Dodaj do ulubionych

podstawówka na Dąbrówki...

02.02.06, 11:25
Poczytałam sobie posty nt. tej szkoły i trochę się przeraziłam:
jakaś "opieka" (brrr...) czwartoklasistów nad pierwszakami, do tego zrzutka
na pierdoły dla szkoły poza opłatą na komitet rodzicielski...
Napiszcie coś więcej, bo wygląda na to, że za chwilę moje dzieci też pójdą do
tej szkoły. Nie chcę ich trzymać pod kloszem, bynajmniej, ale jakieś pomysły
z podtekstem "fali" wcale mi się nie uśmiechają. Wcale nie chciałabym też
płacić z własnej kieszeni (kieszeni męża, to be exact) za rzeczy, które
szkoła powinna finansować sobie sama.
Macie jakieś własne doświadczenia?

Martyna
Obserwuj wątek
    • eszi każdego dnia więcej 02.02.06, 12:02
      kolejny przyklad - po półroczu zmienia się plan lekcji - myslicie, że
      dostaliśmygo przed feriami - wcale nie - w poniedziałek wg. starego we wtorek
      wg. nowego - jeśli ktoś siedzi w domu to mu bez różnicy, ale jak ktoś kombinuje
      jak dziecko dostarczyć i odebrać - to już meksyk - malo tego w poniedziałek
      dzieci planu nie dostały i miały przyjść we wtorek na godzinę ze starego planu
      a lekcje miały być z nowego - poszłam i sobie poczekałam na dziecko godzinkę bo
      okazało się że będzie teraz kończyć godz. później....
      druga sprawa - dzieci jadą na wycieczkę - w jednej chwili info na zebraniu, że
      planują wycieczkę, że bilety i autokar jest zarezerwowany dla wszystkich a
      uczniów jeśli ktoś nie jedzie to i tak musi zapłacić (były nawet oświadczenia
      do podpisania) a np. moja mała już była na tym przedstawieniu - i co no jedzie
      bo po co mam płacić a ona ma nie jechać...
      • mtrzaskalska7 Re: każdego dnia więcej 03.02.06, 11:02
        No ale przecież nie jest tak, że rodzice nie mają nic do powiedzenia! Wszyscy,
        jak jeden mąż, godzą się na takie rzeczy? No, nie wierzę... Nikt się nie
        buntuje? Nikt nic nie mówi, tylko wszyscy potulnie wyjmują portfele i płacą?
        Wiesz, z drugiej strony, to może dzieciaki lubią jeździ razem na wycieczki,
        nawet jeśli już coś widziały sto razy...
        No nie wiem, ale chyba na wywiadówki będę wysyłać męża, bo jak tak czytam, to
        to nie na moje nerwy :)
        • eszi wiesz co do rodziców to każdy 03.02.06, 13:00
          ględzi ale po cichu pod nosem, a na zebraniu pokazuje że jest OK.. znam to
          również z przedszkola..... poza tym boją się może bo to I klasa.... ale dobra -
          ja jak musze interweniować - to to robię, ale jak słysze że klasa rodzice
          ustalają składkę po 10 zl na dzień chłopaka a potem moje dziecko słyszy że
          mamusia nie zapłaciła jeszcze 10 zł (??- okazalo się że rodzice zaczęli płacić
          po 20 zł - bo co im zależy - więc składka z ustalonej 10 zrobiła się 20) szlag
          mnie trafia i myślę, że właśnie winni są rodzice.... generalnie jak coś mi się
          nie podoba to mówię o tym głośno - ale w niektórych sprawach - cóż mogę sobie
          mówić a i tak muszę postąpić jak reszta..... poruszyłam też sprawę przebierania
          się dzieci młodszych i noszenia ze sobą kurtek - oczywiście okzało się, że
          tylko mnie to przeszkadza... a te dzieciaczyny małe zagubione przebierają się
          na podłodze i "ciągają" ze sobą te kurki i worki po całej szkole.... co do
          zebrań - mój mąż nie chce nawet słyszeć, że powinien pójść na zebranie - wie
          czym to grozi..
          • mtrzaskalska7 Re: wiesz co do rodziców to każdy 03.02.06, 13:23
            Czekaj, czekaj! Chcesz powiedzieć, że nie ma szatni albo że nie zostawiają w
            niej swoich ubrań? I nikt nie zwraca na to uwagi?!
            I tylko Tobie to przeszkadza? Jezu, to jakaś paranoja do kwadratu! A nie ma
            żadnej innej mamy, która myślałaby tak samo, jak Ty? Wiesz, w grupie łatwiej
            coś wywalczyć na przykład...
            Kurczę, strasznie Ci współczuję :( I już przygotowuję się na najgorsze, kiedy
            moje dzieci zaczną chodzić do tej szkoły (bo chyba nie uda nam się stąd
            wcześniej wyjechać..........).
            Pozdrawiam,

            Martyna
            • eszi szatnie są ale w podziemiach 03.02.06, 13:31
              i podobno małe dzieci tam nie mogą schodzić bo mogą spaść ze stromych schodów..
              więc dzieci przebierają się w holu i niosą ze sobą wszysto do sali - oczywiście
              na przerwach nie, ale jak zmieniają salę to tak...generalnie to przebieranie
              tych dzieci (całej masy dzieci) wygląda tak, że siedzą na zimnej posadzce -
              (krzesełek nie wystarcza dla wszystkich - bo są izby regionalne urządzone -
              wyglądają imponująco) inne "łażą" po ubraniach, innym się coś tam zgubi, ktoś
              kopmnie gdzieś kapeć i takie tam...to jest straszne - a pani dyrektor już na
              początku roku dla I klas powiedziała, że elewację budynku trzeba zrobić i
              oczywiście liczy na pomoc rodziców....:-)) nie wiem jak będzie dalej - ale ta
              szkoła to moloch (ok. 1400-1500 dzieci) ale maluchy muszą sobie jakoś radzić...
              • mtrzaskalska7 Re: szatnie są ale w podziemiach 03.02.06, 15:03
                Jak napisałam - paranoja do kwadratu.
                Skoro jest tak, jak opisujesz, to dziwię się, że jeszcze żadnego z rodziców nie
                trafił szlag i nie poszedł na poważną rozmowę do dyrekcji... Elewacja elewacją,
                ale chyba są inne formy szukania pieniędzy na takie rzeczy, niż kieszenie
                rodziców. W końcu to szkoła państwowa, nie prywatna.
                A skoro schody do szatni są zbyt strome, to na pewno są jakieś odpwiednie
                służby (to słowo już niedługo stanie się modne....), którym należy to zgłosić.
                Bo przecież chodzi o bezpieczeństwo nie tylko małych dzieci (które powinny
                zostawiać w szatni swoje ubrania, a nie łazić z nimi po szkole), ale też o
                bezpieczeństwo tych starszych. W końcu jeśli ktoś złamie na takich schodach
                rękę lub nogę, pozwie szkołę do sądu.
                Dziwi mnie z jednej strony głupota władz szkoły (bo tak to rozmumiem), a z
                drugiej - pasywność rodziców. Naprawdę pod nosem narzekają, a głośno nic nie
                mówią? Eee, to coś dziwnego. To wygląda tak, jakby się bali... A w końcu to
                chodzi o ich (wasze) dzieci!

                Ojej, przestraszyłaś mnie nie na żarty swoimi postami :)

                A jak uczą w tej szkole? Dobrze? Ile dzieci ma dobre wyniki w egzaminach do
                gimnazjum? Bo to też ważne, nie?

                Martyna
              • mtrzaskalska7 Re: szatnie są ale w podziemiach 03.02.06, 15:04
                Piszesz: "podobno małe dzieci tam nie mogą schodzić bo mogą spaść ze stromych
                schodów..". Czy to znaczy, że sama z nikim ze szkoły o tym nie rozmawiałaś,
                tylko usłyszałaś z tzw. drugiej ręki?

                Ech, mnie to by chyba w tej szkole nie lubili ;)
                • eszi pytanie zadałam na zebraniu rodziców 06.02.06, 08:52
                  i otrzymalam taką właśnie odpowiedz od pani wychowawczyni - z nutką ironii i
                  niesmaku w głosi, że to przecież w trosce o dobro naszych dzieci..bo jak któreś
                  spadnie jak np. zgaśnie światło (?) to może rękę złamać(?) - czyżby
                  doświadczenie (?) - co do wyników na ezgaminach do gimnazjum - nie wiem -
                  jestem w MM od 3 lat, a moje dziecko jest w I klasie - więc jeszcze nie
                  zdążyłam się zorientować.....
    • lady81 Re: podstawówka na Dąbrówki... 06.02.06, 14:02
      Jedno z moich rodziców tam uczy. Poziom jest dość wysoki i zdawalnośc egzaminów
      tez. Niestety to zasługa tylko niektórych nauczycieli. Ale...będzie coraz
      gorzej, bo Pani dyrektor ma w nosie jaki poziom prezentuje szkoła. Oczywiście
      pod koniec roku nauczyciele dostają przysłowiową "zjebkę", że winiki są tak
      niskie. Dla niej najważniejsze to pokazać się w lokalnej gazecie, co zresztą
      widać na każdym kroku.
      Tak mysle, ze za jakieś 5 lat, jak odejdą Ci starsi nauczyciele, to będzie tam
      niezłe szambo, zresztą już sie powoli zaczyna...Ale do tej pory wasze dzieci
      zdążą skończyc :) co tu dużo mówić najważniejsze są tam układziki z Pania
      dyrektor i kto nie lubi lizać pewnych częsci ciała dostaje ciągle w nos.
      To tyle co do mojej opinii:)
      • eszi tia 06.02.06, 14:16
        Pani dyrektor jest "de best" zapraszanie gości z W-wy na początek roku i śpiewy
        do mikrofonu - zajebiste..... i chyba tyle z "uroków".. poza tym bajzel i nic
        więcej.. każdy oddzielnie zarządza kieszenią rodziców - czytaj. szkoła,
        klasa,świetlica, obiady itp....
        • lady81 Re: tia 06.02.06, 14:26
          z tymi śpiewami to tak ironicznie napomknełas? :) może są i fajne ale to
          wszystko kosztuje, tak samo jak zapraszanie władz miasta na różne szkolne
          "imprezki"-wyżera za wasze pieniądze. A te biedne dziecki, które tam śpiewają i
          tańcuja, opuszczają większośc zajeć...ale cóż tańce i pokazanie się jest ważniejsze.
          • eszi nie ironicznie, tylko powaznie... 06.02.06, 14:28
            pani dyr. każdego roku śpiewa do mikrofonu jakąś tam piosenke (podobno każdego
            roku - bo ja byłam tam 1 raz i słyszałam że coś spiewa)....przynajmniej tak
            jest na początku roku dla klas I-wszych..
            • mtrzaskalska7 Re: nie ironicznie, tylko powaznie... 07.02.06, 17:54
              O, kurczę! Żartujecie chyba?
              Nie? Jeeezu! To gdzie ja mam dziecko do szkoły posłać????
              • eszi tez miałam taki dylemat 08.02.06, 08:15
                zwyciezyła odległosc - bo mieszkamy za siatka i od 2 kl. mała bedzie sama
                smigac..
    • eszi no i ciąg dalszy 09.03.06, 11:15
      wczoraj był dzień kobiet - i (pamiętam ze swojej szkoły) był obchodzony przez
      dziewczynki - może się wygłupiam - ale pisałam już o składce na dzień chłopca -
      było i owszem - chłopcy dostali wtedy prezenty od dziewczynek z klesy - ale o
      dziewczynkach to już pani zapomniała...mojej małej było przykro, że one
      przygotowały prezenty dla chłopców a dla nich chłopcy nie....
      • mtrzaskalska7 Re: no i ciąg dalszy 09.03.06, 12:13
        Hm, to akurat nie ze szkołą coś nie w porządku, tylko z wychowawczynią :)
        Ale faktycznie, to głupie...
        A może pani doszła do wniosku, że dzień chłopaka jest taki nowoczesny, trendy,
        itp., a dzień kobiet to święto komunistyczne i powinno być jak najszybciej
        zapomniane...
        Ironizuję oczywiście. Bo albo obchodzimy oba święta, albo żadnego. Wtedy nikomu
        nie jest przykro. A co na to jakiś komitet rodzicielski, rada rodziców, czy co
        to tak teraz jest w klasach?

        Martyna

        P.S. A tak swoją droga, to po której stronie szkolnej siatki mieszkasz - we
        wspólnocie "Dąbrówka" czy w tych starych blokach po drugiej stronie?
        Tak tylko pytam....
        • eszi ja wiem że za to odpowiada p. wychowawczyni 09.03.06, 12:27
          a komitet jest, ale co robi - nie wiem.... myślałam, że to natyralne, że cos
          będzie - nawet zapytalam małą co dostaly od chłopców - no i kiszka:-(
          a mieszkam we wspolnocie:-) ale nie wiem czy to nie sa wlasnie te stare bloki:-
          ) bo bloki sa stare:-) ale wspolnota Dąbrówki - jest.......
          • mtrzaskalska7 Re: ja wiem że za to odpowiada p. wychowawczyni 09.03.06, 12:41
            Jeśli "Dąbrówka-A" to moja wspólnota; jeśli nie - to jakaś inna :)

            Martyna
            • eszi też wspólnota Dąbrówki 09.03.06, 12:43
              ale nie "A" czyli inna - z drugiej strony - przy przedszkolu;-))
              pewnie mijamy sie co jakis czas - swoją drogą to całkiem fajne, że piszemy z
              kims o kim coś tam wiemy, że może znamy jego wygląd... ale nie wiemy kim
              jest..... pozdrawiam
              • mtrzaskalska7 Re: też wspólnota Dąbrówki 09.03.06, 12:57
                Fajnie, powiadasz...? Czasem lepiej nie wiedzieć, kim jest ktoś, z kim
                piszesz :) Niektórzy dużo tracą przy bliższym poznaniu...
                No popatrz, ja np. zostałam już jędzą (patrz: wątek o mińskiej prasie). A w
                naturze może być jeszcze gorzej :)))

                Martyna
                • eszi Re: też wspólnota Dąbrówki 09.03.06, 13:25
                  dlatego pisze, że to jest fajne.....a o jedzostwem sie nie przejmuj - wszystkie
                  jestesmy po troszke jedzami:-)) zwlaszcza w oczach biednych i niczemu nie
                  winnym zagubionych chłopców:-)))ale pewnie dzięki temu mamy nad nimi przewagę
                  (też patrz wątek o mińskiej prasie:))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka