Dodaj do ulubionych

ściganie ściągania

22.01.04, 11:33
"Zero tolerancji dla ściągania" - pod takim hasłem Wydział Nauk Ekonomicznych
Uniwersytetu Warszawskiego od ponad roku prowadzi akcję przeciwko zrzynaniu
na egzaminach. - Chcemy, by ściąganie przestało wreszcie uchodzić za coś
normalnego, wręcz chlubnego, a tak właśnie jest postrzegane w Polsce - mówi
prof. Marian Wiśniewski, dziekan, który wymyślił akcję.
Czterech studentów ekonomii przyłapanych na ściąganiu podczas egzaminu stanie
przed uczelnianą komisją dyscyplinarną. Mogą nawet wylecieć z uczelni.
Czterech innych upomni rektor.

serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,1877517.html
Obserwuj wątek
    • ogabignac Re: ściganie ściągania 23.01.04, 09:38
      Sciąganie stanie się jeszcze bardziej chlubne jak uda się
      w samego prof. Wiśniewskiego ściągać;)
      Generalnie byłbym przeciw ściąganiu ale pod warunkiem że profesor
      podczas układania pytań i potem podczas sprawdzania też nie miałby
      możliwości ściągania.
      • ralston Re: ściganie ściągania 24.01.04, 09:47
        To w Warszawie już dwie uczelnie zadeklarowały walkę ze ściąganiem: uniwerek i
        polibuda.
        • habitus Re: ściganie ściągania 24.01.04, 09:53
          Nareszcie!!! Ta podwójna moralność rozlewa się jak rzadkie błotko...
    • h.olender Re: ściganie ściągania 29.01.04, 08:32
      Zastanawiające, że ten temat nie spotkał się niemal z żadnym odzewem. A tylu na
      tym forum aktualnych i byłych studentów... Nie wierzę, że nie mieliście żadnych
      doświadczeń ze ściąganiem. Opowiem krótko o swoich przygodach ze ściąganiem w
      tle. Dostałem tylko raz dwóję za ściąganie na klasówce z języka niemieckiego. I
      było to dość przykre doświadczenie, bo była to moja pierwsza w ogóle ocena
      niedostateczna w liceum. A działo się to już w klasie III LO. Trochę było mi
      wstyd, ale chyba bardziej jednak miałem poczucie krzywdy, bo taka historia
      zdarzyła się w naszej klasie bodaj tylko raz przez całe cztery lata nauki.
      Tłumaczyłem to sobie tym, że pani od niemieckiego była nauczycielką starej daty
      (matka chrzestna Daniela Olbrychskiego). Inni nauczyciele tolerowali zaś
      ściąganie, a przynajmniej nie stosowali aż tak "drakońskich" konsekwencji.
      Ściąganie na klasówkach ścigał jeszcze tylko pan od matematyki. Ale nie karał
      nawet za to dwójką, a tylko stawiał u takiego delikwenta znak "s" (szachraj).
      Zdarzyło mi się - też w III klasie liceum - dostać z klasówki piątkę z "s"
      (zresztą niesłusznie, ale mniejsza z tym). Na I roku studiów na SGPiS podczas
      egzaminu z matematyki podeszła do mnie moja pani i powiedziała, abym schował
      ściągę, "bo jest widoczna". Pewnie się bała, że może mnie wyrzucić jakiś inny
      nauczyciel z innej grupy akademickiej. Skwapliwie z jej dobrej rady
      skorzystałem. I tyle. Wyszedłem potem tylko raz do ubikacji, aby
      sobie "przypomnieć" jakiś wzór.
      • ralston Re: ściganie ściągania 29.01.04, 09:57
        Ściągi zdarzało mi się pisać - natomiast nie pamiętam, żebym z nich korzystał.
        Z reguły ich pracowite sporządzanie wystarczyło, żeby się nauczyć wpisywanego
        materiału.
    • ormond Re: ściganie ściągania 30.01.04, 04:24
      Konczylem studia na "Zachodzie" i podejscie do sciagania sciagania tutaj,
      zaszokowala mnie nieco.

      W Polsce, wiadomo, sciagali wszyscy (prawie), i byla jakoby cicha zgoda, ze
      jest to czym jak najbardziej normalnym. Nawet niektorzy nauczyciele i
      wykladowcy przymykali na to oko. Otoz tutaj juz na pierwszym egzaminie pisemnym
      zauwazylem, ze zaraz na samym poczatku za drzwi zostal wyrzucony student w
      ktorego posiadaniu znaleziono "niedozwolone materialy". Kara to o tyle okropna,
      ze w przeciwienstwie do Polski, naie ma egzaminu poprawkowego, trzeba powtarzac
      caly polroczny przedmiot - strata czasu i pieniedzy, bo studia nie sa przeciez
      za darmo.

      Pozniej zasiegnalem jezyka wrod moich kolegow. Ich podejscie bylo mniej wiecej
      takie: sciaganie to jest jak kradziez, uzyskujesz cos (dobra ocene, a wiec
      szanse na lepsz prace itd) w sposob nieuczciwy. Niektorzy stwierdzile, ze
      widzac proby sciagania, sami zaraportowaliby o tym do osob nadzorujacych
      egzamin, tak jak kazdy normalny obywatel, przeszkodzilby w probie kradziezy.
      Przyznam, ze moja wchodnioeuropejska, zsowietyzowane moralnosc dlugo nie mogla
      z tym sobie poradzic, ale dzisiaj po latach, wcale mnie to nie dziwi. Tak
      zachowuja sie ludzie wychowani w obywatelskich spoleczenstwach z dlugimi
      tradycjami demokratycznymi. Polska wiadomo, takie tradycje dopiero musi sobie
      wypracowac, a do poziomu spoleczenstw obywatelskich tez jeszcze daleko. Od
      czegos jednak trzeba zaczac, chocby od walki ze sciaganiem.
      • ogabignac Re: ściganie ściągania 30.01.04, 06:44
        ormond napisał:

        > Konczylem studia na "Zachodzie" i podejscie do sciagania sciagania tutaj,
        > zaszokowala mnie nieco.
        >
        > W Polsce, wiadomo, sciagali wszyscy (prawie), i byla jakoby cicha zgoda, ze
        > jest to czym jak najbardziej normalnym. Nawet niektorzy nauczyciele i
        > wykladowcy przymykali na to oko. Otoz tutaj juz na pierwszym egzaminie
        pisemnym
        >
        > zauwazylem, ze zaraz na samym poczatku za drzwi zostal wyrzucony student w
        > ktorego posiadaniu znaleziono "niedozwolone materialy". Kara to o tyle
        okropna,
        >
        > ze w przeciwienstwie do Polski, naie ma egzaminu poprawkowego, trzeba
        powtarzac
        >
        > caly polroczny przedmiot - strata czasu i pieniedzy, bo studia nie sa
        przeciez
        > za darmo.
        >
        > Pozniej zasiegnalem jezyka wrod moich kolegow. Ich podejscie bylo mniej
        wiecej
        > takie: sciaganie to jest jak kradziez, uzyskujesz cos (dobra ocene, a wiec
        > szanse na lepsz prace itd) w sposob nieuczciwy. Niektorzy stwierdzile, ze
        > widzac proby sciagania, sami zaraportowaliby o tym do osob nadzorujacych
        > egzamin, tak jak kazdy normalny obywatel, przeszkodzilby w probie kradziezy.
        > Przyznam, ze moja wchodnioeuropejska, zsowietyzowane moralnosc dlugo nie
        mogla
        > z tym sobie poradzic, ale dzisiaj po latach, wcale mnie to nie dziwi. Tak
        > zachowuja sie ludzie wychowani w obywatelskich spoleczenstwach z dlugimi
        > tradycjami demokratycznymi. Polska wiadomo, takie tradycje dopiero musi sobie
        > wypracowac, a do poziomu spoleczenstw obywatelskich tez jeszcze daleko. Od
        > czegos jednak trzeba zaczac, chocby od walki ze sciaganiem.
        >

        Zgadza się.
        Pisałem kiedyś egzamin na certyfikat z niemieckiego i ktoś zerkał mi w papiery;
        było to tak nierozumiałe dla prowadzącego,że podszedł do delikwenta i dosłownie
        mu podpowiadał. Po egzaminie długo z nim rozmawiał i ustalił nowy termin.
        Dzisiejsza młodzież to w końcu dzieci tych co ściągali(w większości) no i
        ze strony rodziców nie ma właściwej reakcji.
        Długa to droga bo problem sięga nawet parlamentu.
        • ralston Re: ściganie ściągania 30.01.04, 09:14
          No tak niektórzy nawet na tym robią pieniądze. Znam osobę trudniącą się niegdyś
          usługowym pisaniem prac magisterskich. Pisał właściwie na każdy temat,
          niekoniecznie zgodny z własnym wykształceniem. Są wydawnictwa drukujące gotowe
          wypracowania z polskiego, są strony internetowe, gdzie usługowo rozwiązują
          zadania z przedmiotów ścisłych. Co ciekawe nierzadko sami nauczyciele dorabiają
          sobie w ten sposób...
    • h.olender Re: ściganie ściągania 30.01.04, 10:28
      W Polsce szkoła demoralizuje. Ściąganie czy podpowiadanie nie jest traktowane
      przez większość nauczycieli jako poważne wykroczenie. A wśród braci szkolnej
      cwaniactwo i tego typu drobne oszustwa są nawet wyżej cenione niż rzetelna i
      solidna praca. Nie lubi się "kujonów". Potem zaś dziwimy się, że tyle mamy afer
      (korupcja, przecieki, lewe dyplomy itd. itp.) Czym skorupka za młodu
      nasiąknie...

      Choć osobiście nie mam przekonania do tej akcji na jednym, jedynym wydziale na
      UW. To zwykła pokazówka. Dziekan chciał się po prostu czymś wykazać, zabłysnąć
      w mediach. Akcja ta nie zmieni zaś wcale mentalności studentów.
    • habitus Re: ściganie ściągania 30.01.04, 11:15
      Mąż mi opowiedział następująca historię:
      Do kolegi, wykładowcy akacemickiego zadzwoniła na telefon komórkowy (!) matka
      studentki z pytaniem o korepetycje. Wykładowca trochę się zdziwił ale cóż,
      ludzie są różni, niektórym brak kindersztuby, więc cierpliwie zaczął tłumaczyć,
      że nie może dawać korepetycji swojej studentce, że byłoby to moralnie wątpliwe
      itd.
      Poprosił, żeby sprawdziła w dziekanacie, kto z kolegów mógłby się podjąć
      douczania tej dziewczyny. Matka zaczęła nalegać, a w końcu powiedziała, że
      chodzi o korepetycje przed egzaminem. Egzamin miał być nazajutrz. Znam tego
      wykładowcę i wiem jakim jest człowiekiem. To cud, że nie umarł na zawał. Był
      tak oburzony, że zaniemówił, a jak go odetkało - spytał, czy ta pani
      przemyślała do końca, to co proponuje. Dodał też, że zastanowi się co z tym
      zrobi. Baba się trochę wystraszyła i szybciutko pożegnała. No i co z takimi
      robić? Wykładowca czuje się poniżony i obrażony. Jaki to będzie miało wpływ na
      jego obiektywizm w stosunku do tej studentki?
      • ralston Re: ściganie ściągania 30.01.04, 11:50
        Chyba nie chciałbym znaleźć się na miejscu tego wykładowcy... Nie wiem jak bym
        zareagował później na egzaminie. Chyba że byłby to egzamin pisemny z możliwą do
        wystawienia obiektywną oceną, wynikającą z jasnej punktacji...
        • alex.4 Re: ściganie ściągania 01.02.04, 15:34
          sciaganie powinno byc scigane. to lamanie prawa, a Polacy sa na bakier z jego
          przestszeganiem
          Przygotowywanie osob na kierunek na ktorym sie pracuje jest takze nieetyczne/
          Pozdr
          • habitus Re: ściganie ściągania 01.02.04, 17:47
            W Pińczowie dnieje...
        • alex.4 Re: ściganie ściągania 01.02.04, 15:36
          ja spotkalem sie z proba przekupstwa. Jedne dziewcze w pewnym momencie spytalo
          sie mnie ile chce. W dwoch innych wypadkach studentki spytaly sie czy moglbym
          porozmawiac ze mnz na osobnosci o zaliczeniu.
          Dlatego zawsze trzeba rozmawiac nie z jednym studentem i na wszystko miec
          swiadkow.
          Oczywiscie w kazdym z tych przypadkow powiedzialem nie i skonczylo sie dwoja...
          Pozdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka