Dodaj do ulubionych

Jak pech, to pech...

01.03.04, 11:02
Okazuje się, że ten egzamin, co to w grudniu był, to go jednak zdałem. Do
dziś nie bardzo rozumiem jak to się stało, ale wyniki przyszły mail-em i stoi
tam jak wół: "passed". No i teraz zamiast - jak planowałem - uczyć się
spokojnie do jednego tylko zaległego egzaminu - trzeba wziąć na bary ostatnie
trzy. A to straszne są kobyły. No pech po prostu...
Obserwuj wątek
    • all2 Re: Jak pech, to pech... 01.03.04, 11:18
      Gratulacje Ojcze. To teraz musisz dać dobry przykład wszystkim dzieciom swoim i
      nauczyć się i zdać :))
      • aand Re: Jak pech, to pech... 01.03.04, 11:21
        all2 napisała:

        > Gratulacje Ojcze. To teraz musisz dać dobry przykład wszystkim dzieciom swoim
        i nauczyć się i zdać :))

        Zaraz, jaki jest znak Ralstona? Krokodyl? To którego lipca obchodzimy dzień
        Ojca Krokodyla roniącego krokodyle łzy? :))
    • awee Re: Jak pech, to pech... 01.03.04, 11:55
      I po co było planować? Przecież plan to coś, co potem wygląda absolutnie inaczej
      • all2 Re: Jak pech, to pech... 01.03.04, 21:51
        :)) Ale bez planu mogłoby w ogóle nie wyglądać :)
    • freewolf Re: Jak pech, to pech... 02.03.04, 21:11
      No battle plan ever survived contact with the enemy.
      Szczerze polecam ściągi.
      Powodzenia.
      • ralston Re: Jak pech, to pech... 02.03.04, 21:13
        Na tych egzaminach się nie ściąga.
        • freewolf Re: Jak pech, to pech... 02.03.04, 21:48
          ralston napisał:

          > Na tych egzaminach się nie ściąga.

          Taa, jasne. Nie ma egzaminu, na którym nie da się ściągać.
          W każdym bądź razie: POWODZENIA!!!
          Tylko uprzedź o terminie zawczasu, żebym wiedział kiedy kciuki trzymać. :)
          • ralston Re: Jak pech, to pech... 02.03.04, 22:03
            Nie powiedziałem, że się nie da, ale nie słyszałem o takich, co by próbowali.
            A co do uprzedzania, to proszę bardzo - podaję terminy:
            14 czerwca 2004
            15 czerwca 2004
            16 czerwca 2004
            :) Z góry nie dziękuję, co by nie zapeszać ;)
            • dzikaa Re: Jak pech, to pech... 02.03.04, 23:12
              to ja się zapisuję na wcześniejsze terminy :) w maju wszyscy kciuki za mnie
              trzymać ;)
              • awee Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 08:13
                > dzikaa napisała:
                > to ja się zapisuję na wcześniejsze terminy :) w maju wszyscy kciuki za mnie
                > trzymać ;)


                A jakieś dokładniejsze terminy są, czy 24h na dobę przez cały maj? ;)
                ---
                Każdy koniec ma początek
                • chatka_ Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 09:06
                  Przed chwila spalilam po raz kolejny czajnik, po raz kolejny ten sam. Wydawal
                  sie spalony, ale po tym jak spalil sie garnek, kot zabrudzil drugi, to czajnik
                  wydal sie jakby mniej spalony i przez pol roku dalo sie jeszcze uzywac :(
                  • all2 Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 09:17
                    Dwa garnki i czajnik. Boszsz, jakie to piękne czasy były... Rozmarzyłam się :)))
                    • ralston Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 11:11
                      Hmmm... to widzę mam jeszcze tzw. space for improvement. Mi jak dotąd udało się
                      sfajczyć tylko jeden czajnik a i to dawno już było...
                      Co gorsza teraz mam elektryczny i w pracy i w domu - a te spalić niełatwo -
                      uwierzcie... :)
                      • freewolf Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 16:44
                        ralston napisał:

                        No to tu jest dobry sposób:
                        Wystarczy nie wlać wody – większość posiada tylko czujnik temperatury wody,
                        jeśli wody nie ma, to czujnik nie reaguje i nie wyłącza czajnika, w efekcie
                        czego czajnik przechodzi w fazę dźwięk-światło-dym. Jest to metoda sprawdzona i
                        potwierdzona przeze mnie. :))
                        • ralston Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 17:09
                          Hmmm... to prostsze niż by się mogło wydawać! :)
                • ralston Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 11:14
                  awee napisała:

                  > > dzikaa napisała:
                  > > to ja się zapisuję na wcześniejsze terminy :) w maju wszyscy kciuki za mni
                  > e
                  > > trzymać ;)
                  >
                  >
                  > A jakieś dokładniejsze terminy są, czy 24h na dobę przez cały maj? ;)

                  Tradycja trzymania kciuków na forum Białystok jest długa. Nie widzę przeszkód,
                  żeby w maju trzymać za Dzikąą. Tylko trzeba się przypomnieć z terminem, bo
                  pamięć u nas dobra ino krótka...
                  • dzikaa Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 18:23
                    ralston napisał:

                    > Nie widzę przeszkód,
                    > żeby w maju trzymać za Dzikąą. Tylko trzeba się przypomnieć z terminem, bo
                    > pamięć u nas dobra ino krótka...

                    Oj przypomnę się na pewno :)
                • dzikaa Re: Jak pech, to pech... 03.03.04, 18:20
                  nie, no cały maj nie.. chociaż może by się przydało ;) konkretnie to 11 i 12
                  maj :) zaleca się wzięcie urlopu ;) a potem się zobaczy kiedy ustne będa :)
                  • awee Re: Jak pech, to pech... 04.03.04, 09:19
                    dzikaa napisała:
                    > nie, no cały maj nie.. chociaż może by się przydało ;)

                    Hmmmm....cały maj urlopu.....oj przydałoby się ;)

                    > konkretnie to 11 i 12 maj :) zaleca się wzięcie urlopu ;) a potem się zobaczy
                    > kiedy ustne będa :)

                    A to w pracy będę trzymać(chyba:)- a może zwerbuję jeszcze jakieś firmowe
                    kciuki...:)
                    • ralston Re: Jak pech, to pech... 04.03.04, 09:27
                      B yle nie wszystkie firmowe, bo firma splajtuje. Jeśli wszyscy będą trzymać
                      kciuki to kto będzie pracował? ;)
                      • awee Re: Jak pech, to pech... 04.03.04, 09:35
                        Nie będę werbować fizycznych, tylko umysłowych. Oni ręce mają wolne....
                        • all2 Re: Jak pech, to pech... 04.03.04, 09:38
                          He he tak by się zdawało. Albo trzeba wprowadzić nową kategorię: umysłowi
                          pracujący ręcami ;)
                          • ralston Re: Jak pech, to pech... 04.03.04, 09:44
                            Coś w tym jest. Jak prezes czy dyrektor finansowy zniknie na kilka tygodni -
                            większość w firmie nawet tego nie zauważy, ale niech no tylko przez kilka dni
                            nie przyjdzie do pracy sprzątaczka... :)
                            • all2 To tak a propos... 04.03.04, 10:28
                              Firma informatyczna zatrudnila 4 kanibali.
                              - Ok chlopaki jako informatycy bedziecie zarabiac kupe forsy, mozecie
                              jesc w naszej kantynie ale kolegow macie zostawic w spokoju. Ok?
                              - OK.
                              Po czterech tygodniach chlopaki laduja u prezesa na dywaniku...
                              - Chlopaki pracujecie super, jestesmy bardzo zadowoleni ale jest
                              jeden problem..
                              Brakuje nam sprzataczki. Zniknela bez sladu! Nie zjadl jej ktos z was
                              przypadkiem?
                              Kanibale:
                              - My? Alez skad!! Sprzataczka? Nic nie wiemy!
                              OK. OK. Chlopcy wyszli z gabinetu...Szef kanibali:
                              - Chlopaki ! Teraz szczerze! Kto zjadl sprzataczke?!
                              Zglasza sie cichy, maly kolo:
                              - Ja szefie zjadlem...
                              Na to szef:
                              - Imbecylu!!! Pracujemy tu 4 tygodnie, zarabiamy kupe forsy, jemy
                              sobie spokojnie szefow projektow, szefow wdrozen, szefow supportu, tak zeby
                              nikt sie nie zorientowal a Ty, idioto, musiales zjesc sprzataczke...?!!!!
                              • awee Też tak a propos... 04.03.04, 11:39
                                Panie sprzatające są bardzo różne. Na przykład:
                                Nie wchodzi do środka pokoju tylko stanie na progu. Omiecie wzrokiem całość.
                                Mówi: "Eeeee czysto tu.... Przyjdę jutro"
                                Definicja czystości też jest różna.

                                PS. Zdarza się że jutro też tak mówi...
                                • ralston Re: Też tak a propos... 04.03.04, 12:03
                                  U mnie pani zawsze przychodzi wieczorem zabrać kubeczek do mycia.
                                  • chatka_ Re: Też tak a propos... 04.03.04, 14:24
                                    cos przerazliwie gwizdze od 5 minut, pewnie czajnik u sasiada... bo ja przeciez
                                    nie mam czajnika a aaaaaaaaa :)))
                                    • ralston Re: Też tak a propos... 04.03.04, 14:30
                                      Sprawdź na wszelki wypadek z czyjej kuchni się dymi... ;)))
                                      • chatka_ Re: Też tak a propos... 04.03.04, 14:33
                                        Dymi sie z juz z kubeczka, dziekuje :)
                                        • ralston Re: Też tak a propos... 04.03.04, 14:35
                                          Hmmm... to idę prędziutko nadymić w moim kubeczku...
                                          Szkoda tylko, że zapas imbiru i limonek się wyczerpał. Trzeba będzie odnowić :)
                                          • chatka_ Re: Też tak a propos... 04.03.04, 14:41
                                            Rals zniknal na dymka, i na mnie pora :)
                                            • ralston Re: Też tak a propos... 04.03.04, 14:42
                                              A dokąd to? Ja już wróciłem. Karmelowy zapach się w powietrzu unosi...
                                              • chatka_ Re: Też tak a propos... 04.03.04, 22:20
                                                Do szkoły na lekcje na 15:30 :) Dobrze Ci nauczyciele maja ech ... do innej
                                                pracy z rana moga isc ;)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka