Dodaj do ulubionych

pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty

IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 04.02.04, 13:26
Witam,
Po wielu przeżyciach jakie ostatnio u mnie nastąpiły postanowiłam skorzystać
z rady psychologa. Nie radzę sobie z emocjmi , bardzo się boje , cały czas
myslę o chorobach i zamartwiam się drobiazgami. Byłam już kiedyś "państwowo" -
była to strata czasu i teraz umówiłam się z ponoć dobrym fachowcem - mały
minus - pani bierze 100zł za godzine ale podobno pomaga. Zobaczymy.
Mam pytanie - jak wspominacie waszą pierwszą wizytę , czego mogę się
spodziewać.
Pozdrawiam
amika
Obserwuj wątek
    • alfika Re: pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty 04.02.04, 13:30
      to tak jak z wizytą u lekarza - chce się dowiedzieć, z czym przychodzisz
      opowiadasz
      zadaje pytanie
      a Ty mówisz
      czasem zatrzymuje się na jednym wątku
      nie ma się czego bać

      spodziewaj się mnóstwa emocji

      przyzwyczajeni są do płaczu, gniewu i najdziwniejszych reakcji, o których bez
      żenady możesz mówić

      i umów się na następną, nawet jak dotyka spraw, które wcale nie są miłe
      czy o których nie chcesz mówić
      • kasiulek10 Re: pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty 04.02.04, 14:20
        Dobrzy tyle biorą.
        Spodziewaj się tego, że kiedy będziesz mówić o tym co CIę boli, on w tym
        czasie będzie notował spostrzeżenia i nie patrzył na Ciebie.
        Ja sobie uświadomiłam, że słuchanie o tym co jest dla mnie najbardziej intymną
        bolesną rzeczą dla niego jest normalką. Wcale ich to nie szokuje. Zazwyczaj są
        obiektywni.
        Potrafią rozgrzeszyć:)
      • kasiulek10 Re: pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty 04.02.04, 14:22
        Aha-byłam przekonana, że potrzebna mi będzie psychoterapia, a facet mi pomógł
        za pierwszym razem zwyczajną rozmową, usunął problem, od razu wiedział, że
        prawdopodobnie na tej jednej wizycie się skończy.Czułam się wyśmienicie i to
        co kiedyś gnębiło teraz nie wraca:)
        • Gość: ya:) Re: pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty IP: *.wrzos.wroc.pl 04.02.04, 14:57
          psycholog powinien zawrzec z toba kontrakt. zapytac czego oczekujesz,
          powiedziec co cie proponuje, jak pracuje..., umow sie na jakas liczbe spotkan,
          albo czas... to ma byc terapia a nie zwiazek na cale zycie. pamietaj tesh ze
          jezeli ci dana osoba nie bedzie pasowala to zawsze mozesz poszukac innego.
          100 - to stawka dla dobrych psychologow...
          :)
    • Gość: Mrs. Norris Re: pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty IP: *.client.comcast.net 04.02.04, 17:23
      Nie martw sie. Pierwsza wizyta jest straszna bo nie wiesz czego sie
      spodziewac. Ale wierz mi, ze warto. Zazwyczaj psycholog pyta czego od niej
      potrzebujesz, ale nie przejmuj sie jak nie potrafisz tego sformulowac.Dlugosc
      terapii zalezy w zasadzie od Ciebie. Czesc osob potrzebuje roku lub nawet
      kilku lat, sa tez tacy ktorym wystarcza kilka wizyt. Pamietaj, zeby nie
      zniechecic sie po pierwszej wizycie:)
      Powodzenia
    • Gość: amika Re: pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 05.02.04, 10:21
      Dziękuje za Wasze spostrzeżenia.
      Wizytę mam w poniedziałek. Napiszę jakie są moje wrażenia
      Pozdrawiam
      • alfika Re: pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty 05.02.04, 11:28
        odezwij się koniecznie :)
        i powodzenia!
    • Gość: amika Po wizycie IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 10.02.04, 08:40
      Jak obiecałam opisuję swoją pierwszą wizytę u psychoterpeuty.
      Od razu poczułam sympatię pani psycholog, nie wiem czy to wyuczone w tym
      zawodzie czy rzeczywiście " przypadłyśmy sobie "
      Pani chwilę pogadała, spytała w czym problem itd. stwierdziła, że jestem typem
      romantyka i że tacy ludzie są nadwrażliwi emocjonalnie i "kręcą sobie filmy w
      mózgu" Powiedziała, że nie mam się przejmować rodzicami bo pożyją jeszcze 25
      lat i musiałabym przez ten cały czas się denerwować. A sobą tym bardziej, bo
      wyglądam jak okaz zdrowia, uśmiechnięta twarz i błyszczące oczy - tak nie
      wygląda człowiek chory.
      i potem - szok położyła mnie w fotelu do masażu, na uszy dostałam słuchawki z
      jakimś brzęczeniem - miłym ale to nie była muzyka a na oczy okulary z lampkami.
      To miało mi uporządkować fale czy coś tam w mózgu. Odstresować.
      Było całkiem przyjemnie.
      A na koniec był seans typu ręka robi sie ciężka itd ...
      Ogólnie wrażenia bardzo miłe i pozytywne ale czy to pomaga
      zobaczymy
      Może ktoś z Was miał takie doświadczenia? Proszę o opinie
      Pozdrawiam
      • asiek25 Re: Po wizycie 10.02.04, 10:44
        Cześć Amiko!
        Z uwagą przeczytałam Twój wątek i się chtnie w tym temacie dopiszę.
        Kilka tygodni temu też byłam pierwszy raz u psychoterapeuty. Powód? Bardzo ich
        wiele... Ale jakoś nie wyszłam stamtąd zachwycona.
        Pani psycholog rozmawiała ze mną godzinę. Mogę powiedzieć, że rozmowa była
        jakaś taka nieskładna, strasznie chaotyczna i nieuporządkowana. Skakałam z
        tematu na temat i nawet nie potrafiłam sprecyzować o co mi chodzi. Na pytanie
        czego oczekuję po terapii odpowiedziałam: nie wiem. Ona w zasadzie za dużo nie
        mówiła, tylko pytała. Ale parę rzeczy mi powiedziała, m.in. że mój związek z
        moim facetem jest na zasadzie "rodzic-dziecko" i dlatego nie potrafimy się
        porozumieć. Generalnie odniosłam wrażenie, że jej stosunek do mnie jest lekko
        szyderczo-olewczy. Nie spodobała mi się. Nie było żadnych kozetek ani muzyczki,
        tylko zwykła rozmowa. Chyba się zraziłam, bo więcej u niej nie byłam. Tym
        bardziej, że powiedziała iż muszę się zastanowić czego oczekuję po terapii,
        sprecyzować o co mi chodzi. A ja nie wiem. Może powinnam poszukać kogoś innego?
        • Gość: amika Re: Po wizycie IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 10.02.04, 12:49
          Witaj Asiek,
          To rzeczywiście masz zupełnie inne wrażenia.
          Ja tak miałam po wizycie u "państwowego" psychiatry - nie pomogła mi tylko
          przepisała leki a od początku się zarzekałam, że nie chcę leków. Było mi po
          nich niedobrze,miałam zawroty głowy itd na następnej wizycie pani zmieniła leki
          i powiedziała, że bez nich nie da mi skierowania do psychologa bo jest ze mną
          bardzo żle. Bzdura.
          Dzisiaj czuję się naprawdę dobrze chociaż niby nic się nie zmieniło.
          Podczas wczorajszej wizyty od razu powiedziałam, że nie wiem o co mi naprawdę
          chodzi i pani to przyjęła. Powiedziała, że mam chaos w głowie - co już sama
          wcześniej odkryłam i że trzeba to uporządkować. Jak mnie podłączyła do tych
          dziwacznych urządzeń to powiedziałam, że inaczej sobie to wyobrażałam- że
          będziemy rozmawiać ona na to odpowiedziała, że przecież możemy rozmawiać i
          pytała o różne miłe rzeczy właściwie nic konkretnego, ale po chwili zrobiło mi
          sie miło i sama przestałam gadać.
          Teraz sobie myślę, ze o pewnych rzeczach nie ma sensu w kółko rozmawiać,
          drążyć. Lepiej sie na chwilke wyłączyć. Może o to chodziło?
          Nie wiem gdzie mieszkasz, mogłabym Ci polecić tą panią.
          Pozdrawiam
          • Gość: zosia Re: Po wizycie IP: *.ip-pluggen.com 10.02.04, 17:04
            Amika, blagam Cie, nie myl lekarza-psychiatry z psychologiem, bo to dwa
            rozne wyksztalcenia!
            LEKARZ-PSYCHIATRA jest po to, zeby przepisac lekarstwa, a nie rozmawiac przez
            godzine! Ma 2-3 pacjentow na godzine, wiec na rozmowe (oprocz zapytania co
            Tobie dolega) nie ma czasu.
            • Gość: amika Re: Po wizycie IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 11.02.04, 08:25
              Zosiu masz rację tylko droga "służbowa" jest taka że idzie się do psychiatry
              bez skierowania i on daje skierowanie do psychologa. ( przynajmniej 2 lata temu
              tak było) Właśnie psychiatra odmówił mi wypisania skierowania do psychologa
              bo..jak już wcześniej pisałam bez tabletek się nie obejdzie.
              Nie wiem ,może miała racje ale ja też mam prawo spróbować bez tabletek.
      • kvinna Re: Po wizycie 10.02.04, 13:15
        Mogę się mylić, ale opis wizyty kojarzy mi się z Sita - Learning...
        Czy ta pani ma w swoim repertuarze także hipnozę?

        Czyimś innym jest psychoterapia, czym innym nauka treningu relaksacyjnego,
        jakkolwiek może być elementem terapii...

        tak sobie gadam :)

        czekam na ciąg dalszy,
        pozdrawiam
        • Gość: amika Re: Po wizycie IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 10.02.04, 14:08
          Też mi się tak skojarzyło.:-) Nie wiem czy pani zajmuje się hipnozą, troszkę
          rozmawiałyśmy - tak z 20 minut. A może nie potrafię się relaksować stąd taka
          terapia?
          Pani zaproponowała jeszcze 2 wizyty. Powiedziała, że po pierwszej już widzi, że
          to w zupełności wystarczy. Postanowiłam pójść.
          Pozdrawiam
          • kvinna szybka ta terapia 10.02.04, 14:27
            hiper-ultra...

            ufasz tej pani?
            czy ona ma jakieś certyfikaty?

            pachnie hochsztaplerem (nie wiem, jak się to pisze...)

            uważaj, ok?
            • Gość: zosia do kvinna Re: szybka ta terapia IP: *.ip-pluggen.com 10.02.04, 17:16
              A o ktora pania sie pytasz? Bo juz bylo kilka psychoteraupetek!
              Ta ktora zrobila cwiczenia na odprezenie (ciezkie rece) byla przeciez ok.

              Ja bylam kiedys na rozmowie z kuratorka, mialam od dlugiego czasu bardzo silne
              bole ciala, ktorych przyczyn nikt nie mogl znalezc.
              Kuratorka pytala sie o moja sytuacje rodzinna, o moje dziecinstwo, o stosunki
              w pracy, czy mam przyjaciol, czy mam klopoty finansowe.
              Potem dostalam skierowanie na rehabilitacje, ktora polegala na uczeniu
              sie "byc ciezkim" w pozycji lezacej. To bylo bardzo trudne dla mnie, bylam
              napieta jak drut! Stad braly sie moje bole. Kiedy poczulam sie lepiej, co
              zajelo mi caly rok, pojechalam prywatnie na miesiac do domu zdrowotno-
              wypoczynkowego (tak sie dzis ladnie nazywa dawne sanatorium) i tam mialam rozne
              zabiegi ktore na koniec sprawily ze wyjechalam stamtad niemal zupelnie zdrowa!
              • Gość: amika Do Zosi IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 11.02.04, 08:32
                > A o ktora pania sie pytasz? Bo juz bylo kilka psychoteraupetek!

                Zosiu, nie kilka - tylko jedna:-) i to psychiatra.
                Pozdrawiam
            • Gość: amika Re: szybka ta terapia IP: *.cirrus.com.pl / *.cirrus.com.pl 11.02.04, 08:22
              Czy ufam to nie wiem tak do końca. Ta sytuacja była dla mnie nowa i wiadomo, że
              się obawiałam. Ta pani jest znana w moim mieście . Znam 2 osoby w różnym wieku,
              którym pomogła. Wiem też że pracuje w sądzie.
              A czy terapia szybka to się okaże.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka