kudlata00
24.01.05, 07:55
Nie sądzicie, że hasło "napięcie mięśniowe" pojawia się wraz z przyjściem na
świat każdego dziecka? Wcześniej nic się o tym nie słyszało, a teraz lekarze
wynajdują coś u wszystkich dzieci. Ja też byłam z dzieckiem u rechabilitanta
bo mały prężył się i wyginał do tyłu. To moje pierwsze dziecko i nie chciałam
niczego zaniedbać. Lekarz stwierdził wzmożone napięcie oraz asymetrię i
nakazał ćwiczyć. Ćwiczyliśmy przez 3 dni, ale ponieważ synek przy tych
czynnościach wychodził ze skóry (jak on wtedy wrzeszczał!!!) nie miałam
sumienia dręczyć go dalej.
Minął miesiąć. Dziś po diagnozie lekarza nie ma śladu - Karol po postu sam
nad tym wszystkim zapanował. Jest wesołym, radosnym i całkowicie sprawnym
dzieckiem.
Nie namawiam nikogo do ignorowania niepokojących objawów (i tak nie miało by
to sensu) Podchodzcie jednak do tego z pewną rezerwą. Rozmawiajcie z innymi
matkami, wymieniajcie doświadczenia. Tylko bez porównań - każde dziecko
rozwija się przecież inaczej.
Podrawiam