Dodaj do ulubionych

Maciek a mpdz...

19.01.05, 12:35
Zastanawiałam się, czy o tym pisać, bo znowu wieje od nas pesymizmem...
Ale.., byliśmy ostatnio z Maćkiem u okulisty na badaniu dna oka. Okulistka
spojrzała na Maćka i zapytała, czy go rehabilitujemy. Mówię, że tak. Ona na
to: "bo on ma porażenie mózgowe, prawda ?" No ja naiwna nie sądziłam, że to
aż tak widać. U nas od początku ten temat podejrzenia mpdz się przewijał, ale
ja naiwnie wierzyłam, że okaże się, że to zwykłe problemy z napięciem. Teraz
to już tracę wiarę. Ja wiem, że to nic nie zmienia, że trzeba dalej ćwiczyć.
Ale moim zdaniem rokowania są gorsze. Zresztą idzie nam jak po grudzie.
Maciek jest bardzo opóźniony psychoruchowo, właśnie najgorsze jest to, że
także psychicznie, nie tylko ruchowo. Nasz rehabilitant przyznał, że
podejrzewa mpdz 2go stopnia. Ja wiem, że on nie chce ferować wyroków,
szczególnie jak widzi jak mnie to pognębia. Muszę z niego wyciągać. Ale ja i
tak podświadomie czuję, że to nie jest takie zwykłe obnizone napięcie.
Boję się droga wróżko Mami, że nic z tej spacerówki na wiosnę nie będzie...
A ręce to dramat po prostu. Wszystkie zabawki parzą, jedyne w co mozna
powalic łapami to piłka, ale żeby wziąć coś do ręki ?? Uchowaj Boże, to grozi
poważnymi konsekwencjami :)))
No dobra, kończę bo mnie ponosi...
Ale chciałam zapytać dziewczyny, które tez dłużej walczą z tym cholernym
napięciem, czy ktoś wogóle im coś mówił o mpdz ? Czy nie ma wogóle takiego
tematu ?
Obserwuj wątek
    • magggi Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 13:01
      Słyszałam, że mądrzy specjaliści wstrzymują się, obecnie, z orzekaniem MPD
      aż dziecko ukończy 2 lata, także Maćkowi jeszcze daleko. Skąd wiesz, że nie
      nastąpi jakiś przełom i Maciek nie pójdzie jak burza? Przecież jest takich
      przypadków mnóstwo. Na pociechę powiem Ci, że niektórzy lekarze rzeczywiście
      szafują tym przerażającym dla nas określeniem "MPD". Ostatnio w szpitalu p.
      anestezjolog przy wywiadzie: -Córka ma stwierdzone MPD?
      -A skąd u licha pani to wytrzasnęła? (idiotko- chciałam dodać).

      A to, że Wam idzie jak "po grudzie", to cóż... witajcie w klubie, u nas nie
      gruda, a grudzisko, tym bardziej, że mała zbliża się do roczku i jak pomyślę co
      wyczyniają rówieśnicy, to skóra mi się jeży!!!
    • fajka7 Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 14:18
      mpd działa na zasadzie hasła przyklejanego wszedzie naokoło, gdy nic lepszego
      nie ma pod ręką; w naszym przypadku to hasło padło setki razy i wyłącznie w
      przypadku lekarzy specjalizacji zupełnie niezwiązanych z tematem; okulista
      widzi tylko opoznione dziecko, ktore słabo sobie radzi, wiec wyskoczenie z mpd
      samo mu sie narzuca - zwlaszcza gdy dziecko jest wiotkie i niczym nie rusza,
      stereotyp i tyle; myslisz ze okulisci albo dermatolodzy maja blade pojecie o
      obnizonym badz podwyzszonym napieciu, bo ja jestem pewna, ze 99% z nich nigdy o
      tym nie slyszalo, tak jak wieszkosc smiertelnikow;
      ja nie twierdze co dyrektorowi jest lub nie jest, ale nie polegaj na opinii
      okulisty!
      moj rycerz nie jest w rewelacyjnej kondycji, ale robi postepy caly czas,
      ostatnio wyraznie przyspieszyl i nic nie wskazuje na to, zeby to sie mialo
      nagle zatrzymac, co pozwala mi sadzic, ze osiagniemy w miare przywoity finisz
      (czyli samodzielne przemieszczanie sie);jednak przez bardzo dlugi czas, ponad 2
      lata, wygladalo to naprawde nieciekawie i nie wiem czy nie gorzej niz u ciebie;
      jesli chodzi o rece rownie dobrze moglby ich nie miec tyle z nich bylo pozytku;
      ja nie wiem iza co bedzie z tymi naszymi dziecmi, ale na pewno w przypadku
      twojego maciusia jest za wczesnie na stawianie jednoznacznych opinii i to w
      dodatku tych najpowazniejszych; a slowo "rokowania" wybij sobie z glowy, nie ma
      czegos takiego jak rokowaia w przypadku niespelna rocznego malucha, ktoremu do
      konca i na pewno nie wiadomo co dolega, a wiadomo z kolei, ze musi przejsc
      dluga droge rehabilitacji, zeby poskladac sie do kupy, zatrybic pewne rzeczy i
      wtedy dopiero pokazac co potrafi;
      nie jest zdrowy i sa rzeczy ktorych sie cofnac nie da ani zmienic, ale to wcale
      nie oznacza, ze czeka go mierne, godne pozalowania zycie - to zreszta sa bardzo
      wzgledne sprawy - to oznacza, ze macie dodatkowy obowiazek zrobic co sie da,
      zeby byl szczesliwy; a na te chwile z tego co piszesz ja nie widze zadnych
      uwarunkowan wykluczajacych te opcje.
      buziaki F
      • mruwa9 Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 15:02
        Wiele osob z mpdz ma IQ w normie, jest w stanie ukonczyc studia i funkcjonowac
        samodzielnie w przyszlosci (z niewielka pomoca z zewnatrz). czy to ma
        znaczenie, czy jest potwierdzone rozpoznanie, czy nie? Nasze dzieci wymagaja
        tak czy owak szczegolnej stymulacji, bez wzgledu, jak sie nazwie ich
        przypadlosc...i nie ma to wplywu na ich dalsze zycie, czy nazwiemy to mpdz czy
        jakkolwiek inaczej. Rzeczywistosci ani nie zmienimy, ani nie mozemy cofnac
        czasu, mozemy sie zloscic na los, ale to nie zmieni sytuacji naszych dzieci.
        Pozostaje nam je kochac i rehabilitowac.
    • gabi11 Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 16:45
      Dla mnie mpdz to taka etykietka pod która mieści się strasznie wiele róznych
      rzeczy. Staram się nie myśleć czy Michasiowi przykleją taka etykietkę czy nie.
      Obawa istnieje. Jednak tak naprawdę to czy się będę zamartwieć czy nie
      kompletnie nic nie zmieni.
      W przypadku mojego synka słowa o mpdz jeszcze nie padły z ust lekarza. Wiem
      jednak że do skończenia 1- go roku życia nikt nic pewnego nie powie.
      Sama podpytywałam rehabilitanta i stwierdził że on raczej nie widzi tu takiego
      niebezpieczeństwa.
      Odpowiadając na twoje pytanie: temat jak najbardziej jest, obawa jest... ale i
      nadzieja że bedzie ok.

      Asia
    • martamila1 Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 17:34
      Piotrus mial robione USG glowki i lekarz stwierdzil asymetrie komor mozgowych..
      Zapytalam wiec czy to moze oznaczac jakis rodzaj porazenia mozgowego. W
      odpowiedzi uslyszalam ryk lwa: CZY JA UZYLEM TAKIEGO OKRESLENIA???!!!! Rany,
      slychac go bylo chyba na drugim oddziale. Dopiero pozniej dowiedzialam sie ze u
      takich maluszkow (Piotrus ma 5 mies) nie stawia sie nigdy diagnozy mpd.
      Natomiast wczoraj bylismy u neurologa... I dowiedzialam sie ze on jeszcze nie
      wie czy to mpd, ale jesli tak, to juz dzis wie jaki to rodzaj porazenia....
      Super, nie ma co...
      • fajka7 Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 18:49
        no wiec ja sie zgadzam z mruwa w kwestii takiej, ze mpd nawet rozpoznane nie
        dyskwalifikuje absolutnie dziecka i jesli chodzi o jego przyszlosc nie musi byc
        wyrokiem i bardzo czesto nie jest; nie warto gdy dziecko jest male i nic sie
        nie da przewidziec przywiazywac sie za mocno do tego terminu, bo jest zbyt
        niekonkretny;
    • madzik78 Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 19:20
      Rzeczywiscie u nas na prawo i lewo szafuje sie okresleniem porazenie,nawet
      rehabilitanci to mowia ,ze lekarze zdecydowanie naduzywaja tego slowa i czesto
      niestety przedwczesnie,oczywiscie problem nie zniknie tylko dlatego ze go nie
      nazwiemy ale jak wszyscy pisza nie mozna na 100% tego okreslic przed
      ukonczeniem roku..U nas nikt nie podejrzewa a nawet jak kiedys spytalam czy
      jest takie podejrzenie to lekarka na mnie nakrzyczala ze nie..Ale Iza powiedz
      czy to cos zmienia,wiem ze latwo sie mowi ale przeciez kochasz Maciusia
      najbardziej i nic tego nie zmieni,a rehabilitowac trzeba,u nas tez idzie wolno
      ale mnie ciesza najmniejsze efekty.Nie sugerowalabym sie w ogole stwierdzeniem
      okulisty.Dzieci z obnizonym napieciem wolniej sie rozwijaja i trudniej
      wypracowac efekty ale ze beda,jestem pewna..pozdrawiam..
    • iza_luiza Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 19:36
      Dzieki dziewczyny za wsparcie :)
      Oczywiście, że Maćka bardzo kocham i w tej kwestii nic to nie zmienia. Martwię
      się tylko co z nim będzie. U nas to mpdz przewija się od początku. Pisałam już
      kiedyś, że juz w poradni reh. neurologicznej jak Maciek miał ok. 1,5 mies.
      stwierdzono u niego obustronne połowiczne porażenie mózgowe, co mam nawet na
      pismie. Wtedy się pocieszałam, że u tak małego dziecka nie mozna tego
      stwierdzić, tak jak i wy piszecie. Ale teraz myslę, że nie mam co chowac głowy
      w piasek, widocznie problem jest poważniejszy niż myślałam. Narazie mam chaos
      we łbie, muszę to sobie jakoś poukładać, stawic temu czoła. Ale na pewno
      bardziej pesymistycznie patrzę w przyszłość niż wtedy na samym początku, kiedy
      jeszcze wydawało mi sie, że wszystko da się "wyćwiczyć".
      Teraz już nie mam takiej pewności, chociaż bardzo bym chciała dać się
      pozytywnie zaskoczyć...
      • mruwa9 Re: Maciek a mpdz... 19.01.05, 22:22
        To chyba naturalne, ze majac dziecko specjalnej troski mamy okresy wzlotow i
        upadkow, zwatpien i zalaman, dlaczego akurat my, nasze dziecko, co komu
        zawinilismy, itd. Ale to nie zmienia faktu, ze przede wszystkim musimy dzialac,
        stymulowac na maksa, walczyc.. i kochac, przytulac jak najwiecej. Bo to tez
        element rehabilitacji. Nie wiemy, jaka przyszlosc czeka nasze dzieci, czy sa w
        stanie dojsc do sredniej krajowej, czy odbija sie wczesniej od jakiejs bariery
        nie do przeskoczenia. Tyle, ze martwiac sie nic nie zmienimy. Pozostaje
        cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc...
        • marta_i_koty Re: Maciek a mpdz... 20.01.05, 00:28
          Mam syna z mpdz. Szymek ma prawie 10 lat, IQ 130 i jest zupełnie samodzielny (
          lekko utyka na prawą nogę i jest leworęczny ). Postawienie diagnozy ( miał już
          skończone 3 lata, a pełne objawy od 10 m-ca, ale jakos nikt z IMiDz nie przejął
          sie tym zbytnio...) pozwoliło zacząć odpowiednia rehabilitację, bo wcześniejsze
          propozycje, to szkoda gadać...Wyszedł z tego... Gdy mój mąż usłyszał, że
          dziecko ma mpdz, mało nie padł... Ale zapewniam Cię, że nie taki diabeł
          straszny, jak go malują. Lekarze uważali, że Szymek będzie warzywem (wylew do
          OUN III/IV stopnia )... A przeciez jedna postać mpdz nie równa się innej... Nie
          ma sensu martwić sie na zapas, dobry rehabilitant to połowa sukcesu. Marta
          • magda_poland Re: Maciek a mpdz... 20.01.05, 00:52
            Zgadzam się z koleżankami,że jak zwał, tak zwał-ćwiczyć trzeba. Wiesz, że mam
            bliźniaczkę z mpdz, więc ta tematyka jest mi bliska. Widziałam dziesiątki osób
            z mpdz i każdy przypadek jest INNY. Ola przez pierwszy rok życia nie robiła
            NIC, dopiero przypadkowo (mama trafiła do innego lekarza na pierwszy nasz
            bilans) od razu stwierdził porażenie. Mama przeżyła szok, bo słyszała zewsząd
            uspokojenia, że wcześniak,że dzieci rozwijają się w swoim tempie. Teraz Ola
            chodzi o kulach i mieszka sama, wiele rzeczy potrafi zrobić sama. Twoim
            zadaniem jest wychować SZCZĘŚLIWE dziecko, zdrowie fizyczne to nie gwarancja,że
            Twoje dziecko będzie takie. Ono wcale nie jest gorsze, może wydaje ci się
            uciążliwsze, chociaż i zdrowe dziecko, wiesz sama, daje nieźle w kość. Moja
            zawsze uśmiechnięta przyjaciółka, pogodna i przyjacielska to dziewczyna na
            wózku, nie mająca więcej niż 1 m wzrostu. Myślę, że to bardziej rodzice są
            przerażeni sytuacją i nie mogą się z nią pogodzić niż dzieci. I jeżeli tylko
            rodzice nie dadzą im odczuć,że są inne i gorsze, to będą szczęśliwe. A zresztą,
            co ja tu piszę...ty przecież wiesz to doskonale. Iza, trzymaj się i nie daj się!
    • mami2 Re: Maciek a mpdz... 20.01.05, 11:37
      Izka! Na Boga! Przecież niedalej jak miesiac temu pisałas ze Maciek zaczał
      trzymac głowę i powoli "jarzyc" ze w ogole ma ręce;) Daj mu troche czasu.
      Spokojnie kochana...Tak jak juz Ci kiedys pisałam, będzie to moze trwało u
      niego dłużej niz u innych, ale wierzę w to ze się nauczy wszystkiego.
      Oczywiscie to ty znasz synka najlepiej, ale o co Ci chodzi z tym opóxnieniem
      psychicznym? Ze co? Ze się ksiązkowo nie zachowuje w tej sferze? Przeciez w
      ruchowej tez się nie zachowuje ksiązkowo. A jednak się uczy. Iza! On ma dopiero
      9 miesięcy. Kazda z nas bedzie się musiala pochodzic z tym, że nasze dzieci
      mogą miec pewne trudnosci w przyszłości. Jedne mniejsze, inne wieksze. Mateusz
      jest tu chyba dzieckiem z najmniejszym deficytem, a jednak teraz, po prawie
      dwóch latach widzę, że niektórych zadań już nigdy nie wykona precyzyjnie: siad
      prosty z podkurczoną lewą nóżką czy kłopoty z precyzją w dłoniach. I wiesz co?
      Wcale a wcale się tym nie przejmuję. Ciągle mi dżwieczą w uszach te słowa
      sprzed 20 miesięcy ze to mpdz. Ale to tez juz pisałam: to taka diagnoza
      wytrych: lepiej rodzica przestraszyc niz miec go potem na karku, że lekarz nie
      dopatrzył. A moze i my mamy mpdz? Bo kto tak naprawdę wie ile jego odmian i
      natężen?
      No i kochana! O wiosnę to ty się nie martw. Z tego co widze za oknem to się
      zima za nas bierze. Tak więc, myśl spokojnie o tej spacerówce;) Głowa do góry!
      Aha! Jeszcze o tych rękach. Ileż ja się naczekałam, aż "puszczą"....
      Widziałam Maciusia na zdjęciach. Prześliczne chłopaczysko. Jak wszyscy nasi
      chłopcy z "silnym uściskiem w pięsciach":)
      • marta_i_koty Re: Maciek a mpdz... 20.01.05, 23:03
        szymek chodzi do masowej szkoły, gra w piłkę nożną, bawi sie w berka, jeździ do
        szkoły autobusem szkolnym (sam ), ludzie nie wierzą, że coś mu jest...
        Lekarze nie wierzyli, że "coś z niego będzie"... Radzili mi umieszczenie go w
        domu opieki, miał (wg nich) być głęboko upośledzony... A facet jest super!
        A Twój synuś jest jeszcze malutki, skąd ten pesymizm?
    • pestka_wp Re: Maciek a mpdz... 21.01.05, 08:12
      Witaj
      Mója Danielek /16 mieisęcy/ ma zdagnozowane już MPD typu Diplegia Spastica
      czyli dot głównie nózek. POwiem ci jak u nas z tym wszystkim było, również
      długo sie łudziłam że to tylko wzmożone napięcie zresztą lekarze taki mi mówili
      aż w końcu jak zbliżał sie roczek małego nerolog prowadzacy stwierdził ze to
      jednak MPD a potem inny jeszcze potwerdził. Rehabilitowany był od małego chyba
      od 3 iesiecy skończonych ale jakoś nie było widzać efektów, nienawidził pozycji
      na brzuszku oj jak bardzo, opanował obroty dopiero w 11 miesiacu życia ale
      potem szło szybciutko za miesiac było już pełzanie co prawda nie do końca
      prawidłowe a potem za 2 raczkowanie. w tej chwili pnie sie szybko do góry stoi
      przy meblach i próbuje chodzić wzdłuż nich, widzę ż ezaczeło to wszystko
      puszczać samo po pewnym czasie. POzostało nam jeszcze z nieprawidłowości stanie
      na paluszkach i nie potrafi badz nie lubi siadać do siadu normalengo woli
      wszystko robić sobie z pozycji klęczącej, ale może jeszcze to opanuje. Precyja
      raczek jeszcze zostawia trochę do życzenia ale widze też że jest coraz lepiej.
      A ogólnie to bystry wesoły ch lopczyk który nie odbiega intelektualnie od
      rówieśników. U Was też tak moze być że długo długo nic a jak ruszy to
      szybciutko do przodu.

      Pzdr
      Dorota M. z Danielkiem /29-09-2003, ur 31/32 tyg ciąży, MPD/
      Kontakt: g-g 4535547 e-mail pestka_wp małpa wp.pl
      zdjęcia: foto.onet.pl/albumy/album.html?id=24897&q=Danielek&k=3

    • iza_luiza Re: Maciek a mpdz... 21.01.05, 11:07
      Wiem, może za wcześnie na ten pesymizm, ale wynika to z tego, że Maciek poza
      owym nieszczęsnym mpdz ma jeszcze wadę OUN. Sama w sobie wada nie jest
      najgorsza, ale w połączeniu z mpdz daje mu niestety niezbyt dobre, że użyję
      jeszcze raz tego słowa (przepraszam Fajka :)))) rokowania. Przez wadę Maciek ma
      utrudnione przetwarzanie bodźców przez mózg, bo brakuje u niego jednej części
      niezbędnej do ich przetwarzania. Aczkolwiek wiele dzieci z tą wadą świetnie
      sobie radzi bo mózg potrafi wytworzyć dodatkowe połączenia, obejścia, jakoś to
      nadrobić. U Macka natomiast przez to napięcie dodatkowo utrudnione jest
      odbieranie bodźców, bo on ich sobie wogóle nie dostarcza. Nie bierze nic do
      rąk, nie interesuje go nic na tyle, żeby się do tego jakoś próbować dostać.
      Mało więc, że ma utrudnione odbieranie i przyswajanie bodźców przez mózg, to
      jeszcze ma utrudnione ich odbieranie. Stąd mój pesymizm :(((
      Że się tak wyrażę to mpdz u niego dolało tylko oliwy do ognia. Niezbyt to
      trafne, ale nie chciałam pisać o gwoździu...
      • agabu Re: Maciek a mpdz... 21.01.05, 12:57
        Mój Maciek nie chciał bawić się żadnymi pluszakami, grzechotkami itp.
        Oczy zaświeciły mu się tak naprawdę dopiero, jak dostał pierwszy samochodzik
        typu resorak. Nie jeżdził nim na początku oczywiście, tylko trzymał w rączce
        (nawet niekiedy w tej nieszczęsnej prawej)
        I tak mu zostało do dzisiaj. Nic może nie istnieć poza samochodami i pociągiem
        (im bardziej wygląda to "prawdziwie", tym lepiej) No i musimy kupować gazetę
        typu "Auto+" - żadne bajki, nic z tego, tylko samochody, kierownica, tablica
        rejestracyjna, nie to nie jest Porsche tylko Corvetta, itp
        Mówi niewiele: mama tata baba buła, daj tak nie
        Wczoraj doszło nowe słowo - wracam późno do domu, mąż siedzi z Maciem na
        kolanach i mówi: Maciu, powiedz mamie, jak się nazywa nasz samochód", a Macio
        na to "Toyota!"
        Ech, dla takich chwil wart żyć
        Pomyśl, może samochodziki? Może wwzystkie maćki mają tak jak mój?
        Agata
    • monkastonka Re: Maciek a mpdz... 21.01.05, 14:43
      U mojego Maciusia pani dr wykluczyła MPDZ dopiero po 1 i 3 miesiącach
      Trzymaj się
      Wiem że może biednie napisałam ale u mnie też pesymizm ale musiałam ci to
      napisać
      Całuski trzymajcie się !!!!!
      • agabu Re: Maciek a mpdz... 21.01.05, 15:20
        Monka,
        może ku pokrzepieniu Izy powinnyśmy założyć wątek "nasze coraz zdrowsze Maćki"
        Agata
        • monkastonka Re: Maciek a mpdz... 21.01.05, 15:50
          Agatko świetny pomysł :):):)
          Trzymaj się
          Buziaczki dla Maciusia
          Mońka i Maciuś papatki
          klan Maćków
    • judytak Re: Maciek a mpdz... 24.01.05, 23:38
      ja od początku słyszałam tylko "stan po wylewie"
      uznałam, że pewnie to jest "politycznie poprawne" określenie porażenia
      mózgowego, więc nawet o to nie pytałam...
      niedawno zostałam oświecona, że wylew może a nie musi prowadzić do mpd, i że
      czy w danym prypadku prowadził, czy nie, to można powiedzieć dopiero po latach

      u nas zwrot mpd pojawił się w połączeniu z określeniem "postać poronna",
      gdzieś po skończeniu przez dziecka 5 lat

      czyli wtedy, kiedy już było dobrze ;o)

      a jeszcze ci powiem, że mój syn w swoje pierwsze urodziny jedynie co opierał
      się na rękach leżąc na brzuchu, i kręcił się w kółko
      nie siedział, nie stanął na czworakach, nie gaworzył, no jadł ładnie, jak się
      go karmiło łyżeczką...

      przełom nastąpił w wieku ok. 2,5 roku - zaczął chodzić, zaczął mówić, no i
      przestał ciągle chorować...

      poszedł do przedszkola w wieku 4 lat, teraz chodzi do zerówki (z rocznym
      opóźnieniem), całkiem już przyzwoicie czyta, nawet rysować potrafi (nie za
      dobrze...), jest absolutnie samodzielny (pod warunkiem, że ubranie nie ma
      guzików, a buty sznurowadeł ;o)), jest dwujęzyczny, uczy się trzeciego...

      jeszcze coś - dzieci z uszkodzeniem mózgu mają coś wspólnego w wyglądzie, nie
      takie malutkie, kilkumiesięczne, ale starsze, w wieku przedszkolnym, w wieku
      szkolnym

      mają taką szczupłą podłużną głowę - tylko nie krzyczcie na mnie, pewnie często
      jest inaczej, ale często jest właśnie tak, przypomnijcie sobie córkę Ewy
      Błaszczyk, po wypadku, moje dziecko jest do niej tak podobne, jakby byli
      rodzeństwem...

      pozdrawiam
      Judyta
      • iza_luiza Re: Maciek a mpdz... 25.01.05, 09:37
        Maciek ma taką podłużną główkę, spłaszczoną w wymiarze strzałkowym, od
        urodzenia. Przez to zresztą neurolog wysłał nas do neurochirurga, bo
        podejrzewał przedwczesne zarastanie szwów.
        Ale słyszałam też, chyba od rehabilitanta, że to nic takiego, że często dzieci
        tak mają i że to taki "amerykański" model czaszki :)))
    • ewaniew Re: Maciek a mpdz... 25.01.05, 13:44
      To jeszcze ja sie dołożę :))
      Filip wg zapewnień lekarzy (w drugim miesiącu zycia !) mial byc warzywem - 1
      pkt Apgar, wylewy 3/4, no po prostu koszmar :(
      Kazali ćwiczyć to ćwiczylismy :)) i wiecej i więcej ..jakoś około drugiego roku
      zycia nazwali to co nas spotkało porażeniem mózgowym, tetraplegia spastica :))
      a Filip juz chodził i jakoś ta diagnoza nas zupełnie nie zdołowała patrzylam
      tylko na kartkę i dziwiłam się że to co napisali nijak sie ma do mojego syna.
      teraz Filip jest już pięcioletnim facetem, pojawilismy sie na rehabilitacji
      (ciągle coś ćwiczymy), a nasza pani doktor jak nas zobaczyła to stanęła i
      mówi ...oj ja zupełnie nie wierzyłam, ze oni (Filip ma brata bliźniaka w
      troche "lepszym" stanie) beda chodzic..a ja jej podziekowałam za to, ze nam
      wtedy tego nie powiedziała:).Filip jest super facetem (po testatch -
      inteligencja wieku na 6 lat), biega, pluszcze się w wodzie i jest wesołkiem
      jakich mało - a no jeszcze ma epilepsję, ale na razie udaje sia ja kontrolowac
      farmakologicznie :)) Pozdrawiam i samozaparcia zyczę :)) Dodam, że ja niwiele
      oprócz ćwiczen pamietam z pierwszych trzech lat zycia naszych dzie...no na
      przykład nie pamiętma pierwszych ząbków, pierwszego jabluszka itd...po prostu
      biała plama tylko cwiczenia.......
    • smoki2 Re: Maciek a mpdz... 26.01.05, 16:06
      Jeszcze nie wiesz co Was czeka. Moj Dawid ma 2,5 roku i mpd. Okazalo sie ze
      stopien nie jest taki ciezki jak podejzewano bo mial nawet nie siedziec a
      chodzi tylko niezbyt ladnie.
      A co do rozwoju psychodcznego to dopoki dziecko nie wspolpracuje ciezko go
      okreslic. Dawid prawie nie mowi a pierwsze slowo powiedzial majac dopiero 16
      miesiecy wiec na testach wczesniej wypadal fatalnie.
      Teraz nadal mowa czynna jest oceniana slabo bo okolo 1 roku ale w mowa biernej
      czyli rozumieniu, rozwoj spolecznym itp nagle okazalo sie ze wyprzedza swoj
      wiek o prawie rok! Wg mnie tak bylo juz wczesniej tylko Dawid nie umial nam o
      tym powiedziec ani przekazac w inny sposob.

      Nos do gory. Ty musisz wierzyc w Macka do upadlego bo jak nie Ty to kto w niego
      uwierzy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka