Dodaj do ulubionych

liryka, liryka...

    • ralston Kochać i tracić... 25.06.03, 10:58
      Na dzisiaj proponuję Staffa. Ponad rok mieszkałem przy ulicy Staffa a jeszcze
      nie dałem tu żadnego wiersza Mistrza. Poprawiam się niniejszym :)

      "Kochać i tracić..."


      Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
      Padać boleśnie i znowu się podnosić,
      Krzyczeć tęsknocie "precz!" i błagać "prowadź!"
      Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...

      Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
      Iść w ton za perłą o cudu urodzie,
      Ażeby po nas zostały jedynie
      Ślady na piasku i kręgi na wodzie

      • ashanti5 do pośpiewania 25.06.03, 11:30
        Billie Holiday

        A sailboat in the moonlight
        And you
        Wouldn't that be heaven
        A heaven just for two
        A soft breeze on a June night and you
        What a perfect setting
        For letting dreams come true

        A chance to sail away
        To Sweetheart Bay
        Beneath the stars that shine
        A chance to drift
        For you to lift
        Your tender lips to mine
        Some things dear
        That I long for are few
        Just give me a sailboat in the moonlight and you

        A chance to sail away
        To Sweetheart Bay
        Beneath the stars that shine
        A chance to drift
        For you to lift
        Your tender lips to mine
        Some things dear
        That I long for are few
        Just give me a sailboat in the moonlight and you
    • ralston Usta twoje całując... 25.06.03, 22:44
      Kazimierz Wierzyński

      "Usta twoje całując"


      Usta twoje się snują, usta twe się wodzą,
      Jak dwa ptaki różowe, po mnie lekko chodzą,
      Jak dwa światła natchnione, oczu dotykają,
      Usta twe mnie zabrały, usta twe mnie mają.

      Jak wyznania wstydliwe, jak szepty szalone,
      Powtarzam w ustach twoje usta niezliczone,
      Od uśmiechu w kącikach do smaku języka -
      Usta twoje całują i świat cały znika.

    • nxa Re: liryka, liryka... 26.06.03, 00:45
      Adam Asnyk
      Jednego serca! tak mało! tak mało,
      Jednego serca trzeba mi na ziemi!
      Coby przy mojem miłością zadrżało:
      A byłbym cichym pomiędzy cichemi...
      Jedynych ust trzeba! skąd bym wieczność całą
      Pił napój szczęścia ustami mojemi,
      I oczu dwoje, gdzieby, patrzył śmiało,
      Widząc się świętym pomiędzy świętemi.
      Jednego serca i rąk białych dwoje!
      Coby mi oczy zasłoniły moje,
      Bym zasnął słodko, marząc o aniele,
      Który mnie niesie w objęciach nieba...
      Jednego serca! tak mało mi trzeba,
      A jednak widzę, że żądam za wiele!
    • ralston Erotyk 27.06.03, 17:23
      Jarosław Iwaszkiewicz

      "Erotyk"

      Więc plamiąc mojej psyche nadwiślański gotyk,
      Jak jaskrawe barokko wykwitł w niej erotyk.
      Lecz zaraz wszystkie pazie z obrazów Van Dycka,
      Kłaniając się uprzejmie, rzekły, że to bajka.
      I wionąwszy błękitnym strusich piór trzęsieniem,
      Że cokolwiek pomyślę - jest tylko marzeniem.
      A potem, gdy uczułem na ustach ust dotyk,
      Że wszystko, co wymarzę - to ten tu erotyk.

      • chatka_ Re: liryka, liryka 29.06.03, 10:38
        Do serca w niedzielę
        Wisława Szymborska

        Dziękuję ci, serce moje,
        że nie marudzisz, że się uwijasz
        bez pochlebstw, bez nagrody,
        z wrodzonej pilności.
        Masz siedemdziesiąt zasług na minutę.
        Każdy twój skurcz
        jest jak zepchnięcie łodzi
        na pełne morze
        w podróż dookoła świata.
        Dziękuję ci, serce moje,
        że raz po raz
        wyjmujesz mnie z całości
        nawet we śnie osobną.
        Dbasz, żebym nie prześniła się na wylot,
        na wylot,
        do którego skrzydeł nie potrzeba.
        Dziękuję ci, serce moje,
        że obudziłam się znowu
        i chociaż jest niedziela,
        dzień odpoczywania,
        pod żebrami
        trwa zwykły przedświąteczny ruch.
    • nxa Re: liryka, liryka... 30.06.03, 00:47
      Jarosław Iwaszkiewicz
      Amore profano

      Kotara da nam światło zielone jak woda.
      Smuga słońca nam powie, że jest nieskończoność,
      Spokojnego odblasku twardawa łagoda
      Spłynie na twoje ciało jak jasna zieloność.

      Na sinym aksamicie będziesz jak morela,
      Wyłuskana z szat wszelkich, spokojnie okrągła.
      Przyłożę do twych piersi gestem menestrela rękę,
      a pierś twa zadrży jak struna pociągła.

      Gdy palcem znajdę ust twych jedwabną oponę,
      Gołębie złotych blasków przelecą sufitem
      I roztopią się w oknie - pachnącym błękitem.

      Zielenią zadumaną i żółcią karmione.
      Wreszcie na bladych okien wodniste zasłony
      Upadnie siny wieczór w czarną noc zmieniony.
      • chatka_ Re: liryka, liryka... 30.06.03, 00:53
        Sonet
        Adam Asnyk

        Niedługo może na przyszłości dzieje

        Zostanie tylko blady cień wspomnienia;

        Serdeczne ślady mroźny wiatr rozwieje

        I wszystko zniknie we mgłach oddalenia.



        Więc trzeba będzie zmusić do milczenia

        Te drżące struny, z których pieśń się leje,

        I grobowego wziąć pozór kamienia,

        Co pogrzebaną pokrywa nadzieję.



        Na taką przyszłość, co mgłę ołowianą

        Rozpostrzeć może na błękitnym niebie,

        Na taką przyszłość, ciemną i stroskaną,



        Co ból i miłość zarówno pogrzebie...

        Niechaj te słowa pamiątką zostaną

        I niech przeżyją razem mnie i Ciebie!

        • ormond Re: liryka, liryka... 30.06.03, 02:58
          Mnie troche zeby bola jak to czytam. Jednak Asnyk sie mocno "przezyl" - uwazam.
          • chatka_ Re: liryka, liryka... 30.06.03, 08:42
            ormond napisał:

            > Mnie troche zeby bola jak to czytam. Jednak Asnyk sie mocno "przezyl" -
            uwazam.

            Ciebie zęby a mnie łokieć, widac tak mocno sie nie przyżył :)
            To moze cos bardzo swiezego, pachnacego farba drukarską jeszcze :


            Tomasz Jasturn
            Przytul sie do mnie

            Jesteśmy tacy delikatni
            Aż strach
            Oczy z niebem i łąką
            Chroni powieka z bibułki
            Nóż wchodzi w brzuch
            Łatwiej niż chleb
            A krew
            Przy nieostrożnym ruchu kierownicy
            Wyfruwa jak spłoszony ptak
            Nasza płeć
            Meduza wyrzucona na brzeg
            Tylko przez chwilę wilgotna
            Wszystko w nas
            Jest bardziej kwestią czasu
            Niż w przypadku cegieł
            A nawet kruchego szkła
            Kamień posiada nad nami
            Druzgocącą przewagę
            Więc przytul sie do mnie

            Tylko czułość idzie do nieba
            • ormond Re: liryka, liryka... 30.06.03, 10:43
              Ladne...
      • ormond Re: liryka, liryka... 30.06.03, 03:13
        Jakos ja juz Skamadrytow juz nie trawie, moze z wyjatkiem Tuwima, ktory
        najlepiej z nich czul jezyk polski i potrafil napisac cos "z jajami", cala
        reszta wydaje sie jakas mdla i na koturnach wciaz obracajaca te same zuzyte
        romantyczne/mlodopolskie rekwizyty.

        Ale z tego okresu prawdziwy magik mowy polskiej to oczywiscie Lesmian. Skoro sa
        erotyki to maly fragment:

        ..
        Noca umówiona, noca ociemniala
        Przyszlo do mnie ciszkiem to przychetne cialo,
        Przyszlo potajemnie - w cudnej bezzalobie -
        Bylo mu na imie tak samo, jak tobie
        ...
    • ormond Jest taki wiatr... 30.06.03, 05:52
      A ktos jeszcze czyta Stanislawa Grochowiaka, jedna z moich poetyckich
      fascynacji czasow licealnych...?

      Proponuje dwa genialne erotyki Grochowiaka:

      Upojenie

      Jest wiatr, co nozdrza mężczyzny rozchyla;
      Jest taki wiatr.
      Jest mróz, co szczęki meżczyzny zmarmurza;
      Jest taki mróz.
      Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża,
      Ani tez "czuła pod miesiącem chwila" -
      Lecz ciemny wiatr,
      Lecz biały mróz.
      Jest deszcz, co wargi kobiety odmienia;
      Jest taki deszcz.

      Jest blask, co uda kobiety odsłania;
      Jest taki blask.
      Nie szukasz we mnie silnego ramienia,
      Ani ci w myśli "klejnot zaufania",
      Lecz słony deszcz,
      Lecz złoty blask.

      Jest skwar, co ciała kochanków spopiela;
      Jest taki skwar.
      Jest śmierć, co oczy kochanków rozszerza;
      Jest taka śmierć.
      Oto na rośnych polanach Wesela
      Z kości słoniowej unosi sie wieża
      Czysta jak skwar,
      Gładka jak śmierć.
      ----------------------

      ...
      Dla zakochanych to samo staranie - co dla umarłych,
      Desek potrzeba zaledwie też sześć,
      Ta sama ilość przyćmionego światła.

      Dla zakochanych te same zasługi - co dla umarłych,
      Pokój z miłością otoczcie bojaźnią,
      Dzieciom zabrońcie przystępu.

      Dla zakochanych - posępnych w radości - te same suknie.
      Nim drzwi zatrzasną,
      Nim zasypią ziemię,
      Najcięższy brokat odpadnie z ich ciał.
    • nxa Re: liryka, liryka... 01.07.03, 01:18
      Nie zbyt dokładnie o miłości....
      Jarosław Zieliński

      Magowie cyberprzestrzeni

      przez oceany bitów wędrują stada
      sygnałów - a kurs im wyznaczają
      magowie cyberprzestrzeni

      nie znajdziesz ich w samotnych wieżach
      pośród puszczy - jakich pełno na kartach
      tolkienowskich opowieści

      możesz - po prostu - spotkac ich w zadymionych
      kafejkach, zatańczyć tam z czarnowłosą dziewczyną
      w świetle teledysków z mtv

      i potem - porozmawiać pośrodku nocy
      o życiu-miłości-śmierci
      przez oceany łącząc się w krąg przyjaciół
      spotkać się - tak blisko
      i za stołem pełnym, i w sieci zatłoczonej
      pełnej sygnałów, pełnej ludzi, pełnej zdarzeń

      pełnej przyszłosci prowadzonej przez rękę
      przez magów cyberprzestrzeni
    • aand Re: liryka, liryka... 02.07.03, 10:05
      Mon amie la rose


      On est bien peu de chose
      Et mon amie la rose
      Me l'a dit ce matin
      A l'aurore je suis née
      Baptisée de rosée
      Je me suis épanouie
      Heureuse et amoureuse
      Aux rayons du soleil
      Me suis fermée la nuit
      Me suis réveillée vieille

      Pourtant j'étais très belle
      Oui j'étais la plus belle
      Des fleurs de ton jardin

      On est bien peu de chose
      Et mon amie la rose
      Me l'a dit ce matin
      Vois le dieu qui m'a faite
      Me fait courber la tête
      Et je sens que je tombe
      Et je sens que je tombe
      Mon cœur est presque nu
      J'ai le pied dans la tombe
      Déjà je ne suis plus

      Tu m'admirais hier
      Et je serai poussière
      Pour toujours demain.

      On est bien peu de chose
      Et mon amie la rose
      Est morte ce matin
      La lune cette nuit
      A veillé mon amie
      Moi en rêve j'ai vu
      Eblouissante et nue
      Son âme qui dansait
      Bien au-delà des nues
      Et qui me souriait

      Crois celui qui peut croire
      Moi, j'ai besoin d'espoir
      Sinon je ne suis rien

      Ou bien si peu de chose
      C'est mon amie la rose
      Qui l'a dit hier matin.

      (Cécile Caulier)
      • ralston Re: liryka, liryka... 02.07.03, 10:13
        A może jakieś tłumaczenie dla nie znających tego narzecza?
        • aand Re: inne narzecze ;) 07.07.03, 12:12

          We are truly insignificant
          And that's what my friend the rose
          Told me this morning.

          I was born at dawn
          Baptised in dew.
          I blossomed
          In the rays of the sun,
          Happy and in love.
          I closed my petals at night
          And when I awoke I was old.
          Yet I had been beautiful
          Yes, I was the most beautiful
          Of all the flowers in your garden.


          See, the God that made me
          Now makes me bow my head
          And I feel I'm falling
          And I feel I'm falling.
          My heart is almost bare,
          I have a foot in my grave,
          Already I am nothing.
          Only yesterday, you admired me,
          And I shall be dust
          Forever, tomorrow.


          We are truly insignificant
          And my friend the rose
          Died this morning

          Last night the moon
          Kept vigil over my friend
          And in a dream I saw
          Her soul, dancing
          Dazzling and naked,
          Above the heavens,
          Smiling on me.
          Let those who can, believe
          But I need Hope
          Or else I am nothing

          tlumaczenie Beatrice Curtis
    • awee Re: liryka, liryka... 02.07.03, 23:30

      Wyznanie

      Co trudno ukryć? Ogień, wierzę,
      Bowiem za dnia go zdradzi dym,
      A w nocy płomień, dzikie zwierzę.
      Lecz trudno ukryć na równi z nim
      Miłość. Najgłębiej choć ukryta,
      Każdy ją z oczu wyczyta.

      / Johann Wolfgang von Goethe /
      • nxa Re: liryka, liryka... 04.07.03, 00:55
        Jeszce raz Johann Wolfgang Goethe
        List zakochanej

        Jedno spojrzenie, miły, twoich oczu
        I na mych ustach jeden pocałunek -
        Czyż może znaleźć upojniejszy trunek,
        Kto choć raz w życiu tę słodycz ich poczuł?
        Z dala od Ciebie żyjąc na uboczu
        Tobie poświęcam mą myśl i frasunek;
        Serce potrąca wciąż tę samą strunę
        Jedną, jedyną... i łzy płyną z oczy.
        Po licu spływa łza i zaraz wysycha;
        Kocha mnie - myślę - więc czemuż w tę miłość
        Mam nie uwierzyć, choć taka daleka?
        O, usłysz skargę mych miłosnych wzdychań!
        Twa wola moim szczęściem - i mą siłą -
        Daj znak, na który me serce tak czeka.
        • chatka_ Re: liryka, liryka... 04.07.03, 00:57
          Ojej ja ten wiersz mialam tu pod myszka, juz go chcialam wkleic...
          • chatka_ Re: liryka, liryka... 04.07.03, 02:01
            Nxa powiedzial "drzewo", ja "czulosc", to taka gra...Nxa, specjalnie dla Ciebie.

            "My zostalismy. Drzewa zostaly z nami. Liście chybacąc w powietrzu jak monety
            rzucane na szczęscie do fontann opadały od czasu do czasu wokól nas, na trawę,
            na scieżkę, na kolana, na ramiona, na głowy nasze wyjrzałe (...) spadając
            ocierały sie o listowie, gałęzie i gałązki i to bylo tak, jakby sie ocierały o
            siebie z miłością i czułościa nieklamaną dwa policzki dwu istot..." Stachura
            :)
    • all2 Re: liryka, liryka... 05.07.03, 23:30
      Do I dare
      Disturb the universe?
      In a minute there is time
      For decisions and revisions which a minute will reverse.
    • awee Re: liryka (?) 05.07.03, 23:34
      "...jak łatwo serce wpada w gniew
      jak łatwo gniew przechodzi w żart
      jak łatwo widzisz w życiu cel
      jak łatwo stwierdzasz jego brak..."

      / L. A. M. /
    • ralston Re: liryka, liryka... 07.07.03, 12:03
      Jesteś znowu


      Jesteś znowu! Mój Boże! Jak mi serce bije!
      Jak mi sie wzrok owiośnił! Jak świat rozradował!
      Tylem nocy Cię w snach, nazbyt krótkich, całował!
      Tylem dni dzień ten tęsknił, co przyszedł i żyje!

      I jest! O teraz właśnie! Jest ten dzień powrotny,
      Wypłakany, kochany nowy dzień spotkania.
      Dzień wszystkiej mej nadziei, całego czekania,
      Gdym Cię piastował w sercu, stęskniony, samotny!

      I jakże to wypowiem? I jakiemu słowu
      Powierzę ową radość, drżącą, niespodzianą,
      Że obudzę się jutro z duszą rozkochaną,
      Z uśmiechem szczęścia w ustach: "Jesteś! jesteś znowu!"


      Julian Tuwim
    • awee liryka.. 07.07.03, 12:21

      W poniedziałek nie może byc aż tak różowo...


      SEN O DOLINIE

      Znowu w życiu mi nie wyszło
      Pragnę uciec w wielki sen
      Na dno tamtej mej doliny
      Gdzie sprzed dni doganiam dzień
      W tamtej czas lub jego cień

      Znowu obłok ten różowy
      Pod nim dom i tamta sień
      Wszystko w białej tej dolinie
      Gdzie sprzed dni doganiam dzień
      Jeszcze głębiej zapaść w sen

      Późno, późno, późno, późno, późno, póxno, późno jest
      Sam wiesz, że zbyt późno jest
      By zaczynać wszystko znów

      Znowu szarych dni pagóry
      Znów codziennych rzeczy las
      Wolę swoją snów dolinę
      Obok której płynie czas
      Szuka jej, kto był tu raz


    • all2 Re: liryka, liryka... 07.07.03, 12:45
      Ale po co
      Poruszać kurz na wazie z płatkami róż
      Nie wiem.
      Inne echa
      Mieszkają w ogrodzie. Pójdziemy?
    • all2 Re: liryka, liryka... 07.07.03, 15:12
      Imię Twe - ptaszyna w ręku
      Imię Twe - sopelek w ręku
      Jedno, jedyne ust poruszenie
      Imię Twe - drgnienie
      Piłeczka w biegu schwytana
      Srebrna pieśń dawno słyszana

      Radość moja tak wielka, z łaski Bożej
      Póki zorza nie dogoni zorzy
      W słabym odgłosie nocnego biegu
      huczy twe imię jak pieśń w szeregu

      I po imieniu nie zawołam,
      Rąk nie wyciągnę ku twej stronie,
      Przed świętością woskowego czoła
      Tylko z daleka się pokłonię

      Imię twe - ach, czyż można
      Pocałunek cicho, z ostrożna
      W maleńkie, głośno bijące serce
      Imię twe - pocałunek w śniegu kobierce
      Beznamiętny, za mym oknem cały w zorzy
      po śniegu idziesz, który kroki głuszy,
      cudowny wysłanniku Boży,
      świętości cicha mojej duszy
      Na duszę Twoją nie nastaję
      i nic ze mnie na Twej drodze nie stanie
      Ręki, która przezroczystą się zdaje,
      Nowym gwoździem nie zranię
      Zródlane, lodowate, błękitne potoki
      Twoim imieniem, sen głęboki

      Cwietajewa.
      ...czy ktoś pamięta, jak śpiewała to Demarczyk?
      • chatka_ Re: liryka, liryka... 08.07.03, 00:40
        "On -
        Więc to prawda? - Więc jesteś? -
        I dotykam cię żywą.
        Istniejącą jak życie?
        I jak życie prawdziwą?

        Ona -
        Po tak dlugich miesiącach
        po tak strasznej rozłące
        jakże oczy masz modre
        jakże usta gorace.

        On i Ona -

        Przemień mnie w gwiazdę
        Dotknij serca wargami"

        /Frgamenty tekstow Emila Zygadlowicza/
        ......................................

        Co to jest miłość?
        Nie wiem
        Ale to miłe
        Że chcę ją mieć
        Dla siebie
        Na nie wiem
        Ile

        Gdzie mieszka miłość?
        Nie wiem
        Może w uśmiechu
        Czasem ją słychać
        W śpiewie
        A czasem
        W echu

        Co to jest miłość?
        Powiedz
        Albo nic nie mów
        Ja chcę cię mieć
        Przy sobie
        I nie wiem
        Czemu

        Jonusz Kofta




        • chatka_ Re: liryka, liryka... 09.07.03, 01:16
          Johann Wolfgang Goethe

          LIST ZAKOCHANEJ

          Jedno spojrzenie, miły, twoich oczu
          I na mych ustach jeden pocałunek -
          Czyż może znaleźć upojniejszy trunek,
          Kto choć raz w życiu tę słodycz ich poczuł?


          Z dala od Ciebie żyjąc na uboczu
          Tobie poświęcam mą myśl i frasunek;
          Serce potrąca wciąż tę samą strunę
          Jedną, jedyną... i łzy płyną z oczu.




          • nxa Re: liryka, liryka... 09.07.03, 01:23
            cd
            Po licu spływa łza i zaraz wysycha;
            Kocha mnie - myślę - więc czemuż w tę miłość
            Mam nie uwierzyć, choć taka daleka?
            O, usłysz skargę mych miłosnych wzdychań!
            Twa wola moim szczęściem - i mą siłą -
            Daj znak, na który me serce tak czeka.
            • chatka_ Re: liryka, liryka... 09.07.03, 01:32
              :))) :)) :) Alez jestem zdolna i uparta :) Jakas nieprzytomna jestem, tez :)

              Ten tez juz byl, ale to bylo dawno temu, a ludzie ciagle w "podroz" wyjezdzaja:

              ITHAKA
              As you set out for Ithaka
              hope your road is a long one,
              full of adventure, full of discovery.
              Laistrygonians, Cyclops,
              angry Poseidon - don't be afraid of them:
              you'll never find things like that one on your way
              as long as you keep your thoughts raised high,
              as long as a rare excitement
              stirs your spirit and your body.
              Laistrygonians, Cyclops,
              wild Poseidon - you won't encounter them
              unless you bring them along inside your soul,
              unless your soul sets them up in front of you.

              Hope your road is a long one.
              May there be many summer mornings when,
              with what pleasure, what joy,
              you enter harbours you're seeing for the first time;
              may you stop at Phoenician trading stations
              to buy fine things,
              mother of pearl and coral, amber and ebony,
              sensual perfumes of every kind -
              as many sensual perfumes as you can;
              and may you visit many Egyptian cities
              to learn and go on learning from their scholars.

              Keep Ithaka always in your mind.
              Arriving there is what you're destined for.
              But don't hurry the journey at all.
              Better if it lasts for years,
              so you're old by the time you reach the island,
              wealthy with all you've gained on the way,
              not expecting Ithaka to make you rich.

              Ithaka gave you the marvellous journey.
              Without her you wouldn't have set out.
              She has nothing left to give you now.
              And if you find her poor, Ithaka won't have fooled you.
              Wise as you will have become, so full of experience,
              you'll have understood by then what these Ithakas mean

              Cavafis

              • ormond Re: liryka, liryka... 09.07.03, 05:26
                Genialne!!!
                Nadzieje wypelnia dusze jak oddech swiezego powietrza...
                Czy ktos gdzies pisal o jakim "dolku". Zdolowani - marsz do czytania Cavafisa.

                > Ithaka gave you the marvellous journey.
                > Without her you wouldn't have set out.
                > She has nothing left to give you now.
                > And if you find her poor, Ithaka won't have fooled you.

                >
                • chatka_ Re: liryka, liryka... 09.07.03, 09:56
                  Genialne, nieodmiennie. Ormond czy masz gdzies jeszcze jakis dobry link do
                  Cavafisa?

                  In the Same Space

                  The setting of houses, cafes, the neighbourhood
                  that I've seen and walked through years on end:
                  I created you while I was happy, while I was sad,
                  with so many incidents, so many details.
                  And, for me, the whole of you has been transformed into
                  feeling.

                  The Windows

                  In these dark rooms where I live out empty days,
                  I wander round and round
                  trying to find the windows.
                  It will be a great relief when a window opens.
                  But the windows aren't there to be found -
                  or at least I can't find them. And perhaps
                  it's better if I don't find them.
                  Perhaps the light will prove another tyranny.
                  Who knows what new things it will expose?

                  • ormond Re: liryka, liryka... 09.07.03, 10:00
                    Linki - szukalem dzisiaj - ale mi gdzies przepadly od czasu gdy cytwalismy
                    Cavafisa na forum Bialystok. :(


                    > Genialne, nieodmiennie. Ormond czy masz gdzies jeszcze jakis dobry link do
                    > Cavafisa?
                    >
                    • chatka_ Re: liryka, liryka... 09.07.03, 10:10
                      Niechyby sam Cavafis sie zjawil i nam przypomnial...
                      • ormond Re: liryka, liryka... 09.07.03, 10:14
                        Bardzo "cavafisowy" jest Milosz, szczegolnie pozny.

                        > Niechyby sam Cavafis sie zjawil i nam przypomnial...
                        • chatka1 Re: liryka, liryka... 10.07.03, 03:06
                          cavafis.compupress.gr/
                          (Nie pamietam czy to ten link polecaliscie, czy sama go znalazlam)

                          • ormond Re: liryka, liryka... 10.07.03, 14:30
                            Tez nie pamietam, ale ja z innej (troche) beczki. Dzisiaj bylem z zona i Emilka
                            w ksiegarni Borders. Poinformowani wiedza, ze jest raj dla wszystkich
                            milujacych ksiazki. Emilka poszla przegladac swoj dzial, a ja przyssalem sie do
                            wcale pokaznej polki z poezja. Najpierw rzucil mi sie w oczy tom Zagajewskiego
                            (kolejny polski poeta, ktory wyplywa na Zachodzie). Ale zaraz odszukalem
                            wiersze Cavafisa. Zaczytalem sie, az po jakims czasie mnie moje dziewczyny
                            zaczely mnie poganiac, ze czas do domu. Pomyslalem, ze moze kupie ten tom,
                            znalazlem cene na odwrocie: $36 i.... pozalowalem grosza.


                            > (Nie pamietam czy to ten link polecaliscie, czy sama go znalazlam)
                            >
                            • nxa Re: liryka, liryka... 10.07.03, 14:46
                              A ja mam swoją beczkę z pytaniami. Ormond, jeżeli możesz to napisz
                              jak "odbierasz" Cavafisa w języku angielskim, a jak czytając tłumaczenie na
                              język polski. Zakładam, że greki nie znasz ;) Ktoś powiedział, że tłumaczenie
                              to jak napisanie nowej ksiązki tylko trudniejsze.

                              Jeśli wyruszasz w podróż do Itaki,
                              pragnij tego, by długie było wędrowanie,
                              pełne przygód, pełne doświadczeń.
                              Lajstrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona
                              nie obawiaj się. Nic takiego
                              na twojej drodze nie stanie, jeśli myślą
                              trwasz na wyżynach, jeśli tylko wyborne
                              uczucia dotykają twego ducha i ciała.
                              Ani Lajstrygowie, ani Cyklopów;
                              ani okrutnego Posejdona nie spotykasz,
                              jeżeli ich nie niesiesz w swojej duszy,
                              jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą.

                              (...)

                              Trzeba też, byś egipskich miast odwiedził wiele,
                              aby uczyć się i jeszcze się uczyć – od tych, co wiedzą.
                              Przez cały ten czas pamiętaj o Itace.
                              Przybycie do niej – twoim przeznaczeniem.
                              Ale bynajmniej nie śpiesz się w podróży.
                              Lepiej, by trwała ona wiele lat,
                              abyś stary już był, gdy dobijesz do tej wyspy,
                              bogaty we wszystko, co zyskałeś po drodze,
                              nie oczekuj wcale, by ci dała bogactwo Itaka.

                              Itaka dała ci piękną podróż.
                              Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę.
                              Niczego więcej już ci dać nie może.

                              A jeśli ją znajdujesz ubogą, Itaka cię nie oszukała.
                              Gdy się stałeś tak mądry, po tylu doświadczeniach,
                              już zrozumiałeś, co znaczą Itaki.

                              (tłumaczył Zygmunt Kubiak)

                              • ormond Re: liryka, liryka... 10.07.03, 15:13
                                No tak, to cala nowa beczka - rozmowy o tlumaczeniu.
                                Poezja jest zasadniczo nieprzkladalna. Jednkaze niektorych poetow, w ktorych
                                tworczosci jest duzo jezyk dyskursywnego, przeklada sie stosunkowo latwo i
                                dobrze (Herbert, Milosz) inni, dla ktorych sam jezyk jest materia wiersza,
                                wcale sie do tego nie nadaja (Lesmian, Tuwim).
                                Cavafis, mysle, nalezy raczej do tej pierwszej grupy, wiec jest mi w zasadzie
                                wszystko jedno czy go czytam po polsku, czy po angielsku - bo jedno i drugie to
                                tlumaczenie, a greki - jezyka oryginalu nie znam.
                                Na codzien jednak - pozostalem wierny poezji polskiej. Jezyk angielski, wciaz
                                nie daje mi poczucia tej samej intymnosci przezycia co mowa ojczysta.


                                > A ja mam swoją beczkę z pytaniami. Ormond, jeżeli możesz to napisz
                                > jak "odbierasz" Cavafisa w języku angielskim, a jak czytając tłumaczenie na
                                > język polski. Zakładam, że greki nie znasz ;) Ktoś powiedział, że tłumaczenie
                                > to jak napisanie nowej ksiązki tylko trudniejsze.
                                • nxa Re: liryka, liryka... 10.07.03, 17:45
                                  Dobrze to ująłeś:
                                  czytam - obojętnie czy po polsku, czy po angielsku
                                  przeżywam - w ojczystym języku
                                  W zasadzie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Dziękuję.
                                  • ormond Re: liryka, liryka... 11.07.03, 05:36
                                    No az tak prosto to nie jest, bo wrazliwosc na jezyk rosnie wraz z obcowaniem z
                                    nim. A w moim przypadku to juz prawie 20 lat. Sa tematy o ktorych wole
                                    rozmawiac po angielski niz po polsku (po polsku brakuje slow). Czasami sni sie
                                    mi po angielsku. ... ale mimo wszystko poezja jest takim obszarem, ktory wymaga
                                    znajomosci jezyka od podszewki. Z jego niuansami znaczeniowymi, dzwiekowymi. Ze
                                    zdolnoscia wychwytywania aluzji historycznych, kulturowych, literackich itd.
                                    Pewnie itnieje tez taki poklad w naszym umysle, ktory ksztaltuje sie w
                                    dziecinstwie, gdy struktury mowy matczynej wpisuja sie w struktury mozgu. Tego
                                    chyba nigdy sie nie da odtworzyc gdy sie uczy jezyka jako dorosly czlowiek.

                                    > Dobrze to ująłeś:
                                    > czytam - obojętnie czy po polsku, czy po angielsku
                                    > przeżywam - w ojczystym języku
                                    > W zasadzie takiej odpowiedzi się spodziewałem. Dziękuję.
                                    • nxa Re: liryka, liryka... 11.07.03, 06:58
                                      Nie podobne do mnie, za bardzo "streściłem" Twoją wypowiedź. Doskonale to
                                      wyjaśniłeś w tym wpisie.
                                      Ładnie ująłeś - śni mi się po angielsku ;)
    • nxa Re: liryka, liryka... 11.07.03, 00:21
      To jeszcze raz Konstantinos Kavafis

      Tak, jak możesz

      Jeśli nie możesz ukształtować swojego życia
      tak, jak chcesz, przynajmniej o to się staraj
      tak, jak możesz: aby go nie upodlić
      w ciągłym ze światem obcowaniu,
      w bieganiu i gadaniu.

      Upodliłbyś je, wlokąc to w prawo, to w lewo,
      obnosząc je dokoła, zanurzając
      w te spotkania towarzyskie, te bankiety,
      w tę głupotę codzienną,
      ażby się stało obcym dla ciebie brzemieniem.
    • nxa Re: liryka, liryka... 12.07.03, 01:07
      Zrozum to, co powiem
      Spróbuj to zrozumieć dobrze
      Jak życzenia najlepsze, te urodzinowe
      Albo noworoczne, jeszcze lepsze może
      O północy gdy składane
      Drżącym głosem, niekłamane

      Z nim będziesz szczęśliwsza
      Dużo szczęśliwsza będziesz z nim.
      Ja, cóż -
      Włóczęga, niespokojny duch,
      Ze mną można tylko
      Pójść na wrzosowisko
      I zapomnieć wszystko
      Jaka epoka, jaki wiek,
      Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień
      I jaka godzina
      Kończy się,
      A jaka zaczyna.

      Ze mną można tylko
      W dali znikać cicho

      E. Stachura
    • awee Re: liryka, liryka... 12.07.03, 01:53

      Parę dni temu znalazłam w domu niepozorną książeczkę z twórczością
      Ludwika Jerzego Kerna. Otworzyłam na chybił trafił, a otworzyła się na tym :

      0,2739 % ROKU

      Chciałbym raz spędzić przy twoim boku
      Choćby 0,2739 % roku.

      W duszy by mi się zaraz zrobiło tak słodko
      Jakby w niej nagle zagrała orkiestra dęta –
      No szarpnij się,
      Miej ten gest, moje złotko,
      Daj mi ze swego roku
      Te głupie 0,2739 procenta.

      Ani mniej
      Ani więcej nie chcę,
      Choć dziś świat o procenty walczy.
      Mnie, wyobraź sobie, najzupełniej
      Te 0,2739 procenta wystarczy.

      Myślisz pewnie, ze to szalenie mało,
      Że to zadziwiająco niewiele ?
      Istotnie,
      Wiele większy procent dają dziś w takim na przykład PKO,
      A jednak, mój drogi aniele,
      Ta cyfra jak szalona po głowie mej ciągle się pęta,
      Nie chcę nic więcej,
      Chcę tylko z całego twego roku
      Te zero całych przecinek dwa tysiące siedemset trzydzieści dziewięć
      dziesięciotysięcznych procenta.

      Świat wtedy zajaśniałby jak w pełnej gali,
      Za ręce przez cały czas 0,2739 % roku byśmy się trzymali,
      I na policzkach twoich drżałby rzęs długich cień –

      Cała dobę oblatywałby nas Amor skrzydlaty,
      Bo jak obliczył przypadkowo pewien uzdolniony matematyk,
      0,2739 % roku to jest akurat jedna cała noc
      I jeden dzień.

    • nxa Re: liryka, liryka... 16.07.03, 07:25
      Jacek Kaczmarski - Legenda o Miłości

      On ją dostrzegł nagle, ona go dojrzała
      I świat im zniknął z oczu, jak z dmuchawca puszek.
      Ciało - jak powietrza - zapragnęło ciała
      I czujnie się jęły obwąchiwać dusze.
      Tyle niepewności i odwagi tyle!
      Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...
      Liczyli razem gwiazdy, biedronki i ptaki,
      Bo na siebie liczyć nie śmieli na razie.
      Każdy gest - sygnałem, każdy uśmiech - znakiem,
      Los - szyderczym szyfrem, astrologią wrażeń.
      Tyle prawd przewrotnych i tajemnic tyle!
      Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...
      Aż wręczył jej tulipan: prężny, łebski, gładki,
      Purpurą nabrzmiały, jak płonącym mrokiem.
      A ona na to róży rozchyliła płatki,
      By spłynęły po nich życionośne soki.
      Tyle tkliwych lęków w nieuchronnej sile!
      Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...
      Misterium energii - wulkan, błyskawice,
      Szramy po pazurach i chwalebne sińce;
      Zachłanną bachantkę skrzesał z bladolicej,
      Ona - z trubadura - swego barbarzyńcę.
      Tyle zapamiętań i przebudzeń tyle!
      Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...
      Gniazdo i pisklęta, spełnione pragnienia,
      Uznali więc, że teraz stać ich już na wszystko:
      Za dnia naprawiali usterki istnienia,
      Nocą przy kominku strzegli paleniska.
      Tyle dobrej woli, próżnych trudów tyle!
      Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę...
      On ją zaczął zdradzać, choćby i w marzeniach,
      Ona drżała - czując cudzych oczu dotyk...
      Czas im siebie skąpił na wspólne olśnienia,
      W bitwy się zmieniały codzienne kłopoty.
      Tyle w nich oskarżeń i winy w nich tyle!
      Żadne nie wiedziało, że tylko przez chwilę.
      I dopadł ich spokój. Ani się spostrzegli -
      Już grzali zziębłe stopy, choć wygasł kominek.
      I jeszcze z nawyku stare kłótnie wiedli,
      Gdzie miłość błądziła, jak zbędny przecinek.
      Tyle niespełnienia i przesytu tyle!
      Ale już wiedzieli, że tylko przez chwilę...
      Aż jemu się zmarło i ona w ślad za nim
      Odeszła między gwiazdy, ptaki i biedronki.
      Wszak byli na wieczność w sobie zakochani,
      Nie cierpiąc nawet w kłótniach najkrótszej rozłąki.
      Tyle było życia - konania w nich tyle...
      Ani nie poczuli, że tylko przez chwilę.

    • nxa Re: liryka, liryka... 17.07.03, 01:50
      Z początku ludzie nie wiedzieli,
      Co to jest miłość.
      I kiedy miłość wreszcie się zjawiła,
      Zaczęli jej próbować palcami
      Brudnymi i czystymi,
      Chamskimi i delikatnymi,
      Smutnymi i wesołymi
      I dlatego dotychczas nikt nie wie,
      Co to jest miłość.
      A miłość odtąd nie lubi
      Rzucać się ludziom w oczy,
      A jeśli już ktoś ja spotyka,
      Nie dotyka się jej nigdy palcami.

      Włodymyr Jarynycz
      • ormond Re: liryka, liryka... 17.07.03, 09:51
        Jak nie palcami, to czym? ;))

        > Nie dotyka się jej nigdy palcami.
        >
        • nxa Re: liryka, liryka... 17.07.03, 10:39
          Bardzo lubię rzęsami...
          • ormond Re: liryka, liryka... 18.07.03, 14:33
            ...i jestes pewien, ze to ci wystarcza?

            > Bardzo lubię rzęsami...
            • nxa Re: liryka, liryka... 19.07.03, 01:06
              ... na początek, a później bez używania palców jest ciekawie, a później trzeba
              nowy wątek "1000 i 1 sposobów..." :))
    • nxa Re: liryka, liryka... 18.07.03, 07:23
      Taki słoneczny wiersz na złość tej pochmurnej pogodzie za oknem.

      Kazimierz Wierzyński

      Ty jesteś taka ładna i twoje dziewczęce
      Serce, jak bukiet, w słońcu kolorami płonie.
      Podniosę cię do góry i wezmę na ręce,
      A ty nad moją głową klaskać będziesz w dłonie.

      Wyszukam ci przepiórcze gniazdo w polnej trawie,
      Podkowę na gościńcu, miód w pszczelnej zamieci,
      I będziemy dziś tacy, jak śmiech przy zabawie,
      Dwoje w słonecznym szczęściu opalonych dzieci.




    • nxa Re: liryka, liryka... 19.07.03, 00:47
      Halina Poświatowska

      Bądź przy mnie blisko
      bo tylko wtedy
      nie jest mi zimno
      Chłód wieje z przestrzeni
      Kiedy myślę
      jaka ona duża
      i jaka ja
      To mi trzeba
      twoich dwóch ramion zamkniętych
      dwóch promieni wszechświata
      • janiolka Re: liryka, liryka... 19.07.03, 15:07
        autor jw

        nie wypełniony tobą
        mój pokój się nie kończy
        nie ma ścian
        ani okien
        mój niepokój o ciebie
        ogromnieje
        czcionkami maszyny śledzę
        urwany rytm twoich kroków
        i jestem bezsilna

        i nie umiem ani pisać
        ani kochać
      • annabl Re: liryka, liryka... 18.08.03, 02:15
        :)
    • all2 Re: liryka, liryka... 19.07.03, 22:17
      wszelka niewiedza zjeżdża na sankach w świadomość,
      po czym znów ku niewiedzy wspina się wytrwale;
      lecz zima mija, taje śnieg na zboaczach stromych
      i gdy wiosna zabawę zepsuje - co dalej?

      cała historia to ze trzy takie zabawy:
      niechby pięć nawet - ja bym wciąż twierdził, że cała
      historia jest za mała, i to dla mnie nawet;
      a dla mnie i dla ciebie - już całkiem za mała.

      Niechaj zbiorowy mit, co w grób upada dzisiaj,
      w piskliwy zenit krzyku z mozołem się wzniesie
      pnąc się po wszystkich madziach jadziach krzysiach zdzisiach
      - dzień jutrzejszy jest naszym niezmiennym adresem

      i tam nie znajdą nas (a jeśli się doszpera
      ktoś z nich, możemy odejść jeszcze dalej: w teraz

      e e cummings/barańczak
      • aand Re: liryka tylko nocą... 20.07.03, 22:46
        Late night


        when I woke up today
        and you weren't there to play
        then I wanted to be with you
        when you showed me your eyes
        whispered love at the skies
        then I wanted to stay with you

        inside me I feel alone and unreal
        and the way you kiss will always be a very special thing to me

        when I lay still at night
        seeing stars high and light
        then I wanted to be with you
        when the rooftops shone dark
        all alone saw a spark
        spark of love just to stay with you

        inside me I feel, alone and unreal
        and the way you kiss will always be a very special thing to me

        if I mention your name
        turn around on a chain
        then the sky opens up for you
        when we grew very tall
        when I saw you so small
        then I wanted to stay with you

        inside me I feel, alone and unreal
        and the way you kiss will always be a very special thing to me


        ( S. Barrett )
    • nxa Re: liryka, liryka... 21.07.03, 01:03
      "Jest jeszcze taka miłość,
      ślepa, bo widoczna,
      jak szczęśliwe nieszczęście,
      pół radość, pół rozpacz,
      ile to trzeba wierzyć,
      milczeć, cierpieć, nie pytać,
      skakać jak osioł do skrzynki pocztowej
      by dostać nic za wszystko"
      (J. Twardowski)
    • aureliano.83 Re: liryka, liryka... 21.07.03, 08:15
      Prawda: na auto nie stać nas,
      miła moja.
      Lecz spójrz: tylko się durnie spieszą -
      ileż dostojniej jest chodzić pieszo,
      miła moja

      Na Londyn także brak funduszów,
      miła moja.
      Lecz po co Londyn? Londyn - nora:
      W "Paris-Soir" czytałem wczoraj,
      że markiz Q., to jest baronet,
      psim makaronem otruł żonę...
      Jasna cholera z takim Londynem,
      miła moja!

      Na kawior z Kremla, na jesiotra
      również nie mamy, miła moja.
      Lecz na cóż Kreml, gdy mam twe biodra?
      biodra są złote, a noc modra.
      A jeszcze mamy lampkę wina
      i konto w niebie u serafina.
      Więc gwiżdż na auto, Kreml i Londyn,
      miła moja.


      K.I. Gałczyński

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka