Gość: aster
IP: *.hd.pl
08.06.04, 14:36
Witajcie. mam ciekawy(?) problem z pewnym pyskatym romem. dzisiaj wyjezdzajac
samochodem, zamykalem brame, przejezdzal cygan. zatrzymal sie, wysiadl,
podszedl do mnie i zaczal krzyczec, ze jestem mu winien jakies pieniadze za
zegarek. zadal 500zl rekompensaty.
ta sytuacja jestem b. zaskoczony, widzialem go pierwszy raz w zyciu, nigdy
tez nie mialem do czynienia z jakimkolwiek cyganem, a o zegarkach to tylko
slyszalem, ze istnieja.
po tym jak juz sie wypowiedzial, (wykrzyczal) o co mu z grubsza chodzi, ja
udalem zdziwionego (bo bylem) i zaczal mnie idiota straszyc spaleniem domu.
stwierdzil ze jak mu nie dam kasy, to przyjedzie jego rodzina i zrobi
porzadek.
powiedzial ze po policje to i tak nie mam co dzwonic, bo tak, czy siak spala
dom, czy cokolwiek.
powiedzial ze zjawi sie wieczorem, i mam mu dac pieniadze.
dzwonienie po policje, tez sie mija z celem - tylko rozzlosci cyganerie, a
nic nie zrobi.
co zrobic z takim bydlakiem?
czym go postraszyc?
naprawde, nie wiedzialem, ze to az takie bandyctwo i do tego jakie namolne i
pyskate.