Dodaj do ulubionych

Humor PRL-u

10.03.06, 20:36
pamietacie jakies kawały typowe dla PRLu? wiem, ze byl caly zbior kawałow
zaczynajacych sie: Polak, Rusek i Niemiec..Oczywiscie Rusek byl zasze
najglupszy lub mu sie spadochron nie otworzyl..
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Humor PRL-u 10.03.06, 20:56
      Oj, całe mnóstwo. Ale nie tylko te o Polaku, Rusku i kimś tam jeszcze. Również
      o miłościwie nam panujących sekretarzach, premierach i ich małżonkach. Większość
      zresztą dość niewybredna, jak ów dowcip z początków PRL-u:
      Małżonka przywódcy postanowiła uszyć sobie futro. Wybrała się do kuśnierza i
      ustalają fason. Były wtedy modne okrycia o długości tzw. 7/8. Pani mówi więc
      "takie za d..ę". Na co kuśnierz - niestety, szyjemy tylko za gotówkę.
        • horpyna4 Re: Humor PRL-u 11.03.06, 08:48
          Zajeżdża facet fiatem 126P na stację benzynową:
          - Ćwierć litra benzyny i kapkę oleju poproszę.
          - A przy okazji jeszcze kichnąć w oponki?

          Ale jeden dowcip (chyba właśnie z tej książeczki) okazał się smutną prawdą.
          Rysunkowy. Zima, dwóch facetów parkuje swoje fiaciki pod domem, jeden
          przywiązuje do wyciągniętej anteny kokardkę. I na widok zdziwionej miny drugiego
          pyta: - a jak sąsiad znajdzie swojego, jak więcej śniegu napada?

          Potem przyszła zima 1978/1979 i tak zwana "klęska żywiołowa". Zdarzały się
          przypadki uszkodzenia całkiem niewidocznego spod śniegu samochodu, jak ktoś
          usiłował swoim wcisnąć się nieco w zaspę.
          • aelle Re: Humor PRL-u 11.03.06, 10:07
            Ależ Ty masz pamięc Horpyno!!! ja ajk przez mgłe pamietam,ze mowiło się o
            fiaciku, że jest dobry dla emeryta "bo nie da się w nim nóg wyciagnąć")))Tak
            czy tak to cudo epoki Gierka znika już z krajobrazu dróg, zamiast tego
            uzywane "golfy dla ludu")))
            • horpyna4 Re: Humor PRL-u 11.03.06, 13:38
              Aelle, a pamiętasz, jak mówiono, że fiat 126p dostał specjalne błogosławieństwo
              z Watykanu? Bo to jedyny samochód, w którym nie można zgrzeszyć.

              I jeszcze jedno mi się przypomniało. Fiat 126p przejechał kurę. Kura podniosła
              się, strzepnęła pióra i stwierdziła: - szatan, nie kogut!
          • brunosch Re: Humor PRL-u 25.03.06, 23:02
            Facet bezradnie patrzy na wysokie drzewo. Na jednej z gałęzi trzęsie się Fiacik 126.
            - że ciasny - wiedziałem, że powolny - wiedziałem, że źle bierze zakręty -
            wiedziałem. Ale że boi się psa???
    • deltalima Re: Humor PRL-u 14.03.06, 09:25
      mój ulubiony PRLowski dowcip:

      Gierek pojechał z wizytą do Stanów Zjednoczonych. na lotnisku obie głowy
      państwa są sobie przedstawiane:
      -oto Gerald Ford, prezydent, mąż stanu, skończył uniwersytet w Yale.
      -oto Edward Gierek, I sekretarz, mąż Stanisławy, skończył 63 lata.
      • horpyna4 Re: Humor PRL-u 06.02.07, 15:52
        Deltalima, ja pamiętam inny z tej samej serii. Może mało wybredny, ale takie one
        już bywały, historii nie zmienimy.
        Spotkanie Edwarda Gierka i George'a Pompidou. Witają się ze sobą ich małżonki:
        - Pompidou
        - Gierka du..
    • aelle Do Tamsin 16.03.06, 16:40
      chyuab neidługo an tym forum utworzymy hermetyczny, peerlowski "język"))
      cikeawy, kto z mlodych wie kto to Gmoch czy "Szczęki"))))Teraz wszystko jest
      już wczorajsze, natłok zdarzeń i wydarzeń...
        • horpyna4 Re: Do Tamsin 16.03.06, 19:22
          Tamsin, wracając do Twojego pierwszego postu w tym wątku, to nie było tak, że
          nie otworzył się spadochron. O ile mamy na myśli ten sam dowcip, ja go pamiętam
          tak:
          Samolotem leciało kilka osób, między innymi Polak i Rosjanin. Awaria, trzeba
          wyskakiwać, ale okazuje się, że jest za mało o jeden spadochron. Wobec tego
          pilot mówi pasażerom, żeby się ratowali. Polak podrywa się i pomaga wszystkim
          założyć spadochrony. Jak już powyskakiwali, wraca do pilota i wręcza mu
          spadochron. Pilot na to, że nie może pozwolić na takie poświęcenie. Ale Polak
          pokazuje mu, że też ma spadochron i wyjaśnia: "Ruski poleciał z gaśnicą".
          • horpyna4 Re: Do Tamsin 26.03.06, 11:54
            To może jeszcze dowcip z wczesnego PRL-u, z okresu masowej migracji ze wsi do
            miast, budowania Nowej Huty, itp.
            Przyjechała dziewczyna ze wsi do miasta, ale ta reklamowana praca murarki, czy
            inna w tym rodzaju zupełnie jej nie odpowiadała. Wobec tego przeszła na tzw.
            "lekki chleb". Po pewnym czasie zadepeszowała do rodziny: "zostałam k stop
            powodzi mi się dobrze".
            Rodzina w płacz, matka pobiegła do proboszcza, żeby się wyżalić. A za pewien
            czas dziewczyna przyjechała odwiedzić rodzinę, przywiozła prezenty. Proboszcz,
            jak się dowiedział, to też przybiegł. No i wszyscy dawaj ją wypytywać. Na to
            ona, że jest k...., urzęduje na rogu ulicy takiej-a takiej, a powodzi się jej
            całkiem nieżle.
            Na to proboszcz: - O moje dziecko, to Pan Bóg cię zachował? A myśmy tu wszyscy
            zrozumieli, że zostałaś komunistką.
    • mister1 Re: Humor PRL-u 29.03.06, 19:44
      W czasach PRL przychodzi Kowalski do dyrektora huty i mówi:
      - Towarzyszu dyrektorze, dlaczego wszyscy otrzymali podwyżkę, a ja nie!
      - Kowalski, wy nigdy nie dostaniecie podwyżki.
      - A dlaczego?
      - Dlaczego? Ja wam powiem dlaczego! Po pierwsze: Po pogrzebie Towarzysza
      Bieruta żeście powiedzieli, że za pieniądze przeznaczone na tę ceremonię, wy
      byście pochowali cały KC. Po drugie: Jak Maliniak zapytał was dlaczego nie
      byliście na ostatnim zebraniu Partii, toście powiedzieli, że jakbyćie
      wiedzieli, że to ostatnie, to byście przyszli. Po trzecie: To za 1 maja.
      - Za 1 Maja? Przecież byłem na pochodzie! Niosłem nawet portret Towarzysza
      Bieruta!
      - Tak, a pamiętacie co mieliście w drugiej ręce?
      - Tak, lody.
      - A pamiętacie jaka była wówczas pogoda?
      - No, było bardzo gorąco.
      - Właśnie i wasze lody zaczęły się topić. A jak Maliniak powiedział: "Rzuć to
      cholerstwo bo się cały pobrudzisz", to coście rzucili?
      • horpyna4 Re: Humor PRL-u 29.03.06, 20:48
        He, he, ja słyszałam podobny, tylko nieco inne były okoliczności. Facet zapisuje
        się do partii. Na pytanie, czy już kiedyś należał, odpowiedział, że owszem, trzy
        razy go już wywalano. Poproszono o wyjaśnienie.
        - Pierwszy raz, to było jeszcze w latach czterdziestych. Kazano mi udekorować
        salę portretami ważnych przywódców. No to powiesiłem portrety Stalina, Bieruta
        i Piłsudskiego. Przybiegł sekretarz i wrzeszczy: "Kowalski, zdejmijcie tego
        idiotę". No to spytałem, którego idiotę.
        Drugi raz, były to lata pięćdziesiąte. Przychodzę rano do pracy i opowiadam mój
        sen z ostatniej nocy. Śnił mi się Pan Bóg siedzący na górze masła. Na to
        sekretarz, że opowiadam głupoty, bo Pana Boga nikt nie widział. No to spytałem,
        czy widział ktoś górę masła.
        Trzeci raz, w latach sześćdziesiątych, sekretarz zapytał, dlaczego nie byłem
        na ostatnim zebraniu partyjnym. No to mu powiedziałem, że gdybym wiedział, że
        to ostatnie zebranie partyjne, to na klęczkach bym przyszedł.
    • klara551 Re: Humor PRL-u 30.03.06, 02:21
      Hej! Był taki sekretarz o nazwisku Grudzień. Ponieważ modne bylo zaoczne
      studiowanie polecił żeby zapisać go na studia. nie bardzo pamiętał uczelnię na
      której stydiował, więc na pytanie gdzie sudiuje zaczął się zastanawiać jak
      nazywa się uczelnia, myśląc na głos-ugryzł,użarł,już wiem U.J. I następny z
      którego pamiętam tylko część- jak rozwiązać problem mieszkaniowy w Polsce?-
      otworzyć granice na zachód. Co robić jak wieje wiatr ze wschodu?- wiać razem z
      nim. No i nieśmiertelny dowccip o wymianie między krajami demoludu.Wysyłamy do
      Zsrr świnie,od nich dostajemy jajka indycze,z kórych odchowujemy indyki,kóre
      wysyłamy do Bułgarii,od nich dostajemy jaja kacze/nie tych kaczek/ z których
      odchowujemy kaczki i wysyłamy na Węgry.O Wegrów dostajemy jaja kurze,z których
      odchowujemy kogutki, które wysyłamy do NRD, a od nich dostajemy glinę na
      kogutki./kiedyś na jarmarkach bardzo popularne były gliniane kogutki-okaryny
      • horpyna4 Re: Humor PRL-u 30.03.06, 07:55
        Bardzo popularne było też kiedyś powiedzenie, że ZSRR bierze od nas węgiel, a
        my mu za to płacimy cukrem. No a te wszystkie wymiany, to przecież była
        współpraca w ramach RWPG (jak nieoficjalnie tłumaczono ten skrót, wszyscy
        wiedzą). Ale ludzie, którzy z racji swojej pracy mieli kontakty z innymi
        demoludami w ramach RWPG, opowiadali nieraz niezłe kawałki. Kiedyś pewien
        inżynier, będąc w ZSRR, postanowił odwiedzić znajomego i w swojej naiwności
        odwiedził go w zakładzie pracy. Tamten był przerażony, wciąż go pytał, po co
        on do niego przyszedł. I na wszelki wypadek rozmawiał z nim przy szeroko
        otwartych drzwiach, żeby wszyscy słyszeli, że nie zdradza żadnej tajemnicy
        państwowej.
        Ale z kontaktami międzyludzkimi bywało różnie i często ludzie z różnych
        demoludów zaprzyjaźniali się ze sobą, odwiedzali na gruncie prywatnym i
        rozmawiali "bez cenzury". I właśnie z takich kontaktów pamiętam niezłe
        autentyczne (to ważne) radzieckie dowcipy. Dwa z nich nieźle zapamiętałam,
        napiszę jeszcze dziś. Na razie!
        • tamsin Re: Humor PRL-u 30.03.06, 16:50
          w zwiazku z ta wymina ze RWPG a raczej ZSRR, przypomnial mi sie kolejny kawal.
          Papierosy "klubowe" mialy zaszyfrowany kod od Gierka:

          K ochany L eonidzie U nas B ieda O deslij W ieprze E dward

          na co mu Leonid odpowiadal, tez za pomoca szyfru tyle, ze trzeba bylo literki
          ustawic odwrotnie:

          E dwadzie W ielka O limpiada B yla U dana L ecz K osztowna
          • horpyna4 Re: Humor PRL-u 30.03.06, 17:29
            ZSRR, czasy Breżniewa. Zima, ogromna kolejka pod sklepem mięsnym. Ludzie stoją
            już dość długo, przytupują, wychodzi kierownik:
            - Towarzysze, właśnie dostałem wiadomość, że mięsa będzie mniej, niż początkowo
            mówiono. Nie starczy dla wszystkich, wobec tego towarzysze Żydzi, proszę odejść.
            Odeszli, minęła następna godzina. Wychodzi kierownik:
            - Towarzysze, dostałem wiadomość, że mięsa będzie jeszcze mniej. W takim razie
            towarzysze bezpartyjni, proszę odejść.
            Odeszli. Za jakiś czas kierownik wychodzi jeszcze raz:
            - Towarzysze, niestety dostałem wiadomość, że dostawy mięsa nie będzie.
            A na to ludzie: - No tak, Jewriejom zawsze najlepiej!
            • horpyna4 Re: Humor PRL-u 31.03.06, 10:57
              ZSRR, również czasy Breżniewa. Pracownicy jakiejś instytucji szykują się na
              pochód pierwszomajowy. Organizatorzy wręczają im wielkie portrety na kijach,
              ale starszy facet, któremu wetknięto portret Breżniewa, wykręca się od tego
              zaszczytu. Przyciśnięty przez organizatora, tłumaczy:
              - Niosłem tak kiedyś Lenina i krótko po tym zmarł. Niosłem Stalina - wkrótce
              to samo. Niosłem Chruszczowa - zaraz poszedł w odstawkę. Rozumiecie więc, że
              nie mogę?
              Organizator zamyślił się. - No rzeczywiście... Towarzyszu! A może byście tak
              ponieśli czerwony sztandar?

              Oczywiście tę historyjkę należy opowiadać po rosyjsku. Wtedy brzmi dużo lepiej.
              • horpyna4 Re: Humor PRL-u 31.03.06, 19:16
                A teraz dla odmiany dowcip, jaki usłyszałam z okazji XXX-lecia PRL:
                Pewien Żyd, który kiedyś wyjechał do Ameryki, postanowił wrócić do Polski. Miał
                już emeryturę, dużo czasu, więc postanowił odwiedzić kraj swojej młodości.
                Po jakimś miesiącu pobytu doszedł do wniosku, że z tą gospodarką nie jest u nas
                najlepiej. Napisał więc list do odpowiednich władz, że widzi takie to a takie
                niedociągnięcia systemowe w gospodarce i chciałby pomóc, doradzić jako
                ekonomista. Otrzymał odpowiedź z podziękowaniem, że oczywiście ma rację. I że
                zgłoszą się do niego. No i cisza.
                Za jakiś czas znów napisał list dotyczący innej dziedziny gospodarki. Reakcja
                taka sama - entuzjastyczne podziękowania na piśmie i zero zainteresowania.
                Gdy sprawa powtórzyła się po raz trzeci, stwierdził, że nic już nie rozumie i
                poszedł do rabina. Mądry rebe przecież mu wszystko wyjaśni.
                Rebe wysłuchał opowieści, uśmiechnął się, pogładził się po brodzie, po czym
                zapytał:
                - Icek, widzisz mój chałat?
                - Tak, rebe.
                - Widzisz więc, jak on wygląda. Jest brudny, wyświechtany, wymaga uprania.
                Ale ten chałat przecież ma trzydzieści lat. Jakby go uprać, to on by się
                rozleciał...
                • zoe13 Re: Humor PRL-u 01.04.06, 17:17
                  Dobrzy jesteście! Usmiałam sie ajk norka :)Nasze polskie kabarety (w tym TEY)
                  też miały z czego się nabijać, co? I ryzyko było niemałe, i te słynne dygresje
                  i skojarzenia przy których ludzie ryczeli z całego serca i słynne stwierdzenie
                  zdumionego zachodniego polityka: Nie widziałem narodu, który by sie tak
                  potrafił sam z siebie smiać..No cóż. Śmiech to zdrowie:)
                  • 999s Re: Humor PRL-u 01.04.06, 17:46
                    bez przesady. Dygresje były, ale nienależy się tak tym podniecać. W końcu czasy
                    były takie , że wystarczyło powiedzieć komuna i puścić oczko i cała sala lała ze
                    śmiechu.
                    • horpyna4 Re: Humor PRL-u 03.04.06, 20:01
                      A pamiętacie, jak wystrzelono Łajkę w kosmos? Warszawska ulica oczywiście
                      natychmiast "rozszyfrowała" słowo SPUTNIK. Twierdzono, że jest to skrót od:
                      "Sobaka Poleciała Upatrywać Terenów Na Inwazję Komunistów".
                        • horpyna4 Re: Humor PRL-u 06.04.06, 15:10
                          A ja pamiętam Gagarina. Słynne było jego powiedzenie, że wszystko widział, ale
                          żadnego Boga nie widział. Ale zaraz powstał dowcip, jak matka pyta, czy jej
                          synoczek przypadkiem nie widział knota do piątego numeru łampy.
                          Wyjaśnienie dla młodzieży: lampy naftowe były różnej wielkości i dlatego miały
                          też różne knoty.
                          • luccio1 Re: Humor PRL-u 06.04.06, 18:51
                            W innej wersji chodziło o szkło do lampy naftowej nr 5 [numeracja była
                            odwrotnie proporcjonalna do rozmiarów: szkło nr 5 było większe niż nr 8].
                        • horpyna4 Re: Humor PRL-u 07.04.06, 19:50
                          Tiaaa... Pamiętam, jak po wystrzeleniu Tierieszkowej zastanawialiśmy się, czy
                          będą musieli pożenić się z Nikołajewem, bo on był kawaler. No i tak było,
                          chodziło o eksperyment - dziecko, którego oboje rodziców miało za sobą podróż
                          kosmiczną.
                          • tamsin Re: Humor PRL-u 07.04.06, 19:58
                            no to jak juz o tych kosmonautach wspominacie...kiedy wyslali Hermaszewskiego w
                            kosmos w Sojuzie 30, nadrukowali propagandowego materialu co niemiara, nawet
                            skarpetki mozna bylo kupic z jakims napisem "Polak w Kosmosie", czy cos w tym
                            rodzaju. Jednym z plakatow wywieszanych na kazdym slupie byl "Hermaszewski w
                            czerwcu" - a ktos duzymi literami dopisal pod spodem "A KOTY W MARCU!!"
                            • horpyna4 Re: Humor PRL-u 07.04.06, 21:01
                              To ja pamiętam ten napis przy innej okazji. W październiku zawsze urządzano
                              całe festiwale filmów radzieckich, rzucano przy tym różne hasła. I przy napisie
                              "Lenin w październiku" ktoś dopisał "a koty w marcu".
                              Zresztą wyżywanie się na plakatach było normalką. Nie zapomnę, jak u schyłku
                              komuny rozwieszono plakaty z napisem "Mamy tylko jedną Polskę". Na plakacie była
                              mapa Polski i mała dziewczynka wskazująca ją paluszkiem. No i w samym centrum
                              Warszawy, przy pl. Dzierżyńskiego (obecnie znów Bankowy) na wszystkich tych
                              plakatach ktoś domalował grubą krechą przedwojenną wschodnią granicę Polski.
                              • horpyna4 Re: Humor PRL-u 11.04.06, 20:19
                                Niektórzy pewnie jeszcze pamiętają lata sześćdziesiąte. Krążyła wtedy zagadka:
                                - Kto jest najlepszym dziadkiem na świecie?
                                - Oczywiście Gomułka. Paciorka mówić nie każe, kożuszek z mleczka zdjął, do
                                jedzenia nie zmusza i bajeczki opowiada.
                                • kamyczek781 Re: Humor PRL-u 02.05.06, 12:04
                                  a pamietacie jak Andropow zostal 1. sekretarzem? a bylo to tak: wierchuszka
                                  partyjna zbiera sie w szpitalu przy lozu umierajacego Brezniewa i prosi: ,,
                                  Towarzyszu, wybierzcie posrod nas swojego nastepce'' Brezniew, jako ze juz
                                  mowic nie mogl, cos tam zarzezil i pokazuje, zeby mu dac cos do pisania. Dano
                                  mu kartke papieru, olowek, Brezniew pisze, pisze, w pewnym momencie zarzezil
                                  nieco glosnij, zsinial na twarzy i zesztywnial. Ze skurczonej dloni udalo sie
                                  oderwac kawalek kartki a na niej: Andropow... Rada w rade uchwalono,ze to
                                  pewnie Andropow jest owym nastepca Brezniewa.
                                  Ale nic: wioza Brezniewa w otwartej trumnie, karawanem nieco zatrzeslo, ze
                                  skurczonej dloni wypadla pozostala czesc katrki a na niej dalsza czesc
                                  lisciku:... zejdz mi z dotleniacza

                                  ps. wybaczcie brak polskich znakow
            • ulla25 Re: Humor PRL-u 14.06.06, 22:28
              Jedzie Gierek samochodem i widzi ludzi stojących w kolejce przed sklepem
              mięsnym i mówi do nich:
              -pomogliście mi w 70 roku to i ja wam pomogę.
              I niedługo przyjechał duży samochód ciężarowy, który przywiózł ......krzesła.
              • horpyna4 Re: Humor PRL-u 23.06.06, 11:41
                A pamiętacie te różne obsesje Gomułki i ten jego charakterystyczny głos?
                Przypomniał mi się dowcip z tamtych czasów. Wybucha III wojna światowa i wskutek
                użycia broni masowej zagłady świat staje się jedną wielką ruiną. W Rzymie
                ocalała jedna zakonnica. Wyruszyła w świat, żeby upewnić się, czy poza nią ktoś
                jeszcze przeżył. Idzie, idzie...
                W końcu dociera do ruin Warszawy. Patrzy, a tu siedzi sobie jakiś ciapciakowaty
                dziad. Zakonnica mówi mu, że prawdopodobnie tylko we dwoje zostali na świecie,
                a należałoby odrodzić ród ludzki. Ona wprawdzie ślubowała czystość, ale dla
                dobra sprawy jest gotowa się poświęcić. Na co on odpowiada :
                - Pod warunkiem, że uznacie granicę na Odrze i Nysie.
    • meduza7 Re: Humor PRL-u 29.06.06, 09:51
      podzielę się z Wami pierwszym kawalem politycznym jaki w życiu swoim
      usłyszałam. Zaznaczam, że było to przekazywane w wersji podwórkowej przez
      dzieciaki dzieciakom, więc proszę się tam głębszego sensu nie doszukiwać.
      Uwaga: "sniff, sniff" to odgłosy pociągania nosem.

      Jeden facet był w KC kiedy nagle strasznie zachcialo mu się kupę. Pyta więc
      kogoś, gdzie tu jest ubikacja. Gość wskazał mu drogę i wyjaśnił, że w toalecie
      są 2 guziki, zielony i czarny. jak naciśnie zielony, spłucze się woda, tylko
      niech pamięta, żeby nie naciskać czarnego. Facet poszedł do ubikacji, zrobił co
      trzeba i zapomniał, który guzik ma nacisnąć, więc oczywiście wybral czarny.
      Nacisnął go i nagle słyszy głos Gierka:
      - Nasza partia... sniff, sniff... nasza partia... sniff, sniff... nasza partia
      gównem śmierdzi!
      • horpyna4 Re: Humor PRL-u 29.06.06, 10:51
        To mi przypomniało rysunkowy dowcip Mleczki. Nad klozetem z obfitą zawartością
        stoi kilku panów i jeden mówi coś w tym rodzaju: - Zrobiliśmy dużo, towarzysze,
        ale trzeba zrobić jeszcze więcej...
          • horpyna4 Re: Humor PRL-u 29.06.06, 20:31
            W związku z podciągnięciem jednego z wątków przypomniał mi się pewien śląski
            wic; przepraszam za nienajlepszą znajomość gwary.
            Karlikowi zachorzała baba. Polecioł do dochtora, bardzo prosił, coby mu wyleczył
            jego Maryjka i obiecoł, że spełni każde jego życzenie. Dochtor Maryjkę wyleczył,
            ale nic nie chcioł. Karlik sie upieroł, aż dochtor mioł dość i pedzioł, coby
            Karlik przysłoł do niego Maryjkę. Karlikowi sie to nie bardzo widziało, ale
            słowa dotrzymoł.
            Maryjka sie umyła, czysto oblekła i poszła do dochtora. Wróciła po kilku
            godzinach. Potargana, guziki oberwane, posiniaczona. Karlik wrzasnoł:
            - Jezderkusie, co ten pieron z tobą wyprawioł?
            - Nic, posłoł mnie do Orbisu, coby mu załatwić wycieczka do Jugosławii.
            • horpyna4 Re: Humor PRL-u 02.09.06, 19:29
              No, co jest? Jak ja nie przypominam dowcipów, to już nikt nie raczy? Zamienię
              się chyba w dyżurnego forumowego błazna. Poniższego dowcipu nie powinny czytać
              osoby wrażliwe.
              Czasy późnego PRL-u. W sklepach puste półki, ludzie zniechęceni, totalna
              beznadzieja. W zatłoczonym tramwaju pijak zwiesza się nad ramieniem stojącej
              obok pani.
              - Niech się pani posunie, bo mi jest niedobrze...
              - Panie, komu dziś dobrze?
              - Ale niech pani się posunie, bo mi jest niedobrze...
              - Niech pan nie zawraca głowy, komu dziś dobrze...
              Facet nie wytrzymał i chlustnął na ramię pani. Ta, strącając z rękawa bardziej
              stałe fragmenty, powiedziała oburzonym głosem:
              - No proszę, szyneczka... polędwiczka... i jeszcze mówi, że mu niedobrze...
              • romulus_remulus Re: Humor PRL-u 09.10.06, 16:04
                W latach 50tych w ZSRR ogłoszono konkurs na dowcip polityczny o Lenine,
                przewidziano nagrody.
                i tak:
                za zajęcie trzeciego miejsca - 5 letnie zwiedzanie celi w której siedział Lenin.
                za zajęcie drugiego miejsca - 10 letnia wycieczka na Syberię - "Śladami Lenina".
                za pierwsze miejsce - spotkanie z samym Leninem....
                • horpyna4 Re: Humor PRL-u 09.10.06, 20:04
                  He, he, w latach 60-tych postanowiono w Moskwie otworzyć lokal ze "striptizem".
                  Niestety, kompletna klapa. Kierownik został wezwany na dywanik, żeby się
                  wytłumaczył, co było nie tak.
                  - Może nie zadbaliście o właściwy wystrój sali?
                  - Ależ skąd, wszystko było jak należy.
                  - Może muzyka kiepska?
                  - Niemożliwe, zaangażowaliśmy najlepszy zespół.
                  - No to pewnie artystka była do niczego?
                  - Ależ nie, to wspaniała kobieta. Znała osobiście Lenina.
                  • barabara6 Re: Humor PRL-u 09.10.06, 20:53
                    a jak to było z tym eskimosem, który coś tam wygrała i dostał w nagrodę telewizor, radio i konserwy?
                    Włacza telewizor - Breżniew. Włacza radio - Breżniew. Konserw na wszelki wypadek nie otwierał
                    • horpyna4 Re: Humor PRL-u 09.10.06, 21:48
                      Oj, to były różne wersje. Facet przychodzi do pracy w wymiętoszonym ubraniu.
                      Włączył radio - Breżniew, włączył telewizor - Breżniew, to już bał się włączyć
                      żelazko.

                      Ale z konserwami chyba lepsze, he, he...
                • jotes1955 Re: Humor PRL-u 15.08.07, 04:36
                  Jeszcze o Leninie. W okragla rocznice smierci Lenina ogloszono
                  konkurs na zegar okolicznosciowy. Komisja przyznala 3 nagrode
                  zegarowi z kukulka, ktora co godzine wyskakiwala i mowila "Lenin,
                  Lenin". 2 nagrode przyznano zegarowi, ktorego kukulka wyskakiwala co
                  pol godziny krzyczac "Lenin, Lenin". 1 nagrode zdobyl zegar, z
                  ktorego wyskakiwal Lenin krzyczac "KUKU KUKU"
    • pompompom Re: Humor PRL-u 12.10.06, 21:12
      F - atalna
      I - mitacja
      A - uta
      T - urystycznego

      1 - jednoosobowego
      2 - dwudrzwiowego
      6 - sześciokrotnie przepłaconego

      Lata osiemdziesiate, lotnisko w Wiedniu, z samolotu wysiada Polak. Obstepuja go
      dziennikarze zachodni, fotoreportezy. Pytaja
      - jak tam w Polsce z zaoptrzeniem?
      - Nie mozna narzekacf
      - a jak z wolnoscia obywatelska
      nie mozna narzekac
      itak tdalej na wszyastkie podobne pytania facet odpiowaiadal nie mozna narzekac
      w koncu pytaja: skoro nie mozna narzekac, to po co pan przylecial?
      - a bo tu mozna narzekac

    • sherman-doberman Re: Humor PRL-u 13.10.06, 00:32
      Z kawałów o małym fiacie pamiątam następujący:
      Wyprodukowano sportową wersję fiata 126 p. W bagażniku mieszczą się tenisówki.

      Z kawałów bratnich krajów RWPG pamiętam jeden, opowiadany w NRD:
      Pan Bóg ciekawy był, jak się żyje w NRD, więc poostanowił kogoś tam wysłać.
      Wysłał psa. Pies jednakowoż wrócił po trzech dniach i rzecze: pracowałem na budowie
      jako stróż. Ale nie dałem rady szczekać tyle, ile kradli, więc mnie wyrzucii z pracy.
      Potem wysłał krowę. Ale i ta długo nie zabawiła. Żarcie, mówi, niewiele, a dopją trzy razy dziennie
      i ciąge im za mało, to dałam drapaka.
      W końcu wysłał kozę. I czeka. A kozy a ni widu, ani dychu.
      Wraca nareszcie po paru latach bł
      lada i wychudzona i powiada: raz tylko zameczałam i od razu mnie wsadzili.
      Dla nie zających niem. meczeć : meckern oznacza również narzekanie.
    • sherman-doberman Re: Humor PRL-u 13.10.06, 22:35
      Żeby było weselej, to opowiem kawał, jaki usłyszałam we Francji w 1973lub4 roku
      z ust mieszanki polsko arabskiej w wieku ok.10 lat, wygłoszony w obecności ojca Araba, nie znającego
      jezyka polskiego.
      Oto w pokoju zamknięto Niemca, Francuza, Araba i skunksa.
      Pierwszy wyszedł Niemiec. Po nim wyślizgnął się Francuz.
      Potem Arab zdjął skarpetki i z pokoju uciekł skunks.

    • a_weasley Breżniew 1982 16.10.06, 20:56
      Styczeń:
      - Co to znaczy PRL?
      - Prywatne Ranczo Leonida.
      - A DDR?
      - Dodatek Do Rancza.

      Lipiec:
      - Niedługo będzie zmiana na Kremlu. Japonia odmówiła dalszego sprzedawania
      części zamiennych do Breżniewa po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce.
      - To dlaczego jeszcze żyje?!
      - Bo na razie rozbierają Susłowa...

      Sierpień:
      - Ilu ludzi rządzi ZSRR?
      - Półtora. Wiecznie żywy Lenin i półżywy Breżniew.

      Wrzesień (już były pogłoski, że nie żyje)
      - Dlaczego Breżniew jest teraz w Mińsku?
      - Bo go nie zdołali upchnąć do Silesii.

      Listopad:
      - Gdzie Breżniew chciał być pochowany?
      - W Polsce, bo nie ta matka, która urodziła, ale ta, która wykarmiła.
      - A gdzie go pochowają?
      - W Muzeum Techniki.

      - Dlaczego teraz wypuścili z internowania Wałęsę?
      - Bo Breżniew powiedział "Po moim trupie!".
    • nie-zalogowana Re: Humor PRL-u 22.08.07, 22:06
      cały program "Z tyłu sklepu" duetu Laskowik&Smoleń to jeden wielki, kapitalny i
      nie do podrobienia skecz!!! można by cytować i cytować...
      m i o d z i o !!!



      a z innej beczki:

      Scena w barze mlecznym.
      Kucharka: Kto prosił ruskie?
      Klienci: Nikt nie prosił, same przyszli!


Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka