ralston Kochać i tracić... 25.06.03, 10:58 Na dzisiaj proponuję Staffa. Ponad rok mieszkałem przy ulicy Staffa a jeszcze nie dałem tu żadnego wiersza Mistrza. Poprawiam się niniejszym :) "Kochać i tracić..." Kochać i tracić, pragnąć i żałować, Padać boleśnie i znowu się podnosić, Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!" Oto jest życie: nic, a jakże dosyć... Zbiegać za jednym klejnotem pustynie, Iść w ton za perłą o cudu urodzie, Ażeby po nas zostały jedynie Ślady na piasku i kręgi na wodzie Odpowiedz Link Zgłoś
ashanti5 do pośpiewania 25.06.03, 11:30 Billie Holiday A sailboat in the moonlight And you Wouldn't that be heaven A heaven just for two A soft breeze on a June night and you What a perfect setting For letting dreams come true A chance to sail away To Sweetheart Bay Beneath the stars that shine A chance to drift For you to lift Your tender lips to mine Some things dear That I long for are few Just give me a sailboat in the moonlight and you A chance to sail away To Sweetheart Bay Beneath the stars that shine A chance to drift For you to lift Your tender lips to mine Some things dear That I long for are few Just give me a sailboat in the moonlight and you Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Usta twoje całując... 25.06.03, 22:44 Kazimierz Wierzyński "Usta twoje całując" Usta twoje się snują, usta twe się wodzą, Jak dwa ptaki różowe, po mnie lekko chodzą, Jak dwa światła natchnione, oczu dotykają, Usta twe mnie zabrały, usta twe mnie mają. Jak wyznania wstydliwe, jak szepty szalone, Powtarzam w ustach twoje usta niezliczone, Od uśmiechu w kącikach do smaku języka - Usta twoje całują i świat cały znika. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 26.06.03, 00:45 Adam Asnyk Jednego serca! tak mało! tak mało, Jednego serca trzeba mi na ziemi! Coby przy mojem miłością zadrżało: A byłbym cichym pomiędzy cichemi... Jedynych ust trzeba! skąd bym wieczność całą Pił napój szczęścia ustami mojemi, I oczu dwoje, gdzieby, patrzył śmiało, Widząc się świętym pomiędzy świętemi. Jednego serca i rąk białych dwoje! Coby mi oczy zasłoniły moje, Bym zasnął słodko, marząc o aniele, Który mnie niesie w objęciach nieba... Jednego serca! tak mało mi trzeba, A jednak widzę, że żądam za wiele! Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Erotyk 27.06.03, 17:23 Jarosław Iwaszkiewicz "Erotyk" Więc plamiąc mojej psyche nadwiślański gotyk, Jak jaskrawe barokko wykwitł w niej erotyk. Lecz zaraz wszystkie pazie z obrazów Van Dycka, Kłaniając się uprzejmie, rzekły, że to bajka. I wionąwszy błękitnym strusich piór trzęsieniem, Że cokolwiek pomyślę - jest tylko marzeniem. A potem, gdy uczułem na ustach ust dotyk, Że wszystko, co wymarzę - to ten tu erotyk. Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka 29.06.03, 10:38 Do serca w niedzielę Wisława Szymborska Dziękuję ci, serce moje, że nie marudzisz, że się uwijasz bez pochlebstw, bez nagrody, z wrodzonej pilności. Masz siedemdziesiąt zasług na minutę. Każdy twój skurcz jest jak zepchnięcie łodzi na pełne morze w podróż dookoła świata. Dziękuję ci, serce moje, że raz po raz wyjmujesz mnie z całości nawet we śnie osobną. Dbasz, żebym nie prześniła się na wylot, na wylot, do którego skrzydeł nie potrzeba. Dziękuję ci, serce moje, że obudziłam się znowu i chociaż jest niedziela, dzień odpoczywania, pod żebrami trwa zwykły przedświąteczny ruch. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 30.06.03, 00:47 Jarosław Iwaszkiewicz Amore profano Kotara da nam światło zielone jak woda. Smuga słońca nam powie, że jest nieskończoność, Spokojnego odblasku twardawa łagoda Spłynie na twoje ciało jak jasna zieloność. Na sinym aksamicie będziesz jak morela, Wyłuskana z szat wszelkich, spokojnie okrągła. Przyłożę do twych piersi gestem menestrela rękę, a pierś twa zadrży jak struna pociągła. Gdy palcem znajdę ust twych jedwabną oponę, Gołębie złotych blasków przelecą sufitem I roztopią się w oknie - pachnącym błękitem. Zielenią zadumaną i żółcią karmione. Wreszcie na bladych okien wodniste zasłony Upadnie siny wieczór w czarną noc zmieniony. Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 30.06.03, 00:53 Sonet Adam Asnyk Niedługo może na przyszłości dzieje Zostanie tylko blady cień wspomnienia; Serdeczne ślady mroźny wiatr rozwieje I wszystko zniknie we mgłach oddalenia. Więc trzeba będzie zmusić do milczenia Te drżące struny, z których pieśń się leje, I grobowego wziąć pozór kamienia, Co pogrzebaną pokrywa nadzieję. Na taką przyszłość, co mgłę ołowianą Rozpostrzeć może na błękitnym niebie, Na taką przyszłość, ciemną i stroskaną, Co ból i miłość zarówno pogrzebie... Niechaj te słowa pamiątką zostaną I niech przeżyją razem mnie i Ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 30.06.03, 02:58 Mnie troche zeby bola jak to czytam. Jednak Asnyk sie mocno "przezyl" - uwazam. Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 30.06.03, 08:42 ormond napisał: > Mnie troche zeby bola jak to czytam. Jednak Asnyk sie mocno "przezyl" - uwazam. Ciebie zęby a mnie łokieć, widac tak mocno sie nie przyżył :) To moze cos bardzo swiezego, pachnacego farba drukarską jeszcze : Tomasz Jasturn Przytul sie do mnie Jesteśmy tacy delikatni Aż strach Oczy z niebem i łąką Chroni powieka z bibułki Nóż wchodzi w brzuch Łatwiej niż chleb A krew Przy nieostrożnym ruchu kierownicy Wyfruwa jak spłoszony ptak Nasza płeć Meduza wyrzucona na brzeg Tylko przez chwilę wilgotna Wszystko w nas Jest bardziej kwestią czasu Niż w przypadku cegieł A nawet kruchego szkła Kamień posiada nad nami Druzgocącą przewagę Więc przytul sie do mnie Tylko czułość idzie do nieba Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 30.06.03, 03:13 Jakos ja juz Skamadrytow juz nie trawie, moze z wyjatkiem Tuwima, ktory najlepiej z nich czul jezyk polski i potrafil napisac cos "z jajami", cala reszta wydaje sie jakas mdla i na koturnach wciaz obracajaca te same zuzyte romantyczne/mlodopolskie rekwizyty. Ale z tego okresu prawdziwy magik mowy polskiej to oczywiscie Lesmian. Skoro sa erotyki to maly fragment: .. Noca umówiona, noca ociemniala Przyszlo do mnie ciszkiem to przychetne cialo, Przyszlo potajemnie - w cudnej bezzalobie - Bylo mu na imie tak samo, jak tobie ... Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Jest taki wiatr... 30.06.03, 05:52 A ktos jeszcze czyta Stanislawa Grochowiaka, jedna z moich poetyckich fascynacji czasow licealnych...? Proponuje dwa genialne erotyki Grochowiaka: Upojenie Jest wiatr, co nozdrza mężczyzny rozchyla; Jest taki wiatr. Jest mróz, co szczęki meżczyzny zmarmurza; Jest taki mróz. Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża, Ani tez "czuła pod miesiącem chwila" - Lecz ciemny wiatr, Lecz biały mróz. Jest deszcz, co wargi kobiety odmienia; Jest taki deszcz. Jest blask, co uda kobiety odsłania; Jest taki blask. Nie szukasz we mnie silnego ramienia, Ani ci w myśli "klejnot zaufania", Lecz słony deszcz, Lecz złoty blask. Jest skwar, co ciała kochanków spopiela; Jest taki skwar. Jest śmierć, co oczy kochanków rozszerza; Jest taka śmierć. Oto na rośnych polanach Wesela Z kości słoniowej unosi sie wieża Czysta jak skwar, Gładka jak śmierć. ---------------------- ... Dla zakochanych to samo staranie - co dla umarłych, Desek potrzeba zaledwie też sześć, Ta sama ilość przyćmionego światła. Dla zakochanych te same zasługi - co dla umarłych, Pokój z miłością otoczcie bojaźnią, Dzieciom zabrońcie przystępu. Dla zakochanych - posępnych w radości - te same suknie. Nim drzwi zatrzasną, Nim zasypią ziemię, Najcięższy brokat odpadnie z ich ciał. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 01.07.03, 01:18 Nie zbyt dokładnie o miłości.... Jarosław Zieliński Magowie cyberprzestrzeni przez oceany bitów wędrują stada sygnałów - a kurs im wyznaczają magowie cyberprzestrzeni nie znajdziesz ich w samotnych wieżach pośród puszczy - jakich pełno na kartach tolkienowskich opowieści możesz - po prostu - spotkac ich w zadymionych kafejkach, zatańczyć tam z czarnowłosą dziewczyną w świetle teledysków z mtv i potem - porozmawiać pośrodku nocy o życiu-miłości-śmierci przez oceany łącząc się w krąg przyjaciół spotkać się - tak blisko i za stołem pełnym, i w sieci zatłoczonej pełnej sygnałów, pełnej ludzi, pełnej zdarzeń pełnej przyszłosci prowadzonej przez rękę przez magów cyberprzestrzeni Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: liryka, liryka... 02.07.03, 10:05 Mon amie la rose On est bien peu de chose Et mon amie la rose Me l'a dit ce matin A l'aurore je suis née Baptisée de rosée Je me suis épanouie Heureuse et amoureuse Aux rayons du soleil Me suis fermée la nuit Me suis réveillée vieille Pourtant j'étais très belle Oui j'étais la plus belle Des fleurs de ton jardin On est bien peu de chose Et mon amie la rose Me l'a dit ce matin Vois le dieu qui m'a faite Me fait courber la tête Et je sens que je tombe Et je sens que je tombe Mon cœur est presque nu J'ai le pied dans la tombe Déjà je ne suis plus Tu m'admirais hier Et je serai poussière Pour toujours demain. On est bien peu de chose Et mon amie la rose Est morte ce matin La lune cette nuit A veillé mon amie Moi en rêve j'ai vu Eblouissante et nue Son âme qui dansait Bien au-delà des nues Et qui me souriait Crois celui qui peut croire Moi, j'ai besoin d'espoir Sinon je ne suis rien Ou bien si peu de chose C'est mon amie la rose Qui l'a dit hier matin. (Cécile Caulier) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: liryka, liryka... 02.07.03, 10:13 A może jakieś tłumaczenie dla nie znających tego narzecza? Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: inne narzecze ;) 07.07.03, 12:12 We are truly insignificant And that's what my friend the rose Told me this morning. I was born at dawn Baptised in dew. I blossomed In the rays of the sun, Happy and in love. I closed my petals at night And when I awoke I was old. Yet I had been beautiful Yes, I was the most beautiful Of all the flowers in your garden. See, the God that made me Now makes me bow my head And I feel I'm falling And I feel I'm falling. My heart is almost bare, I have a foot in my grave, Already I am nothing. Only yesterday, you admired me, And I shall be dust Forever, tomorrow. We are truly insignificant And my friend the rose Died this morning Last night the moon Kept vigil over my friend And in a dream I saw Her soul, dancing Dazzling and naked, Above the heavens, Smiling on me. Let those who can, believe But I need Hope Or else I am nothing tlumaczenie Beatrice Curtis Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: liryka, liryka... 02.07.03, 23:30 Wyznanie Co trudno ukryć? Ogień, wierzę, Bowiem za dnia go zdradzi dym, A w nocy płomień, dzikie zwierzę. Lecz trudno ukryć na równi z nim Miłość. Najgłębiej choć ukryta, Każdy ją z oczu wyczyta. / Johann Wolfgang von Goethe / Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 04.07.03, 00:55 Jeszce raz Johann Wolfgang Goethe List zakochanej Jedno spojrzenie, miły, twoich oczu I na mych ustach jeden pocałunek - Czyż może znaleźć upojniejszy trunek, Kto choć raz w życiu tę słodycz ich poczuł? Z dala od Ciebie żyjąc na uboczu Tobie poświęcam mą myśl i frasunek; Serce potrąca wciąż tę samą strunę Jedną, jedyną... i łzy płyną z oczy. Po licu spływa łza i zaraz wysycha; Kocha mnie - myślę - więc czemuż w tę miłość Mam nie uwierzyć, choć taka daleka? O, usłysz skargę mych miłosnych wzdychań! Twa wola moim szczęściem - i mą siłą - Daj znak, na który me serce tak czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 04.07.03, 00:57 Ojej ja ten wiersz mialam tu pod myszka, juz go chcialam wkleic... Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 04.07.03, 02:01 Nxa powiedzial "drzewo", ja "czulosc", to taka gra...Nxa, specjalnie dla Ciebie. "My zostalismy. Drzewa zostaly z nami. Liście chybacąc w powietrzu jak monety rzucane na szczęscie do fontann opadały od czasu do czasu wokól nas, na trawę, na scieżkę, na kolana, na ramiona, na głowy nasze wyjrzałe (...) spadając ocierały sie o listowie, gałęzie i gałązki i to bylo tak, jakby sie ocierały o siebie z miłością i czułościa nieklamaną dwa policzki dwu istot..." Stachura :) Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: liryka, liryka... 05.07.03, 23:30 Do I dare Disturb the universe? In a minute there is time For decisions and revisions which a minute will reverse. Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: liryka (?) 05.07.03, 23:34 "...jak łatwo serce wpada w gniew jak łatwo gniew przechodzi w żart jak łatwo widzisz w życiu cel jak łatwo stwierdzasz jego brak..." / L. A. M. / Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: liryka, liryka... 07.07.03, 12:03 Jesteś znowu Jesteś znowu! Mój Boże! Jak mi serce bije! Jak mi sie wzrok owiośnił! Jak świat rozradował! Tylem nocy Cię w snach, nazbyt krótkich, całował! Tylem dni dzień ten tęsknił, co przyszedł i żyje! I jest! O teraz właśnie! Jest ten dzień powrotny, Wypłakany, kochany nowy dzień spotkania. Dzień wszystkiej mej nadziei, całego czekania, Gdym Cię piastował w sercu, stęskniony, samotny! I jakże to wypowiem? I jakiemu słowu Powierzę ową radość, drżącą, niespodzianą, Że obudzę się jutro z duszą rozkochaną, Z uśmiechem szczęścia w ustach: "Jesteś! jesteś znowu!" Julian Tuwim Odpowiedz Link Zgłoś
awee liryka.. 07.07.03, 12:21 W poniedziałek nie może byc aż tak różowo... SEN O DOLINIE Znowu w życiu mi nie wyszło Pragnę uciec w wielki sen Na dno tamtej mej doliny Gdzie sprzed dni doganiam dzień W tamtej czas lub jego cień Znowu obłok ten różowy Pod nim dom i tamta sień Wszystko w białej tej dolinie Gdzie sprzed dni doganiam dzień Jeszcze głębiej zapaść w sen Późno, późno, późno, późno, późno, póxno, późno jest Sam wiesz, że zbyt późno jest By zaczynać wszystko znów Znowu szarych dni pagóry Znów codziennych rzeczy las Wolę swoją snów dolinę Obok której płynie czas Szuka jej, kto był tu raz Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: liryka, liryka... 07.07.03, 12:45 Ale po co Poruszać kurz na wazie z płatkami róż Nie wiem. Inne echa Mieszkają w ogrodzie. Pójdziemy? Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: liryka, liryka... 07.07.03, 15:12 Imię Twe - ptaszyna w ręku Imię Twe - sopelek w ręku Jedno, jedyne ust poruszenie Imię Twe - drgnienie Piłeczka w biegu schwytana Srebrna pieśń dawno słyszana Radość moja tak wielka, z łaski Bożej Póki zorza nie dogoni zorzy W słabym odgłosie nocnego biegu huczy twe imię jak pieśń w szeregu I po imieniu nie zawołam, Rąk nie wyciągnę ku twej stronie, Przed świętością woskowego czoła Tylko z daleka się pokłonię Imię twe - ach, czyż można Pocałunek cicho, z ostrożna W maleńkie, głośno bijące serce Imię twe - pocałunek w śniegu kobierce Beznamiętny, za mym oknem cały w zorzy po śniegu idziesz, który kroki głuszy, cudowny wysłanniku Boży, świętości cicha mojej duszy Na duszę Twoją nie nastaję i nic ze mnie na Twej drodze nie stanie Ręki, która przezroczystą się zdaje, Nowym gwoździem nie zranię Zródlane, lodowate, błękitne potoki Twoim imieniem, sen głęboki Cwietajewa. ...czy ktoś pamięta, jak śpiewała to Demarczyk? Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 08.07.03, 00:40 "On - Więc to prawda? - Więc jesteś? - I dotykam cię żywą. Istniejącą jak życie? I jak życie prawdziwą? Ona - Po tak dlugich miesiącach po tak strasznej rozłące jakże oczy masz modre jakże usta gorace. On i Ona - Przemień mnie w gwiazdę Dotknij serca wargami" /Frgamenty tekstow Emila Zygadlowicza/ ...................................... Co to jest miłość? Nie wiem Ale to miłe Że chcę ją mieć Dla siebie Na nie wiem Ile Gdzie mieszka miłość? Nie wiem Może w uśmiechu Czasem ją słychać W śpiewie A czasem W echu Co to jest miłość? Powiedz Albo nic nie mów Ja chcę cię mieć Przy sobie I nie wiem Czemu Jonusz Kofta Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 09.07.03, 01:16 Johann Wolfgang Goethe LIST ZAKOCHANEJ Jedno spojrzenie, miły, twoich oczu I na mych ustach jeden pocałunek - Czyż może znaleźć upojniejszy trunek, Kto choć raz w życiu tę słodycz ich poczuł? Z dala od Ciebie żyjąc na uboczu Tobie poświęcam mą myśl i frasunek; Serce potrąca wciąż tę samą strunę Jedną, jedyną... i łzy płyną z oczu. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 09.07.03, 01:23 cd Po licu spływa łza i zaraz wysycha; Kocha mnie - myślę - więc czemuż w tę miłość Mam nie uwierzyć, choć taka daleka? O, usłysz skargę mych miłosnych wzdychań! Twa wola moim szczęściem - i mą siłą - Daj znak, na który me serce tak czeka. Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 09.07.03, 01:32 :))) :)) :) Alez jestem zdolna i uparta :) Jakas nieprzytomna jestem, tez :) Ten tez juz byl, ale to bylo dawno temu, a ludzie ciagle w "podroz" wyjezdzaja: ITHAKA As you set out for Ithaka hope your road is a long one, full of adventure, full of discovery. Laistrygonians, Cyclops, angry Poseidon - don't be afraid of them: you'll never find things like that one on your way as long as you keep your thoughts raised high, as long as a rare excitement stirs your spirit and your body. Laistrygonians, Cyclops, wild Poseidon - you won't encounter them unless you bring them along inside your soul, unless your soul sets them up in front of you. Hope your road is a long one. May there be many summer mornings when, with what pleasure, what joy, you enter harbours you're seeing for the first time; may you stop at Phoenician trading stations to buy fine things, mother of pearl and coral, amber and ebony, sensual perfumes of every kind - as many sensual perfumes as you can; and may you visit many Egyptian cities to learn and go on learning from their scholars. Keep Ithaka always in your mind. Arriving there is what you're destined for. But don't hurry the journey at all. Better if it lasts for years, so you're old by the time you reach the island, wealthy with all you've gained on the way, not expecting Ithaka to make you rich. Ithaka gave you the marvellous journey. Without her you wouldn't have set out. She has nothing left to give you now. And if you find her poor, Ithaka won't have fooled you. Wise as you will have become, so full of experience, you'll have understood by then what these Ithakas mean Cavafis Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 09.07.03, 05:26 Genialne!!! Nadzieje wypelnia dusze jak oddech swiezego powietrza... Czy ktos gdzies pisal o jakim "dolku". Zdolowani - marsz do czytania Cavafisa. > Ithaka gave you the marvellous journey. > Without her you wouldn't have set out. > She has nothing left to give you now. > And if you find her poor, Ithaka won't have fooled you. > Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 09.07.03, 09:56 Genialne, nieodmiennie. Ormond czy masz gdzies jeszcze jakis dobry link do Cavafisa? In the Same Space The setting of houses, cafes, the neighbourhood that I've seen and walked through years on end: I created you while I was happy, while I was sad, with so many incidents, so many details. And, for me, the whole of you has been transformed into feeling. The Windows In these dark rooms where I live out empty days, I wander round and round trying to find the windows. It will be a great relief when a window opens. But the windows aren't there to be found - or at least I can't find them. And perhaps it's better if I don't find them. Perhaps the light will prove another tyranny. Who knows what new things it will expose? Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 09.07.03, 10:00 Linki - szukalem dzisiaj - ale mi gdzies przepadly od czasu gdy cytwalismy Cavafisa na forum Bialystok. :( > Genialne, nieodmiennie. Ormond czy masz gdzies jeszcze jakis dobry link do > Cavafisa? > Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: liryka, liryka... 09.07.03, 10:10 Niechyby sam Cavafis sie zjawil i nam przypomnial... Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 09.07.03, 10:14 Bardzo "cavafisowy" jest Milosz, szczegolnie pozny. > Niechyby sam Cavafis sie zjawil i nam przypomnial... Odpowiedz Link Zgłoś
chatka1 Re: liryka, liryka... 10.07.03, 03:06 cavafis.compupress.gr/ (Nie pamietam czy to ten link polecaliscie, czy sama go znalazlam) Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 10.07.03, 14:30 Tez nie pamietam, ale ja z innej (troche) beczki. Dzisiaj bylem z zona i Emilka w ksiegarni Borders. Poinformowani wiedza, ze jest raj dla wszystkich milujacych ksiazki. Emilka poszla przegladac swoj dzial, a ja przyssalem sie do wcale pokaznej polki z poezja. Najpierw rzucil mi sie w oczy tom Zagajewskiego (kolejny polski poeta, ktory wyplywa na Zachodzie). Ale zaraz odszukalem wiersze Cavafisa. Zaczytalem sie, az po jakims czasie mnie moje dziewczyny zaczely mnie poganiac, ze czas do domu. Pomyslalem, ze moze kupie ten tom, znalazlem cene na odwrocie: $36 i.... pozalowalem grosza. > (Nie pamietam czy to ten link polecaliscie, czy sama go znalazlam) > Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 10.07.03, 14:46 A ja mam swoją beczkę z pytaniami. Ormond, jeżeli możesz to napisz jak "odbierasz" Cavafisa w języku angielskim, a jak czytając tłumaczenie na język polski. Zakładam, że greki nie znasz ;) Ktoś powiedział, że tłumaczenie to jak napisanie nowej ksiązki tylko trudniejsze. Jeśli wyruszasz w podróż do Itaki, pragnij tego, by długie było wędrowanie, pełne przygód, pełne doświadczeń. Lajstrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona nie obawiaj się. Nic takiego na twojej drodze nie stanie, jeśli myślą trwasz na wyżynach, jeśli tylko wyborne uczucia dotykają twego ducha i ciała. Ani Lajstrygowie, ani Cyklopów; ani okrutnego Posejdona nie spotykasz, jeżeli ich nie niesiesz w swojej duszy, jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą. (...) Trzeba też, byś egipskich miast odwiedził wiele, aby uczyć się i jeszcze się uczyć – od tych, co wiedzą. Przez cały ten czas pamiętaj o Itace. Przybycie do niej – twoim przeznaczeniem. Ale bynajmniej nie śpiesz się w podróży. Lepiej, by trwała ona wiele lat, abyś stary już był, gdy dobijesz do tej wyspy, bogaty we wszystko, co zyskałeś po drodze, nie oczekuj wcale, by ci dała bogactwo Itaka. Itaka dała ci piękną podróż. Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę. Niczego więcej już ci dać nie może. A jeśli ją znajdujesz ubogą, Itaka cię nie oszukała. Gdy się stałeś tak mądry, po tylu doświadczeniach, już zrozumiałeś, co znaczą Itaki. (tłumaczył Zygmunt Kubiak) Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 10.07.03, 15:13 No tak, to cala nowa beczka - rozmowy o tlumaczeniu. Poezja jest zasadniczo nieprzkladalna. Jednkaze niektorych poetow, w ktorych tworczosci jest duzo jezyk dyskursywnego, przeklada sie stosunkowo latwo i dobrze (Herbert, Milosz) inni, dla ktorych sam jezyk jest materia wiersza, wcale sie do tego nie nadaja (Lesmian, Tuwim). Cavafis, mysle, nalezy raczej do tej pierwszej grupy, wiec jest mi w zasadzie wszystko jedno czy go czytam po polsku, czy po angielsku - bo jedno i drugie to tlumaczenie, a greki - jezyka oryginalu nie znam. Na codzien jednak - pozostalem wierny poezji polskiej. Jezyk angielski, wciaz nie daje mi poczucia tej samej intymnosci przezycia co mowa ojczysta. > A ja mam swoją beczkę z pytaniami. Ormond, jeżeli możesz to napisz > jak "odbierasz" Cavafisa w języku angielskim, a jak czytając tłumaczenie na > język polski. Zakładam, że greki nie znasz ;) Ktoś powiedział, że tłumaczenie > to jak napisanie nowej ksiązki tylko trudniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 10.07.03, 17:45 Dobrze to ująłeś: czytam - obojętnie czy po polsku, czy po angielsku przeżywam - w ojczystym języku W zasadzie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 11.07.03, 05:36 No az tak prosto to nie jest, bo wrazliwosc na jezyk rosnie wraz z obcowaniem z nim. A w moim przypadku to juz prawie 20 lat. Sa tematy o ktorych wole rozmawiac po angielski niz po polsku (po polsku brakuje slow). Czasami sni sie mi po angielsku. ... ale mimo wszystko poezja jest takim obszarem, ktory wymaga znajomosci jezyka od podszewki. Z jego niuansami znaczeniowymi, dzwiekowymi. Ze zdolnoscia wychwytywania aluzji historycznych, kulturowych, literackich itd. Pewnie itnieje tez taki poklad w naszym umysle, ktory ksztaltuje sie w dziecinstwie, gdy struktury mowy matczynej wpisuja sie w struktury mozgu. Tego chyba nigdy sie nie da odtworzyc gdy sie uczy jezyka jako dorosly czlowiek. > Dobrze to ująłeś: > czytam - obojętnie czy po polsku, czy po angielsku > przeżywam - w ojczystym języku > W zasadzie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 11.07.03, 06:58 Nie podobne do mnie, za bardzo "streściłem" Twoją wypowiedź. Doskonale to wyjaśniłeś w tym wpisie. Ładnie ująłeś - śni mi się po angielsku ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 11.07.03, 00:21 To jeszcze raz Konstantinos Kavafis Tak, jak możesz Jeśli nie możesz ukształtować swojego życia tak, jak chcesz, przynajmniej o to się staraj tak, jak możesz: aby go nie upodlić w ciągłym ze światem obcowaniu, w bieganiu i gadaniu. Upodliłbyś je, wlokąc to w prawo, to w lewo, obnosząc je dokoła, zanurzając w te spotkania towarzyskie, te bankiety, w tę głupotę codzienną, ażby się stało obcym dla ciebie brzemieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 12.07.03, 01:07 Zrozum to, co powiem Spróbuj to zrozumieć dobrze Jak życzenia najlepsze, te urodzinowe Albo noworoczne, jeszcze lepsze może O północy gdy składane Drżącym głosem, niekłamane Z nim będziesz szczęśliwsza Dużo szczęśliwsza będziesz z nim. Ja, cóż - Włóczęga, niespokojny duch, Ze mną można tylko Pójść na wrzosowisko I zapomnieć wszystko Jaka epoka, jaki wiek, Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień I jaka godzina Kończy się, A jaka zaczyna. Ze mną można tylko W dali znikać cicho E. Stachura Odpowiedz Link Zgłoś
awee Re: liryka, liryka... 12.07.03, 01:53 Parę dni temu znalazłam w domu niepozorną książeczkę z twórczością Ludwika Jerzego Kerna. Otworzyłam na chybił trafił, a otworzyła się na tym : 0,2739 % ROKU Chciałbym raz spędzić przy twoim boku Choćby 0,2739 % roku. W duszy by mi się zaraz zrobiło tak słodko Jakby w niej nagle zagrała orkiestra dęta – No szarpnij się, Miej ten gest, moje złotko, Daj mi ze swego roku Te głupie 0,2739 procenta. Ani mniej Ani więcej nie chcę, Choć dziś świat o procenty walczy. Mnie, wyobraź sobie, najzupełniej Te 0,2739 procenta wystarczy. Myślisz pewnie, ze to szalenie mało, Że to zadziwiająco niewiele ? Istotnie, Wiele większy procent dają dziś w takim na przykład PKO, A jednak, mój drogi aniele, Ta cyfra jak szalona po głowie mej ciągle się pęta, Nie chcę nic więcej, Chcę tylko z całego twego roku Te zero całych przecinek dwa tysiące siedemset trzydzieści dziewięć dziesięciotysięcznych procenta. Świat wtedy zajaśniałby jak w pełnej gali, Za ręce przez cały czas 0,2739 % roku byśmy się trzymali, I na policzkach twoich drżałby rzęs długich cień – Cała dobę oblatywałby nas Amor skrzydlaty, Bo jak obliczył przypadkowo pewien uzdolniony matematyk, 0,2739 % roku to jest akurat jedna cała noc I jeden dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 16.07.03, 07:25 Jacek Kaczmarski - Legenda o Miłości On ją dostrzegł nagle, ona go dojrzała I świat im zniknął z oczu, jak z dmuchawca puszek. Ciało - jak powietrza - zapragnęło ciała I czujnie się jęły obwąchiwać dusze. Tyle niepewności i odwagi tyle! Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę... Liczyli razem gwiazdy, biedronki i ptaki, Bo na siebie liczyć nie śmieli na razie. Każdy gest - sygnałem, każdy uśmiech - znakiem, Los - szyderczym szyfrem, astrologią wrażeń. Tyle prawd przewrotnych i tajemnic tyle! Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę... Aż wręczył jej tulipan: prężny, łebski, gładki, Purpurą nabrzmiały, jak płonącym mrokiem. A ona na to róży rozchyliła płatki, By spłynęły po nich życionośne soki. Tyle tkliwych lęków w nieuchronnej sile! Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę... Misterium energii - wulkan, błyskawice, Szramy po pazurach i chwalebne sińce; Zachłanną bachantkę skrzesał z bladolicej, Ona - z trubadura - swego barbarzyńcę. Tyle zapamiętań i przebudzeń tyle! Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę... Gniazdo i pisklęta, spełnione pragnienia, Uznali więc, że teraz stać ich już na wszystko: Za dnia naprawiali usterki istnienia, Nocą przy kominku strzegli paleniska. Tyle dobrej woli, próżnych trudów tyle! Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę... On ją zaczął zdradzać, choćby i w marzeniach, Ona drżała - czując cudzych oczu dotyk... Czas im siebie skąpił na wspólne olśnienia, W bitwy się zmieniały codzienne kłopoty. Tyle w nich oskarżeń i winy w nich tyle! Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę. I dopadł ich spokój. Ani się spostrzegli - Już grzali zziębłe stopy, choć wygasł kominek. I jeszcze z nawyku stare kłótnie wiedli, Gdzie miłość błądziła, jak zbędny przecinek. Tyle niespełnienia i przesytu tyle! Ale już wiedzieli, że tylko przez chwilę... Aż jemu się zmarło i ona w ślad za nim Odeszła między gwiazdy, ptaki i biedronki. Wszak byli na wieczność w sobie zakochani, Nie cierpiąc nawet w kłótniach najkrótszej rozłąki. Tyle było życia - konania w nich tyle... Ani nie poczuli, że tylko przez chwilę. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 17.07.03, 01:50 Z początku ludzie nie wiedzieli, Co to jest miłość. I kiedy miłość wreszcie się zjawiła, Zaczęli jej próbować palcami Brudnymi i czystymi, Chamskimi i delikatnymi, Smutnymi i wesołymi I dlatego dotychczas nikt nie wie, Co to jest miłość. A miłość odtąd nie lubi Rzucać się ludziom w oczy, A jeśli już ktoś ja spotyka, Nie dotyka się jej nigdy palcami. Włodymyr Jarynycz Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 17.07.03, 09:51 Jak nie palcami, to czym? ;)) > Nie dotyka się jej nigdy palcami. > Odpowiedz Link Zgłoś
ormond Re: liryka, liryka... 18.07.03, 14:33 ...i jestes pewien, ze to ci wystarcza? > Bardzo lubię rzęsami... Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 19.07.03, 01:06 ... na początek, a później bez używania palców jest ciekawie, a później trzeba nowy wątek "1000 i 1 sposobów..." :)) Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 18.07.03, 07:23 Taki słoneczny wiersz na złość tej pochmurnej pogodzie za oknem. Kazimierz Wierzyński Ty jesteś taka ładna i twoje dziewczęce Serce, jak bukiet, w słońcu kolorami płonie. Podniosę cię do góry i wezmę na ręce, A ty nad moją głową klaskać będziesz w dłonie. Wyszukam ci przepiórcze gniazdo w polnej trawie, Podkowę na gościńcu, miód w pszczelnej zamieci, I będziemy dziś tacy, jak śmiech przy zabawie, Dwoje w słonecznym szczęściu opalonych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 19.07.03, 00:47 Halina Poświatowska Bądź przy mnie blisko bo tylko wtedy nie jest mi zimno Chłód wieje z przestrzeni Kiedy myślę jaka ona duża i jaka ja To mi trzeba twoich dwóch ramion zamkniętych dwóch promieni wszechświata Odpowiedz Link Zgłoś
janiolka Re: liryka, liryka... 19.07.03, 15:07 autor jw nie wypełniony tobą mój pokój się nie kończy nie ma ścian ani okien mój niepokój o ciebie ogromnieje czcionkami maszyny śledzę urwany rytm twoich kroków i jestem bezsilna i nie umiem ani pisać ani kochać Odpowiedz Link Zgłoś
all2 Re: liryka, liryka... 19.07.03, 22:17 wszelka niewiedza zjeżdża na sankach w świadomość, po czym znów ku niewiedzy wspina się wytrwale; lecz zima mija, taje śnieg na zboaczach stromych i gdy wiosna zabawę zepsuje - co dalej? cała historia to ze trzy takie zabawy: niechby pięć nawet - ja bym wciąż twierdził, że cała historia jest za mała, i to dla mnie nawet; a dla mnie i dla ciebie - już całkiem za mała. Niechaj zbiorowy mit, co w grób upada dzisiaj, w piskliwy zenit krzyku z mozołem się wzniesie pnąc się po wszystkich madziach jadziach krzysiach zdzisiach - dzień jutrzejszy jest naszym niezmiennym adresem i tam nie znajdą nas (a jeśli się doszpera ktoś z nich, możemy odejść jeszcze dalej: w teraz e e cummings/barańczak Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: liryka tylko nocą... 20.07.03, 22:46 Late night when I woke up today and you weren't there to play then I wanted to be with you when you showed me your eyes whispered love at the skies then I wanted to stay with you inside me I feel alone and unreal and the way you kiss will always be a very special thing to me when I lay still at night seeing stars high and light then I wanted to be with you when the rooftops shone dark all alone saw a spark spark of love just to stay with you inside me I feel, alone and unreal and the way you kiss will always be a very special thing to me if I mention your name turn around on a chain then the sky opens up for you when we grew very tall when I saw you so small then I wanted to stay with you inside me I feel, alone and unreal and the way you kiss will always be a very special thing to me ( S. Barrett ) Odpowiedz Link Zgłoś
nxa Re: liryka, liryka... 21.07.03, 01:03 "Jest jeszcze taka miłość, ślepa, bo widoczna, jak szczęśliwe nieszczęście, pół radość, pół rozpacz, ile to trzeba wierzyć, milczeć, cierpieć, nie pytać, skakać jak osioł do skrzynki pocztowej by dostać nic za wszystko" (J. Twardowski) Odpowiedz Link Zgłoś
aureliano.83 Re: liryka, liryka... 21.07.03, 08:15 Prawda: na auto nie stać nas, miła moja. Lecz spójrz: tylko się durnie spieszą - ileż dostojniej jest chodzić pieszo, miła moja Na Londyn także brak funduszów, miła moja. Lecz po co Londyn? Londyn - nora: W "Paris-Soir" czytałem wczoraj, że markiz Q., to jest baronet, psim makaronem otruł żonę... Jasna cholera z takim Londynem, miła moja! Na kawior z Kremla, na jesiotra również nie mamy, miła moja. Lecz na cóż Kreml, gdy mam twe biodra? biodra są złote, a noc modra. A jeszcze mamy lampkę wina i konto w niebie u serafina. Więc gwiżdż na auto, Kreml i Londyn, miła moja. K.I. Gałczyński Odpowiedz Link Zgłoś