Dodaj do ulubionych

Sposoby na zmobilizowanie się do pracy...

07.01.04, 08:28
...bo strasznie mi się nie chce. Strasznie.

Obserwuj wątek
    • all2 Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 08:50
      To ja też bym chętnie skorzystała...
      • anka1 Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 09:16
        a ja bym poszla na jakies wolne :)
        • ormond Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 09:35
          Zmiana pracy pomaga.
      • aand Re: Sposób dla Habi i All... 07.01.04, 10:02
        Pracujcie, bo jak nie to przyjdę do was na obiad...
        • awee Na mój gust.... 07.01.04, 10:30
          aand napisał:

          > Pracujcie, bo jak nie to przyjdę do was na obiad...

          ....to trochę słaby sposób, bo teraz Habi i All zamiast pracować to wezmą się
          za gotowanie obiadu.... ;)
          • all2 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 10:32
            No skąd Ty to Awee wiedziałaś... właśnie obmyślam listę zakupów :)))
            • ralston Re: Na mój gust.... 07.01.04, 10:36
              O widzicie - już się wzięła do pracy. Na razie umysłowej... :)
            • awee Jak to skąd.... 07.01.04, 10:44

              Ha! Ma się jakieś tam zdolności ;)
              • chatka_ Re: Jak to skąd.... 07.01.04, 10:47
                awee napisała:

                >
                > Ha! Ma się jakieś tam zdolności ;)

                Awee, a jak ze zdolnosciami do mobilizowania sie do (...) pracy? ;)))
                • awee Łatwo nie jest n/t 07.01.04, 10:58




                  • chatka_ Re: Łatwo nie jest n/t 07.01.04, 22:29

                    i ja Ci wcale w tym nie pomagam ;)
          • ralston Re: Na mój gust.... 07.01.04, 10:35
            A gotowanie obiadu to nie praca? Tak czy inaczej musi być sukces :)
            • all2 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 10:40
              Stanęło na pieczarkowej. Sukces murowany :)))
              • ralston Re: Na mój gust.... 07.01.04, 10:41
                Hmmm... pieczarkowa.... rozmarzyłem się...
                • all2 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 10:51
                  To też przyjdziesz? No i jak tu pracować... :))
                  • ralston Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:09
                    all2 napisała:

                    > To też przyjdziesz? No i jak tu pracować... :))


                    Hehe - śniadania nie jadłem, więc ta pieczarkowa zaczyna mi coraz mocniej
                    pachnieć. To dokąd mam jechać? LSM? Czechów? Czuby? Kalinowszczyzna? Centrum?
                    Czy jeszcze gdzie indziej?
                    • all2 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:19
                      Czuby, a gdzie by :))) Sama nazwa za drogowskaz służy :)))
                      • ralston Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:22
                        No dobra - to będę biegał po Czubach i węszył gdzie pieczarkami pachnie ;)
                        • all2 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:27
                          Bylebyś nie pomylił z bigosem od sąsiada :)
                          • awee Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:29
                            all2 napisała:

                            > Bylebyś nie pomylił z bigosem od sąsiada :)

                            To Ralston będzie miał na pierwsze od razu drugie danie :)
                            • ralston Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:39
                              Nie - no jak można pomylić pieczarkową z bigosem? Nie ma mowy!
                      • hmc1 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 13:50
                        Na Kunickiego też dobrze karmią ;)))
                        • all2 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 16:47
                          Ale chyba nie masz na myśli baru przy dworcu PKP? ;))
                          • hmc1 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 18:58
                            all2 napisała:

                            > Ale chyba nie masz na myśli baru przy dworcu PKP? ;))

                            Nie, ze dwa kilometry dalej w stronę zalewu. Miejsce nazywa się "Głodny
                            Królik" wystrój mają paskudny, ale jedzonko pycha. No chyba że cos się
                            zmieniło dawno tam nie byłem.
                            • all2 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 19:12
                              Też dawno tam nie byłam, trochę nie mój rewir, więc nie wiem :) Ale Królików
                              jest więcej, w tym jeden na moim osiedlu. Chyba mają to samo. Ale na pewno nie
                              mają pieczarkowej :)
                              • hmc1 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 23:22
                                all2 napisała:

                                > Też dawno tam nie byłam, trochę nie mój rewir, więc nie wiem :) Ale Królików
                                > jest więcej, w tym jeden na moim osiedlu. Chyba mają to samo. Ale na pewno
                                nie
                                > mają pieczarkowej :)

                                Też teraz mam mniej okazji żeby odwiedzać Lublin, a Kunickiego tym bardziej.
                                Ostatnio na święta trochę udało się strych miejsc odwiedzić. Nawet profesora
                                na uczelni udało się odwiedzić, ech.

                                Ps. Pieczarkowej na pewno nie maja ;)))
            • awee Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:15
              ralston napisał:

              > A gotowanie obiadu to nie praca?

              Pod warunkiem że gotuje się z chęci a nie z obowiązku.
              Wtedy zwie się to przyjemnością a nie pracą.


              Tak na marginesie to czasem różne inne prace są niebiańskim odpoczynkiem byleby
              tylko oddejść od tego właściwego i przymusowego zajęcia
              • ralston Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:17
                Ano właśnie. W tej chwili wolałbym porąbać kilka metrów sześciennych drzewa,
                niż siedzieć w biurze i przygotowywać raporty...
                • awee Czy w drugą stronę też tak jest...? 07.01.04, 13:24
                  ralston napisał:

                  > Ano właśnie. W tej chwili wolałbym porąbać kilka metrów sześciennych drzewa,
                  > niż siedzieć w biurze i przygotowywać raporty...

                  np. rąbiesz kilka metrów sześciennych drzewa, to wolałbyś siedzieć wówczas
                  w biurze i przygotowywać raporty....? :)
                  • ralston Re: Czy w drugą stronę też tak jest...? 07.01.04, 13:26
                    Jeśli bym od dziesięciu lat rąbał drzewo, to pewnie teraz wolałbym jakieś
                    papierki w biurze przekładać :)
          • poziomk Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:05
            Robienie obiadu to tez praca, tylko moze nie platna :P
            • all2 Re: Na mój gust.... 07.01.04, 11:08
              No i o to niestety chodzi... :(
        • chatka_ Re: Sposób dla Habi i All... 07.01.04, 10:42
          aand napisał:

          > Pracujcie, bo jak nie to przyjdę do was na obiad...

          Oby nam sie teraz Panie nie poklócily, ktora pierwsza...;)))
        • habitus Re: Sposób dla Habi i All... 07.01.04, 22:33
          Zapraszam! Zrobiłam żeberka...
          • aand Re: Sposób dla Habi i All... 08.01.04, 11:22
            habitus napisała:

            > Zapraszam! Zrobiłam żeberka...

            Spóźniłem się, już pewnie po żeberkach, chlip... :(
            • ralston Re: Sposób dla Habi i All... 08.01.04, 11:25
              aand napisał:


              >
              > Spóźniłem się, już pewnie po żeberkach, chlip... :(
              >
              Kiedyś zaliczyłem sztachetą po żeberkach. Też wtedy chlipałem. Jak mi się w
              końcu udało oddech złapać... :)
              • aand Re: Sposób dla Habi i All... 08.01.04, 11:39
                ralston napisał:

                > Kiedyś zaliczyłem sztachetą po żeberkach. Też wtedy chlipałem. Jak mi się w
                > końcu udało oddech złapać... :)

                A mnie po zawodach w Skierniewicach złamali dwa żebra w bijatyce (ale to nie ja
                wszcząłem :) Na drugi dzień tak mnie bolało że nawet chlipać nie mogłem...
                Ale Ty nie wiesz Ralstonku co to znaczy kuchnia Habi i kuchnia All, też byś
                ronił łzy gorzkie gdyby Ci przeszło taaakie jedzenie koło nosa...
                • ralston Re: Sposób dla Habi i All... 08.01.04, 12:29
                  No to wierzę na słowo i już zaczynam chlipać...
    • krzysio_m Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 09:59
      Krótka modlitwa:
      Żeby mi się tak chciało, jak się nie chce !!
      A druga rada: wyspać się do bólu !!
      Pozdrawiam
    • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 10:09
      Wymyśleć sobie nagrodę za ukończenie zadania. Po ukończeniu - nagrodę
      konsekwentnie zrealizować.
      • all2 Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 10:38
        hy, hy. Na taką nagrodę, jaką powinnam sobie obiecać, to nie wyrobię :)))
        • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 10:58
          Właśnie chciałem dodać, że nagroda powinna sprawiać radość, ale nie może
          przekraczać dostępnego budżetu - bo już nic nie zostanie na mobilizowanie się
          do następnej pracy :)))
          • all2 Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 11:06
            No dobrze, kupię sobie tego lizaka :)))
    • ogabignac Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 11:43
      habitus napisała:

      > ...bo strasznie mi się nie chce. Strasznie.
      >
      Mam!
      Sposób na posprzątanie mieszkania.
      W mojm przypadku był to sposób na posprzątanie pokoju w akademiku.
      Sesja. Trzy dni przed potwornie ciężkim egzaminem. Obłożony wszystkimi
      potrzebnymi do nauki materiałami, niegłodny, wyspany itd. zauważałem
      najmniejszy powód by zamiatać, wycierać kurze, wytrzepać dywanik czy
      poobcinać suche liście roślinom. Miałem w sesji przynajmniej posprzątany
      pokój;)
      • hmc1 Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 13:55
        ogabignac napisał:

        > > >
        > Mam!
        > Sposób na posprzątanie mieszkania.
        > W mojm przypadku był to sposób na posprzątanie pokoju w akademiku.
        > Sesja. Trzy dni przed potwornie ciężkim egzaminem. Obłożony wszystkimi
        > potrzebnymi do nauki materiałami, niegłodny, wyspany itd. zauważałem
        > najmniejszy powód by zamiatać, wycierać kurze, wytrzepać dywanik czy
        > poobcinać suche liście roślinom. Miałem w sesji przynajmniej posprzątany
        > pokój;)


        He he, dokładnie tak samo miewam czasem. ;)))
        • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 14:25
          Czasem? Ja mam tak permanentnie! :)))
          • hmc1 Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 16:33
            ralston napisał:

            > Czasem? Ja mam tak permanentnie! :)))


            Wow, to wszystko w promieniu 10 metrów od Ciebie pewnie zawsze lśni
            czystością. ;))))
            • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 16:37
              Hehehe :))))
              Sprzątanie nie zawsze występuje jako czynność zastępcza :)))
              • chatka_ Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 22:27
                ralston napisał:

                > Hehehe :))))
                > Sprzątanie nie zawsze występuje jako czynność zastępcza :)))

                Bo ukladanie plyt, filmow, zdjec to juz nie sprzatanie :))
                • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 08:46
                  chatka_ napisała:

                  > ralston napisał:
                  >
                  > > Hehehe :))))
                  > > Sprzątanie nie zawsze występuje jako czynność zastępcza :)))
                  >
                  > Bo ukladanie plyt, filmow, zdjec to juz nie sprzatanie :))


                  Skąd wiedziałaś??? :)))
                  • chatka_ Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 10:53
                    ralston napisał:


                    > > Bo ukladanie plyt, filmow, zdjec to juz nie sprzatanie :))
                    >
                    >
                    > Skąd wiedziałaś??? :)))

                    Ze to nie sprzatnie? Tata mi powiedzial. Jak sie pochwalilam ile to ja sie
                    nasprzatalam w szufladach przed swietami, stwierdzil ze moje sprzatnie to nie
                    sprzatanie a przekladanie rzeczy z jednego miejsca na drugie, podczas gdy
                    polowe trzeba wyrzucic :))))
                    Oto Ci chodzilo ? :)))
                    • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 11:04
                      Nie o to. Skąd wiedziałaś, że ja też zamiast np. uczyć się do egzaminu - biorę
                      się za układanie kompaktów :)))
                      • chatka_ Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 11:07
                        ralston napisał:

                        > Nie o to. Skąd wiedziałaś, że ja też zamiast np. uczyć się do egzaminu -
                        biorę
                        > się za układanie kompaktów :)))

                        aha ;))) Z autopsji :)
                        • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 11:09
                          chatka_ napisała:

                          > ralston napisał:
                          >
                          > > Nie o to. Skąd wiedziałaś, że ja też zamiast np. uczyć się do egzaminu -
                          > biorę
                          > > się za układanie kompaktów :)))
                          >
                          > aha ;))) Z autopsji :)

                          Znaczy podglądałaś jak kompakty układam ?!?
                          • chatka_ Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 11:16
                            ralston napisał:

                            > chatka_ napisała:
                            >
                            > > ralston napisał:
                            > >
                            > > > Nie o to. Skąd wiedziałaś, że ja też zamiast np. uczyć się do egzamin
                            > u -
                            > > biorę
                            > > > się za układanie kompaktów :)))
                            > >
                            > > aha ;))) Z autopsji :)
                            >
                            > Znaczy podglądałaś jak kompakty układam ?!?

                            Taaa ...nazwijmy wiec to projekcja, ja tak mam, wiec podejrzewam ze inni tez
                            maja podobnie :)Jak widac sie nie myle :)
                            • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 11:19
                              Uff... uspokoiłem się - projekcja, to co innego... Dziś idę na projekcję
                              trzeciej części Władcy Pierścieni :) Udało mi się kupić bilety na najlepsze
                              miejsca. :)
                              • chatka_ Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 11:23
                                ralston napisał:

                                > Uff... uspokoiłem się - projekcja, to co innego...

                                Kurcze Rals, Ty chyba jak ukladasz plyty to zamykasz sie na klucz ? :)))
                                • ralston Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 11:26
                                  :))) Nie inaczej - Ula za bardzo lubi w tym pomagać...
                                  • chatka_ Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 08.01.04, 11:28
                                    ralston napisał:

                                    > :))) Nie inaczej - Ula za bardzo lubi w tym pomagać...

                                    Pomaga mobilizowac sie do pracy ;) Takoz i ja czuje sie zmoblizowana (czytaj
                                    spózniona!!!) paaaaaaaaa!
                    • awee Re: :) 08.01.04, 11:10
                      chatka_ napisała:

                      > Ze to nie sprzatnie? Tata mi powiedzial. Jak sie pochwalilam ile to ja sie
                      > nasprzatalam w szufladach przed swietami, stwierdzil ze moje sprzatnie to nie
                      > sprzatanie a przekladanie rzeczy z jednego miejsca na drugie, podczas gdy
                      > polowe trzeba wyrzucic :))))


                      Jakbym swojego ojca słyszała :)) Jest tylko jedna mała różnica....
                      ...zamiast słowa "połowę" mówi "wszystko"
                      • all2 Re: :) 08.01.04, 12:11
                        Hm, jak patrzę na pokój mojego syna to też mam podobne wrażenie - czyżbym
                        zaczynała się starzeć?
                        • awee Re: :) 08.01.04, 12:28
                          all2 napisała:

                          > Hm, jak patrzę na pokój mojego syna to też mam podobne wrażenie - czyżbym
                          > zaczynała się starzeć?

                          To nie wynika ze starości
                          • ralston Re: :) 08.01.04, 12:31
                            awee napisała:

                            > all2 napisała:
                            >
                            > > Hm, jak patrzę na pokój mojego syna to też mam podobne wrażenie - czyżbym
                            > > zaczynała się starzeć?
                            >
                            > To nie wynika ze starości
                            >
                            Ufff... - to znaczy nie muszę jeszcze dzwonić po grabarza. Jak patrzę na pokoje
                            moich dzieci, to widzę to zupełnie tak jak All :)
                            • habitus :) 08.01.04, 12:40
                              Zaraz grabarz... A może na razie wystarczy geriatra?
                            • awee "Czarny humor" 08.01.04, 12:48
                              ralston napisał:

                              > Ufff... - to znaczy nie muszę jeszcze dzwonić po grabarza. (...)

                              Umrzeć można młodo
                          • all2 Re: :) 08.01.04, 12:43
                            awee napisała:

                            > To nie wynika ze starości

                            A z czego?
                            • ralston Re: :) 08.01.04, 12:59
                              all2 napisała:

                              > awee napisała:
                              >
                              > > To nie wynika ze starości
                              >
                              > A z czego?
                              >
                              >
                              Nie pytaj. Bierz geriatrę :)))
                              • all2 Re: :) 08.01.04, 13:04
                                Tak myślisz? Hm... Może i racja.
                            • awee Re: :) 08.01.04, 13:08
                              all2 napisała:

                              > A z czego?

                              Z punktu spojrzenia. Ppatrzysz z pozycji rodzica.
                              • chatka_ Re: :) 08.01.04, 17:13
                                Ciekawe co mowia dzieci gdy patrza na Wasze pokoje? :)
                                • chatka_ Re: :) 08.01.04, 17:17
                                  o jezzu wlasnie sobie przypomnialam co powiedziala moja mala uczennica gdy mnie
                                  razu pewnego niespodziewanie odwiedziala..."Ooooooo, u pani taki sam balagan
                                  jak u mnie w pokoju! :) Ciekawe co by powiedziala, gdyby naprawde byl u mnie
                                  balagan.... :)
                                • ralston Re: :) 10.01.04, 14:38
                                  chatka_ napisała:

                                  > Ciekawe co mowia dzieci gdy patrza na Wasze pokoje? :)

                                  Na wszelki wypadek - nie wpuszczam :)))
                              • all2 Re: :) 08.01.04, 17:35
                                awee napisała:

                                > Z punktu spojrzenia. Ppatrzysz z pozycji rodzica.

                                fakt...
                                jak to powiedział ktoś mądry - pierwszą połowę życia zatruwają nam rodzice, a
                                drugą dzieci... :)
                                • awee Re: :) 10.01.04, 11:09
                                  all2 napisała:

                                  > jak to powiedział ktoś mądry - pierwszą połowę życia zatruwają nam rodzice,
                                  > a drugą dzieci... :)

                                  "Dzieci to szczęście i błogosławieństwo Boże"
                                  - powiedział ktoś kto nie miał dzieci ;)
      • saunne Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 07.01.04, 14:42
        ogabignac napisał:

        > habitus napisała:
        >
        > > ...bo strasznie mi się nie chce. Strasznie.
        > >
        > Mam!
        > Sposób na posprzątanie mieszkania.
        > W mojm przypadku był to sposób na posprzątanie pokoju w akademiku.
        > Sesja. Trzy dni przed potwornie ciężkim egzaminem. Obłożony wszystkimi
        > potrzebnymi do nauki materiałami, niegłodny, wyspany itd. zauważałem
        > najmniejszy powód by zamiatać, wycierać kurze, wytrzepać dywanik czy
        > poobcinać suche liście roślinom. Miałem w sesji przynajmniej posprzątany
        > pokój;)

        potwierdzam i ja - to działa... ;)
    • ogabignac Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 13.01.04, 09:39
      Pilnie potrzebuję trudnego egzaminu do zdania...
      • chatka_ Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 13.01.04, 23:25
        ogabignac napisał:

        > Pilnie potrzebuję trudnego egzaminu do zdania...

        Czyzbys mial balagan w domu? :)
        • ogabignac Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 14.01.04, 07:26
          chatka_ napisała:

          > ogabignac napisał:
          >
          > > Pilnie potrzebuję trudnego egzaminu do zdania...
          >
          > Czyzbys mial balagan w domu? :)

          Chatko - bdb!
    • annabl Re: Sposoby na zmobilizowanie się do pracy... 13.01.04, 20:47
      bryndza na rynku (wszyscy tak mowia to i ja)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka