Dodaj do ulubionych

My tu sobie haftu haftu ...

05.03.04, 23:32
... przez caly bozy dzionek, smichy-chichy, tkactwo, prucie i heklowanie i
NIKT nie pamietal, ze dzis wlasnie, 5 marca, mija 51 rocznica smierci
Umilowanego Ojca Narodow, Genialnego Wodza, Wielkiego Jezykoznawcy -
Jozefa Wissarionowicza Stalina.

kurde, zeby mi to bylo ostatni raz ;o)
Obserwuj wątek
    • baloo Re: My tu sobie haftu haftu ... 05.03.04, 23:34
      aha, a czy wiecie, ze tego samego dnia (genau, tego samego dnia i roku) zmarl
      Sergiusz Prokofiew ? Dwa kroki od Batiuszki, tez w Moskwie.
      • baloo Re: My tu sobie haftu haftu ... 05.03.04, 23:51
        a rok pozniej, czyli 50 lat temu , Tyrmand pisal w swoim "Dzienniku 1954" :

        "Dzis mija pierwsza rocznica zgonu Jozefa Stalina, czyli pierwszy rok w moim
        zyciu, kiedy jestem bez niego. Ja i kikaset milionow innych. Co za ulga. [...]"

        Tak w ogole, to polecam ten dziennik wszystkim, glownie nostalgikom, ofiarom
        krotkiej pamieci oraz mlodziezy. Tym, ktorzy mysla, ze za komuny nie bylo az
        tak zle.


        Ale to wszystko pryszcz. Pod ta sama data Tyrmand opisuje swojego znajomka,
        niejakiego Felka Szuflade :
        "[...] Felek ma tulow greckiego Cyklona, krzywe nogi wachmistrza i twarz
        przecudnego blondyna z okladki "Jawnogrzesznicy". Z zawodu jest pokerzysta, ale
        podaje sie za marynarza od czasu, kiedy wyszedl z wiezienia po trzyletnim
        spoczynku za probe ucieczki do Szwecji. Tak romantyczne w rolniczej Polsce
        zajecie potrzebne jest Szufladzie do nieustannego mamrotu o sobie samym, ktory
        uprawia po wodce, motajac dziewczyny, oraz gdy ostroznie filuje przy kartach :
        zrecznosc w tasowaniu jest jego chwala i zrodlem przydomka. W okresach
        uporczywego karcianego niefartu, Szuflada dorabia sobie wyrzucaniem pijanych
        szoferow z knajpy swych rodzicow na Grochowie, ktora, choc upanstwowiona,
        ciagle korzysta z najemnej pracy bylego posiadacza jako wybitnego eksperta od
        lokalnych manier. [...]Felek i ja kochamy sie od lat , aczkolwiek kiedys mial
        on do mnie gleboki zal za pewna Donke, co stawialo mnie w zyciowo trudnej
        sytuacji, jako ze jeden zrecznie ulokowany sierp Szuflady moglby to, czego nie
        udalo sie ze mna ani Hitlerowi, ani Stalinowi [...]"

        i tak dalej i tak dalej. prawie 400 stron takich (i lepszych) opisow i
        rozwazan. no miodzio po prostu.

        Polecam
        • miltonia Re: My tu sobie haftu haftu ... 07.03.04, 09:56
          Uzupelnijecie te lekture "Pieknymi dwudziestoletnimi" Hlaski i obraz epoki
          jeszcze bardziej sie Wam rozszerzy.
          • edzioszka Re: My tu sobie haftu haftu ... 07.03.04, 12:59
            hyhy, Milta, jakby Cię pytano, skąd się tu wzięłaś - ustaliłyśmy już zeznania ;)
          • cordonec_y_mulina Re: My tu sobie haftu haftu ... 08.03.04, 11:04
            O wlasnie. Hlaszczak tez.

            Ale zacmilo mnie i juz nie pamietam wiecej ksiazek z opisami "zycia
            codziennego w peerelu"

            CyM
            • brezly Re: My tu sobie haftu haftu ... 08.03.04, 11:10
              Dzienniki Kisiela sa tez fasycnujace. Zwlaszcza jak sie czyta rownolegle z
              Tyrmandem. Panowie pisza o sobie z duza serdecznoscia. Np. T. o K. 'pije duzo i
              bardzo nieladnie, z tendencja do glupich uporow'. 'Kisiel w ohydnym szaliku z
              MHD, ktory uwaza za bardzo ladny'. A jak obaj slicznie pisza o Zyziu Kaluzynskim
              to boki zrywac.
              • cordonec_y_mulina Re: My tu sobie haftu haftu ... 08.03.04, 11:29
                No wlasnie. Zreszta kazda charakterystyka piora Pana Leopolda jest pisana tak,
                jakby rzeczone pioro w kwasie solnym maczal, nawet gdy kogos lubi ;o)
                A co dopiero, gdy kims gardzil ;o)

                Przy Kaluzynskim bylo cos o "minie radosnego szympansa" ;o) (no i ogolna
                charakterystyka postawy moralnej), z tym, ze akurat Kaluzynski nie wypadl u
                Tyrmanda najgorzej, ze wzgledu na swoja rozbrajajaco szczerosc ("ja
                siesprzedaje za pieniadze"). Niestety, teraz w robocie nie mam przy sobie
                egzemplarza.

                Dziennikow Kisiela nie przeczytalem w koncu, choc bardzo chcialem, bo gdy
                wyszly, to wybitnie bezgotowkowo sobie poczynalem. A teraz chyba nima.
                Pamietam tylko, ze wszyscy sie poobrazali, a juz najbardziej ekipa "Tygodnika"
                z Pania Zofia Hennelowa na czele.
                Alfabet czytalem, ale tam dosc lagodnie sie wyrazal o ludziach (niektorych)

                ;o)

                CyM
                • miltonia Re: My tu sobie haftu haftu ... 08.03.04, 13:35
                  Chyba nie spotkalam dzeinnikow, w ktorych autorzy nie obnazaja swojej
                  malostkowosci, tak naprawde. Sa moze przez to bardziej ludzcy ale juz mniej
                  wzniosli. Dotyczy to nawet Konwickiego, Iwaszkiewicza czy Hena. O
                  okazjonalnych "pisarzach", ktorzy wydaja wspomnienia nie wspomne. Po
                  przeczytaniu wypocin Polanskiego, zmienilam swoje zdanie o nim na zdecydowanie
                  gorsze. Chociaz nadal podziwiam jego rezyserski talent.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka