ralston
02.03.04, 16:02
Wiele stuleci temu w Chinach dwóch mnichów szło straszliwie ubłoconą ścieżką,
aż w końcu natknęli się na ogromną kałużę, która zupełnie zablokowała
przejście. Kobieta o wyjątkowej urodzie, ubrana w piękną suknię stała na
skraju kałuży nie mogąc zrobić kroku bez narażenia sukni na zniszczenie.
Nie wahając się nawet przez chwilę jeden z mnichów podniósł ją, przeniósł na
drugą stronę, postawił na ziemi i ruszył w dalszą podróż. Wiele godzin
później, gdy mnisi przygotowywali się do noclegu, drugi mnich obrócił się do
pierwszego i powiedział, "Nie wytrzymam tego dłużej, jestem wściekły z
twojego powodu! Nie wolno nam patrzeć na kobiety, zwłaszcza te piękne, nie ma
mowy o ich dotykaniu. Dlaczegoś to uczynił?" A ten odparł, "Bracie, ja tę
kobietę zostawiłem tam, przy kałuży; czemu wciąż ją nosisz?".