marchi1
08.09.05, 22:18
do rzeczy: Moja córeczka ma wzm plus asymetrię. Rehabilitowałam córkę vojtą
krótko, bo niecałe 2 miesiące. Po prostu nie dałam rady. Nie wierzę, że te
ćwiczenia nie bolą dziecka. Wsadzony palec między żebra, kiedy dziecko wyrywa
się i szarpie, do tego to "wyciąganie" szyi...to mi właściwie wystarczyło.
Dziecko rzeczywiście spało cudownie, było rozluźnione. Ale kiedy kładłam małą
na matę zaczynał się nasz koszmar. Jestem chyba za słaba psychicznie. Ja
naprawde wierzę, że te ćwiczenia pomagają, że to jest dobra, sprawdzona
metoda. Pomyślałam jednak o Bobathu i to był strzał w dziesiątkę! Być może to
metoda, która działa wolniej. Poczatkowo miałam też wrażenie, że właściwie
nic nie robię, bo w porównianiu z rehabilitacją Vojtą 4xdziennie, sama
pielęgnacja i ćwiczenia przypominające zabawę wydają się być czymś, co nie ma
prawa pomóc. Tymczasem jest ciągle poprawa. Córeczka wciąż robi postępy, a
ćwiczenia z rehabilitantką są oczywiście wyczerpujące, ale odbywają się w
dużej mierze z uśmiechem na twarzy mojego dziecka. Dziewczyny! Zauważyłam, że
większość matek ćwiczacych swoje dzieci Vojtą uważa tę metodę za świętą,
jedynie dobrą, bo może to pomaga słuchać rozpaczliwego płaczu dziecka. Nie
wszystkie matki oczywiście, może to zbyt upraszczam. Chodzi mi o to, że są
też inne metody. Jeśli nie dajecie rady, to naprawde Bobath jest o niebo
przyjemniejszy. I choć nie o przyjemność tu chodzi, to wiem, że mama, która
dowiaduje sie o poptrzebie rehabilitacji swojego dziecka jest często
zagubiona i bezradna, sama taka byłam. Trafiłam na Vojtę i myślałam, że tak
trzeba. A tymczasem....macie wybór! Pozdrawiam wszystkich! Życzę zdrowia,
zdrowia, zdrowia!!!!!!