Gość: turek IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 29.01.04, 19:52 Pytanie do seksuologa: Czy wizyta u psychologa/ seksuologa cos poprawi? Czy pozwoli mi podjaC DECYZJE? Czy warto tam isc? Sam czy z nią? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: gazetka Re: nieprzecieta pepowina IP: *.ip-pluggen.com 29.01.04, 23:13 Psycholog za Ciebie nie zdecyduje, nie podsunie nawet rozwiazan, tylko Was wyslucha i pomoze Wam prowadzic spokojna dyskusje. Dla ludzi "w goracej wodzie kapanych" to duza pomoc, ale jesli dyskutowales te sprawy z dziewczyna i oboje stoicie na krancowych pozycjach, to nie sadze zeby psycholog cos pomogl... Ty zdecydowales, ze zostajesz w domu, a dziewczyna zdecydowala ze NIE chce sie tam wprowadzic. Dalej od siebie nie mozna juz stac. A tak przy okazji. Na gorze nie macie kuchni. A czy sa dwie lazienki? W koncu dziewczyna chce sie czuc jak w domu, a nie jak w podrzednym hotelu gdzie trzeba sie ubrac zeby wziac kapiel...na korytarzu. Odpowiedz Link Zgłoś
seksuolog Nieprzecietna pepowina 30.01.04, 09:07 Gość portalu: turek napisał(a): > Pytanie do seksuologa: > Czy wizyta u psychologa/ seksuologa cos poprawi? Czy pozwoli mi podjaC > DECYZJE? > Czy warto tam isc? Sam czy z nią? To jest problem twojej decyzji i na nikogo z zewnatrz nie mozna jej odkladac. Wizyta u psychologa moglaby byc w wskazana w innym celu: czy rzeczywiscie jestes za bardzo zwiazany z rodzicami i nie przeciales pepowiny. Ale z punktu widzenia szczescia zwiazku wymaganie twojej partnerki jest jak najbardziej rozsadne i nie ma co tu dyskutowac. Wskazywanie na jakiekolowiek zalety zamieszkiwania z kims jest kompletnie nierozsadne. Mieszkac z kims mozna tylko w sytuacji przymusowej gdy absolutnie nie ma innego wyjscia. Czynniki materialne nie moga tu decydowac jesli jest inne wyjscie. Sprawy te sa nieraz bardzo perfidne. W przypadku problemow w zwiazku, nawet nie zwiazanych z zamieszkiwaniem, partnerzy uzywaja argumentow ktore sa pod reka. Zamieszkiwanie osobno uniemozliwia przynajmniej zwalanie sprawy na wspol-lokatorow tylko na siebie. Dodajmy do tego ze jezeli rzeczywiscie jestes bardzo zwiazany rodzicami a oni z kolei maja aktywna role w twoim zyciu (np. udzielaja "cennych" wskazowek) to konieczne jest zamieszkanie DALEKO od rodzicow, najlepiej w innym miescie. I jeszcze: Czy na pewno jestes gotowy postawic swoja partnerka na pierwszym planie? Zdaje sie ze w twoim przypadku nie chodzi tylko o mieszkanie. Trzeba bedzie postepowac tak aby pod zadnym pozorem twoja partnerka nie czula ze poswiecasz jej mniej wysilku, czasu, pieniedzy i czegoklowiek niz rodzicom. Ona musi byc bezwzglednie i nieodwolalnie twoim numerem 1. A propos, co bys sadzil gdyby to twoja partnerka chciala cie sprowadzic do swojej rodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: turek Re: nieprzecieta pepowina IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 30.01.04, 10:00 przeprowadzenie do jej rodzicow nie wchodzi w gre - nie maja warunkow mieszkaniowych takich jak ja, mieszkaja w innym miescie.Nie wyprowadziłbym sie dla niej z mojego miasta- myslałem nad tym. Moze kupic mieszkanie na poczatek na 2-3lata a potem dojdziemy do porozumienia z domem. Ale ona chce drastycznie wsztstko zmienic- miec tzn. kupic, wybudowac ,remontowac własny dom. ..To mnie przeraza. Odpowiedz Link Zgłoś
seksuolog Cieta pepowina 30.01.04, 12:36 Gość portalu: turek napisał(a): > przeprowadzenie do jej rodzicow nie wchodzi w gre - nie maja warunkow > mieszkaniowych takich jak ja, A jakby mieli warunki??? >mieszkaja w innym miescie.Nie wyprowadziłbym sie > dla niej z mojego miasta- myslałem nad tym. A to dlaczego? Miasto czyli kupa brudnawych ulic i ruder wiaze cie wiecej niz ona? Jaki jest twoj stan uczuc wobec niej? > Moze kupic mieszkanie na poczatek na 2-3lata a potem dojdziemy do >porozumienia z domem. Ale ona chce drastycznie wsztstko zmienic- miec tzn. >kupic, wybudowac ,remontowac własny dom. ..To mnie przeraza. Jezeli jest kasa to oczywiscie ze dom jest lepszy niz mieszkanie. Dlaczego to ma byc przerazajace? Natomiast tak silne przywiazanie do rodzicow czy ich domu jest dziwne. Tak czy owak trzeba stwierdzic kategorycznie ze twoja partnerka chcac zamieszkac osobno nie ma zadnych nadzywczajnych wymagan, to sa podstawy. Presja na nia czy kombinowanie ze przeniesc sie mozna za 2-3 lata nie sa rozwiazaniem. Byloby jeszcze gorzej gdyby pod presja sie zgodzila a pozniej zrobilo sie w twoim domu piekielko. W ogole traktujac sprawe na smierc i zycie to mieszkanie w twoim domu z rodzicami mogloby sie ciagnac przez kilkadziesiat lat. Twoja partnerka przez najlepsze lata zycia nie czulaby sie pania domu. To po prostu brzmi okrutnie. Jedynym wyjatkiem byloby gdybyscie nie mieli zadnych mozliwosci mieszkania na swoim co zwykle oznacza brak pieniedzy. Odpowiedz Link Zgłoś