zielonamysz
15.10.06, 09:47
Z bloga drzewiarza
Nicnierobienie, niechby i wyważone, z rzadka jest chwalebne. Zżymając się,
rzekłem więc na przekór sobie: "Przerzeżże przerzynarką na przestrzał miłorząb
tuż-tuż obok tui. Znienacka i bez ceregieli ściosaj to plugastwo, co zza
hibiskusa wytrzeszcza cętkowane niby-oczy. Oj, będzież to kośba, że hej! Zarazem
sczyścisz chaszcze na wprost transzei i baldachogrono hortensji naprzeciw
grząskiej strużki. Umaisz potem odrzwia, rozsiądziesz się popod nimi i dla
relaksu stworzysz limeryk, ot, choćby taki:
Sufrażystka z Końskowoli
boogie-woogie wspak rzępoli,
myląc c-moll i As-dur, gdyż
hyca przy tym wszerz, w dal i wzwyż,
wojażując wśród bemoli".