10.07.03, 12:31
Wątek, w którym można się wyżyć, gdy komuś odbija, na przykład od nadmiaru
pracy albo z innych równie nieistotnych przyczyn.

Na dobry początek - Majakowski:

Do późna nam dziś pracować potrzeba,
choć wolno odejść i zaraz nam!
Naszym towarzyszom naszego drzewa trza!
Towarzysze marzną!
Roboty tej nie odrobisz w mig,
nie zarobisz za nią kopiejek,
lecz my pracujemy, jak gdybyśmy tworzyli
Najwspanialszą epopeję!
Obserwuj wątek
    • aand Re: Głupawki 10.07.03, 12:45
      Ryje górnik pod ziemia ryje,
      Czarna ma od pracy szyje,
      Pracuje tak do soboty,
      Na d..e ma juz odgnioty.

      Twórczosc wlasna - wymyslona dla brata który nie byl w stanie nauczyc sie
      wiersza na Dzien Górnika.
      Wersje "unoficial" chwycil natchmiast...
    • irysek1 Re: Głupawki-ale numer:) 10.07.03, 13:46
      All,

      odkrylaś przede mną mysl przewodnią firmy w której..."pracować nam do poźna
      trza":))), kierunki geograficzne prawdę mowiać wcale sie nie zgadzają, ale szef
      od czasu do czasu szeptał jakies słowo, patrzylam na jego usta poruszajace sie
      w niemej modlitwie...i to slowo , ktorego do tej pory nie moglam odczytac (
      czytam z ruchu ust :) to bylo...kopiejki...ale numer:))), a ja myslalam, że
      eurocenty...:)))

      "wina wina wina dajcie....lalala"

      Irys

      • all2 Re: Głupawki-ale numer:) 10.07.03, 14:48
        Jak brzydko dzisiaj wyglądam
        Zapada mi się przód i bok
        Od życia mało żądam
        A troski mam co krok...

        Kariera moja, kariera
        Podobna jest raczej do zera
        Kariera moja, kariera
        Na czole mym nie lśni lok
        Kariera moja, kariera
        kariera podobna do zera
        Ach jakże, jakże, jak smutny
        Jak smutny ze mnie smok...

        ...piosenka Smoka Belfegora z filmu rysunkowego "Dixie" wg Agnieszki Osieckiej
        • irysek1 Re: Głupawki-ale numer:) 10.07.03, 18:49
          all2 napisał: a ja pomiedzy linijkami skomentuje:)dedykacje:)

          > Jak brzydko dzisiaj wyglądam
          Alez ja slicznie dzis wygladam :)
          > Zapada mi się przód i bok
          jak sie zapadaja, znaczy chudnę, hurrraaa!!!
          > Od życia mało żądam
          bo juz mam wszystko???
          > A troski mam co krok...
          mam je w nosie:)
          >
          > Kariera moja, kariera
          > Podobna jest raczej do zera
          hmmmmmmmmmmmm
          > Kariera moja, kariera
          > Na czole mym nie lśni lok
          lsni trudu pot :))
          > Kariera moja, kariera
          > kariera podobna do zera
          nawet cztery zera , ale tylko raz na jakis czas:))))
          > Ach jakże, jakże, jak smutny
          > Jak smutny ze mnie smok...
          Jestem sobie Smok Bazyli, lallalalalalalal:)
          >
          > ...piosenka Smoka Belfegora z filmu rysunkowego "Dixie" wg Agnieszki Osieckiej

          Piosenka fajna:) to ta byla dla mnie???

          Irys:)
      • all2 Re: Głupawki-ale numer:) 10.07.03, 16:16
        Irysku, zapomniałam dodać że poprzedni wierszyk dedykowany był Tobie.
        Następny będzie dla Aanda - z podziękowaniem za inspirację do wątku :)

        Eine kleine prosiątko po polu gelaufen.
        Jeden bauer bogaty to prosię chciał kaufen.
        Ale sprawa verfanglich, to znaczy nieprosta,
        prosię było gemutlich, a takie muss kosten.

        przepraszam, nie mam niemieckich czcionek
        • aand Re: ... 10.07.03, 19:54

          > Następny będzie dla Aanda - z podziękowaniem za inspirację do wątku :)
          >
          > Eine kleine prosiątko po polu gelaufen.
          > Jeden bauer bogaty to prosię chciał kaufen.
          > Ale sprawa verfanglich, to znaczy nieprosta,
          > prosię było gemutlich, a takie muss kosten.








          ALL 2,
          Chodź no tu...







          ( CMMMMMMMMMMMMMMOK )!!! :)))))
    • janiolka Re: Głupawki 10.07.03, 17:36
      all2 napisał:

      > Na dobry początek - Majakowski:

      jak mu juz glupawka przeszla to sie zabil...
    • anahella Bardzo dziekuje towarzyszce za wsparcie duchowe:) 10.07.03, 18:20
      Moja obecna sytuacja zawodowa wymaga takowego:)))))))))
      • janiolka Re: Bardzo dziekuje towarzyszce za wsparcie ducho 10.07.03, 18:59
        do uslug ;)
    • nxa Re: Głupawki 11.07.03, 00:50
      ...egzorcysta rzymski w "Wyznaniach egzorcysty" pisze, że w określonych
      momentach rytuału podnosi powieki opętanej osoby. Jednym z sygnałów obecności
      demona jest to, że oczy są białe. Źrenice położone są bardzo wysko na górze
      albo na dole. Jest to dość istotne w kwestii rozpoznania rodzaju złego ducha.
      Źrenice uniesione do góry świadczą o obecności skorpionów, demonów z IX
      rozdziału Apokalipsy, mających za przywódcę Lucyfera; jeśli źrenice znajdują
      sie na dole - demaskuje to obecmość węży przewodzonych przez Szatana (inaczej:
      Diabła, Belzebuba).
      Złe duchy starają się przeszkadzać egzorcyście w odmawianiu rytuału. Zazwyczaj
      nie chcą mówić, w poważniejszych przypadkach chcąc odwrócić uwagę kapłana są
      bardzo gadatliwe.
      Celem egzorcysty jest dalsze rozpoznanie, czy ma do czynienia z opętaniem,
      obsesją, dręczeniem diabelskim; oraz skalę zakorzenienia zła....
      • all2 Re: Głupawki 11.07.03, 17:09
        Dobry Duchu, jak widzisz - siła Złego na jednego...
    • awee Re: Głupawki 11.07.03, 14:20

      Za oknem hałas niemiłosierny, za scianą wyje radio, a w głowie brzęczy to...

      Chodzę i pytam: gdzie jest moja szubienica?
      W czyim ogrodzie, w jakim lesie rośnie?
      Na jakiej miedzy pasie cień kobiecy?
      Na którym rynku świąteczną choinkę?
      W jakim pokoju zwiesza się nad stołem
      Uprzejma pętla, bym ją szyją przetkał?
      Na jakich schodach nareszcie ją spotkam?
      Na którym piętrze sznur sobą wyprężę?
      W której to stronie głowę ku niej skłonię?
      W jakiej piwnicy, hałasie czy ciszy?
      Na jakim strychu, ciemnym albo widnym?
      W jakim klimacie, gorącym czy zimnym?

      ...przy czymś takim może nie odbić ?


      • janiolka Re: Głupawki 11.07.03, 14:48
        mmm... wojaczek... poczytaj sobie lepiej erotyki ;)
        • awee Re: Głupawki 11.07.03, 14:59
          janiolka napisała:

          > mmm... wojaczek... poczytaj sobie lepiej erotyki ;)

          Hmmm......poczytać...... myślisz, że czytanie coś pomoże... ?
          • janiolka Re: Głupawki 11.07.03, 15:37
            zalezy na co ;)
            ale wiedze teoretyczna zawsze trzeba skonfrontowac z praktyka ;)))
            • awee Re: Głupawki 11.07.03, 15:56
              janiolka napisała:

              > zalezy na co ;)

              ...jest wiele możliwości, ale jedno jest pewne:
              na głupawkę nie pomogło... :)

              > ale wiedze teoretyczna zawsze trzeba skonfrontowac z praktyka ;)))

              ...głupawka nie pozwala mi odpowiedzieć na to zgrabnie i z polotem ;)
              • janiolka Re: Głupawki 11.07.03, 17:55
                awee napisała:

                > ...jest wiele możliwości, ale jedno jest pewne:
                > na głupawkę nie pomogło... :)

                hmmm, a powinno akurat na to pomoc?

                > ...głupawka nie pozwala mi odpowiedzieć na to zgrabnie i z polotem ;)

                za to szczerze, i to kupuje ;)
              • wolny_wilk Re: Głupawki 11.07.03, 18:01
                awee napisała:

                > na głupawkę nie pomogło... :)

                To ja polecam kubeł zimnej wody na głowę. Jak to nie pomoże, to zostaje tylko
                smoła i pierze, też na głowę. To tym bardziej nie pomoże, ale przynajmniej
                będzie kupa śmiechu. :))
                • awee Re: Głupawki 11.07.03, 18:07
                  wolny_wilk napisał:

                  > To ja polecam kubeł zimnej wody na głowę.

                  juz wolę kubeł zimnego piwa i bynajmniej nie na głowę...

                  > Jak to nie pomoże, to zostaje tylko smoła i pierze, też na głowę.

                  ....dlaczego wszystko na głowę ???

                  > To tym bardziej nie pomoże, ale przynajmniej będzie kupa śmiechu. :))

                  wolałabym smiech bez kupy....

                  ...nie wiem czy skorzystam ale mimo to dziękuje za wszystkie propozycje...
                  • aand Re: :)!!! 11.07.03, 18:09
                    :))))) Awee, jestes Debesciara !!! :))))
    • wolny_wilk Re: Głupawki 11.07.03, 17:59
      all2 napisał:

      > Na dobry początek - Majakowski:

      Ostatnie słowa Majakowskiego, zanim popełnił samobójstwo:
      - Towarzysze! Nie strzelajcie!
      • janiolka Re: Głupawki 11.07.03, 18:17
        malo mi z wrazenia kalafior nie uciekl...
        • wolny_wilk Re: Głupawki 11.07.03, 18:30
          janiolka napisała:

          > malo mi z wrazenia kalafior nie uciekl...

          A propos definicji słowa kalafior:
          jest to osoba płci dowolnej, która nie posiada umiejętności jazdy konnej lub
          posiada je w stopniu niewystarczającym.
          • janiolka Re: Głupawki 11.07.03, 18:57
            ej, bo sie poczuje zaraz jak kanibal...
            • anka1 Re: Głupawki 18.07.03, 14:52
              pedze glupawkowo spedzic weekend czego zycze tym ktorzy tez sobie tego zycza !:)
              pa !
    • awee Przed nocą... 04.11.03, 23:14
      all2 napisała:

      > Wątek, w którym można się wyżyć, gdy komuś odbija, na przykład od nadmiaru
      > pracy albo z innych równie nieistotnych przyczyn


      To jak można, to dlaczego nie....


      Żarłoki mają złe zwyczaje,
      A kto się na noc zbytnio naje,
      Temu żołądek spać nie daje.

      Ręce więc złoszczą się z początku:
      "Ty nam nie dajesz spać, żołądku,
      To jest, żołądku, nie w porządku!"

      Niebawem głowa się odzywa:
      "Na złych manierach ci nie zbywa,
      Przez ciebie jestem nieszczęśliwa."

      Po chwili krzyk podnoszą nogi:
      "Chcemy już spać, żołądku drogi,
      A ty zakłócasz sen nasz błogi."

      Wątroba kwęka: "Pora nocna,
      Już ze snu się wybiłam do cna,
      A wszak nie jestem taka mocna."

      Serce się tłucze coraz głośniej:
      "Żołądku, miotasz się nieznośnie,
      Przez ciebie moich snów nie dośnię!"

      Oczy i usta jęczą z cicha,
      Zgrzytają zęby, język prycha:
      "Żołądku, dość już, dość, u licha!"

      No a żołądek, płacząc prawie,
      Wzdycha: "Cóż mogę rzec w tej sprawie?
      Ja się nie bawię, tylko trawię,

      A do strawienia mam, niestety,
      Dwie bułki, masło, ser, kotlety,
      Jeszcze daleko mi do mety..."

      Żarłoki mają złe zwyczaje
      I kto się na noc zbytnio naje,
      Ten niewyspany potem wstaje.

      / Żołądek - Jan Brzechwa /


      PS. To nie jest z cyklu "O sobie samej"
      • habitus Re: Przed nocą... 04.11.03, 23:35
        :))))))))))))))))))))))))
      • ralston Re: Przed nocą... 05.11.03, 09:23
        Awee - z własnego doświadczenia wiem, że czasem jednak pomagają krople
        żołądkowe :)
    • awee Dla zerotomanów ;) 07.11.03, 11:11

      Toczyło się po drodze:
      "Z drogi, gdy ja przechodzę!
      Ja jestem sto tysięcy,
      A może jeszcze więcej."

      Folgując swej naturze,
      Wołało: "Jestem duże!"

      Pyszniło się przed światem,
      Że takie jest pękate.

      Mówili wszyscy z cicha:
      "Ma brzuch, a brzuch to pycha."
      I później się dopiero
      Spostrzegli, że to zero.


      / J. Brzechwa - Zero /




    • all2 Mrufffki ;) 16.12.03, 12:56
      The ants go marching one by one, hurrah, hurrah
      The ants go marching one by one, hurrah, hurrah
      The ants go marching one by one,
      The little one stops to suck his thumb
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!
      The ants go marching two by two, hurrah, hurrah
      The ants go marching two by two, hurrah, hurrah
      The ants go marching two by two,
      The little one stops to tie his shoe
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!

      The ants go marching three by three, hurrah, hurrah
      The ants go marching three by three, hurrah, hurrah
      The ants go marching three by three,
      The little one stops to climb a tree
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!

      The ants go marching four by four, hurrah, hurrah
      The ants go marching four by four, hurrah, hurrah
      The ants go marching four by four,
      The little one stops to shut the door
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!

      The ants go marching five by five, hurrah, hurrah
      The ants go marching five by five, hurrah, hurrah
      The ants go marching five by five,
      The little one stops to take a dive
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!

      The ants go marching six by six, hurrah, hurrah
      The ants go marching six by six, hurrah, hurrah
      The ants go marching six by six,
      The little one stops to pick up sticks
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!

      The ants go marching seven by seven, hurrah, hurrah
      The ants go marching seven by seven, hurrah, hurrah
      The ants go marching seven by seven,
      The little one stops to pray to heaven
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!

      The ants go marching eight by eight, hurrah, hurrah
      The ants go marching eight by eight, hurrah, hurrah
      The ants go marching eight by eight,
      The little one stops to shut the gate
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!

      The ants go marching nine by nine, hurrah, hurrah
      The ants go marching nine by nine, hurrah, hurrah
      The ants go marching nine by nine,
      The little one stops to check the time
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!

      The ants go marching ten by ten, hurrah, hurrah
      The ants go marching ten by ten, hurrah, hurrah
      The ants go marching ten by ten,
      The little one stops to say "THE END"
      And they all go marching down to the ground
      To get out of the rain, BOOM! BOOM! BOOM!
      • chatka_ Re: głupawki :))) 16.12.03, 19:04
        Fajnie, ze stare watki wracaja, bo tego jeszce nie czytalam, chyba ze nie
        pamietam ze czytalam, ale wole sie trzymac pierwszej wersji :)
        Majakowski jutro zawisnie w pokoju nauczycielskim!:)
        • awee Re: głupawki 16.12.03, 22:41
          chatka_ napisała:

          > Majakowski jutro zawisnie w pokoju nauczycielskim!:)

          Biedny ten Majakowski.... ;)
    • awee Bardzo długie 19.12.03, 00:14

      Otóż, moi kochani, dawno temu, w Hiszpanii
      był sobie młody byczek imieniem FERNANDO.
      Inne młode byki, jego rówieśniki
      skakały po łące, bodły się rogami,
      brykały całą bandą,
      ale nie Fernando.
      Fernando lubił spokój.
      Lubił wąchać kwiatki:
      stokrotki i bławatki.
      W ciche wieczory letnie
      chadzał pod drzewo stuletnie
      i w jego cieniu siadywał.
      I wąchał polne kwiatki:
      stokrotki i bławatki.
      Jego mamusia, Krowa, patrzyła na to ze smutkiem.
      - Fernandziu - mówiła - zobacz, ty stajesz się odludkiem.
      Muczała bardzo żałośnie: - pomyśl, co z ciebie wyrośnie?
      Czemu nie hasasz, nie brykasz i towarzystwa unikasz?
      Czemu rogami nie bodziesz? Popatrz na inną młodzież...
      I ciągle w kółko to samo.
      Fernando na to: - Mamo,
      Na co mi bójki i wojny?
      Ja jestem byczek spokojny.
      I stokroć bardziej wolę bławatki i kąkole.
      Mama Fernanda, choć krowa, była wyrozumiała:
      - Niech mi się tylko uchowa.
      Już na nic nie będę zważała.
      Mijały lata.
      Fernando, chociaż nie skakał, nie brykał,
      lecz mimo to wyrósł nad podziw
      na całkiem tęgiego byka.
      Często inne młode byki,
      Fernanda rówieśniki,
      przystawały przed afiszem
      i czytały, co tam pisze.
      Każdy z nich pragnął szalenie
      walczyć kiedyś na arenie.
      ?Ach, w Madrycie,
      ach, w Madrycie,
      tam jest - myślą -
      bycze życie!
      Tyle ludzi bije brawo,
      ty się kłaniasz w lewo, w prawo,
      ty się wściekasz, gra muzyka...
      To dopiero raj dla byka!?
      A Fernando siedział w cieniu
      i przyglądał się w milczeniu
      małym chmurkom i kwiatuszkom,
      przysłuchiwał ptaszkom, muszkom...
      Kiedyś przyszło pięciu ludzi
      w bardzo dziwnych kapeluszach,
      n a j s r o ż s z e g o wybrać byka,
      który wściekle się rozjusza.
      Ten, co wierzga należycie,
      będzie walczył dziś w Madrycie.
      Byki na to jak na lato.
      Zaczęły się bość rogami,
      hasać, wierzgać kopytami,
      skakać, brykać ile sił.
      Każdy dziko okiem błyska,
      każdy pianę toczy z pyska
      i spod kopyt wzbija pył.
      A Fernando odszedł skromnie,
      myśląc:Co tam komu po mnie?
      Na co ja się komu przydam?
      Jeszcze się przy tamtych wydam
      słabym i wątłym chucherkiem...?
      I poszedł sobie spacerkiem pod ulubione drzewo.
      Siadł sobie w trawie zielonej,
      tam gdzie stokrotki się bielą,
      a że był zamyślony,
      więc przez nieuwagę
      usiadł na panu Trzmielu.
      Pan Trzmiel,
      chociaż mniejszy od byka,
      ale jest z tych jegomości,
      z którymi znajomości
      należy raczej unikać.
      Bo kiedy się taki rozzłości,
      to nogi wziąć za pas
      i zmykać.
      Pan Trzmiel
      czuł się mocno dotknięty
      i miał zwichnięte skrzydełko.
      Więc z zemsty, w ogon Fernanda
      wbił swoje ostre żądełko.
      - Aj!
      Fernando strasznie ryknął,
      z bólu wierzgnął, kozła fiknął.
      Skacze w górę, łeb pochyla,
      tak, jakby chciał lada chwila
      świat calutki wziąć na rogi.
      - Patrzcie, cóż to za byk srogi!
      Ten się wścieka, ten się rusza!
      - zawołało pięciu ludzi
      w bardzo dziwnych kapeluszy.
      - Jakie groźne ma spojrzenie!
      Ten by walczył na arenie!
      Krzyczą: - Hurra! Hej! - z zachwytu.
      Jedzie z nami do Madrytu!
      Wzięli wózek,
      wiązkę siana,
      siedem koni i furmana.
      I Fernando - ładny los to!
      - do Madrytu jedzie prosto.
      Tam orkiestry przygrywają,
      w oknach flagi powiewają
      uroczyście niesłychanie.
      Grzmią oklaski i wiwaty,
      w lożach siedzą piękne panie i we włosach mają kwiaty.
      Trębacz konny zapowiada:
      - Byk Fernando! - tromta - rada!
      Byk Fernando! - tromta - drata!
      Najwścieklejsza bestia świata!
      Pierwsi idą Banderylierzy,
      naga za nogą, jak się należy.
      Idą, idą, idą parami,
      będą byka kłuli pikami.
      Trzeba bestię najpierw podrażnić;
      i drżą im łydki, choć są odważni.
      Potem na koniach, strasznie buńczucznie,
      w rękach trzymając ogromne włócznie,
      stępa za nimi - Pikadorzy...
      Będzie Fernando miał jeszcze gorzej!
      Na samym końcu kroczy Matador,
      a za nim chłopiec z błyszczącą szpadą.
      Matador dumnie kręci wąsika.
      Tą właśnie szpadą przebije byka.
      Nosi czerwoną pelerynę
      i bardzo pewną siebie ma minę.
      Znowu okrzyki, znowu wiwaty,
      panie mu do nóg rzucają kwiaty.
      Ścielą się kwiaty wonną girlandą...
      I kto się zjawia wreszcie?
      F e r n a n d o.
      Banderylierom twarze pobladły
      i ostre piki z rąk im wypadły.
      Z galerii słychać głośne okrzyki:
      - Fernando groźny!
      - Fernando dziki!
      Bali się także i Pikadorzy,
      a sam Matador chyba najgorzej.
      Fernando na środek areny wbiega.
      Burza oklasków i wrzask się rozlega.
      Nawet Matador troszeczkę pobladł...
      Takiego byka, coby tak brykał,
      nie widział Madryt od trzystu lat!
      - O! - słychać wszędzie i każdy truchleje.
      - O! - co to będzie? Krew się poleje!
      Ale Fernando, byczek spokojny,
      unikał zwady, nie lubił wojny,
      nie cierpiał wrzasku, nie znosił gwaru
      i walczyć z nikim nie miał zamiaru.
      Usiadł na piasku, niczym na łące,
      spojrzał wokoło - i co mu tam?
      Bo widział tylko kwiaty pachnące,
      nic - tylko kwiaty we włosach dam.
      Nie chciał być wściekły, groźny i dziki.
      Nic nie pomogły włócznie i piki.
      Banderylierzy ze złości skaczą
      i nawet konie omal nie płaczą.
      Na czym świat stoi klną Pikadorzy,
      a sam Matador chyba najgorzej.
      - A niech to zwierze biją granaty!
      Zamiast się ciskać to, wącha kwiaty.
      - Ach, co za hańba,
      ach, jaki skandal!
      Znowu na wózek wzięli Fernanda.
      Powędrowało dobre byczysko,
      przez pola, łąki, na swe pastwisko;
      pod ulubionym usiadło drzewem,
      chłodząc się lekkim wiatru powiewem.
      I odtąd, chociaż może to plotka,
      zawsze w tym miejscu można go spotkać,
      jak sobie siedzi i wącha kwiatki,
      maki, stokrotki, jaskry, bławatki,
      słucha jak szumią lasy i niwy.
      I jest podobno bardzo szczęśliwy.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka