Dodaj do ulubionych

Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych.

IP: 195.117.41.* 25.03.02, 17:04
Jestem uzalezniona od słodyczy. w pierwszy dzień wiosny postanowiłam rzucić.
Trzeciego dnia nie mogłam już znaleźć sobie miejsca, trzęsły mi się ręce.
Wygląda na to, ze przyda mi się grupa wsparcia... Czy ktoś z Was ma podobne
doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • Gość: Marta Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.astercity.net / 10.128.131.* 25.03.02, 18:44
      Gość portalu: Lillka napisał(a):

      > Jestem uzalezniona od słodyczy. w pierwszy dzień wiosny postanowiłam rzucić.
      > Trzeciego dnia nie mogłam już znaleźć sobie miejsca, trzęsły mi się ręce.
      > Wygląda na to, ze przyda mi się grupa wsparcia... Czy ktoś z Was ma podobne
      > doświadczenia?
      ------------
      Lillko, jestem z tobą.Nie umiem przeżyć dnia bez słodyczy,zwłaszcza
      czekolady.Tylko dobrej przemianie materii i genom zawdzięczam fakt,że nie
      wyglądam jak szafa trzydrzwiowa.

      • Gość: mysza Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 22:56
        Wlasnie jestem po ataku wyzarlam juz wszystko co bylo w domu i nie chce mi sie
        leciec do sklepu,w glowie mam jedna wielka w-ztke nie moge sie na niczym
        skoncentrowac chyba jednak polece chociaz po czekolade.Pozdrawiam lasuchow.
    • Gość: inaaa Jestem z wami ! IP: *.tvsat364.lodz.pl 26.03.02, 19:40
      U mnie wzmożony apetyt na słodycze jest wynikiem stresu. Czekoladę mogę zjeśc
      całą od razu, na świeta piekę sernik i robie tort a moja mama da mi makowca i
      na takim jedzeniu mogę przetrwać cały dzień. Do tej pory nie tyłam a teraz w
      ciągu roku przytyłam 7 kg.
      Ale muszę się wam pochwalić ze przez ostatni tydzień ze względu na Wielki Post
      nie zjadłam ani kostki czekolady, ani kruszynki ciasta. To moje postanowienie.
      Ale wytrzymam tylko do świąt.
      Smacznego :-) Ania
    • anita10 Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. 27.03.02, 09:44
      Ja czuję zapach czekolady nawet jeśli leży ona w zamrażalniku. Kup sobie w
      aptece tabletki z chromem. To podobno trochę pomaga. W każdym razie potrafię
      przejść w sklepie (prawie) obojętnie obok półki z czekoladą.
      Pozdrowienia
      A.
      • Gość: martynka Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.lukowa7.waw.pl 20.05.02, 13:27
        Popieram - chrom działa - przynajmniej na mnie! Dotychczas byłam
        słodyczoholikiem falowym - tzn. przez jakis okres czasu potrafiłam jeść cały
        czas ten sam przysmak - np. Pawełki , Liony, Milkę Cream itd. Kiedy zaczęłam
        przyjmowac chrom nie miałam ochoty na coś słodkiego...chociaż ostatnio odkryłam
        Princessę Kokosową ..mniam......
        • Gość: madusiak Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.02, 09:16
          a ja jem chrom i jakoś nie czuję wielkiej zmiany...tylko, ze ja nie jestem
          czekoladoholikiem, a raczej potworem ciasteczkowym. Takie zwykłe ciasteczka
          domowe bez dodatków. Albo bułeczka z serkiem, jabłkie, budyniem. Może chrom na
          to nie działa? Albo za krótko go biorę.
    • Gość: kasiaba Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.terminus.pl 27.03.02, 10:09
      Ja tam kiedyś mogłam zjeść czekoladę za jednym zamachem... albo nawet dwie.
      Nagle mi przeszło i okazało się że jestem w ciąży :), teraz mała jest uczulona
      na mleko krowie a ponieważ karmię ją piersią zero czekolady. Chyba jednak nie
      jestem wyleczona bo zeżarłabym lody czekoladowe z opakowaniem...
    • agniecha27 Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. 28.03.02, 15:23
      Nie nadaję się na wsparcie, bo sama tkwię w tym nałogu od wielu, wielu lat. W
      tym przypadku przyznanie się do nałogu nie jest wcale pierwszym krokiem na
      drodze poprawy... Najgorsze jest to, że ja wcale nie robię tego po kryjomu,
      tylko z pełną premedytacją i jeszcze częstuję innych. Sama widzisz - jak
      najdalej ode mnie, bo będziemy się tylko pogrążać.
      Pozdrowionka
      P.S. Najbardziej lubię ptasie mleczko i serniki
      • ok.api Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. 28.03.02, 17:41
        Ja, ok.api, przyznaję się, że jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, kajam się i
        skręca mnie, bo idą święta, a ja ciąglę o słodyczach myślę. Niech mnie ktoś
        wyrwie z tego nałogu - przemiana materii nie taka jak trzeba, ciągle tylko
        odchudzanie, liczenie kalorii etc., na razie jeszcze wyglądam całkiem nieźle
        (waga w normie, samopoczucie - doły), ale co dalej? ;)) To jest jak odruch
        Pawłowa (opanowany zresztą do perfekcji): widzę coś słodkiego do zjedzenia i
        choćbym miała ostatnie drobniaki wydać albo wyjść w nocy do sklepu, to zrobię
        to bez dwóch zdań. A potem... wyrzuty sumienia, znów kajanie się, znów
        obietnica poprawy... Ach, królestwo dla tego, kto mnie z tej słodyczomanii
        wyciągnie!!!!!
        • Gość: Lillka Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: 195.117.41.* 29.03.02, 09:51
          Dzięki bardzo, dzięki Wam jakoś się 3mam... to juz 9 dni i wiecie co? To
          przechodzi. Powoli, ale przechodzi. Z każdym dniem jest lepiej. Te tabletki z
          chromem są naprawdę niezłe! A chyba wiosenna atmosfera też swoje robi...
          Pozdrawiam :)))
      • Gość: Vicky Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 06.04.02, 22:18
        Ja uwielbiam czekoladę pod każdą postacią!! I pomyśleć,że kiedyś jej nie
        znosiłam jak byłam dzieckiem! Czy ktoś kiedyś nie lubił czekolady i w dorosłym
        życiu wręcz odwrotnie nie może się bez niej obejść?? :-))
    • Gość: xsenia jestem słodyczoholikiem wcale nie anonimowym IP: *.bydgoska.krakow.pl 29.03.02, 23:15
      • gepe Re: jestem słodyczoholikiem wcale nie anonimowym 02.04.02, 18:21
        Jak się nazywają te tabletki? Tylko szybko, proszę....

        gepe
        PS. Piszę to i wcinam deserową Wedla...
        • ela1001 Re: jestem słodyczoholikiem wcale nie anonimowym 04.04.02, 14:37
          Pozdrawiam wszystkich łasuchów!
          Trudno powiedzieć co jest u mnie przyczyną napadów apetytu na sodkości ale jest
          to nałóg nie do opanowania.
          W domu nie mam wsparcia - z moim mężem pod tym względem jest jeszcze gorzej.
          Potrafi znaleźć czekoladę schowaną do pralki!
          Biochrom też nie pomaga.
          To jest coś na kształt ciągu alkocholowego - mogę wytrzymać przez kilka dni bez
          słodyczy po których obżeram się bez opamiętania.
          • Gość: mysza Re: jestem słodyczoholikiem wcale nie anonimowym IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 22:04
            co z tym biochromem jestem zainteresowana-czy pomaga?
            • Gość: Lillka Re: jestem słodyczoholikiem wcale nie anonimowym IP: 195.117.41.* 05.04.02, 10:02
              Pomaga, mnie w każdym razie pomogło: Chrom organiczny firmy Naturell, kupisz w
              aptece, 1 tabletka dziennie. Powodzenia :)
          • quba Re: jestem słodyczoholikiem wcale nie anonimowym 22.05.02, 08:02
            nie kupujcie biochromu - kupcie chrom
            pozdr
            :)
      • Gość: kluba1 Re: jestem słodyczoholikiem/doMar,ela1001,Vicky IP: *.we.client2.attbi.com 22.04.02, 17:14
        Uwaga! Mialam identyczne objawy - kiedys zdecydowznie wolalam ogorki
        konserwowe(sloj za jednym posiedzeniem) pozniej zaczelam po nocy biegac do
        sklepow po czakolede. Pozniej okazalo sie, ze..... mam cukrzyce !!!!! To nie
        musi byc to, ale radze sprawdzic !!!!
    • Gość: anna Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.waw.cdp.pl 20.04.02, 11:47
      ja takze
      kocham smak slodkiego wogole jestem smakoszem
      cierpie gdy cos jest niedosmaczone:)
      i czemu masz rzucac
      toz to smaki zycia:)
    • Gość: Mar Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: 213.25.197.* 20.04.02, 20:53
      Gość portalu: Lillka napisał(a):

      > Jestem uzalezniona od słodyczy. w pierwszy dzień wiosny postanowiłam rzucić.
      > Trzeciego dnia nie mogłam już znaleźć sobie miejsca, trzęsły mi się ręce.
      > Wygląda na to, ze przyda mi się grupa wsparcia... Czy ktoś z Was ma podobne
      > doświadczenia?

      Ja mam tak samo. Jak nie zjem czegoś słodkiego, to mi się trzesą ręce i mam
      niesmak w ustach i boli mnie głowa. Po prostu musze mieć w domu ciastka lub
      czekoladowe wafelki. Ale w sumie wydaje mi się, ze nie jest to ani groźne dla
      otoczenia ani specjalnie szkodliwe dla mnie. To i tak dużo lepsze niż alkoholizm
      lub papierochy.
      • alinca Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. 20.04.02, 22:05
        Na imie mam alina i jestem slodychoholikiem. Slodycze jem odkad pamietam w
        ilosciach ogromnych. Uwielbiam czekolade, zapycham sie ciastami, do kawy
        obowiazkowo musze zjesc cos slodkiego. Najdluzej bez slodyczy wytrzymalam 1
        dzien. Do tej pory nie tylam, od jakis 2 lat niestety systematycznie (choc w
        wolnym tempie) przybieram na wadze. Ale nie moge sie opanowac - nawet nie wiem
        czy chce sie pozbawac tej przyjemnosci! Kocham slodycze!!
    • dzokejka Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. 20.05.02, 12:21
      Hej Lillka, ja jestem raczej czekoladoholikiem; kiedy jakiś czas temu zaczęłam
      zwracać uwage na to, co jem, dotarło do mnie, że co dzień skubię coś z
      czekoladą (jakoś wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy). Zauważyłam też,
      że zawsze jadłam więcej słodyczy, kiedy miałam jakiś problem albo byłam
      zdenerwowana, taki sposób na odreagowanie stresu.

      Postanowiłam z tym skończyć, ale wyglądało to tak, że w ciągu dnia się
      trzymałam, a wieczorkiem leciałam do sklepu po pierniczki w polewie. Najdłużej
      udało mi się wytrwać 'bez' 2 tyg. Niestety, wystarczyło raz znów spróbować a
      nałóg wracał. Jedynym rozwiązaniem (tak mi się wydaje) jest:
      1. całkowita rezygnacja
      lub 2. dajmy na to raz w tyg. pozwolic sobie na maxa, a potem pościk

      Tak na marginesie, jestem teraz na diecie kopenhaskiej tak rozreklamowanej na
      forum w "fitness" i powiem Ci, ze po kilku dniach przeszła mi ochota na
      słodycze, nie wzbudzają już we mnie takich emocji, kiedy na nie patrzę. Nie
      wiem co będzie później, ale na razie jest OK.

      Poza tym pracuję z dziewczyną, która również co dzień musi zjeść coś słodkiego.
      Z tym że ona nie stara się od tego odzwyczaić, a raczej dostosować tzn cały
      czas się odchudza (mało je). Myślę, że sporo osób jest AS, ale to przecież nie
      przeszkadza w życiu, mi jednak przeszkadza świadomość, że jestem od tego
      uzależniona. No i te problemy z cerą...

      • Gość: ŚwitońMC Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.05.02, 13:47
        Współczuję - z własnych doświadczeń walki z nałogiem potwierdzam, że jesteś
        uzależniona. Zachęcam do zrzucenia odrobiny sadła i przeczekania kilku tygodni
        zespołu abstynenckiego, jednocześnie z wyczyszczeniem sobie świadomości - np.
        zajmując się jakąś ciekawą pracą i najlepiej bez żadnych zagłuszaczy typu
        głupie książki, radio, muzyka, tv. Kiedyś czytałem, że przy uzależnieniu od
        słodyczy (i w ogóle - żarcia), nadmiar słodyczy w organiźmie działa jak
        narkotyk - zakłóca świadomość, powoduje ogólną ociężałość. Od ociężałości - do
        mniejszej efektywności działań - a od tego idziemy wprost do stresu, a stres
        zmusza do akcji obronnej (otępiającej), czyli do wprowadzenia kolejnej dawki
        np. słodyczy. Z czasów, gdy nie stoczyłem się ponownie na dno obżarstwa
        pamiętam, że będąc chudziakiem (broń Boże - nie anorektykiem) jadałem bardzo
        świadomie - jedna czekoladka wystarczyła by nasycić i dodać energii
        kinetycznej. Teraz wtryniam pół kilo czekoladek i nawet tego nie zauważam.
        Jeśli z tym nie skończę - czeka mnie ani chybił piasecki w ciągu kilku lat.
    • Gość: ŚwitońMC dieta 100 kalorii IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.05.02, 13:30
      Jak zauważam prawie same kobity tutaj. No to może dla odróżnienia - jestem
      Świtoń MC, jestem żarciocholikiem, słodycze to duży udział w tym holizmie.

      Moi zdaniem podstawa żarcioholizmu to napięcia psychiczne działające w pętli -
      dlaczego żresz - bo mi wstyd, a czego ci wstyd - bo żrę. Żeby z tym skończyć,
      trzeba tę pętlę przerwać. Najlepiej stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie -
      ty tłusta małpo, jesteś paskudna (y), kobiety (faceci) na twój widok siłą muszą
      wstrzymać vomit, ale może by tak przestać żreć...

      Dużo pomaga także jedzenie w spokoju i długo smakując - wiem - wielokrotnie
      próbowałem bez skutku.

      Od wczoraj stosuję dietę 100 kalorii - śniadanie - kubek zielonej herbaty (nie
      może być za mocna np Gun Powder, bo na czczo powala), w pracy - mineralna i
      soczek pomidorowy, obiad - normalny - puszka zagotowanej kukurydzy plus kilka
      hiperkalorycznych kanapek (chleb, majonez, pomidor, ser żółty - zakładam brak
      mięska). Kolacji nie jadam. No ... jak się nie złamię lub nie umrę, to w ciągu
      miesiąca mam szansę zejść z wagą o 20%.

      Potem to się dopiero zacznie - trzeba będzie pozostać w trzeźwości. Bo (żarcio-)
      słodyczoholizmu nie można na stałe wyleczyć.
      • Gość: LEKARZ Re: dieta 100 kalorii IP: 217.153.24.* 24.05.02, 17:09
        Gość portalu: ŚwitońMC napisał(a):

        > Jak zauważam prawie same kobity tutaj. No to może dla odróżnienia - jestem
        > Świtoń MC, jestem żarciocholikiem, słodycze to duży udział w tym holizmie.
        >
        > Moi zdaniem podstawa żarcioholizmu to napięcia psychiczne działające w pętli -
        > dlaczego żresz - bo mi wstyd, a czego ci wstyd - bo żrę. Żeby z tym skończyć,
        > trzeba tę pętlę przerwać. Najlepiej stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie -
        > ty tłusta małpo, jesteś paskudna (y), kobiety (faceci) na twój widok siłą muszą
        >
        > wstrzymać vomit, ale może by tak przestać żreć...
        >
        > Dużo pomaga także jedzenie w spokoju i długo smakując - wiem - wielokrotnie
        > próbowałem bez skutku.
        >
        > Od wczoraj stosuję dietę 100 kalorii - śniadanie - kubek zielonej herbaty (nie
        > może być za mocna np Gun Powder, bo na czczo powala), w pracy - mineralna i
        > soczek pomidorowy, obiad - normalny - puszka zagotowanej kukurydzy plus kilka
        > hiperkalorycznych kanapek (chleb, majonez, pomidor, ser żółty - zakładam brak
        > mięska). Kolacji nie jadam. No ... jak się nie złamię lub nie umrę, to w ciągu
        > miesiąca mam szansę zejść z wagą o 20%.
        >
        > Potem to się dopiero zacznie - trzeba będzie pozostać w trzeźwości. Bo (żarcio-
        > )
        > słodyczoholizmu nie można na stałe wyleczyć.


        Jestem lekarzem i cos Ci powiem- takie radykalne diety powoduja szybkie
        chudniecie, ale na krotko, wiesz dlaczego?
        Bo na poczatku gdy organizmowi brakuje kalorii uruchamia zapasy bialek i
        weglowodanow, ktore rozpuszczaja sie w wodzie. Wraz z nimi ucieka wiec woda, i
        stad tak spektakularny spadek wagi, ktory jednak szybko wraca, bo te zapasy
        weglowodanowe i bialkowe momentalnie sie odbudowuja, ciagnac tez wode z
        powrotem .Prawdziwie skuteczny jest dlugotrwaly , systematyczny niedobor kalorii
        powiedzmy na poziomie 20 %. Wtedy po pewnym czasei- jakies 4 tygodnie- organizm
        uruchamia zapasy tluszczowe. Pamietaj tez, ze przy takiej diecie jak Twoja latwo
        o niedobory witaminowe, co gorsze- szczegolnie dla faceta- jak za malo bialek
        oraganizm ciagnie je z miesni.
        Pozdrawiam
    • Gość: fiona Re: Jestem Anonimowym Słodyczoholikiem, szukam innych. IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.05.02, 19:08
      Mnie sie udalo czesciowo, robie wlasnie drugie podejscie.
      Pewnego pieknego dnia stwierdzilam, ze dosyc. Kilka wafelkow, ciasteczka,
      ciasta, slone paluszki (slodycze ;-)), biszkopciki itd., itp. codziennie.
      Wiazaly sie z tym klopoty z cera, tycie w niepozadanych miejscach (o ile sa
      jakies pozadane), a co za tym idzie niemieszczenie sie w jedyne wowczas
      sensowne spodnie.
      Rzucilam z dnia na dzien, nie jadlam w ogole nic z czekolada, pozwalalam sobie
      tylko od czasu do czasu na domowej roboty ciasteczka czy ciasta raczej malo
      slodzone - specjalnie wyszukiwalam takie przepisy albo przerabialam te zbyt
      slodkie. Wytrzymalam pol roku do urodzin meza i coreczki - wtedy poszlam na
      calosc i znowu przytylam. Teraz znow rzucilam.

      Trzymam kciuki za wszystkich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka