Dodaj do ulubionych

Żądłówki w kadrach

06.11.05, 10:40
No narobiło się. Zaczęło się od tego, że jedna z pań w Kadrach wpadła na tę
modę co tu jest:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=31128950&v=2&s=0
Ze: "przeczytałam że co niektórzy kąpią się w
ziołach lub gotowanych płatkach owsianych potem smarują się miodem i mąką a
po spłukaniu takiego ,,ciasta,, COŚ wychodzi ze skóry i ściąga się to poprzez
golenie lub szmatką frote ...to coś ma ostry koniuszek wyczówalny pod
palcami , długość 1-2 mm, po wyciągnięciu jest rozciągliwe jak ,,żelka,,.
Zielarze ponoć twierdzą że to pasożyty ...".



Jak zaczęły dyskutować to ogólnie zaakceptowały koncepcję męża-ekonomisty.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=31128950&a=31345789
Że mianowicie "teoretycznie, wchłania się przez skórę (miód) do krwiobiegu i
trafia do jelita,a one po stężeniu słodkiego we krwi trafiają na plecy, ale to
moja hipoteza"

No, to poleciały dwie do supermarketu, i przyniosły znaczną ilość musli
(owsianki nie było) miodu i mąki. I nagotowały musli a nie owsianki, a smarują
sie najpierw tym, bo nie ma wanny. I recznikiem to i miód i mąka. I dalej się
tym całe kadry obłożyły a osmarowały. Potem miały iść do łazienki i to pod
prysznicem zmyć, żeby zobaczyć czy to złe wychodzi za miodem. No i jak już tak
były obłożone to się okazało, że nie ma wody, bo coś dwie ulice dalej przy
rurach robią. I tak zostały takie ciastowate. W lekkiej konfuzji, fakt.
Wszystko by było dobrze, ale zaczął ten miód pachnieć. A listopad ciepły mamy
i żądłówki nie śpią. Poczuły miód i najpierw jedna potem druga i za chwile
eskadry już lecą do naszych Kadr. Krzyk się podniósł, przylecielim, widok
dziwny, ale pełno os, pszczół, pojawiają się szerszenie. Kosmaty mówi ze
spróbuje trochę okadzić i dmuchnął nieco spalona siarką, my machalim
kufajkami, jakoś się sytuacja ustabilizowała, ktoś krzyknął, że jest znów woda
w łazience, to Kadry zaczęły po kolei iść się myć z tego prapierniczka czy jak
mu tam. Wyglądało że wszystko się rozwikła, Kosmaty przegonił większość
żądłówek i poleciał na podwórko. Nagle włazi drugie pół tuzina jakichś obcych
– połączone Kontrole: skarbówka i Państwowa Inspekcja Pracy. I PIP zaraz pyta
co to jest, dlaczego pół Kadr oblepione jakim ciastem, a drugie pól z mokrymi
głowami w szlafrokach lata. Jak się dowiedziały co i jak, Kadry zagadały, to
zapytały Kontrole czy jest jeszcze miód i mąka. Było dużo, to kontrole się
oblepiły, drzwi zamknęli żeby żądłówki nie wlatywały, okno otworzyli, a pod
oknem Kosmaty na podwórku smołę zaczął topić, siarki dodając. Wszczęła się w
Kadrach dyskusja o zdrowiu i ekoewellnessie z Kontrolami i wtedy, diabli
nadali, pękła tam dalej ta duża rura z fi 640 z wodo. I zanim kontrole wlazły
pod prysznic, to nie ma szans na wodę. A żądłówek coraz więcej. Jedna fala
koło drzwi, drugą od okna tylko smołownik Kosmatego trzyma, a ten krzyczy że
mu się siarka kończy. Lecim po mydło siarkowe, jabola, zapałki, co tam jeszcze
siarkę ma. Panna Andżelika z Dyrekcji wpadła na pomysł żeby po Straż Pożarną
na te żadłówki zadzwonić ale jak zaczęła w zdenerwowaniu tłumaczyć, to
powiedzieli że oni do kontroli nie przyjeżdżają, prywatnie poradzili żebyśmy
spróbowali |”posmarować”. Toć to właśnie zrobilim, nawet miodem i co? Zaczęło
się gwałtowne szukanie kogoś kto ma męża ekonomistę, może by mógł coś pomóc.
Dodatkowo pod drzwiami już prasa brukowa, chcą zobaczyć jak wygląda
obelpiająca korpucja, a ten słup żądłówek pod oknem przyciagnął jakieś
starusyki w beretach co klękły i zaczęły odmawiać różaniec. I mówią do
Kosmatego żeby się do nich przyłaczył. On na to, że teologicznie jest
skomplikowany, poleciłby im Kołakowskiego, sam próbował czytać, ale druk za
mały. Ale widać ze mu nie w smak, zaczął się denerować a wtedy się zacina i
lekko ze śląska brzmi. To go wyzywały od Europejczyków. Na szczęście wtedy
luneło nagle, żądłówki zwiały, Kontrola wyskoczyła na dwór obmyć się w
deszczu, staruszek coraz więcej, bo mówią że koniec świata, jak tak mają
funkcjonariusze państwowi wyglądać, ale wszyscy pozostali się porozłazili bo
ju z było po fajrancie. Ciężki dzień, wam powiem.
Obserwuj wątek
    • kanuk Re: Żądłówki w kadrach 06.11.05, 12:05
      Dla mnie to nie jest “wyczówalne”. I nie czuję tego w dodatku.
      Wiem,że bardzo podniecają niektórych tanie kąpiele błotne w krajowych
      sanatoriach. Jakby ich dość nie było w mediach.
      • millefiori Re: Żądłówki w kadrach 06.11.05, 19:15
        Az mi dzbanek z kawa z rak wylecial iz hukiem, sie na posadzce roztrzasl na te
        wiesci, panie Brezly. To robocza sobota wczoraj byla, czy czyn?

        Czy wszyscy przezyli? A czy te, jak im tam, zadlowki nie wroco i nie beda zadac?

        No szkoda i dzbanka, i kawy. Szklo pozbieram, powycieram i moze na magazynie
        maja dzbanek kompatybilny z naszym dedeerowskim ekspresem. Bo inaczej nici z
        kawy jutro rano.
        • ewakurz Re: Żądłówki w kadrach 10.11.05, 10:15
          Bylam w kadrach po przedluzenie L4. O rany. Panna Andzelika robi sciepe na
          wanne. Violetcie udalo sie znalezc naturalne platki owsiane i slome bio (albo
          jej w Ogrodnictwie naopowiadali, ze ta ich jest bio).
          Strasznie mnie kusi, zeby tez sie w tym wykapac i pomazac, no.
          Czy warto konsultowac Kosmatego w kwestji kuszenia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka