Dodaj do ulubionych

Kobiety mojego życia

02.06.08, 10:04
Aneta

jak dotąd, w moim niezbyt jeszcze długim życiu,
ach! Aneta! To była największa podnieta.
Z nizin społecznych pochodziła
a w przedszkolu rej wodziła.
Czekoladkę Anecie do przedszkola niosąc
tak mocno w palcach ściskałam.
Się roztopiła, i roztopiona po ręce
do łokcia ściekała.
Aneta tą mazią wzgardziła.
Przecież każda z jakimś darem do niej podchodziła.
Z Anetą o północy na cmentarz bym poszła.
Matka fascynacji powiedziała - Basta!
Do innego przedszkola przeniosła.
Ale nim to się stało, pierwszy sukces w życiu odniosłam.
Aneta mi mleczaka pięścią wybiła, a ja go jak trofeum
z dumą do domu zaniosłam.
Pęk włosów, który jej wyrwałam
jak relikwie, w swoich skarbach przechowywałam
i chyba pierwszego w dziejach dokonałam włosów zagęszczenia.
Matka myjąc mi głowę jęknęła: "dziecko, ty dla mnie nie masz najmniejszego
sumienia.
Obserwuj wątek
    • greta.garbon Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 10:16
      Piskliwa Ania

      w podstawówce pierwsza przyjaciółka.
      Żadna z nas już się dzisiaj sobie nawet nie kłania.
      • drzejms-buond Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 11:33
        "KOBIETY" na razie było -RAZ!
        o resztę boję sie spytać....
        • greta.garbon Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 12:47
          sama opowiem :)
          tylko oddechu nabiorę;)
          to będzie saga chyba.
          ps.
          nic tak, jak ciuch u rywalki,
          na nogi kobietę nie podrywa.
          Taka przewrotna adrenalina;)
          • brezly Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 12:49
            greta.garbon napisała:


            > nic tak, jak ciuch u rywalki,
            > na nogi kobietę nie podrywa.
            > Taka przewrotna adrenalina;)

            Tekstylna. Adrenalina. Na poczatku byc scieg. I chuc na ciuch. Dddybry, pani Greto.


            PS. Skad "ciuchcia"?
            • greta.garbon Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 12:58
              Czołem Szefie.
              Tak to się życie ciekawie plecie:)))
              Jak to dziewiarstwo nasze.
              Acha! Kobietom nie grożą kamasze;)))
              Na ps odpowiem wieczorem.
              :)))))))))))))))
          • greta.garbon Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 12:53
            Z Anią też żeśmy się szczypały,
            piórnikami obrzucały,
            liściki pisały, w których (o następnych)
            obrzydliwie plotkowały.
            Z Anią też szmat drobi przebyłam
            ale się pomyliłam.. ;)
            • millefiori Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 13:02
              Pani Greto, w alfabet/imiennik wspomnien sie pani zapedzila?
              • greta.garbon Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 13:04
                Dzień dobry Pani MI :))
                Pani jest jedną z nich :)))
                • millefiori Re: Kobiety mojego życia 02.06.08, 13:24
                  Do przypisu, Pani Greto, dzien dobry:)
                  • greta.garbon Re: Kobiety mojego życia 03.06.08, 04:31
                    Po Ani były Magdy trzy.
                    One, jak w trojce ruskiej, łeb w łeb szły
                    po piękności względem.
                    (Ja byłam brzydkim kaczątkiem,
                    tylko tak powiem. Oględnie.)
                    Był też Bartek, co jednej tylko jabłko dał.
                    Był to dowcip czy taki szpan?
                    Od tej pory wyklęta byłam,
                    dopóki znowu szkoły nie zmieniłam.
                    • greta.garbon Re: Kobiety mojego życia 03.06.08, 04:38
                      O pani Kindze napisać muszę
                      dopóki brat wyjazdu na mnie jednak nie wymusi.

                      Gdybym jeszcze dzisiaj mamie powiedziała
                      co ta baba ze mną wyprawiała,
                      to matka by ją spod ziemi wygrzebała,
                      kudły trefione wszystkie powyrywała
                      i prała by ją prała i prała.
                      I to by jeszcze mamie było mało.
                      Gdybym zdradziła,
                      do czego by matka wobec Kingi zdolna była
                      (gdyby wiedziała)
                      to by Was zatkało.
                      • greta.garbon Re: Kobiety mojego życia 03.06.08, 04:48
                        Szamoczę się z myślami.
                        Ulec presji brata,
                        wpisać w życiorys jeszcze jedną kobietę
                        (rozumiem go, przecież znałam Anetę),
                        w pracy zadania zleconego mi nie odbiorą,
                        w tym zagadnieniu, jestem ich jedyną podporą.
                        A gdyby mnie nawet puścili,
                        to czy na dwa miesiące urlopu by pozwolili?
                        Zdać się na żywioł? Postąpić szalenie strasznie.
                        Bilet już czeka.
                        Spakować szybko torbę i nie słyszeć.
                        Może jednak drzwiami za mną nie trzaśnie?
                        • azmb Re: Kobiety mojego życia 03.06.08, 12:45
                          Greto, zrób tak, jak radzi Ci brat:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka