plebskrzysztof
02.04.07, 14:08
poniedziałek , 2 kwietnia Imieniny: Władysława, Franciszka i Teodozji
CZY SĘDZIA, TAK SAMO JAK LEKARZ, POWINIEN PONOSIĆ OSOBISTĄ ODPOWIEDZIALNOSC
ZA WYRZĄDZONE SZKODY?
TAK - ZAWSZE - to etyczne, nikt nie powinien być ponad prawem
TYLKO GDY UDOWODNI MU SIĘ WINĘ- konieczna możliwość oskarżenia sędziego do
sądu dyscyplinarnego
NIE MAM SWOJEGO ZDANIA - nie interesuję się takimi sprawami
NIE - CHRONI GO IMMUNITET - może oszukiwać ludzi i nie ponosić
odpowiedzialności
Wyniki
Komentarze
Zapraszam na stronę internetową "Afery Prawa", gdzie między innymi:
Strony płatne
Lista Czyżewskiego
Lista agentów SB szefa MSW Antoniego Macierewicza
Rzeszowska lista "Solidarności" i Grupa Ujawnić Prawdę - nazwiska tajnych
współpracowników służb bezpieczeństwa PRL
CZARNA LISTA POLITYKÓW
KANDYDACI NA PREZYDENTURĘ W POLSCE NA 2005R.
KIM NAPRAWDĘ JEST PREZYDENT R.P.????
Dla kogo elitarne stowarzyszenie "ORDYNACKA"???
ANDRZEJ ZOLL - Czyj to rzecznik? - na pewno nie polskich praw i interesów...
Ruski Cimoszewicz na prezydenta RP?
TAJNE - JAWNE TAJEMNICE PAŃSTWOWE?
Pomoc
Czasopismo jest prowadzone przez społecznie zaangażowane osoby. Jednak musimy
opłacać łącza, serwer, telefony, wynajem biura dla redakcji i stowarzyszenia,
materiały biurowe itd. Każdy, kto chce wspomóc Niezależne Wydawnictwo "AFERY
PRAWA" i Ruch Ochrony Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją, to osobiście
proszę o wysłanie przelewu na konto: BPH SA 13 1060 0076 0000 3040 0144 2338
To ułatwi mam działanie, udzielanie pomocy osobom poszkodowanym, jak też
wysyłanie porad prawnych oraz interwencje w sądach i urzędach.
Chętnie też zamieścimy logo sponsorów i informacje reklamowe dla firm.
I kolejny przedruk z "Afer Prawa"
Krzysztof Maciąg - "Kwiatuszki" dr neurolog, ściśle powiązanej z prokuraturą
i policją w Mińsku Mazowieckim - są coraz bardziej pachnące…tyle, że
pierdlem! To po prostu „bomba”! 2007-04-02
Otrzymałem kolejny kwiatuszek! I tym razem nie bombę od „pani doktór
neurolog", którą podłożyła już raz – rzecz jasna nie swoimi osobistymi
rączkami - pod maskę samochodu pożyczonego przeze mnie od znajomych, (o czym
pisałem wcześniej na str. Afery Prawa) czy „bombę narkotykową”,
ale „genialne" Postanowienie Prokuratury w Mińsku Mazowieckim, podpisane
przez prokuratora Ireneusza Olszaka (w moim rankingu najgorszych mińskich
prokuratorów - zdecydowanie drugie miejsce po jego koleżce po fachu -
Maksymilianie Zboina...)
Otóż pan prokurator w postanowieniu z dnia 1 lutego, które nie wiedzieć czemu
wysłał dopiero 02 marca (miałem czas na odwołanie do 27 marca, co oczywiście
uczyniłem,) zatwierdził przeszukanie zajmowanych ( i wynajmowanych) przeze
mnie pomieszczeń przy ulicy Majowej 23 w Halinowie - Hipolitowie. Pisze oto
pan prokurator (sygnatura 1 Ds 195/07/D cyt: " (...) przez funkcjonariuszy KP
w Halinowie, oraz zatrzymanie podczas tej czynności przedmiotów (gówno prawda
był jeden "przedmiot" samochód Espero użytkowany przeze mnie za zgodą, a
wręcz na wyraźne życzenie rzekomo pokrzywdzonej przyp. K.M.))., w świetle
treści zeznań Danuty Marchel – Nieleszczuk (czyli – słynnej krętaczki,
podpalaczki etc, przyp. K.M.) oraz przedłożonych przez nią dokumentów było
zasadne i nastąpiło w sytuacji nie cierpiącej zwłoki. W związku z powyższym
zgodnie z przepisem art. 220 paragraf 3 kpk, czynność mogła zostać
przeprowadzona bez uprzedniego wydania postanowienia prokuratora w tym
przedmiocie"...
Totalna bzdura! Po pierwsze - jak się wysypał podczas przesłuchania jednego
ze świadków niejaki policjant Mucha z KP w Halinowie (oczywiście "dowodzący"
tą akcją) nieprawdą jest, że samochód zginął spod gabinetu doktor – neurolog
danuty nieleszczuk (u mnie pisanej już zawsze z małej litery) w Mińsku
Mazowieckim pół godziny przed akcją policji?! On jej w ogóle nie zginął, bo
sprezentowała mi go, w zamian za porady prawne i jeździłem nim od 17
listopada 2006 r.?! Nie raczyła tylko podpisać przygotowanej – też na jej
życzenie – umowy kupna - sprzedaży W dniu akcji policji najpierw zadzwonił do
mnie "lewy- podstawiony - klient" rzekomo szukający natychmiastowej pomocy
prawnej. danucie marchel - nieleszczuk potrzebny był prawdziwy adres, którego
nie znała mimo permanentnego jeżdżenia jej synalka w rejonie ulicy Majowej,
Znać go po prostu nie mogła, bo akurat ten budynek po wytyczeniu ulicy
Majowej – wówczas - nie miał w ogóle adresu...
danuta marchel-nieleszczuk "na gębę" (bo nie ma stosownego zapisu u oficera
dyżurnego KPP w Mińsku Mazowieckim) zawiadomiła, że jej ukradłem samochód pół
godziny wcześniej... Czyli jak zwykle kłamała! Na podstawie jej bzdur
opowiadanych na okrągło KP w Halinowie dostała nie wiadomo nawet od kogo z
KPP w Mińsku Mazowieckim, polecenie odebrania samochodu. Oczywiście nie było
nakazu prokuratorskiego, bo być nie mogło! Nie chciałem awantur, bo jak bym
się uparł, to samochodu wówczas nie oddałbym, a na 48 godzin by mnie nie
zatrzymano, bo ściągnąłem świadków. - przeczuwając podstęp "klienta"…
Jednak "dla dobra" synka pani doktor piotrusia m.- nota bene drobnego
gangsterka, który postanowił spalić sobie samochód "vitarę" i wyłudzić
wysokie odszkodowanie, bo przestała mu się podobać i przejściowo musiał czymś
jeździć, nie przedłużałem tej parodii i oddałem zarówno kluczyki, jak i dowód
rejestracyjny. Zastanawiające jest, skąd u złodzieja - jakim w myśl
zawiadomienia pani doktór niewątpliwie byłem-dowód rejestracyjny, który pani
doktór zapewne trzymała za świeżo przerobionym biustem?!!!. Radosne
towarzycho ze stojącą i trzymającą się pod boki "herszt-danutą" miało
oczywiście kłopoty z uruchomieniem samochodu, który rzekomo znali jak własną
kieszeń, a nie znali bo praktycznie nigdy nim nie jeździli (samochód przez
długi czas był użytkowany w pensjonacie w Zakopanem, a rzekomo pół godziny
wcześniej podobno nim się poruszali...). Ponieważ zakazałem skutecznie, żeby
ta Qurwa i jej pomiot przekroczyli granice posesji w Hipolitowie, a
policjanci jęli wypychać samochód, ubaw był po pachy. I takie oto jasełki
zatwierdza swoim podpisem niejaki Olczak. Kolejny wstyd tej prokuratury po
słynnym "końskim skandalu" z antydatowanym postanowieniem prokurator Teresy
D. i kilkoma jeszcze większymi wpadkami... o czym kiedy indziej, bo
nazbierało się tego sporawo...
KRZYSZTOF MACIĄG
PS. Ostatnie wydarzenia, w tym spalenie użytkowanego przeze mnie samochodu
pod domem w Hipolitowie pozwolą na wznowienie śledztwa dotyczącego – rzekomo,
albo nie rzekomo przez pomyłkę - spalenia samochodu sąsiadki redaktor
naczelnej „Bez znieczulenia” i dziennikarki “Afer Prawa” Małgorzaty Madziar
w lipcu 2006, bowiem ze względu na prawdopodobną wielce tożsamość
zleceniodawczyni - sprawa nabrała nowego wymiaru, a może wreszcie i tempa...