                      Nie jest to oczywiście warunek "sine qua non", ale w świetle wpisów
                      Andrsejaw "e-moll" Kowalczyka o potraktowaniue jego stowarzyszenia
                      przez lokalne media takie połączenie ma logiczna spójność. To
                      właśnie na mediach lokalnych spoczywa moralny i etyczny obowiązek
                      zajęcia się sprawami i problemami osób niepełnosprawnych (łacznie z
                      różnego rodzaj barierami architektonicznymi i biurokratycznymi). I
                      wcale nie jest pewnikem, że nie będzie ona intersowała
                      tylko "wąskiego" grona lokalnych dziennikarzy. Debata może wskazać
                      oczwekiwania lokalnych społeczności co do roli mediów w poruszaniu
                      spraw osób niepełnosprawnych.
                      • hrabiapotocki Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 14:55
                        urfe. Ja też wszedłem na truml'a. Jeszcze wczoraj byłą tam recenzja
                        jednego z wierszy jzp (też tam zamieszcza swoją poezję) podpisana
                        zdaje się Paind. Była to totalna krytyka (literacka oczywiście)
                        wiersza. Jak udało mi się nieoficjalnie dowiedzieć, pod
                        pseudo "Paind" pisał profesor Jerzy Bralczyk. Widocznie jzp,
                        umieszczając dwa kolejne wiersze (wczoraj były tylko trzy) albo sam
                        usunął nieprzyjemną dla niego krytykę, albo skierował do admina
                        profilu prośbę o usunięcie.

                        Czytając recenzję Marcina odnośnie "NIEnasycenia" i recenzję
                        na "truml'u" byłęm pełen podziwu dla Marcina. Wyniknęło to ze
                        zgodności recenzji Marcina i "Painda". Czyli jednak Marcin miał
                        rację.
                    • marek_mroz Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 15:11
                      Razem z Marcinem zrobiliśmy już kilka spotkań i też pewne wnioski z tego
                      wyciągnęliśmy. Gdy udało nam się zorganizować spotkanie z Kuczokiem i choć był
                      to pisarz w kraju pierwszej wielkości, dyskutowany i opisywany, niewielu
                      pojawiło się polonistów na sali. Z osób uczących mnie polskiego, a byli wśród
                      nich naprawdę interesujący się literaturą co przekładało się na jakoś ich
                      nauczania – nie było żadnego. Co rozumiem w ten sposób, że zainteresowanie po
                      kilku latach zamieniło się w zawód, który po prostu się wykonuje. To wszystko.
                      Gdy robiliśmy spotkania z Żakowskim czy Paradowską jednym z tematów przewodnich,
                      anonsowanych przez nas i w lokalnej prasie i na plakatach - było
                      dziennikarstwo. Też polityka. Z Paradowską zrobiliśmy spotkanie na tydzień przed
                      wyborami. Nie muszę Ci zadawać pytania jak licznie rozpolitykowani mińscy
                      działacze polityczni stawili się na to spotkanie. Myślę, ze to dotyczy ich
                      jakości. Skoro nie są zainteresowani rozmową na ten temat (nawet jak ktoś ma
                      inne poglądy) to trudno, aby z Mińska zrobili coś poważnego. Dla mnie wychodzi w
                      ten sposób brak profesjonalizmu. Było nam miło, gdy pojawił się wśród
                      publiczności poseł, bo znaczyło to dla nas, że uznał, iż takie rozmowy mogą go
                      czegoś nauczyć (jak i nas samych przecież) i w tym widzę wyższy poziom. Przy
                      czym takie spotkania nie mają kierunków politycznych. Leszek Celej, sam działacz
                      polityczny, nigdy nie narzucał nam gości, i sam nigdy nie walczył, aby goście
                      kogoś w czasie spotkania poparli. Znamy już go na tyle, że bylibyśmy nawet
                      zdziwieni taką postawą. A jakoś społeczeństwa nie jest niska, wierz mi. Podczas
                      tych spotkań padały pytania ze strony publiczności, których nie powstydziłby się
                      profesjonalista.

                      Przepraszam, za przydługi wstęp, ale chciałem nim zobrazować, iż niekoniecznie
                      są zainteresowani czymś Ci, którzy formalnie się tym zajmują. Tu będzie
                      podobnie. Myślę, że debata na temat emancypacji niepełnosprawnych wzbudziłaby
                      stosunkowo niewielkie zainteresowanie. Natomiast jeśli jej zapis w części byłby
                      podany w lokalnej prasie plus komentarz redaktora, jeśli powiedzmy w 20-sto
                      minutowym programie przedstawiłaby to mińska TV, zasięg rozmowy by wzrósł.
                      Zgadzam się, że gdyby miejscowi politycy głośno poparli inicjatywę, i wykonali
                      formalne działania w tym kierunku (a jako decydenci mogą coś zrobić), wówczas
                      byłby wielki sukces tych niepełnosprawnych (nie tylko Marcina) którzy biorą
                      udział w tej dyskusji. Więc może dobrze byłoby aby napisali co ich boli w tym
                      mieście, jakie mają granice, które można byłoby usunąć. Tylko, jak mielibyśmy to
                      zrobić, aby przyciągnąć postronnych? Bo emancypacja niepełnosprawnych bardziej
                      niż możliwość windy umożliwiającej wjechanie na jakieś piętro jakiegoś urzędu –
                      to emancypacja społeczna, traktowanie ich na równi z nami, bo wtedy ich
                      niepełnosprawność przestaje być kalectwem a staje się defektem, z którym można
                      żyć. Przy wszystkich moich dyskusjach z Marcinem (a nie we wszystkim przecież
                      się zgadzamy) nigdy nie dawałem mu taryfy ulgowej bo słabiej widzi. I na odwrót,
                      on tego ode mnie nie oczekiwał. Dla mnie nigdy nie było z tym problemu. I gdyby
                      do takiej debaty miało dojść to miałaby ona – myślę – wielki swój sukces, gdyby
                      podejście całego miasta było podobne. Ale to forum powstało dlatego, że tak nie
                      jest ze wszystkimi. I to też jest powodem, z wiadomych względów, pilnej debaty
                      na temat jakości dziennikarstwa. Przy czym zastrzegam, to że red. Piątkowski
                      zachował się niegodnie, i za co dotąd – jak słusznie zauważa Joasia_strzelecka –
                      nie przeprosił, co może znaczyć więcej niż same inwektywy, nie znaczy też, że
                      cała redakcja Cs ma podobne podejście. Co więcej ani dla p. Zosi ani dla Przemka
                      Piątkowskiego w najmniejszej mierze probleme niepełnosprawność Marcina nie
                      istniał. Oni też nie dawali mu taryfy ulgowej.
                      I Kombajnisto, na tym forum możesz mi mówić po imieniu. Jak każdy kto chce.
                      • jacek.el Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 15:48
                        Napisałeś Marek m. in. "(...)to że red. Piątkowski
                        zachował się niegodnie, i za co dotąd – jak słusznie zauważa
                        Joasia_strzelecka – nie przeprosił, co może znaczyć więcej niż same
                        inwektywy, nie znaczy też, że cała redakcja Cs ma podobne podejście.
                        Co więcej ani dla p. Zosi ani dla Przemka Piątkowskiego w
                        najmniejszej mierze problem niepełnosprawność Marcina nie
                        istniał. Oni też nie dawali mu taryfy ulgowej (...)".
                        Tak. Zresztą to właśnie Pani Zosia Piątkowska (a może szczególnie
                        ONA) miała w stosunku do Marcina i jego zony Kasi bardzo serdeczny
                        stosunek. wielokrotnie podczas naszych "kolegiów dziennikarskich"
                        rozmawiała z Kasią wypełniając jej czas oczekiwania na
                        zakończenie "kolegium". Dlatego tak cynicznie brzmią słowa jzp, że
                        tylko z uwagi na żonę znosił Marcina (nie chcę dosłownie przytaczać
                        słów "plewcy kultury"). Zresztą również dzięki Pani Zosi redakcja
                        nie miała "przestoju", gdy zabrakło "redaktorów technicznych". Tylko
                        dzięki tej (jakże sympatycznej i ciepłej) osobie i na JEJ
                        KATEGORYCZNĄ PROŚBĘ wróciła do redakcji Agnieszka. Ale co innego nie
                        dawać taryfy ulgowej osobie niepełnosprawnej, a co innego obrażać ją
                        w najbardziej chamski sposób. Zresztą Marcin tez nie chciał,
                        aby "dawać mu fory". Chciał być traktowany jak wszyscy. Róznił się
                        jedynie od nas - pełnosprawnych - tym, że potrafił się "postawić" i
                        często bronić swoich racji. Nie dawał się "zepchnąć do narożnika".
                        Dlatego w pewnym momencie stał się niewygodny dla jzp (nie będę
                        używał w stosunku do tego gościa ani sformułowania "redaktor", ani
                        tym bardziej "pan", gdyż swoim zachowaniem w stosunku do Marcina
                        oraz "awanturnictwem" dzienniarskim uwłacza człowieczeństwu). Tym
                        bardziej zatem hipokryzją jest powoływanie się na stanowisko Pani
                        Zosi. Czyli co? To Pani Zosia jest winna temu, że teraz jzp znalazł
                        się pod pręgieżem forumowiczów? Ciekawa logika!
                        A wracając do tematu debaty. Może zróbmy coś na kształ "Loży
                        Prasowej" połączonej z konwencją "Kawy na ławę" Może być i ciekawie
                        i swobodnie.
                        • hrabiapotocki Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 16:13
                          Patrzcie. Taki "gieroj" a przestraszył się żony?!
                          Ale chcę jeszcze wrócić do "jzp przypadków". Opowiadał mi kiedyś
                          jeden znajomy, jak to "rzetelny" i "obiektywny" jzp rozpętał "aferę
                          świerzbowa" w DSP "Jedlina" w Mieni. Dostał "informację od stałego
                          czytelnika" (nazwiska nie podał, chociaż wielu podejrzewało w tym
                          jedną z ówczesnych dziennikarek jzp), że w DSP jest "epidemia
                          świerzbu". Oczywiście "rzetelnie" i "obiektywnie" opisał całą
                          sprawę. Problem polegał jednak na tym, że nie skontaktował się z
                          osoba najbardziej zainteresowaną całą "aferą"-dyrektorem
                          Podniesińskim. No i się zaczęło. Póxniej jeszcze wiele się mówiło,
                          jak niemal na kolanach przepraszał ówczesnego starostę (dzisiaj
                          posła) Czesława Mroczka i jak niemal na siłę "wciskał"
                          wicemarszałkowi Sieradzowi swoją "gazetkę" i wizytówki. A już
                          najbardziej rozbawiło gości (rzecz cała miała miejsce w Ośrodku
                          Szkolenia MS w Mrozach w ramach spotkań wójtów i burmistrzów ze
                          starostą i władzami samorzadu wojewódzkiego) pytanie jzp do
                          marszałka Sieradza ... z jakiej jest opcji politycznej(!).
                          Iście "dyplomatyczne" zachowanie.
                          Sprawa "świerzbowa" skończyłą się tak, że jzp część "afery"
                          sprostował (to chyba zadziałała interwencja starosty Mroczka), a
                          reszta z czasem "przyschła". Jak się później okazało, cała sprawa
                          była "kręcona".
                          Sorry. Miało już nie być o jzp, ale to jeszcze kolejny
                          przykład "rzetelnośći" i "obiektywizmu" red. aktora.
                          • jacek.el Re: A propos dziennikarstwa 06.08.10, 16:37
                            Skoro już padł temat "afery świerzbowej". Faktycznie. Byłem na tym
                            spotkaniu. To faktycznie wyglądało śmiesznie. Nie będę już
                            bardziej "dowalał" jzp. Faktem jednak jest, że niemal ganiał
                            starostę przepraszając za "nieporozumienie". Tylko nie wizął pod
                            uwagę, że wcześniej (na skutek "donosu prasowego") "ruszył" wszelkie
                            możliwe kontrole. A okazało się ostatecznie, że pensjonariusze DSP
                            nie dostali świerzbu, lecz ulegli poparzeniom tzw. "barszczem"
                            Sosnkowskiego, który w okolicy Mieni jest rozplenił się w ogromnych
                            ilościach (co zresztą widać z okien pociągu lub samochodu). Tak to
                            skończyła się "afera".
        • marcinkrolik123 Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 03.08.10, 17:45
          hanna-markowska napisała:

          > Witam!
          > Popieram pomysł spotkania się w szerszym gronie. Sądzę że sytuacja
          > do tego dojrzała, o czym świadczy to forum i nie tylko. Liczę na
          > powiadomienie mnie o terminie.
          >
          > z poważaniem
          > dyrektor Miejskiego Domu Kultury
          > Zofia Hanna Markowska

          Witam Panią.
          Cieszę się, że przyłączyła się Pani do naszego wirtualnego Areopagu. Mam
          nadzieję, że wkrótce takie spotkanie rzeczywiście się odbędzie. Mnie zawsze
          uczono, że dialog to podstawa porozumienia. Po ponad 20 latach za kratkami pojął
          to także Nelson Mandela.
          Tylko, że aby dialog mógł zadziałać, musi zostać spełniony podstawowy warunek -
          otwartość na wymianę myśli. Ja jestem do niej gotów.
          Pozdrawiam
          Marcin Królik
      • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 03.08.10, 10:22
        konrad_roguski napisał:

        > Nie znam Pana Marcina Królika.
        > Wiem natomiast, kim jest i czym zajmuje się Pan Jan Zbigniew
        > Piątkowski. Kilka razy mieliśmy ze sobą do czynienia.
        > Z powżaniem,
        > Konrad Roguski
        >
        Możesz nieco przybliżyć te "intymne spotkania" z naszym "bohaterem"?
      • kewel Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 05.08.10, 18:02
        Od jakiegoś czasu śledzę ten wątek i mimo mojej awersji do działalności
        dziennikarskiej pana jzp miałem zamiar nie zabierać głosu, ale dziś po prostu
        trafił mnie szlag. Dwa artykuły - o Róży Nowak i wystawie Tiry na tory to żywcem
        przepisane gotowce. Nota bene ten o Róży w wersji oryginalnej można przeczytać
        korzystając z linku umieszczonego na forum gazetowym. Jeszcze żeby pan jzp
        raczył napisać, że to opracowanie, ale nie - podpisane własnym pełnym
        nazwiskiem. Ręce opadają. Zresztą kilka innych artykułów to twórcze zapożyczenia
        materiałów z lokalnej prasy. I zastanawiam się Panie Marcinie, czy ktoś taki
        może być wiarygodnym uczestnikiem dyskusji o jakości prasy lokalnej.
        • perdition-pl Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 05.08.10, 21:06
          Takie rzeczy zdarzały się już wcześniej.
          Np. ten artykuł:
          www.co-slychac.pl/archiwum.php?id=3156
          Dla porównania:
          www.creatyvni.com/articles.php?article_id=13
          i www.creatyvni.com/news.php?readmore=30
          • starykombajnista Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 05.08.10, 21:24
            nonsensowne i zwyczajnie nudne staje się już to wyliczanie "jzp
            to...", "jzp tamto...". chyba, że ma to być pożywka np dla pana
            jacka el. i innych forumowiczów do podsycania wątku...
            • marcinkrolik123 Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 05.08.10, 22:45
              starykombajnista napisał:

              > nonsensowne i zwyczajnie nudne staje się już to wyliczanie "jzp
              > to...", "jzp tamto...". chyba, że ma to być pożywka np dla pana
              > jacka el. i innych forumowiczów do podsycania wątku...

              Podsycanie wątku miałoby sens o tyle, o ile udałoby się wyłonić zeń
              konstruktywną wymianę myśli, już nawet niezwiązaną z samym Zbigniewem
              Piątkowskim. Ja miałbym pewną propozycję - jeśli oczywiście byłaby z Waszej
              strony wola i chęć: z burzliwej, blisko miesięcznej dysputy wyłoniły się trzy
              zasadnicze kwestie, które wyliczyłem w jednym z wpisów powyżej; mógłbym
              zainicjować adekwatne do nich wątki, w których rozmawialibyśmy już bez
              bezpośredniego odnoszenia się do jzp, lub odnosząc się do niego, gdy będzie to
              niezbędne. To prawda, że absorpcja każdego tematu jest ograniczona, a gdy się go
              przenosi, staje się zwyczajnie jałowy. Ale powtarzam: jeśli chcecie.
            • urfe77 Co ze spotkaniem? 05.08.10, 23:06
              Tak sobie czytam i czytam i zastanawiam się kiedy wreszcie ktoś rzuci jakiś
              konkret odnośnie ewentualnego spotkania. Mińska TV wyraziła chęć włączenia się ,
              ale ten kto cały pomysł zaproponował zamilkł. A może wartoby było rzucić jakiś
              wstępny termin i miejsce.
              A tak na marginesie wiedzieliście , że pan Królik też pusze wiersze? W necie
              znalazłam je na www.truml.com i też nagranie jednego z nich czytanego przez
              jakąś Wandę Szczypiorską.
              www.supershare.pl/?d=DB73C5C42
              Tak w ogóle jzp też na truml jest.
              • minskmaztv Re: Co ze spotkaniem? 06.08.10, 18:33
                Hej Urfe77.
                Jesteśmy gotowi, byliśmy i będziemy.
                Jednak w związku z tym iż w pewnym sensie oficjalnie z imienia i nazwiska piszemy na tym forum, a co za tym idzie reprezentujemy lokalne media, jestem zmuszony tylko czekać na start.

                Nie mogę się wypowiedzieć w tej sprawie, mogę zapewnić iż dołożymy wszelkich starań aby takie spotkani/a były solidnie i rzetelnie przygotowane od strony audio wizualnej.
                Cóż, chciałbym również poinformować iż (w sumie nie wiem czy to ma związek z tym forum) ale ...
                przed wakacjami chcieliśmy uruchomić raz w miesiącu przed fontanną w centrum mińska, małą mównicę do swobodnych krótkich wypowiedzi (jest już zrobiona!), które będą rejestrowane i wpuszczane w internet. Zaczynamy to jednak od września 2010 na pewno w piątek, nie wiemy jeszcze jaki termin. Myślę że w każdy drugi piątek miesiąca o 17.00. Oficjalne info będzie dostępne na minskmaz.tv w połowie następnego tygodnia.
                Każdy będzie miał swoje 15-20 sek. Może w tym temacie wolność słowa będzie zapewniona.

                Pozdrawiam
                Marcin Korczyk MinskMaz.TV
        • marcinkrolik123 Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 05.08.10, 22:38
          kewel napisała:

          > Od jakiegoś czasu śledzę ten wątek i mimo mojej awersji do działalności
          > dziennikarskiej pana jzp miałem zamiar nie zabierać głosu, ale dziś po prostu
          > trafił mnie szlag. Dwa artykuły - o Róży Nowak i wystawie Tiry na tory to żywce
          > m
          > przepisane gotowce. Nota bene ten o Róży w wersji oryginalnej można przeczytać
          > korzystając z linku umieszczonego na forum gazetowym. Jeszcze żeby pan jzp
          > raczył napisać, że to opracowanie, ale nie - podpisane własnym pełnym
          > nazwiskiem. Ręce opadają. Zresztą kilka innych artykułów to twórcze zapożyczeni
          > a
          > materiałów z lokalnej prasy. I zastanawiam się Panie Marcinie, czy ktoś taki
          > może być wiarygodnym uczestnikiem dyskusji o jakości prasy lokalnej.
          >

          Nie wiem, czy byłby wiarygodnym uczestnikiem debaty, ale z pewnością mógłby
          przedstawić swój punkt widzenia. I na pewno nie wystąpiłby jako oskarżony, ale
          jako równoprawny uczestnik. Wierzę w moc rozmowy i w to, że jest ona w stanie
          wpłynąć na rzeczywistość. Inaczej nie zakładałbym tego wątku.
    • marcinkrolik123 Kilka ważnych kwestii 03.08.10, 16:29
      Witam po wakacyjnej przerwie.
      Mimo iż będąc w Rabce starałem się śledzić przebieg forum, a nawet włączać się
      do dyskusji (błogosławione niech będą biblioteki), dopiero teraz mam czas i
      możliwość ogarnięcia w pełni żywiołu, jakim stał się niniejszy wątek. A wiele
      spraw wymaga komentarza lub precyzyjnego dopowiedzenia bądź odpowiedzi..
      A zatem:

      1. Po rozważeniu wszelkich za i przeciw postanowiłem nie wytaczać red.
      Piątkowskiemu procesu o zniesławienie w związku z jego wstępniakiem "Kult a
      kultura" z numeru 29. Uznałem - w czym pomogły mi także rozmowy z ludźmi z
      zewnątrz - że zwycięstwo, nawet gdybym je osiągnął, byłoby niewspółmierne do
      nakładów, które należałoby w nie zaangażować. I nie mam na myśli finansów, ale
      raczej sferę emocji.
      Wątpię też, by ewentualny pozytywny wyrok cokolwiek w dłuższej perspektywie
      zmienił. Owszem, red. Piątkowski być może musiałby zapłacić jakieś
      odszkodowanie, a nawet zamieścić przeprosiny na łamach Cs, ale - nie oszukujmy
      się - rychło wróciłby do dawnych praktyk. Skoro klęski w dotychczasowych
      spotkaniach z Temidą nic go nie nauczyły, nie wydaje mi się, by teraz miało być
      inaczej.
      No właśnie, przeprosiny. Wcale ich od niego nie oczekuję. Przeprosiny to w
      pewnym sensie akt ekspiacji, który musi wypłynąć z potrzeby serca, nie zaś z
      przyczyn stricte wizerunkowych. A tak zapewne byłoby w tym przypadku. Jeśli red.
      Piątkowski nie uznaje swojego błędu - a nie uznaje, wiem to choćby po śmiesznej
      sumie niecałych stu złotych, jakie w swojej łaskawości przelał na moje konto,
      pewnie po to, żeby uniknąć spotkania z sądem pracy (nie uniknie, zarobiłem
      siedem razy tyle i zamierzam swoich należności dochodzić drogą prawną) - nie ma
      sensu, by go do przepraszania zmuszać siłą.
      Poza tym odniosłem najważniejsze zwycięstwo - moralne. Tak naprawdę wspólnie je
      odnieśliśmy. Sprawa nie przycichła, nie została zamieciona pod dywan ani
      załatwiona w zaciszu gabinetu przy Konstytucji 3 maja 2. Red. Piątkowski, chcąc
      tego czy nie, musi się zmierzyć z opinią publiczną i konsekwencjami własnych
      niefortunnych słów.

      2. Sformuowanie o życiowym kalectwie, którym red. Piątkowski nieudolnie usiłuje
      się bronić, jest nawet nie godne pożałowania, ale po prostu śmieszne. No bo co
      to właściwie znaczy? Jak się to moje życiowe kalectwo przejawiało? Tym, że nie
      potrafiłem zawiązać sobie butów, że sikałem poza muszlę klozetową, czy może tym,
      że odmawiałem robienia zdjęć publiczności na każdej imprezie? No fakt, z
      wiązaniem sznurówek mam pewien kłopot (przeszkadza mi kałdun), sikać do klozetu
      umiem już od jakich dwóch tygodni, a robienie na okrągło fotek tym samym
      krzesłom i z grubsza tym samym ludziom uważam za patent rodem z dziennikarskiego
      żłobka.
      Ale poważnie: skoro red. Piątkowski tak długo (z litości?) trzymał mnie w
      redakcji mimo mojego, że tak eufemicznie je nazwę, safandulstwa, to chyba jednak
      czerpał z tego jakąś korzyść. Po co przez tyle lat miałby utrzymywać pasożyta?
      Bo, jak sugerował w liście, żona go przekonywała? Panie Redaktorze, pan raczy
      kpić, czy o drogę pytać - prowadzi pan podobno poważną gazetę, a nie ochronkę
      dla nieudaczników. Jeśli jakość mojej pracy panu nie odpowiadała, jako
      odpowiedzialny szef powinien pan mi podziękować, żebym więcej nie szkodził
      pańskim interesom. A jednak - co prawda w dość osobliwy sposób - dał mi pan do
      zrozumienia, że żałuje zakończenia współpracy.
      Marek sugeruje, że kaleckie uszczypliwości mogły wynikać z rozgoryczenia red.
      Piątkowskiego moim odejściem. Cóż, w takim razie uwagi o nieudacznictwie,
      których chwyta się desperacko, by ocalić twarz i odwrócić uwagę od istoty
      sprawy, brzmią jeszcze dziwaczniej.

      3. Moje rzekome lewactwo i antyspołeczne ciągoty. Samozwańczy herold red.
      Piątkowskiego zapytany o to przez Marka milczy. Żadnych cytatów z moich tekstów!
      Między poglądami lewicowymi, czy też - jak w moim przypadku - ciążącymi ku
      lewicowości a lewactwem, czyli rodzajem lewicowego ekstremizmu zachodzi
      zasadnicza różnica. Czy jestem lewakiem w takim sensie jak np. członkowie
      Czerwonych Brygad mordujący Aldo Moro lub Meredith Levov wysadzająca w proteście
      przeciw Lindonowi Johnsonowi pocztę w Old Rimrock? Czy w którymś z moich
      felietonów nawoływałem do podkładania bomb lub zabijania skorumpowanych
      polityków, podpierając się cytatami z Marksa?
      Pamiętam, że na zebraniach redakcyjnych czasem żartowaliśmy z moich lewicujących
      sympatii. Mówiłem wtedy: Ale się panu lewak w zespole trafił, nie? Gdybym
      wiedział, że red. Piątkowski weźmie to poważnie, że nie odczyta subtelnej
      autoironii, siedziałbym cicho. Ale liczyłem na inteligencję interlokutora.

      4. Podtrzymuję chęć wzięcia udziału w debacie, jeśli takowa zostanie
      zorganizowana. W forumowej dyskusji pojawiły się co najmniej trzy ważkie wątki
      godne rozwinięcia. Do kwestii emancypacji osób niepełnosprawnych i kształtu
      dziennikarstwa (z naciskiem na lokalne) dorzuciłbym jeszcze - w kontekście
      mojego funkcjonowania w MIVENIE, ale nie tylko - sposoby krzewienia kultury oraz
      jej miejsce w społeczności lokalnej. Tu cieszy mnie zwłaszcza głos dyr.
      Markowskiej. Ale świadczy on również o tym, że nasza dyskusja zakreśla szerszy
      krąg, że nie jest już tylko potyczką między byłymi współpracownikami. W tym
      sensie rozmowa na powyższe tematy mogłaby okazać się nadzwyczaj pożyteczna i
      ożywcza ze społecznego punktu widzenia.
      W miarę możliwości i sił intelektualnych spróbuję rozwinąć w tym kierunku debatę
      na forum. Ale spotkanie na żywo zawsze wnosi inną nową jakość. Otwarta pozostaje
      kwestia kto i kiedy miałby tę debatę zorganizować. Z oczywistych względów
      uważam, że nie powinienem to być ja. Ale czekam na propozycje.

      5. Zgadzam się z "e-mollem" - nie wolno, nawet w krytyce, stosować argumentacji
      opierającej się na wytykaniu niedoskonałości fizycznych. Pamiętajmy, że właśnie
      od tego wykiełkował ten wątek. Krytykujmy postawy, nie wzrost czy krzywe nogi.
      Ja sam oprócz półślepoty jestem gruby i mam płaskostopie.
      Nie traćmy ponadto z pola widzenia innego aspektu. Takiego mianowicie, że
      nazwanie mnie przez red. Piątkowskiego "wrednym i nielojalnym kaleką" było tylko
      czubkiem góry lodowej - reakcją na moje odejście z Cs i negocjacjami z
      konkurencyjnym tytułem (nie zdradzę jakim, żeby nie zapeszać), która z kolei
      była spowodowana czymś innym, głębszym. I tutaj tkwi zasadniczy rdzeń problemu.

      6. Nie kto inny jak właśnie red. Piątkowski na konferencji w MSA poświęconej
      mediom postulował konieczność rozliczania osób publicznych z ich postaw, zaś w
      kontekście Internetu, mając zapewne na myśli nasze forum, kładł enfazę na
      imienną odpowiedzialność za swoje słowa. Postąpiłem zgodnie z oboma tymi
      postulatami.
      Nie wolno przymykać oczu ani zatykać uszu, gdy dzieje się źle. To miał na myśli
      Czesław Miłosz, pisząc w wierszu "Który skrzywdziłeś" słynną frazę o spisywaniu
      czynów i rozmów. Myślałem o tych słowach, zamieszczając wpis otwierający wątek,
      myślałem o jedynej w moim życiu rozmowie ze Starym Poetą i o jego pogrzebie, w
      którym wraz z Kasią uczestniczyliśmy - i wbrew wahaniom wiedziałem, że nie mogę,
      nie wolno mi postąpić inaczej.

      Marcin Królik
      • jarex7x Re: Kilka ważnych kwestii 05.08.10, 22:20
        zostawta jazona .. i tak leży i robi pod siebie ;)
        • one_klawisz Re: Kilka ważnych kwestii 06.08.10, 07:56
          A no może w tym gąszczu wypowiedzi zbyt dużo jest kopania jzp, który
          leży i kwiczy ale jego postępowanie w stosunku do P. Marcina jest takie
          same jak tego łobuza z intercity, który wypieprzył na peron wózek osoby
          niepełnosprawnej z zaznaczeniem ze takie osoby nie powinny jeździć
          koleją.
          • jacek.el Re: Kilka ważnych kwestii 06.08.10, 12:14
            starykombajnista napisał:

            > nonsensowne i zwyczajnie nudne staje się już to wyliczanie "jzp
            > to...", "jzp tamto...". chyba, że ma to być pożywka np dla pana
            > jacka el. i innych forumowiczów do podsycania wątku...

            To forum nie jest dla mnie pożywką. Zaczęliśmy dyskusję nt.
            rzetelności i obiektywności dziennikarskiej, która w wydaniu jzp ma
            wiele do życzenia. Wystarczy zresztą przeczytać ostani artykuł
            jzp "Gry parkowe" (nr 32) w sprawie placu zabaw w Parku
            Dernałowiczów. Nie jestem adwokatem dyrektor Markowskiej, ale nie
            jestem także wrogiem młodych mam, które chca spędzić wolny czas w
            parku ze swoimi pociechami. Jednak rzetelność dziennikarska wymaga,
            aby problem placu zabaw w parku rozpatrzeć nie tylko ze "swojego"
            punktu widzenia, ale także poznać procedury, które powodują takie a
            nie inne postępowanie dyrektor Markowskiej. Zresztą cokolwiek
            dyrekto Markowska zrobi i tak będzie to ostro krytykowane przez jzp.
            Wspomniałem o tym we wcześniejszym wpisie. Żeby ten problem
            ZROZUMIEĆ trzeba przede wszystkim wiedzieć, że CAŁY park jest pod
            opieką konserwatora zabytków, zatem WSZELKIE działania (także
            wycinka drzew oraz inwestycje takie jak rewitalizacja ścieżek,
            nasadzenia czy utworzenie placu zabaw) podlegają specjalnej
            procedurze formalno-prawnej (tj. uzgodnień, zezwoleń czy też
            uzyskania szeregu decyzji) zarówno ze strony konserwatora zabytków
            (w tym także konserwatora przyrody) jak i władz samorządowych.
            Dlatego trwa to tak długo. To jest właśnie RZETELNE DZIAŁANIE.
            Obiektywizm zaś w tym przypadku to WSTRZYMANIE SIĘ od WSZELKICH
            komentarzy, które w tym przypadku są raczej jątrzeniem, a nie
            spokojnym WYJASNIANIEM sprawy. To po pierwsze.
            Po drugie, w tym samym artykule jzp uprawia kryptoreklamę jednej z
            firm, co jest nie tylko nieetyczne, ale narusza przepisy nie tylko
            prawa prasowego. Na taką "rzetelność" i taki "obiektywizm" nie
            powinno być zgody. Podobnie, jak na wspomniane we wczesniejszych
            wpisach bezczelne "zrzynanie" (metodą "kopiuj - wklej") ze stron
            internetowych nie tylko artykułow, ale także zdjęć. A to już podpada
            pod tzw. naruszenie własności intelektualnej (prawnik wiedzmin vel
            wiedzmin24 wie, o co chodzi). Zresztą w ostatnim numerze połowa
            materiału to są "dzieła" jzp (Janko Frydayski to też przecież red.
            aktor). No i ilość stron-zaledwie 26 (okładek nie liczę), gdy
            jeszcze przed "sprawą Marcina" było ich 36. To chyba tez o czymś
            świadczy.
            Co do spotkania, czy też "forum medialnego", oczywiście jestem za
            takim spotkaniem. I popieram stanowisko Marka Mroza, aby nie była
            to "pyskówka" ale konstruktywna debata o stanie mediów lokalnych, z
            naciskiem na LOKALNE.
            • starykombajnista Re: Kilka ważnych kwestii 06.08.10, 13:09
              "To forum nie jest dla mnie pożywką. Zaczęliśmy dyskusję nt.
              rzetelności i obiektywności dziennikarskiej" - i rozpoczynasz jazdę
              po jzp...nie masz innych przykładów skoro jak rozumiem dyskusja owa
              ma nie tylko dotyczyć jzp.
              • jacek.el Re: Kilka ważnych kwestii 06.08.10, 13:19
                Jak byś "czytał ze zrozumieniem", tobyś zauważył, że nie tylko
                ja "jadę" po jzp. Poza tym główny bohater przez tyle lat "jeździ" po
                każdym, kto ma inne zdanie niż "jedyny krzewiciel i piewca prawd
                oczywistych". A poza tym jest on właśnie przykładem "rzetelności"
                i "obiektywizmu" dziennikarskiego (co stale jest udowadniane w tym
                wątku). A poza tym, kto powiedział, że "dyskusja owa ma nie tylko
                dotyczyć jzp" (cytuję twój wpis). Wiele wpisów stara się "uciec" od
                osoby jzp, ale (niestety) i tak główny "bohater" tego wątku wraca
                niczym aborygeński bumerang. To chyba też o czymś świadczy i
                jest "signum temporis". Cóż. Każdy kij ma dwa końce, a kto sieje
                wiatr w końcu zbiera burzę. "Sam tego chciałeś Jacku Dyndało" (to
                Aleksander hr. Fredro - "Pan Jowialski" zdaje się).
    • palec_fakalec i wyszło bicie piany... 08.08.10, 08:32
      nie chce mi się tego wszystkiego czytać, ale z tego co się
      zorientowałem królik "czmychnął" i ma powstać "komisja" ds jzp :)
      chłopcy i dziewczęta jesteście żałośni w swojej niekonsekwencji.
      ktoś tutaj napisał, że jzp jest tchórzem, więc jak nazwać teraz
      wszystkich wojowników, którzy z jzp wojowali i ... no właśnie szkoda
      gadać...
      • 48baran Re: i wyszło bicie piany... 08.08.10, 10:25
        masz rację, już się wystrzelali, brakuje im amunicji. Teraz chcą
        powołać sąd opnii społecznej. Wszyscy chcą spotkania, debaty, tylko
        brak im inicjatora. Może, by zakończyć tę awanturę, powinien zrobić
        to sam jzp? Tylko czy i jemu wystarczy odwagi? Prawdopodobnie
        prędzej dostanie sraczki, już boi się pokazywać na większych
        imprezach i wysyła tam piąte garnitury. A tyle jadła na stołach
        przechodzi mu koło nosa. Wszak zawsze zjawiał się przy nich pierwszy.
        • hrabiapotocki Re: i wyszło bicie piany... 09.08.10, 12:56
          48baran napisał:

          > (...) brakuje im amunicji. Teraz chcą
          > powołać sąd opnii społecznej. Wszyscy chcą spotkania, debaty,
          tylko
          > brak im inicjatora. Może, by zakończyć tę awanturę, powinien
          zrobić
          > to sam jzp? Tylko czy i jemu wystarczy odwagi? Prawdopodobnie
          > prędzej dostanie sraczki, już boi się pokazywać na większych
          > imprezach i wysyła tam piąte garnitury. A tyle jadła na stołach
          > przechodzi mu koło nosa. Wszak zawsze zjawiał się przy nich
          pierwszy.


          Co do braku amunicji, to chyba lekka przesada. "Armia" też musi
          czasami odpocząć, a "sztabowcy" popracować nad taktyką i strategią.
          Jak słusznie zauważyłeś, jzp coraz mniej "udziela się" na imprezach
          z "konsumpcją". W Cełowie też ponoć "przelciał jak meteor". A jak
          twierdzą ci, którzy na "Sójce" byli, wlazł tylko na scenę (w
          przerwie koncertu jakiejś grupy) i "cykał" fotki "zbiorowe". A
          potem "nie niepokojony przez vipów oddalił się w nieokreślonym
          kierunku, po czym >>po angielsku<< ouścił festyn" (to taki rodzaj
          komunikatu dla prasy).
      • marcinkrolik123 Re: i wyszło bicie piany... 08.08.10, 16:49
        palec_fakalec napisał:

        > nie chce mi się tego wszystkiego czytać, ale z tego co się
        > zorientowałem królik "czmychnął" i ma powstać "komisja" ds jzp :)
        > chłopcy i dziewczęta jesteście żałośni w swojej niekonsekwencji.
        > ktoś tutaj napisał, że jzp jest tchórzem, więc jak nazwać teraz
        > wszystkich wojowników, którzy z jzp wojowali i ... no właśnie szkoda
        > gadać...

        Rzeczywiście coraz trudniej ogarnąć ten ogrom. Być może dlatego - jak piszesz -
        "czmychnąłem". W końcu mam też jakieś swoje sprawy. Ale mylisz się, ironizując
        na temat "komisji ds. jzp". Nam, przynajmniej mnie i Markowi, chodzi o coś wręcz
        przeciwnego: o to, by wznieść się ponad pyskówkę "jzp kontra reszta świata", by
        bazując na wątkach, które tu wypłynęły, zbudować dyskurs o charakterze bardziej
        ogólnym. Bo być może fakt, że ten temat tak poruszył ludzi, oznacza iż warto o
        podnoszonych tu kwestiach porozmawiać... już nie na łamach forum, ale w formie
        zorganizowanej debaty np. w ramach Klubu Idei.

        Przy tej okazji chcę też odpowiedzieć kombajniście. Dlaczego dyskutować o etosie
        dziennikarstwa, choć według ciebie interesuje to tylko wąskie grono "fachowców"?
        Może dlatego, że żyjemy w świecie przez media w dużym stopniu ukształtowanym,
        odbieramy go nie bezpośrednio, lecz jako przekaz zapośredniczony medialnie.
        Otacza nas pewna - by posłużyć się terminem robiącym karierę po katastrofie
        smoleńskiej - nierzeczywistość. Horyzont naszego patrzenia wyznacza TVN24, TVP
        Info, "Rzeczpospolita" lub "Wyborcza" - zależnie od opcji. Nie sądzisz zatem, że
        warto byłoby lepiej poznać mechanizmy i kulisy tego zapośredniczenia? Gdyby to
        nie było potrzebne, na łamach "Newsweeka" nie gorzałaby przez kilka tygodni
        polemika wokół radiowej Trójki i szerzej upolitycznienia mediów publicznych.
        Wydaje mi się, że ma to przełożenie również na grunt lokalny. Może nie byłoby od
        rzeczy ustalić, jakie właściwie mamy oczekiwania od naszych mediów? Może trzeba
        spróbować sobie odpowiedzieć, jakich mediów lokalnych właściwie chcemy. Czy mają
        one być po prostu połączeniem okólnika z laurką, czy jednak mieć szersze ambicje
        opinio- i kulturotwórcze? Jeśli skłonimy się ku tej drogiej wersji, należy
        naciskać na stałe podnoszenie się jakości. Jeśli zostaniemy przy pierwszej -
        cała ta szermierka nie ma sensu, a ja niepotrzebnie psułem sobie nerwy i
        wojowałem z Piątkowskim o podnoszenie standardów pisania.
        Bo być może tak naprawdę wszyscy mamy to gdzieś, a tutejsze gazety kupujemy dla
        ogłoszeń, kroniki kryminalnej lub jako wypełniacz do zimowych butów, kiedy
        przychodzi wiosna. Może nie ma się w takim razie o co napinać.
        • jarzenek Re: i wyszło bicie piany... 08.08.10, 21:09
          Nareszcie krolik doszedłeś do sedna .Powiem więcej czytam tą gazetkę bo ona
          prowokuje i zmusza do myślenia.Urzędnicy z UM czytają ją po kryjomu .Zbyszek
          pozdrawiam i zgłaszam się do pomocy przy organizacji festiwalu chleba bo nie
          samą sztuka ludzie żyją częściej jedzą chleb.
          • tomaszka1 Re: i wyszło bicie piany... 09.08.10, 01:15
            Co słychać prowokuje do myślenia??? A w jaki sposób? Daj kilka przykładów!
            • tygryskowaty Re: i wyszło bicie piany... 09.08.10, 10:34
              ja mogę podać jeden:
              jak nie wydać 2 złotych;)
        • starykombajnista Re: i wyszło bicie piany... 08.08.10, 21:37
          Panie Marcinie. Doskonale rozumiem, że poruszane przez Pana tematy
          dotyczące warsztatu dziennikarskiego oraz siły rażenia i
          postrzegania są dla Pana ważne. Aczkolwiek szkoda, że nie dostrzega
          Pan "niszowości" Pana obszaru zainteresowań...Jak Pan sądzi ile osób
          przyjdzie na spotkanie dotyczące tych obszarów? Sami zauważyliście
          pewnie z Panem Mrozem, że organizowane przez Was spotkania z tuzami
          polskiego dziennikarstwa i polityki: Jackiem Żakowskim, Janiną
          Paradowską, Sewerynem Blumsztajnem i Henrykiem Wujcem spotkały się z
          małym odzewem. Jakościowo nie można im postawić zarzutów oprócz
          jednego, że spotkanie z Blumszajnem i Wujcem wymknęło się Wam spod
          kontroli. Ale ta spontaniczność była nawet ok. Poza tym spotkanie, o
          którym Pan pisze, szumnie nazywając je debatą nawet nie pozostawi
          efektów wśród mediów lokalnych, bo czy wezmą one pod uwagę Panów i
          gości dialogi zależy tylko i wyłącznie od red. naczelnych pism. Cały
          ten wątek z JZP można znakomicie poprowadzić w drugą stronę
          inicjując na kanwie nietolerancji jzp społeczny ruch obywatelski
          walczący z codziennymi kłopotami osób niepełnosprawnych i i ch
          wyalienowaniem ze społeczeństwa. A naprawianie mediów pozostawmy im
          samym.
          • marcinkrolik123 Re: i wyszło bicie piany... 08.08.10, 22:14
            Mnie się wydaje, że każdy ferment intelektualny, choćby interesował niewielu,
            pozostawia ślad w zbiorowej świadomości, w jakiś sposób ją przenicowuje. By
            nawiązać do Wujca i Blumsztajna - proszę pamiętać, że iskrami inicjującymi
            proces dochodzenia do wolności był m.in. List Otwarty i spotkania KIKu, które
            psa z kulawą nogą w tzw. normalnym społeczeństwie nie obeszły, ale przygotowały
            grunt pod Solidarność. Gdybyśmy w to nie wierzyli, nie organizowalibyśmy tych
            spotkań. Nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy, jaki rezonans miały
            rzeczywiście. Skąd pewność, że na spotkaniu z Kuczokiem na sali MDK nie siedział
            jakiś młody człowiek, który za 40 lat rozsławi Polskę, bo dostanie literackiego
            nobla. A poza tym z frekwencją nie było aż tak źle - przyszli ci, którzy chcieli
            i to najbardziej się liczyło. Nigdy nie zakładaliśmy, że zwalą się tłumy, które
            rozsadzą MZM w szwach. Uważaliśmy jednak i nadal uważamy, że warto. Ja po
            znikomej recepcji Kuczoka byłem zniechęcony, czemu zresztą dałem wyraz w tekście
            w "Nowym Dzwonie", ale coraz bardziej przekonuję się, że czasem trzeba wejść w
            pustkę, by z czasem coś w niej zakwitło.

            Co do samego dziennikarstwa... wie Pan - ja może akurat powinienem tu gadać
            najmniej, bo zawsze uważałem się przede wszystkim za pisarza i byłem
            dziennikarzem z doskoku - dla masełka i chlebka, jak mawiał Gałczyński - i ten
            warsztat w dużej mierze musiałem wyrobić sobie sam, zresztą nie bez potknięć.
            Mimo to uważam, że podjęcie refleksji nad zjawiskiem, które - jak na to nie
            patrzeć - porządkuje nam odbiór świata, nie byłoby jednak od rzeczy. Dzięki temu
            też wyłoniłoby się jakieś dobro z całej tej awantury wokół red. Piątkowskiego i
            mnie. Bo przecież ja z jakichś powodów z Cs odszedłem, w proteście przeciwko
            czemuś, co wydawało mi się niesłuszne.
            Temat niepełnosprawnych - jeśli już poruszamy się w wyznaczonej przez Pana skali
            popularności - też chyba nie wznieci aż tak powszechnego zainteresowania, jak
            się Pan spodziewa. Choć zgoda, że pewnie byłoby większe niż w przypadku
            dziennikarstwa.
      • jacek.el Re: i wyszło bicie piany... 09.08.10, 12:26
        palec_fakalec napisał:

        > nie chce mi się tego wszystkiego czytać, ale z tego co się
        > zorientowałem królik "czmychnął" i ma powstać "komisja" ds jzp :)
        > chłopcy i dziewczęta jesteście żałośni w swojej niekonsekwencji.
        > ktoś tutaj napisał, że jzp jest tchórzem, więc jak nazwać teraz
        > wszystkich wojowników, którzy z jzp wojowali

        I nie przestali. Marcin, który został obrażony, miał
        prawo "odpuścić" sprawe z powóedztwa cywilnego (a także i karnego).
        Co nie znaczy, że "czmychnął". Sprawa spotkania nt. sytuacji osób
        niepełnosprawnych w Mińsku wypłynęła nie od Marcina, tylko od Marka
        Mroza i mińskmaz.tv. A że jest także propozycja debaty w sprawie
        rzetelności i obiektywizmu mediów lokalnych, to bardzo dobrze. Poza
        tym to nie Marcin "rozjeżdał" wszystkich forumowiczów strasząc ich
        pozwami. Tym "szalejącym" (i śmiesznym zarazem) był podający się
        za "prawnika sam jzp pod nickami wiedzmin vel wiedzmin24. I nawet
        garstka jego "klakierów" (a może to także jzp, tylko w nieco
        łagodniejszej formie) nadal próbuje "odbrązowić" osobę red. aktora.
        Cóz. Na "Karawanie" w Mrozach i na festynie rodzinnym w Mińsku jzp
        się nie pokazał. Jedynie na "Sójce" w Cegłowie wykonał
        parę "grupowych" fotek i bez szczególnego zainteresowania ze strony
        vipów szybciutko "zmył" się z imprezy. A byłą naprawdę udana. Kto
        był, ten wie, a kto nie był, niech żałuje.
    • marcinkrolik123 Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 13:15
      Pani Bożena ma kłopot z zalogowaniem się na forum, więc upoważniła mnie do
      zacytowania kilku swoich słów. Oto one:

      "(...) niestety Cs nie tylko aspiruje do bycia opiniotwórczym, ale jest! I to
      jest niebezpieczne z powodu poglądów Jzp jakie są np. przyczyną tej dyskusji.
      Poglądy Jzp są niebezpieczne, bo utwierdzają w swoich racjach tych czytelników,
      którzy je podzielają. A jest ich w Mińsku dużo. Dyskusja powinna potoczyć się na
      jak najszerzej otwartym spotkaniu z udziałem całej lokalnej prasy i tej, która
      podobno się rodzi. Czy redaktorzy znają oczekiwania swoich czytelników? czy
      tylko zakładają jak Jzp i sprzyjają tym najgorszym upodobaniom. Czytelnicy nie
      tylko podzielają paskudne poglądy, ale najgorsze, że podziwiają styl atakowania
      słabszych. Ludziom imponuje fakt, że Jzp awansował na dorobkiewicza.
      Parweniusze? Zdolność honorowa? - dobrze że Jacek poruszył te historyczne
      pojęcia. A dorobkiewiczom honor nie pozwala na przeciętną egzystencję - tak tu
      się pojmuje sprawy honoru.
      Dawny skład redakcji również miał swoje wizje na temat pisma. Ale jak mawiał
      Tadzio Kulma - mieliśmy na to wpływ taki sam jak na pogodę! Dlatego otwarte
      forum z udziałem piszących i czytających (szczególnie Cs) jest potrzebne i to
      nie jako "sąd" nad osobą, ale nad rolą opiniotwórczą i odpowiedzialnością -
      prasy. Szczególnie lokalnej. Można mieć nadzieję, że dyskusja poruszy choćby
      jeden tylko kamyk w piramidzie kołtuństwa, ale podobno wystarczy tylko ten jeden
      kamyk... no bo co można komu zrobić w obecnej swobodzie obyczajów? Niczego
      zabronić ani niczego nakazać. Można za to ignorować, to podobno najbardziej
      skuteczne."
      • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 14:09
        Witam Bożena. Widzę, że ty też włączaz się dyskusji nie tylko nad
        poziomem lokalnej prasy, ale i nad osobą jzp. W swoim wpisie
        sygnalizujesz dwa podstawowe problemy:
        1. Wiedza o oczekiwaniach czytelników;
        2. Podziw dla dorobkiewiczostwa.
        Zwracasz też uwagę na kształtowanie opinii przez jzp. To także
        dzięki podzielaniu poglądów jzp prezsentowanych na łamach cs wiele
        naprawdę ciekawych spotkań w Mińsku ma nikłą frekwencję. Nie będe
        już używał okresleń jzp jakich używał on w stosunku do Krystyny
        Czubówny, Krystyny Gucewicz, Jack Żakowskiego czy Janiny
        Paradowskiej. Dla jzp to nie są żadne autorytety. Zresztą on wogóle
        nie ma dobrego zdania o ludziach, którzy z Mińska trafili na
        warszawskie salony. Ale to jest włąśnie to parweniuszostwo,
        dorobkiewiczostwo i szlchetczyzna w najgorszym wydaniu. A na
        hipokryzję zakrawa, że w ostatnim swoim wstępniaku jzp określa
        obrońców krzyża (z którymi ja także się nie identyfikuję, bo uważam
        ich akcję za profanację), a z drugiej SAM nawołuje do buntu
        społeczność Mińska niezadowoloną z działań władz samorządowych czy
        też jednostek organizacyjnych miasta (vide: sprawa placu zabaw w
        parku i bezpradonowy atak na dyrektor Markowską). Opiniotwórczość cs
        polega na tym, że kto się nie zgadza z jzp jest przez
        niego "flekowany" w sposób mniej lub bardziej zakamuflowany (ach, ta
        nowomowa uprawiana w cs przez jzp w jego wstępniaku). A awersja do
        zamieszzczania sprostowań lub artykułow polemicznych czy
        też "zapisy" na osoby, firmy lub imprezy. To jest właśnie
        ta "opiniotwórczość" cs. Tworzy ona (gazeta, zecz jasna) opinię jzp.
        A kto się z nią nie zgadza, to go pod pręgierz "opiniotwórczej"
        gazety.
        I masz absolutną rację pisząc "(...) otwarte forum z udziałem
        piszących i czytających (szczególnie Cs) jest potrzebne i to nie
        jako "sąd" nad osobą, ale nad rolą opiniotwórczą i
        odpowiedzialnością - prasy. Szczególnie lokalnej. Można mieć
        nadzieję, że dyskusja poruszy choćby jeden tylko kamyk w piramidzie
        kołtuństwa, ale podobno wystarczy tylko ten jeden kamyk... no bo co
        można komu zrobić w obecnej swobodzie obyczajów? Niczego zabronić
        ani niczego nakazać. Można za to ignorować, to podobno najbardziej
        skuteczne (...)" Wczoraj w Cegłowie był tego przykład. Gwiazda jzp
        nie świeciła na festynie tak, jak jweszcze niedawno. I widać było,
        że jednak zaczyna odczuwać tą presję wywieraną na niego przez forum.
        Już kiedyś pisałem, że nie wygrywa się bitew. Wygrywa się kampanię.
        Nasza kampania zaczyna powoli odnosić pewien skutek. Skutek moralny.
        Ignorowanie osoby jzp, jego gazety (nawet wyrazane na tym forum) czy
        też ignorowanie jego chamsko-śmiesznych wpisów (wiedzmin,
        wiedzmin24, jerzenek, starykombajnista itp.) poprzez kulturalne, ale
        równie cięte riposty bądź komentarze (jak te dotyczące jego wiedzy
        prawniczej). To wszystko zaczyna działać. Teraz trzeba uzbroić się w
        cierpliwość i spokój.
        • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 14:22
          ale do czego to ma doprowadzić? jaki ma być końcowy efekt tej
          pisaniny?
          • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 14:32
            Jaki chcesz. Czy ty w dalszym ciągu NIE ROZUMIESZ co się stało i co
            się dzieje?! Efetk już powoli zaczyna być widoczny.
            • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 14:37
              Panie Jacku po Pana wpisie na innym wątku - "nie mam nic przeciwko
              jzp" - stracił Pan dla mnie wiarygodność. Dodatkowo bełkotliwa
              odpowiedź - " jaki chcesz" - jest dla mnie kolejną żenadą z Pana
              strony prezentowaną na forum...Doskonale rozumiem co się stało i co
              się dzieje. Natomiast proszę jasno się określić co Pana zdaniem ma
              być finałem tego całego ględzenia. Podpowiedzi: przeproszenie
              Marcina Królika na łamach CS, zniknięcie CS z rynku mediów,
              przeproszenie wszystkich przez jzp, którym zalazł on za skórę...etc
              • hrabiapotocki Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 15:05
                starykombajnista napisał:

                > Panie Jacku po Pana wpisie na innym wątku - "nie mam nic przeciwko
                > jzp" - stracił Pan dla mnie wiarygodność. Dodatkowo bełkotliwa
                > odpowiedź - " jaki chcesz" - jest dla mnie kolejną żenadą z Pana
                > strony prezentowaną na forum...Doskonale rozumiem co się stało i
                co
                > się dzieje. Natomiast proszę jasno się określić co Pana zdaniem ma
                > być finałem tego całego ględzenia. Podpowiedzi: przeproszenie
                > Marcina Królika na łamach CS, zniknięcie CS z rynku mediów,
                > przeproszenie wszystkich przez jzp, którym zalazł on za skórę...etc


                Twoja dociekliwośc zaczyna być irytująca. I dlaczego uważasz, że
                określenie pana Jacka "nie mam nic do jzp" to utrata wiarygodności?!
                Można nie mieć nic do jzp jako "człowieka", ale można mieć do niego
                wiele jako wydawcy medialnego. Czy to tak trudno zrozumieć! No,
                chyba, że się jest "stałym czytelnikiem" cs, to wtedy faktycznie ma
                się problem z ustaleniem "stanów faktycznych" i okresleniem co
                jest "realem" a co nie. I ty jesteś właśnie przykładem "lewitacji"
                spowodowanej wpływani cs i jego wydawcy.
                • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 15:09
                  Panie Hrabio. Jeśli się nie lubi Scypiona Afrykańskiego to się go
                  nie lubi i już..Albo penis stoi albo nie i tyle...
              • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 15:20
                starykombajnista napisał:

                > Panie Jacku po Pana wpisie na innym wątku - "nie mam nic przeciwko
                > jzp" - stracił Pan dla mnie wiarygodność. Dodatkowo bełkotliwa
                > odpowiedź - " jaki chcesz" - jest dla mnie kolejną żenadą z Pana
                > strony prezentowaną na forum...Doskonale rozumiem co się stało i
                co
                > się dzieje. Natomiast proszę jasno się określić co Pana zdaniem ma
                > być finałem tego całego ględzenia. Podpowiedzi: przeproszenie
                > Marcina Królika na łamach CS, zniknięcie CS z rynku mediów,
                > przeproszenie wszystkich przez jzp, którym zalazł on za skórę...etc


                Cóż. Już Pan Hrabia wiele w "tym temacie" powiedział (dziękuję, P.
                Hrabio. Najlepszy jest ponoć własny dentysta). Pozwolę sobie jednak
                na pewne "rozjaśnienie". O efekcie, jaki ma przynieść debata
                zaproponowana przez Marka Mroza w zasadzie cały czas toczy się teraz
                dyskisja na tym wątku. I chyba tylko ktos "myslący inaczej" nie
                potrafi tego wyczytać "między wierszami". Co zaś do mojego
                wypowiedzenia się nt. jzp. Tak. Nie mam nic do niego jako do
                normalnego, przecietnego "człowieczka". Mnie jego egzystencja i
                funkcjonowanie nie przeszkadza. Niech sobie żyje, funkcjonuje, robi
                co chce. Mam natomiast do niego OLBRZYMIĄ pretensję za
                jego "wyczyny" dziennikarskie i prasowe. I to jest także ta subtelna
                różnica pomiędzy osobami patrzącymi i oceniającymi rzeczywistość
                wielowarstwowo a czytelnika cs, którzy oceniaja ją jedynie przez
                pryzmat opinii kształtowanej przez cs. Można (niestety ze smutkiem)
                okreslić takich ludzi, jako "środowisko cs". A jak
                takie "jednowymiarowe" środowiska sa niebezpieczne, widać na
                przykładzie "krzyża prezydenckiego" w Warszawie. Stąd już nie daleko
                do szowinizmu.
                • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 15:35
                  a nie sądzi Pan, że w ten sposób krzywdzi Pan również Marcina
                  Królika? Przecież gdyby nie jego sprawa, siedziałby Pan dalej jak
                  mysz pod miotłą i nie wyrzucał w forumową przestrzeń swoich żali. A
                  tak nadarzyła się okazja i można się powyżywać na jzp. Zamiast pomóc
                  w jakiś sposób Marcinowi wylewa Pan swoje żale na jzp, co graniczy
                  już z obsesją na jego punkcie.
                  • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 15:49
                    To nie jest obsesja. A Marcinowi jedyną krzywdę wyrzadził jzp
                    nazywając go nie tylko kaleką. Wątek jzp funkcjonuje nie tylko
                    dzięki Marcinowi. On funkcjonuje dzięki zmianie admina. Gixera
                    ZAWSZE usuwał/a wszelkie wątki wypowiadające się negatywnie
                    nt. "działalności" jzp i jego gazety. Teraz to się zmieniło. A
                    mArcinowi pomagaja wszyscy uczestnicy tego wątku (no, może poza
                    szalejącym jeszcze nie tak dawno pod nickiem wiedzmina vel
                    wiedzmina24 "prawnikiem", który obrażając wszystkich jednocześnie
                    straszył sądami). Poza tym, czy nie odczuwa się uż "zbawiennego"
                    wpływu tego wątku na samego jzp!? Jeszcze nie tak dawno był to
                    istny "szalejący reporter", chciał brylować, pokazywał się gdzie
                    tylko mógł. Teraz dyskretnie robi zdjęcia ani nie przeszkadzając
                    wykonawcom, ani nie narzucając się innym (a nie każdy-wbrew opiniom
                    krążącym w powiecie, a głoszonym przez jzp-lubi postać jzp). To też
                    jest z pewnością wpływ tego wątku. Może to nie wiele, ale zawsze już
                    coś.
          • hrabiapotocki Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 14:41
            starykombajnista napisał:

            > ale do czego to ma doprowadzić? jaki ma być końcowy efekt tej
            > pisaniny?

            Efektu końcowego ma nie być. To ma być pisanina permenentna, czyli
            taka, która zmusi jzp do RZETELNEGO i OBIEKTYWNEGO patrzenia na
            otaczająca rzeczywistość. Ona ma dawać jzp poczucie, że ma cały czas
            na plecach recenzentów swojej działalności medialnej i ma cały czas
            czuć ten dyskretny uścisk na gardle.
            • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 14:45
              i Pan Panie Hrabio pisze takie dyrdymały? kogo ma się obawiać jzp -
              grupki indywidualistów, którzy z różnych powodów jeżdżą po nim jak
              po łysej kobyle? ile osób Panie Hrabio interesuje się tym co jest
              napisane na forum? 100 - 200 osób? to jest Panie Hrabio 0,5%
              mieszkańców miasta...nie lepiej przejść do realnej ofensywy?
              • hrabiapotocki Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 14:55
                Nie. Przez tyle lat opluwał i obrzucał ludzi nie tylko błotem. Wielu
                ludzi skrzywdził tylko dlatego, że ośmielili się mieć inne zdanie
                niż jzp. Frontalny atak od razu pozbawiłby go "życia". A on musi
                czuć, że umiera. Musi odczuć równie mocno uderzenie kija drugim
                końcem. Nazywa się takie działanie "indiańską torturą".
                Ja nie mam zamiaru pozbawiać jzp "społecznej" egzystencji. W sumie
                to jest mi go szkoda, bo to człowiek chory na zawiść (jak napisął
                Andrzej "e-moll" Kowalczyk). Ale musi przejść przez czyściec. To on
                pierwszy przekroczył "moralny Rubikon" i rzucił kości. Teraz czas na
                wojny punickie. Kartagina i tak zostanie zniszczona. Powoli ale
                systematycznie. A czy jzp się kogoś obawia czy nie, to już nie moja
                ani twoja -starykombajnisto-sprawa. Po jego reakcjach (oraz
                zachowaniu) widać, że "coś jest na rzeczy". A jzp jest raczej w tym
                względzie łatwy do rozszyfrowania i przewidywalny (zwłaszcza w
                sytuacji, gdy się czegoś lub kogoś obawia).
                • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 15:04
                  Panie Hrabio, to o czym pan pisze jest przerażające i w dodatku
                  nierealne. Żeby pokazać mu rogi to trzeba przejść do bardziej
                  zdecydowanych działań, a nie siedzieć ja za swoim ekranem Pan za
                  swoim, ktoś inny ze swoim i opluwać. Tak jest najłatwiej i o tym
                  słusznie napisał jzp we swoim wstępniaku. Zgodnie z Pana wydumanymi
                  teoriami to co Pan zakłada prędzej umrze śmiercią naturalną niż
                  uderzy w jzp. Dlaczego? Ano dlatego, że co najwyżej 0,5% mińszczan
                  jest zorientowanych w całej sytuacji. Gdyby to było 10 % sytuacja
                  wyglądałaby zupełnie inaczej. Ale żeby tak było trzeba wychylić się
                  zza kompa, spotkać się w realu i przyciągnąć więcej ludzi. Niestety
                  ale Kanny Pana i innych czekają przy takim działaniu.
                  • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 14:01
                    starykombajnista napisał:

                    "(...) Żeby pokazać mu [jzp] rogi to trzeba przejść do bardziej
                    > zdecydowanych działań, a nie siedzieć ja za swoim ekranem Pan za
                    > swoim, ktoś inny ze swoim i opluwać. Tak jest najłatwiej i o tym
                    > słusznie napisał jzp we swoim wstępniaku.
                    (...) co najwyżej 0,5% mińszczan jest zorientowanych w całej sytuacji. Gdyby to
                    było 10 % sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Ale żeby tak było trzeba
                    wychylić się
                    > zza kompa, spotkać się w realu i przyciągnąć więcej ludzi (...).

                    Jeżeli uważasz starykombajnisto, że zainteresowanych sprawą jzp jest zaledwie
                    0,5% mińszczan, to jesteś w dużym błędzie. Tą sprawą "żyje" ponad 20 tysięcy
                    (widać to po ilości wejść na ten wątek). A co do "nowej" inicjatywy medialnej, o
                    której pisał hrabiapotocki. Za około 3-4 tygodnie pojawi się ona w Mińsku (i nie
                    tylko). I będzie to naprawdę coś absolutnie nowego. Ale to na razie tyle, co
                    mogę przekazać. reszta "ujrzy światło dzienne" za 1-2-tygodnie. Jest szansa, że
                    to "coś" może bardzo zmienić nasze spojrzenie na media lokalne (i to w każdej
                    perspektywie).
      • tomaszka1 Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 15:52
        Śmieszni jesteście wszyscy na tym forum. Tyle ględzicie o spotkaniu i nic nie
        umiecie zrobić. Wybierzcie sobie datę na przykład 1 września o 18 w pałacu, bo
        markowska sama jest za spotkaniem. I co, trudno było tyle powiedziec? Tylko
        teraz będziecie ględzić przez miesiąc o czym ma byc spotkanie, o
        niepełnosprawnych czy o prasie, czy o kulturze. I na tym sie skończy.
        • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 16:00
          Masz rację. Trzeba do spotkania doprowadzić. Tylko problem polega na
          tym, że jest paru "klakierów" jzp, którzy cały czas usiłują nie
          tylko "rozmydlić" forum, ale także uciekaja od głównego wątku.
          Skoro tak wielu forumowiczów jest ZA spotkanie, też proponuję
          ustalic datę oraz inne sprawy związane z organizacją takiego
          spotkania.
          Jak widzisz, ja odpowiadam teraz tylko na "zaczepki"
          staregokombajnisty, który (jak mniemam) jest jednym z nielicznych
          obrońców "czczci" jzp (chociaż tę akurat red. aktor już dosyć dawno
          utracił)
          • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 16:11
            również zjawię się na tym spotkaniu. proszę o podanie miejsca i
            terminu spotkania.
            • hrabiapotocki Re: Głos Bożeny Abratowskiej 09.08.10, 16:36
              Człowieku!! Ogarnij się! Przecież CAŁY CZAS ustalamy nie tylko
              warunki spotkania, ale także ewentualną jego datę. I na pewno będzie
              ona PODANA w tym wątku, a może także do szerszej wiadomości (tzn.
              np. "rozulotkowana" w Mińsku). Kumasz bazę?
        • urfe77 Re: Głos Bożeny Abratowskiej 10.08.10, 21:10
          Proszę nas nie pouczać co mamy robić i kiedy, a jeśli chodzi o spotkanie to już
          są pewne szczegóły takowego, które wkrótce się odbędzie, także proszę sobie nie
          myśleć, że jesteśmy ludźmi, którzy tylko dużo gadają, a nic nie robią, a w
          umiejętności ludzkie proszę nie wątpić.Do zobaczenia niebawem.
          • hrabiapotocki Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 12:53
            Szkoda, że nie doczekam tej debaty. Właśnie rozpoczynam przeprowadzkę w
            inny rejon Polski. Jednak będę śledził losy nie tylko tego forum, ale
            także wogóle to, co się w Mińsku dzieje. Wszystkim debstowiczom oraz
            ogólnie mińszczanom życzę nie tylko ciekawej ale także rzetelnej i
            obiektywnej prasy lokalnej.
            • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 14:30
              Polska nie Stany Zjednoczone. Możesz dojechać...
              • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 14:46
                Gdzie dojechać?! I jak to się ma do tego watku?!
                • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 15:23
                  Panie Jacku nie spodziewałem się takiego niezrozumienia z Pana
                  strony...w wyższym od mojego poście hrabia wyjaśnił wszystkim, że
                  nie będzie go na debacie bowiem się przeprowadza w Polskę. i cóż
                  napisałem mu w odpowiedzi, że Polska nie Stany Zjednoczone może
                  dojechać - czyli Polska nie jest tak duża jak Stany, żeby podróż z
                  jednego krańca Polski do Mińska trwała mnóstwo czasu, czyli nie jest
                  problemem dojazd z miejsca jego nowego zamieszkania do Mińska.
                  Capito?
                  • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 15:29
                    No. Teraz wszystko jasne. Trzeba było zwyczajnie zrobić "cytata" z
                    wpisu hrabiego i byłoby po sprawie. Poza tym, skoro się
                    przeprowadza, to nie będzie miał czasu na wspólne "debatowanie"
                    (zresztą termin nie jest jeszcze ustalony). Itbbnt [czyli: i to by
                    było na tyle]
                    • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 15:39
                      No. No właśnie. Termin nieustalony a Pan Hrabia już wie, źe nie
                      będzie mógł debatować...dziecinne to cokolwiek.
                      • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 15:45
                        Nie czepiaj się i MYŚL (bo myślenie ma kolosalną przyszłość-
                        podobno). Skoro piszeże WYJEŻDŻA, to chyba jasne, że go NIE BĘDZIE.
                        Czy to tak TRUDNO ZROZUMIEĆ? Bo ja nie mam problemu ze zrozumieniem.
                        Chyba że nalezysz do grupy (jak ich kiedyś określił jzp - no i znowu
                        wraca jak bumerang) "kaprali z dwoma gwiazdkami". W takim przypadku
                        mogę to zrozumieć.
                        • starykombajnista Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 15:52
                          ale nie wiadomo kiedy będzie debata... a może on już wie kiedy
                          będzie debata i już wie, że go nie będzie. Szeregowiec z Trzema
                          Gwiazdkami
                          • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 16:35
                            Znam tylko jednego wszechwiedzącego w MIńsku i okolicach, ale nie
                            będę po raz kolejny go wymieniał. I tak wszyscy wiedza o kogo
                            chodzi. hrabia wyjeżdża, a o debacie nikt jeszcze nic nie mówi.
                            Chyba że ty coś wiesz, to zdradź tą tajemnicę. (a propos tego
                            szeregowca z trzema gwiazdkami, to raczej już z paskiem na daszku
                            czapki. Znaczy się porucznik. Bingo?!)
          • jacek.el Re: Głos Bożeny Abratowskiej 11.08.10, 13:52
            Widzisz urfe77. Tu są tacy, co się niecierpliwią, bo myślą, że już jzp ma
            odpuszczenie grzechów, albo liczą na "krwawą jadkę". Cierpliwość jest cnotą, a
            pośpiech jest wskazany li-tylko przy łapaniu pcheł (bo inaczej pouciekają). Tak!
            wielu pragnie krwi (nie koniecznie jzp).
    • marcinkrolik123 Spotkanie! 11.08.10, 19:40
      Otrzymałem właśnie od Andrzeja "e-milla" Kowalczyka wiadomość, że w piątek 13
      sierpnia o godzinie 19 odbędzie się spotkanie wszystkich, którzy na tym forum
      ujawnili się z nazwiska. Mamy cała rzecz przedyskutować, usystematyzować i
      zastanowić się nad dalszymi krokami.
      • one_klawisz Re: Spotkanie! 12.08.10, 12:13
        A podczas dyskusji szanowni moi dyskutanci weźcie pod uwagę to:
        "Granice smaku na lokalnym rynku mediów są identyczne jak
        centralnych, ale z jednym wyjątkiem. Tam nikt nie śmiałby
        zaproponować publicznego sądu nad prywatną telewizją czy gazetą.
        Jeśli już, to ich wiarygodność czy polityczne proweniencje oceniają
        fachowcy. U nas grupka internetowych podżegaczy chciałaby mieć wpływ
        na lokalne tygodniki, a szczególnie Co słychać? Jakim prawem? Chyba
        naiwnego kaduka, bo pisanina, że „nie byłoby od rzeczy ustalić, jakie
        właściwie mamy oczekiwania od naszych mediów (...) czy mają one być
        po prostu połączeniem okólnika z laurką, czy jednak mieć szersze
        ambicje opinio- i kulturotwórcze” jest dowodem na egocentryczny
        infantylizm propagatora wcinania się w nie swoje sprawy.
        Panowie, wy nie jesteście w stanie podnieść swojego poziomu, a co
        mówić o poddźwignięciu jakości dziennikarstwa, nie mając o nim
        zielonego pojęcia. Dam wam jednak radę – załóżcie własne tytuły i tam
        się wymądrzajcie, ile wejdzie wam na szpalty. Ale na własną
        odpowiedzialność i za własne pieniądze."
        A to są myśli nadredaktora. Przeczytajcie ten facet cały czas myśli
        że życie toczy się wokół niego i jego gazetki. Panie Piątkowski życie
        toczy się wokół problemów a Pan jest jednym wielkim problemem, bo
        obraża Pan ludzi, nie zachowuje zasad etyki dziennikarskiej a jak
        ktoś zwraca Panu uwagę to wrzeszczy Pan łapać złodzieja.
        • starykombajnista Re: Spotkanie! 12.08.10, 14:41
          ja w sumie nie rozumiem jednego. "Cs?" to jest po prostu produkt
          biznesowy. JZP jest jego właścicielem i może sobie na jego łamach
          publikować co mu się rzewnie podoba np. informacje o zmianie cen
          bananów w Ekwadorze. Ja rozumiem, że Wam nie podoba się zawartość
          jego łamów, ale to jest jego prywatno - biznesowa sprawa co tam się
          znajduje. Jeśli ktoś czuje się urażony jego treściami to może pójśc
          z tym problemem np. do takiej instytucji jak sąd i dochodzić swojej
          racji. Nie wiem czy Wam by się podoabła gdyby ktoś wtrynaił swoje
          opinie w Wasze prywatne sprawy.
        • katarzyna.jurecka Re: Spotkanie! 12.08.10, 14:43
          "A podczas dyskusji szanowni moi dyskutanci weźcie pod uwagę (...)" -
          weźcie?... Ja cały czas mam nadzieję że w pewnym momencie znajdą się autorzy
          tych wielu wspaniałych, trafnych i szczerych wypowiedzi na forum. Szczerze
          zachęcam, to nie boli :). A na spotkaniu będzie mi baaaardzo brakowało
          niektórych z Was. Do zobaczenia :)

          P.S. Byłam pewna że jak się sprawą zajmie "e-moll", to i do spotkania
          dojdzie... i pewnie do wielu innych rzeczy też :)
          • one_klawisz Re: Spotkanie! 12.08.10, 15:13
            NO niestety z przykrością muszę powiedzieć, że nie mogę być z kilku
            powodów sezon urlopowy, wyjazdy nieobecność w miejscu zamieszkania.
            Chciałbym pogadać ale cóż tzw czynniki niezależne. A co do kilku
            spraw
            1. Czy chcemy wtrącać się kombajnisto w sprawy biznesowe i prywatne?
            nie nie i jeszcze raz nie. Chcemy dla czystości krwi podyskutować nad
            jakością mediów w Mińsku i dobrze by było gdyby te media chciały o
            tym dyskutować. No bo jeżeli ktoś prowadzi prywatną gazetę to i
            owszem może robić co chce natomiast, jeżeli pisze głupoty to podlega
            ocenie. Ocena może być różna, czyli wyrażana w różnej formie. Jeżeli
            Pan JZP ma taki a nie inny stosunek do osób kalekich to jedni mogą
            powiedzieć, no pięknie my tak uważamy i juz a inni /JA/ uważają że
            jest to skrajne skur...ństwo i uważam że takie zachowania należy
            potępiać.
            2. W Mińsku jest już i TV internetowa, która może być przekaźnikiem
            tego co się dzieje w mieście są tez i gazety i dobrze by było aby te
            media były zaczynem myślenia pozytywnego o mieście o zmianach w nim
            zachodzących, żeby stawały się polem dyskusji tak jak to forum. Czy
            to jest możliwe? Na początku nie wróże sukcesu, zaściankowość Mińska
            da o sobie znać, ale kropelka drąży skałę powoli powoli można wiele
            zmienić na lepsze. Samym malkontenctwem i zgryźliwością oraz
            upierdliwością niczego pozytywnego się nie uzyska. I tak Mińsk
            zmienił się w ostatnich latach i trochę imprez kulturalnych, trochę
            inicjatyw , pasjonaci z 7 pułku Ułanów Lubelskich i Pani Markowska z
            Operami a i bardzo pozytywne działanie Pana L. Celeja, to są te
            elementy które wprowadzają normalność w tym mieście.
            Dyskusja o Mińsku o prasie o zmianach o stosunku człowieka do
            człowieka nikomu nie zagroziła. Natomiast słowa jakie wypowiada JZP w
            ostatnim wstępniaku to zagrażają bo wprowadzają magiel do dyskusji i
            zawężają ją do pyskówek. Tak że kończąc życzę powodzenia i na pewno
            wezmę udział w dyskusji jeżeli do takiej dojdzie.
    • marcinkrolik123 Grupka internetowych podżegaczy - polemika 12.08.10, 15:39
      Cotygodniowe przeciąganie liny między internetowymi podżegaczami (jak rozumiem,
      chodzi tu o uczestników niniejszego wątku), a Zbigniewem Piątkowskim staje się
      już na swój sposób zabawne, a nawet może przyjąć postać wakacyjnego hobby.
      Napisze? Odniesie się? Obśmieje? Strzeli z grubej rury? Otóż, przyjaciele i
      sąsiedzi: odniósł się! Już nie krotochwilnie i sarkastycznie, lecz frontalnie.
      Ba, nawet cytował. Dla ścisłości mnie. Tak oto na przysłowiowy krzywy ryj, ale
      jednak – wracam na łamy Cs.
      Zaś ponieważ zostałem wywołany do tablicy, muszę na tekst „Granice smaku”
      odpowiedzieć. Nawet już nie dla czczego podtrzymywania na siłę żywotności wątku,
      który wygasa śmiercią naturalną, lecz dla rozproszenia mgły pojęć.

      Red. Piątkowski pisze o publicznym sądzie nad Cs. A ja mu odpowiadam: trudno
      mówić o sądzie tam, gdzie nie zapadają wyroki. Specjalistą od wyroków to chyba
      jest akurat Pan, Panie Redaktorze. Pamięta Pan swój list z 8 lipca, który wysłał
      Pan do M.J., a następnie przetransferował mnie? Wciąż trzymam go na pamiątkę.
      Zachowuję też w pamięci Pańskie krzyki: On tu nie ma życia! Zniszczę! Zniszczę!
      Proszę więc nie pleść bzdur o sądach, bo Temida – ślepa zresztą jak ja – zanosi
      się pustym śmiechem.
      Grupa ludzi chce spotkać się i porozmawiać o sprawie, która w jakiś sposób ich
      dotknęła, spróbować ją ogarnąć i wyciągnąć wnioski. Jako społeczeństwo
      demokratyczne mamy do tego prawo. Zresztą nikt red. Piątkowskiemu nie wzbrania
      na to spotkanie przyjść i przedstawić swój punkt widzenia. A gdyby ktoś chciał
      mu ubliżyć, będę pierwszym, który zaprotestuje. Mamy także prawo oceniać media,
      których jesteśmy odbiorcami. Dotyczy to tak mediów lokalnych, jak i publicznych.
      Na tym m.in. polega wolność słowa i zgromadzeń.

      Zbigniew Piątkowski zarzuca nam ponadto, że chcemy krytykować warsztat
      dziennikarski, o którym nie mamy zielonego pojęcia. Fakt, nie jestem zawodowym
      dziennikarzem – podobnie zresztą jak red. Piątkowski – ale chcę zadać w związku
      z tym kilka dyletanckich pytań. A właściwie publicznie je powtórzyć, gdyż red.
      Nacz. Je zna, choć nigdy nie udzielił mi wyczerpujących odpowiedzi. Pytania moje
      pozostaną tedy w dużej mierze retoryczne, mimo to rzucam je w przestrzeń gwoli
      przyczynku do refleksji.
      Jak rzetelność i etyka dziennikarska mają się do usuwania z artykułów nazwisk
      ludzi, którzy nie są ulubieńcami Naczelnego? Dlaczego Naczelny samowolnie, bez
      konsultacji z autorem zmienia tytuły (często na pozbawione elementarnego smaku,
      a nawet ośmieszające bohaterów tekstów) i dopisuje rzeczy, których autor
      oryginalnie nie napisał? Dlaczego mnóstwo tekstów przeleguje miesiącami, a gdy
      są wreszcie puszczone, dawno już przeminął ich kontekst? Na podstawie jakiego
      prawa Pan Piątkowski przeredagowuje cudze teksty bez odwoływania się do źródła?
      Nasza redakcja nie była aż tak wielkim molochem, by nie mógł Pan omówić z
      autorami ewentualnych zmian czy zasugerować dopracowania pewnych szczegółów. W
      zamian robił Pan to sam, wedle swojego widzimisię, często ze szkodą dla
      materiału. Podobnie ze skreślaniem, które wielokrotnie wypaczało pierwotny sens.
      Czy naprawdę aż tak trudno było wykonać kilka telefonów
      Wymówką zawsze było dobro gazety. Tylko że dobro gazety to również dobro i
      komfort pracy dla dziennikarzy. To szanowanie uch kreatywności, umiejętność
      dialogu z nimi. A skoro jest Pan dziennikarzem aż tak wybitnym, że inni nie
      dorastali Panu do pięt, proszę się nie zdziwić, jeśli wkrótce będzie Pan jedynym
      pracownikiem swojej gazety. No bo przecież nikt inny nie będzie w stanie wznieść
      się na Pański poziom.
      Rozumiem zatem, że nie skorzysta Pan z dofinansowania dla ambitnych dziennikarzy
      lokalnych, o którym na spotkaniu w MZM wspominał Jacek Żakowski, a którym tak
      żywo się Pan interesował, nazywając mnie zresztą młodym zdolnym.

      W omawianym felietonie poruszona została kwestia tytułowych granic smaku. W
      numerze Cs z 17 lipca aż trzy razy pojawiła się reklama Pańskiej najnowszej
      książki. Dla mnie jest to zjawisko bez precedensu. Dziennikarza, a nawet
      naczelni pisują książki – zgoda – ale w żadnym dużym tytule (nawet chyba w
      „Naszym Dzienniku”) nie zauważyłem aż tak nachalnej autopromocji.
      Wielce dyskusyjne pod tym względem jest ponadto umieszczenie jako ilustracji
      jako felietony zdjęcia mojego i Marka z zasłoniętymi oczami. Nie mówię już nawet
      o tym, że nieszczególnie odpowiada nam towarzystwo Jacka Kurskiego. Ale pal to
      sześć. Idzie o te opaski. Czyżby w ten sposób sugerował nam Pan śmierć cywilną?
      A może znów bawi się Pan w prokuratora?
      Zastanawia mnie wreszcie zdanie zamykające felieton: „O treści naszego tygodnika
      decydują uczciwi czytelnicy i niech tak zostanie (…)” Czy mógłby Pan w przyszłym
      tygodniu przybliżyć, co to właściwie znaczy uczciwy czytelnik? Czy uczciwy
      czytelnik to ten, kto wbiega do sklepu, nerwowo przerzuca gazetę, poczym
      znalazłszy zdjęcie swojej córki z jakichś występów, kupuje?
      W swoim tekście red. Piątkowski uskarża się na deficyt przyjaźni. Trudno jest
      być przyjacielem kogoś, kto na choćby cień krytyki się zjeża. Gdy napisałem, co
      szczerze myślę o jego najnowszym tomiku (uważałem i wciąż uważam, że „Rozstaje”
      są o niebo lepsze), usłyszałem, że mu „przypierdoliłem” (przepraszam za
      wulgaryzm). Toż to dopiero jest sama kwintesencja dobrego smaku!

      Zaś żeby na koniec wrócić do meritum, chciałbym jednak przestrzec przed
      lekceważeniem siły Internetu. Za pięć lat może on stać się instrumentem obalania
      rządów. Już potrafi wygenerować gigantyczny kapitał społeczny, o czym można było
      przekonać się przy okazji zwołanej dzięki Facebookowi kontrmanifestacji wokół
      krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Czy ci ludzie również byli tylko żałosnymi
      podżegaczami? Chyba nie.

      Marcin Królik
    • marcinkrolik123 GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (popraw 12.08.10, 16:08
      Cotygodniowe przeciąganie liny między internetowymi podżegaczami (jak rozumiem,
      chodzi tu o uczestników niniejszego wątku), a Zbigniewem Piątkowskim staje się
      już na swój sposób zabawne, a nawet może przyjąć postać wakacyjnego hobby.
      Napisze? Odniesie się? Obśmieje? Strzeli z grubej rury? Otóż, przyjaciele i
      sąsiedzi: odniósł się! Już nie krotochwilnie i sarkastycznie, lecz frontalnie.
      Ba, nawet cytował. Dla ścisłości mnie. Tak oto na przysłowiowy krzywy ryj, ale
      jednak – wracam na łamy Cs.
      Zaś ponieważ zostałem wywołany do tablicy, muszę na tekst „Granice smaku”
      odpowiedzieć. Nawet już nie dla czczego podtrzymywania na siłę żywotności wątku,
      który wygasa śmiercią naturalną, lecz dla rozproszenia mgły pojęć.

      Red. Piątkowski pisze o publicznym sądzie nad Cs. A ja mu odpowiadam: trudno
      mówić o sądzie tam, gdzie nie zapadają wyroki. Specjalistą od wyroków to chyba
      jest akurat Pan, Panie Redaktorze. Pamięta Pan swój list z 8 lipca, który wysłał
      Pan do M.J., a następnie przetransferował mnie? Wciąż trzymam go na pamiątkę.
      Zachowuję też w pamięci Pańskie krzyki: On tu nie ma życia! Zniszczę! Zniszczę!
      Proszę więc nie pleść bzdur o sądach, bo Temida – ślepa zresztą jak ja – zanosi
      się pustym śmiechem.
      Grupa ludzi chce spotkać się i porozmawiać o sprawie, która w jakiś sposób ich
      dotknęła, spróbować ją ogarnąć i wyciągnąć wnioski. Jako społeczeństwo
      demokratyczne mamy do tego prawo. Zresztą nikt red. Piątkowskiemu nie wzbrania
      na to spotkanie przyjść i przedstawić swój punkt widzenia. A gdyby ktoś chciał
      mu ubliżyć, będę pierwszym, który zaprotestuje. Mamy także prawo oceniać media,
      których jesteśmy odbiorcami. Dotyczy to tak mediów lokalnych, jak i publicznych.
      Na tym m.in. polega wolność słowa i zgromadzeń.

      Zbigniew Piątkowski zarzuca nam ponadto, że chcemy krytykować warsztat
      dziennikarski, o którym nie mamy zielonego pojęcia. Fakt, nie jestem zawodowym
      dziennikarzem – podobnie zresztą jak red. Piątkowski – ale chcę zadać w związku
      z tym kilka dyletanckich pytań. A właściwie publicznie je powtórzyć, gdyż red.
      Nacz. Je zna, choć nigdy nie udzielił mi wyczerpujących odpowiedzi. Pytania moje
      pozostaną tedy w dużej mierze retoryczne, mimo to rzucam je w przestrzeń gwoli
      przyczynku do refleksji.
      Jak rzetelność i etyka dziennikarska mają się do usuwania z artykułów nazwisk
      ludzi, którzy nie są ulubieńcami Naczelnego? Dlaczego Naczelny samowolnie, bez
      konsultacji z autorem zmienia tytuły (często na pozbawione elementarnego smaku,
      a nawet ośmieszające bohaterów tekstów) i dopisuje rzeczy, których autor
      oryginalnie nie napisał? Dlaczego mnóstwo tekstów przeleguje miesiącami, a gdy
      są wreszcie puszczone, dawno już przeminął ich kontekst? Na podstawie jakiego
      prawa Pan Piątkowski przeredagowuje cudze teksty bez odwoływania się do źródła?
      Nasza redakcja nie była aż tak wielkim molochem, by nie mógł Pan omówić z
      autorami ewentualnych zmian czy zasugerować dopracowania pewnych szczegółów. W
      zamian robił Pan to sam, wedle swojego widzimisię, często ze szkodą dla
      materiału. Podobnie ze skreślaniem, które wielokrotnie wypaczało pierwotny sens.
      Czy naprawdę aż tak trudno było wykonać kilka telefonów
      Wymówką zawsze było dobro gazety. Tylko że dobro gazety to również dobro i
      komfort pracy dla dziennikarzy. To szanowanie ich kreatywności, umiejętność
      dialogu z nimi. A skoro jest Pan dziennikarzem aż tak wybitnym, że inni nie
      dorastali Panu do pięt, proszę się nie zdziwić, jeśli wkrótce będzie Pan jedynym
      pracownikiem swojej gazety. No bo przecież nikt inny nie będzie w stanie wznieść
      się na Pański poziom.
      Rozumiem zatem, że nie skorzysta Pan z dofinansowania dla ambitnych dziennikarzy
      lokalnych, o którym na spotkaniu w MZM wspominał Jacek Żakowski, a którym tak
      żywo się Pan interesował, nazywając mnie zresztą młodym zdolnym.

      W omawianym felietonie poruszona została kwestia tytułowych granic smaku. W
      numerze Cs z 17 lipca aż trzy razy pojawiła się reklama Pańskiej najnowszej
      książki. Dla mnie jest to zjawisko bez precedensu. Dziennikarze, a nawet
      naczelni pisują książki – zgoda – ale w żadnym dużym tytule (nawet chyba w
      „Naszym Dzienniku”) nie zauważyłem aż tak nachalnej autopromocji.
      Wielce dyskusyjne pod tym względem jest również umieszczenie jako ilustracji do
      felietonu zdjęcia mojego i Marka z zasłoniętymi oczami. Nie mówię już nawet o
      tym, że nieszczególnie odpowiada nam towarzystwo Jacka Kurskiego. Ale pal to
      sześć. Idzie o te opaski. Czyżby w ten sposób sugerował nam Pan śmierć cywilną?
      A może znów bawi się Pan w prokuratora?
      Zastanawia mnie wreszcie zdanie zamykające felieton: „O treści naszego tygodnika
      decydują uczciwi czytelnicy i niech tak zostanie (…)” Czy mógłby Pan w przyszłym
      tygodniu przybliżyć, co to właściwie znaczy uczciwy czytelnik? Czy uczciwy
      czytelnik to ten, kto wbiega do sklepu, nerwowo przerzuca gazetę, poczym
      znalazłszy zdjęcie swojej córki z jakichś występów, kupuje?
      W swoim tekście red. Piątkowski uskarża się na deficyt przyjaźni. Trudno jest
      być przyjacielem kogoś, kto na choćby cień krytyki się zjeża. Gdy napisałem, co
      szczerze myślę o jego najnowszym tomiku (uważałem i wciąż uważam, że „Rozstaje”
      są o niebo lepsze), usłyszałem, że mu „przypierdoliłem” (przepraszam za
      wulgaryzm). Toż to dopiero jest sama kwintesencja dobrego smaku!

      Zaś żeby na koniec wrócić do meritum, chciałbym jednak przestrzec przed
      lekceważeniem siły Internetu. Za pięć lat może on stać się instrumentem obalania
      rządów. Już potrafi wygenerować gigantyczny kapitał społeczny, o czym można było
      przekonać się przy okazji zwołanej dzięki Facebookowi kontrmanifestacji wokół
      krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Czy ci ludzie również byli tylko żałosnymi
      podżegaczami? Chyba nie.

      Marcin Królik
      • starykombajnista Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 17:28
        Panie Marcinie. Cenie pana jako autora tekstów, ale pana naiwność
        jest przesunięta do granic możliwości. Zadaje Pan kilka pytań, a
        odpowiedź na nie jest bardzo prosta: CS jest własnością pana jzp i
        może on sobie na łamach tego pisma robić co mu się rzewnie podoba.
        Oczywiście panu może nie odpowiadać natężenie autopromocji jzp na
        własnych łamach, ale to jest jego koncepcja i tyle...I tak jak
        pisałem na swoich łamach może on podawać wahania cen bananów w
        Ekwadorze jak będzie mu się chciało. Oczywiście komfort pracy u
        niego może sie panu nie podobać ale to on jako własciciel pisma
        tworzy ten komfort. a czy on spowoduje, że jzp będzie sam pisał
        teksty niedługo czy znajdzie nowych pismaków to już będzie efekt
        jego działań - suwerennych od nikogo działań.
        • marcinkrolik123 Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 17:50
          starykombajnista napisał:

          > Panie Marcinie. Cenie pana jako autora tekstów, ale pana naiwność
          > jest przesunięta do granic możliwości. Zadaje Pan kilka pytań, a
          > odpowiedź na nie jest bardzo prosta: CS jest własnością pana jzp i
          > może on sobie na łamach tego pisma robić co mu się rzewnie podoba.
          > Oczywiście panu może nie odpowiadać natężenie autopromocji jzp na
          > własnych łamach, ale to jest jego koncepcja i tyle...I tak jak
          > pisałem na swoich łamach może on podawać wahania cen bananów w
          > Ekwadorze jak będzie mu się chciało. Oczywiście komfort pracy u
          > niego może sie panu nie podobać ale to on jako własciciel pisma
          > tworzy ten komfort. a czy on spowoduje, że jzp będzie sam pisał
          > teksty niedługo czy znajdzie nowych pismaków to już będzie efekt
          > jego działań - suwerennych od nikogo działań.

          Gazeta, radio, czy stacja telewizyjna, nawet jeśli jest prywatna, ma pewne
          społeczne obowiązki. Gdyby tak nie było, nie powstałaby Rada Etyki Mediów. Nie
          chcę używać górnolotnych frazesów, ale media są w pewnym sensie odpowiedzialne
          za to, jak patrzymy na rzeczywistość. I tutaj ich prywatność nie stanowi żadnego
          usprawiedliwienia dla samowoli. Owszem, jzp ma prawo w swojej gazecie pisać co
          chce (prawie!), ale my, czytelnicy, mamy prawo to recenzować. To jest jeden z
          fundamentów demokracji. Odszedłem z Cs, bo nie pasowała mi wizja Naczelnego jako
          Pana Na Swych Włościach, który stwierdzeniem "ja tu rządzę" ucina wszelkie
          dyskusje. Nie byłoby w ogóle całej tej afery, gdyby jzp pozwolił mi po prostu
          odejść w spokoju. Tyle że on nawet wówczas musiał pokazać swoją pięść. Ale
          niestety dla niego, skończyła się już epoka feudalizmu. I tak jak nie życzę
          sobie pisać na jego życzenie pochlebczych recenzji kiepskich książek, tak samo
          nie życzę sobie być wyzywanym od kalek i podżegaczy tylko dlatego, że ośmieliłem
          się mu sprzeciwić. Inna rzecz, że nasz konflikt odsłonił głębsze pokłady tematu,
          czego jako człowiek inteligentny musiał się przecież spodziewać.
        • obiekt-yw Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 18:17
          starykombajnista napisał:

          > Panie Marcinie. Cenie pana jako autora tekstów, ale pana naiwność
          > jest przesunięta do granic możliwości. Zadaje Pan kilka pytań, a
          > odpowiedź na nie jest bardzo prosta: CS jest własnością pana jzp i
          > może on sobie na łamach tego pisma robić co mu się rzewnie podoba.
          > Oczywiście panu może nie odpowiadać natężenie autopromocji jzp na
          > własnych łamach, ale to jest jego koncepcja i tyle...I tak jak
          > pisałem na swoich łamach może on podawać wahania cen bananów w
          > Ekwadorze jak będzie mu się chciało. Oczywiście komfort pracy u
          > niego może sie panu nie podobać ale to on jako własciciel pisma
          > tworzy ten komfort. a czy on spowoduje, że jzp będzie sam pisał
          > teksty niedługo czy znajdzie nowych pismaków to już będzie efekt
          > jego działań - suwerennych od nikogo działań.

          Starykombajnisto, rzewnie to jzp może co najwyżej płakać! Natomiast pisze co mu
          się żywnie podoba!
          • starykombajnista Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 18:21
            "Starykombajnisto, rzewnie to jzp może co najwyżej płakać! Natomiast
            pisze co mu się żywnie podoba!"
            dzięki - nigdy nie byłem w szkole prymasem
            • obiekt-yw Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 19:16
              starykombajnista napisał:

              > "Starykombajnisto, rzewnie to jzp może co najwyżej płakać! Natomiast
              > pisze co mu się żywnie podoba!"
              > dzięki - nigdy nie byłem w szkole prymasem

              Grunt to inteligencja wrodzona i błyskotliwość wzorowana na idolu!
        • poemantyk Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 19:13
          starykombajnista napisał:

          > Panie Marcinie. Cenie pana jako autora tekstów, ale pana naiwność
          > jest przesunięta do granic możliwości. Zadaje Pan kilka pytań, a
          > odpowiedź na nie jest bardzo prosta: CS jest własnością pana jzp i
          > może on sobie na łamach tego pisma robić co mu się rzewnie podoba.
          > Oczywiście panu może nie odpowiadać natężenie autopromocji jzp na
          > własnych łamach, ale to jest jego koncepcja i tyle...I tak jak
          > pisałem na swoich łamach może on podawać wahania cen bananów w
          > Ekwadorze jak będzie mu się chciało. Oczywiście komfort pracy u
          > niego może sie panu nie podobać ale to on jako własciciel pisma
          > tworzy ten komfort. a czy on spowoduje, że jzp będzie sam pisał
          > teksty niedługo czy znajdzie nowych pismaków to już będzie efekt
          > jego działań - suwerennych od nikogo działań.

          Grupa mińskich podżegaczy

          Dzisiaj Królik jest łajany
          Kombajnista zaś „pijany”
          To ze szczęścia i wierności
          Gdyż „personę” w sercu gości

          Zniknął wiedźmin i fakalec
          Kombajnista daje palec
          W swej obronie, do ucięcia
          Za „personę”- swego księcia!

          Tak zajadle się targuje
          Bo banany tu kupuje
          Gdyż mu „rzewnie się podoba”
          Redaktora „szata” nowa!

          Dziś zapłaty jest godzina
          Tą zapłatą jest rodzina
          Grupa mińskich podżegaczy
          Czy redaktor to wybaczy?

          • poemantyk Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 19:35
            poemantyk napisał:

            > starykombajnista napisał:
            >
            > > Panie Marcinie. Cenie pana jako autora tekstów, ale pana naiwność
            > > jest przesunięta do granic możliwości. Zadaje Pan kilka pytań, a
            > > odpowiedź na nie jest bardzo prosta: CS jest własnością pana jzp i
            > > może on sobie na łamach tego pisma robić co mu się rzewnie podoba.
            > > Oczywiście panu może nie odpowiadać natężenie autopromocji jzp na
            > > własnych łamach, ale to jest jego koncepcja i tyle...I tak jak
            > > pisałem na swoich łamach może on podawać wahania cen bananów w
            > > Ekwadorze jak będzie mu się chciało. Oczywiście komfort pracy u
            > > niego może sie panu nie podobać ale to on jako własciciel pisma
            > > tworzy ten komfort. a czy on spowoduje, że jzp będzie sam pisał
            > > teksty niedługo czy znajdzie nowych pismaków to już będzie efekt
            > > jego działań - suwerennych od nikogo działań.
            >
            > Grupa mińskich podżegaczy
            >
            > Dzisiaj Królik jest łajany
            > Kombajnista zaś „pijany”
            > To ze szczęścia i wierności
            > Gdyż „personę” w sercu gości
            >
            > Zniknął wiedźmin i fakalec
            > Kombajnista daje palec
            > W swej obronie, do ucięcia
            > Za „personę”- swego księcia!
            >
            > Tak zajadle się targuje
            > Bo banany tu kupuje
            > Gdyż mu „rzewnie się podoba”
            > Redaktora „szata” nowa!
            >
            > Dziś zapłaty jest godzina
            > Tą zapłatą jest rodzina
            > Grupa mińskich podżegaczy
            > Czy redaktor to wybaczy?


            Chyba lepsza jest ta zwrotka:

            Tak zajadle się targuje
            Miłość księcia tu kupuje
            Tak mu „rzewnie się podoba”
            Redaktorski polot snoba!


            • jarek1online Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 20:07
              Z przyjemnością spotkam się z osobami, które ujawniły swoje dane
              personalne. Ze starym kombajnistom też bo to przecież sam jzp - ale
              bez przyjemności. Piątek - Pałac 19.00
              Do zobaczenia.
              Śpij dobrze stary kombajnisto - jutro sobie powyjaśniamy kilka
              spraw. Wiem, że jesteś kiepski w "wyjaśnianiu" więc zabierz ze sobą
              mamę.
              • one_klawisz Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 20:17
                Szkoda że nie będzie mnie w Mińsku dajcie chociaż wnioski ze spotkania
                na forum
              • zelazny_rychu Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 20:25
                Wszyscy jesteście naiwni! Z jzp na czela! Wam się naprawdę wydaje że kogoś ta
                jego pisanina obchodzi? Królik dobrze tu zauważył że ludzie CS biorą głównie dla
                ogłoszeń albo jak jest w gazecie zdjęcie ich dziecka. Bo właśnie od tego sa
                lokalne gazety. Jak ktoś chce sobie poczytać poważne rzeczy to kupije POLOTYKĘ
                albo WYBORCZĄ. Może cos tam i przeczytają przy okazji ale zaraz zapomną. Teksty
                Królika nie powiem podobały mi się tylko po mojemu to on źle utrafił bo pisał za
                ambitnie jak na tę laurkową kolorynke. A jzp ma o sobie zbyt wysokie mniemanie
                jemu się kurde zdaje że ma tu jakiś żąd dusz że wszyscy jego słowa spijają jak
                nektar. G prawda. Ludziska weźta wrzućta na luz po co se psuć nerwy? A ty Królik
                weź wreszcie zacznij wydawać książki dostań nobla i pokaż jzp środkowy palec.
                • towarzysz.partyjny Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 21:41
                  Najprościej pokażemy środkowy palec Jazonowi, nie kupując tej reklamowej ulotki,
                  która mieni się gazetą;) inaczej sprawa rozmyje się jak błoto z jego marynarki,
                  którą uwalił podczas pewnej imprezy tańcząc w upojeniu. A zdjęcia są:)
                  Także nie kupować i czekać. Macie znajomych, rodziny, oni mają swoich znajomych,
                  przekonywać i alleluja i do przodu. A Jazonek się zastanowi, pokaja i może
                  wreszcie zmądrzeje (w to ostatnie wątpię jednak).Ale może uwolnimy Mińsk od tych
                  pismaczych aspiracji. I nadzieję trzeba mieć.Pozdrowienia z Danii;)
                  • poemantyk Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 12.08.10, 22:01
                    towarzysz.partyjny napisał:

                    > Najprościej pokażemy środkowy palec Jazonowi, nie kupując tej reklamowej ulotki
                    > ,
                    > która mieni się gazetą;) inaczej sprawa rozmyje się jak błoto z jego marynarki,
                    > którą uwalił podczas pewnej imprezy tańcząc w upojeniu. A zdjęcia są:)
                    > Także nie kupować i czekać. Macie znajomych, rodziny, oni mają swoich znajomych
                    > ,
                    > przekonywać i alleluja i do przodu. A Jazonek się zastanowi, pokaja i może
                    > wreszcie zmądrzeje (w to ostatnie wątpię jednak).Ale może uwolnimy Mińsk od tyc
                    > h
                    > pismaczych aspiracji. I nadzieję trzeba mieć.Pozdrowienia z Danii;)


                    Rozstaje

                    Letnia wojna z gwiazdą pióra
                    Sprawia, że ta mińska dziura
                    Znów atrakcji ma niemało
                    Chociaż różnie tu bywało!

                    Wojna bracie to nie bitwa
                    Tu pomoże tylko sitwa!
                    Lud nasz mądry i chędogi
                    Do wyboru ma dwie drogi

                    Cierpieć milcząc, nie narzekać
                    Lub wziąć oddech i poczekać
                    Przyjdzie czwartek – dzień gazety
                    Nie wydawać na te „bzdety”!

                    Schować kasę lub darować,
                    Nie pozwolić mu żerować
                    Tym sposobem zedrzeć szaty
                    Tak! przyłożyć tęgie baty.

                    Drogi panie, mój poeto
                    Cóż ci życzyć wierszokleto?
                    Los przynosi i los daje
                    Znów czekają cię „rozstaje”.

                    A ja pozdrawiam z Honolulu
                    • rafre Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 13.08.10, 08:49
                      Piątek, piątek weekendu początek... to może taki mały żarcik w
                      temacie Honolulu ;)

                      www.kciuk.pl/Miodek-a-Honolulu-a13451
                  • hrabiapotocki Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 13.08.10, 16:10
                    Mając "mały oddech" (przeprowadzka to jednak znacznie gorsze niż
                    pożar) postanowiłem zobaczyć, co też dzieje się "w temacie" jzp. I
                    dzieje się dużo. Żałuję, że nie będę uczestniczył w dyskusji ( a
                    mniemam, że będzie ona nie tylko płomienna ale również owocna). Cóż.
                    Mój "timeout" się konczy. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i
                    trzymam za was kciuki.
                • obiekt-yw Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 15.08.10, 08:42
                  zelazny_rychu napisał:

                  > Wszyscy jesteście naiwni! Z jzp na czela! Wam się naprawdę wydaje że kogoś ta
                  > jego pisanina obchodzi? Królik dobrze tu zauważył że ludzie CS biorą głównie dl
                  > a
                  > ogłoszeń albo jak jest w gazecie zdjęcie ich dziecka. Bo właśnie od tego sa
                  > lokalne gazety. Jak ktoś chce sobie poczytać poważne rzeczy to kupije POLOTYKĘ
                  > albo WYBORCZĄ. Może cos tam i przeczytają przy okazji ale zaraz zapomną. Teksty
                  > Królika nie powiem podobały mi się tylko po mojemu to on źle utrafił bo pisał z
                  > a
                  > ambitnie jak na tę laurkową kolorynke. A jzp ma o sobie zbyt wysokie mniemanie
                  > jemu się kurde zdaje że ma tu jakiś żąd dusz że wszyscy jego słowa spijają jak
                  > nektar. G prawda. Ludziska weźta wrzućta na luz po co se psuć nerwy? A ty Króli
                  > k
                  > weź wreszcie zacznij wydawać książki dostań nobla i pokaż jzp środkowy palec.

                  zelazny_rychu dobrze piszesz ale pisz „po polskiemu”. Poprawię ci to zdanie „A
                  jzp ma o sobie zbyt wysokie mniemanie jemu się kurde zdaje że ma tu jakiś żąd
                  dusz że wszyscy jego słowa spijają jak nektar” . Wg mnie jzp „się kurde zdaje że
                  ma tu jakiś rząd dusz". Żądze to on ma ale na pieniądze!Reszta to literówki więc
                  nie poprawiam (pośpiech swoje zrobił
      • jacek.el Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 13.08.10, 11:20
        Słusznie zauważyłeś Marcin to kolejne samozwańcze wcielenie jzp w
        role prokuratora. Ty z nim zacząłeś polemikę, a ja zamiast tego
        zacytuję jzp fraszkę Juliana Tuwima z lat tryzdziestych ub.
        wieku "Do pewnego endeka"
        "Próżnoś repliki się spodziewłą,
        Nie dam Ci przytyczka
        ani klapsa.
        Nie powiem nawet pies Cię jebał
        bo to mezalians byłby
        dla psa"

        A co do kolejnego "wytrysku kultury" pokazanego we wstepniaku. Cóż.
        Gazeta prywatna nie znaczy, że można na niej uprawiać na jej łamach
        prywatę (prywatna i prywata brzmia prawie tak samo, ale "prawie"
        stanowi wielką różnicę). A właśnie prywata jest głównym "atrybutem"
        cs. POnadto (jak wiadomo)"nie szata zdobi cżłowieka" i wydawanie
        gazety (chociażby) na najlepszym papierze nie podnosi jej zawartości
        MERYTORYCZNEJ (a ta jaka jest, każdy widzi). jzp pisze dalej "(...)
        Panowie, wy nie jesteście w stanie podnieść swojego poziomu, a co
        mówić o poddźwignięciu jakości dziennikarstwa, nie mając o nim
        zielonego pojęcia. Dam wam jednak radę – załóżcie własne tytuły i
        tam się wymądrzajcie, ile wejdzie wam na szpalty. Ale na własną
        odpowiedzialność (...)" [Wasz Redaktor,tygonik "Co słychać?" nr 33 z
        2010 roku, str.3]. O podniesieniu jakiego poziomu myśli jzp? (jeżeli
        on w ogóle potrafi mysleć). Przecież nie tylko Marcin Królik
        znacznie "wykraczają" ponad poziom "dziennikarstwa", jaki ustalił
        jzp. A co do inncyh aspektów prowadzenia gazety, to nigdzie (poza
        cs) nie było takiej sytuacji, że (z wyjątkiem stron "naczelnego")
        często "spadały" z łam stałe kolumny (np. "Femina", "Ogrody
        kultury") lub co tydzień zmieniały stronę. To jest także "poziom
        dziennikarstwa". Nie będę się juz zagłebiał w sprawy organizacyjne,
        bo nie chce "zanudzać" tego wątku sprawami strickte technicznymi.
        Wracając zaś do ostatnich słów jzp. Oby nie wypowiedział ich w złą
        godzinę. I kto wie, czy nie będzie to "coś", co może mieć wpływ na
        zmianę (pozytywną) funkcji mediów lokalnych. I nie jest to wcałe
        inicjatywa za radą jzp. Ona powtała znacznie wcześniej,
        niż "wybuchł" ten wątek. A poziom dziennikarstwa będziecie mogli
        ocenik już niedługo (za jakieś dwa-cztery tygodnie).
        • jacek.el Re: GRUPKA INTERNETOWYCH PODŻEGACZY - POLEMIKA (p 13.08.10, 13:24
          "(...) U nas grupka internetowych podżegaczy chciałaby mieć wpływ na
          lokalne tygodniki, a szczególnie Co słychać? Jakim prawem? Chyba
          naiwnego kaduka(...) Panowie, wy nie jesteście w stanie podnieść
          swojego poziomu, a co
          > mówić o poddźwignięciu jakości dziennikarstwa, nie mając o nim
          > zielonego pojęcia. Dam wam jednak radę – załóżcie własne tytuły i
          > tam się wymądrzajcie, ile wejdzie wam na szpalty. Ale na własną
          > odpowiedzialność (...)" [Wasz Redaktor,tygonik "Co słychać?" nr 33
          z 2010 roku, str.3].

          A ja już widzę głownego faworyta do tegorocznych nagród (bo zgarnie
          wszystkie w każdej kategorii) kolejnej edycji KAFLA, czyli Kokursu
          Absolutnie Frywolnych Etiud Literackich. We wszystkich rodzajach
          twórczości (wiersze, opowiadania, piosenki, dramaty, donosy,
          paszkwile i każdej innej formie twórczości) JEDYNYM
          BEZKONKURENCYJNYM TWÓRCĄ JEST - wydawca i naczelny redaktor w jednej
          osobie, plewca kultury, szowinistyczny i narcyzowaty jzp.
          A skoro już jesteśmy przy tym osobniku, to warto zauważyć jednyną
          pozytywną stronę jego "dziennikarskiej" działalności. Marcin Królik
          i Marek Mróz stali się czołowymi celebrytami Mińska. A wszystko za
          sprawa ciągłego ich opisywania przez jzp. Tu zagrało "prawo
          Hollywoodu"-nie ważne czy piszą dobrze, czy źle. Ważne, że piszą (a
          najlepiej po nazwisku). I tak to nasza "spadająca gwiazda"
          przypadkowo wykreowała konkurencję dla samej siebie.
    • marek_mroz Polemika z red. Piątkowskim cz.1 13.08.10, 17:07
      Ach doprawdy, Panie Redaktorze! Wywołuje mnie Pan do tablicy jak uczniaka, gdy
      tu sierpień, wakacje! Polemizuje Pan ze mną, a ja nawet nie wiedziałbym, że to
      skierowane do mnie, gdyby ktoś uprzejmie nie pokazał mi tekstu opatrzonego
      zdjęciem, gdzie paraduję z oczami przesłoniętymi opaską z „Co słychać?”.
      Dlaczego opaską? I dlaczego bez nazwisk? Czy to tak trudno mnie wymienić z
      nazwiska i powiedzieć o co chodzi?
      No ale dobrze już, dobrze… jeśli już koniecznie chce Pan ze mną polemizować, to
      czemu miałbym odmówić? A więc spróbujmy, zobaczymy co też z tymi naszymi poziomami.

      1) Miałem problem z osobistym odniesieniem się do tego tekstu, bo pomylił Pan
      treści z tego forum i przypisał im Pan znaczenie, którego nie było. W tym sensie
      mogłem w ogóle nie wiedzieć, że chodzi o mnie. Ja mogę mówić tylko za siebie,
      ale ponieważ moje zdjęcie ilustruje tekst w gazecie, dotyczy to przecież i mnie.
      Otóż ja nigdy nie napisałem, że chciałbym mieć materialny wpływ na Pana gazetę.
      Ani żadną inną. Znaczenie moich tekstów na tym forum jest inne. Otóż jestem
      zdania, iż o jakości decyduje dyskusja i dialog. Moim zdaniem na tym prostym
      prawie wyrosła nasza wielka cywilizacja. Jeśli mówiłem i postulowałem debatę
      mińskich mediów (mówiłem też mediów – odróżniając je znacząco od prasy) to
      dlatego, iż dla mnie takie debaty cyklicznie powinny być toczone. Względów jest
      kilka i pewnie znalazłoby się dużo więcej głosów, które mogłyby to jeszcze
      wzbogacić. Otóż żadna gazeta i żadne z mediów nie istnieje w próżni, tylko
      aspiruje do tego, aby odegrać pewną rolę. Także w lokalnym społeczeństwie. Warto
      byłoby się zastanowić czy formuła dzisiejszych mediów (w tym prasy i w tym „Co
      słychać?”) spełnia to założenie czy też tak się tylko tym mediom wydaje. Bo być
      może ta formuła jest już przestarzała. Ostatecznie świat się zmienia, i to nie
      tylko technicznie, ale również mentalnie. Przede wszystkim mentalnie. Państwo
      też na to musicie reagować. Dlatego gdy postulowałem na forum taką debatę to z
      tego właśnie względu, i jestem zdziwiony, że te dość – jak mi się zdawało –
      proste i oczywiste zdania Pan zrozumiał opacznie. Taki minus naszej „polemiki”
      (w cudzysłowie, bo na razie to są tylko moje wyjaśnienia, źle zrozumianego
      tekstu). Zresztą, gdy przeczyta Pan jeszcze raz moje teksty, to też z nich
      wyniknie, że ja też ze swojej strony chciałem po prostu uporządkować pewne wątki
      i powiedzieć jak ja to widzę i dlaczego wydaje mi się to ważne. Wiem, że prasa
      ogólnopolska spotyka się i debatuje na różne tematy, w tym takie, które tu
      zasugerowałem.
      Oczywiście – może to Pana zainteresować bądź nie. Wiadomo. Jak każdego. Ja
      uważam tak, Pan może uważać inaczej. Na tym polega dyskusja. Natomiast my możemy
      sobie na ten temat rozmawiać. Ale dlaczego od razu nazywa mnie Pan „podżegaczem”
      insynuując coś tym pejoratywnym określeniem, i dlaczego przypisuje mi Pan, że
      chcę wpłynąć na Pana tygodnik? Dalibóg, co też o takim rozumieniu przez Pana
      tekstu miałbym myśleć?
      Oczywiście można, jak czyni Pan poprzez sugestię w tekście, który zdobi moje
      zdjęcie, być właścicielem i Panem i władcą czegoś. Ale przypominam, że nie żyje
      Pan w próżni. Pana też obowiązują pewne normy i reguły, które nasza część świata
      uważa za ważne. A jeśli już działa Pan w sferze publicznej musi być Pan gotowy
      na krytykę za tą działalność. To chyba jasne. Media natomiast są tą tkanką,
      która ma wpływ na innych, stąd tym bardziej trzeba ją oceniać i dyskutować nad
      formami tego przekazu. Może się mylę, nie jestem przecież omnibusem, ale moim
      zdaniem to ważne i w jakimś stopniu konieczne.

      2) Zwraca mi Pan uwagę, że nie potrafię podnieść swojego poziomu (rozumiem, że
      to aluzja do braków w inteligencji, z przykrością uczciwie muszę zgodzić się z
      tym zarzutem). Tylko, że do tego dodaje Pan myśl, iż „wcinam się w nie swoje
      sprawy”. Mówiłem już wyżej – nam, uczestnikom forum - zaczęło zależeć na dwóch,
      a może i trzech debatach. Przede wszystkim, Pana obraźliwy list do Marcina
      spowodował, że zaczęliśmy zastanawiać się nad potrzebą debaty o emancypacji
      niepełnosprawnych w społeczeństwie, bo skoro takie haniebne zdania formułuje
      redaktor naczelny ważnego lokalnego tygodnika, który na dodatek nie lubi jak mu
      się ktoś „wcina w nie swoje sprawy” przy tworzeniu gazety i jej kształcie, a na
      dodatek uważa swój tygodnik za opiniotwórczy, to możemy mówić o wspólnym
      problemie i pilna staje się dyskusja aby ten anachronizm z miasta usunąć. Mówię
      anachronizm, bo na tyle się nasz świat zmienił, że jest to anachronizmem. Ale
      Mińsk jednak zostaje w tyle, jak widać. W tym sensie to już nie jest sprawa Pana
      tylko, ale nasza wspólna. Nie tylko niepełnosprawnych, lecz również nas jako
      społeczeństwa tworzącego tą zbiorowość.
      Drugim tematem miała być debata o mediach publicznych o której pisałem wyżej. I
      nie chcę się powtarzać. Lecz są jeszcze przy tej okazji na forum podnoszone
      wątki poboczne odnośnie tematu samej debaty, a które też mogą mieć znaczenie.
      Otóż kiedy np. redaktor naczelny ważnego lokalnego tygodnika w niewybredny
      sposób obraża jednego ze swoich współpracowników, co ostatecznie nie przynosi mu
      chluby, ale może się zdarzyć bo wszyscy popełniamy błędy i każdy z nas ma się za
      co wstydzić, ja również, lecz gdy mimo tego, że minął miesiąc ten redaktor nie
      przeprosił ciągle za swoje zachowanie, pilne staje się pytanie jak ten redaktor
      traktuje swoich pracowników. To też jest sprawa, która wykracza za wąski zakres
      i nie dotyczy tylko Pana. Bo tu już o przypadku mowy nie ma. Więcej, gdy piszę
      te słowa, zalega Pan temu współpracownikowi znaczną część honorarium za teksty.
      A to jest już złamaniem prawa, któremu Pan jak my wszyscy podlega. To prawo jest
      po to, aby nieodpowiedzialni ludzie nie mogli oszukiwać innych. Sprawa skończy
      się w sądzie. To jasne. Wtedy będzie Pan mógł również wykazać, iż to Marcin żąda
      więcej niż mu się należy. Lecz jeśli Pan przegra, i jeśli prawdą jest, że już
      Pan takie procesy przegrywał, wówczas ogólna debata nad standardami pracy w
      mińskich redakcjach będzie potrzebna tym bardziej. Bo pracownik nie jest rzeczą
      i trzeba go chronić. Nie tylko w kwestii rozliczeń, lecz także w kwestii
      godności. I to jest wielki sukces naszej Kultury. Na tym tle mówimy również o
      naszym postępie.
    • marek_mroz Polemika z red. Piątkowskim cz.2 13.08.10, 17:09
      3) Wreszcie Pana podpis pod zdjęciem, iż nie dojrzałem jeszcze do krytyki, i
      zawiązuje mi Pan przepaską oczy, jakobym był zaślepiony walką z Cs, ma
      sugerować, że moja polemika nie trzyma się kupy i jest prowadzona tylko pod
      kątem emocjonalnym, bez merytoryki. W naturalny sposób, skoro już obaj mamy
      trzymać poziom pewnej polemiki, przywoływany przez Pana, poproszę o odpowiednie
      cytaty. Zastrzegając, aby też przywołał Pan przy nich kontekst. Bo mi się
      wydaje, że ja nawet nie polemizowałem zanadto z panem. Mi się wydaje, że moje
      teksty dotyczyły uporządkowania spraw poruszanych na forum i były informacją jak
      ja to widzę. Natomiast, kiedy już mnie Pan przywołał do tablicy, chętnie w
      polemikę się wdam. Bo lubię polemizować. Jeśli dyskusje są merytoryczne mogę się
      czegoś nauczyć. Tylko właśnie proszę o przyjazny, merytoryczny spór abym za
      każdym razem wiedział do czego mam się odnieść. Bo ja bym nawet nie wiedział, że
      to do mnie, gdyby nie zdjęcie. Natomiast co do merytoryki… Pokusiłem się o
      zanalizowanie pewnego ustępu w Pana tekście, chcąc dotrzeć właśnie do istoty. I
      co wyszło? Tekst do przeczytania obok.
      Natomiast Panie Redaktorze. Być może odmienne zdanie na Pana list do Marcina, na
      pogróżki, które mu Pan potem wysyłał powodują, że odbiera Pan to jako afront,
      ale ja…mój Boże! Przede mną na biurku ustawiony w pionową wieże stos książek
      poważnych ludzi. I dla mnie problemem jest to, kiedy ja to przeczytam i jak ja
      to też zrozumiem, a nie Cs. Naprawdę. Dla mnie ważniejsze jest nasze następne
      spotkanie, 15 września w MZM z prof. Friszke, a nie Cs. I mógłbym to mnożyć
      jeszcze bardziej. Dlatego nawet to zdjęcie mnie nie zabolało, ale rozbawiło. I
      mówię to bez przekąsu. Absolutnie nie mam do Pana za to zdjęcie urazy, choć
      zgaduję, że miało mnie ono upokorzyć i w jakiś sposób zdezawuować moją osobą.

      4) Panie Redaktorze, chcę też powiedzieć, że może mnie Pan uważać za niezbyt
      mądrego. To Pana prawo, mogę nawet temu przyklasnąć zupełnie szczerze. Może mnie
      Pan krytykować za działalność publiczną (bo na poziom prywatności nie schodźmy,
      aby nie obniżać postulowanego poziomu), jak mi się należy, to dzięki temu czegoś
      się nauczę. Może mnie Pan nawet mieć za kalekę życiową, i uważać, iż nie
      potrafię trzymać pewnych poziomów. Zgoda. Ja przecież nie jestem omnibusem i mam
      swoje wady. Wiadomo. Ale Panie Redaktorze. Róbmy to uczciwie, w sposób
      kompetentny, bez szkalowania tylko merytorycznie. Z przywoływanym nazwiskiem,
      abym ja też mógł się do tego odwołać, i w trybie prasowym abym mógł umieścić
      sprostowanie. A także poszerzyć informacje na tym forum. Bo kiedy już zdecyduje
      się Pan ze mną polemizować, to oczywiście mi przysługuje odpowiedź. I naturalnie
      jeśli uznam za stosowne chętnie z niej skorzystam. Jak i Pan również, zakładam.

      Do tej naszej polemiki, dołączam serdeczne pozdrowienia, bo przecież kiedyś
      współpracowaliśmy razem i ta współpraca w mojej ocenie była dobra i przyjazna.
      Czegoś się dzięki niej nauczyłem. Nawet kiedy się rozstawaliśmy to w przyjaźni.

      Niestety, tekst rozrósł się na tyle, że nie sposób go jeszcze poszerzać. Dlatego
      wspomnianą analizę Pana ustępu dołączam obok. Być może będzie tak, że ona nie do
      końca przypadnie Panu do gustu, ale cóż… Wypowiadając pewne zdania musi Pan się
      liczyć z ich konsekwencjami. Ja tu też nie mam parasola ochronnego. Być może coś
      źle zrozumiałem, albo przeinaczyłem. Lub w podobny sposób mój tekst Pan także
      zanalizuje. Bo przecież – nie jestem omnibusem…
    • marek_mroz Analiza fragmentu tekstu 13.08.10, 17:25
      Panie Redaktorze, czytając Pana tekst, który zdobi moja ilustracja, miałem
      problemy ze zrozumieniem pewnych sensów. Zacząłem się nad nimi zastanawiać na
      tyle, że pokusiłem się o stworzenie pewnej analizy niewielkiego ustępu, aby
      dobrze i właściwie go zrozumieć. Bo otóż kiedy czytam go dokładnie to znajduję
      tam zupełnie inne sensy niż sugeruje Pan i niż sam Pan zamierzał wyrazić.
      Przykład? To popatrzmy: cytuje Pan tekst Marcina w takim ustępie: „nie byłoby od
      rzeczy ustalić, jakie właściwie mamy oczekiwania od naszych mediów (...) czy
      mają one być po prostu połączeniem okólnika z laurką, czy jednak mieć szersze
      ambicje opinio- i kulturotwórcze” następnie jest to dla Pana dowód „na
      egocentryczny infantylizm propagatora wcinania się w nie swoje sprawy”. Otóż
      zastanówmy się co powiedział Marcin i co powiedział Pan. Sens tekstu Marcina
      streścić można do dość prostej i oczywistej myśli: Marcin w pewien sposób pyta
      tutaj o kondycję mediów (liczba mnoga), ich rolę i kierunek. Wyraża też
      implicite informacje, że my jako odbiorcy nie musimy być bierni, aby media
      uczynić też bardziej wrażliwymi na nasz głos i nasze zdanie. Cytowany fragment
      sugeruje dopiero próbę zdefiniowania pewnych oczekiwań. Do tego dochodzi –
      wyrażona implicite – pewna intencja aktywności społecznej. Ale właściwie – to
      wszystko. Jednak ważne jest to, że Marcin formułuje ten postulat pewnej oceny
      mediów i oczekiwań odbiorców, z punktu widzenia właśnie odbiorcy (jeśli Pan
      chce, to mogę mówić – czytelnika) a nie z punktu widzenia tych mediów. I sądząc
      po Pana tekście to najbardziej Pana zabolało. O to tak naprawdę wszystko się
      rozbija. Bo trudno, aby taki postulat był czymś nieoczekiwanym. Robi się tak
      wszędzie, i czym bardziej dojrzałe i rozwinięte Państwo, tym takie głosy są
      częstsze i rzetelniejsze. Niech przypomnę nasze spotkanie z Żakowskim i
      Paradowską gdzie krytykowali kondycję polskiej telewizji (nie tylko publicznej),
      co nie czyniło ich automatycznie osobami chcącymi materialnie zająć się tymi
      mediami. To byłby absurd. A jednak logika Pańskiego wywodu na to wskazuje. W tym
      sensie Pan również formułuje tutaj swoje zdanie. Bo Panu nie podoba się po
      prostu to, że czytelnik, nie będąc właścicielem gazety, może domagać się od niej
      jakości, tak jakby nie miał do tego prawa. Bo też cóż odpowiada na to Pan? Ano
      dla Pana właśnie nie ma prawa stawiać takiego pytania, bo to jest „infantylne” i
      jest już „propagowaniem” czegoś, a osoba, która tak robi jest „podżegaczem”.
      Wszystko konotujące pejoratywne znaczenie. W tym sensie rola czytelnika powinna
      być bierna, w jakimś stopniu odbiera mu Pan nawet możliwość wartościowania
      czytanej gazety. Cóż, tylko że w ten sposób rola oceny zaczyna się odwracać, bo
      pojęcia mają swoje definicje i właściwości. Muszę więc tutaj zauważyć, że takie
      podejście nie z Marcina i mnie czyni egocentryków, lecz z Pana. Bo liczbę mnogą
      zamienia Pan w pojedynczą i stosuje do siebie. A próbę zastanowienia się nad
      stanem lokalnych mediów (czyli nie tylko gazet) odbiera Pan jako osobisty atak
      na Pana i Pański tygodnik. W tym sensie treść jest odwrotna niż Pan chciał ją
      wyrazić, a pocisk zawrócił i uderzył w Pana.

      Jeśli na to spojrzymy w ten sposób to znów zupełnie niezrozumiały jest fragment
      ostatniego akapitu, gdzie mówi Pan, że o losach gazety „decydują uczciwi
      czytelnicy”. To zdanie mi już zupełnie do niczego nie pasuje. Bo w jaki sposób
      Pana czytelnicy decydują o losach gazety, skoro Pan sam odbiera im prawo do
      oceniania? Jeśli mielibyśmy wyciągnąć konsekwencje z Pana wcześniejszych zdań to
      jedyny sposób, który mi przychodzi do głowy związany jest z całą strefą
      merkantylną (przecież czytelnicy też nie tworzą tej gazety w sposób dosłowny).
      Ale jeśli tak by było (a stawiam tylko hipotezę, bo z kontekstu nie sposób tego
      jasno wywnioskować) to wówczas oznaczałoby, iż traktuje Pan swoich czytelników
      instrumentalnie, co by im oczywiście uwłaczało. Więcej, jeśli tak by było,
      wówczas byłaby też zrozumiała Pana złość na tekst Marcina przywołującego debatę
      nad stanem mediów, bo to jest Panu zwyczajnie niepotrzebne, a może być tylko
      szkodliwe. Po prostu jedynym interesem prowadzenia gazety jest zysk (czytelnicy
      są po to, aby ją kupować, i tylko), a nie zastanowienie się co też ona może
      wnieść do lokalnej społeczności.

      Kończąc tą przydługą analizę jednego fragmentu, mogę jeszcze dodać, że jednak
      warto czasem też zastanowić się nad samym czytelnikiem. Widzi Pan, kiedyś
      Ingarden traktował autora jako jedynego pana i twórcę intencji dzieła. Potem
      jednak trochę się na ten temat pozmieniało. Nie chcę przedłużać i tak już dość
      długiego tekstu, ale przywołam nazwiska Gadamera czy Barthesa i Foucaulta, po
      których czytelnik już nie jest taką prostą i łatwą marionetką. I być może warto
      byłoby czasem zajrzeć do już nawet klasyki myśli współczesnej, aby być bardziej
      na bieżąco.
      Taka jest moja opinia.
    • marcinkrolik123 PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 15.08.10, 16:17
      Zgodnie z zamieszczoną na forum zapowiedzią, w piątek 13 sierpnia odbyło się w
      Pałacu spotkanie części dyskutantów zaangażowanych w niniejszy wątek. Jak już tu
      pisałem, jego głównym celem było uporządkowanie przewijających się przezeń
      tematów oraz próba wypracowania spójnej strategii dalszych działań. Bowiem co do
      tego, że podjętej tutaj wymiany opinii nie można pozostawić jedynie w
      przestrzeni wirtualnej, zgodziliśmy się na długo przed rzeczonym spotkaniem.
      Udział w spotkaniu wzięli: Ja z moją żoną Kasią, Marek Mróz, Jarosław Sowa,
      Katarzyna Jurecka, Izabela Rek, Hanna Markowska, Bożena Abratowska, Andrzej
      „e-moll” Kowalczyk oraz Bartłomiej Mazanka. Red. Zbigniew Piątkowski, choć
      oczekiwany, nie pojawił się. Z tego powodu, jak również na skutek zachęt jego
      sieciowego rzecznika wiedźmina24 twierdzącego, że Redaktor chętnie spotka się z
      każdym, kto ma wątpliwości co do jego działań, część osób z naszego grona
      wysunęła postulat wystosowanie do niego zbiorowego listu z zaproszeniem do
      takiej właśnie szczerej rozmowy.
      Podczas dyskusji, której przewodniczył Andrzej „e-moll” Kowalczyk, doszliśmy do
      wniosku, że cała sytuacja dojrzała do zorganizowania co najmniej dwóch otwartych
      debat z udziałem publiczności i – o ile przyjmą nasze zaproszenie – lokalnych
      mediów. Nawiasem mówiąc, w rozmowie często przewijało się zadziwienie, że żadne
      z mińskich mediów dotychczas w żaden sposób nie zajęło się tą – jak wyraził się
      jeden z uczestników spotkania – gorącą sprawą, którą od miesiąca żyje prawie
      całe miasto.

      Tematem jednej z debat będą media właśnie – ich jakość i funkcja w lokalnej
      społeczności. Na spotkaniu padło wiele krytycznych uwag szczególnie pod adresem
      tygodnika „Co słychać?”. Przywołana została m.in. sprawa urzędniczki zwolnionej
      z Magistratu po tym, jak w Cs ukazał się artykuł, w którym opisano jej anons
      towarzyski na portalu randkowym i okraszono niewybrednym komentarzem. Dlatego
      podczas debaty zostanie podniesiona kwestia delikatnej granicy między wolnością
      słowa i słowną samowolą, odpowiedzialności za przekazywane na łamach treści, a
      także opiniotwórczej roli mediów lokalnych, która jakkolwiek silna,
      niekoniecznie prezentuje taki typ opiniotwórczości, jakiej można by po nich
      oczekiwać.
      Mimo iż opieraliśmy się na tutejszych przykładach, byliśmy zgodni, że temat ma
      znacznie szersze implikacje niż konkretny środek przekazu czy miejsce. W takim
      też duchu będziemy starali się przeprowadzić dyskusję i także dlatego zaprosimy
      na nią przedstawicieli zarówno gazet, jak i portali internetowych, czy
      nowopowstałej mińskiej telewizji. Nie chodzi nam bowiem o polowanie na
      czarownice, czy – jak sugerował w swoim felietonie Naczelny Cs – publiczny sąd,
      lecz o skonfrontowanie oczekiwań odbiorców z tym, co dziś górnolotnie nazywa się
      misją mediów. Pragniemy wspólnie zastanowić się, na ile jest ona wypełniana, czy
      przyświecają jej standardy etyczne i merytoryczne oraz jak media lokalne
      odnajdują się w płynnym ponowoczesnym świecie, a co za tym idzie, czy mają co
      zaoferować swoim konsumentom.

      Druga debata dotyczyć ma społecznej emancypacji osób niepełnosprawnych. Przy
      czym wcale nie chodzi tutaj o kolejną dysputę na temat niwelowania barier
      architektonicznych, lecz o stan naszych umysłów. Bo przecież tam poczyna się
      akceptacja bądź jej brak. Od stanu zbiorowej świadomości zależy, czy
      niepełnosprawni poczują się równi reszcie.
      Wysnuliśmy przykrą konkluzję – popartą zresztą zarówno haniebnym zachowaniem
      red. Piątkowskiego, jak też i nielicznymi na szczęście reakcjami na stanowiącą
      jej konsekwencję internetową burzę – że, podobnie jak przy antysemityzmie,
      panuje tu wciąż podwójna moralność. Oficjalnie nie wypada nazwać nikogo kaleką
      czy okazać nietolerancję, ale w prywatnych rozmowach nie wahamy się wyrażać
      zniesmaczenie faktem, że ludzie tacy jak ja bądź moja żona w ogóle mają czelność
      pokazywać się publicznie i narażać „normalnych” na oglądanie naszych defektów.
      Najbardziej żenujące, że takie opinie wciąż formułują nie tylko ludzie
      niewykształceni, ale również mieniący się inteligencją. Co prawda w stosunku do
      30, czy 40 lat wstecz poczyniliśmy w tej dziedzinie postępy – najlepszym
      zajęciem dla niewidomego nie jest już robienie szczotek, zaś ludzie na wózkach
      nieźle radzą sobie na otwartym rynku pracy – jednak w stosunku do zachodniej
      Europy, do której podobno cały czas aspirujemy, ciągle mamy sporo mentalnych
      zapóźnień i irracjonalnych uprzedzeń.
      W ten sposób zatoczyliśmy koło i powróciliśmy do mediów. Skoro bowiem Redaktor
      Naczelny poważnej i dużej jak na mińskie warunki gazety w konflikcie ze
      współpracownikiem instynktownie jako broń przeciwko niemu wytacza jego
      niepełnosprawność, każe to postawić pod znakiem zapytania jego kwalifikacje
      moralne i etyczne. I ponieważ tenże Redaktor pretenduje do funkcji kreatora
      opinii, być może trzeba zweryfikować jego osądy, które tak hojnie feruje,
      korzystając z przywileju bycia właścicielem i de facto jedynym realnym
      decydentem swojego tygodnika.

      Podczas naszej dyskusji padł pomysł stworzenia specjalnego forum, gdzie ludzie,
      którzy czują się skrzywdzeni przez dziennikarzy będą mogli publicznie domagać
      się uzasadnienia, dlaczego zostali potraktowani w taki bądź inny sposób. Fenomen
      założonego przeze mnie wątku, który, przyznaję ze zdziwieniem, przerósł moje
      wszelkie oczekiwania, dowodzi iż – jak zauważył „e-moll” – jest potrzeba
      patrzenia mediom na ręce. Te duże są ciągle w ogniu krytyki, często niewybrednej
      (choćby nazywanie „Gazety Wyborczej” szmatą), na niwie lokalnej lepiej milczeć,
      bo można stać się bohaterem ciętego felietonu lub „wnikliwego” artykułu. Otóż my
      milczeć bynajmniej nie zamierzamy.

      Wstępnie ustaliliśmy, że pierwsza debata odbędzie się w piątek 17 września. Do
      doprecyzowania zostaje miejsce i dokładny czas oraz temat. Większość z obecnych
      na spotkaniu proponowała, by było nim dziennikarstwo, ale pojawiły się również
      głosy, że powinniśmy rozpocząć od emancypacji. O dalszych ustaleniach będę na
      bieżąco informował na forum.

      Marcin Królik
      • katarynka34 Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 15.08.10, 16:39
        Dziękuję
      • jarek1online Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 17.08.10, 08:13
        Dzięki Panie Marcinie za wyczerpujące informacje.
        Jak pewnie Pan zauważył Starykombajnista, wiedźmin, jarzenek i t d
        to nasz faworyt.
        Sprytnie stara się "zakryć" ten wątek otwierając kolejne....
        Pozdrawiam wszystkich
        Jarek Sowa
        • marcinkrolik123 Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 17.08.10, 10:42
          jarek1online napisał:

          > Dzięki Panie Marcinie za wyczerpujące informacje.
          > Jak pewnie Pan zauważył Starykombajnista, wiedźmin, jarzenek i t d
          > to nasz faworyt.
          > Sprytnie stara się "zakryć" ten wątek otwierając kolejne....
          > Pozdrawiam wszystkich
          > Jarek Sowa

          Wie Pan, to że na forum toczy się życie, samo w sobie nie jest złe. Ba, ja sam
          myślę założyć jakiś nowy wątek, by nie kojarzyć się tylko z tym facetem, co
          rozpętał burzę wokół Cs. Zrobię to, jak tylko wpadnie mi do głowy dobry,
          niebanalny pomysł. Bo przecież w gruncie rzeczy ja nie po to się na forum
          rejestrowałem, to że użyłem go jako areny do pojedynku z JZP, było czystym
          przypadkiem. Gdzieś musiałem wytoczyć to działo, a Internet i mińskie forum były
          jedynymi odpowiednimi miejscami.
        • jacek.el Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 17.08.10, 15:54
          Ja też dziękuję Marcin. Nie mogłem byc na spotkaniu z prozaicznej
          przyczyny. Lekko mnie "połamało" (stara sprawa-dyskppatia). Ale na
          wrzesniowym spotkaniu postaram się być. tylko nie organizujeice go w
          godzinach przedwieczornych (wiąże się to z moim połączeniem
          z "dzikim zachodem" czyli z kierunkiem mojego zamieszkania).

          Zaś co do ostatniego "wstępniaka" (i myślę że następnych w tym
          stylu), to uważam, że nie ma o co kruszyć kopii. jzp to zwyczjnie
          niereformowalny fornal i zupak (ci, co byli w "zasadniczej" służbie
          w armii, wiedza, kto to taki). Ten typ tak po prostu ma i tyle. I
          nie tylko ja "załapałem", że tak naprawdę, to wstępniaki
          sa "odbiciem duszy" jzp. Zauważył to także Marek Mróz. Tak. Uderz w
          stół, a nożyce (czyli jzp) się odezwą. Ale są to (jak juz pisałem we
          wczesniejszym wpisie) "nędzne podrygi zdychającej ostrygi" (to takie
          powiedzenie młodzierzy gimnazjalno-ponadgimnazjalnej).
          I na koniec tego wątku. Nowa inicjatywa medialna coraz bardziej
          nabiera "kształtów". Jeszcze dwa-trzy tygodnie i ukaże
          swoje "oblicze".
          • starykombajnista Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 18.08.10, 08:18
            na dyskopatię dobry jest pobyt w Płocku
            • urfe77 Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 18.08.10, 19:33
              Starykombajnisto Co takiego jest w Płocku dobrego na dyskopatię?Bardzo jestem
              ciekawa, co prawda z dyskopatią póki co nie mam nic wspólnego, ale nigdy nic nie
              wiadomo i dobrze by było wiedzieć o takich ciekawostkach zdrowotnych.
              • jacek.el Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 19.08.10, 10:01
                No nie. Już miałem nie pisać ani na tym forum, ani na żadnym innym o
                jzp. Jednak on staję się ja "terminator"-niezniszczalny. Bo skąd
                może starykombajnista wiedzieć, że ja jestem z Płocka, skoro na tym
                forum takiej informacji nie podałem. to wie (poza nieliczna grupa
                moich znajomych) jedynie jzp. Ale niestety po raz kolejny wykazał
                się "nikłą wiedzą operacyjną"(a myślał, że mi "dołoży"). Wcale nie
                pojechałem do Płocka, tylko byłem ... A nie. Nie powiem, gdzie.
                Niech jzp zgaduje (a nigdy nie zgadnie).
                Za to ja już za parę dni będę miał naprawde doskonałą zabawę nie
                tylko ze starymkombajnistą, ale ze wszystkimi "wcieleniami" jzp. A
                może nawet podyskutujemy nieco bardziej merytorycznie, a nie
                tylko "po złośliwości" (przynajmniej ze strony jzp i
                jego "sobowturów" forumowych).
            • katarzyna.jurecka Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 20.08.10, 08:26
              starykombajnista napisał:

              > na dyskopatię dobry jest pobyt w Płocku


              Starykombajnisto - a na zapalenie spojówek - gdzie? :)
              • jacek.el Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 20.08.10, 12:34
                W gabinecie red. aktora wiadomej gazetki, czyli w dawnym budynku FUD-
                owskiego hotelu.
                • hrabiapotocki Re: PO SPOTKANIU notatka służbowa :) 20.08.10, 15:58
                  Witam wszystkich.
                  Już myślałem, że ten wątek "zejdzie", ale doznałem niejakiej
                  pociechy, że jednak nadal "kwitnie". I tak, jak przypuszczałem, jzp
                  ciągle się rozmnaża (tak, jak to raczy czynić w
                  swojej "samochwałece"). Ale faktycznie, coś ma takiego w sobie, że
                  pączkuje niczym drożdże.
                  Swego czasu ("nie liczę godzin i lat" [Andrzej Rybiński])
                  rozmawiałem z panią Bożeną Abratowską m. in. "w
                  temacie" "gwiazdowania" jzp. Sam red. aktor przyznał jej rację, że
                  najlepiej czółby się w roli aktora i najlepiej pierwszoplanowego.
                  Wtedy zaspokoiłby swoje EGO. Cóż. Jemu się wydaje, że ma talent-po
                  prostu. Jak w piosence Stuhra - "(...) Ja się wcale nie chwalę, ja
                  niestety po prostu mam talent (...)." Tylko jakoś nikt nie potrafił
                  tego talentu docenić. Ot. Taka Mińska specyfika.
                  A co zaczepek. Panie Jacku. Dobrze pan podsumował jzp. Ta fraszka
                  Juliana Tuwima była "akuratna".
                  Pozdrawiam wszystkich forumowiczów z pięknej Ziemi Zawkrzańskiej.
    • marcinkrolik123 Kilka uściśleń 19.08.10, 12:39
      Docierają do mnie głosy, że zarówno wokół wątku, jak i naszego piątkowego
      spotkania narosło już kilka mitów i przerysowań. Chcę je niniejszym sprostować:

      1. Piątkowe spotkanie owszem odbyło się w pałacu Dernałowiczów, ale nie w MDK,
      tylko w neutralnej restauracji Pałacowej. Miejski Dom Kultury nie jest w żaden
      sposób zaangażowany ani w nie, ani w plany zorganizowania debat, o których
      pisałem, a Pani Hanna Markowska brała w spotkaniu udział wyłącznie jako osoba
      prywatna.

      2. Podobno upowszechnia się skrzywiona wersja całej historii, wedle której
      zostałem przez red. Piątkowskiego wyrzucony i obrażony. Otóż powtarzam jeszcze
      raz: ODSZEDŁEM Z CS SAM, Z WŁASNEJ WOLI, a słowa red. Piątkowskiego były
      bezpośrednią i, jak sądzę, spontaniczną reakcją na tę decyzję.

      3. Fakt, że tę jego wypowiedź upubliczniłem, nie oznacza - jak ponoć sugeruje
      się w wielu rozmowach - iż panuje jakieś ograniczanie wolności słowa
      niepozwalające wyrażać sądów o niepełnosprawnych. Trzeba jednak wytyczyć jasną
      granicę między wolnością słowa a zwykłym, niczym nieuzasadnionym chamstwem,
      którego przykład według mnie stanowił list red. Piątkowskiego.

      4. Słysząc, że z moją ułomnością zamiast się pokazywać wśród NORMALNYCH ludzi i
      mącić im zadowolenie z życia, powinienem siedzieć w domu i pisać, mogę tylko
      wzruszyć ramionami. Z pewnością daleko zajdziemy z tak oświeconym
      społeczeństwem. Choć nie powiem, chętnie zaszyłbym się na siedem lat na jakiejś
      Czarodziejskiej Górze i skupił się wyłącznie na twórczości, ale niestety - żeby
      tworzyć, trzeba wpierw doświadczać, a to wiąże się z pokazywaniem się tu i tam.
      A jeśli na spotkaniu z Janiną Paradowską coś mnie męczyło, to wyłącznie upał. Do
      czytania nosem już się przyzwyczaiłem.

      Na razie to by chyba było tyle.
      • jacek.el Re: Kilka uściśleń 19.08.10, 13:22
        Wiesz Marcin. Niektórzy twierdzą, że restauracja "PAŁACOWA" i MDK to
        to samo. Ale trudno. Każdy ma prawo do "myślenia", tylko niech
        tych "myśli" nie przekłada później na papier (jaki by ten papier nie
        był).
        Co do (jak to nazwałeś) "skrzywionej wersji" o twoim wyrzuceniu z
        cs, to mam nieoparte wrażenie, że to wiadomo kto taką wersję
        upublicznia. Cóż. "I tak się trudno rozstać" -jak pisał Gałczyński w
        wierszu o warszawskim Żoliborzu. Ja zresztą też miałem "klękać i
        stękać" aby mnie przyjął do cs.
        Mnie się wydaje, że czasami ludzie starają się w ten sposób
        zagłuszać strach, obawy czy inne "nocne zwidy" i usprawiedliwiają
        tym samym własne błędy. Bo łatwiej jest nieraz "skrzywić historię",
        niż zwyczajnie powiedzieć - PRZEPRASZAM!.
    • 48baran Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 23.08.10, 23:38
      Pocieszenie dla jzp, który tak mocno straszy sądami wszystkich
      formułowiczów. dedykuję mu art 261 par. 2 KK który mówi" Kto
      znieważa inną osobę za pomocą śropdków masowego komunikowania sie
      podlega karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do
      roku". Jak więc widzisz szanowny prawniku, są paragrafy i na ciebie.
      • katarzyna.jurecka Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 25.08.10, 08:46
        Pragnę kolegę delikatnie poprawić, o tym czynie zabronionym nie mówi
        Art. 261 § 2 KK, lecz Art. 216 § 2 KK. :)
        • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 25.08.10, 10:04
          Ma pani rację. Ale te "przestawienie" można złożyć na tzw. "czeski
          błąd".
          Faktycznie w tym wątku jzp aż naddto w sposób "nienasycony" obraził
          wielu forumowiczów.
          • 48baran Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 25.08.10, 17:11
            rzeczywiście popełniłem "czeski błąd" przyznaję i przepraszam za
            zamieszanie a koleżance za docieliwość. Ale "mój typ już tak ma"./
            Poza tym, nie robi błędów ten, kto nic nie robi. Każdy może przecież
            mleko przypalić
      • marek_mroz A było straszenie? 25.08.10, 11:47
        Ja nie przypominam sobie, aby red. Piątkowski kogoś na tym forum straszył sądem.
        Jak i nie przypominam sobie, aby zabierał na tym forum głos. Ktoś ma inne
        zdanie? To proszę o link do tej wypowiedzi, bo na razie, mam wrażenie, wkłada
        się w usta osób, które się nie odezwały, wypowiedzi kogoś innego. I tylko
        dlatego, że ktoś jest innego zdania.
        • jacek.el Re: A było straszenie? 25.08.10, 12:05
          A przyponij sobie niejakiego wiedźmina24. Co prawda podawał się
          za "plenipotenta" jzp i nawet zapraszał w jego imieniu na rozmowy,
          ale i tak wiadomo, że to był sam "nienasycony" wszelkiej sławy
          wydawca wiadomo jakiej gazetki. Zresztą "nagłe" zniknięcie
          rzeczonego wiedźmina24 alias wiedźmina było spowodowane faktem
          rozszyfrowania jzp.
          • marek_mroz Re: A było straszenie? 25.08.10, 13:30
            A skąd to niby wiadomo, że widzmin24 to red. Piątkowski? Ja też mogę każdego
            umówić na spotkanie w czyimś imieniu, co nie znaczy od razu, że jestem tą osobą,
            albo że mam do tego prawo. Nie znaczy nawet, że tą osobą znam! Bo anonimowość
            umożliwia uzurpowanie sobie różnych rzeczy, z których osoby niskiego formatu (a
            wiedzmin24 był w moim przekonaniu taką osobą) korzystają ponad miarę.
            Ja mogę Cię za to pod swoim nazwiskiem nie tyle umówić, ile zaprosić na
            spotkanie do Muzeum Ziemi Mińskiej 15 września z wybitnym historykiem - prof.
            Friszke, albo 8 października z legendą opozycji w PRL, postacią z podręczników
            już - prof. Karolem Modzelewskim.
            Tyle mogę zrobić i powiedzieć. I tym się też różnię od wiedzimina24
            • jacek.el Re: A było straszenie? 25.08.10, 13:52
              Marek.
              Dziękuję za zaproszenie. postaram się przyjść. A co do wiedźmina, to
              rozmawialiśmy na ten temat i metodą dra Watsona (czyli dedukcji)
              udowodniłem Ci, że wiedźmin (i parę innych "wcieleń") to
              sam "nienasycony" w swoim stylu red. aktor. ŻADEN prawnik NIGDY nie
              robiłby takich "numerów" (wpisów) jak wiedźmin, bo nie tylko
              straciłby prawo do wykonywania zawodu (nruszenie tajemnicy
              adwokackiej) ale także miałby KILKA PROCESÓW KARNYCH (i zapewniam,
              że przegranych).
              Ergo-"nienasycone" jadem wpisy dokonywał sam "plewca kultury".
              • marek_mroz Re: A było straszenie? 25.08.10, 19:15
                Przykro mi, ale nic nie udowodniłeś. A ja tym bardziej czuję się mało przekonany.
                Z faktu, że ktoś kogoś bronił, nawet zażarcie, nie wynika automatycznie, że ten
                ktoś jest tym kogo broni.

                I ze słowem dedukcja też byłbym ostrożny. Bo czasami mówi się "dedukcja" a
                chodzi o indukcje.
                • kewel Re: A było straszenie? 25.08.10, 19:59
                  Panie Marku wreszcie glos rozsądku. Mam wrażenie że jacek_el tak zacietrzewia
                  się w obrzucaniu inwektywami pana Piątkowskiego, że powoli zaczyna przypominać
                  to obsesję, a co więcej kompletnie rozmywa istotę problemu i cel w jakim
                  zalożono ten wątek. A tak na marginesie przykro stwierdzić, że poziom inwektyw
                  jakimi obrzucono pana Piątkowskiego nie stawia w najlepszym świetle co
                  poniektórych forumowiczów i wcale nie chodzi o to, że popieram czy nie popieram
                  pana Piątkowskiego. Jednak jeśli zarzuca się komuś chamstwo i inne przywary
                  dobrze byloby pokazać, że samemu jest się od nich wolnym, chociażby poprzez
                  poziom swoich wpisów. Ups... już widzę ataki na mnie jako kolejne wcielenie pana
                  Piątkowskiego, bo jak zauważylem na tym forum poza panem Markiem każdy kto ma
                  nieco inne zdanie niż niż większość traktowany jest jak klon pana Piątkowskiego.
                  Nie chcę nikogo obrażać, ale to zakrawa na manię prześladowczą
                  • marek_mroz Re: A było straszenie? 26.08.10, 19:22
                    Dzięki za miły głos. Ja też wolę rozmawiać bardziej merytorycznie. Ostatecznie
                    każdy z nas ma swoje wady i za co się wstydzić, a schodzenie do rzeczy
                    prywatnych jest żenujące. Inaczej z krytyką merytoryczną za postępowanie, które
                    ma znaczenie. To jest dopuszczalne. Ale właśnie tak jak mówisz - na poziomie.

                    Pozdrawiam Cię (Ty też na forum możesz mi mówić na Ty) serdecznie zapraszając na
                    nasze spotkanie 15 IX w MZM - bo właśnie dla ludzi inteligentnych, jak Ty,
                    robimy te spotkania.
                  • jacek.el Re: A było straszenie? 27.08.10, 12:08
                    do kewela & Marka Mroza:

                    Uważasz kewel, że mam obsesję na punkcie jzp. Otóż nie mam. I nie
                    będę Ciebie brał za wiadomą personę, bo to nie jej styl oraz "szyk"
                    (mam na myśli słownictwo). Jeżeli uważasz, że jzp jest "czysty jak
                    łza", to poczytaj jego wstępniaki oraz wpisy, jakich dokonał niejaki
                    wiedzmin24. A wiadomo z praw fizyki, że akcja wytwarza reakcję. I
                    tak też stało się na tym forum. Zaś odnośnie opinii Marka Mroza co
                    do przywołanego już wcześnij wiedzmina24, to moja "dedukcja" wynika
                    nie tylko z samego faktu "dedukowania", ale jest oparta (i poparta)
                    moją wiedża praktyczną oraz doświadczeniem odnośnie
                    działań "prawnika" wiedzmina24.
                    Nie będe wnikał w akademickie dyskusje czy teoretyczne wykłady, bo
                    nie temu służy forum. Jednak MUSZĘ wyjaśnić parę aspektów, które
                    pozwalają mi ze 100% pewnością stwierdzić, że wiedzmin24 to właśnie
                    jzp.
                    Po pierwsze (o czym już pisałem dużo wczesniej)- widzmin24 POMYLIŁ w
                    swoich wpisach Kodeks Karny z Kodeksem Postępowania Karnego (a tą
                    różnicę poznają studenci prawa już na POCZĄTKU studiów). Kto ogląda
                    na TVN program "Sędzia Anna Maria Wesołowska" też szybko zrozumie,
                    że kpk reguluje tryb i zasady postępowania przed sadami powszechnymi
                    w sprawach karnych. Przepisy kodeksu postępowania karnego nie
                    przewidują SANKCJI. Tą zawierają przepisy kodeksu karnego. Tak samo
                    jak kodeks cywilny lub rodzinny im opiekińczy przeiwdują sankcję za
                    naruszenie norm, które te kodeksy regulują, zaś kodeks postępowania
                    cywilnego reguluje tryb i zasady postępowania przed sadami
                    powszechnymi w sprawach z POWÓDZTWA CYWILNEGO.
                    Po drugie-rzeczony wiedzmin24 straszył forumowiczów sprawami karnymi
                    informując jednocześnie o SKŁADANIU POZWÓW. Otóz pozwy WNOSI się do
                    sądów w sprawach CYWILNYCH. W sprawach karnych albo składa się DO
                    PROKURATURY ZAWIADOMIENIE o poepłnieniu przestępstwa, albo o
                    podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez KONKRETNYCH SPRAWCÓW. I
                    to PROKURATURA wszczyna POSTĘPOWANIE KARNE. Może być ono wszczęte na
                    wniosek (tak jest m. in. w przypadku art. 216 k.k.) lub z urzędu.
                    Takiego błędu nie popełni ŻADEN prawik (adwokat lub radca prawny).
                    Po trzecie-ŻADEN PRAWNIK nie będzie obrażał innych forumowiczów, bo
                    doskonale wie, że grozi mu za to nie tylko SPRAWA KARNA, ale także
                    POSTĘPOWANIE DYSCYPLINARNE przed organami samorządu adwokackiego
                    (Rada Adwokacka) lub radcowskiego (Izba Radców Prawnych), z czym
                    wiąże się rónież zakaz wykonywania zawodu. Zresztą prawnicy związani
                    z Klubem Dziennikarzy przy ul. Foksal w Warszawie zgłosili sprawę
                    wiedzmina24 i już niedługo się dowiemy, kto to był.
                    Po czwarte-ustawa o wykonywaniu zawodu adwokata i radcy prawnego
                    nakłada na nich obowiązek zachowania tajemnicy służbowej w sprawach,
                    o których dowiedzieli sie w trakcie wykonywania obowiązków.
                    wiedzmin24 ujawnił na forum takie informacje i to także stało się
                    jednym z powodów do ustalenia nie tylko danych samego wiedzmina, ale
                    także kancelarii, w której pracuje (a wiadomo, że ta kancelaria to
                    siedziba redakcji, zaś wiedzmin 24 wydawca wiadomej gazetki).
                    I tu dochodzimy do sprawy najważniejszej. Jeżeli się okaże (a jest
                    to pewnik), że wiedzmin24 to jzp, to będzie on odpowiadał za
                    wprowadzenei w błąd WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW poprzez powoływanie się
                    na siebie jako prawnika bez posiadania stosownych studiów oraz
                    aplikacji. Kodeks karny (i nie tylko) za takie przetępstwo
                    przewiduje odpowiednie sankcje (nie koniecznie "odsiatekę", ale
                    bardzo wysokie kary pieniężne).
                    Jest jeszcze kilka innych czynników obiektywnie wskazujących na jzp,
                    jako prawnika ukrywającego się pod nickiem wiedzmin24, ale ani to
                    forum to nie miejsce i czas, aby o nich mówić.
                    To, co opisałem wyżej daje mi PRAWO twierdzić, że wiedzmin24 to nikt
                    inny, jak właśnie jzp.

                    Miałem już o tym osobniku nie pisać, ale znowu zostałęm "wezwany do
                    tablicy".
                    • marek_mroz Argumenty i argumenty 27.08.10, 13:47
                      Ok, to ja raz jeszcze Cię wezwę do tablicy. Pozwolisz? I bez zadrażnień, bo w
                      trybie polemicznym, a nie szkalującym. Z cała kurtuazją sporu.

                      Z tego co piszesz wynika przede wszystkim, iż tamta osoba nie była prawnikiem.
                      Zgoda. Mniej więcej wszyscy to wiedzieli od samego początku i wystarczy poczytać
                      na ten temat komentarze. Ty również. Twoja prezentacja w poprzednim poście dla
                      mnie, dyletanta prawnego w jeszcze większym stopniu niż wiedzmin24, może być
                      nawet uznana za twardy dowód, absolutnie wyczerpujący temat.Ok. Tylko, czy z
                      tego wynika automatycznie, że jest to red. Piątkowski? A może był to Marek Mróz,
                      który w ten sposób chciał się wyładować? Bo skąd wiesz, że tak nie było? Hę?
                      Jak dla mnie łączysz jedne, poważne argumenty, które są formułowane w określonym
                      dyskursie, i niespodziewanie przenosisz je na zupełnie inne pole, które już tego
                      nie dotyczy.
                      • jacek.el Re: Argumenty i argumenty 27.08.10, 14:20
                        O.K.
                        Wezwałeś mnie do tablicy to (niczym pokorny uczeń) staję przed nią.
                        Jak wiesz, na uczelniach humanistycznych na większości kierunków na
                        pierwszym roku jest wykładany przedmiot "logika". Ja też miałem
                        logikę. Jest to przedmiot oparty raczej o pewne wzory matematyczne i
                        w oparciu o nie dowodzi się, czy dane zdanie jest prawdziwe, czy tez
                        fałszywe. Nie będę sie zagłębiał w różnice między prawdziwością zdań
                        logicznych typu "koniunkcja", "iloczyn logiczny" (już zapomniałem,
                        jak okresla się w logice cztery podstawowe działania matematyczne,
                        sorry), czy jest to "prawda" czy "fałsz". To forum to nie pole do
                        dyskusji "akademickich". Zadajesz mi jednak pytanie:"(...) czy z
                        tego wynika automatycznie, że jest to red. Piątkowski? A może był to
                        Marek Mróz, który w ten sposób chciał się wyładować? Bo skąd wiesz,
                        że tak nie było? (...)".
                        Marek, to ABSOLUTNIE nie byłeś ty (mimo, że jak piszesz "(...)
                        chciałeś się wyładować (...)"). TY NIE MOGŁEŚ wiedzieć o wielu
                        sprawach, które poruszył wiedzmin24. O nich wiedział JEDYNIE
                        naczelny cs i zaprezentował je w sposób CHARAKTERYSTYCZNY TYLKO DLA
                        NIEGO. Niestety dla jzp, nie potrafi on zmieniać stylu swojego
                        pisania w sposób, który by go "maskował". Zreszta nie tylko ja i
                        inni forumowicze szybko "rozpoznali" wiedzmina. Kto się krył pod tym
                        nickiem wiedzą także czytelnicy tego wątku (a jest ich naprawdę dużo
                        i sam byś się zdziwił, gdybyś znał niektóre osoby śledzace to forum).
                        Ale wracając do "odpowiedzi". Zbyt wiele było we wpisach wiedzmina24
                        wskazówek odnoszacych się do jzp, które dla Ciebie mogły nic nie
                        znaczyć, ale dla osób mających nie tylko doświadczenie i wiedzę
                        prawnicza, ale także pewne "zboczenia zawodowe" wyniesione z pracy w
                        pewnych organach (a jak coś takiego mam) problem zdemaskowania
                        wiedzmina24 to tylko droban "łamigłówka" i logiczne połączenie
                        różnych faktów łączących się w całość.
                        I nie mam pretensji do ciebie, że starasz się nieco "wybielić" jzp.
                        Ja też miałem do niego pewną dozę szacunku. Jednak stracił ją w
                        momencie, gdy wylał na mnie całe wiadro żółci. Musiałem zacząć się
                        bronić. I może dlatego nie zrobił ze mnie "prasowego skazańca".
                  • jacek.el Re: A było straszenie? 27.08.10, 15:22
                    kewel napisała:

                    > Panie Marku wreszcie glos rozsądku. Mam wrażenie że jacek_el tak
                    zacietrzewia
                    > się w obrzucaniu inwektywami pana Piątkowskiego, że powoli zaczyna
                    przypominać
                    > to obsesję, a co więcej kompletnie rozmywa istotę problemu i cel w
                    jakim
                    > zalożono ten wątek.

                    No to przypomnę ci kewel twój wcześniejszy wpis:
                    " Od jakiegoś czasu śledzę ten wątek i mimo mojej awersji do
                    działalności
                    dziennikarskiej pana jzp miałem zamiar nie zabierać głosu, ale dziś
                    po prostu
                    trafił mnie szlag. Dwa artykuły - o Róży Nowak i wystawie Tiry na
                    tory to żywcem
                    przepisane gotowce. Nota bene ten o Róży w wersji oryginalnej można
                    przeczytać
                    korzystając z linku umieszczonego na forum gazetowym. Jeszcze żeby
                    pan jzp
                    raczył napisać, że to opracowanie, ale nie - podpisane własnym pełnym
                    nazwiskiem. Ręce opadają. Zresztą kilka innych artykułów to twórcze
                    zapożyczenia
                    materiałów z lokalnej prasy. I zastanawiam się Panie Marcinie, czy
                    ktoś taki
                    może być wiarygodnym uczestnikiem dyskusji o jakości prasy lokalnej."

                    Skąd zatem u ciebie taka nagła zmiana frontu.
                    P.S.
                    Na powyższą kwestię możesz nie odpowiadać. To tylko tak, dla
                    przypomnienia.

                    • kewel Re: A było straszenie? 28.08.10, 10:32
                      Nie ma tu żadnej zmiany frontu - uważam tylko, że należy oddzielić merytoryczną
                      krytykę od obrzucania inwektywami. Jest zasadnicza różnica pomiędzy
                      udowodnieniem, że ktoś dziala niezgodnie ze sztuką dziennikarską, a czym innym
                      obrzucanie go niewybrednymi epitetami. Dlatego też mam ogromny szacunek do Marka
                      za to, że oddziela te dwie kwestie, co tobie jacku.el nie zawsze się udaje i mam
                      wrażenie, że nawet się nie starasz.
            • eliot_ness01 Re: A było straszenie? 27.08.10, 13:40
              Od dłuższego czasu, a właściciwe od początku, śledzę z uwaga, ale i
              dużym zdumieniem ten watek. Z dużym zdziwieniem dlatego, że
              spotkałem się tu z niewiarygodna wprost ignorancją (żeby nie
              powiedzieć indolencją) prawa prezentowana przez forumowicza o nicku
              wiedzmin24, który głosi, że jest "plenipotentem" (czyli
              pełnomocnikiem) niejakiego Zbigniewa Piątkowskiego. Nie znam tego
              człowieka, ale opinia o nim, jaka wynika z większości wpisów jest w
              najlepszym przypadku zła. Zainteresowany całym "szumem" pozwoliłem
              sobie poczytać kilka artukułów (a zwłaszcza "wstepniaków") na
              stronie internetowej gazety "Co słychać?". I nie dziwię się, że
              redaktor naczelny i jednoczęsnie wydawca tej gazety ma taką "złą
              prasę" na tym forum. Dizwię się natomiast, że osoby obrazone przez
              Zbigniewa Piątkowskiego albo zrezygnowały z wytoczenia mu spraw
              zarówno na gruncie postępowania karnego jak i cywilnego. Wygrane
              miałyby jeszcze przed wejściem na salę sądową. Dziwię się także, że
              problemem tym nie zainteresowano także Rady Etyki Mediów, która za
              znacznie mniejsze "występki" karała media. Oczywiście każdy ma prawo
              do subiektywnej oceny nie tylko działalności dziennikarskiej
              Zbigniewa Piątkowskiego, ale także sposobu uprawiania przez niego
              zawodu dziennikarza i pełnienia roli wydawcy. A z jedną i z drugą
              nie jest tak dobrze. Nie będe teraz wnikał w szczególy prawne czy
              też etyczne zawodu. Powiem tylko jedno. Wśród wielu materiałow
              zarówno pisanych jak i fotograficznych bardzo wiele NIE JEST
              AUTORSTWA Zbigniewa Piątkowskiego. Są to skopiowane materiały np.
              PAP czy też innych mediów (Gazeta Wyborcza, Rzeczpospolita czy też
              TVN24.pl)przy których nie podano źródła ich pierwotnego pochodzenia.
              A to już jest nie tylko nieetyczne. To jest NARUSZENIE PRAWA
              WŁASNOŚCI INTELEKTUALNEJ, za którą ponosi się odpowiedzialność
              karna, odszkodowawczą (na gruncie postępowania cywilnoprawnego) oraz
              przed Radą Etyki Mediów.
              W ostatnim wpisie słusznie zauważył jacek.el, że wiedzmin24 nie może
              być prawnikiem (adwokatem lub radca prawnym), a styl, słownictwo czy
              też metoda "cytowania" aktów prawnych z dużym prawdopodobieństwem
              wskazują (niestety) na Zbigniewa Piątkowskiego. Oczywiście nie czas
              wyjaśniać całych zawiłych i dość jednoznacznych symptomów
              wskazujących na Zbigniewa Piątkowskiego (co bardzo prosto ujął w
              ostatnim wpisie jacek.el), ale nie mogę oprzeć się stwierdzeniu, że
              jako członek SDRP (Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej
              Polskiej) zamierzam całą sprawą zainteresować nie tylko Radę Etyki
              Mediów, ale także skierować pismo do DOmu Prasy przy ul. Foksal w
              Warszawie o wnikliwą ocenę działalności wydawniczej Zbigniewa
              Piątkowskiego, zwłaszcza pod kątem zawłaszczania cudzej twórczości
              (zdjęcia, teksty) i podawania jej za swoją.
              Chwilowo nie chcę ujawniać swojego nazwiska, ale myślę, że już
              wkrótce zdejmę maskę Zorro.
              • film4 Re: A było straszenie? 27.08.10, 19:36
                Przepraszam ale czy ktoś może napisać syntezę dla zapracowanych
                internautów, ponieważ wętek jest monstrualny.Dziękuję w imieniu
                własnym i swoim.
              • tomaszka1 Re: A było straszenie? 28.08.10, 13:15
                wreszcie rozsądny i konkretny głos na tym forum
                • prawdziwy-piotrek Re: A było straszenie? 28.08.10, 18:24
                  Ten wątek ciągnie się niczym "Moda na sukces"...błagam was - nikomu już nie chce się kopać w ponad 400 postach, z których ponad połowa to słowne przepychanki które nic nie wnoszą.
    • marek_mroz STRESZCZENIE 29.08.10, 13:17
      Ok., to spróbujmy to jakoś zebrać. Ale zastrzegam – to streszczenie jest
      autorskie, a więc subiektywne. Inni pewnie oceniają wątek inaczej.

      „Sprawa Marcina” zaczęła się od jego rezygnacji z pisania w tygodniku „Co
      słychać?”, którą formalnie wysłał na adres mailowy red. Piątkowskiego,
      właściciela i naczelnego gazety. Ten odpowiedział mu chamskim listem, w którym
      mnożyło się od inwektyw dotyczących niepełnosprawności Marcina (słabszy wzrok,
      choć dwoje oczu sprawnych). Taki był pierwszy post i początek wątku.
      Od razu posypały się słowa poparcia dla Marcina i wyrażanie swojej oceny co do
      zachowania red. Piątkowskiego. To poparcie było miejscami wzruszające, dla mnie
      jedne z najlepszych, najpiękniejszych zdań padły z ust joasi_strzeleckiej, która
      napisała: „Panie redaktorze, ja kaleka, życzę panu tyle zdrowia i siły by nigdy
      nie musiał pan prosić i korzystać z pomocy ludzi panu podobnych”.
      Ale takiego poparcia było bardzo wiele. To ważne. Bo korespondencja została
      opublikowana nie ze względu na złość na kogoś (to też, ostatecznie wszyscy
      przecież jesteśmy ludźmi) lecz bardziej z powodu upokorzenia, którego Marcin tym
      listem doświadczył. Bo bycie niepełnosprawnym to przede wszystkim – uszczerbek w
      społecznym funkcjonowaniu osoby. To jest najbardziej bolesne. Jeśli taka osoba
      może w tym społeczeństwie normalnie istnieć, wówczas możemy mówić o defekcie
      ciała, które ogranicza, lecz nie zakazuje. Ale gdy społeczeństwo jest
      nieprzychylnie nastawione do takich osób, wówczas możemy mówić o kalectwie. I
      całym bólu psychicznym, który niesie to ze sobą. Problem tego listu polegał na
      tym, że napisał je właściciel i naczelny poważnego lokalnego tygodnika, czyli
      osoba, która ma w jakimś stopniu instrument modelowania zachowań i przekonań
      innych. A to stało się niebezpieczne, bo dziś taka postawa jest anachronizmem, i
      gdyby podzielała ją większość, znaczyłoby to o słabości kultury w tym
      społeczeństwie. Czyli – my pełnosprawni także w ten sposób byśmy tracili, bo w
      tej kulturze dojrzewamy.

      Nie może więc dziwić, że zaczęto na tym forum mówić o debacie - z poważnymi
      gośćmi i publicznością - na temat niepełnosprawności. Ta korespondencja
      dowiodła, że takiej debaty potrzebujemy dość pilnie.
      Z drugiej jednak strony, pojawiły się głosy o debacie na temat dziennikarstwa. W
      tym sensie taka debata nie dotyczyłaby samego red. Piątkowskiego tylko możliwie
      wszystkich lokalnych mediów aby spróbować się nad ich kondycją i etyką
      zastanowić. Lecz na zasadzie pozytywnej, bez resentymentu. W zasadzie bez
      resentymentu, bo jednak pojawiały się również głosy mówiące o wcześniejszej
      działalności red. Piątkowskiego. Głosy niepokojące. Dość na tym, że samemu
      Marcinowi ten redaktor zwrócił tylko ułamek należnego ostatniego honorarium, i
      zrobił to świadomie. Jest podejrzenie o wykorzystanie też jego tekstu. Etc.. A
      więc możemy zasadnie zapytać jak lokalne media traktują swoich pracowników, i
      nie tylko o kwestie rozliczeń by tu chodziło, ale także godności.

      Doprowadziło to wreszcie do tego, że forumowicze zaczęli się ze sobą spotykać,
      aby omówić pewne możliwe formy działania i aby spróbować ustalić charakter
      takich debat i ich zakres tematyczny. A to już otworzyło zupełnie nowy etap, bo
      okazało się, że jako społeczeństwo obywatelskie jesteśmy na tyle dojrzali, iż
      potrafimy sami siebie bronić i od tej chwili już tak łatwo nikogo nie będzie
      można zaatakować i postąpić wobec niego nie fair.
      To ważne. Bo red. Piątkowski próbując Marcina Królika i mnie zdyskredytować
      zamieścił nasze zdjęcie z oczami przysłoniętymi przepaską Cs, jakbyśmy byli
      zaślepieni walką z nim, i trochę modelując nas na osoby jak z kroniki
      kryminalnej. To forum umożliwiło nam polemikę otwartą, a co za tym idzie czytaną
      (Marcin: Grupka internetowych podżegaczy, ja: Polemika z red. Piątkowskim cz.1 i 2).

      Wreszcie nową jakoś wniósł też zupełni nowy wpis o nicku eliot_ness01. Ponieważ
      napisał analizę pewnego prawnego stanu rzeczy i określił swoiste prerogatywy
      dziennikarstwa, które tutaj zostały złamane. Co więcej, ta osoba (bo ja
      kompletnie nie wiem kto to jest) sama zajęła się informowaniem określonych
      instytucji, które mają czuwać właśnie nad rzetelnością mediów.

      Na koniec dodajmy, że w swoim czasie duży ferment wzbudził wiedzmin24. Niektórzy
      uważają go za red. Piątkowskiego, ale ja osobiście byłbym daleki od
      jednoznacznego wskazywania na kogokolwiek, bo ostatecznie o kimś nie świadczy
      nazwisko, ale zachowanie. Kimkolwiek wiedzmin24 nie jest i tak został
      odpowiednio oceniony. Otóż ta osoba, powołując się na red. Piątkowskiego groziła
      i w jakiś sposób zastraszała (na prywatne maile) osoby, które tutaj wyraziły
      swoją dezaprobatę w stosunku do zachowania i działalności red. Piątkowskiego.
      Było to o tyle jednak szczególne, że ta osoba umawiała na spotkania z red.
      Piątkowskim a nawet podała jego numer telefonu! A ponieważ red. Piątkowski
      cytował fragment Marcina tekstu z tego forum, wiemy, że on również je czyta,
      stąd domyślamy się, iż znalazł także posty wiedzmina24. W tym sensie brak jego
      reakcji jest jednak w pewnym stopniu uprawomocnieniem tych postów. I to też jest
      niepokojące, bo forma wypowiedzi wiedzmina24 była dość przykra i żenująca.

      Sam wątek urósł do największego w dziejach Mińska, i to nie tylko na tym
      gazetowym forum. Mówi się o tym, że „czytało je całe miasto”, co znaczy, iż
      sprawa była szeroko omawiana i komentowana, choć – co jednak zastanawiające i
      znaczące – nie przez lokalne media. Mimo sezonu ogórkowego. Dodam, że red.
      Piątkowski sam mógł zakończyć ten wątek publicznymi przeprosinami Marcina i
      wycofaniem się ze swoich słów, a nawet jakimś gestem w stronę niepełnosprawnych.
      Dodajmy, że mimo blisko 2 miesięcy od początku „sprawy Marcina” tego nie
      uczynił. Co niestety w jakiś sposób potwierdza tylko jego opinię na temat
      niepełnosprawnych.
      • film4 Re: STRESZCZENIE 29.08.10, 14:33
        Dziękuję. O to mi właśnie chodziło.
        • poemantyk Re: STRESZCZENIE 06.09.10, 20:40
          Prośba ludu

          Tak niedawno bywał wszędzie
          Teraz zniknął - cóż to będzie?
          Ludzie tęsknie wypatrują
          Wśród znajomych rozpytują

          Cóż się stało, gdzie go on bywa
          Czy przed tłumem się ukrywa?
          Zniknął nagle, bez tłumaczeń
          Wśród podejrzeń i mataczeń

          Próżno szukać go wśród ludu!
          Gdyż się zamknął z lalką voodoo
          Klątwy, czary i szamanki
          To dla niego dziś bratanki

          Dzięki magii wskrzesił zombie
          I „szmatławca” dalej rąbie
          Znów opluwa, jadem tryska
          Ogień bucha z jego pyska

          Choć się wielu wśród nas nudzi
          Jeszcze więcej zaś się łudzi
          Że nam zniknął bezpowrotnie
          Toż bez niego tu markotnie!

          Wracaj do nas zdrów i cały
          Odrzuć dąsy i kabały
          Aura dla cię nieprzyjazna
          Lecz gród smutny jest bez błazna!

          • one_klawisz Re: STRESZCZENIE 07.09.10, 08:00
            No sam wiesz poemantyku, że powrócił, teraz jest zbyszko z cs i co charakterystyczne bardzo kulturalnie i miło się odzywa. Z takim człowiekiem to i zgubić i znaleźć przyjemnie.
            • obiekt-yw Re: STRESZCZENIE 08.09.10, 10:19
              Widzę, że wątek umiera śmiercią naturalną. Szkoda bo ciągle macie szansę na wpis do Księgi rekordów Guinnessa. Pewnie główny bohater też żałuje, bo wreszcie by zyskał sławę nieśmiertelną. Niestety chyba dalej będzie zmuszony pisać wiersze i śpiewać (tylko o czym?)
              • eliot_ness01 Kultura nie tylko słowa 08.09.10, 11:24
                Nie zabierałem ostatnio głosu nt. Zbigniewa Piątkowskiego i jego działalności dziennikarsko-wydawniczej, bo starałem się ustalic zakres spraw mogących być w zainteresowaniu Rady Etyki Mediów. I okazało się, że nie tylko wpisy dokonywane w tym watku przez wiedzmina24 określającego się plenipotentem Zbigniewa Piątkowskiego, ale także sam redaktor naczelny i wydawca tygodnika "Co słychać?" może (przy ewentualnym wniesieniu skarg/i do Rady) poważne problemy nie tylko natury zawodowej. Ponieważ nie mam dostępu do "papierowego" wydania tygodnika, korzystam z jego wersji elektronicznej, która jest nieco okrojona zwłaszcza w warstwie fotograficnzej. Ale właśnie w numerze 36 z dnia 5 września po raz kolejny Zbigniew Piątkowski pokazał "kulturę" słowa, naruszając przy okazji kilka przepisów prawa oraz zasady etyki dziennikarskiej. Oto pierwszy przykład [cytuję za Zbigniewem Piątkowskim, tygodnik "Co słychać?" nr 36 z dnia 5 września 2010 r., str. 3] "(...) Zbliżają się wybory samorządowe, a z nimi pierwsze porywy kampanii. Trzeba uważać, by nie postawić na czarne konie tępoty. Ale i bez nich nie brakuje w naszym środowisku piewców naiwności. Niełatwo ich rozpoznać, bo niosą ze sobą sztandary obrońców idei. A to niekastrowanych kotów, innym razem rzetelności mediów lub krzywdzonych kalek. Łączy ich ze związkowymi wyjcami jedno – maniakalna zazdrość o wszystko i przeświadczenie – wiem, że jestem nikim. Wałęsa z takimi nie zamierza dyskutować. Ja również, bo gotowi zrobić wszystko, nawet opluć, by kimś być. (...)"
                To już nie tylko wykracza poza kulturę dzieniikarską. To narusza dobra prywatne wielu rzesz społeczności lokalnej poprzez określenie ich nie tylko jako "związkowi wyjce" ale także uznawania ich (faktycznie w sposób zakamuflowany) osobami niespełnymi rozumu.
                Nie będę się zagłębiał w dalszy rozbiór merytoryczno-logiczny tego tekstu, gdyż w zasadzie każde jego zdanie to obelgi, potwarze czy też naruszanie godności osobistej powiązanej z szowinizmem. Jeżeli Zbigniew Piątkowski uważa, że z osobami mającymi inne zdanie nt. jego rzetelności i obiektywizmu dziennikarskiego dyskutować nie zamierza, to jest w dużym błędzie. Konstruktywna i oparta na równości partnerów krytyka jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a raczej wręcz przeciwnie. To właśnie ocierająca się o granice absurdu wiara we własną wielkość, nieomylność a wręcz intelektualny i osobowościowy narcyzm (a takim się jawi Zbigniwe Piątkowski w swoich artykułach wstępnych i nie tylko) może stać się przyczyną szybszego niż się wydawcy tygodnika "Co słychać?" wydaje upadku zarówno samej gazety jak i jej redaktora naczelnego. I to nie tylko upadku rynkowego. Bo nic tak nie boli, jak upadek osobowości. I warto, aby Zbigniwe Piątkowski wziął to pod uwagę.
                A czy będzie pisał na tym forum jako wiedzmin24, jarzenek, zbyszkoco-słychac czy jeszcze pod kilkoma innymi nickami, to nic nie zmieni. Na markę pracuje się nieraz nie tylko latami, ale całymi pokoleniami, zas jej utrata to kwestia dni, tygodni, najwyżej miesięcy. I nie ten jest uznawany za osobę godna szacunku, kto fałszywie lub bezpodstawnie oskarża innych. To nie jest sztuka. Sztuką jest umieć nie tylko przyznać się do błedu, ale jeszcze publicznie oplutego równiez publicznie przeprosić. To jest także miarą KULTURY człowieka.
                • jacek.el Re: Kultura nie tylko słowa 08.09.10, 12:52
                  Nawiązując do cytowanego przez eliota_nessa01 "wstępniaka" chciałoby sie wyć. Wyć ale i buczeć zarazem na ten kolejny "wytrysk" plewcy kultury. eliot dokonał juz pewnego "rzobioru logicznego" całości tfu(rczych) wypocin jzp (cholera, miałem juz o tym "rzetelnym i obiektywnym" dziennikarzynie nie pisać, ale po raz kolejny niczym powracający aborygeński bumerang "znusił" mnie do kolejnego tknięcia swojej jakże skromnej osoby).
                  wie, że znowu paru forumowiczów będzie mnie posądzać o "skrzywienie" oraz pewnego rodzaju "manię prześladowczą" na punkcie jzp. Trudno. Jego ostatni "popis" , szczególnie określający Henrykę Krzywonos mianem "heroiny" oraz ostatni fragment odnoszący sie do "związkowych wyjców" czy też "maniakalnej zazdrości o wszystko" połączonej z "czarnymi koniami tępoty" niosacymi "ze sobą sztandary obrońców idei (...) rzetelności mediów lub skrzywdzonych kalek" zbyć zwykłym milczeniem. To już nie jest NORMALNY teks. To przesiąknięty jadem bełkot chorego z urojenia schizofrenika, który w kazdym myślącym inaczej niż redaktor wiadomej gazetki widzi wroga, który podlega natychmiastowej eksterminacji, chociażby słownej. To nie "myślący inaczej" (mam tu oczywiście na mysli mających zdanie odrębne niż jedyny piewca prawd obiawionych jzp) są "(...) gotowi zrobić wszystko, nawet opluć by być kimś (...)". To sam nienasycony własnym narcyzmem her red. aktor zrobi wszystko by opluć wyimaginowanych wrogów. I to nie Henryka Krzywonos jest "heroina" walcząca o godność. To raczej tekst jzp wygląda tak, jakby sam autor był nie tylko pkd wpłyqwem heroiny, ale także innych "dopalaczy", których także broni (w innym miejscu) na stronach swojej samochwałki. A gdzie jego pedagogiczne podejście do zagadnienia walki ze złem?! Czyżby ten heros walki o praworządność nie zauważał niebezpieczeństwa płynacego z "dopalaczy"? Nie zauważa. Bo one poprzez tworzenie w jego chorym umyśle różnych wizji dają mu tą pewność siebie. TO jest właśnie "kultura" widziana oczami schizofreniaka.
              • videoki Re: STRESZCZENIE 09.09.10, 18:22
                Wyciągnięte z lamusa

                Re: ...::: Mińska prasa
                Autor: jzp5 12.02.06, 15:37

                Witam wszystkich zanickowanych...

                ( by później nie było niedomówień vide post Kami_li: Swoją negatywną opinię o
                Co słychać? wyraziłam już w wątku "Co was w mm denerwuje")

                Jak to łatwo ukryć sie i szkalować, niczym ujadajace na każdego człowieka burki.
                Wszystkim poszkodowanym przez los radzę, by sami sobie załozyli gazetki-szmatki
                i tam ponarzekali,roznosili ploty a nawet na siebie popluli.
                Od Co słychać? malkontentom i niedopieczonym plotkarzom - WARA!
                Nie kupuj jesli chcesz, ale nie pozwolę na znieważające "Cs" opinie ludzi,
                którzy niczego nie dokonali oprócz narzekania na wszystko i wszystkich.
                A juz na na pewno nieudacznicy nie będą zarzucać nam plotkarstwa i żerowania
                na kimkolwiek.
                Służę każdemu krytkowi Cs. Miej tylko odwagę i napisz do redakcji nieanonimowy
                list.
                J. Zbigniew Piątkowski
                - redaktor naczelny
                Tygodnika "Co słychać?"
                www.co-slychac.pl
                tel. 0-608 410 762

                A redaktor ciągle nerwowy, mimo że 4 lata minęło. Lat mu przybyło, włosów ubyło a kultury i tak się nie nauczył. Wniosek wyciągnijcie sami. Ciągle walczy o swoją wielkość i o niej będzie dalej pisał i śpiewał. Ale nudy………..
                • zbyszko_cs Re: STRESZCZENIE 09.09.10, 20:01
                  A kim ty jesteś videoki, by uczyć Piątkowskiego kultury...

                  Mimo 4 lat nic się nie zmienilo i w całosci podtrzymuję tamten wpis.
                  Jesteście ANONIMY żalosni, a do tego TCHÓRZE!!! Nienawidzę smrodu od zakompleksionych zawistników. Dlatego powtorzę:
                  Wszystkim poszkodowanym przez los radzę, by sami sobie załozyli gazetki, tam ponarzekali, roznosili ploty a nawet na siebie popluli.
                  Od Co słychać? malkontentom i niedopieczonym plotkarzom - WARA! Nie kupuj jesli chcesz, ale nie pozwolę na znieważające nas opinie ludzi, którzy niczego nie dokonali oprócz narzekania na wszystko i wszystkich.

                  Służę każdemu krytkowi Cs i mojej osoby. Trzeba mieć tylko odwagę i pisać pod własnym nazwiskiem.

                  J. Zbigniew Piątkowski - redaktor naczelny Tygodnika "Co słychać?"
                  www.co-slychac.pl, tel. 0-608 410 762



                  • videoki Re: STRESZCZENIE 09.09.10, 20:56
                    zbyszko_cs napisał:

                    > A kim ty jesteś videoki, by uczyć Piątkowskiego kultury...
                    >
                    > Mimo 4 lat nic się nie zmienilo i w całosci podtrzymuję tamten wpis.
                    > Jesteście ANONIMY żalosni, a do tego TCHÓRZE!!! Nienawidzę smrodu od zakompleks
                    > ionych zawistników. Dlatego powtorzę:
                    > Wszystkim poszkodowanym przez los radzę, by sami sobie załozyli gazetki, tam po
                    > narzekali, roznosili ploty a nawet na siebie popluli.
                    > Od Co słychać? malkontentom i niedopieczonym plotkarzom - WARA! Nie kupuj jes
                    > li chcesz, ale nie pozwolę na znieważające nas opinie ludzi, którzy niczego n
                    > ie dokonali oprócz narzekania na wszystko i wszystkich.
                    >
                    > Służę każdemu krytkowi Cs i mojej osoby. Trzeba mieć tylko odwagę i pisać pod
                    > własnym nazwiskiem.
                    > J. Zbigniew Piątkowski - redaktor naczelny Tygodnika "Co słychać?"
                    > www.co-slychac.pl, tel. 0-608 410 762


                    No i znów słoma z butów wyszła!!!
                    Kim jestem?- malutkim robaczkiem, którego tak wielki i kulturalny Piątkowski może rozdeptać.

                    • towarzysz.partyjny Re: STRESZCZENIE 09.09.10, 21:15

                      > No i znów słoma z butów wyszła!!!
                      > Kim jestem?- malutkim robaczkiem, którego tak wielki i kulturalny Piątkowski mo
                      > że rozdeptać.
                      >
                      Pan Piątkowski w Mińsku Mazowieckim posiada dogmat nieomylności jeśli chodzi o kulturę, co prawda wpis który cytujesz pochodzący od Zbyszka_CS, świadczy, a jakże o kulturze osobistej bardzo wysokich lotów. Wiesz co panie Piątkowski, szczać kury prowadzać a nie brać się za kulturę.
                      Zorganizowanie festiwalu chleba i zabawy kapel ludowych wcale nie świadczą o wysokiej kulturze, ale o kulturze świadczy to jak postępuje się z innymi ludźmi. A z tym u pana krucho, więc się pan nie dziw, że jest pan na tym forum lokalnym celebrytą. I tak pewnie zostanie, bo starego psa nie nauczy się nowych sztuczek. Z pozdrowieniami dla pana i rodziny.
                      Anonimowi wielbiciele kulturalnej tfórczości pana Zbyszka:)

                    • marcinkrolik123 Re: STRESZCZENIE 09.09.10, 21:28
                      > No i znów słoma z butów wyszła!!!
                      > Kim jestem?- malutkim robaczkiem, którego tak wielki i kulturalny Piątkowski mo
                      > że rozdeptać.

                      Spoko, ja parę razy byłem świadkiem takiego rozdeptywania. Dużo krzyku, obfita gestykulacja i nic poza tym - wydmuszka. Mnie też już "niszczył", a ja ciągle chodzę pod oknami swojej starej redakcji do sklepu :)
                  • marcinkrolik123 Re: STRESZCZENIE 09.09.10, 21:08
                    O, co ja "widzę"?! To nagle forum przestało być plugawe? Nie wiem, czy Pan zauważył, Panie Piątkowski, ale przymiotnik "plugawy" znajduje poczesne miejsce w pęku pańskich słów-kluczy. Zaraz obok niego są: opluwać, chamstwo, nieudacznicy, kultura, honor i jeszcze kilka innych tego typu ekspresywnie nacechowanych kwiatków. Językoznawca z zacięciem psychologicznym (a jest taka gałąź lingwistyki) mógłby pewnie coś interesującego wysnuć na podstawie takiego doboru słownictwa, czy raczej - maniakalnego nadużywania pewnych zwrotów.
                    A zanim zarzuci mi Pan nieudacznictwo i brak sukcesów, pozwolę sobie pochwalić się już drugim wyróżnieniem na Międzynarodowym Festiwalem Opowiadania we Wrocławiu i kilkoma lukratywnymi umowami wydawniczymi podpisanymi już po naszym rozstaniu. Wie Pan, kurcze, w tym kraju naprawdę PŁACĄ za opowiadania!

                    Za kilka dni minie 7 lat, odkąd po raz pierwszy przekroczyłem próg Pańskiej redakcji. Jak ten czas leci! Pan pewnie teraz ten dzień przeklina, ale ja nie. I, skoro tak się już rocznicowo rozczulam, powiem tylko tyle: dzięki za udostępnienie łamów, bo mimo wszystko opublikowałem tam kilka niezłych kawałków, i tylko żałuję, że na końcu okazał się Pan takim małym człowieczkiem. Naprawdę bardzo długo, mimo coraz wyraźniejszych sygnałów, miałem Pana za faceta z klasą - kontrowersyjnego, czasem porywczego, ale ostatecznie z klasą.
                    A co do niniejszego wątku - nie wiem, na ile okaże się na dłuższą metę opiniotwórczy (być może za pół roku nikt nie będzie o nim pamiętał, a Pan będzie się chełpił, że cieniasy znów przegrały), ale jeśli dzięki niemu choć jeden naiwny adept klawiatury cofnął stopę sprzed Pańskich drzwi, tym samym unikając rozczarowań, które stały się moim udziałem, było warto, było jak cholera.

                    Pańskie kolejne popisy wstępniakowej "erudycji" mogą we mnie wzbudzić już tylko wzruszenie ramion i pełen litości uśmiech. Pan i Cs powoli odpływacie w dziedzinę jakiegoś niezbyt chyba realnego snu. Jak w tym starym przysłowiu: psy szczekają, karawana jedzie dalej. Co, rzecz jasna, nie oznacza, że wykręci się Pan od odpowiedzialności karnej za niewypłacone honorarium i bezprawne wykorzystanie mojego tekstu. Przypuszczam, że otrzymał Pan już stosowne pismo w pierwszej sprawie. Sugeruję, by ustosunkował się Pan do niego pozytywnie. Panu oszczędzi to jednej rozprawy w Sądzie Cywilnym, a mnie tracenia czasu na rozmowy z prawnikiem.

                    A, i proszę się nie silić na jedną ze swych "błyskotliwych" ripost. Nie jest Pan dla mnie partnerem do równorzędnego dialogu. Już nie.
                  • one_klawisz Re: STRESZCZENIE 10.09.10, 10:56
                    No strasznie odważny nam się zbyszko zrobiło, a jako wiedźmin jakoś tak mniej odważny. jedno co Ci chce powiedzieć redaktorze, przeczytaj raz jeszcze to co napisałeś i zadaj sobie pytanie jakie pole dyskusji zostawiłeś dla innych, czy myślisz że założenie gazetki to jest szczyt kultury osobistej? Jako wiedźmin dawałeś popisy słowne rodem z rynsztoka ja osobiście wstydziłbym się takich wpisów i przemykałbym się pod ścianami domów w Mińsku i to w godzinach wczesnoporannych lub wieczornych żeby czasami mnie nikt nie widział. Jak Ty podnosisz głowę i jak rozmawiasz z ludźmi na różnych forach publicznych, to forum dyskusyjne czytało setki ludzi w Mińsku, Ci ludzie w 90% albo mówili że facetowi odbiło albo... pozwolisz że nie powtórzę co mówili. Czy myślisz, że jak toś z toba rozmawia i nie pluje Ci w twarz to znaczy że wszystko jest w porządku. Nie, mylisz się nie jest w porządku masz w raczej w naszym mieście przechlapane i postrzegany jesteś raczej jako człowiek nie warty honoru. Powtórzę raz jeszcze słowami poety co trafnie zauważył poemantyk a pies Cię j....ł zbyszko z cs a pies Cię j...ł.
                    • jacek.el Re: STRESZCZENIE 13.09.10, 12:05
                      Ludzie. Dajcie na luz. jzp to nadal ten sam tchórzliwy i narcystyczny plewca kultury. I nie sprawiajcie mu seksualnych przyjemności w postaci j... przez psa, bo to "(...) mezalians byłby dla psa (...)" - jak pisał Julian tuwim w wielokrotnie już tu cytowanej fraszce "Na pewnego endeka".
                      Już niedługo "słowo stanie się ciałem" i nastąpi rozwalanie płotów. Ale dokona tego sam red. aktor.
                      • starykombajnista Re: STRESZCZENIE 13.09.10, 12:09
                        jacku, kiedy oddasz swoje długi kilku osobom?
                        • jacek.el Re: STRESZCZENIE 13.09.10, 12:45
                          Oooo. Czyżby wrócił stary, dobry jzp we własnej osobie?!
                          Pytanie retoryczne z mojej strony: a skąd wiesz, że jej mam?
                          • jacek.el Stopka w necie do weryfikacji 14.09.10, 11:39
                            Pewnie znowu paru forumowiczów pomyśli, że mam fobie na punkcie jzp. Ale tym razem chodzi mi o sprawę niby drobną, ale jednak świadczącą o nierzetelności redaktora naczelnego "Cs?". A dotyczy ona składu redakcji w internetowym wydaniu gazety. W stopce "papierowej" nie ma już nazwisk Bartka Eknera, Marcina Królika czy też mojego, zaś nazwisko Rajmunda Giersza jest ujęte w ramkę. Nie śledzę już wydania papierowego, ale wydaje mi się, że nie ma w nim jeszcze innych nazwisk, które są umieszczone w wydaniu internetowym. Mam zatem (wyjątkowo) prośbę do jzp, aby zweryfikował skład redakcji w wydaniu internetowym, bo obecna świadczy albo o zapominalstwie, albo o brak dbałości o rzetelność informacji.
                            A co do moich rzekomych długów, to mam pytanie do jzp, kiedy odda reszte kasy, którą wisi Marcinowi Królikowi. Łatwo jest wypominać komuś coś, ale samemu świadomie zapominać, że jest się dłużnikiem.
                            To tyle "w temacie" kasy i rozliczeń.
                            • marcinkrolik123 Re: Stopka w necie do weryfikacji 14.09.10, 12:42
                              Na dobrowolne uiszczenie zaległych honorariów Pan P ma czas do piątku. Jeśli do tego dnia na moim koncie nie pojawi się wpłata, przystąpię do pisania pozwu. Kwestia wywiadu z Leszkiem Celejem jest nieco bardziej skomplikowana (moja prawniczka nie jest specjalistką w dziedzinie prawa autorskiego, więc będę chyba musiał skonsultować się z kimś innym), ale i tu spodziewam się iskrzenia. A potem mam nadzieję zapomnieć o Panu P in secula seculorum amen. Przychylam się do prośby o weryfikację stopki - z weryfikacją moich poborów jakoś nie miał Pan problemu, więc z tym także nie powinno go być. A i jeszcze Fundacja MIVENA - wykreślenie mojego nazwiska z listy członków zarządu nie powinno być aż tak czasochłonne, wystarczy zwrócić się do KRS.
                              • jacek.el Re: Stopka w necie do weryfikacji 17.09.10, 09:04
                                Jest już kolejne wydanie "cs?" w necie, a stopka nadal nie została zaktualizowana. Ciekaw, ile jeszcze wody upłynie w Srebrnej i na łamach cs, żeby dokonać aktualizacji.
                              • hrabiapotocki Re: Stopka w necie do weryfikacji 17.09.10, 11:00
                                marcinkrolik123 napisał:

                                > Na dobrowolne uiszczenie zaległych honorariów Pan P ma czas do piątku. Jeśli do
                                > tego dnia na moim koncie nie pojawi się wpłata, przystąpię do pisania pozwu. K
                                > westia wywiadu z Leszkiem Celejem jest nieco bardziej skomplikowana (moja prawn
                                > iczka nie jest specjalistką w dziedzinie prawa autorskiego, więc będę chyba mus
                                > iał skonsultować się z kimś innym), ale i tu spodziewam się iskrzenia. A potem
                                > mam nadzieję zapomnieć o Panu P in secula seculorum amen. Przychylam się do pro
                                > śby o weryfikację stopki - z weryfikacją moich poborów jakoś nie miał Pan probl
                                > emu, więc z tym także nie powinno go być. A i jeszcze Fundacja MIVENA - wykreśl
                                > enie mojego nazwiska z listy członków zarządu nie powinno być aż tak czasochłon
                                > ne, wystarczy zwrócić się do KRS.

                                Już myślałe, że sprawa pana jzp umarła śmiercią naturalną, ale widzać, że ten człowiek jest jak idee niejakiego Lenina-wiecznie żywy. Ale tak to już jest ten świat urządzony przez Stwórcę, że najdłużej zyją nikczemnicy (że posłużę się słowotwórczością jzp). Może i dobrz. Przynajmniej zawistnicy, nieudacznicy i całe jeszcze inne grenia różnych "-ików" ma o kim pisać i kogo opluwać.
                                A tak już całkiem poważnie. Wielonikowy forumowiczu jzp-przestań się wciskać na każdy wątek (bo od czasu do czasu przeglądam, co też w mińskich kręgach się dzieje) i zadawać pytanie jackowi.el "w temacie" długów. Sam je wasze posiadasz, więc "nie przyganiaj garnkowi" albowiem sam masz denko jeszcze bardziej zasmolone. To przypominami taką starą anegdotę o Amerykaninach i Sowietach. Jak już Sowieci nie mieli argumentów w trakcie rozmowy z 'jankesami", to wychodzą krzyknęli od progu "Ale u Was i tak biją Murzynów". I tak też asan postępujesz. Nie masz już siły argumentu, to mówisz o jakichś długach. To już chyba twoja-wasze-chora imaginacja.
                                A NIE ODDANIE DŁUGU HONOROWEGO, to już czyste parweniuszostwo.
                              • eliot_ness01 Re: Stopka w necie do weryfikacji 20.09.10, 14:21
                                marcinkrolik123 napisał:

                                > Na dobrowolne uiszczenie zaległych honorariów Pan P ma czas do piątku. Jeśli do
                                > tego dnia na moim koncie nie pojawi się wpłata, przystąpię do pisania pozwu. K
                                > westia wywiadu z Leszkiem Celejem jest nieco bardziej skomplikowana (moja prawn
                                > iczka nie jest specjalistką w dziedzinie prawa autorskiego, więc będę chyba mus
                                > iał skonsultować się z kimś innym), ale i tu spodziewam się iskrzenia. A potem
                                > mam nadzieję zapomnieć o Panu P in secula seculorum amen. Przychylam się do pro
                                > śby o weryfikację stopki - z weryfikacją moich poborów jakoś nie miał Pan probl
                                > emu, więc z tym także nie powinno go być. A i jeszcze Fundacja MIVENA - wykreśl
                                > enie mojego nazwiska z listy członków zarządu nie powinno być aż tak czasochłon
                                > ne, wystarczy zwrócić się do KRS.

                                Panie Marcinie. Chciałem zauważyć, że za takie postępowanie (nieuregulowanie należnych honorariów za prace dziennikarskie czy też wykorzystanie cudzego tekstu za swój) przez Zbigniewa Piątkowskiego w stosunku do Pana ma pan PRAWO skierować zawiadomienie do Rady Etyki Mediów poza postępowaniem sądowym. Jeżeli natomiast Zbigniew Piątkowski nie wykreśli pana nazwiska ze składu swojej fundacji, to może pan SAM WYSTĄPIĆ z takim wnioskiem do KRS (informując jedynie o tym fakcie prezesa fundacji). Oczywiście notoryczne postępowanie niezgodne z ETYKĄ dziennikarską MOŻE skutkować ZAKAZEM wykonywania zawodu, a tym bardziej ZAKAZEM pełnienia funkcji redaktora naczelnego czy też wydawcy. Taka skarga do R.E.M. może być także DOWODEM w postępowaniuy sądowym, a decyzja Rady dają Panu w zasadzie pewną wygraną w procesie przeciwko wydawcy lub/i redaktorowi naczelnemu.
                                • 48baran Re: twórca festiwali 21.09.10, 22:54
                                  drodzy formułowicze, mieliście okazję, nie wykorzystaliście jej, a szkoda. Nie wzieliście udziału w festiwalu zwanym chlebowym czy też potraw regionalych, nie wiem dokładnie jak to się nazywa, ale coś koło tego. Słyszałem tyljko z opowieści, bowiem ja w takich imprezach udziału nie biorę, wolę szachy. A trzeba było pójść i urządzić mu jeszcze jedną potrawę regionalną zwaną "jajecznica na estradzie". pokazać mu to co pokazał jeden z mińszczan podczas koncertyu cyganów. Ludzie widzieli wypiętą gołą dupę pijanego gościa i ludzie o tym mówią, ale nasz "nadredaktor i twórca" nawet jednym słówkiem nie zjąknął sie na ten temat. To jest dopiero rzetelność dziennikarska. Ach... W tekście opisującym imprezę a podpisaqnym przez nieznaną mi Panią, wiele wstawek jest "nadredaktora". Ciekawy jestem, jak długo Pani ta grzać będzie tam miejsce. Póki zgadza się na "cukierki" i manipupolawnie swoimi tekstami - istnieje. Jeżeli powie swojemu "guru" nie, jej miejsce będzie tam, gdzie pana Królika.
                                  • recenzent01 Re: twórca festiwali 22.09.10, 10:36
                                    zbyszko_cs napisał:

                                    > Witam...
                                    > Odważ sie wreszcie człowieku o nicu eliot_ness01 i napisz choc jedno zdanie pod
                                    > własnym imieniem i nazwiskiem. Wtedy powaznie podyskutujemy.
                                    > Teraz wiedz pan jedno - na pewno nie tacy ANONIMOWI "mędrcy" będa mnie uczyli m
                                    > oralnosci - takze medialnej. Czujesz sie pan obrazony, to zapraszam do sądu. ta
                                    > kze z donesieniem, ile to niców zarejestrowano w mojej redakcji.
                                    > Sam chetnie bym to sprawdził, bo przeciez mamy szesc komputerów i każdy ma poła
                                    > czenie z siecią.
                                    > Ja nie zamierzam się plamić anonimami. Mam też nadzieję, że podejrzewani o moje
                                    > wpisy dyskutanci przyznaja się do swego autorstwa. Jesli nie to przeciez wszys
                                    > tko mozna (na szczeście) udowodnić przed temidą
                                    > I na koniec proszę - przestań drogi eliocie(...) straszyć mnie tymi - pożal sie
                                    > Boze - etycznymi rewelacjami.
                                    > Zbigniew Piątkowski

                                    Panie Redaktorze.
                                    Tylko ten się nie myli, kto nic nie robi, a jak mawiał milioner Osgood w klasyku komedii "Pół żaretm, pół serio" "(...) nikt nie jest idealny (...)". Pisze Pan do eliota_nessa01, że "(...) na pewno nie tacy ANONIMOWI "mędrcy" będa mnie uczyli moralnosci - takze medialnej (...)". Czuć z tego wpisu, że Pana ulubionym motywem dziennikarskim jest NOTORYCZNE OBRAŻANIE LUDZI. A przecież nie zna Pan nie tylko eliota_nessa01, ale także wielu innych forumowiczów czy też potencjalnych czytelników Pana tygodnika.
                                    Ja także od pewnego czasu śledzę ten wątek, i muszę Panu z przykrością powiedzieć, że jeżeli chce Pan uchodzić za redaktora opiniotwórczej gazety, to nie przystoi Panu wydawać osądy w JAKIEJKOLWIEK sprawie poruszanej na łamach pańskiego tygodnika. Moralność (także ta medialna) to przede wszystkim ETYKA ZAWODOWA, która NAKAZUJE przedstawiać problemy z pinktu widzenia WIELU STRON. Zreszta już starożytni Rzymianie wyznawali (do dzisiaj będącą kanonem KAŻDEJ sprawy sadowej) zasadę, że należy wysłuchać także drugiej strony. Pan (jak dobrze zrozumiałem z szeregu wpisów w tym watku) raczej takiego postępowania unika. A to już nie jest rzetelnością dzienikarską.
                                    Jako obserwator spraw codziennych (także różnego rodzaju konfliktów) POWINIEN Pan podchodzić do nich obiektywnie, tzn. także NIE WYDAWAĆ WŁASNYCH OSĄDÓW, a ocenę pozostawiać TYLKO I WYŁĄCZNIE czytelnikom. Tak właśnie rozumie sie moralność dziennikarską. Tej nikt Pana nie chce uczyć i nawet nie próbuje tego czynić. Ale (jako człowiek inteligentny i wykształcony) wie Pan, że mylić sie jest rzeczą ludzką (errare humanum est). I za to nikt jeszcze nie został osądzony. Sztuką (a także moralnym obowiązkiem, zwłaszcza dziennikarza) jest UMIEC PUBLICZNIE PRZYZNAĆ SIE do błedu i zwyczajnie, po ludzku przeprosić. To nic nie kosztuje, a zjednuje ludziom wielu innych ludzi.
                                    Mam do Pana jeszcze jedną sprawę. Na tym forum, ale na innym wątku ukrywający się pod nickiem wiedzmin24 Pana pełnomocnik prawny ujawnił szereg spraw, których ujawnić NIE MIAŁ PRAWA (w tym także numer Pańskiego telefonu komórkowego). Czy aż tak duże miał pełnomocnictwo, żeby w Pana imieniu obrażać, oskarżać i czynić inne niegodziwości osobom ani Panu ani wiedzminowi24 nie znanym? Czy uważa Pan to za postępwanie moralne? Dlatego niech się Pan nie dziwi, że inni też zaczęli stosować podobne metody.
                                    Zdaję sobie sprawę, że też mogę stać się kolejnym obiektem Pańskich ataków. Trudno. Skoro wszedłeś między wrony (...) - jak mówi powiedzenie.
                                    Mimo wszystko życzę Panu wszystkiego najlepszego.
                                    • jacek.el Plewca kultury 22.09.10, 12:39
                                      recenzent. Twoje życzenie już niedługo staje się ciałem. jzp jeszcze nigdy nikogo nie przeprosił, a obrażać to ON potrafi. Dobrze, że masz świadomość, z kim zacząłeś. Chyba, że w twoim przypadku "nienasycony" żółcią red. aktor odpuści. To przecież (wbrew własnej ocenie) nie piewca, a PLEWCA kultury. Z każdej strony jego samochwałki wychodzą plewy, a z butów słomiane snopy. Ale czego się spodziewać po zapatrzonym w siebie narcyzie! A w Mińsku NIKT go nie chce docenić.
                                    • ladybird2009 Re: twórca festiwali 22.09.10, 15:57
                                      całkowicie zgadzam się z przedmówcami. Chyba większość mieszkańców powiatu mińskiego już przejrzało na oczy kim jest jzp więc daj pan już spokój i nie pogrążaj się juz bardziej.

                                      normalny, prawy człowiek to by się już dawno ze wstydu pod ziemię zapadł razem ze swoim "dorobkiem artystycznym" i czekał aż minie ta burza wokół a nie podsya jeszcze ogień.

                                      Ale, "kto mieczem wojuje od miecza ginie" a "oliwa sprawiedliwa zawsze itak na wierzch wypływa".
                                      • jacek.el Re: twórca festiwali 23.09.10, 10:18
                                        ladybird2009 napisała:

                                        > całkowicie zgadzam się z przedmówcami. Chyba większość mieszkańców powiatu mińs
                                        > kiego już przejrzało na oczy kim jest jzp więc daj pan już spokój i nie pogrąża
                                        > j się juz bardziej.
                                        >
                                        > normalny, prawy człowiek to by się już dawno ze wstydu pod ziemię zapadł razem
                                        > ze swoim "dorobkiem artystycznym" i czekał aż minie ta burza wokół a nie podsya
                                        > jeszcze ogień.
                                        >
                                        > Ale, "kto mieczem wojuje od miecza ginie" a "oliwa sprawiedliwa zawsze itak na
                                        > wierzch wypływa".

                                        Coś jakby nasz zbyszko_cs spokorniał. recenzent01 mu trochę "dołożył", a nasza me(n)dialna gwiazda pełna niesacyconej "miłości" do innych jeszcze nie błysnęła "ciętą ripostą". Jedzie co prawda dalej po forumowiczach w kolejnym "wstępniaku" (ach, ta chwalba nad minskmaz.com, ale nie można "spuszczać medialnego łomotu" jedynemu portalowi, ktry "dopieszcza" jzp), ale już styl jakby bardziej "ludzki". czyżby to był efekt zbliżającej się kampanii wyborczej? Prezes Jarosław też zmienił skórę przed wyborami prezydenckimi, i co? Teraz jest jeszcze bardziej "żądny krwi". "Pożyjom, uwidim" - jak mawiaja bracia "moskale".
                              • normalmen Re: Stopka w necie do weryfikacji 05.10.10, 18:43
                                marcinkrolik123 napisał:

                                > Na dobrowolne uiszczenie zaległych honorariów Pan P ma czas do piątku. Jeśli do
                                > tego dnia na moim koncie nie pojawi się wpłata, przystąpię do pisania pozwu. K
                                > westia wywiadu z Leszkiem Celejem jest nieco bardziej skomplikowana (moja prawn
                                > iczka nie jest specjalistką w dziedzinie prawa autorskiego, więc będę chyba mus
                                > iał skonsultować się z kimś innym), ale i tu spodziewam się iskrzenia. A potem
                                > mam nadzieję zapomnieć o Panu P in secula seculorum amen. Przychylam się do pro
                                > śby o weryfikację stopki - z weryfikacją moich poborów jakoś nie miał Pan probl
                                > emu, więc z tym także nie powinno go być. A i jeszcze Fundacja MIVENA - wykreśl
                                > enie mojego nazwiska z listy członków zarządu nie powinno być aż tak czasochłon
                                > ne, wystarczy zwrócić się do KRS.

                                Panie Marcinie czy redaktor spełnił pańskie prośby?
                                • marcinkrolik123 Re: Stopka w necie do weryfikacji 05.10.10, 20:23
                                  Niestety nie. Właśnie jestem w trakcie gromadzenia materiału dowodowego do pozwu. Trochę tego jest, bo sprawa rozegra się w tzw. trybie uproszczonym, zatem cały materiał (teksty, kopie rozliczeń, wydruki operacji bankowych etc.) musi zostać dołączony do formularza z pozwem od razu. Co więcej, w trakcie konsultacji prawniczych dowiedziałem się, że Pan P postąpił niezgodnie z Kodeksem Cywilnym za przyczynę obcięcia honorariów podając "weryfikację cyklu OGRODY KULTURY". Zgodnie z przepisami dotyczącymi umowy o dzieło, takiej weryfikacji mógłby dokonać tuż przed przyjęciem tekstu do druku, gdyby uznał, że coś z nim nie w porządku. Wówczas powinien był mnie poprosić o naprawienie błędów, a ja musiałbym się dostosować. Ale skoro teksty przyjął i opublikował, oznacza to, że dzieło nie miało istotnych wad i teraz nie ma prawa odmawiać mi za nie zapłaty.
                                  • normalmen Re: Stopka w necie do weryfikacji 06.10.10, 21:42
                                    marcinkrolik123 napisał:

                                    > Niestety nie. Właśnie jestem w trakcie gromadzenia materiału dowodowego do pozw
                                    > u. Trochę tego jest, bo sprawa rozegra się w tzw. trybie uproszczonym, zatem ca
                                    > ły materiał (teksty, kopie rozliczeń, wydruki operacji bankowych etc.) musi zos
                                    > tać dołączony do formularza z pozwem od razu. Co więcej, w trakcie konsultacji
                                    > prawniczych dowiedziałem się, że Pan P postąpił niezgodnie z Kodeksem Cywilnym
                                    > za przyczynę obcięcia honorariów podając "weryfikację cyklu OGRODY KULTURY". Zg
                                    > odnie z przepisami dotyczącymi umowy o dzieło, takiej weryfikacji mógłby dokona
                                    > ć tuż przed przyjęciem tekstu do druku, gdyby uznał, że coś z nim nie w porządk
                                    > u. Wówczas powinien był mnie poprosić o naprawienie błędów, a ja musiałbym się
                                    > dostosować. Ale skoro teksty przyjął i opublikował, oznacza to, że dzieło nie m
                                    > iało istotnych wad i teraz nie ma prawa odmawiać mi za nie zapłaty.



                                    No cóż właściwie nikt nie miał złudzeń, że „naczelny ssak” w tym mieście zachowa się jak przystało na homo sapiens i uczciwego pracodawcę. Jego Kodeksy ani cywilne ani moralne przecież nie dotyczą - jest ponad prawo!

                                    • superplebs Re: Nie czytam 13.11.10, 23:21
                                      Swego czasu jako głównie felietonista (Plebs i "Rysy Demokracji" współpracowałem za tym indywiduum,potem na szczęście wydawałem własną gazetę teraz ma on kolejną sprawę karną ze mną w Siedlcach, na którą się nie stawia a będą następne. Najkrótsza recenzja "Cs?" - "Nie czytam"...
    • 48baran Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 20.11.10, 09:05
      formułowicze wypaleni? Panie Jacku, gdzie obiecana gazeta mająca powalić wielkiegp guru na kolana, panie Królik, gdzie obiecany wyrok? Już zabrakło wam prądu? Po co był więc ten cały szum? Mały tfu-rca nadal bryluje po salonach i śmieje się z was naiwni krzykacze!
      • marek_mroz Odpowiedź dla 48barana 20.11.10, 15:06
        Można oczywiście sobie napisać króciutki tekścik, który ma udawać konkluzje, gdzie podsumowaniem są formalne wyroki i materialne korzyści. Wyznaczające sens przedsięwzięcia. Tylko, że można wtedy też - być może zasadnie - zapytać czy rzeczywiście taką miarą należy oceniać ten wątek i czy to co on wniósł np. w etykę miasta nie jest wartością większą, albo najważniejszą?
        Spytam inaczej: Czy twoim zdaniem nie należy potępiać osób, które w bezczelny sposób starają się dyskryminować osoby niepełnosprawne? Dlaczego? Bo być może wartością naszą jest umysł, a gdy społeczeństwo wyklucza ze swojej struktury, lub marginalizuje, takie osoby tworzy ograniczenia dla takich osób, co się na nich odbija. I nie mam tu na myśli barier fizycznych. Red. Piątkowski ma instrument, aby swoimi poglądami wpływać na część osób, tym bardziej jego poglądy na niepełnosprawnych (których nazywa kalekami, konotując pejoratywne znaczenie) jest godny potępienia, w każdym razie wart dyskusji, czy ma rację. Nie uważasz?
        Przykład? Dziś chodzę o własnych nogach, rano byłem w sklepię, w kiosku kupiłem gazetę. Ale czy np. za 10 lat takie proste, banalne czynności nie będą dla mnie nieosiągalne? Albo trudne? Bo być może w międzyczasie będę miał wypadek, który uczyni mnie niepełnosprawnym, przywiązanym do wózka? Nigdy nie wiadomo. A takie rzeczy się dzieją, to wręcz należy do porządku życia. Czy ty sam jesteś bezpieczny? Albo red. Piątkowski? Dziś może być dla mnie obojętne, że w moim bloku nie ma windy, ale po takim wypadku może być to dla mnie sprawa egzystencji. Pomyśl o tym. Gdy obok siebie będę miał dodatkowo społeczeństwo niechętnie do mnie nastawione (a takie rzeczy bywają zmienne i można na nie wpłynąć, także poprzez konotowanie pejoratywnego znaczenia) moja niepełnosprawność będzie wówczas nieporównanie większa.

        To forum potwierdziło jednak, że tak źle z nami nie jest. Bo po chamskim liście od red. Piątkowskiego osoba niepełnosprawna dostała spore wsparcie, a osoba dyskryminująca została potępiona. I być może dzięki temu forum red.Piątkowski czegoś się nauczył. Co byłoby z korzyścią dla niego jak i nas wszystkich.

        Drugie pytanie: Czy Twoim zdaniem niezapłacenie honorarium za teksty jest godne potępienia? Czy gdy wykonasz jakąś pracę płatną zgodzisz się, aby Twój szef zapłacił Ci tylko kilkanaście procent od wcześniejszej umowy? Czy twoim zdaniem wyrok sądu jest jedynym miernikiem w takiej sprawie?

        Mógłbyś odpowiedzieć na moją odpowiedź? Tutaj, na forum?
        • marcinkrolik123 Re: Odpowiedź dla 48barana 20.11.10, 17:18
          @48baran
          Jeśli chcesz triumfalnego walenia się w klatę, krwi i odciętych głów, ode mnie ich nie dostaniesz. Gdy tylko zapadnie wyrok w sprawie moich zaległych honorariów, poinformuję o tym - tak jak obiecałem. Opóźnienia są wyłącznie z mojej winy, ale też nie widzę powodu, by się tutaj z nich tłumaczyć i usprawiedliwiać. A co do brylowania Piątkowskiego na salonach... hm, nie przesadzałbym z tym. Ilekroć odezwie się tu na forum, kompromituje się, i to z każdym wpisem coraz bardziej. To jego porykiwanie już nawet robi się trochę śmieszne.
          • urfe77 Re: Odpowiedź dla 48barana 20.11.10, 19:02
            nie wiem na jakich salonach bryluje jzp ale to świadczy tylko o tych salonach.Co wy nie wiecie że tu wszystko działa na zasadzie układu wzajemnych powiązań ? że lepiej nie ruszać G bo jeszcze zaśmierdzi. Ten medal promazowia to on raczej nie dostał za zasługi tylko żeby przestał ujadać ale kapituła się trochę chyba przeliczyła bo przez tyle lat on tu poczuł się tak pewnie że wydaje mu się że nikt go nie ruszy a oni wszyscy boją się że zostaną bohaterami jego wstępniaka. A inne lokalne gazety? Nie zastanawialiście się dlaczego ani słowa nie napisały o SPRAWIE MARCINA choć w wakacje żyło nią całe miasto? oni poprostu podzielili pomiędzy siebie teren jak mafia i podpisali pakt o nieagresji - w ostatnim Dzwonie jedna Szopa w artykule z debaty odważyła się go skrytykować...
            • kewel Re: Odpowiedź dla 48barana 29.11.10, 14:49
              małe sprostowanie - artykułu w Dzwonie nie pisała Szopa tylko jakiś inny dziennikarz, chyba Adamczak
              • hrabiapotocki Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 02.12.10, 11:56
                eliot_ness01 napisał m. in. , że "(...) Stek różnego rodzaju wyzwisk (jakie by one nie były) czy też słowne poniżanie człowieczej godności (te mendoweszki i im podobne "perełki") są świadectwem głębokiego zakompleksienia Zbigniewa Piątkowskiego. Bo tylko człowiek o głębokich i głęboko skrywanych kompleksach stosuje metodę permanentnego ataku na wyimaginowanych wrogów. A poczucie niższości lub brak własnej wartości to może być początek schizofrenii lub innych paranoidalnych urojeń. Osoba dotknięta takimi urojeniami może sobie z tego nie zdawać sprawy, jednak z biegiem czasu staje się nie tylko niebezpieczna dla samej siebie. Ona staje się coraz bardziej niebezpieczna dla otoczenia (...)".
                Słuszna i jakże celna uwaga, żeby nie rzec diagnoza. Trudno jednak wyimaginować sobie, drogi i zacny eliocie, że taka persona podda się dobrowolnie jakiejkolwiek kuracji. To byłoby coś w rodzaju samodestrukcji. Zresztą ten proces powoli, acz w coraz bardziej wyrazisty sposób już następuje. Tak destrukcja (nie mylić z dedukcją) wyraża się jednoznacznie w atakowaniu wszystkiego i wszystkich, którzy myślą inaczej niż szanowny Redaktor. Nie wiem, co dzieje się obecnie zarówno w gazecie jak i z gazetą, ale sadząc po treści najnowszego wstępniaka (co jakiś czas śledzę internetowe wydanie) ze stanem ducha Zbigniewa Piątkowskiego najlepiej jednak nie jest. O stanie ciała się nie wypowiadam, bom tego ciała od dłuższego już czasu nie widział. Należy się jadnak głęboko zastanowić, czy medyk jakiś, szczególnie od duszy, nie powiniem pomóc Z. Piątkowskiemu, bo z treści ostatnich wynika, że takowy bardzo jest potrzebny. Azalisz nie moja to jednak sprawa i nie mój frasunek. Żal mi jednak Piątkowskiego jako persony, przeto uważam, że kuracje antyszalejową przejść powinien i do medyka prychiatrą zwanego swoje kroki skierować godzien jest. Nie godnym jest bowiem osobie tak kulturalnej i zasłużonej szaleństwa wszelkie swoje na forum publicznym ujawniać i urojeniami nasycać pisanie.
                Panie Redaktorze Piatkowski.
                Larum grają. Larum dla Pana. Ale Pan się nie zrywasz, jeno na odlew na lewo i na prawo uderzasz. I cóż z tego, że nikt jeszcze trupem przed Pana ciosami nie padł. Pan nie widzisz, że niczym cervantesowski Don Kichot walczysz waść z wiatrakami. Pana gazeta to jednak nie Sancho Pansa i nie wyimaginowana Dulcynea z Toboso. Pan nie masz ani zbroi ani wiernego konia Rosynanta. Pan, Panie Piątkowski jesteś tylko nieudolna kopią Don Kichota i nie walczysz asan z wiatrakami. Pan sam jesteś wiatrakiem, który kręci sie niczym fryga w jedną stronę - szukania wrogów, których nie ma. I to jest jedyne podobieństwo między Panem a cervantesowskim Don Kichotem. Jak skończył rycerz z La Manchy wiadomo, a jak skończysz waść?
                • recenzent01 Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 02.12.10, 13:43
                  Pan Hrabia jak już coś powie, to tylko palce lizać. Padam zatem do nóg! Nie mogłeś Wasze (że użyję nieco "staropolszczyzny") lepiej zdiagnozować osoby Redaktora Piątkowskiego. Mam tylko nadzieję, że nie zostaniesz "zbesztany" przez NIEOMYLNEGO naczelnego albo nie zaprosi asana do "pokoju zwierzeń" czy też nie postraszy Cię wiedzminem24. Zresztą ostatnio Pan Hrabia zniknął z forum na dłużej. Szkoda.
                  A racając do Pańskiej diagnozy. Strzał nie tylko w dziesiątkę. TO strzał prosto w "nienasyconą" dumę "naczelnego ssaka" oraz zmutowanej pijawki. Jeszcze raz wielki szacunek dla Pana Hrabiego.
                  • jacek.el Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 02.12.10, 14:50
                    recenzent, nie kop leżącego. To nie przystoi ludziom honoru. Chcesz się zniżyć wzorem jzp do pozycji agrarnych? Wystarczy, że +naczelny ssak" jest przybity do gleby. Nie uziemiaj go ostatecznie. Nich jeszcze trochę użyje swoich skrzydełek. Niech pobuja w obłokach samozadowolenia.
                    • marcinkrolik123 Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 02.12.10, 18:47
                      Jacku, eliocie, recenzencie oraz inne awatary, za którymi - jak podpowiada mi literaturoznawczy nos - kryją się te same palce: bardzo was proszę, przestańcie podbijać żywotność tego wątku na siłę. A swoje egzegezy stanu zdrowia psychicznego Zbigniewa Piątkowskiego zachowajcie do sztambuchów. To naprawdę niczemu nie służy. Ja nie założyłem tego wątku po to, by parę osób mogło wylać swoją żółć. A po co to zrobiłem, pisałem już tyle razy, że nie chce mi się powtarzać. Dyskutujmy o meritum spraw, a nie urządzajmy sobie personalne rajdy, dobrze?
                      • jacek.el Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 03.12.10, 14:17
                        Jest taki hit "Perfectu" NIEPOKONANI, gdzie Grzegorz Markowski śpiewa, że "(...) trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść nipokonanym (...)".Niech ten cytat wystarczy za całość tego wątku. W każdy razie ja robię tak,jak w tych właśnie słowach. Schodzę z tej sceny (czyt. wątku). NIEPOKONANY.
                      • recenzent01 Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 03.12.10, 15:56
                        Szanowny Panie Marcinie.
                        Pański, jakże literaturoznawczy, nos niestety się myli. Być może styl eliota czy Jacka oraz mój są podobne, alenie stanowimy jedności osobowej. Zna pan zapewne takie zwierze zwane kameleonem. Podobnie można określić nasząstylistykę. To jest coś, co przypomina kameleona. No i przy okazji tak "poetycko" tu określany Z.Piątkowski (naczelny ssak, zmutowana pijawka) miał lekki zawrót głowy, kto się kryje pod wymieninonymi przez Pana nickami. Chociaż nie ukrywam, że znam eliota.Ale dość już corridy z panem jzp. Ja też za przykładem jacka.el schodzę z tej sceny.
                        • eliot_ness01 Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 03.12.10, 16:24
                          Yes. Game over.
                          • marcinkrolik123 Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 03.12.10, 16:26
                            Indeet, it is. But thanks for playing :)
                            • eliot_ness01 Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 03.12.10, 16:34
                              I thanks you, too.
                              • eliot_ness01 Re: Czy Zbigniew Piątkowski to chory z urojenia? 03.12.10, 16:36
                                Oh. Sorry.
                                No thanks, but thank.
                                I THANK you, too.(eventually - THANKS)
      • jacek.el Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 23.11.10, 14:23
        "Panie Jacku, gdzie obiecana gazeta mająca powalić wielkiego guru na kolana (...)"
        @48baran
        Primo:
        Na innym wątku pisałem, że sprawy osobiste i rodzinne nie pozwoliły mi na zajęcie się "gazetą",co nie znaczy, że jej nie będzie. Czasami oczekiwanie na narodziny są równie ekscytujące, jak sam poród.
        Secundo:
        Wcale nie mam zamiaru "powalać wielkiego [he, he, he] guru na kolana".Nie mam zamiaru kopać leżącego, to nie honorowe.
        Tertio:
        niech sobie mały tfu-rca bryluje na "salonach". Takie salony, jaki tfu-rca.
        • eliot_ness01 Re: Kompleksy i tchórzostwo 29.11.10, 12:01
          Wielu forumowiczów w tym wątlu popiera, ale jeszcze więcej w pewien sposób potępia Redaktora Zbigniewa Piątkowskiego. urfe77 pisze o "mińskich salonach", na których obraca się Redaktor. Cóż. Widać takie salony jakie elity miatsa nad Srebrną. Nie będę się pastwił nad językiem "literackim" Zbigniewa Piątkowskiego, bo jaki on jest (oczywiście język, nie Zbigniew Piątkowski) każdy wie. Ale zachowanie człowie, w tym także jego język, mogą wiele "powiedzieć" o danym człowieku. Tak też jest w przypadku Zbigniewa Piątkowskiego. Albo ja, albo ktoś z forumowiczów zauważył już, że achowanie Z. Piątkowskiego przypomina zabawę małpy z brzytwą. Nie tylko zachowanie. Także sposób traktowania (czyt. obrażania) ludzi. Stek różnego rodzaju wyzwisk (jakie by one nie były) czy też słowne poniżanie człowieczej godności (te mendoweszki i im podobne "perełki") są świadectwem głębokiego zakompleksienia Zbigniewa Piątkowskiego. Bo tylko człowiek o głębokich i głęboko skrywanych kompleksach stosuje metodę permanentnego ataku na wyimaginowanych wrogów. A poczucie niższości lub brak własnej wartości to może być początek schizofrenii lub innych paranoidalnych urojeń. Osoba dotknięta takimi urojeniami może sobie z tego nie zdawać sprawy, jednak z biegiem czasu staje się nie tylko niebezpieczna dla samej siebie. Ona staje się coraz bardziej niebezpieczna dla otoczenia. I to nie tylko w wymiarze fizycznym (bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia), ale także psychicznym i społecznym. Nie będę tu wchodził na drogę wykładów z dziedziny psychologii czy tez psychiatrii. Dla mnie sprawą oczywistą jest pogłębiający sie stan zakompleksienia Zbigniewa Piątkowskiego i jego wewnętrzna ucieczka przed rzeczywistością; coś w rodzaju wewnętrznej emigracji opartej na tchórzostwie. Im bardziej jest "atakowany" przez forumowiczów, tym bardziej "ucieka" do wnętrza swojego "ego" starając się jednocześnie "wzmocnić" je poprzez obrażanie innych. Proces ten narasta w postępie arytmetycznym - im więcej ataków, tym bardziej obrażania. Ten "samowyzwalacz" coraz bardziej nakręca spiralę poczucia "zakompleksienia" i następuje coś w rodzaju "dewaluacji" kultury Zbigniewa Piątkowskiego. I nie odnosi się to do samej jego osoby , ale także przekłada się na jego twórczość dzienikarską i literacką. Krytyka tej twórczości traktowana jest w kategoriach ataku na Zbigniewa Piątkowskiego, a nie w kategoriach oceny merytorycznej gazety, imprezy czy też poezji. No i pozostaje jeszcze sprawa czegoś, co można nazwać "autopromocją". Nie jest oczywiście nic zdrożnego, jednak istnieją granice takiego zachowania, których zakres Zbigniew Piątkowski znacznie przekracza, uznając siebie za centrum twórczego wszechświata. BYł już w historii władca uznający, że "Francja to Ja a Ja to Francja". Nazywano go "Królem słońce". Jednak za jego panowania Francja byłą największą potęgą kulturalną, a język francuski był językiem arystokracji i dyplomacji. Później było kilku innych "geniuszy" ("wielki słowotórca", "geniusz karpat", "genialny filmoznawca"), ale poza "śmiesznością" nic szczególnego po nich nie zostało. Wszystkich jednak łączyłą jedna cecha-byli niskiego wzrostu. I coś w tym musi być, chociaż znam wielu niskich ludzi, którzy są NAPRAWDĘ wielcy !!!
          Możliwe, że przez Zbigniewa Piątkowskiego przemawia zazdrość. Trzeba jednak pamiętać, że zazdrość i zawiść to źli doradcy, a chorobliwa zazdrość staje się bardzo często przyczyną osobowościowej samozagłady. Zbigniew Piątkowski wszedł już chyba na ta jakże niebezpieczną ścieżkę. A szkoda.
    • polikarpo Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 20.10.13, 23:08
      Panie Marcinie,
      i jak się potoczyły pana losy?
      • marcinkrolik123 Re: Zbigniew Piątkowski a kaleki 20.10.13, 23:45
        Dziękuję, Jak na razie całkiem dobrze się toczą. Ale się zdziwiłem, że komuś jeszcze chciało się ten wątek odkopywać. Dla mnie to już zamknięta sprawa. Pod każdym względem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka