Gość: she
IP: *.icpnet.pl
28.10.01, 15:06
Nie wiem jak to sie zaczelo... Wlasciwie to nigdy nie chcialam uzalezniac sie
od jakiegokolwiek zespolu, zawsze sluchalam w miare przyzwoitej muzyki: ani nie
szokowala innych, ani nie byla za spokojna, po prostu zwyczajna... I nagle
nastapil przelom w moim monotonnym zyciu, doznalam olsnienia i zakochalam sie w
Myslovitz. I od tego momentu wszystko sie zmienia. Powoli poznaje dzwieki,
wsluchuje sie w slowa, az wreszcie rozumiem, czuje, ze wszystko co tworza jest
kierowane do kazdego czlowieka z osobna- takze do mnie. Nie mozna powiedziec,
ze wszyscy fani przezywaja to samo, poniewaz kazdy z nas identyfikujac swoje
zycie z slowami piosenek poznaje nowa czastke wlasnego 'ja'... milosc,
samotnosc, pustka... wszystko zastepuje mi myslo, wraz z kolejna piosenka
poznaje prawdziwy sens mojej egzystencji. Zyje dla muzyki, zyje muzyka. Nikt
naprawde nie jest w stanie pojac co dzieje sie wewnatrz mnie, gdyzja ja sama
moja pasje okreslam jako pewnego rodzaju specyficzna wiez oparta przede
wszystkim na marzeniach... 'wiem to banalne jest'... Ale odkad mam swoja
namietnosc wreszcie czuje sie naprawde szczesliwa. Moze to naiwne, na pewno
bardzo dziecinne i wrecz dziwaczne, ale... posluchajcie Myslovitz... moja
pasja, wlasciwa droga, moj wlasny
raj.
Wiem, ze jest wielu rownie szalonych fanow jak ja. Dzielac sie swoja czastka
mysloraju mozna zbudowac prawdziwie piekny swiat tylko dla wtajemniczonych. Czy
sa jeszcze na tym swiecie ludzie, ktorzy podazaja droga muzyki Myslovitz?