awee
01.01.04, 06:30
Chodzi oczywiscie o taksówki. Do wszystkich korporacji nie można było
dodzwonić się za Chiny i trzeba było łapać taksówkę na świeżym powietrzu.
To też nie było proste bo konkurencja była ostra - kolejka oczekujących
długa a liczba taksówek w mieście wyraźniej mniejsza...
Jednak czas oczekiwania to możliwość bratania się z drugim
człowiekiem: "Dokąd Państwo jadą ? O! Ja też w tamtym kierunku. A można się
z Państwem zabrać? "
Inni, którzy nie byli zbyt skorzy do zawierania nowych znajomości w ten
sposób zaklepywali środek transportu tak: Na tylne siedzenie przybyłego
pojazdu był położony jakiś pakuneczek, a następnie osoba biegła po resztę
znajomych ( która czekała w ciepłym miejscu) Były też próby zatrzymywania
taksówki na styl "autostopu" - nieudane zresztą.
Czekałam na postoju tylko 50 min. Mogło być gorzej....