Dodaj do ulubionych

Od Wicka do Wacka ...

12.02.08, 00:24
... czyli przeprowadzka.
Ilosciowo to pewnie nie zaimponuje.
Pierwsze 23 lata mogo zycia nie przeprowadzalam sie w ogole.
Potem poszlo jak burza i w ciagu cwiercwiecza zaliczylam jedenascie
Przeprowadzek , dwunasta za progiem.
I to nie ostatnia.
Wystartowalam w Lyon , chwilowo skonczylam w Oslo ale licze na to ze to nie
ostatni etap .
Bardziej na Polnoc sie nie wybieram ,raczej mysle o ewentualnej podrozy na
poludnie za pare lat.
Pierwsza przeprowadzka to byly dwa plecaki i samolot , potem jakas kamionetka
, pociag Paris - München , za kazda przeprowadzka przybywalo klamotow i dzieci.
Teraz sie zwijam w druga str. dzieci mniej , klamotow takoz:)))

Kran
Obserwuj wątek
    • zielonamysz Re: Od Wicka do Wacka ... 12.02.08, 08:13
      Ja tez wbrew pozorom bylam dosc przeprowadzkowa- ale tylko w Polsce sie tak
      krecilam. 7 razy.
      A Wicek i Wacek to bylo cudne. Mlode Damieckie graly. Lubie farsy.
      Czy pani Kranowa zbliza sie do nas? Kilka lat temu zagnalo nas (mamy silna
      grupe pod wezwaniem) do Oslo i nawet dalej. Teraz planujemy druga strone Szwecji
      niestety, a na koncu Muzeum z tymi co nam wzieli .Akurat sie mysle zalapie zanim
      zamkna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka