IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.06.01, 16:56
Czy ktos moze mnie (a raczej nie mnie, ale paru niedowiarkow)uswiadomic co sie
wlasciwie dzieje w polskich rzezniach oraz w fermach hodowlanych.
A moze ktos ma namiar na jakies drastyczne zdjecia czy filmy pokazujace caly
horror tych biednych zwierzat. Pisze prace na ten temat (referat)i chcialabym
sie oprzec nie tylko na wiedzy ksiazkowej ( w wiekszosci autorow zagranicznych)
ale na przezyciach osobistych ludzi, ktorzy mieszkaja u nas w kraju.
Pozdrawiam serdecznie
a
Obserwuj wątek
    • Gość: v Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.01, 13:59
      Czy jestes wegetarianka?
      • Gość: Ania Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.01, 14:08
        Myślę, że najprostszą i najlepszą rzeczą będzie, jeśli sama do jakiejś rzeźni
        się wybierzesz.
        Co to za praca, jeśli piszesz o rzeczach, których nie widziałaś i na których
        się nie znasz, a powtarzasz tylko relacje ludzi, których też nie znasz? Potem
        mamy takie rewelacje, które powtarzają wszystkie dzienniki, a rzecz "kupy się
        nie trzyma". Nie chcę przynudzać na temat etyki zawodu, ale co pomyślałabyś o
        lekarzu, który stawia diagnozę na podstawie plotek, nie oglądając nawet
        pacjenta?
        • Gość: a Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.06.01, 14:30
          Nie wiem, czy byłabym w stanie do jakiejkolwiek rzeźni wejść... Z jedzenia
          mięsa zrezygnowałam już dawno temu (oczywiście z miłości do zwierzaków) i aby
          sie przekonać o słuszności tego wyboru nie musiałam odwiedzać rzeźni. Natomiast
          mam bardzo indywidualny stosunek do kazdej jednostki (niektórzy uwazają to za
          dziecinne z mojej strony)i po wizycie w takim miejscu miałabym wyrzuty sumienia
          (może niesłuszne), że nie potrafiłam pomóc tej czy tamtej krowie lub świni...
          Fakt, że aby obiektywnie napisać ten referat powinnam zobaczyć te miejsca
          kaźni, uczestniczyć w uboju... Ale po prostu nie potrafie. Wolę się oprzeć na
          relacjach odważniejszych ode mnie ludzi.
          Pozdrawiam
          a
          • Gość: Ania Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.01, 08:21
            To może będzie lepiej, gdy napiszesz o czymś innym. Z tego co piszesz wynika,
            że jesteś i tak emocjonalnie uprzedzona do podmiotu sojej pracy, a nie jest to
            najlepszy start...
            • Gość: a Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.06.01, 17:02
              Gość portalu: Ania napisał(a):

              > To może będzie lepiej, gdy napiszesz o czymś innym. Z tego co piszesz wynika,
              > że jesteś i tak emocjonalnie uprzedzona do podmiotu sojej pracy, a nie jest to
              > najlepszy start...

              Myślisz, że będę nieobiektywna? O czyms innym pisać nie mogę, bo już kończę :-))

              Może zacznę od tego, że referat mój dotyczy wegetarianizmu i ma być bardziej
              filozoficzny niż dokumentalny. Poruszam w nim problem, czy mamy (ludzie) prawo
              zadawać tak straszne cierpienia niewinnym zwierzętom i czy jesteśmy moralnie
              usprawiedliwieni. Czy cała ta gehenna serwowana krowom, świniom czy kurom ma
              sens...
              Staram się być obiektywna, znalazłam sporo materiałów, relacje niewiele się
              różnią między sobą, a więc myślę, że z całą odpowiedzialnością mogę się na nich
              oprzeć.
              Ale tak czy siak: wielkie dzięki za odpowiedz. Prawdę powiedziawszy miałam
              nadzieję, że temat choć troszkę zainteresuje ludzi i może mi coś wiecej napiszą,
              ale jak na razie tylko Ty. Może powinnam gdzie indziej taki wątek rozpocząć,
              tylko gdzie?
              Pozdrawiam
              a
              • Gość: Ania Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.01, 10:26
                Mnie temat interesuje, a mało znajduję takich na forum.
                Jeżeli jednak mogę się wtrącić. Chyba jednak jesteś nieobiektywna skoro
                statystycznie więcej jest ludzi spożywających mięso,a Twoje relacje są raczej
                zgodne z twierdzeniami mniejszości - to coś nie jest OK. (Nie wiem czy jasno
                się wyraziłam - aby artykuł był bardziej wiarygodny powinien zawierać również
                skrajnie przeciwstawne poglądy - nawet dla kontrastu i dla wygrania Twoich
                argumentów)
                Myślę, że problemem nie jest niejedzenie mięsa (raczej mało realne), co
                zmniejszenie cierpień zabijanych zwierząt.
    • Gość: Mikey Re: RZEŹNIE IP: 65.166.183.* 08.06.01, 16:30
      a zycie tez nie jest mniej brutalne niz rzeznia, wiec dla mnie rzeznia jest ok
      gdy bylem maly, czasami slyszalem krzyki zwirzat w pobliskiej rzezni, co
      odbieralo mi apetyt
      ale to bylo dawno temu

      takie jest zycie
      trzeba krzywdzic zwierzeta, aby sam moglismy przezyc
      trzeba zabic zycie, aby zyc dalej
      ktos ma inne rozwiazanie?
      wegetarianin tez zabija zycie - rosliny
      moze zaczniemy jesc kamienie?
      a moze kamienie tez cierpia?

      pozdrawiam
      • Gość: a Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.06.01, 18:07
        Słuchajcie, po pierwsze to uważam, że jedzenie mięsa nie jest konieczne do
        życia. Ja przestałam je spożywać 3 i pol roku temu i jeszcze żyję :-). A znam
        osoby, które żyją bez tego "luksusu" dwadziescia kilka lat i cieszą się
        wspanialym zdrowiem. Niektórym wegetarianiz uratował zdrowie i życie. A wiec
        dlaczego mamy zabijac zwierzęta -nie warto tego robic, a żadne uśmiercanie nie
        jest humanitarne. Zadne zwierze nie chce być zabijane i zjadane. Juz eutanazja
        jest humanitarniejsza (zwykle za zgoda pacjenta).
        Co do cierpien roślin: one nie maja centralnego układu nerwowego, wiec ból
        fizyczny ich nie dotyczy. A poza tym wiele roślin (owoców i warzyw) zbiera się
        bez uśmiercania czy nawet uszkadzania, a większość jarzyn to rośliny
        jednoroczne, zbierane pod koniec swojego naturalnego cyklu życiowego lub już po
        jego zakończeniu.
        Poza tym coś jesc trzeba (choć istnieją ludzie na świecie- również w Polsce,
        którzy NIC nie jedzą, zwą się bretharianami - czy jakoś tak - niektórzy nie
        jedzą już 8 lat).
        W moim referacie nie potrzebowałam wypowiedzi przeciwników wegetarianizmu, bo
        te których wysłuchałam były niedorzeczne, czy wręcz śmieszne (np. że jesli my
        nie bedziemy jedli zwierzat, to one nas zjedzą :-))
        Może na koniec wspomne jeszcze jaki tytuł był tego referatu: "Współczucie
        głównym motywem (czy motywacją) dojrzałego wegetarianizmu". Dlatego musiałam
        opisać choć część żywota tych nieszczęsnych zwierzaków, no i ich śmierć.
        Referat już został oddany we właściwe ręce, pozytywnie przyjęty i oceniony.
        A was pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze odwiedzicie ten wątek, aby troszkę
        podyskutować.
        a
        • Gość: Ania Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.01, 12:55
          Uff, cieszę się, że oddałaś już ten referat. Myślę, że byłoby fajnie , gdyby
          ludzie nie jedli mięsa lub w ogóle nic nie jedli - ale jestem już na tyle duża,
          że realnie patrzę na życie - i sądzę, że nie stanie się to w tym pięcioleciu.
          Argument, że ja nie jem i ty też możesz, to argument z cyklu "ja wszedłem
          samotnie na 8-tysięcznik, ty też możesz to zrobić. Ludzie nie chcą takich
          zmian, bo mięsko jest takie pycha!!!
          • Gość: a Re: RZEŹNIE IP: 213.76.252.* 11.06.01, 16:26
            Witaj, Aniu!
            Nie porównuj tak ambitnych i ciężkich i niebezpiecznych zadań, wymagających
            ogromnego poświęcenia, wysiłku i zimnej krwi z prostym zaprzestaniem jedzenia
            mięsa :-)
            Ja kiedyś byłam wielkim mięsożercą, bardzo je lubiłam, czasem na surowo wcinałam.
            I, jak kiedyś napisałam, proste współczucie nakłoniło mnie do zaniechania
            tego "procederu".
            A jeśli chodzi o realne spojrzenie na świat: teraz w dobie BSE i pryszczycy
            namnożyło się wielu "wegetarian", choćby takie sławy jak Wałęsa czy Lepper
            (wczoraj usłyszane!). A przerzucanie się na drób też nie wróży nic dobrego, bo
            mięsko z kurczaczka ma w sobie tyle hormonów wzrostu i różnych antybiotyków, co
            żaden szpital (i to była wypowiedz jakiegoś lekarza).
            Tak więc jestem dobrej myśli i uważam, że realnie patrzę na świat. A poza tym
            mięsko wcale nie jest takie pyszne, tylko uzależnia (to też jest na podstawie
            wypowiedzi lekarza medycyny).
            Pozdrawiam Cię serdecznie
            a
            • Gość: Ania Re: RZEŹNIE IP: 217.99.12.* 12.06.01, 11:36
              No własnie - uzależnia. Jestem potwoernie słabą osobą i żadne współczucie na
              dłuższą metę na mnie nie działa (ale nie może, bo nigdy nie widziałam rzeźni).
              W tej sytuacji to chyba ja muszę zrobić to co radziłam Tobie - pójść i taką
              rzźnie zobaczyć. Jednak jak ten internet rozwija!
              • Gość: a Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.06.01, 17:28
                Jeżeli Cię to naprawdę interesuje to jest wiele na ten temat w internecie. Bo
                oprócz książek i innych "zewnętrznych" materiałów korzystałam również z jego
                zasobów. Mogę Ci podać kilka adresów.
                Swego czasu (stosunkowo niedawno) pojawił sie w Polityce artykuł o
                wegetarianizmie (świetny). Możesz sobie poczytać bowiem znalazłam go również w
                internecie, na stronie:
                http://www.seva.obywatel.pl/vege/kotlet_pol.html
                A na stronie www.seva.obywatel.pl/vege jest masa innych ciekawych rzeczy
                dotyczących wegetarianizmu, są też inne artykuły.
                Wiele ciekawych informacji można znaleźć na stronie:
                http://www.wegetarian.com.pl/
                A jeśli chcesz to mogę Ci przesłać część mojego referatu dotyczącą hodowli i
                uboju zwierząt, podaj mi tylko swój e-mail, bo troszkę tego dużo aby
                umieszczać na forum :-)
                Pozdrawiam Cie serdecznie i bardzo sie cieszę, że wątek ten sie tak za naszą
                sprawą rozwija. Oby tak dalej!
                a
    • Gość: Anka Re: RZEŹNIE IP: *.chello.pl 12.06.01, 19:43
      Cześć dziewczyny. Normalnie pewnie bym sie nie podłączyła, gdyż tryskam
      optymizmem a temat rzeźni mrozi mi aż krew w żyłach, ale dzisiaj jestem w dołku
      i mogę spróbować. Najpierw gratulacje dla "a" za przebrnięcie przez temat.
      Zacznę od tego, że nie jestem wegetarianką. Jadam mięso raz na tydzień lub
      rzadziej. Powód jest prosty jak drut. Niecierpię soji i jej pochodnych. A żyć
      trzeba. Praktycznie tylko soja jest w stanie dorównać wartością mięsu.
      Chyba "a" napisała, że nie je mięsa od 3 lat i jest OK. Jestem pewna, że zanim
      przeszłaś na wegetarianizm, zapoznałaś się z odpowiednią literaturą, która
      wskazała Ci, czym masz zastąpić mięso by jego brak nie pozostawił
      nieprzyjemnych następstw. Nie napisałam tego, bo uważam Cie za jakąś
      ignorantkę, czy niemądrą kobietę. Raczej ku przestrodze wszystkich, którzy
      przestali jeść mięso i nic poza tym nie zmienili w swojej diecie.
      Mam koleżankę (inteligentna, oczytana, naprawdę niegłupia dziewczyna), która
      mięsa nie jada już od kilkunastu lat. Ale oprócz tego nie zmieniła w swojej
      diecie nic. A teraz dziwi się, że po tylu latach zdrowego odżywiania się (bo
      przecież bez ciężkostrawnego mięsa) zaczęła podupadać na zdrowiu. Najbardziej
      widać to u niej na włosach. Kiedyś długich i lśniących, dziś matowych i
      krótkich, by ukryć postępujące łysienie.
      Niejeść mięsa - tak - ale apelujcie do wszystkich, żeby dobrze skomponowali
      swoja dietę. Nie wystarczy tylko jeść ryby, nabiał, warzywa i owoce, i pić
      niegazowaną wodę. Nie jestem ekspertem w sprawie wegeterianizmu, więc w sumie
      rad dawać nie bedę, co najwyżej przestrogi poparte doświadczeniem.
      A w sprawie rzeźni. Sama w żadnej nie byłam, i nie widziałam panujących tam
      zwyczajów i warunków. Widziałam za to film dokumentalny(chyba na RTL7), w
      którym pokazane było w jaki sposób przewozi się konie mające być przerobione na
      salami z Polski do Francji albo Włoch (nie pamiętam). Warunki - to ściśnięte do
      granic wytrzymałości konie, bite, nie karmione, nie pojone, brudne, schorowane,
      poranione, niektóre nawet ślepe, kulawe, itd., bo podobno polskie konie są
      bardzo dobre na salami. Całą drogę do granicy przewoźnicy starają się tak
      bardzo wyniszczyć konie, by wyglądały na ledwie żywe, a to dlatego, że koń
      gorszego gatunku kosztuje miejsze cło. Cały program ryczałam, a spazmów
      dostałam, gdy do ogona ledwie żywego konia przywiązano martwego, leżącego
      konia, by wyciągnął go z przyczepy. Ten żywy koń słaniał się na nogach a oni go
      tłukli, żeby nie przestawał. Czysty horror. Że też nie ma prawa na takich,
      chociaż wszyscy wiedzą w jakich warunkach przewożone są zwierzęta.
      Sorry, nie mogę więcej, bo aż mnie telepie.

      pzdr. Anka
    • Gość: byczek Re: RZEŹNIE IP: 10.1.121.* 06.07.01, 19:28

      ja nie wiem, co sie dzieje w polskich rzezniach
      i bardzo za to przepraszam
    • Gość: sylwia_c Re: RZEŹNIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.09.01, 10:48
      ze słowem rzeźnia kojarzy mi się "Haniball"
      • Gość: m. Re: RZEŹNIE IP: 10.0.126.* / *.centrala.pbk.pl 13.09.01, 10:59
        Gość portalu: sylwia_c napisał(a):

        > ze słowem rzeźnia kojarzy mi się "Haniball"

        dobrze, ze nie HANNIBAL ;-)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka