martka_es7
02.12.07, 15:19
Witam
Jestem mamą rocznej dziewczynki, parę miesięcy temu przeglądałam to
forum codziennie szukając informacji i otuchy. Mała dostała 9
punktów apgar, urodziła się twarzyczkowo, miała przedłużoną
żółtaczkę- to fakty okresu okołoporodowego, nie było mowy
początkowo o żadnym niedotlenieniu i o jakimkolwiek problemie, a
jednak problemy były. Córeczka nie chciała jeść i z 75 centyla w
przeciągu miesiąca spadła na centyl 10, to był nasz problem, nie
mogłąm jej karmić bo się prężyła i wyginała, miałam wrażenie że w
każdej pozycji jest jej niewygodnie. Dookoła byłam uspokajana że
wszystko ok, że takie dziecko, ale intuicja podpowiadała mi co
innego. W 4 miesiącu trafiłyśmy do neurologa, całe badanie mnie
przeraziło, pani doktor zdiagnozowała małą jako ZOKN, zaleciła
rehabilitację metodą vojty i kontrolę za 8 tygodni.
Rehabilitację zaczęliśmy już dzień poźniej i tu rehabilitantka
ponownie zbadała małą i powtórzła diagnoze ZOKN stopnia śrenio-
ciężkiego, rehabilitantce wyrwało się też sformułowanie że ZOKN
przechodzi w porażenie móżgowe i tu zaczął się mój horror, bo
poszłam do lekarza z problemem żywieniowym a dwa dni później w
mojej głowie tkwiło tylko jedno hasło. Ćwiczyliśmy metodą vojty 1,5
m-ca i następnie kolejne 1,5 m-ca bobathem. Początkowo przy vojcie
były niesamowite rezultaty ale po jakimś czasie zaóważyłam że
pomimo iż córcia jest bardziej sprawna coraz bardziej się też
napręża i usztywnia, to spowodowało zmianę metody na bobatha.
Bobath jak dla nas okazał się dużo lepszy, przestałyśmy cierpieć
obydwie z corką a efekty były równie dobre, dziecko stopniowo
przestawało się naprężać.
W sumie po 3 miesiącach przestałyśmy cwiczyć - musialam wyjechac z
kraju, zalecenia byly inne - abyśmy ćwiczyły dalej. Ja jednak
widzialam ze wszystko jest ok. Corcia zaczęła siedzieć samodzielnie
mająć 6,5 m-ca, tak samo raczkować- 6,5 m-ca, wstała przy łózeczku
mając 7 m-cy i tak samo zaczela wstawac przy meblach, 8 m-cy
chodzila przy meblach, 9,5 m-ca samodzielne chodzenie bez pomagania.
Teraz skończyła roczek i jest niesamowicie sprawnym dzieckim,
potrafi wejsc sama na sofę i sama z niej zejsc tylem, wspina sie po
schodach i z nich schodzi.
Opisałam to dla dodania otuchy, przezywalam przez kilka miesiecy
prawdziwy horror, wpadlam w depresje, glownie zafundowalam sobie to
grzebiac po internecie i doszukujac sie dziwnych informacji i
przypadkow ale tez brak zastanowienia ze strony rehabilitantki,
gdzie jedno hasło wywrocilo mnie do gory nogami.
Corcia rozwija się rewelacyjnie i niebylo w ogole potrzeby do
takich zamartwien.
Przepraszam za balagan w wypowiedzi ale musialam to wszystko
opisac, mam nadzieje ze komus doda to otuchy, jesli macie jakies
pytania piszcie, z checia odpowiem. Pozdrawiam
A i jescze jedna wazna byc moze informacja. Neurolog zlecila miedzy
innymi badanie CK czyli kinazy kreatyny, wyszlo bardzo wysokie a to
sugerowalo jakies problemy z miesniami. Nikt mnie jednak nie
uprzedzil ze wynik moze byc zawyzony po wysilku fizycznym a
przeciez vojta jest ogromnym wysilkiem dla maluszka, informacje
taką znalazłam przypadkowo na stronie zawodowego sportowca i
zdecydowałam sie powtórzyc badania, wcześniej przestałysmy ćwiczyc,
kinaza po raz drugi wyszła w normie.
Pozdrawiam,
Marta