Dodaj do ulubionych

Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z...

06.01.04, 17:09
Jest w mojej rodzinie dziwna sytuacja. Pogłębiana wieloletnio chyba nie
bardzo rokuje dobrze na przyszłość. Ale trzeba niestety jakoś z nią
zawalczyć prędzej czy później. Miejmy nadzieje, ze nie prędzej, ale może…
Mój chrzestny, brat mojego taty, mieszka od zawsze w domku jednorodzinnym z
rodzicami. To znaczy teraz jedynie z matką. Ojciec umarł kilkanaście lat
temu. Mój ojciec wyprowadził się niedługo po studiach, wykupił mieszkanie,
założył rodzinę, zaczął studiować drugi kierunek studiów zaocznie,
jednocześnie pracując. O 4 lata młodszy brat został z rodzicami. Dziadek
ciężko chorował, w dniu ślubu moich rodziców miał silny atak choroby i
musiał pójść na operacje, później już był chory obłożnie, nigdy nie wrócił
do pewnego zdrowia.
Ale do rzeczy.
Otóż facet, o którym mówię ma teraz 52 lata. I zachowuje się jak
nieokrzesany dzieciak czy też raczej jak buntowniczy nastolatek, przy czym
bardzo toksycznie działa na swoją matkę i cała rodzinę. Nigdzie nie pracuje,
bo uważa, ze za bardzo nim pomiatają. Kiedy ciocia załatwiła mu prace w
magazynie <poprzednią – jeszcze za socjalizmu w stracił, kiedy zlikwidowano
firmę>, owszem pracował, ale marudził niemiłosiernie. Kiedy ze względu na
wykształcenie <magister inżynier> zaproponowano mu awans odmówił, bo
powiedział, ze nie chce być odpowiedzialnym. Więc niedługo po tym stracił
prace. I mimo wszelkiej pomocy z załatwianiem mu nowej, pisaniem podań o
prace itd. on nie zgodził się na podjęcie jakiejkolwiek pracy, bo to
odpowiedzialność. Poza tym musiałby wcześnie wstawać i nie miał by czasu na
swe hobby: rower, a przecież pieniądze i dom ma… I tu facet zaczął dziwaczeć
w monstrualnym tempie… proces przebiegał już wcześniej, ale znacznie
wolniej.
Stan na te chwilę jest taki, że facet siedzi w domu, nie pracuje, nawet nie
sprząta ani w inny sposób nie uczestniczy w życiu domu. Mieszka tylko z
babcią i terroryzuje ja psychicznie. Obraża się na wszystkich, którzy go
traktują normalnie, czyli obrażają się, gdy ich obraża, ni słucha, mówi im,
że są głupi itd. i krytykują go <no zbrodnia jakaś>. I wtedy idzie do swej
mamy i się skarży, zamiast sam załatwić sprawę. Do żadnego urzędu nie
pójdzie nic załatwić, bo nie lubi urzędów. Nie włoży na żądną uroczystość
garnituru, bo to jest sztywniackie, mieszczańskie itd. Raz włożył, jak go
siłą zaciągnęłam do sklepu i kazałam kupić i włożyć na ślub kuzynki
(przyznaje, że to była kwestia szantażu). Do fryzjera za mojej pamięci
poszedł raz. I potem i tak sam poprawił, co fryzjer zepsuł. Ubiera się jak
ostatni lump, przyjaźni ze złomiarzami, jeździ na rowerze takim stanie, że
jak mnie kiedyś dorwał na ulicy, to moja koleżanka myślała, ze jestem kimś w
rodzaju streetworkera. Wyjeżdżając oczywiście nie mówi kiedy wróci i gdzie
jedzie. Nie bierze ze sobą ani dokumentów, ani pieniędzy, ani komórki, bo
uważa, że mu ukradną. Prośby ni groźby nie skutkują.
Ponieważ np. nie lubi zapachu gotującej się zupy nie pozwala babci jej
gotować. A babcia nie ma siły już walczyć. Bo to przecież synek ukochany,
jak on o nią dba. Nie pozwoli też innym złego słowa mu powiedzieć, bo potem
on jej truje. A ona już ma ponad 80 lat i naprawdę nie ma już siły na niego.
I jej akurat się nie dziwie. My boimy się ruszyć sprawę, by jej nie
pogrążyć. Ale lada chwila czara goryczy może się przelać.
A do tego za kilka dni babcia ma mieć operacje. Nic nie wskazuje na zły jej
koniec, ale kto wie. Wtedy sytuacja chyba by nas przerosła. Cóż można zrobić
w tej sytuacji? Może ktoś z Was mógłby coś doradzić? Byłabym wdzięczna.

PS. To nie jest żadna prowokacja. To jest wołanie o pomoc.
Obserwuj wątek
    • Gość: Oleńka a z czego żyje? n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 19:15
      • ethlin Jak to z czego? 06.01.04, 19:19
        Z emerytury/renty matki.
        • buenas.tardes Re: Jak to z czego? 06.01.04, 22:10
          z babci emerytury.
    • Gość: Oleńka Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 19:27
      Jeśli nie dajecie mu pieniędzy i źródłem jego utrzymania jest emerytura matki,
      to sprawa jest prosta: w momencie jej śmierci będzie musiał pójść do pracy.

      Obrażanie sie nie jest normalne. Tylko panny służące się obrażają :)
      Natomiast to, czy ktoś nosi garnitur albo komórkę, lubi zapach zupy czy
      nie...no wybacz!

      Ciekawe, kto za niego do tych urzędów chodzi.
      • ethlin Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 06.01.04, 19:31
        Albo pójdzie do pracy, albo (co niestety chyba bardziej prawdopodobne):

        1. stoczy sie na dno (sprzeda co będzie mógł)
        2. będzie utrzymywać (patrz "pomagać")go reszta rodziny (np. brat)



        • Gość: Oleńka Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 19:39
          Bzdura.
          • ethlin Hehe;-) 06.01.04, 19:47
            Tak sądzisz? ;-)
            Dokładnie w takiej sytuacji jest wujek mojego męczyzny. Wprawdzie babcia
            jeszcze żyje, ale pan wujek pozbył się już prawie wszystkiego z domu, pieniądze
            dostaje po trochę od kazdego z rodziny, właściwie już żyje jak lump - ale to
            jest dokładnie jego wybór. Nie wiadomo czy nie tak wybierze ten pan wujek.

            Niemniej rozumiem ze skoro to napisałam ja - Ethlinn musisz mieć zdanie
            odmienne. Hehe, przewidywalna jesteś Oleńko;-)
            • Gość: Oleńka głpiaś annie bardziej niż myślałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 19:52
              i do tego megalomania z ciebie wychodzi...

              wszyscy już wiedzą, że lubisz ustawiać innych ludzi, ze szczególnym wskazaniem
              na rodzinę narzeczonego.

              z faktu, ze czyjs wujek cośtam nic nie wynika.
              ten facet pracował i miał sie ok - póki co nic nie wiemy na temat ewentualnej
              głupoty jego rodziny objawiającej się finansowaniem.

              poradzi sobie.

              • ethlin ty myślisz?! 06.01.04, 20:04

                > ten facet pracował i miał sie ok - póki co nic nie wiemy na temat ewentualnej
                > głupoty jego rodziny objawiającej się finansowaniem.

                Czyli jego matka to nie rodzina?

                > poradzi sobie.

                Pewnie, bo co to znaczy sobie nie poradzić?

                Pewnie że uwielbiam ustawiać ludzi - WSZYSTKICH!
                Tak naprawdę (tylko ciiii) to ja sprawiłam że pan wujek jest lumpem! A ciebie
                póki co ustawia mi się najłatwiej - odpisujesz na każde moje wezwanie.
                Zdemaskowałaś mnie...
                • Gość: Oleńka żałosnaś andzia :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 20:11
                  > > ten facet pracował i miał sie ok - póki co nic nie wiemy na temat ewentual
                  > nej
                  > > głupoty jego rodziny objawiającej się finansowaniem.
                  >
                  > Czyli jego matka to nie rodzina?

                  Rozmawiamy o sytuacji po smierci jego matki - nie sądziłam, że nie łapiesz
                  takich prostych rzeczy. Trudno :)

                  Odpowiadam, kiedy ktos do mnie mówi - ciebie inaczej uczyli? uczyli w ogóle
                  czegokolwiek? :)
          • j_ar Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 08.01.04, 10:05
            z przykladu mojej rodziny moge stwierdzic, ze niestety ale takich lumpow sie
            utrzymuje.... a i sam, gdyby mi sie brat czy siostra stoczyli to tez bym pewnie
            dawal im pieniadze...no coz;(... bardzo nieladne zachowanie..a fe
            • Gość: Oleńka nieładne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 21:00
              > z przykladu mojej rodziny moge stwierdzic, ze niestety ale takich lumpow sie
              > utrzymuje.... a i sam, gdyby mi sie brat czy siostra stoczyli to tez bym
              pewnie
              >
              > dawal im pieniadze...no coz;(... bardzo nieladne zachowanie..a fe

              żadne nieładne - ot,wybór
              ale co innego dawać i nie wypominać
              a co innego dawać i chcieć zmieniać, narzekać, po Psach pytać, ręce załamywać,
              o pomstę do nieba wołać itd.
      • buenas.tardes Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 06.01.04, 22:28
        Gość portalu: Oleńka napisał(a):
        > Jeśli nie dajecie mu pieniędzy i źródłem jego utrzymania jest emerytura matki,
        > to sprawa jest prosta: w momencie jej śmierci będzie musiał pójść do pracy.
        nie jest prosta: na 99,9% powie, ze nie pójdzie pracować. I bedzie czekał na pomoc z naszej strony.

        > Obrażanie sie nie jest normalne. Tylko panny służące się obrażają :)
        :)

        > Natomiast to, czy ktoś nosi garnitur albo komórkę, lubi zapach zupy czy
        > nie...no wybacz!
        Wybaczam. Moze nie tak jak należało przytoczyłam sytuacje. Noszenie garnituru jest wazne. Jednak mimo wszystko: "Jak cie widzą tak Cie piszą". Co do komórki: chodziło o bezpieczeństwo jego i zabazpieczenie nerwów babci. A nie lubienei zapachu zupy wg mnie nie jest powoodem, by babcia miała jej nie gotować.

        > Ciekawe, kto za niego do tych urzędów chodzi.
        Babcia. Puki co.
        • Gość: Oleńka Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 22:37
          Senor(it)a :)

          W sumie, to fajnie z Wami ma - też bym tak chciała :))

          Nie należy nic za dorosłego człowieka, który nie jest upośledzony, robić.
          Nie chodźcie za niego do urzędów i może zapytajcie teraz, jaki ma plan
          finansowy na wypadek śmierci mamy. Chyba, ze Wy się swietnie w roli
          przedszkolanki czujecie :))

          Nikt nie ma prawa zmuszać dorosłego człowieka do noszenia komórki. Wybacz, ale
          to chore. Miliony ludzi chodzą bez komórki i żyją oraz mają się świetnie. By
          nie powiedzieć, że miliardy.

          Masz jakieś przedziwne skłonności, bt. W moim domu też niektórych rzeczy się
          nie gotuje, bo nie podoba się nam ich zapach. To kwestia miedzy babcią a
          wujkiem, co gotują, a czego nie. Może nie ustawiaj życia dorosłym ludziom :)

          Co do garnituru - absolutnie się nie zgadzam.
          • buenas.tardes Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 06.01.04, 22:48
            Gość portalu: Oleńka napisał(a):
            > Senor(it)a :)
            >Senorita. puki co:)
            > W sumie, to fajnie z Wami ma - też bym tak chciała :))
            Z nami akurat nie. My nie jesteśmy słodcy jak miut dla niego.

            Zgadzam sie całkowicie, ze nie należy nic za dorosłego człowieka, który nie jest upośledzony, robić. Chodzić do urzędów też. To jasne.

            >i może zapytajcie teraz, jaki ma plan finansowy na wypadek śmierci mamy. Chyba, ze Wy się swietnie w roli przedszkolanki czujecie :))
            Absolutnie nie czujemy sie dobrze w roli przedszkolanki. A plan ma, i owszem. Po 1 oczekuje od nas pomocy w sensie kasy. Po drugie ma zamiar zaszyc sie w piwnicy i jadac chleb wygrzebany ze smietników ("nie macie pojęcia ile jedzenia ludzie wyrzucają")z margaryną z supermarketu za 70gr. Na pytanie skąd 70 groszy weźmie nie umie odpowiedziec. ani na to skąd weźmie kase na czynsz. Pracować nie zamierza.

            > Nikt nie ma prawa zmuszać dorosłego człowieka do noszenia komórki. Wybacz, ale
            > to chore. Miliony ludzi chodzą bez komórki i żyją oraz mają się świetnie. By
            > nie powiedzieć, że miliardy.
            Jezu, chodzi o to by babcia nie zamartwiała się, gdy długo z roweru nie wraca. Skoro nie umie godziny powrotu wyznaczyc... ale porzućmy ten temat...


            > Masz jakieś przedziwne skłonności, bt. W moim domu też niektórych rzeczy się
            > nie gotuje, bo nie podoba się nam ich zapach. To kwestia miedzy babcią a
            > wujkiem, co gotują, a czego nie. Może nie ustawiaj życia dorosłym ludziom :)
            Wyjasnie troszkę szerzej. Jak dla mnie moga zup na oczy oboje nie widzieć i żywic się wyłącznie konserwami, ale nie zycze sobie, by babcia w ramach ustepstwa, by koleś nie gadał je nie robił różnych przykrosci, musi porzucić gotowanie zup, która to czynnosc babcia bardzo lubi od zawsze. Od dawna tak twierdzi.

            > Co do garnituru - absolutnie się nie zgadzam.
            Nie musisz.
            • Gość: Oleńka Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 22:58
              Señorita,

              re komórka: wiec teraz juz tylko o babcię idzie, ok. niemniej jest to sprawa
              miedzy 2 dorosłymi osobami, z których żadna nie jest Tobą. ja mówię tak - to
              nieładnie skazywać starszą panią na niepokój, niemniej człowiek ma prawo do
              wolności od kontroli tego typu. Doskonale to dążenie rozumiem, bo sama
              nienawidzę się opowiadać.

              re pieniądze: dlaczego nie powiecie mu wprost, ze nie dacie się wykorzystywać i
              nie będziecie na niego pracować?

              re zupy: nie mozesz mieć zyczeń w tej sprawie, albowiem babcia jest dorosła i
              sama o sobie stanowi. konsekwencją jej decyzji o trzymaniu w domu darmozjada
              jest to, ze nie moze gotować zup. jej wybór.

              • buenas.tardes Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 06.01.04, 23:09
                re re pieniądze: powiedzielismy. ale do niego jak do ściany. sposób na życie ma już obrany (podałam gdzieś na tym wątku).

                re re zupa i komórka: zakończmy dyskusje. już widzę, ze sie nie przekonamy. ale uznaje twe argumenty.
                • Gość: Oleńka Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 00:31
                  Ale co to znaczy "jak do ściany"? uważa, że mu dacie? po prostu mu nie dacie i
                  będzie musiał ponieść konsekwencje swojego wyboru - do którego ma zresztą
                  prawo. Jeśli dorosły facet chce być z własnej woli kloszardem - jego sprawa.
            • angoba Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 07.01.04, 14:22

              buenas.tardes napisała:


              > A plan ma, i owszem. Po 1 oczekuje od nas pomocy w sensie kasy. Po drugie ma
              > zamiar zaszyc sie w piwnicy i jadac chleb wygrzebany ze smietników ("nie
              > macie pojęcia ile jedzenia ludzie wyrzucają")z margaryną z supermarketu za
              > 70gr. Na pytanie skąd 70 groszy weźmie nie umie odpowiedziec. ani na to skąd
              > weźmie kase na czynsz. Pracować nie zamierza.


              Czym tłumaczy to że oczekuje od was pomocy w sensie kasy?

              Teksty o zaszyciu sie w piwnicy i jadaniu chceba ze śmietników sa niczym innym
              jak szantażem emocjonalnym, graniem na poczuciu winy.

              pozdrawiam
              A
              • buenas.tardes Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 07.01.04, 18:06
                niczym nie tłumaczy. tak po prostu uwaza, ze mu sie nalezą. w końcu całe życie dostawał kasę na utrzymanie od rodziców, sam się nie dokładając "do kocioła". więc my tez pewnie powinniśmy przejąć w przyszłosci te rolę.

                aha, jeszcze coś mówił o tym, ze powinniśmy go przyjąć jako syna marnotrawnego <tego z biblii, tak tak>.
                • angoba Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 08.01.04, 09:16

                  buenas.tardes napisała:

                  > niczym nie tłumaczy. tak po prostu uwaza, ze mu sie nalezą. w końcu całe
                  życie
                  > dostawał kasę na utrzymanie od rodziców, sam się nie dokładając "do kocioła".
                  > więc my tez pewnie powinniśmy przejąć w przyszłosci te rolę.


                  Rozumiem że facetowi jest tak wygodnie zyć, ale rodzice to rodzice, wiec
                  powiedzmy że mają obowiazki wzgledem dzieci (oczywiście w wieku 52 lat to jest
                  przesada i nadużycie, ale skoro jego mama sie na to zgadza ...), ale wy nie
                  jesteście jego rodzicami, wiec dlaczego mielibyście utrzymywać dorosłego
                  człowieka, kóry może sam siebie utrzymywać?

                  >
                  > aha, jeszcze coś mówił o tym, ze powinniśmy go przyjąć jako syna
                  marnotrawnego
                  > <tego z biblii, tak tak>.

                  hm ... ale pomiedzy nim a wami nie ma relacji ojciec/rodzice - syn, to czego
                  można oczekiwać od rodziców nie można oczekiwać od innych członków rodziny, no
                  rodzice mogą jeszcze oczekiwać opieki od dzieci ale ten przypadek też tu nie
                  zachodzi.
                  Wujek jest, jak rozumiem sprawny, zdrowy, wiec naprawde nic nie stoi na
                  przeszkodzie zeby w wieku 52 lat przyjął odpowiedzialnośc za swoje zycie, a że
                  to nie bedzie dla niego zbyt wygodne, no trudno takie jest życie.

                  pozdrawiam

                  A
    • Gość: Imagine Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.unl.edu 06.01.04, 19:37
      lubie twego wujka. nazywa rzeczy po imieniu.
      • buenas.tardes Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 06.01.04, 22:19
        hmmmmm... może się nim zaopiekujesz??;) a tak serio: może go bym i lubiła, ale chyba dorosłam bardziej niż on...
    • Gość: la Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.01.04, 22:30
      zostawcie go w spokoju skoro mamusia sobie pozwala na takie zachowanie to
      widocznie jej to "pasuje", nie zalatwisz sprawy za kogos tzn za babcie, mozesz
      mu wygarnac i tyle.
      u mnie byla prawie podobna sytuacja i babcia z rozrusznikiem serca ponad 80 lat
      powiedziala swojemu synkowi w pewnym momencie "wynos sie" i nie dala sie
      przeblagac.Zyje sobie teraz spokojnie i jest zadowolona z tego co zrobila a
      synus 54 letni zamieszkal u kolegi.
      • buenas.tardes Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 06.01.04, 22:36
        Twoja (?) babcia dobrze zrobiła. j bym podobnie postąpiła. Ale ta bacia moja ma inne poglądy. Na jej nieszczescie.
        • Gość: Oleńka Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 22:38
          Skąd Ty wiesz, ze na "jej nieszczęście"???
          • buenas.tardes Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 06.01.04, 22:50
            bo dzięki temu zachowaniu zapedziła się w kozi róg. Codzień słucha kosmicznie głupich teorii i szyderstw z niej. On dyktuje jej co ma robić a czego nie. I ostatnio przyznała, że jej to bardzo doskwiera.
            • Gość: Oleńka Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 23:00
              Niemniej podtrzymuje decyzję o uzyczeniu mu mieszkania, czego owe przykrosci są
              bezpośrednią, jasną i prostą konsekwencją.
              • buenas.tardes Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 06.01.04, 23:11
                okej. rozumiem. ale nie zmienia to mojego podejscia.
    • cossa Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 07.01.04, 01:04
      nie chce sie zapedzac w osadach
      ale znikad sie to nie wzielo
      i sadze, ze duzy wklad "syndrom PP" mieli rodzice Twojego wujka
      a w szczegolnosci jego mama

      poki byla mlodsza, zdrowsza mogla
      za siebie i za niego

      jednak nie ma co szukac powodow

      pytasz o rade:
      pewnie to niehumanitarne i nierodzinne
      ale podobno sposobem na alkoholika
      jest kompletna i bezwzgledna obojetnosc na jego los
      wlasnie przez najblizszych

      dopoki sam nie bedzie chcial czegos zmienic

      moim zdaniem jedyne wyjscie
      olac
      by cos moglo do niego dotrzec
      choc pewnosci tez nie ma

      dajac mu pierwsze pieniadze
      podpisujecie na siebie wyrok
      i bedziecie mieli go na glowie

      jesli sie nie oleje
      krew zepsuta do ostatnich jego dni
      albo Waszych

      pozdr.cossa
      • j_ar Re: Peter Pan - czyli jak sobie poradzic z... 08.01.04, 10:17
        > dopoki sam nie bedzie chcial czegos zmienic

        no wiesz..ona ma ponad 50 lat i raczej nie bedzie juz noigdy pracowal

        > moim zdaniem jedyne wyjscie
        > olac
        > by cos moglo do niego dotrzec
        > choc pewnosci tez nie ma

        a co? chcialabys aby cos zrozumial? aby zpbaczyl zycie w prawdziwych kolorach
        takich jak twoje i moze i twoje wartosci przyjal jeszcze?..

        > dajac mu pierwsze pieniadze
        > podpisujecie na siebie wyrok
        > i bedziecie mieli go na glowie

        coz za slowa..no sorry cossa, jaki wyrok, czasem tak sie sklada., ze ktos mimo
        swoich ulomnosci jest nam bliski i nie chcemy aby zmarl z glodu i z zimna a i
        tez wiemy, ze bez naszego malego wsparcia bedzie sam szedl i tak juz coraz
        nizej i nizej... wiemy, ze nie nauczymy tego kogos innego zycia i po prostu
        akcepyujemy, ze ma tak jak ma.. i trudno, nie jest taki jak bysmy chcieli ale
        jest taki jaki sam chce byc


        > jesli sie nie oleje
        > krew zepsuta do ostatnich jego dni
        > albo Waszych

        eee.. tam
        • cossa j_ar 08.01.04, 20:52
          ech, bo kurcze mnie ponioslo
          jedna z rzeczy ktorych nie znosze, nie rozumiem
          jest postawa bohatera watku

          doprowadza mnie do szalu "bezmyslna" milosc rodzicielska
          ("Ballada o Januszku")
          to jak dojrzali, zdrowi ludzie
          ktorym sie po prostu nalezy
          wszystko to po co wyciagna reke

          zetknelam sie z dwiema podobnymi sytuacjami
          z cyklu: nalezy mi sie; zalatw mi to, bo to Twoj obowiazek
          bo: jestes moim dzieckiem, jestes moja zona itp
          ja wystarczy, ze jestem
          jestes po to, bym mogl sie wyzyc, bo zycie takie ciezkie

          wiem, ze swiata nie zmienie
          i tacy ludzie beda sie dalej rodzic
          moze kiedys uda mi sie do tego jakos zdystansowac
          poki co - mimo prob - nie potrafie

          do autorki watku:
          by uspokoic sumienie
          i o ile stac bedzie Wasza Rodzine:
          mozna bedzie plik rachunkow placic co miesiac za niego
          zadbac o zywnosc u niego w domu, by cos tam zawsze bylo
          i jakies kieszonkowe dorzucic

          ach.. i o tym alkoholiku napisalam w ostatnim poscie
          a nie dodalam, ze mozna "postapic jak z alkoholikiem" :)

          pozdr.cossa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka