Dodaj do ulubionych

Prowadzanie za ręce - po co?

24.10.06, 11:02
czy prowadzanie za ręce dziecka, które nie chodzi jeszcze samodzielnie ma
jakikolwiek sens? czy uczy czegokolwiek, czy tylko przeszkadza? młody ma 15 m-
cy, raczkować zaczął w wieku 12 m-cy (ONM). wstaje, chodzi przy meblach
bokiem, włazi na kanapę, schodzi tyłem. babcie koniecznie chcą prowadzać go
za ręce. czy przynosi to jakikolwiek pożytek? bo na pewno nie uczy
utrzymywania równowagi i chyba to trochę droga na skróty, mimo że kręgosłup i
mięśnie osiągnęły etap na którym nic złego chyba się nie stanie. mam wgrane
słowa rehabilitantki "stymulować, nie przyspieszać" i nie palę się do
prowadzania dziecka...
Obserwuj wątek
    • izzy69 Re: Prowadzanie za ręce - po co? 24.10.06, 13:52
      ja tam swoją prowadzam cały czas. Mam nadzieję,że może wkońcu załapie o co
      chodzi. Nie mogłabym tak stać obok , nic nie robić i czekać.
      • izabela1976 Nie prowadzać za ręce 24.10.06, 14:16
        Prowadzanie za ręce nie uczy utrzymywania równowagi.

        Jeśli już ktoś musi prowadzać to trzymajcie dzieciaczki za bioderka, tak by
        miały wolne raczki. Fakt, że ta pozycja nie jest wygodna, wręcz jest zmorą dla
        kręgosłupa rodzica.

        Ja tak prowadzam, bo mam prikaz od rehabilitantki. I chyba już powinnam zgłosić
        się na wymianę kregosłupa, tylko nie wiem gdzie :)
        • beataklaudia Re: Nie prowadzać za ręce 24.10.06, 19:28
          u mnie lekarz rehabilitacji podobnie zabronił prowadzić za ręce, tylko i
          wyłącznie za bioderka..
      • iwpal Re: Prowadzanie za ręce - po co? 24.10.06, 19:40
        >izzy69 napisała:
        a tam swoją prowadzam cały czas. Mam nadzieję,że może wkońcu załapie o co
        > chodzi. Nie mogłabym tak stać obok , nic nie robić i czekać.<
        To prowadzaj, skoro masz czystsze sumienie, ae wiedz, ze w ten sposób uczysz
        przyjmowania wadliwej postawy i złych wzorców ruchowych, skoro nie chodzi, to
        oznacza, że ne jest na to gotowa i powinna czworakować.
        Jeżeli rehabilitant każe prowadzac, aby dziecko nauczyło sie chodzić, to
        znaczy, ze dawno nie odnawiał wiedzy i ma stare poglądy na rozwój mózgu i
        rozwój ruchowy.
    • fionna Re: Prowadzanie za ręce - po co? 24.10.06, 15:17
      prowadzać można, jeśli zezwoli na to rehabilitant i w sposób przez niego
      określony (np. za kijek, albo za jedną rączkę, gdy nierównomiernie obciąża
      biodra, albo stabilizując biodra, ale to już zależy od dziecka i jego problemu)
      i ważne, żeby dłonie były odpowiednio ustawione i nie ciągnąć ich do góry (max
      na wysokości ramion)
      a jak babcie będą chciały, to powiedz, że lekarz zabronił, albo coś w tym stylu
      • stara_dominikowa Re: Prowadzanie za ręce - po co? 24.10.06, 15:53
        rozumiem, że w wypadku kiedy rehabilitant zezwoli i wskaże sposób może być to
        rodzaj stymulacji rozwoju i ćwiczenia?
        z babciami radę sobie dam, chodzi mi o to, czy mam rację czy nie, że jestem
        przeciwna prowadzaniu. wydaje mi się, że jak dziecko łyknie prowadzanie, nie
        będzie chciało samo próbować chodzenia przy meblach i ćwiczenia równowagi.
        podsumowując: jakie są korzyści prowadzania?
        • radlena Re: Prowadzanie za ręce - po co? 24.10.06, 22:25
          wtrace sie
          prowadzanie za rece nie jest zabronione,ale trzeba to robic dobrze...
          nigdy nie prowadzamy dziecka z rekoma w gorze :dziecko zazwyczaj chodzi wtedy
          na palcach(brak odpowiedniego obciazania stop), caly ciezar ciala spoczywa na
          rekach prowadzacego, cialo "wyprzedza" nogi dziecka, rece w gorze nie
          przygotowuja dziecka do ewentualnego upadku(brk reakcji obronnych-podpor)
          dziecko prowadza sie z rekoma na wysokosci jego barkow stojac za nim z tylu,
          lub stojac przodem do dziecka idac(rodzic) w tyl
          pozdrawiam
          • fionna Re: Prowadzanie za ręce - po co? 25.10.06, 08:38
            Bardzo ważny jest też sposób trzymania dłoni - najlepiej dać dziecku swój palec
            (ja daję tylko kciuk, resza palców zabezpiecza nadgarstek tylko w razie upadku,
            czy zachwiania), to dziecko ma trzymać rodzica za rękę. I kciuki dziecka mają
            być skierowane do góry.
            Prowadzanie to chodzenie w końcu - wyrabiają się mięśnie itd., poza tym dziecko
            uczy się chodzenia z rodzicem za rękę w pewnych sytuacjach - np. przy
            przechodzeniu przez drogę.
    • fionna Re: Prowadzanie za ręce - po co? 25.10.06, 08:42
      Jeszcze mi się nasunęła taka myśl - prowadzanie nie jest wskazane, kiedy
      dziecko normalnie się rozwija - wtedy niewskazane jest i sadzanie i prowadzanie
      itd. Niestety dziecko z problemem wymaga większej stymulacji - wolniej się
      rozwija, więc np. musiałoby przez pół roku chodzić tylko przy meblach. My
      dostaliśmy wręcz prikaz od rehabilitantki, że młody ma chodzić za rękę
      (oczywiście musiałam się nauczyć prawidłowego prowadzenia).
      • iwpal Re: Prowadzanie za ręce - po co? 25.10.06, 13:58
        >fionna napisała:
        > Jeszcze mi się nasunęła taka myśl - prowadzanie nie jest wskazane, kiedy
        > dziecko normalnie się rozwija - wtedy niewskazane jest i sadzanie i
        prowadzanie
        > > itd. Niestety dziecko z problemem wymaga większej stymulacji - wolniej się
        > rozwija, więc np. musiałoby przez pół roku chodzić tylko przy meblach. My
        > dostaliśmy wręcz prikaz od rehabilitantki, że młody ma chodzić za rękę
        > (oczywiście musiałam się nauczyć prawidłowego prowadzenia).<

        Dziecko z problemem, tym bardziej wymaga dluższej stymulacji w niskich
        pozycjach (czworakowanie, pełzanie), gdyż później osiąga dojrzałosc układu
        nerwowego do pozycji pionowej. A to oznacza równiez póżniejszą dojrzałośc
        innych funkcji poznawczych - percepcji wzrokowej, koordynacji wzrokowej i
        innych.
        Jestem zdruzgotana - tym, co piszecie o prowadzaniu i ciągle niskim poziomem
        świadomości.
        >My dostaliśmy wręcz prikaz od rehabilitantki, że młody ma chodzić za rękę<
        A potem bedziecie za to długo chodzić na SI, bo będą problemy z równowagą i
        koordynacją.
        • fionna Re: Prowadzanie za ręce - po co? 25.10.06, 14:34
          przepraszam - nie znasz naszej sytuacji, więc niech Ci ręce nie opadają - a
          zalecenia mamy od naszej rehabilitantki od SI, b.dobrej - dzięki niej młody w
          ogóle zaczął chodzić)
    • nunu Re: Prowadzanie za ręce - po co? 25.10.06, 14:32
      Zaczelam dawac synkowi palec kiedy potrafil juz sam (bez podparcia)stac, kucac
      i za wszelka cene staral sie utrzymac w pozycji pionowej przy poruszaniu (np.
      lapal mnie za noge/spodnie). Korzysc: nie raczkuje po blocie na placu zabaw.
      • radlena do iwpal 25.10.06, 19:13
        iwpal
        widac ze twoim idolem jest Wasza reha...k moze tak byc, ale nie wkladaj
        wszyskich dzieci, wszyskich rozpoznn do jednego wora....kazde dziecko jest inne
        i kazde ma inny problem
        nie zarzucaj innym ze ich wiedza jest nijaka...bo to niesmaczne
        pozdr
        • iwpal Re: do iwpal 25.10.06, 19:52
          >radlena napisała:
          iwpal
          > widac ze twoim idolem jest Wasza reha...k moze tak byc, ale nie wkladaj
          > wszyskich dzieci, wszyskich rozpoznn do jednego wora....kazde dziecko jest
          inne i kazde ma inny problem nie zarzucaj innym ze ich wiedza jest nijaka...bo
          to niesmaczne<

          Ok, nie bede nikomu niczego zarzucac, bo to nie idea tego forum.
          Jezeli poczułas sie osobiście urażona, to przepraszam za złe sformułowania.
          Nie mam idoli wsród rehabilitantów, moją pasją jest wiedza o neurorozwoju i
          szacunek dla jego prawideł. Nie jestem fizjoterapeutą, tylko psychologiem i
          terapeutą SI, mam okazję jednak na codzień obserwować różnych rehab. przy pracy
          i dalszy rozwój takze poznawczy dzeci, z którymi pracuja.
          • iwpal Re: do iwpal 26.10.06, 09:35
            Jeszcze dodam, ze najlepsze efekty w pracy mamy wtedy, gdy pracujemy w zespole,
            słuchając sie nawzajem, bo kazdy specjalista wnosi coś innego do terapii.
            • stara_dominikowa taaa... 26.10.06, 11:40
              hm, no to strasznie mi się rozjaśniło;) widzę, że jest spora rozbieżność w
              podejściu do tematu nawet wśród rehabilitantów.
              podobny problem z chodzeniem po domu boso/w obuwiu. boso (stopa pracuje itd.),
              czy w butach (twarda podłoga to nienaturalne podłoże dla małego homo-sapiensa).
              bądź człowieku mądry. lekarze też mówią każdy swoje.
              może tak: czy możecie polecić mi literaturę w temacie? z góry dziękuję.
              • fionna Re: taaa... 26.10.06, 13:49
                jeśli chodzi o buty - w przypadku zdrowego dziecka oczywiście boso,
                przed rozpoczęciem chodzenia dobrze jest się zjawic u ortopedy, ktory powie,
                czy trzeba buty, wkladki, czy na boso
                • stara_dominikowa Re: taaa... 26.10.06, 14:53
                  widzisz, a dlaczego boso? warunki naturalne, w których kształtował się nasz
                  gatunek to trawa, ściółka, w nagorszym wypadku ubita ziemia. czy twarda podłoga
                  z desek to nie zbyt duże wyzwanie dla małej stopy? mój ortopeda optuje za
                  chodzeniem boso, ale ja, mimo, że aktualnie bąbel hasa w skarpetkach - nie
                  jestem przekonana.
                  • fionna Re: taaa... 26.10.06, 15:01
                    im mniej warstw tym lepiej - but jest twardy i w jakis tam sposob ogranicza
                    stope, przez stope dociera do mozgu wiele bodzcow, buty mają przede wszystkim
                    chronic przed zimnem, czy uszkodzeniem
                    to tak samo jak z rekawiczkami - wyobraz sobie jedzenie czy pisanie w
                    rekawiczkach....
                    • radlena Re: taaa... 26.10.06, 19:28
                      co do prowadzania za rece...prowadzamy tyko wtedy kiedy dziecko jest juz na to
                      gotowe, napewno kiedy dziecko ma "zaliczony" etap chodzenia bokiem
                      czesto dzieci "do przodu" zaczynaja chodzc z pomoca "samochodzikow-
                      prowadzakow", tu malenstwu mozemy pomoc kontrolujac sama sytuacje, rece dziecka
                      pozostawiamy w spokoju....:-)
                      co do chodzenia :w butach czy bez....mnie zawsze uczono ze jezeli istnieje
                      mozliwosc i nie ma zadnych p/wsk typu : stopa plaska, stopa plasko-koslawa ),
                      stopy wiotkie, stopa konska,szpotawa itp to dziecko powinno chodzic boso tz w
                      skarpetkach(dom) i najlepiej po roznie ukszaltowanym terenie (piasek, trawa)-
                      latem
                      dzieciom do 3 roku zycia ksztaltuja sie luki stopy, "buduje sie"aparat
                      miesniowo- wiezadlowy,stopa zaczyna przejmowac obciazeniea dlatego nie
                      podtrzymujemy jej biernie jezeli nie ma takiej potrzeby np wkladkami i nie
                      blokujemy ruchomosci stawu skokowego wysoko sznurowanymi butami
                      pozd
    • stara_dominikowa Bez prowadzania - zaczyna chodzić! 27.11.06, 10:48
      odnawiam wątek, tak dla epilogu. mój syn konsekwentnie nie był prowadzany. dwa
      tygodnie temu młody zaczął wstawać sam na środku pokoju. bardzo szczęśliwy
      ćwiczył z zapałem. dziś wybrał się na pięcio-kroczkowy mini spacerek:D Wczoraj
      skończył 16 miesięcy.
      • malamegi.b Re: Bez prowadzania - zaczyna chodzić! 28.11.06, 11:59
        gratuluje! moj ma 15 miesiecy i jak narazie chodzi przy meblach, tez mam
        dylemat czy prowadzac czy nie, bo On bardzo chetnie by chcial. w przyszlym tyg
        mam spotkanie z nasza rehabilitantka ciekawe co Ona powie. a czy Twoj synek
        najpierw puszczal sie np kanapy i sam stal, czy poprostu wstal na srodku pokoju?
        serdecznie gratuluje!! ja juz sie nie moge doczekac kiedy dmian sam stanie i
        pojdzie;-) pozdrawiam Aga
        • stara_dominikowa Re: Bez prowadzania - zaczyna chodzić! 29.11.06, 12:56
          małolat potrafił stojąc np. w kojcu nagle bić brawo. klaskał klaskał, nagle -
          o! - zorientował się że się nie trzyma, zabawną miał minę:) potem coraz
          częściej zdarzały mu się takie wpadki, kiedy "nie miał czasu" się trzymać.
          pewnego dnia odważył się wstać bez podpórki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka