Dodaj do ulubionych

O przyrodzie II

03.07.04, 21:00
Tamten długi juz był.
Obserwuj wątek
    • brezly O tym że nauka obcych języków niesie zaskoczenia 03.07.04, 21:09
      Bo np. w duńskim zeby obejrzec film to trzeba iśc do "biograf" ( pl. biograferne).
      A żeby w biografie pojawił się film to musi byc najpierw "instruktor" którz film
      nakręci. I dobrze zeby byli znani "skuespillern", no ale to juz jasne wszak ze
      to tzylko szauszpilerzy.


      No a wogole to jest sie czym cieszyc:

      Danske film er stadig mest populære i biografen.

      Efter de første 6 måneder af 2003 blev der solgt dobbelt så mange billetter til
      de danske film end til de amerikanske film. Det viser tal fra Danmarks statistik.
      Det første halvår bragte os 13 danske spillefilm, som gennemsnitlig solgte
      156.000 billetter pr. film, hvor i samme periode 50 amerikanske film havde
      68.000 billetter pr. film.
      Der er også flere som går i biografen - de første 6 måneder solgte biograferne
      ca. 2 millioner billetter, sidste år var det tal kun på 1,3 millioner billetter.
      • vaud Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 04.07.04, 05:24
        Zauwazylam, ze prace znalazly tam juz miliony bileterow.
        • brezly Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 04.07.04, 11:47
          No, a na amerykanskie filmy trzeba ich mniej.
          A dodam szok niejaki, gdym w UK, cwierc wieku prawie temu zobaczyl przy pasach
          napis "Pedestrians only".
          Nauka nawet rosyjskiego niesie zaskoczenie, tez.
          • vaud Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 04.07.04, 16:40
            Ja to sie ciesze jak dziecko, kiedy mnie zapewniaja, na etykietce na ten
            przyklad dzemu, ze nie zawiera on - ten dzem- prezerwatyw wcale a wcale.
            • brezly Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 05.07.04, 17:00
              Taak, sukcesy ruchu konsumenckiego naprawde sa znaczace.

              A taki np. ja to sie jak dziecko usmialem jak NO dostala od swego stomatologa
              (tego od Musierowicz) takie cos co sie nazywa, zmieniam linijke:
              Arbeitsunfähigkeitbescheinigungen

              A ten sam np. ja to kiedys w Sztokholmie zobaczyl lody w galkach i bylo napisane:

              1 kula - 5 kronor
              2 kulor - 8 kronor
              3 kulor -1o kronor
              • brezly Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 10.07.04, 22:17
                A jeszcze że napiszę ze w takiej np. Danii taki np. ja widziałem samochód z
                napisem "KLOAK TV" i wcale nie był to jakiś reality show tylko samochód firmy co
                za pomoca kamer sprawdza stan kanalizacji.
                • vaud Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 11.07.04, 22:53
                  wczoraj widzialm samochod z rejestracja: POOPA 13. Za kierownica siedziala
                  dama, a autko bylo czerwone. No mnjut!
                  • pierans Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 12.07.04, 09:29
                    yhyhy! ale laczego 13? ;-)
                    • vaud Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 12.07.04, 15:28
                      pierans napisała:

                      > yhyhy! ale laczego 13? ;-)

                      ------> sama siedziala, to moze pechowa i wie o tym?
                      • frufru Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 13.07.04, 09:38
                        takie niby ostrzezenie?!
                        • vaud Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 13.07.04, 14:04
                          a moze niektorych to jednak kreci
                          • pieranka Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 13.07.04, 14:39
                            aaa, to wtedy awizo niejako
      • jan.kran Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 09.08.04, 15:50
        Czy biograf to to samo co kino ( wymowa w przyblizeniu szino )?

        I jak ja sie dziwnie czuje jak po dunsku czytam i prawie wszystko rozumiem
        (oprocz biograf ) a jak kolezanka Dunka powie to samo pisane to sie glupio
        usmiecham :-((((

        K. zaskoczony jezykowo.
        • brezly Re: O tym że nauka obcych języków niesie zaskocze 09.08.04, 17:31
          jan.kran napisała:

          > Czy biograf to to samo co kino ( wymowa w przyblizeniu szino )?

          Gdzie sie szino wymawia? W Kwecji, jak pamietam. W Ktokholmie.

          >
          > I jak ja sie dziwnie czuje jak po dunsku czytam i prawie wszystko rozumiem
          > (oprocz biograf ) a jak kolezanka Dunka powie to samo pisane to sie glupio
          > usmiecham :-((((

          Ujujujuj, znam ten ból. Relacja miedzy pisanym a czytanym?mówionym to gorzej jak
          we French. Od kiedym się dowiedział że "Wasjedu?" (z nurkujacym akcentym na "e")
          pisze się "hvad siger du" to mnie juz nic nie zdumie. Inna sprawa że Datczanie
          (tak ich Ruskie nazywają) tak bełkocą, że sami siebie nie bardzo ten tego, więc
          to "vasjedu" jest najczestszym pytaniem ("co ty mówisz" ono znaczy).

          >
          > K. zaskoczony jezykowo.
          • jan.kran Re: Przepraszam ze krzywo przede... 09.08.04, 19:41
            Ale na razie czytam stare watki i sie mnie podoba a jak mi oczko spadnie to
            prosze o informacje :-)))
            Wasjedu .. tak potwierdzam popularne w Norge.
            Pisze sie : Hva sier du?

            I wcale to nie jest tak , ze oni tylko do biednego Krana zagubionego jezykowo
            tak mowia. Miedzy soba tyz.

            Ja juz stracilam kontakt z jez. almanskim
            Czy mozna powiedziec do Giermanca:
            Was sagst Du? K.
            Watpliwy
            • brezly Re: Przepraszam ze krzywo przede... 10.08.04, 10:25
              jan.kran napisała:

              > Ja juz stracilam kontakt z jez. almanskim
              > Czy mozna powiedziec do Giermanca:
              > Was sagst Du? K.

              A i owszem. Zwlaszcza jak Sakson rozmawia ze Szwabem albo plattdeutschowy Prusak
              z Bajerem.

              > Watpliwy

              Jakem doszedl do pieknego dunskeigo slowka 'hvorfor' (dlaczego) to pojal ze
              dunski skamieniloscia praprzdoka wspolnego English i Deutsch jest.

              JK, ty mnie oswiec w tematcie 'ny Norsk' bo kiedys mi to ktos usilowal
              wytluamczyc, ale mialem do wyboru umrzec, zwariowac albo zapomniec, wiec
              wybralem to ostatnie.
              • jan.kran Re: Przepraszam ze krzywo przede... 13.08.04, 19:00
                brezly napisał:

                > jan.kran napisała:
                >
                > > Ja juz stracilam kontakt z jez. almanskim
                > > Czy mozna powiedziec do Giermanca:
                > > Was sagst Du? K.
                >
                > A i owszem. Zwlaszcza jak Sakson rozmawK.ia ze Szwabem albo plattdeutschowy
                Prusa
                > k
                > z Bajerem.
                >
                > > Watpliwy
                >
                > Jakem doszedl do pieknego dunskeigo slowka 'hvorfor' (dlaczego) to pojal ze
                > dunski skamieniloscia praprzdoka wspolnego English i Deutsch jest.
                >
                > JK, ty mnie oswiec w tematcie 'ny Norsk' bo kiedys mi to ktos usilowal
                > wytluamczyc, ale mialem do wyboru umrzec, zwariowac albo zapomniec, wiec
                > wybralem to ostatnie.

                Obiecuje oswiecenie w chwili wolnej. Mam nawiedzona kolezanke w pracy ktora
                mnie tym uroczym jezykiem katuje :-((((
                K.
    • brezly Re: O tym jak mozna czytać książkę... 26.07.04, 21:29
      jak się jest francuskim intelektuałem, a książka jest po anglaise
      www.iht.com/articles/530833.html
      • vaud Re: O tym jak mozna czytać książkę... 27.07.04, 06:00
        Nie moge sie doczekac, kiedy nam wyjasni jakas inna ksiazke.
        • millefiori Re: O tym jak mozna czytać książkę... 28.07.04, 11:26

          Jasnosc obrazu zostala podkrecona, A fuj!
    • brezly O pewnym dziele 09.08.04, 11:25
      Czytac w malych dawakch. Po obejrzeniu pierwszych stron ciekawe jest zobaczyc
      piec ostatnich. Renesansowy umysl, jednakze.
      www.7m7.neostrada.pl/misc/akademiacudow.zip
      • pierans Re: O pewnym dziele 09.08.04, 12:05
        nie lubie jak mowio Big Beng
        Big Bang sie mowi i basta
        • millefiori Kazdy plot ma trzy strony 09.08.04, 22:22

          • millefiori Re: Kazdy plot ma trzy strony 09.08.04, 22:27
            Oj, przepraszam, post doznal owczesnienia, jak zapowiedziala kiedys pani z
            glosnika nadjezdzajacy autobus na dworcu PKS w Krosnie.

            Ale do adremu:


            Gdy wprowadzilismy sie w 1999 r. do Zaulka Podkowy, zaczelam obchod wlosci od
            sprawdzenia, jakich robot wymaga nieco zaniedbany ogrod. Nagle osadzil mnie na
            miejscu potworny basowy ryk: Jezus, Maria!!!!.
            Odwracam sie: na plocie wsparty osobnik plci meskiej poteznej postury, lat
            okolo 60, wpatrzony we mnie jakby zjawe ujrzal i znow ryk: Jezus, Maria!

            Nooo... juz nie te lata, wiec bylam nieco zaskoczona niespodziewanym sukcesem.

            Ja, grzecznie po wegiersku: dzien dobry.
            Czlowiek zza plotu wybucha lawina ryczacej wegierszczyzny.
            Ja na to,ze przepraszam, ledwie mowie po wegiersku.
            On pyta : Niemka? Angielka
            Ja : Nie, Polka.
            On: lapie sie za glowe i ryczy znow: Jezus Maria i obled ma w oczach, a
            nastepnie glosem, jakby tasma puszczona od tylu mowi, wygrzebujac z zakamarkow
            pamieci polskie slowa:
            Tyyyyy....paniiiii... ty tu.... czeeeeeekaj... ja... haz... ty czekaj -
            wmurowal
            mnie gestem w miejsce, poglal do sasiedniego domu, odwracajac sie po drodze i
            porykujac, ze mam stac i ani drgnac w oczekiwaniu.
            Ja: stoje, czujac sie bezpieczna za plotem i z zaciekawieniem czekac na dalszy
            rozwoj wypadkow.
            Mezczyzna wypada z domu niosac w objeciach album z fotografiami, kartkuje go,
            dopada do plotu, wrecza mi przez plot album i w tym momencie...
            Ja: Jezus Maria!
            Na otwartych stronach albumu z czarnobialych splowialych zdjec z wczesnych lat
            60, patrzyla na mnie kobieta, ktora wygladala jak ja, przebrana i umalowana w
            stylu lat 60!!!
            On: Barbaaara... z Krakoooowa

            Pomyslalam sobie, ze gdybym za plotem wlasnego domu gdzies za granica zobaczyla
            nagle obiekt swych uczuc sprzed mniej wiecej 35 lat, w stanie zupelnie
            nienaruszonym przez czas, tez bym zawolala Jezus Maria.

            Janusz zza plotu potem opowiedzial mi jak umial, mieszajac polski z wegierskim
            i niemieckim, cala historie, co bylo dosc glosne i spektakularne, i zakonczyl,
            bijac sie z rozmachem piescia w czolo:
            - Oj, ty gluuuuupi Jaaaaasiu, gluuuupi, sie z Polka nie ozeeeenil. Bo Pooolki
            to
            maja seeeerce.

            Czy nie pieknie?
            • jan.kran Re:Owczesnienie plota lub splota. 10.08.04, 00:00
              Piekna historie wydziergalas :-))))
              Ale wegierski to nie jezyk co sie mozna nauczyc.
              A moze jednak? K.
              • millefiori Re:Owczesnienie plota lub splota. 10.08.04, 22:05
                Dzieki, Jan.Kran.

                Jak swiadczy kilka znanych osobiscie przypadkow jednak mozna sie nauczyc:)))
            • vaud Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 05:05
              Fiori, wzruszylam sie do lez czystych rzesistych. Hehehe, czy ty jakby nie
              czytujesz Chmielewskiej przypadkiem?
              • millefiori Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 22:17
                Ja tez...
            • karmilla Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 10:23
              Piękne to było i romantyczne. Dalczego mi się takie romantyczne historie nie
              zdarzają? :'(
              • brezly Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 10:26
                Dwi warstwy maja te trzy strony plotu. Pierwsza ze piekne i ogolnie
                cieploswiatowe. Druga ze to naprawde a nie u Grocholi jakiej.
              • millefiori Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 22:18
                Jestes pewna, ze nie?
            • pieranka Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 10:37
              8-O
              i rozpoznałaś 'siebie' bez pudła?
              Swoją drogą ale tego pana zza płota chyciła ta Barbarka ;-)

              Baaaardzo cenne zdarzenie i wspomnienie, gratulacje :-D
              • millefiori Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 22:23
                Absolutnie, bez pudla, na zdjeciach sie latwiej rozpoznaje niz w lustrze:))).
                A Barbarka zaiste, oj zapadla Januszkowi, czesc jego idealnego uwielbienia dla
                niej i mnie ogarnela...
                • vaud Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 22:26
                  Ja to ludziom nieustannie kogos przypominam. Nie az tak milosnie i wyjatkowo,
                  jak Fiori, o nie! Pospolita jestem , ot co.
                  • millefiori Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 22:29
                    Pociesze cie, Vaud, ze ostatnio srednia wieku moich najgoretszych adoratorow
                    oscyluje w okolicach 60.
                    • vaud Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 22:46
                      "Lepszy rydz, niz nic!"- odparla Vaud z rezygnacjom.
                      • millefiori Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 22:48
                        Rydze solone?
                        • vaud Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 23:01
                          millefiori napisała:

                          > Rydze solone?

                          ----> i rude i pieprzne, excusez le mot!
                          • millefiori Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 23:03
                            vaud napisała:

                            > millefiori napisała:
                            >
                            > > Rydze solone?
                            >
                            > ----> i rude i pieprzne, excusez le mot!


                            Excusuje, excusuje, ego te absolvo.
                            Ale nie kiszone, ani w occie, dobrze?
                            • vaud Re: Kazdy plot ma trzy strony 10.08.04, 23:06
                              millefiori napisała:

                              > vaud napisała:
                              >
                              > > millefiori napisała:
                              > >
                              > > > Rydze solone?
                              > >
                              > > ----> i rude i pieprzne, excusez le mot!
                              >
                              >
                              > Excusuje, excusuje, ego te absolvo.
                              > Ale nie kiszone, ani w occie, dobrze?

                              ------> masz zgage po occie?
      • brezly O kopiarkach co klopocza 10.08.04, 11:26
        Wlezcie sobie tu:
        www.ii.uni.wroc.pl/
        I zobaczcie pierwsze Ogloszenie u gory. Zwracam uwage ze jest to w przybytku
        specow od komputerow i sztucznej ynteligencji.
        Czy ja wam juz pisalem o nowej kopiarce na KTH i buncie humanoidow a propos
        kopiarki?
        • czarnajagoda Re: O kopiarkach co klopocza 10.08.04, 11:54
          nie kojarzę, a przyczyny tego stanu rzeczy mogą być następujące:
          1) nie pisałeś
          2) pisałeś a ja nie przeczytałam
          3) pisałeś, a ja przeczytałam, ale mi całkiem z głowy wyleciało
          • brezly Re: O kopiarkach co klopocza 10.08.04, 13:37
            A bylo to tak. Mnie sie kiedys zdarzylo pracowac na czmys co sie nazywa KTH
            (Kungl Tekniska Hoegskolan). I kupili nam maszyne do Prac Fachowych. Za skromne
            pol miliona dolcow Usackich. Dziewczyna co tymi maszynami se opiekowala
            urzadzila kurs, kazden z nia posiedzial 2-3 godziny i wszyscy wiedzieli co i
            jak. Kuniec kuncow, ludzie ksztatcone, z tytulmi, albo albo za tytulem tam
            przyszedniete. Co mialy nie zrozumiec. W koncu uczone to zrobily dla uczonych.
            A potem postanowila Derekcja kupic nowa Kopiarke. Sily Sekretariatow polaczone
            naciskaly, ze takie fajne teraz te kopiarki, bedzie mozna w kolorze drukowac, co
            piata strone zolte, na lewo na prawo i w gwiazdki. No to Derekcja skapitulowala
            (nie ma takiego mebla albo sprzetu zeby Skeretariat nie Przekonal Derekcji ze
            trza to kupic). I nasza sliczna stara kopiarke, co to miala opcje
            jasniej-ciemniej, papier A3-A4-A5 oraz kopiuj jedna strone/dwie strony zastapili
            Kolubryna. Kopiarka stara miala napisy w ingliszu. Kolubryna miala do wyboru cos
            dwanascie jezykow i display do dialogowania. I nastapila katastrofa. Co prawda
            serwisanci urzadzili dwutygodniowy kurs wieczorny obslugi (12 razy po 3 godziny)
            ale nikt nie mogl pojac ich, zreszta sami sie mylili. Pojechali serwisanci i
            okazalo sie ze sie NIEDA. pierwszy rzucil sie Magnus, fan techniki, wszedl w
            okno dialogowe, szukal jakis opcji zeby skopiowac, ale zalazl w jakis kat, jezyk
            mu sie zmienil w niderladzki, ale co najgorsze nie bylo odwrotu. Okazalo sie ze
            metoda wylaczyc-wlaczyc jeszcze raz - nie dziala. Po wlaczeniu ponownym display
            byl w tym samym miejscu gdzie go Magnus zapedzil. Kerstin probowala nacisnac
            zielony guzik zeby cos skopiowal, ale Kolubryna zatrzepotala pietrowymi
            podajnikami papieru i wyraznie chciala zeby wrzucic jej 124 stron jakiegos
            oryginalu. Wylaczylim znowu i zadzwonilim po serwis. Serwis byl po tygodniu bo
            jezdzili po calym Sverige pomagac klientowm zmarketingowanym tym modelem. Przez
            ten czas chodzili mi kopiowac na Polimery, gdzie zrobiono se z nas cyrk.
            Przyjechal Spec. Ustawil wszystko na nowo. Zajelo mu to caly dzien. Ale dalej
            nikt z nas nie byl w stanie kopiowac. Spec zostal przepytany i do Kolubryny
            przyczepiono tasma klejaca i plastrem Instrukcje Obslugi w Punktach. Po
            angielsku, po szewdzkeigo maszyny nikt natywny nie rozumial. Skladala sie z
            trzech rzeczy ktore nalezalo/wolno byl zrobic i Niczego Poza Tym. W takiej
            formie maszyna umiala mniej niz jej poprzedniczka. W weekend urzadzili wyprawe
            ratunkowa do piwnicy i zainstalowalim stara maszyne: Kolubryna poszla do pwinicy
            i tak pare tysiecy dolcow bylo psu na bude. Derekcja pojechala na prom sie upic.
            Stara maszyna podobno funkcjonuje tma do dzis, tylko powoli zaczyna brakowac
            czesci. A propos: te maszyne nie wymyslili uczeni dla uczonych tylko technicy
            dla personelu biurowego nizszego szczebla.
            • czarnajagoda Re: O kopiarkach co klopocza 10.08.04, 13:45
              piękne to, kiedy się to czyta...
              jak ma się z tym doświadczenie w praktyce, to jakby nieco mniej piękne się
              wydaje...
            • vaud Re: O kopiarkach co klopocza 10.08.04, 22:07
              W Muminkach Pizmowiec czytal ksiazke :"O niepotrzebnosci wszystkiego". Tak mi
              sie skojarzylo.
              • brezly Re: O kopiarkach co klopocza 11.08.04, 07:28
                Sluszna uwaga.
                • vaud Re: O kopiarkach co klopocza 12.08.04, 05:46
                  albo w takim filmie Moje greckie wesele", ktory momentami byl smieszny, ojciec
                  panny mlodej do wszystkiego uzywa plynu do mycia okien. Srodek na wszystko.
                  Zloty srodek po prostu. Powinniscie sprobowac zamiast kopiarki.

                  Podobnie moja tutejsza zaprzyjazniona Tubylka: lakier do wlosow. Tez na
                  wszystko. Smiejemy sie jak norki, ale dziala. Nie probowalysmy na hemoridy, bo
                  same nie mamy, a chetnych do przyznania sie ( ze dysponuja ta jednostka
                  chorobowa)i do eksperymentow brakuje... ;-)))
                  • brezly Re: O kopiarkach co klopocza 12.08.04, 08:03
                    Aha, a WD-40 uzywaja jako zanete na ryby. USA, USA ...
        • brezly O pytaniach (ze nie ma glupich) 16.08.04, 15:40
          www.justmorons.com/answers.html
          Sbcglobal.net: Why do birds fly south? Is it because of the weather or it's
          too far to walk? Birds, like people, fly south for many reasons. Some fly
          south for business, some for recreation, still others to foment revolution in
          the unstable nations of the southern hemisphere.

          A:
          Birds are perfectly capable of walking, but are much less likely to be devoured
          by cats while airborne. Unless cats make unexpectedly rapid strides in their
          aerospace technology, you can therefore expect to see birds flying south into
          the foreseeable future.

          Columbia.edu: Why is Immanuel Kant such a dipshit? (Been saving that question
          since graduation.)


          Immanuel Kant was not a dipshit. He was the inventor of the Categorical Imperative.

          A: If you'd ever tasted a Categorical Imperative
        • brezly O tym ze ludzie maja wspolnych znajomych 14.09.04, 08:18
          Podobno na zasadzie 'znam kogos kto zna kogos' kazde dwie osoby na Ziemi dzieli
          tylko szesciu 'posrednikow'. Malo kopyt nie wyciagnalem jak w zeszlym tygodniu
          poznalem pewnego goscia, ktory osobiscie znal MC Eschera.
          • millefiori Re: O tym ze ludzie maja wspolnych znajomych 14.09.04, 08:25
            Starsza osoba byla? Bo rzeczony MC E., jesli o tym samym grafiku mowimy, to
            zmarl, jakies 30 lat temu...
            • brezly Re: O tym ze ludzie maja wspolnych znajomych 14.09.04, 08:32
              Aha, tak. Pan C. poznal MCE na kongresie krystalograficznym , gdzie ten usilowal
              sprzedawac swoje grafiki, gdzies wtedy jak mysmy, Fiori, raczkowali. Specjalnie
              sie nie sprzedawaly. MCE nawiazal kontakt z krystalografami bo oni mu
              uswiadomili ze pewne problemy juz rozwiazano, ktore on sam hcial rozwiazywac.
              Np. ze nie da sie dokonac parkietazu (tj. ciasnego zapelnienia powierzchni za
              pomoca identycznych figur) pieciokatami. Potem, jak juz MCE zadomowil sie wsrod
              fizykow i krystalografow, pewna pani spojrzala na jego grafiki z punktu widzenia
              tzw. grup symetrii i znalazla ze jego grafiki reprezntuja kazda z kilkudzieseicu
              grup symetrii na plaszyzczynie oprocz jednej. I on wtedy na poczet tej ksiazki
              namalowal te brakujaca:-)
              • millefiori Re: O tym ze ludzie maja wspolnych znajomych 14.09.04, 08:37
                No nie da sie. Kazdy, kto mial do czynienia chocby wizualnie z powierzchniami
                intarsjowanych mebli (wiek XVIII chociazby i meble Roentgena), bawil sie op-
                artem i iluzja tworzenia trojwymiaru na plaszczyznie z min.2 kolorow- np.
                parkietu wie.
          • brezly O tym ze w Wylatowie dzieja sie rzeczy co filozofo 21.09.04, 15:23
            Dzisiaj (19 lipca) około 5 rano wracając nocnego czuwania przy piktogramie na
            polu p. Tadeusza Filipczka Janusz Zagórski zauważył wysoko na niebie jasny
            obiekt. Został on sfilmowany przez około 10 minut z różnych miejsc. Jego
            zachowanie wyklucza, iz byl to samolot czy satelita. W nalbliższym czasie będzie
            on analizowany a kilka stop klatek wstawione na naszą stronę

            A takze:

            Po wielogodzinnych sesjach analizujących materiał nagrany na naszym kamerach w
            nocy z 9 na 10 lipca, kiedy to powstało na polu pana Filipczaka 31 kręgów mamy
            namierzoną sytuację w której prawdopodobnie dochodzi do powstania całej
            formacji. Przypomnijmy, że monitoring wylatowskich pól zapeniła nam firma
            AlarmTec z Poznania W tej chwili rozpoczynamy pracę nad obróbką komputerową tego
            materiału. Będziemy Was na bieząco informować o jej przebiegu a po opracowaniu
            wizualnego materiału pokażemy go w galerii foto.

            www.raportx.pl/
          • brezly O paszportach 11.10.04, 12:15
            Zaprzyjazniony Bawarczyk pracuje w firmie produkujacej materialy dentystyczne.
            Jezdzi w celach bawaczych i handlowych po swiecie zatem. Wlasnie odbyl podroz
            tego typu po krajach :Algieria, Tunezja, Libia, Iran (ludzie tam maja zeby i
            dentystow). Wrocil i uswiadomil sobie ze za piec tygodni ma jechac do kraju USA.
            A w paszporcie ma wizy i pieczatki krajow wyzej wymienionych. Uruchomilo to w
            nim proces mylsowy, ktory zakonczyl sie udaniem na policje/biurokracje z pismem
            prosbowym z zakladu pracy. Ze on mianowicie prosi niniejszym o wyrobienie mu
            drugiego paszportu. Ale zeby pierwszy mial dalej. Na pytanie: po co, zarysowal
            utworzony wizualizacji obraz swej rozmowy na jakiej LaGuardii z
            Immigejszynoficerem, co zobaczy wizy tych pieknych krajow. Urzednik bawarski
            zrozumial. Poprosil o napisanie podania uzasadnieniem. Kolega wyciagnal je
            gotowe zza pazuchy, wraz z kornym listem od ... GmbH, ze oni uprzejmie prosze o
            wydanie Herr Dr XY drugiego paszportu ze wzgledu na. Zaplacil i teraz ma dwa.
            Refleksje sa liczne ale jedna z nich taka: w walce z biurokracja policyjna y
            papierkowa USA nie ma do Europejczykow startu ani podskoku. My mamy 300 lat
            przewagi i odpowiednie intuicje.
            • vaud Re: O paszportach 12.10.04, 17:31
              Tak mial tez moj Slubny, kiedy jezdzil -rowniez sluzbowo- do krajow nie
              tolerujacych sie nawzajem. Jk byles u Iksinskich, to cie Igrekowie nie
              wpuszcza, a jeszcze moga przymknac w sanatorium i uszkodzic.
              • millefiori Re: O paszportach 13.10.04, 08:24
                W PL tez daja dublet, jak np. ktos byl w Israel a teraz wybiera sie do Libia
                albo na odwrot.
                • millefiori Re: O paszportach 13.10.04, 08:28
                  A Vaud, w ramach prywaty pytanie:
                  Czemu Boryna? Czemu krowa? Co ma krowa do zony? I czemu w tak intymnie okrutnej
                  sytuacji?
                  • vaud Re: O paszportach 13.10.04, 23:59
                    millefiori napisała:

                    > A Vaud, w ramach prywaty pytanie:
                    > Czemu Boryna? Czemu krowa? Co ma krowa do zony? I czemu w tak intymnie
                    okrutnej
                    >
                    > sytuacji?

                    ----> humor z zeszytow szkolnych; nie moglam sie nie podzielic z bracia
                    dziewiarska.
                    • jan.kran Re: O paszportach 15.10.04, 01:35
                      A Madonny nie wpuscili do Egiptu , bo byla w Izrael.
                      Jakas malo cwana czy co ?

                      Ona to chyba moze miec tyle paszportow ile razy Jej wlosy kolor zmienialy... K.
                      • millefiori Re: O paszportach 15.10.04, 08:22
                        Ona gwiazda, znana twarz, po co jej paszport? Choc, z drugiej strony, bez
                        makijazu i "wizerunku scenicznego" czy ktos by ja rozpoznal?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka