millefiori
15.09.04, 16:05
Czy czytaliscie, drodzy Bracia i Siostry w Dziewiarstwie "Rok w Prowansji"
Pretera Mayle? Jest tam barwnie opisana historia, jak dlugo blagani fachowcy
zjechali znienacka o swicie, wywlekajac z lozek wlascicieli domu, z pelnym
sprzetem, mlotami pneumatycznymi i betoniarka i ruszyli z kopyta z przebudowa
domu.
To sie mniej wiecej stalo dzis u nas. Fachowcy, o ktorych prosilam Anusie od
roku, mieli dzis przyjsc zobaczyc, co trzeba naprawic na podjezdzie z naszej
strony (2 gruszki betonu trzeba wylac, bo plyty na podjezdzie sie pokruszyly
i zaczely wylazic druty zbrojenia). Poczatek imprezy mnie ominal, bo z rannym
brzaskiem pognalam zaltwiac zaleglosci w miescie. Wrocilam o 10: ze srodka
domu rozlegal sie huk i loskot, a pod brama zastalam wywrotke z piaskiem i
worami cementu. Kierowca, wygladajacy na potomka Attyli w linii prostej
wyjasnil, ze ma z naszej strony (dom ma 2 niezalezne mieszkania i podjazdy)
zrzucic piach i cement. Wpuscilam go wraz z wywrotka i poszlam do naszej
gospodyni Anusi dowiedziec sie, co sie dzieje i czy nasz podjazd jest na dzis
w planie, bo moze tak auto z garazu wyprowadze i postawie na zewnatrz, bo
pozniej bede z podjazdem i pojazdem doslownie zabetonowana.
Ide do Anusi (wysoki parter), po drodze mijam, ku swemu zdziwieniu,
wystawione meble. Przez otwarte drzwi mieszkania Anusi wala kleby pylu, w
tumanach porusza sie i lomoce obcy chlop z lomem i siekiera, zrywajacy
podloge. Pytam, gdzie Anusia. A, w lazience sie zamknela. (Dla wyjasnienia
dodam, ze Anusia jest filigranowej postawy dama lat 80). Wracam za chwile, z
klebow pylu wynurza sie Anusia. Otoz: o 7:30 w Anusinych drzwiach stanela
ekipa remontowa, wykopsala Anusie z lozka, sprzety wywalila na zewnatrz i
zabrala sie do roboty. Zebyscie nie zgubili watku tej tapiserii intrygi, jak
mawiaja Amerykanie, wyjasniam od razu, ze wymiana podlog u Anusi miala sie
odbyc w pazdzierniku. Podjazd, jak sie okazalo, zostal przelozony na za 2
tygodnie. Ekipa przeleciala jeszcze przez nasza czesc domu, bo postanowilam
kuc zelazo poki gorace, czyli fachowcy maja jeszcze cug do roboty, i
zazadalam wymiany dwoch potrzaskanych plytek w kluczowej czesci przedpokoju
(wynik brakorobstwa kafelkarzy, bo pod plytkami bylo wylacznie powietrze, a
nie zaprawa, wiec nic dziwnego, ze poszly w kawalki). Teraz kuja u mnie, bo
to, czym plytki polaczono z wierzchu, trzymalo na mur.
Dygam z huku,