iza_luiza
19.01.05, 12:35
Zastanawiałam się, czy o tym pisać, bo znowu wieje od nas pesymizmem...
Ale.., byliśmy ostatnio z Maćkiem u okulisty na badaniu dna oka. Okulistka
spojrzała na Maćka i zapytała, czy go rehabilitujemy. Mówię, że tak. Ona na
to: "bo on ma porażenie mózgowe, prawda ?" No ja naiwna nie sądziłam, że to
aż tak widać. U nas od początku ten temat podejrzenia mpdz się przewijał, ale
ja naiwnie wierzyłam, że okaże się, że to zwykłe problemy z napięciem. Teraz
to już tracę wiarę. Ja wiem, że to nic nie zmienia, że trzeba dalej ćwiczyć.
Ale moim zdaniem rokowania są gorsze. Zresztą idzie nam jak po grudzie.
Maciek jest bardzo opóźniony psychoruchowo, właśnie najgorsze jest to, że
także psychicznie, nie tylko ruchowo. Nasz rehabilitant przyznał, że
podejrzewa mpdz 2go stopnia. Ja wiem, że on nie chce ferować wyroków,
szczególnie jak widzi jak mnie to pognębia. Muszę z niego wyciągać. Ale ja i
tak podświadomie czuję, że to nie jest takie zwykłe obnizone napięcie.
Boję się droga wróżko Mami, że nic z tej spacerówki na wiosnę nie będzie...
A ręce to dramat po prostu. Wszystkie zabawki parzą, jedyne w co mozna
powalic łapami to piłka, ale żeby wziąć coś do ręki ?? Uchowaj Boże, to grozi
poważnymi konsekwencjami :)))
No dobra, kończę bo mnie ponosi...
Ale chciałam zapytać dziewczyny, które tez dłużej walczą z tym cholernym
napięciem, czy ktoś wogóle im coś mówił o mpdz ? Czy nie ma wogóle takiego
tematu ?