Dodaj do ulubionych

Jano - pisanico

21.11.10, 06:19
Odpowiedź nijakiej pułkownikowej janie na bzdurne wpisy które wydaliła z siebie wraz z odchodami w dniu 20 listopada od godziny 10.36 do 14.53 w 11 wątkach wściekle dopadając komputera…
Przede wszystkim kup sobie larwo wreszcie słownik ortograficzny (kłania się „chumor’), bo składni, właściwych końcówek i właściwych przypadków już w wieku 71 lat się nie zdołasz nauczyć, a ty nawet nie umiesz korzystać ze słownika w komputerze , bo to dla ciebie zbyt skomplikowane… chyba że poza swoimi wszystkimi innymi przypadłościami cierpisz także na daltonizm.
A propos niewoli w kamaszach to jak zwykle ci się pozajączkowało. Po pierwsze nie 35 lat w kamaszach tylko do 35 roku w kamaszach. Jaka to była niewola dla twojego „arcyksięcia” żuka gnojownika pana pułkownika leżącego zaszczanego między stosami pustych butelek i w towarzystwie panienek niewiadomego pochodzenia w WKKW Legia Stara Miłosna, skąd go wreszcie wywalili bo to był wstyd nawet dla LWP!!! Ja pracowałem a nie obijałem się i dlatego będę miał wyższą emeryturę niż ten twój ogólnowojskowy przygłup. A ta twoja emeryturka może być do cofnięcia bo czynność fikcyjna nie rodzi skutków prawnych a ty tylko płaciłaś najniższe zresztą składki oczywiście będąc nie w pracy tylko „przy mężu” Mnie „kariera” ogólnowojskowa ani milicyjna – mimo że obydwie mi proponowano – zupełnie nie interesowała bo nie lubię debilków nad sobą…!!!
A jeśli chodzi o instrumenty to pianino było kupione pod kątem akurat Kaśki a nie Pauliny (która teraz żeby uwiarygodnić się przed „tatusiem” opowiada różne głupoty…), bo to miał być jej główny instrument. Tak więc czas – nawet pod kątem muzycznym – Sylwia poświęcała Kasi ty leniuchu wyuzdany. Tylko w przypadku Kasi – która jest odzwierciedleniem „drogi życiowej” jej babci nic z tego nie wyszło bo ona umiała tylko zaczynać, a brakowało jej konsekwencji, pracowitości i wytrwałości. Dlatego „babcia jana” nigdy nic nie osiągnęła poza michą „przy mężu” NICZEGO !!! Poza tym dzięki manipulacjom, podstępowi pianino jest od marca w Warszawie Wesołej i teraz kiedy wraz ze swoim mężem w sposób ohydny „kochana babciu” pozbyłaś się swojej wnuczki masz pianino tylko dla siebie i możesz już organizować swoje wymarzone koncerty nie zrealizowana „artystko spod spalonego teatru”. Ciekawe co powiedzą na to sąsiedzi. Tego bowiem też będziesz się musiała - jak wszystkiego w swym zasranym życiu – długo uczyć a to jest bardzo męczące dla uszu, Z wszystkich twoich plugawych wpisów wynika, ze „kochana babciu” nie traktujesz obu wnuczek jednakowo…co ci takiego zrobiła Paulina, że jej tak nie lubisz, że zdecydowałaś się zniszczyć jej życie pomimo że to małe dziecko broniło cię dzielnie przed chamstwem twojego męża. Tymczasem Paulina potrzebna była ci tylko do napasienia twego śmierdzącego ego, bo lubiłaś się nią chwalić jako artystką, ale przytulić jej już nie potrafiłaś. To było tylko narzędzie do gromadzenia laurów i narzędzie do pozbycia się z mieszkania niewygodnego męża. Zakłamania kociaro pełna „empatii” A propos „płaczów” Kasi w deszczu…wciskając Mamie wydruki z internetu nie zapomniała jednocześnie powiedzieć: „tatuś przepisze na mnie firmę i jak ją teraz uszczkniesz, a potem, że nie chce jej widzieć w domu. Zapamiętaj sobie larwo: dla ciebie i dla twojego pułkowniczyny jest zakaz wjazdu do Gulczewa,
A „sekret” kupowała Sylwia z tobą podczas spotkania Flavonu i gdyby nie Sylwia nic byś kretynko o nim nie wiedziała…I oddaj wreszcie złodziejko ten komputer, bo już toczy się postępowanie i będziesz figurowała wraz z żukiem gnojownikiem w Krajowym Rejestrze Karnym.
Mam dla ciebie niespodziankę prostytutko. Sylwia właśnie zaczęła procedurę ustalenia kto był jej prawdziwym ojcem ladacznico. To, że jej matka nie nadawała się do niczego to dowodzi swoimi wpisami i całym, plugawym życiem, ale może ojciec był z innej półki…???
c.d.n
Obserwuj wątek
    • superplebs Re: Jano - pisanico 21.11.10, 11:39


      A oto uzupełnienie do odpowiedzi nijakiej pułkownikowej janie na bzdurne wpisy które wydaliła z siebie wraz z odchodami w dniu 20 listopada od godziny 10.36 do 14.53 wściekle dopadając komputera…
      A więc droga Romko Jano:
      Łysiejącą łepetynę to ma po pierwsze twój najukochańszy, a po drugie twój nieodżałowany „zięciu” pawełek obydwóm tym obszarpańcom dalko do mojego uwłosienia…wprawdzie przerzedzonego, ale jeszcze własnego…
      Zdziwisz się, ale żyję wyłącznie na swój koszt, a potomkiem ziemiańskim jestem jak najbardziej, bowiem moja matka pochodziła z rodziny Zbyszyńskich mających kilka majątków na Podolu, zaś przed samą wojną mój dziadek Julian w twierdzy Brzeskiej gdzie był w jej dowództwie wygrał w karty majątek pod Płońskiem, ale już nie zdążył tej wygranej obejrzeć..
      Sławetnego 13 maja 2010 Sylwia – jaki zawsze – obudziła telefonicznie Paulinę godzinie 6.00 (świadczy to akurat nie najlepiej o Paulinie, ale w końcu miała być artystką…) nie przewidziała jednak, że ty poleziesz na działki. Widocznie nie mogłaś już znieść odoru swojego piwnego obszczańca i szukałaś normalnego powietrza…Owszem Sylwia była już” jedną nogą w Gulczewie” bowiem sytuacja w waszym mieszkaniu zaogniała się, ty łaziłaś wściekła bo wyszło na jaw twoje „ciałko”, a żuk gnojownik dostawał wariacji. Sama powiedziałaś pani kurator, że mąż pije i zachowuje się po chamsku i Paulina nie ma możliwości do normalnej nauki….Pani kurator w rozmowie z nami (a była to końcówka kwietnia) zaleciła nam jak najszybsze zabranie Pauliny z tego – jak się wyraziła – PATOLOGICZNEGO DOMU. Musieliśmy więc jak najszybciej doprowadzić dom w Gulczewie (stojący od 3 lat pusty) do normalnego stanu zważywszy na alergię i astmę Pauliny, o których doskonale wiedziałaś. A te choroby Paulina zawdzięcza swojemu tatusiowi, który nie potrafił wyszykować łazienki i zimna woda oraz grzyb to był chleb powszedni zgotowany przez tego pseudobiznesmena !!! Dlatego Sylwia błagała cię żebyś ty ze swoja „wojną z żukiem gnojownikiem” wstrzymała się do końca roku szkolnego. Ale nie posłuchałaś i chorą Paulinę musieliśmy wozić codziennie 60 km do szkoły…
      O porządkach to ty lepiej nie pisz bo codziennie wytrzepujesz swoje kiecki z piasku pozostawionego z brudnych skarpet twojego mężusia, to już rzekomo nie nauczona Paulina wie jaka jest różnica między czystymi a brudnymi majtkami…
      Sylwia nie musi walczyć o kontakt z córkami, obie mają do niej numer telefonu…a drzwi dla nich (w przeciwieństwie do was pułkownicze łajno) zawsze stoją otworem (mimo ich chamskiego zachowania, bo może kiedyś wydorośleją i zrozumieją swoje błędy)
      O pogmatwanym życiu to raczej się nie wypowiadaj, bo sama je sobie nieźle pogmatwałaś, a chciałaś to samo „zapewnić” swojej jedynej córce Sylwii !!!. Ja rozumiem, że jako zapewne dziecko Cygana(a po twojemu Roma) byłaś odtrącana przez resztę rodziny – w tym wszystkie ciotki - mimo – że sądząc z nazwiska – zostałaś adoptowana przez kolejnego partnera twej matki…Z tego, co wiem Cyganów raczej ani w ZSRR, ani w Polsce do wojska nie brali…
      Jeżeli twierdzisz, że czynsz w Jeleniej Górze jest opłacany, to zapewne sama go opłaciłaś po mojej internetowej informacji, bowiem wiadomość o wielomiesięcznym zadłużeniu przyszła oficjalnie od administracji, więc nie knuj…
      Kuratora kretynko nie daje się za niewinność. Kaśka była tragiczna w szkole, ale wszak w niej płynie podobna krew do twojej, więc trudno się dziwić waszej symbiozie…
      Rat za instrumenty nie spłacałaś ty kretynko tylko twój mąż (chyba że bez jego wiedzy kradłaś po cygańsku te pieniądze). A propos: czy przegoniłaś już z mieszkania w Jeleniej Górze niejakiego pawełka p. bo miałaś to zrobić natychmiast po swoim zameldowaniu się tam, a to już parę miesięcy minęło odkąd Sylwia obdarzyła cię zaufaniem i cię zameldowała tylko w tym celu…???
      Piszesz: „ Ale za to podobna do mojego tausia /chyba pochodzenia romowego, z kędzieżawą ogromną fryzurą, pięknym tenorem i niesamowitym wdzięku w ruchach i jeszcze z niezwykłym poczuciem chumoru/. I także był ziemianinem, bo karczował poleskie zarośla po poślubieniu mojej matki, by tam zasadzić kartogle, potem pieczone w ognisku lub w piecu chlebowy…” chyba ci się „tatusiowie” pomylili, bo Cyganów do wojska nie brano. A może opowiedz internaautom, co też Cyganie zrobili później gdy ponownie wyszła za mąż twojej mamusi….???
      Bursa to była wstydem dla ciebie, że wcześniej nie zaproponowałaś Paulinie pobytu u siebie kretynko… To nie Sylwia wyrzuciła ze swego serca, tylko najpierw twoja ukochana Kasia kazała jej „wypier….” Ostatni raz powiedziała to w kwietniu 2010, a Paulinka postąpiła jak postąpiła. Jeśli mowa o wyrzucaniu to ty larwo wyrzuciłaś Sylwie wraz z Paulina w dniu 13 maja 2010 z mieszkania, a wcześniej wyrzuciłaś ja dodatkowo dając pełnomocnictwo złodziejowi Pawełkowi… Gratulacje!!!
      ciąg dalszy na pewno nastąpi
      • pisanica Re: Jano - pisanico 26.11.10, 03:47
        Ale się wysiliłes. Pomieszanie z poplątaniem w pośpiechu, by zdażyć jeszcze przed 24.11, bo wiedziałes, że BEKNIESZ
        • pisanica Re: Jano - pisanico 27.11.10, 18:51
          p.s. Czekają na mnie głodne koty, nie moje, społeczne,
          • superplebs Re: Jano - pisanico 28.11.10, 23:48
            czekają na ciebie w wariatkowie, zgłoś się sama to będzie taniej pluskwo.Liczyłaś, że "BEKNĘ", a słyszałaś : "rachuj, rachuj, wszystko na ch...j ale ty nawet na ch.....ja nie zasługujesz, więc kup sobie za ostatnie już pieniądze wibrator do tej twojej ci.....y

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka