Dodaj do ulubionych

despota w domu

10.02.02, 14:10
Pidzecie o złamanych sercach,rozstaniach..,mam inny problem...Mam męża,który
poza domem jest czarujący,miły,uśmiechnięty,ujmujący,przyjacielski i bardzo
pomocny we wszystkim...,a w domu stara się zmusić mnie wszelkimi sposobami do
robienia tak,jak on sobie życzy...Zastanawiam się czy przypadkiem uległość nie
jest dominującą cechą mojego charakteru,a może prowokuję takie
zachowanie..Dlaczego muszę robić tak jak on chce!Bardzo go kocham..,a może
jestem popaprańcem?
Obserwuj wątek
    • Gość: Toi Re: despota w domu IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.02.02, 14:27
      =miraz= napisał(a):

      > Pidzecie o złamanych sercach,rozstaniach..,mam inny problem...Mam męża,który
      > poza domem jest czarujący,miły,uśmiechnięty,ujmujący,przyjacielski i bardzo
      > pomocny we wszystkim...,a w domu stara się zmusić mnie wszelkimi sposobami do
      > robienia tak,jak on sobie życzy...

      Zastanawiam się czy przypadkiem uległość nie
      > jest dominującą cechą mojego charakteru,

      Chyba nie, skoro ci z tym zle, hmm?

      a może prowokuję takie
      > zachowanie..

      Taak, jeszcze zacznij sie obwiniac...

      Dlaczego muszę robić tak jak on chce!Bardzo go kocham..,a może
      > jestem popaprańcem?

      miraz, nie sadze, bys byla popaprancem. Nie musisz robic tak jak on chce i nie
      rozumiem dlaczego sie w takim razie na to godzisz, skoro jest w Tobie jakis
      wewnetrzny protest. Czy on tez bardzo Cie kocha, kochacie sie, rozumiecie, jest
      miedzy Wami bliskosc? W jaki sposob on Cie do czegos zmusza, jak sie przejawia
      ten despotyzm? Bo ja nie wyobrazam sobie milosci z despotyzmem i zmuszaniem kogos
      do czegokolwiek. A w ogole jak dlugo jestescie malzenstwem?

    • =miraz= Re: despota w domu 10.02.02, 14:52
      Małżeństwem jesteśmy długo...,a właściwie prawie już nim przestaliśmy
      być.Odsunęłam się od męża i teraz jestem "czarną owcą",nikt nie rozumie mojego
      postępowania.. Czy mnie kocha..nie wiem...nic nie wskazuje na to :(( ale mnie
      szanuje.Kiedyś traktowałam go jak "Boga" w domu i wydawało mi się,że tym
      sposobem stanę się dla niego najważniejsza na świecie.Nic bardziej
      mylnego...Wypracowałam sobie sama taką pozycję,a on się do tego
      przyzwyczaił..nie musiał się starać ,ja się starałam...wydawało się ,że
      wszystko zniosę ...no i jak to w życiu bywa "miarka się przelała".Wiem, co to
      partnerstwo,jak powinno wyglądać i z teorii jestem dobra..,tylko w życiu mi nie
      wychodzi.Przestaliśmy rozmawiać...i od jakigoś czasu nic o sobie nie
      wiemy...Jedyne co przydhodzi do głowy to porozmawiajcie!!!Nie wiem jak!!!Nie
      wiem co zrobić...Głupie co!!!
      • Gość: fnoll Re: despota w domu IP: *.bydgoska.krakow.pl 10.02.02, 17:58
        jak sobie poscielesz - tak sie wyspisz, jak mawia stare przyslowie

        to moze, skoro ci niewygodnie, poscielic jakos inaczej lub zmienic lozko?

        no fakt, malzenskie lozko scieli sie we dwoje i to utrudnia sprawe, bo zeby
        wyszlo gladko to trzeba sie zgrac, bo jesli jedno ciagnie bardziej, to
        przescieradlo jest tylko do polowy lub spada na podloge, a jesli sie szarpie, to
        w ogole robi sie bajzel a i mozna cos porozrywac

        moze uswiadomisz mezowi i sobie, ze malzenstwo to jest gra we dwoje i w jego
        interesie lezy twoje szczescie i na odwrot? dobrze jest tez umiec dbac o siebie,
        a nie skladac sie na oltarzach falszywych bogow

        jestesmy tylko ludzmi! i az ludzmi :)

        pzdr

        fnoll
    • ta_mar_ta Re: despota w domu 10.02.02, 23:56
      =miraz= napisał(a):

      >Mam męża,który poza domem jestczarujący,miły,uśmiechnięty,ujmujący,przyjacielski
      >i bardzo pomocny we wszystkim...,

      Pomaga innym ??? czy dobrze zrozumiałam?

      >a w domu stara się zmusić mnie wszelkimi sposobami do
      > robienia tak,jak on sobie życzy...

      Jakoś groźnie to brzmi, brrrr... Co to znaczy "wszelkimi sposobami" ?!


      >Zastanawiam się czy przypadkiem uległość nie
      > jest dominującą cechą mojego charakteru

      Gdyby tak było, sytuacja nie uwierałaby Cię tak bardzo a i mąż nie musiałby
      wówczas chyba używać tych brrrr "wszelkich sposobów"

      >a może prowokuję takie zachowanie...

      Klasyczne samooskarżanie się ofiary.

      >Dlaczego muszę robić tak jak on chce!

      Napisz dokładniej o jakie sprawy chodzi ? Może to tylko drobiazgi, o które nie
      warto kruszyć kopii ( może jest znerwicowanym pedantem ? ), może sprawy znacznie
      ważniejsze? Za mało danych.

      >a może jestem popaprańcem?

      To kwieto Ci jeszcze tego nie powiedział ??? ( mały żarcik he he )

      Serdecznie pozdrawiam Ta_

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka