Dodaj do ulubionych

Dla Kocistych

10.02.08, 14:57
www.student.ipfw.edu/~osbodr01/hallmarks/hallmark00.html
Obserwuj wątek
        • brezly Re: Dla Kocistych 11.02.08, 07:59
          Nie, Frufru :-)
          To jejt samodzielnie poruszajaca sie, czasem dosc leniwa torba.

          Aha, przestaly ginac: korek do wanny, lyzeczki i zmywak-druciak.
          Teraz gina, kurcze nie wiem jak to nazwac. Jak nad oknem jest taka szyna,
          mocowana do sufitu, co za karnisz robi. To na koncu rowkow po ktorych firanka
          jezdzi, sa zatyczki. To te zatyczki sie wyciaga i potem z nimi wieje. I chowa je.
                • brezly Aha 16.02.08, 19:00
                  Bydlatko wywolalo lekki bajzel w komorce. Na najwyzszej polce stalo 2 kg karmy,
                  ktora balwan ma na stale w misce. Ale trza bylo stracic i szarpnac pazurami, bo
                  tak to jest Zdobycz. Stalo sie tak: obok staly kosze na pranie. Wygladaly na cos
                  o co da sie zaczepic pazury. Ale 4 kg kota przewazylo, kosze polecialy na dol,
                  siejac poploch wsrod takim tam roznych czyszczaco-pioraco-butelkowych. No ale
                  teraz bylo juz wolne na miejsce kolo wora z karma. No to hoooop!
                  I teraz powstal problem: gdzie w chalupie umiescic 2 kilowy wor karmy zeby kot
                  nie dal rady. Przeciez nie do szafy bo PT. Ciuchy gotowe przejsc sucha karma. A
                  jak gdzie indziej to albo nie ma miejsca albo kot dosiegnie. Stanelo na wnetrzu
                  prawie nigdy nie uzywanej mikroweli. Skutek: kot stoi pod mikrofalowka i placze.
                  • greta.garbon Wujek 18.06.08, 15:32
                    ma teren, że okiem nie zmierzysz, nogą nie przejdziesz.
                    Widziałam tam łosia i sarnę i wilka i , .... właśnie o nim będzie też.
                    Wokół domu drzewa wytrzebione i trawnik strzyżony oraz (pauza), dywan z kotów.
                    Trzeba bardzo uważać, by nie nadepnąć któregoś. Są dzikie, ale się panoszą.
                    I tak:
                    w domu kotów jest tylko dwa i mają prawo pierwszeństwa do indyka na wzór Święta
                    Niepodległości, dla gościa pieczonego, któren to winien tylko indykiem wzrok
                    nasycić, a reszta dla "dziczyzny".

                    W terenie Szopa zbudowana z podgrzewaną podłogą zimą i "erkondyszyn" w upały. To
                    dla dzikich kotów. W domu jest czujnik świecący na czerwono gdy w szopie prądu
                    zabraknie. Wtedy w stan pogotowia wujek stawia wszystkie służby dla przywrócenia
                    komfortu kotom. Weterynarz raz na miesiąc. Ale to zaledwie wstęp.
                    Ponieważ jedzenie wyrzucane jest wprost przed dom na trawnik, to po nie sięga i
                    inna zwierzyna. M.in. duży, kosmaty zwierz kiwający się idąc. Tak i na trawniku
                    są z różnych ostępów leśnych wydeptane ścieżki, które w pewnym momencie jednoczą
                    się w autostradę.
                    Na ścieżkach podporządkowanych wujek ustawił sygnalizację świetlną.
                    Dla kotów, wstęp jest zawsze otwarty. Pozostałym zwierzom sygnalizacja pokazuje,
                    kiedy wolno im do porzuconego już przez koty stołu szwedzkiego, podejść.
    • brezly A kot 01.05.08, 19:47
      Tak juz chce na zewnatrz ze jak drzwi balkonowe otworzyc, to przylatuje nawet
      jak spi, ziewajac i lecac z zamknietymi slepiami, zeby tylko wyskoczyc na zewnatrz.
    • brezly A dzisiaj to 03.05.08, 15:06
      rzzucil sie nagle na mnie niebieski kosz na pranie, spokojnie lezacy sobie dnem
      do gory (powinienem mie miec sie na bacznosci, fakt). Szarpnal sie, wysunal
      pazurzasta lape i pac mnie po node. Ja zwrot w lewo i uciekam, a kosz za mna i
      pac. To ja przeskoczylem i pac kosz w wystajcy ogon. Kosz miauknal ze to nie
      fair ("nie zawsze odpowiadam za ogon a on za mnie") i ruszyl do kontrataku.
      • greta.garbon mam psa ale będzie o kocie 03.05.08, 17:05
        jeden z tych trudnych dni gdy każda chwila droga, ale suka też ma swoje prawa. W
        dniu tym była chyba trochę przytępawa. Zamiast uwinąć się szybko, ona uparła się
        gazety czytać(skrupulatnie obwąchiwać). I tak z nosem przy ziemi dotarła do
        wygrzewającego się w słoneczku kota bezpańskiego. Kot ani drgnął. Suka nosem
        prawie mu w objęcia wlazła. Podniosła głowę i tępo patrzyła w oczy kotu. I
        widziałam tę powolną przemianę świadomości i to powolne jeżenie się włosów na
        karku. Z suki psinej stała się lwicą, tylko że od kota dostała po pysku.
        Najżałośniejsza była jej konsternacja. Ale kot mi zaimponował. Gdyby tylko nie
        te kuwety...
        • brezly Re: mam psa ale będzie o kocie 04.05.08, 09:14
          Idealem jest stadko kocio-psie. Ale to moze kiedys. Naprzeciwko takie mieszka.
          Wylaza czasem z ogrodu na ulice: on - emerytowany hippies z siwym konskim
          ogonem, ona - Muza Woodstock 1968, nietknieta czasem na tyle na ile tylko to
          mozliwe, wliczur kulejacy na jedna lape, a za nimi rzadkiem trzy koty,
          ubezpieczajace psa od tylu. Najczesciej po to by zlapac jedn z kur co uwielbia
          uciekac na przystanek obok.
                  • brezly Re: Kota nam pszczola ugryzla 17.05.08, 11:49
                    Pszczola wleciala. Zmeczona. Kto podlazl i pac lapa. Pszczola: bzzz.
                    To kto chcial powachac. To pszczola go w pysk zadlem. Kot (pamieta pani Tomka
                    Sawyera, "Kot i morderca cierpien"?). No to zawyl, podskoczyl i zaczal fruwac.
                    Trzeba bo byla zlapac, owinac w recznik, i zadac uzadlone miejsce octem. Teraz
                    kot postanowil zamieszkac w okolicy zyrandola, wiec zaczal krazyc zeby znalezc
                    najlepsze miejsce. Zanim wyladowal wykonal cos pomiedzy "O sole mio" a "Whole
                    lotta love".
                    Po czym wlazl pod tapczan skad fukal rapujaco. Na razie tak trwa.
                    • millefiori Re: Kota nam pszczola ugryzla 17.05.08, 11:55
                      O biedna kocina! Wydlubywanie pszczelego żądla z kociego ust koralu (nadetego
                      nieco asymetrycznie) nie nalezy do przyjemnosci, dla obu stron. Podobnie jak z
                      poduszeczki lapy. Ogolna obraza na swiat.
                      Dakota po wdepnieciu na i calusie z pszczola omijala blonkoskrzydle szerokim lukiem.
                      • greta.garbon Re: Kota nam pszczola ugryzla 17.05.08, 12:22
                        Dzień dobry pani Fiori, korzystam.
                        Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie. Szalone czuję pożądanie wysłuchać
                        historii codziennych i stąd moje natręctwo bywa. Próba nałożenia sobie pozy
                        taktownej obojętności na innych pierdołki (ups) może, jest dla mnie nader
                        uciążliwa. A i czytać zaniechałam wszystkiego, co ma charakter beletrystyki
                        (spojrzał jej głęboko w przepastne oczy i ...) a pamiętnik szewca lub krawca
                        nawet czytałabym z zapałem.
                        A Pan, panie Brezly udowodnił wreszcie, że nie jest panią Brezly.
                        Bo taki czyn pierwiastka męskości wymaga. Ja bym na sygnale do weterynarza.
                        • millefiori Re: Kota nam pszczola ugryzla 17.05.08, 18:06
                          greta.garbon napisała:

                          > Dzień dobry pani Fiori, korzystam.
                          > Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie. Szalone czuję pożądanie wysłuchać
                          > historii codziennych i stąd moje natręctwo bywa. Próba nałożenia sobie pozy
                          > taktownej obojętności na innych pierdołki (ups) może, jest dla mnie nader
                          > uciążliwa. A i czytać zaniechałam wszystkiego, co ma charakter beletrystyki
                          > (spojrzał jej głęboko w przepastne oczy i ...) a pamiętnik szewca lub krawca
                          > nawet czytałabym z zapałem.

                          "...i zanurzył sie w ich błekicie, przechodzacym w granat wieczornego nieba na
                          krawędzi nocy zamierajacych źrenic..." Dzien dobry, pani Greto. Zycie w
                          wiekszosci sklada sie z mniej lub bardziej zauwazalnych drobiazgow o roznym
                          nasyceniu intensywnosci i waznosci, ze powiem filozoficznie;)
    • brezly Kot jak akordeon 17.05.08, 17:13
      Bynjamniej nasz.
      Jak zeskakuje i laduje to sie jakos kurczy od zderzenia i wtedy wydaje kilka
      dzwiekow, wlasnie jak spadajacy akordeon. Np. ten pani Eraundowej.
      • drzejms-buond Re: Kociści! 23.06.08, 15:45
        audrey.h napisała:

        > durnowate to, ale warto :)
        >
        i jak tu jej nie kochać?
        ;]
        mrrrrrruczanka moja,,uchhh...
        powinni dopisac na koniec:
        przy realizacji tego teledysku nie ucierpiała żadna ISLANDKA
    • pieranka Historia prawdziwa 20.08.08, 17:20
      Jak kot popędził kotu kota

      Oj, popędził mu straszliwie. Pędził kot kota po schodach, meblach i
      ścianach, pędził z łomotem i z wrzaskiem. Pędził z ogonem rozwianym
      i z łopoczącymi uszami. W te i nazad go pędził, w górę, w dół oraz w
      poprzek. Pędził go, pędził, aż dopadł.

      A dopadłszy, usiadł na nim i bardzo starannie wylizał.


      by truecolors.jogger.pl
                                          • modliszka61 Re: Nowe koti foti 24.01.09, 20:01
                                            Pytania pod zdjęciami wypowiadane przez nowego koteczka bardzo
                                            niepokoją.Zdradzają obsesję szczupłej figury i jadłowstręt psychiczny.Tak,nie
                                            bójmy się tego słowa.
                                            Należy się skontaktować niezwłocznie z kocim behawiorystą gdy koteczek zacznie
                                            podbierać z apteczki pierwszej pomocy środki przeczyszczające i odwadniające.
                                          • brezly Re:Dla kocistych 21.01.09, 16:25
                                            Jak nie mialem kota tez by to bylo dla mnie nieczytelne :-)
                                            Sa koty, ktorych ulubionym hobby jest zrzucanie drobnych i wiekszych przedmiotow
                                            ze stolu czy szafy. Solniczki, zapalki, lyzeczki, etc. Najlepiej jak sie jeszcze
                                            toczy. :-)
                                            • brezly Kot a pigulki 21.01.09, 19:37
                                              Jak zaaplikować kotu tabletkę

                                              1. Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę.
                                              Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyska i naciśnij
                                              lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej ręki. Gdy kot otworzy
                                              pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.
                                              2. Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz
                                              kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.
                                              3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną już tabletkę.
                                              4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie
                                              trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi. Rozewrzyj pysk kota i palcem
                                              wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko jak się da. Przytrzymaj
                                              kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.
                                              5. Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.
                                              6. Przyduś kota do podłogi klinując go między kolanami jednocześnie trzymając
                                              wierzgające przednie i tylnie łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie warczące
                                              odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma głowę kota
                                              jednocześnie wpychając mu drewniana linijkę miedzy zęby. Następnie wsuń
                                              tabletkę wzdłuż linijki miedzy rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po
                                              gardle, co skłoni go do przełknięcia.
                                              7. Wyciągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nowa tabletkę. Zanotuj
                                              sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy,
                                              możesz je posklejać później.
                                              8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie
                                              tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w środku
                                              plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy
                                              rurkę miedzy rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka.
                                              9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie
                                              wypij jedna butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach.
                                              Zabandażuj żonie rozdrapane ramię, a następnie przy pomocy ciepłej wody z
                                              mydłem usuń plamy krwi z dywanu.
                                              10. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj
                                              następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez
                                              szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i
                                              przy pomocy gumki ,,recepturki'' strzel tabletką miedzy rozwarte zęby.
                                              11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje
                                              miejsce. Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż
                                              zimny kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec.
                                              Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek,
                                              aby ukoić ból. Podartą koszule możesz już wyrzucić.
                                              12. Zadzwoń po straż pożarna, żeby ściągnęli tego cholernego kota z drzewa.
                                              Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot próbując ominąć kota
                                              przebiegającego przez ulicę. Wyjmij kolejnę tabletkę z opakowania.
                                              13. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka od bielizny związując razem
                                              przednie i tylnie łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube
                                              skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę kotu do gardła popychając dużym
                                              kawałkiem polędwicy wieprzowej. Już nie musisz być delikatny. Przytrzymaj
                                              głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła żeby spłukać
                                              tabletkę.
                                              14. Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie.
                                              Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zaszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z
                                              oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.
                                              15. Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła
                                              rodem i sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.

                                              A jak podać tabletkę psu? Oto przepis:
                                              1. Zawiń tabletkę w plaster szynki i zawołaj psa.