Dodaj do ulubionych

złe zauroczenie :((( czy to choroba?

16.01.10, 15:42
witajcie!!! mam pewien jak dla mnie dość poważny problem, z którym w ogóle
sobie nie radzę :((( otóż wpadłam w jakieś dziwne, toksyczne zauroczenie.
pracuję w pewnej dużej korporacji w stolicy od 3 lat, w miarę dobra praca,
stała, dobre zarobki. od pierwszego dnia moją uwagę przykuł jeden z kolegów
sporo starszy ode mnie, kawaler, pod 40, ale w jakimś związku ze sporo starszą
od siebie kobietą. lubiłam z nim rozmawiać, żartować, zauroczyłam się. on
zaczął sobie pozwalać z czasem na coraz więcej, jakieś niewinne dotknięcia, a
w końcu regularnie zaczął mnie obmacywać. z jednej strony czułam szaloną
przyjemność, jego dotyk sprawiał mi przyjemność, a z drugiej strony ogromne
wyrzuty sumienia, że porządna dziewczyna nie powinna zgadzać się na coś
takiego. do tej pory nie pozwalałam żadnemu facetowi na coś takiego. kłóciły
się we mnie skrajne emocje i w końcu nie wytrzymałam, przeprowadziłam z nim
rozmowę. on od razu zaczął się bronić i wycofywać, mówić, że mnie bardzo lubi,
podobam się, ale ma kobietę i nic z tego nie będzie, przepraszał, że mnie
skrzywdził i że to się nie powtórzy. później w domu ryczałam, zależało mi na
nim. przez jakiś czas dotrzymywał słowa, wręcz mnie unikał, po jakimś miesiącu
znowu. jak gdyby nigdy nic znowu. ja naprawdę nie wytrzymuję tego, ja ciągle
jestem w nim zakochana, nie chce mi to minąć, walczę z tym, na domiar złego
nie jestem w stanie zainteresować się nikim innym, odrzucam kolejnych
chłopaków, mam już 25 lat. tak mi się życie ułożyło, że nie byłam dotąd w
żadnym poważniejszym związku, jestem nawet dziewicą, chociaż pewnie mnie
wyśmiejecie. od pewnego czasu stara się o mnie pewien chłopak mój równolatek,
jest opiekuńczy, próbuje być czuły, ale oczywiście ja mu nie pozwalam na
nadmierne czułości, mówi, że nie chce być dłużej tylko moim przyjacielem, a ja
nie potrafię go docenić i nic do niego nie czuję. jest to chłopak w miarę
niebrzydki, i przede wszystkim bardzo ułożony i grzeczny. mimo to dla mnie
jest jakiś...odpychający. czuję dyskomfort nawet wtedy, kiedy tylko dotknie
mojej dłoni. co innego jak mnie dotknie facet z pracy. jakiś czas temu wpadł
za mną do pustego pomieszczenia, miałam sukienkę, zaczął gładzić mnie po
udach, biodrach, podziwiać, że mam niesamowicie jędrne ciało itp.
przeprowadziłam z nim drugą rozmowę, powiedział, że tym razem na pewno się
ograniczy, że więcej tak nie zrobi. i taki on właśnie jest, najpierw łazi koło
mnie, zaczepia, zagaduje, a potem unika jak ognia, wręcz jest oschły, a kiedy
ja staram się dojść do siebie i wyrzucić go z głowy, znowu nie daje mi
spokoju. najgorsze jest to, że jestem w nim zakochana i nie umiem tego
zwalczyć, mimo że wiem, że nic z tego nie będzie. z jednej strony chcę mieć z
nim kontakt, ale taki normalny, oparty na rozmowie, żartach, a widzę, że on
woli coś innego. a jak się sprzeciwiam na obmacywanie, to traktuje jak
powietrze. właściwie nigdy nie wiem, czego można się po nim spodziewać danego
dnia, a najgorsze jest to, że on strasznie mnie omotał i zdaje sobie z tego
sprawę. bywają momenty, że on aranżuje sytuacje, żebym znalazła się z nim sam
na sam w jakimś gabinecie, gdzie nikt nie wchodzi. do tej pory dotykał głównie
mnie, można właściwie nazwać, że pieścił, a od jakiegoś czas daje mi do
zrozumienia, żebym i ja pieściła jego. ja wiem, że może wam się wyda chore to
co piszę, ale to nie jest żadna prowokacja i potraktujcie mój problem
poważnie. nie chciałabym zwalniać się z pracy, ale co mam robić????? jak się
odkochać? jak nabrać wiary w siebie i pewności siebie, bo dodam, ze cierpię na
niską samoocenę, nie mam wiary w siebie i swoją atrakcyjność :( ta dziwna
relacja z nim w jakiś dziwny sposób mnie uzależniła, mam w sobie same
sprzeczne uczucia, emocje. przyłapuję się na tym, że z jednej strony chcę być
dotykana przez niego, chcę go dotykać, a z drugiej strony myślę, że to jest
chore, żeby w taki sposób i w ogóle... dodam, że jak wyżej napisałam moim
problemem jest niska samoocena, brak wiary w siebie. nie wiem czemu, ale
ciągle jestem z siebie niezadowolona, ciągle poprawiam coś w swoim wyglądzie,
ciągle staram się wyglądać szałowo, prowokacyjnie, a mimo wszystko ciągle
wydaje mi się, że nie jestem dość atrakcyjna. ciągle zastanawiam się też, co
tak naprawdę myśli o mnie ten facet, czy mu się podobam, czy może kpi ze mnie
i jaja sobie robi...ja wiem, że to chore, ale tak mam. ja bardzo bym chciała
ułożyć sobie życie, zakochać się w kimś normalnym, z wzajemnością i mieć w
przyszłości dzieci, rodzinę, ale wydaje mi się już nieraz, że w moim wieku już
chyba za późno na jakieś sensowne zmiany, ja już mam widocznie taki charakter
i jestem trochę zdziczała. w dodatku nie wierzę w to, że udałoby mi się
zakochać w kimś innym niż ten człowiek. on nie zasługuje na takie uczucie, ale
to silniejsze ode mnie. zastanawiam się, czy to, co mam, czy takie dziwne
zauroczenie to jakaś odmiana choroby psychicznej? niby z jednej strony zdaję
sobie sprawę, że to co robię, to co on robi, nie jest normalne. ale z drugiej
strony przeraża mnie moje krzywe spojrzenie na tą sytuację i to jak on potrafi
mnie "zaczarować". mam kilku znajomych, przyjaciół, którzy wiedzą o mojej
sytuacji, którym się zwierzałam, którzy maglowali ze mną wielokrotnie ten
temat i kazali zerwać tą chorą relację, przytakiwałam im, po czym robiłam to
samo. błagam, pomóżcie mi na to, niech ktoś mi coś powie, jak to widzi,
dlaczego tak się ze mną "porobiło" i czy to objaw jakiejś choroby, albo
zaburzenia???
Obserwuj wątek
    • s.p.7 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 16:49
      "a naprawdę nie wytrzymuję tego, ja ciągle
      jestem w nim zakochana, nie chce mi to minąć, walczę z tym"
      "najgorsze jest to, że jestem w nim zakochana i nie umiem tego
      zwalczyć"

      Dlaczego chcesz zwalczać miłsoc w sobie? To najpiękniejsze uczucie nadajace
      przeciez zyciu sens i wyznaczajace cele oraz pragnienia.


      "a jak się sprzeciwiam na obmacywanie, to traktuje jak
      powietrze"

      MA do tego prawo tak jak ty masz prawo do tego by nie dawać sie obmacywać.
      Zresztąto wyglada dość tanio.


      "do tej pory dotykał głównie
      mnie"

      ooo, hehe, jak ty sie sprzeciwiłąs to zainteroesował sie sąsiadkąze stanowiska
      obok? MOZe ta mu loda jeszcze robi?


      "daje mi do
      zrozumienia, żebym i ja pieściła jego"

      I co ty na to?


      "jak się
      odkochać?"

      Milosc bywa trudna ale dlaczego jej nie sprostać i nie zmienic czegos, zacznajc
      chociazby od spojrzenia na swiat.
      Odkochiwanie sie to wg mnie najbardziej destrukcyjna rzecz ktora człowiek moze
      sobie zrobić.


      "cierpię na
      niską samoocenę, nie mam wiary w siebie i swoją atrakcyjność :( ta dziwna
      relacja z nim w jakiś dziwny sposób mnie uzależniła"

      No to teraz wiemy dlaczego dajesz sie obmacywc i dlaczego ci sie to tak podoba,
      czujesz sie wteyd potrzeban i atrakcyjna.
      A nie sądzisz ze mogło by tak byc i bez tego, ze ktos mogl by w tobie dostrzec
      cos wiecej niz "jędrnosci"? 25 lat to nie tak zle. moze po prostu jestes niesmiała.
      Z tym poczuciem wartosci - ono powinno byc wenętrzne i nie powinno odbijac sie z
      zewnatrz. Popracuj troche nad swiadomoscią. Buduj pewnosc siebie.
      Byc moze był w twoi mzyciu ktos kto tą samooenęobnizał, nie powozl na to i
      czasem zaryzykuj.


      "staram się wyglądać szałowo, prowokacyjnie"

      A co ty. dajesz koncerty jak madonna? Ubierasz sie prowokacyjnie pozwalasz na
      obmacywanie to nie dziw sie ze on ak na ciebie patrzy.
      Jesli chesz odwzajemniania pozwol kumus poznac ciebie a nie prezentowac sie od
      strony seklsualnej tylko, no chyba za na swojej seksualnosci chesz budowac swoje
      zwiazki.
      Ale to nie doprowadzi cie najpweniej do tego czego pragnełas czyli rodzina itp


      "czy mu się podobam, czy może kpi ze mnie
      i jaja sobie robi...ja wiem, że to chore,"

      Amsz prawo sie upewnic co do jego intencji, czy pragnien. Chociaz on ci je pwoie
      lub nie reszyt niestety musisz sie domyslac


      "ja bardzo bym chciała
      ułożyć sobie życie, zakochać się w kimś normalnym, z wzajemnością"

      To co on "nie normalny" dla ciebie? To jak wygladał by ktos normalny? Chesz sie
      zakochac to poznawaj ludzi, choc na kuby, spotkania, postaraj sie być otwarta,
      jesl w ciagu dnia widzisz tylko jego... i kilu innych pryków to jaki ty masz
      "zetaw porownawczy"?
      Mysle ze jest wielu fanych mezczyn ktory mogli by cie pokochac


      "w dodatku nie wierzę w to, że udałoby mi się
      zakochać w kimś innym niż ten człowiek"

      Dlaczego? NAjierw próbuj potem mow.


      "on nie zasługuje na takie uczucie"

      Dlaczego? i Dlaczego ty zasługujesz na nie bardziej niz on w takim razie? Mysle
      ze kazdy zasługuje na miłsoc.


      "czy takie dziwne
      zauroczenie to jakaś odmiana choroby psychicznej?"

      \Chorobe psychicnza to moą wywolac działania majace na celu zduszenie w sobei
      czy likwidacje takich uczuc jak silna milosc, a nawet dosc zachowawczy tyl
      myslenia i dzialania itp.
      Milsoc zawsze jest dobra jesli rozumie sie uczucie i wie jak na nie reagoac.
      Potaraj si patrzec na to jak na szczscie drugiej osoby zachowujac oczywiscie
      swoje wartosci.
      • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 17:42
        ale on tak naprawdę wszystko o mnie wie, jaka jestem, poznał mnie, potrafił
        podejść tak, że wszystko mu o sobie "wyśpiewałam". jest dużo mojej winy, ale
        sądzę, że jednak wykorzystuje sytuację, zmanipulował mnie, jest sporo starszy i
        powinien zachowywać się jak prawdziwy mężczyzna...
        • s.p.7 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 19:13
          korrrba napisała:

          > ale on tak naprawdę wszystko o mnie wie, jaka jestem, poznał mnie, potrafił
          > podejść tak, że wszystko mu o sobie "wyśpiewałam". jest dużo mojej winy, ale
          > sądzę, że jednak wykorzystuje sytuację, zmanipulował mnie, jest sporo starszy i
          > powinien zachowywać się jak prawdziwy mężczyzna...

          to juz sa twoje decyzje... ejsli podejmuejsz jakies decyzje powinnas byc
          konsekwentna, kazde dzialanie przeciwko pozytywnym emocja konczy sie jednak zle.

          mow wtedy otwarcie ze nie potrafisz poradzic sobei z uczuciem a nie mow ze cie
          zmanipulwoal
          bo on zwyczajnie po prostu mogl sobie rozmawiac w pracy a ze widzial ze sie
          zaangazowalas przy tym, to oczywiscie mogl to wykorzystac, ale dlaczego miala
          bys dawac sie wykrozysywac?
          to zwykla naiwnosc
      • monikinha Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 18:13
        s.p.7 napisał:
        > Dlaczego chcesz zwalczać miłsoc w sobie? To najpiękniejsze uczucie nadajace
        > przeciez zyciu sens i wyznaczajace cele oraz pragnienia.

        Ty chyba żartujesz s.p.7???

        Przecież miłość w takiej sytuacji, to najbardziej wyniszczająca sprawa, jaka się
        tej dziewczynie może przytrafić...Facet stosuje jakieś perwersyjne gierki,
        napewno nie jest w stanie z siebie dać nic dobrego, bo nie jest do tego zdolny :/
        Więc z czego ona ma się cieszyć? Że będzie usychać, a on będzie z nią dalej
        pogrywał?

        Radzisz żeby ona dała się mu poznać??? Przecież ona już dała mu się poznać, a on
        to wykorzystał w ten sposób, że nią manipuluje :/

        Dziewczyno:
        1) zmiana pracy
        2) zmiana faceta

        Miłego wieczoru :)
        • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 18:31
          zmiana pracy? wyjście takie sobie, nie tak łatwo dzisiaj o dobrą pracę, nieraz
          myślę, że to chyba byłaby głupota zmieniać pracę przez jednego gościa...i w
          ogóle oznaka strasznej słabości. mnie nurtuje to, dlaczego on mi to robi? miałam
          z nim zawsze dobry kontakt, byliśmy wobec siebie uprzejmi, mili, a taki normalny
          sposób. a później się zaczęło...
          • monikinha Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 19:34
            Robi to bo jest wredny i kręci go władza jaka ma nad TObą. Niektórzy
            tak mają i specjalnie ćwiczą się jeszcze w sztukach manipulacji.
            Wiedzą, zże są puści jak wydmuszki i ze nie mają sobą nic do
            zaoferowania kobiecie, więc tak odbijają sobie swoje kompleksy.
            A oznaka słabości jest Twoje zabijanie e jakimś zboczku, nie zmiana
            pracy, która w tej sytuacji jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem.
          • monikinha Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 19:42
            No jasne, nie zmieniaj pracy, tylko dalej dawaj się obmacywać jakiemuś
            zboczkowi, który jest pusty i bezwartosciowy, jak tam wolisz.
        • s.p.7 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 19:05
          > Przecież miłość w takiej sytuacji, to najbardziej wyniszczająca sprawa, jaka si
          > ę
          > tej dziewczynie może przytrafić...Facet stosuje jakieś perwersyjne gierki,
          > napewno nie jest w stanie z siebie dać nic dobrego, bo nie jest do tego zdolny
          > :/
          > Więc z czego ona ma się cieszyć? Że będzie usychać, a on będzie z nią dalej
          > pogrywał?
          >
          > Radzisz żeby ona dała się mu poznać??? Przecież ona już dała mu się poznać, a o
          > n
          > to wykorzystał w ten sposób, że nią manipuluje :/
          >
          > Dziewczyno:
          > 1) zmiana pracy
          > 2) zmiana faceta
          >
          > Miłego wieczoru :)

          Miłosc jest wyniszczająca tylko wtedy kiedy ktoś zaczyna jej zaprzeczać, popada
          w chaos, lub nie rozumie czm jest miłosc, jak ja realziowac i jak z nia sobie
          radzic.
          BEz zrozumienia emocji kazda emocja staje sie zagrozeniem, od stachu poprzez
          radosc, i milosc.

          Dlatego tu trzeba troche madrosci,

          Milsoc zawiera m.in. szacunek, takze szacunek do samego siebie i mysle ze nad
          tym mozna troche popracować.

          Generalni sądze ze w zasadzie dało by sie to podciagnąc pod molestowanie
          seksualne ale skoro komus sie to podoba...
          Napewno ombacywanie w pracy wiele z miloscia wspolnego nie ma i raczej jest
          wykorzystywaniem

          Sztuka to kochac czysto w trudnyc hsytuacjach. czyli wg mnie pelen szacunek do
          siebie (jak mozna dac sie w okgole obmacwac przez jakiegos typa w pracy)
          Druga sprawa to egzekwowaie tej milsoci czyli bycie milym dla niego etc.
          Czy to sie musi konczyc na slubie i dzieciach?
          Niewiele milosci na tym sie konczy.

          Tu tez jet potrzebne troche asertwynosci,

          Dziewczyna wyraznie sobie nie radzi w kontaktach miedzyludzkich i to jest problem.
          Dlatego warto ustrzec sie przed naiwnoscią.

          Ale duszenie w sobie milosci niczego nei daja poza blokadą całkowitą miłosci.
          Wiec to zawse jest złe rowiązanie.
          Sztuak to nauczyc sie kochac czysto kogos jednoczesnie widziec co sie podoba a
          co sie nie podoba.
          No przeciez nikt nie musi sie godzic na jakies głupoty.

          Kochac czysto to nie znaczy chciec kogos dla siebie tylko dawac cos od siebie (
          i raczej unikal mym czegokolwiek w kontekscie seksualnym w tej znaomosci)



          Jesli dziewczyna mysli o tym by nabrac dystansu, to trzeba nad tym popracowac i
          ustalic jakies reguły,


          absiolutnie nie ma co zmieniac przez tak sytuację pracy

          a czy zmieniac obiekt westchnien? jak najbardziej...
          ale nie prrzez odrzucanie tylk ozmeinianie rodzaju kontaktu na bardziej
          oficjalny i taki ktory w pracy odpowiada takiemu ktory powinien byc w pracy

          a spotykac to sie mozecie po pracy. jesli nie doczekala sie jeszcze zaproszenia
          na kolacje to nie ma co liczyc na cos wiecej

          no i o oczwiscie trzeba wiezyc w milosc i poznawac lduzi, a nie ograniczyc sie
          do jakiegos idioty.
          Bo jak by kogos na zamknietej sypie zostaić to by zakochał sie i gorszych
          przypadkach.
          • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 19:15
            sp7 jesteś facetem, więc może odpowiesz mi ze swojej perspektywy, dlaczego
            właściwie on mi robi coś takiego? bo mi się wydaje, że skoro mnie krzywdzi, to
            musi mnie nienawidzić, a nie ma powodu. pogmatwane to dla mnie, ale prawdą jest,
            że nie radzę sobie w kontaktach międzyludzkich. może trochę przez rodziców,
            którzy trzymali mnie pod kloszem, ale mniejsza z tym. i w ogóle jak twoim
            zdaniem on może mnie postrzegać po tym wszystkim? ja się go pytałam wielokrotnie
            jak mnie postrzega, co o mnie myśli, ale ja nie wiem, czy on mi mówi szczerze
            • s.p.7 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 19:30
              wg mnie wyraznie twoje uccia i wiara w siebie jest zblokowana. To jest tak
              naprawde zródło całych problemów, bo nie ineresowała bysie jakims 40 letnim
              prykiem w pracy tylko miała bys juz naprawde fajnego, przytojnego, dowcipnego,
              szczerego i prawdziwego chłopaka/narzeczonego a nie była bys obmacywana przez
              kogos kto w zadzie jest jzu w zwiazku i na nowe relacje nie ma ochoty.
              Chyba ze na zasadzie dojsc płytkiej.

              Warto poznawac ludzi, zdobywać pewnosc siebie, zwyczjanie i normalnie
              kontaktowac sie i rozmowaic, jak jest to duza korporacja to i moze ludzi jest
              tam więcej
              dlaczego swiat mezczyzn ograniczac do tego typka?

              A jak na ciebie patrzy? trudno wyczuć, pewnie widzi miłą, zagubioną, niesmiałą
              dziewczynkę, która potrzebuje w zyciu milsoci, stabilizacji, bezpieczenstwa,
              akceptacji i "normanosci".
              Niemniej jego reklacje mogą nie przekraczać poziomu "kolerzanka" a uczucia nie
              wychodzą poza zakres "miła z jedrniejszym ciałem niz ta którą mam w domu"
              a tak moze o tobie nie msylec w zadnych powznych kategoriach. Z pewnoscią wasz
              kontakt przechodzacy na drogę erotyczna ci tego nie da.

              Wg mnie najlepiej by ci wyszlo poznawanie bardziej odpowiednich lduzi do tego
              czego w zyciu pragniesz i czego od niego oczekujesz,
              • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 20:25
                sp7 twoja uwaga o zablokowaniu mojej pewności i wiary w siebie jest jak
                najbardziej słuszna. tak jest i tak właśnie się czuję. to z kolei utrudnia mi
                nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi, to powoduje, że zamykam się w sobie
                i...koło zamknięte. zarzucasz mi, że niepotrzebnie się prowokacyjnie ubieram. to
                właśnie jest to, że ja nie mam wewnętrznej pewności, że całkiem fajna ze mnie
                laska i potwierdzenia odbieram z zewnątrz. dlatego zakładam dopasowane spodnie,
                krótkie spódnice (a że jestem szczupła, to mogę sobie pozwolić), zauważyłam, że
                panowie mnie obsypywali komplementami jak byłam tak ubrana i tak mi to zostało.
                potrzebowałam tych komplementów jak powietrza. tylko zauważyłam, że ja
                potrzebuję ich ciągle, bo jak dłuższy czas ich nie słyszę, to zaczynam uważać,
                że widocznie wcale nie jest ze mną tak dobrze. z moim wyglądem itp. ja wiem, że
                dla was może wydać się to żałosne, dziecinne, ale nic nie poradzę, że tak mam.
                dlatego zastanawiam się ciągle, czy fakt, że on mnie dotyka, oznacza, że jednak
                mu się podobam? czy może jednak nie podobam się, tylko jak napisała monika,
                kręci go jedynie to, że ma władzę nade mną? czy może robi to z jeszcze innych
                pobudek?
                • s.p.7 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 21:39
                  z tym zablokowaniem to chodzi glownie o to by sie odblokowac.
                  To jest sporo pracy nad sobąale jest to mozliwe.

                  To nie jest tak ze ja ci zarzucam ze chodzisz ubrana prookacyjnie bo dla mnie
                  mogla bys nago chodzić i tak bym ci tego nie wypominał bo po co?co mi do tego?
                  to twoje decyzje wybroy i styl, masz do tego pelne prawo.

                  Doskonalerozumeim na czym to polega. Chodzisz ubrna seksownie, to sie podoba bo
                  jestes łądn,a mezczyni są milsi czujesz sie pewniejsza siebie bardziej
                  dowartosciowana.
                  JEdnoczesnie sprawiala co to małą przyjemnosc i satysfakcję.

                  Ale do czego to prowadzi? jelsi swoj wylad chesz uzyc jako atut w kontaktach
                  międzyludzkich nic nie stoi na przeszkodzie abys to robiła.

                  Sam jednak pewnie troche zauwazasz ze jest to slepy zaułek i jako ze moze byc to
                  jakis atut nie znaczy ze bedziesz na tym w stanie budować trwałe relacje parte o
                  szacunek, troskę zaufanie, silne trwałe emocje pozytywne itd.
                  Łądna sukienka teog nie stworzy ale moze byc pierwszym krockiem w tym kierunku i
                  to dosc powierzchownym.

                  Wiec w sumie robi sie niebezpiecznie jesli to jedyna rzecz ktora oferujesz... bo
                  na czym to sie ma skonczyc? na cdoecnianiu walorów fizycznych? czlyli
                  obmacuywanie słowne, fizyczne lub myslowe?
                  płytko troche, teraz motywacja wychodzi zeby otworzyc sie na te kontakty oi
                  zbudować pewnosc siebie oparta na tym kim jestes wenetrznie i na swiadomosci o tym,
                  wiara w siebie takze czasmi przychodzi gdy tak naprawde zaczyna sie próbować i
                  wychodzi ze jest całkiem dobrze.

                  To ze on cie dotyka nei oznacza w zasadzie nic po za tym ze ma ochote ciebie
                  wymacac, niemniej mozesz mu sie fizycznie podobac, czemu nie... tylko na tej
                  bazie rodziny czy nawet przyjazni nie zbudujesz.
                  Wiesz ze mozesz mu zaoferowac wiecej, poakzac swoja osobowosc, itd, no bo do
                  czego to ma prowadzic?
                  szukasz znajomosci opartej o fizyczne porzadanie? to ejst dosc prosta sprawa.
                  ale czy twgo wlasnie szukasz i chcesz?

                  Co go kręci? mysle zeskoro spedzaci ze soba duzo czasu to natuarlna koleja
                  rzeczy i dobrym oibyczajem pracy ejst budowanie pozytywnych relacji. On pewnie
                  nie podchodzi do tego w takim stopniu jak ty, ty sie zakcohałas, on patrzy na
                  ciebie pewnie glownie przez ten przyzmat "fizycznych komplementow" jemu to
                  sprawia jaks tam przyjemnosc tobie tez sprawia, no wiec tak sobie ciebie macał...
                  ale co ma z tego wyjsc?
                  miłosc? raczej watpliwe by na tym dalo sie ja zbudować z jego strony.
                  WAtpie tez by kreciła go jego wladz nad toba... bo co miala by mu dawac. On nie
                  musi cie macac, ale ja kwszystk osie do tego sprowadza i mu na to pzowalalas tak
                  wlasnie to wygladało.
                  podejrzewam ze nie beirze cie zbytnio powaznie.
                  jesli by tak bylo zaprosił by cie na kolacje itp.
                  mozesz mu sie podobac fizycznie ale co chesz na tym zbudowac?

                  Dlaczego to robi czyli co robi? ze z toba rozmowaia ze cie obamcuje? po pierwsze
                  lubi po drugie czuje ze ma na to przyzwolenie, po trzecie zwyczajnie sie bawi.

                  CZego oczekiwałas? ze on powie I love You i zostan moją zoną?
                  podejrzewam ze on nie wie ze robi ci krzywde, zwyczjnie chce cos dac i sam ces
                  cos tam beirze ... n ozwyajny kontakt... mnie w zasadzie nic tu nie dziwi.
                  moze czsem twoje zachwoanie i postawy, ale masz do tego prawo.
    • jedenpro.cent najlepsze wyjście 16.01.10, 20:41
      Musisz szybko awansować i zostać jego szefową.
      Potem dasz mu wycisk.
    • dzokej-emeryt Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 20:44
      Mówi się "zadziałała chemia"? Zdajesz sobie z tego sprawę lecz nie możesz się
      uwolnić, możliwe że ten facet zachowuje się zgodnie z twoim wyobrażeniem
      idealnego mężczyzny?
      • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 21:33
        no nie wiem, ja raczej nigdy nie "marzyłam" o czymś takim i o takim mężczyźnie.
        wręcz odwrotnie, jestem wrażliwą romantyczką. ale w twojej wypowiedzi jedno
        zwróciło moją uwagę "zdajesz sobie z tego sprawę, ale nie możesz się od tego
        uwolnić..." dokładnie tak się czuję.
        • goldie1 a jak często odpychal cie czyli odtrącal? 16.01.10, 22:34
          moze to jakis typ psychopaty, ktory uwielbia takie gierki?
          przyciaga, mami, potem odpycha zrywa, bo wie, ze sie zaangazowalas?
          jakis typ sadysty?
          • goldie1 Re: a jak często odpychal cie czyli odtrącal? 16.01.10, 22:37
            to co napisalas" jak sprzeciwiam sie zeby mnie obmacywal to staje
            sie oslchy i traktuje jak powietrze" laska, to jest typ chorego
            faceta, drania, ktory wlasnie lubi miec wladze, nie znosi sprzeciwu.
            On cie zniszczy, wiej od niego, wymaż go z pamieci!!
            • monikinha Re: a jak często odpychal cie czyli odtrącal? 16.01.10, 22:45
              Dla mnie też to jest totalnie chore.

              Dziewczyna pisze, że chciała mieć normalną koleżeńską relację, a facet
              najwyraźniej nie jest do tego zdolny i jej kompletnie nie szanuje i wciąga w
              jakieś swoje perwersyjne gierki. Wcześniej zdobył jej zaufanie - bo wydawał się
              normalny.

              Może Ty tego nie widzisz, ale to JEST molestowanie.

              Co więcej - to jest po prostu zły człowiek, który lubi się bawić innymi ludźmi i
              będzie się bawił Tobą, dopóki Cię nie zniszczy. Wtedy znajdzie sobie nową
              zabaweczkę. Jego zachowanie jest dalekie od normalności, przykre ze tego sama
              nie widzisz.
              • goldie1 to psychopata, tylko nie wiem kiedy skonczy swoją 16.01.10, 22:54
                gre..
                jasne,ze się nia bawi, jego to kreci. Tego tlumaczyc nie tzreba.
                Wystarczy poczytac o psychopatach. Jedyne czego o nich nie wiem, to
                to, kiedy konczą swoją gre...wtedy kiedy zniszczą ofiare?
                autorka postu ma szanse to zakonczyc, ale on jej nie pozwoli,
                poki..no wlasnie..
                • monikinha Re: to psychopata, tylko nie wiem kiedy skonczy s 16.01.10, 23:02
                  Zakończy? Czemu on miałby to zakończyć? Przecież on nie czuje się w żaden sposób
                  za nią odpowiedzialny i za swoje czyny tym bardziej.
                  Dziewczyna za to ma spore szanse na dorobienie się chorób układu nerwowego,
                  szczególnie gdy pan psychopata pokaże swoje pazurki.
                  • korrrba Re: to psychopata, tylko nie wiem kiedy skonczy s 16.01.10, 23:36
                    to co piszecie nie napawa zbytnim optymizmem :((( naprawdę uważacie go aż za
                    psychopatę? co najlepsze on NAPRAWDĘ wydawał mi się fajnym facetem, jest ogólnie
                    lubiany i uważany za normalnego gościa, który potrafi wysłuchać i pomóc w
                    potrzebie, jest koleżeński. on ma w sobie sprzeczne cechy. ale wiem, że tylko ze
                    mną ma takie dziwne relacje. do tej pory wyglądało to właśnie tak, że był miły,
                    ujmujący, tak "uwodził" mnie, a po wszystkim totalnie unikał, tak jakby był
                    obrażony, nie odzywał się po kilka dni, w końcu nie wytrzymywałam i pytałam o co
                    chodzi, wtedy mówił, że wszystko ok, że jestem jakaś...nadwrażliwa. później już
                    sama nie wiedziałam, czy ja faktycznie jestem nadwrażliwa, czy jednak on robi ze
                    mnie debila. i tak jest do tej pory, w tej chwili mam taką wodę z mózgu, że
                    straciłam obiektywizm, nie umiem samodzielnie myśleć. to nie jest molestowanie,
                    bo jednak stało się za moją zgodą. ale naprawdę jeśli jest tak jak piszecie, to
                    ja nie wiem, dlaczego mi to zrobił, dlaczego mnie krzywdzi, za co??? wobec
                    innych kobiet jest zupełnie normalny
                    • monikinha Re: to psychopata, tylko nie wiem kiedy skonczy s 16.01.10, 23:56
                      No cóz, najwyraźniej się na nim nie poznalas zawczasu.
                      Co mają do tego inne kobiety, to ciebie koleś traktuje źle, a tobie się
                      włącza syndrom sztokholmski i masz wodę z mózgu.

                    • s.p.7 Re: to psychopata, tylko nie wiem kiedy skonczy s 17.01.10, 00:05
                      powiem to dosadnie mam nadzieje ze Cie nie uraze bo jestes wrazliwa.

                      Chodzi tutaj o realne ocenienie sytuacji bo tylko to moze dac ci jakifndament
                      pod działanie.

                      On ma Cie, w dupie, moze na poczatku mogłby cie szanpwać ale potem to sie
                      skonczyło za twoimi przyzwoleniami,
                      dostawałas tego co chialas i podobało ci sie to.

                      I tak tez sie obnosiłas do otoczenia, na poziomie fizycznych prowokacji, kręciło
                      cie jak ci sypali komplementy to kręciło cie jak cie klepał po tyłku.

                      NA tym opierałas swoje relacje z płca przeciwną. On widział czego ty chesz a ty
                      ze swojej strony to dawałs wiec wytowrzył sie jakis dziwaczny układ jakies
                      pseudo gry wstepnej... czułosci przez dotyk?

                      To ze ma cie gdzies nie oznacza ze jest psychopatą. Taki sposob myslenia wydaje
                      sie kuszacy bo zachowuje iluzorycznosc twojej doskonałosci, ale w takim układzie
                      więkrzosc mezczyn by sie tak zachowało no bo tego chiałas.

                      Sadziłas ze jak dasz sie obmacacto on si zakocha? wprost przeciwnie.

                      Jesli on jest psychopatą to wiekrzosc mezcyzn musiala bys uznac za psychopatę i
                      skonczysz jako stara panna i dziewica do konca zycia.
                      chyba ze wejdziesz na zła sciezkę i zamiast dowartosciwowywac sie przez
                      komplementy bedziesz sie dowartosciowywac przez niezobowiazujace kontakty
                      seksualne...
                      I do sie dzieje dosc czesto.

                      bo tak jest ąłtwo i wszystko jest takie namacalne (dosłownie i w przenosni)

                      chesz budowac prawdziwy kontakt z mezczyną - buduj go na intymnosci, dojrząłych
                      realcjach, otwartosci szczerosci, SZACUNKU, godnosci, przyjazni, cieplych
                      uczuciach, humorze i sedecznosci.

                      On ma cie gdzies i nigdy toba sie nie zainteresuje na powaznie.
                      Mozecie sie przespac ale to ie da ci tego czego oczekujesz (ja mniemam)

                      zacznij od pracy nad poczuciem wlasnej wartosci, swiadmosci, otwieraniem sie a
                      ludzi, nad emocjami

                      tak lekko przeszliszmy koło twoich rodzicw ale jak by to rozgrzbac to ze 70%
                      twoich blokad emcojonalnych pewnie tam sie ukuło.

                      Mezczyna powinien pokochac scei tak jaka jestes za to ze jestes i tyle. To ze ci
                      zuci komplement lub chwci za tylek o niczym nie siwadczy.
                      On moglby cie zdominowac i przejac nad toba kontrole ale nie widac ze mu nawet
                      na tym zalerzy.

                      To jest naprawde smieszna syuacja i dziwna zarazem z nutkąnaprawde przeraznia...
                      bo co on przychodzi do ciebie i zaczyna cie obmacywac a ty czujesz pryzjemnosc i
                      wyobrazasz sobie ze cie kocha?...
                      ludzie. To jest chore.

                      On ci nei chce wykrozystac ale ty wrecz tego chcesz. Bo nei widzisz inne go wyjscia.

                      wchodzisz do labiryntu z ktorego nie chesz wyjsc tak naprawde.

                      Zmienisz prace , stanowisko i wszedzie bedzie tak samo.

                      jesli chesz jakosci w zyciu to trzeba nad nim troche popracowac.
                      podejrzewam ze rodzice kilkanasice dobrych lat pracowali na to w jakim stanie
                      jestes wiec warto zmienic nastawienie i podejscie do pewnych spraw.

                      ale to ejst optymistyczne przesłanie - bo od tego zaczyna sie droga ku lepszej
                      przyszlosci.

                      Jemu zdecdowanie powiedz nie na te wszystko jego zachowania. Postaw wyrazna
                      granice. i nie licz na to ze on do ciebie czuje to co ty bys chiala zeby czul.
                      Zamiast tego zacznij budowac relacje poza pracąlub zwyczajnie z innym mezczynami.
    • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 16.01.10, 23:47
      jednocześnie cały czas powtarzał, że nie chce mnie skrzywdzić, nie chce zranić,
      ale nie wiem, czy mówił tak, bo faktycznie tak myśli, nie chce, czy to też był
      element jego gry? nie ukrywał też, że jest z kimś związany. prawda jest taka, że
      nie obiecywał mi złotych gór i gruszki na wierzbie, moja wina w tej całej
      sytuacji jest jednak duża, ale mimo to, czuję się trochę wykorzystywana :(
      • gadagad Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 17.01.10, 00:09
        Gdzie robią takie blondynki? Też chcę jedną.
    • mskaiq Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 17.01.10, 02:57
      Milosc to uczucie szczescia, radosci, wzajemnej adoracji. Czy
      czujesz sie szczesliwa bedac z nim, czy kontakt przynosi radosc,
      dobre samopoczucie ?
      Czujesz sie zle kiedy Cie dotyka bo wiesz ze to nie jest to, ze
      wszystko co moze zaoferowac to seks i to tani, gdzies po kryjomu, na
      chybcika, w toalecie.
      Jak bys sie czula po takim czyms ? Co staloby sie z Twoja niska
      samoocena ?
      Nie kazde zauroczenie jest miloscia, nie moze ona byc od samego
      poczatku przeciwko Tobie, Twojemu poczuciu wartsci i szacunku do
      siebie.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • aneczka_884 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 17.01.10, 11:57
      wiecie co, wieszacie psy na tym mężczyźnie, jaki to on nie jest podły,
      manipulant, pada nawet słowo psychopata, wykorzystuje biedną dziewczynę,
      użalacie się nad losem pokrzywdzonej korrrby. tymczasem prawda jest taka, że on
      jest tylko facetem i podejrzewam, że on zapewne wcale tego wszystkiego nie
      planował. duża większość facetów postąpiłaby dokładnie tak jak on widząc maślane
      oczy u bardzo naiwnej jeszcze sporo młodszej dziewczyny. uważam, że ona sama się
      do niego kleiła, a teraz go oczernia na forum... nie masz żadnej klasy korrrba.
      sama piszesz, że gość niczego ci nie obiecywał, nie mamił. ty to wiedziałaś i on
      po prostu najzwyczajniej w świecie korzysta...z twojej bezdennej głupoty. i 90 %
      facetów tak by zrobiło. autorko wątku absolutnie nie jest mi ciebie żal!!! masz
      to, na co sobie zasłużyłaś, na co sobie pozwoliłaś. i moja rada jest taka, żebyś
      wreszcie ogarnęła swoje życie i siebie do kupy, może dosyć ostro po tobie
      pojechałam, ale wydaje mi się z drugiej strony, że chyba jednak nie do końca
      głupia z ciebie dziewczyna skoro zdajesz sobie z tego wszystkiego sprawę, bo z
      tego, co czytam, to widzę, że doskonale wiesz, co się kręci. widzisz, że ta
      sytuacja jest upokarzająca dla ciebie, piszesz o tym, wychodzi na to,że ty sama
      się o to prosisz, sama robisz z siebie idiotkę, blondynkę (bez obrazy dla
      blondynek). nie mówiąc już o tym, że tak naprawdę straciłaś bardzo w oczach
      nawet tego faceta. głowę bym dała, że nie chciałby mieć takiej kandydatki na
      stałą partnerkę. o wiele więcej zyskasz w jego oczach (mam oczywiście na myśli
      szacunek, wartość, bo związku z tego na pewno nigdy już nie będzie) kiedy
      powiesz NIE takim gierkom. pozdrawiam cię i życzę udanych, przemyślanych wyborów
      • aneczka_884 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 17.01.10, 12:01
        dodam jeszcze, że jeśli Tobie odpowiada ta cała sytuacja i nie zerwiesz z tym,
        nadal będziesz się na to zgadzała to Twoja sprawa, Twój wybór i przyjmuj to ze
        wszystkimi konsekwencjami, ponieś za to odpowiedzialność i nie wypisuj później
        swojej historii na forum i nie szukaj rad i wsparcia
      • monikinha Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 17.01.10, 18:30
        Aneczko, on jest sporo starszy, w korporacji...Na 99% zależność służbowa albo on ma znaaaacznie więcej władzy od niej. Znalazł sobie ofiarę, to ją będzie dręczył. Dziewczyna chce tylko wiedzieć, czemu akurat ona.

        Ty napiszesz, że dlatego że jest głupia. I pewnie masz rację w tym sensie, że zaufała jakiemuś starszemu człowiekowi, który pewnie mógłby być jej ojcem i rozmawiała z nim szczerze. Pewnie myślała, że spotkała jakąś życzliwą duszę a tam po prostu siedział stary zblazowany zbok, który na codzień bzyka jakąś jeszcze starszą i pewnie bardziej zblazowaną zboczycę. Smutne.

        Tym bardziej smutne, że pewnie potrzebowała się wygadać, bo miała jakieś problemy. Czyli bardzo łatwy cel.

        Myślę, że po tych akcjach łatwiej jej napewno nie będzie, nie tylko w firmie, również w życiu zaufać innym ludziom. Ja bym nie mogła w każdym razie.
    • de-witch To nie jest milosc... 17.01.10, 12:47
      To seks.
      Czasami dobrze sobie ten fakt uzmyslowic.
      Kreci cie jego osoba, ale w koncu nie znasz, go od tej drugiej
      strony kuchennej.
      Kim jest ten facet?
      Napewno przecietnym facetem jakich wielu stapa po tym swiecie.
      Ma zwiazek, staly, wygodny, bezpieczny i podrywa mloda zupelnie nie
      doswiadczona dziewczyne, gdzie widzi wyraznie,ze ona w nim zakochana.
      Bawi go i kreci ta sytuacja, bo w koncu nic go nie kosztuje urwac
      sobie z toba romans.

      Natomiast ty jestes ciekawa w tym wszystkim. Pod reka
      masz 'bezpieczny' romans ale nie napuszcza az tyle adrenaliny.
      Taki zakazany owoc lepiej smakuje.
      Prawdopodbnie gdyby sytuacja sie odwrocila i facet okazal sie wolny
      i mozliwy do serio zwiazku, jego urok by zblakl.
      Dlaczego?
      Bo w tobie samej jest brak emocjonalnej i psychicznej dojrzalosci.
      jest jakies puste wacuum, ktore wypelniasz tego typu uczuciami, dosc
      uzalezniajcymi.
      Dalczego tak jest?
      Cos stalo sie w dziecinstwie, mlodosci co obnizylo twoje poczucie
      wartosci jako kobiety. Mozliwe ze masz problem np. matka, czy innymi
      kobietami, moze ojciec zanizal ci ten obraz ciebie samej.

      Gdzies jednak zgubilas po drodze kontrole nad uczuciami.
      I warto by bylo te kontrol odzyskac.

      Mysle ze warto, abys przeanalizowala swoje zycie tak do tylu wiele
      lat i co ci w tym zyciu namieszalo.
      A pozniej porozmawiaj z psychologiem.
      • korrrba Re: To nie jest milosc... 17.01.10, 16:49
        de witch coraz częściej myślę o wizycie u psychologa i chyba w końcu się
        zdecyduję, bo sama nie daję rady z tym zerwać. jest tak jak napisała aneczka, że
        z jednej strony ja zupełnie zdaję sobie sprawę jak destrukcyjnie na mnie wpływa
        ta cała sytuacja, ale z drugiej to mnie jakoś uzależniło, to faktycznie podnosi
        mi poziom adrenaliny i to bardzo, ale dotąd nie uważałam się za osobę, którą
        kręcą takie sytuacje, która lubi takie ryzyko. nową rzecz w sobie odkryłam. ale
        doszłam do wniosku, że moja samoocena niestety jeszcze bardziej się zaniżyła po
        tym wszystkim. czasami czuję się jak dosłownie dmuchana lala, po którą ktoś
        sięga jak go najdzie ochota. do tego mnie doprowadził :((( zastanawiam się co on
        czuje i czy jego tak samo jak mnie "uzależniła" ta sytuacja, czy mógłby z tego
        zrezygnować. de witch a ty jesteś psychologiem?
        • gadagad Re: To nie jest milosc... 17.01.10, 17:11
          Facet się od niczego nie uzależnił.Ma przyjemność z pomacania jędrnej laleczki,
          która mu na to głupio pozwala.W polskiej społeczności jest to bez ryzykowne, bo
          jakbyś się zaczęła na to skarżyć, to wszyscy zaczną akurat z ciebie rechotać.I
          ty będziesz zwiewać z podkulonym ogonem.
          • korrrba Re: To nie jest milosc... 17.01.10, 17:34
            dlatego ja się nie skarżyłam na to, bo wiem sama, że to nie jest żadne
            molestowanie. w dużej mierze sama jestem sobie winna. głupio mu na to pozwalam,
            ja się po prostu zakochałam...
            • gadagad Re: To nie jest milosc... 17.01.10, 17:56
              To jest molestowanie, ale w polskich warunkach jak się nie jest maksymalnie
              zdeterminowanym, to można zapomnieć.Masz małą dojrzałość seksualną, tak tylko
              sobie uświadom, że oczekujesz jakiegoś zachowania, które cię pozbawi poczucia
              winy, że tak się "dałaś".Sama dla siebie starasz się dostrzec w facetowi czegoś
              wspaniałego i jakiś wyższych drgań duszy, by się poczuć lepiej.Ni ma.Psycholog
              może się przyda, bo masz dość lat, a patrzysz na facetów jak 15-latka.
            • monikinha Re: To nie jest milosc... 17.01.10, 18:17
              To jest molestowanie, jak najbardziej, to robi znacznie od Ciebie starszy człowiek i ma nad Tobą sporą przewagę - z tego co piszesz napewno doświadczenia, nie wiem czy w grę wchodzi też relacja służbowa.

              Twoja reakcja jak dla mnie jest typową reakcją grzecznej dziewczynki na gwałt - nie jesteś w stanie przyjąć tego, wybielasz faceta, idealizujesz go. Mam wrażenie, że nie piszesz nam wszystkiego.
              Co jeszcze zrobił Ci ten pan? (pytam, chociaż i tak wiem, że tego nie napiszesz)
              • de-witch Re: To nie jest milosc... 17.01.10, 18:36
                Ona nie jest juz mala dziewczynka...
                • monikinha Re: To nie jest milosc... 17.01.10, 18:45
                  I dlatego ma automatycznie wiedzieć, jak się zachowywać przy molestowaniu? Tego nie uczą cię w szkole, z tego nie zdajesz matury! Kobiety są WDRAŻANE przez społeczeństwo, rodziców do bycia grzecznymi.
                  A potem nie umieją strzelić w pysk takiemu sku.wielowi, bo je....zatyka po prostu, Takie coś nie mieści się w głowie. To nie może być prawdą, ja napewno go lubię.
                  I błędne koło.
                  To mogłoby przerwać przyznanie się tego gościa, że zrobił źle i zakończenie tego gówna. Ale on tego nigdy nie zrobi, bo przecież tacy sk..wiele są zawsze ok i zawsze chronieni przez innych dupków.

                  I dlatego - tak, są dorosłe kobiety z reakcjami dziewczynek.
                  Przepraszające że żyją. A dalsza przemoc w żaden sposób im nie pomoże, tylko je pogrąży. Coś takiego, co przeżywa ta dziewczyna może się skończyć samobójstwem. Lub schizofrenią.
                  • s.p.7 Re: To nie jest milosc... 17.01.10, 18:51
                    jest roznica miedzy przestraszna molestowana dziewczyną z wielkiej korporacji
                    ktora nie ma odwagi i nie potrafi sie bronic

                    a miedzy kobietą ktora zwyczajnie nie wie czego che, pofdoba jej sie to, i sama
                    do tego dązy, jednoczesnie deklarujac wielką niedodwzajemnioną milsoc do tej osoby

                    dzdiewczyna wyraznie nie radzi sobiw w zyciu i nie wie co robic ze swoimi
                    uczuciami, potrzebuje kogos, zegarek bilogiczny jej tyka a ona wciaz nie
                    znalazla sobie porzadego mezczyny
                    wiec 40 letni pryczek, co ma choc odrobine poczucia humoru, otwartosci,
                    nonszalnacji wyglada dal niej jak ksiaze z bajki

                    problem jest tak ize wielu lduzi nie potrafi kochac w tzw "trudnch milsociach" a
                    to moz si wizac z kolejnymi BLOKADAMI czyniac z czlowieka inwalidę emocjonalnego
                    • monikinha do s.p.7 17.01.10, 19:48
                      Człowieku, co ty piszesz...
                      Facet wyglądał jak książe z bajki...?

                      Facet po prostu nie wyglądał na świnię, którą się okazał. Cała reszta to pochodne bardzo nieładnego zagrania tego godnego pożałowania zachowania zboczka i jego pseudofeudalnych fantazji. Czyli rozpieprzona psychika dziewczynki po sadystycznych gierkach psychopaty, które powinien odreagowywać u siebie w sypialni a nie na współpracownicach.

                      I cały jego problem, poza tym, ze jest kompletnie amoralną świnią (z czego by się pewnie ucieszył, bo dla takich typków gwałt to potwierdzenie męskości), to że żaden większy od niego samiec, symboliczny ojciec tej dziewczyny, porządnie nie obił mu mordy za takie zagrywki. Bo to chyba jedyne argumenty, które by do takiej kreatury trafiły.
                      • goldie1 zgadzam sie 17.01.10, 20:07
                        jest posycholem, chory , poronionym, ale to co robi , robi
                        swiadomie. On wie,ze ona cos do niego czuje,a mimo to jezeli nie
                        chce z nia byc postawilby sprawe jasno. I nigdy nie wrocil...a wraca
                        by znowu cos w niej rozbudzic, potem jakby nigdy nic odejsc. To
                        naprawde moze ją zniszczyc
                        Ale co jesli autorka postu odmowi mu gdy bedzie chcial znow wrocic?
                        To go rozlosci, moze ona sie go boi
                      • s.p.7 Re: do s.p.7 17.01.10, 20:29

                        > Człowieku, co ty piszesz...
                        > Facet wyglądał jak książe z bajki...?
                        >
                        > Facet po prostu nie wyglądał na świnię, którą się okazał. Cała reszta to pochod
                        > ne bardzo nieładnego zagrania tego godnego pożałowania zachowania zboczka i jeg
                        > o pseudofeudalnych fantazji. Czyli rozpieprzona psychika dziewczynki po sadysty
                        > cznych gierkach psychopaty, które powinien odreagowywać u siebie w sypialni a n
                        > ie na współpracownicach.
                        >
                        > I cały jego problem, poza tym, ze jest kompletnie amoralną świnią (z czego by s
                        > ię pewnie ucieszył, bo dla takich typków gwałt to potwierdzenie męskości), to ż
                        > e żaden większy od niego samiec, symboliczny ojciec tej dziewczyny, porządnie n
                        > ie obił mu mordy za takie zagrywki. Bo to chyba jedyne argumenty, które by do t
                        > akiej kreatury trafiły.

                        No to zakochała się w świni.
                        Bycie odrzuconym i obmacywanym z wlasna satysfakcja przez siwnie musi podnosic
                        poczucie wlasnej wartosci prawda?

                        No ok jest świnią, ale dlaczego ona zakochuje sie w świni?

                        Dlaczego sadzisz ze to sa "sadystyczne gierki"
                        jesli to błą tylko np milo, szczera, wesola i otwarta rozmowa.

                        Dziewczyna z taką interpretacja faktów 90% mezczyn uzna za chore psychopatyczne
                        sadystyczne swienie.

                        On podejrzewam byl po prostu mily, i lubiany, ona sie zakochała + jej
                        prowaokacyjny styj i jej potrzeby sprawily ze została rozegrana jakas niezdrowa
                        gierka w ktorej ona sama sie pogubila,

                        On nie mogl juz jej szanowac i w sumie traktowal tylko jako kolerzanke z pracy
                        ktora sama nei wie czego chce,

                        Po czasi pewnie zaczal wykorzystywac ale, zaprzestawal po jaj wyraznym NIE

                        wiec o czym my tu mowimy?

                        A wiec ta sadystyczna pschopatyczna swinia byc moe dala jej tyle towarzyskosci,
                        rozmow, humoru i ciepla której nigdy w zyciu od nikogo nei znaznala.

                        Jednoczenie bardzo pradopodobne ze nie spotka nikogo lepszego na swoje drodze
                        zycia od tej psychopatycznej sadystyczej swini, jednoczesnie mniej wiecej polowa
                        mezcyzn zachwala by si podobnie w podobnej sytuacji ( moze bez obmacywania ale
                        nie wiemy jak dalece zachodzily te prowakacje ze strony dziewczyny i jak bardzo
                        jaj sie podobaly)

                        Wiec co wszystkich mezcyzn uznac za zadystyczne psychopatyczne swinie tylk
                        odlatego ze daly jej to co chiala otrzymac prznajmniej w prau procentach?
                        taki tok msylenia prowadzi do absolutnej alienacji zycia,

                        moze zamiast imputowac zlo w innych lduziach starac sie ich zrozumiec, i naczuc
                        sie porzdnej relacji szacunku wobec siebie.

                        Bo z takim podejsciem to sie nie dziwie ze dochodzi do takich sytuacji.

                        Pozatmy okreslenie tego co robil ten facet nie bylo moze jakos szczegolnie
                        wyrafinowanie ale imputowanie mu sadyzmu, psycopatzymu i nazywanie swinia tylk
                        odaltego ze dziewcyzna nie radzi soebei ze swoim pczicuiem wlasnej wartosic, nie
                        potrafi budowac relaci i nie porafi si szanwoc jest wg mnie pwoaznym naduzyciem
                        i interpretacja dosc dziwną

                        jesli ktos nie jest przygotowany do zycia i nie roadzi sobie w nim to bedzie
                        napotykal takie osoby wlasnie,
                        jesli ta dziewyczna nie porpacuje nad soba to rzeczywiscie uzna wszystkich lduzi
                        (nie tylk omezczyn) za psychopatczne swinie i sadystowi w koncu rzeczywiscie
                        wyladuje w szpitalu psychiatrycznym

                        to droga izolacji czyli droga urojen i droga do nika, tak drogęjej proponujezz?

                        ja propunuje prace nad soba, nad mecojami, zrozumienei czym jest milosci jak
                        buduje sie relacji w intymnosci, szacunku, zauaniu, na bazie przyjazni a nie
                        fizcznych impulsow

                        A spytaj tej dzieczyny co ona o nim sadzi? ona jest w nim zakochana.
                        A ojeciec tej dziewcyzny pewnie ma ja gdzies, gdby tak nie bylo juz dawno
                        widzial jak ma sie zahcowac i kazdy mezcyzna przy pierwszej erotcznej zaczepce
                        dostal by od niej w pysk, jednak zauwarz ze ona ubierala sie prowokacyjnie i
                        lbila komplmenty i pzowalala sobei na to dotykanie

                        wiec kogo tu jest wina? nie robila tego ze stachu tlko z wlasnych zaburzn
                        poczucia wlasnej wartosci, i tego jak buduje sie relacje.
                        • monikinha Re: do s.p.7 17.01.10, 21:32
                          S.p.7, w Twoim rozumowaniu jest sporo myślenia magicznego, które jest dość
                          infantylne. Przykład - jeśli dziewczyna wyrobi sobie poczucie własnej wartości,
                          to automatycznie zacznie spotykać innych ludzi w życiu :D No to mnie rozbawiłeś
                          - czy może zarabiasz na sprzedawaniu ludziom teorii typu: jak zmienisz swoje
                          nastawienie do bogactwa, to pieniądze zaczną do Ciebie płynąć drzwiami i oknami???

                          A co do faceta - tak, masz racje, pewnie był to najlepszy i najciekawszy
                          osobnik, jakiego spotkała w swoim życiu i jakiego już nigdy więcej na swej
                          drodze nie spotka. Ciekawe, ze ten osobnik również ja wciągnął w jakieś swoje
                          przedziwne rozumienie kontaktów seksualnych. I ciekawe, ze widzisz inicjatorkę w
                          osobie dziewczyny :D
                          tym bardziej, ze ona wyraźnie pisze, ze wolała ich relacje bez podtekstów i ze
                          to on wyjechał z obmacywaniem po katach.

                          • s.p.7 Re: do s.p.7 18.01.10, 10:32
                            Myslenia magicznego :)
                            no bylem posądzany juz o takie rzeczy :0

                            Poczuciw lasnej wartosci nie prowadzi bezposrednio do napotyaknia na lepszych
                            ludzi w jej zyciu ale prowadzi do budowania lepszych relacji.

                            Bo to ze jej relacje sie nie ukłądaja nie znaczy z ludzie z ktorymi jej sie nie
                            uklada są zli.

                            bo takie uznawanie... ze wszystko co zle w zyciu bierze sie od tego ze inni są
                            zli, to nic innego jak urojenia odnoszenia wg mnie.

                            Zwruc zatem uwagę. Gdyby do tej pracy przyszla, pewna siebie, ubrana nie
                            prowaokacykjnie ale schludnie i stanowczo (powiedzy jakas dystngowana garsonka)
                            odpowiednio do stanowiska i atmosfery firmy.
                            Wie jak budowac kontkty miedzy ludzmi, wie co jest jej mocna stroną czego szuka
                            w zyciu, czego w nim chce.

                            Normalnie i milo rozmawia z tym panem, nie pzowiala na jakiekolwiek zaczepki
                            slowne o charakterze erotycznym, nie mowic juz o jakim dotykaniu.
                            Mezczyna nabiera szcunku itraktuje ja powanie.
                            Dostrzega jej wnetrze i jej urok. Zaczynaja sie sobie podobac, rozumiec sie,
                            dobrze im sie pracuje. Po jakims czasie wylania sie dobra relacja. Budowana na
                            radosci, pozywtywnych emocjach, szacunku, zaufaniu.

                            Ten sam mezczyzna (psychopatyczna i sadystyczna swinia wg Ciebie)zaprasza jąna
                            kolacje, byli milo i fajnie, znajomosc zaczyna wchodzic na wyzszy poziom,

                            Po jakims czasie moga poczc cos do siebie a 40 letni mezcyzna zrezygnuje z tej
                            starej baby ktora trzyma w domu i zwiarze sie z mloda, wasol,a optymistyzna
                            uroczą dziewczyna.

                            Scenariusz calkiem prawdopodobny.

                            I w tym momencie ten sam osobnik ktorego okreslalas mianem psychopatycznej i
                            sadystycznej swini, zamineia sie w milego, uroczego, mezczyne ktory chce swoim
                            szczesciem obdarowac jeszcze kogos w zyciu.

                            Ich relacja sie rozwija i zycja calkiem szczesliwe razem, po pewnym czasie maja
                            2 dzieci, narty, spacery, i wesole zycie rodzinne.

                            To psychopata zmienial sie w uroczego mezczyne? czy moze dziewczyna nauczycla
                            sie pewnosci siebie i tego jak buduje sie kntakty miedzyludzkie?

                            Brak pocuciza wlasnej wartosci wypacza wlasnie takie kontakty i moze doprowadzic
                            je do takich sytuacji jakich moglismy tutaj posluchac.
                            I to eni tem mezczyan jest zly tylko relacje byl zle i to jest spora roznica,

                            Czy on ją wciągnął? Czy zwycajnie relacje ewoluowaly w jakims konkretnym
                            kierunku który ostatecznie trzeba uznac za jaki dosc niezdrowy? ale jam mozna
                            mowic tutaj o jakims wciaganiu kiedy on tego zaprzestawal po jej wyranym NIE.
                            On nie wyjechal z zadnym obmacywaniem po klatkach. PRzeciez jak sama widzialas
                            to narastalo stopniowo bardzo dlugo i jej sie to podobalo, a ze sie po czasie
                            zorientowala ze tak go nie zdobedzie... to juz wynik podejscia i ewolucji
                            zachowania od: chce slyszec ze jestem atrakcyjna i sie podobam i poczuc to, do
                            sytuacji obmawycania
                            to wszystko jest tu dosc jasne i logiczne.

                            To relacje, dlaczego za niemiejetnosc budowania relacji demonizowac ludzi ktorzy
                            sa jej uczestnikami
                            • clarissa3 Re: do s.p.7 18.01.10, 14:18
                              wszystko sie zgadza poza tym ze chyba pytania autorki nie
                              zrozumiales. Ona pyta co ja pcha do takiego postepowania a nie
                              innego. Z innymi sobie uklada te relacje ok a z tym jej nie wychodzi.

                              Moim zdaniem ma trudnosci z rozpoznaniem gdzie sa granice ktorych
                              powinna bronic. Bo ktos je stale lamal i wmawial ze to ok? Ze to z
                              milosci do niej?
                              • gadagad Re: do s.p.7 18.01.10, 15:00
                                Nie.Autorka chce wiedzieć, czy z tego zachowania coś dla niej dobrego
                                wynika.Może jednak to jest coś, czym da się pokierować tak - by go zdobyła dla
                                siebie.Nie może się od tej "miłości" uwolnić, bo podsyca ją, jej, nadzieja.
                                • kalllka Re: i do 18.01.10, 16:07
                                  Tak. Autorka musi wiedziec ze
                                  wprowadzenie korby wprost w ramiona blackharakteru nada nareszcie charakteru tej lzawej opowiesci. w ktorej sie kobita rozpija sie i rozpasa tak korpusracyjnie jak bez jego delicti..a to jest dopiero chore, normalnie.
                                  i
                                  mnie tez! nie podobalo sie zakonczenie Lejdis, takie jakies,rzyciowe.
                                  • korrrba Re: do sp 7 18.01.10, 17:46
                                    od razu chciałam zaznaczyć, że nie byłam inicjatorką tych kontaktów! nawet przez
                                    myśl mi nie przeszło, że tak w ogóle będzie. staram się teraz być sprawiedliwa,
                                    nie zrzucam całej winy na niego, bo wiem, że ja też jestem winna, ale
                                    inicjatorem tych kontaktów był on, rozpalił mnie
                                    • korrrba Re: do sp 7 18.01.10, 18:13
                                      i jeszcze dzięki za fajną przyszłość jaką mi już przewidziałeś, że zostanę na
                                      pewno do końca życia starą panną. skąd ty to możesz wiedzieć???
                                      • korrrba Re: do sp 7 18.01.10, 18:44
                                        a teraz pytanie dnia: czy uważacie, że po tym wszystkim jest możliwe odbudowanie
                                        normalnych kontaktów (już nie mam na myśli związku, tylko przyjazne kontakty w
                                        pracy) oraz szacunku z jego strony?
                                        • goldie1 ale po co ci to? 18.01.10, 22:43
                                          on jest porypany, po co ci jego szacunek?olej gada
                        • mona.blue Re: do s.p.7 12.09.10, 19:14
                          s.p.7 napisał:


                          No to zakochała się w świni.

                          Ja bym powiedziała, że w kimś, kto nie uznaje podstawowych wartości w zakresie moralności seksualnej.

                          > Bycie odrzuconym i obmacywanym z wlasna satysfakcja przez siwnie musi podnosic
                          > poczucie wlasnej wartosci prawda?

                          Już ci tu ktoś napisał, że obniża.
                          >
                          > No ok jest świnią, ale dlaczego ona zakochuje sie w świni?
                          >
                          takie ma wzorce z dzieciństwa, że kręcą ja "źli" faceci, a nie ci "porządni"

                          > Dlaczego sadzisz ze to sa "sadystyczne gierki" jesli to błą tylko np milo, szczera, wesola i otwarta rozmowa.
                          >
                          Pomijasz chyba jeden istotny szczegół - nie lubię tego słowa, ale skoro tu padło, to go używam - obmacywanie

                          > On podejrzewam byl po prostu mily, i lubiany, ona sie zakochała + jej
                          > prowaokacyjny styj i jej potrzeby sprawily ze została rozegrana jakas niezdrowa
                          > gierka w ktorej ona sama sie pogubila,

                          > Po czasi pewnie zaczal wykorzystywac ale, zaprzestawal po jaj wyraznym NIE
                          >
                          > wiec o czym my tu mowimy?

                          o pewnych zasadach moralnych, ale rozumiem, że nie są one dla ciebie ważne
                          nie wykorzystuje się seksualnie kobiet, nawet jeśli jak uważasz "same się o to proszą"

                          Rozumiem, że można pójść do łóżka z kimś kogo się kocha, choć nie przeczę, że z innych powodów też można chodzić, niestety.

                          Ale jak dla mnie, na obecnym etapie takie współżycie bez miłości, dla rozładowania instynków, jest głęboko niemoralne.


                          >
                        • mona.blue Re: do s.p.7 12.09.10, 19:30
                          s.p.7 napisał:
                          >
                          > A wiec ta sadystyczna pschopatyczna swinia byc moe dala jej tyle towarzyskosci,
                          > rozmow, humoru i ciepla której nigdy w zyciu od nikogo nei znaznala.

                          dlatego mówią ci o "gierce" - z jednej strony dajesz jej ciepło, jakaś nadzieję, a zdrugiej strony wykorzystujesz
                          >

                          > Wiec co wszystkich mezcyzn uznac za zadystyczne psychopatyczne swinie tylk
                          > odlatego ze daly jej to co chiala otrzymac prznajmniej w prau procentach?
                          > taki tok msylenia prowadzi do absolutnej alienacji zycia,

                          "sama sie prosiła", więc ja nie ponoszę winy? a gdzie odpowiedzialność?

                          > Pozatmy okreslenie tego co robil ten facet nie bylo moze jakos szczegolnie
                          > wyrafinowanie
                          >
                          ja nazwłabym jednak to wyrafinowaniem
                          >
                          > jesli ktos nie jest przygotowany do zycia i nie roadzi sobie w nim to bedzie
                          > napotykal takie osoby wlasnie,

                          to nie znaczy, że takie osoby powinny ją wykorzystywać

                          > jesli ta dziewyczna nie porpacuje nad soba to rzeczywiscie uzna wszystkich lduz
                          > i (nie tylk omezczyn) za psychopatczne swinie i sadystowi w koncu rzeczywiscie
                          > wyladuje w szpitalu psychiatrycznym
                          >
                          dodaj jeszcze, że jeżeli nie zostanie być wykorzystywana to też tam może wylądować

                          zgadzam się, powinna popracować nad swoim poczuciem wartości, nad układaniem sobie zdrowych, uczciwych relacji z ludźmi ale tez bronić się przed wykorzystaniem, chyba, że to nie jest wykorzystanie, tylko jej świadoma prowokacja i dostaje to co chce, to już inna bajka

                          >
                          > ja propunuje prace nad soba, nad mecojami, zrozumienei czym jest milosci jak
                          > buduje sie relacji w intymnosci, szacunku, zauaniu, na bazie przyjazni a nie
                          > fizcznych impulsow
                          >
                          > A spytaj tej dzieczyny co ona o nim sadzi? ona jest w nim zakochana.
                          > A ojeciec tej dziewcyzny pewnie ma ja gdzies, gdby tak nie bylo juz dawno
                          > widzial jak ma sie zahcowac i kazdy mezcyzna przy pierwszej erotcznej zaczepce
                          > dostal by od niej w pysk,

                          no bez przesady, jezeli by jej się podobał :P

                          jednak zauwarz ze ona ubierala sie prowokacyjnie i
                          > lbila komplmenty i pzowalala sobei na to dotykanie

                          widocznie to jednak nie było to jednak wykorzystywanie, a raczej możemy mówić o wzajemnym wykorzystywaniu , za obopólna zgodą


                          > wiec kogo tu jest wina? nie robila tego ze stachu tlko z wlasnych zaburzn
                          > poczucia wlasnej wartosci, i tego jak buduje sie relacje.

                          trudno mówić o winie, jak dal mnie jest po obu stronach
                  • goldie1 zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 18:53
                    ze sama sobie winna bo glupia a 99% samcow wykorzysta jej naiwnosc i
                    glupote..ok ale do cholery bronisz ich? To taki schemat: glupia
                    laska-facet jest usprawiedliwiony w swoim skur...lstwie????
                    chyba śnisz
                    Zgadzam, sie z poprzedniczką. Laska skonczy zle, bedzie miala uraz
                    do wszytskich facetow, bedzie sie bala, ze kazdy kolejny, ktory na
                    poczatku bedzie mily-zmieni sie w psychola.
                    Ten koles ją molestuje, manipuluje, niszczy. Do autorki wątku:
                    zakoncz to jak najszybciej, zanim np prześpi sie z tobą. Bo potem
                    bedzie w pracy chwalil sie,ze cie mial..ze dalas mu sie...To
                    skurczybyk na maksa. Unikaj go ..bo cie zniszczy
                    • gadagad Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 19:00
                      On się z nią "nie prześpi", będą mieć seks między piętrami w windzie.
                      • goldie1 Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 19:22
                        alez why:)??
                    • monikinha Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 19:42
                      Absolutnie ich nie bronię, wręcz przeciwnie. To takie typowe myślenie dla osoby stosującej przemoc - to nie moja wina, to ona sama się prosiła, bo...
                      Takie myślenie reprezentuje s.p.7 nie rozpoznając skutków od przyczyny. Dziewczyna jest rozbita emocjonalnie, BO ją facet molestuje i nie umie tego zakwalifikować, psychika jej płata figle, jest OFIARĄ i nie potrafi się bronić, bo nawet tego nie czuje.

                      To nie jest świadoma zabawa dwójki dorosłych, tu jest wyraźna dysproporcja i koszt emocjonalny nieporównywalny.
                      • s.p.7 Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 19:49
                        monikinha napisała:

                        > Absolutnie ich nie bronię, wręcz przeciwnie. To takie typowe myślenie dla osoby
                        > stosującej przemoc - to nie moja wina, to ona sama się prosiła, bo...
                        > Takie myślenie reprezentuje s.p.7 nie rozpoznając skutków od przyczyny. Dziewcz
                        > yna jest rozbita emocjonalnie, BO ją facet molestuje i nie umie tego zakwalifi
                        > kować, psychika jej płata figle, jest OFIARĄ i nie potrafi się bronić, bo nawet
                        > tego nie czuje.
                        >
                        > To nie jest świadoma zabawa dwójki dorosłych, tu jest wyraźna dysproporcja i ko
                        > szt emocjonalny nieporównywalny.

                        dziewcyzna nie jest robita bo jest molestwana tylko jest robita bo sie zakochala
                        i nie wie co z tym zrobic bo ta emocja nie jest odwzaemniona a jednoczesnie ma
                        swiadomosc taka ze robi w zasadzie wszystko cco psuje to czyli: nie szanuje siebie.

                        MA jakies marzenia, pragnienia, uczucia i zupelnie nie wie co z tym robic, wiec
                        prubuej byc atrakcyjan na taki sposob na jaki potrafi - czyli uzywajac swoich
                        atutow seksualnych

                        jednak nie daly one takiego skutku jaki oczekiwala

                        po pewnym czasie ten koles zywczajnie nie majac do niej szacunku zaczal ja sobie
                        ombacywac dla zabawy

                        nie mozna moic ze ja molestowal poniewaz przestawal za kazdeym razem kiedy ona
                        powiedziala NIE
                        a mowila tak dlatego ze zle sie z tym czula, nei mila do niego urazy o to.

                        Przyczyna byla niska samoocena i brak wiary w siebie z ktróa PRZYSZLA do pracy a
                        nie na zasadzie ze to wyrobilo sie po tym kontakcie z tym mezcyzą.

                        Zwyczajnie go kocha tylko nie potrafi nic zrobic z tym uczycuem.

                        • monikinha Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 19:59
                          Tylko z jedną kwestią, którą tutaj piszesz się zgadzam - dziewczyna nie szanuje siebie, bo jeszcze tam z nim pracuje.

                          A co do samooceny - są okresy, kiedy każdy ma fatalną - bo na przykłąd przytrafiło mu sie coś naprawdę strasznego. I wtedy kiedy najbardziej potrzebuje życzliwości drugiego człowieka zgodnie z Twoją logiką właśnie powinien zostać wykorzystany, bo nie należy mu się szacunek z tego powodu, że ma niską samoocenę?

                          Taka logika wypływa z tego co piszesz. Osłabiające.
                          • s.p.7 Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 20:13
                            Zeby było jasne: molestwanie w pracy, rone formy mobbingu i znecania sie są
                            oczywiscie złei naganne ,zasługująna kary wiezienia oraz protekcje czy
                            odszkodowania dla ofiar.

                            W tym wypadku to autorka watku jest bardziej ofiarą swoich rodziców. Wchodzi w
                            zycie bez pczoucia wlasnej wartosci, bez szacunku do siebie, z kompleksami,
                            niewaira, i bez pewnych umiejetnsoci spolecznych.

                            No i co zrobic? to co ten pan mial ja do psychologa zapiasac dlatego ze ona sie
                            w nim zakochala a on w niej nie?

                            Mysle ze samoocena moze byc w marę stała dla kazdego czlowieka jesli opiera sie
                            na wenetzym przekonaniu co do poczucia wlasnej wartosci,

                            Lduzie sktorzy spotykaja prowokujacąblondynkęw mniówce nie zastanwaiaja sie czy
                            ona to lubi, czy to je jstyl zycia, czy bierze sie to moze z braku poczucia
                            wlasnej wartosci.

                            NIe twierdze ze ktos powinien zostac wykrozystany w jakiejkolwiek sytuacji, bo
                            tego sie po prostu nie powinno robic.

                            Ale sadzisz ze ktos zgłeia to dlaczego jakas osoba zachowuje sie tak czy siak?
                            to w innej wsytuacji w ktorej rpacowniczka jajkiejs formy zauroczyla sie jakims
                            mezczynie i zaproponowala mu seks - to co on ma jej odmowic seksu i pracowac nad
                            popraqwiwanie m poczucia wlasnej wartosic? wlasnie odmouwnie adoracji takiej
                            kobiecie wywola reeakcje jesze orsza i zacznie msylec w tym stylu: ojjej jestem
                            tak brzydka i nieatrakcyjna ze nawet eni che sie ze mna przespac.

                            Czego oczelujesz zeby ldzuei whcodzili do ludzkich glow i potrafil izanalziowac
                            kazdy proces psyciczny, decyzyjny ktory sie tam odbywa. Przeciez ona sama nie
                            jest tego swiadoma w pelni a co dopiero lduzie wokol niej.

                            A ten mezcyzna moze na poczatku msylal ze robi jej "dobrze". potem juz pewnie
                            przestal sie interesowac i tylk oja dla zabawy wkorzysytwal ale nie wiemy jak
                            tam byal atmosfera, dziewcyzna mowi ze dobrze sie czula tylk o ze lsie cuzje z
                            tym ze on sie nie zagazuje tak jak ona.

                            wiec ma prolemy i sprzeczosci w sobie z ktorymi sobei nie radzi.

                            A co ten facet ma zrobic? zaproponowac jej ślub? czy psychologa?
                            • mona.blue Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 12.09.10, 18:59
                              s.p.7 napisał:

                              > W tym wypadku to autorka watku jest bardziej ofiarą swoich rodziców. Wchodzi w
                              > zycie bez pczoucia wlasnej wartosci, bez szacunku do siebie, z kompleksami,
                              > niewaira, i bez pewnych umiejetnsoci spolecznych.
                              >
                              > No i co zrobic? to co ten pan mial ja do psychologa zapiasac dlatego ze ona sie
                              > w nim zakochala a on w niej nie?

                              Mógłby jej przynajmniej nie obmacywać. To żenujące.
                              >
                              >
                              > Lduzie sktorzy spotykaja prowokujacąblondynkęw mniówce nie zastanwaiaja sie czy
                              > ona to lubi, czy to je jstyl zycia, czy bierze sie to moze z braku poczucia
                              > wlasnej wartosci.

                              Tzn., że jak prowokuje to można ja swobodnie wykorzystać?
                              >
                              > NIe twierdze ze ktos powinien zostac wykrozystany w jakiejkolwiek sytuacji, bo
                              > tego sie po prostu nie powinno robic.

                              Ale tak zrobiłeś.
                              >
                              > Ale sadzisz ze ktos zgłeia to dlaczego jakas osoba zachowuje sie tak czy siak?
                              > to w innej wsytuacji w ktorej rpacowniczka jajkiejs formy zauroczyla sie jakims
                              > mezczynie i zaproponowala mu seks - to co on ma jej odmowic seksu i pracowac na
                              > dpopraqwiwanie m poczucia wlasnej wartosic?

                              no tak, nie ma jak niezobowiązujący seks z koleżanką z pracy - po co go sobie odmawiać, w imię czego?

                              wlasnie odmouwnie adoracji takiej kobiecie wywola reeakcje jesze orsza i zacznie msylec w tym stylu: ojjej jestem tak brzydka i nieatrakcyjna ze nawet eni che sie ze mna przespac.

                              No to już jakaś paranoja. Tak, trzeba sypiać z różnymi kobietami, przy okazji poprawiając im poczucie własnej wartości, to niemal jak dobry uczynek.

                              > Czego oczelujesz zeby dzuei whcodzili do ludzkich glow i potrafil izanalziowac
                              > kazdy proces psyciczny, decyzyjny ktory sie tam odbywa. Przeciez ona sama nie
                              > jest tego swiadoma w pelni a co dopiero lduzie wokol niej.

                              Ale nie trzeba wykorzystywać każdej nadarzającej się okazji, żeby z kimś się przespać.
                              >
                              > A ten mezcyzna moze na poczatku msylal ze robi jej "dobrze".

                              I sobie, prawda?

                              potem juz pewnie przestal sie interesowac i tylk oja dla zabawy wkorzysytwal

                              niestety tu też mi się nasuwa mysl o jakiejś "gierce", którą on z nią rozgrywał

                              ale nie wiemy jaka tam byal atmosfera, dziewcyzna mowi ze dobrze sie czula tylk o ze lsie cuzje z tym ze on sie nie zagazuje tak jak ona.
                              >
                              > wiec ma prolemy i sprzeczosci w sobie z ktorymi sobei nie radzi.
                              >
                              > A co ten facet ma zrobic? zaproponowac jej ślub? czy psychologa?

                              Przestać ją wykorzystywać, to na początek. A zaproponowanie wizyty u psychologa też nie jest głupim pomysłem, jeżeli widzi w niej człowieka, nie tylko laskę do wykorzystania.
                          • gadagad Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 20:15
                            Facet nie molestuje 15letniej analfabetki, którą spotkał na krańcu świata.Raczej
                            powiedział, że to taka fajna zabawa, a jak nie chcesz, to nic.Od 25letniej
                            kobiety oczekuje świadomej reakcji.Jeżeli ona się rozpływa przy przygodnym
                            miętoszeniu, może myśleć, że tak jest przyjemnie dla obu stron.Czy on może
                            wiedzieć, że jest dżinem, który dorosłej babce ma spełnić sny o wstąpieniu do
                            innego świata?Może wykorzystuje ciele, ale w tym wieku dość niewinnie, albo
                            myśli, że to taka korporacyjna przyjemność, w przerwie w pracy.
                            • clarissa3 Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 20:38
                              a czy nie wiaze sie to z wiara w ludzi? w ich dobro? w celowosc
                              postepowan? nieswiadomoscia co do natury ludzkiej? niewiara w zlo?
                              • gadagad Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 20:53
                                Nieświadomość jako dobro? Było jej się zamknąć w komórce i czekać na rycerza na
                                białym koniu, który się domyśli, że tam siedzi c*Pa jego życia.Kobieta, bo już
                                nie dziewczyna, z jakiś powodów jest infantylna w poszukiwaniu partnera,
                                kompletnie źle ocenia akcje i reakcje, nie umie się zachować, ani ocenić
                                sytuacji, swoich potrzeb, ani faceta, który staje jej na drodze.
                                • goldie1 Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 21:09
                                  czyli kompletnie rozgrzeszasz tego samca?
                                  • gadagad Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 21:20
                                    Z czego?
                                    • goldie1 Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 21:22
                                      z tego co zrobil,
                                      • gadagad Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 17.01.10, 21:25
                                        Określ to, potem się ustosunkuję.
                                        • archi_wum_x re 05.09.10, 15:06
                                          Pojadę pod prąd: odwróć role. Jeśli nic innego nie skutkuje, to znajdź w sobie
                                          tyle siły, żeby to on się w jakimś sensie od Ciebie uzależnił. Prowokuj i
                                          odpychaj, a jeśli masz ochotę idź z nim na całość. Nikomu tym krzywdy nie
                                          zrobisz, a przypuszczam, że gdy wszystko przestanie odbywać się ukradkiem, z tym
                                          dreszczykiem, czy ktoś was nie nakryje w schowku na szczotki, czy w pustym
                                          gabinecie cała ta relacja stanie się znacznie mniej atrakcyjna. Powiedz sobie:
                                          kręci mnie ten facet i mam na niego ochotę, zamiast się obwiniać za to, że jego
                                          dotyk sprawia Ci przyjemność. Bądź panią sytuacji. Jesteś dorosłą kobietą,
                                          świadomą swoich walorów fizycznych, świadomą tego, w jaki sposób działasz na
                                          tego faceta i, mimo dziewictwa, świadomą swoich potrzeb. Nie jesteś małą,
                                          molestowaną dziewczynką. Naprawdę niewielu ludzi zalicza swoje pierwsze
                                          doświadczenia seksualne z tymi, którzy później zostają ich partnerami na całe
                                          życie.
                                          Ty decyduj, czy i kiedy chcesz się z nim bawić dalej w te gierki, bo Cię to
                                          kręci, czy chcesz pójść dalej, bo widzę, że nie masz w sobie tyle siły, żeby
                                          przerwać to radykalnie.
                                          I wtedy będziesz wygrana w każdej sytuacji, bo albo on się znudzi uganianiem się
                                          za Tobą, gdy staniesz się mniej dostępna, albo Ty się rozczarujesz i po pójściu
                                          z nim do łóżka dojdziesz do wniosku, że to żadna "miłość", albo przeżyjesz sobie
                                          fajny romans bez zobowiązań, który będziesz wspominać z rozrzewnieniem na stare
                                          lata.
                                          Zmieniać pracy nie warto, co najwyżej zgłosić molestowanie. No ale tego przecież
                                          nie zrobisz, prawda? Pozostaje Ci więc tylko przestać uważać się za ofiarę i
                                          zacząć się szanować dla samej siebie. Romans z wolnym kolegą z pracy takiego
                                          szacunku nie wyklucza, przyzwolenie, by Cie traktował, jak zabawkę - owszem.
                      • mona.blue Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 12.09.10, 19:44
                        monikinha napisała:

                        > Absolutnie ich nie bronię, wręcz przeciwnie. To takie typowe myślenie dla osoby
                        > stosującej przemoc - to nie moja wina, to ona sama się prosiła, bo...
                        > Takie myślenie reprezentuje s.p.7 nie rozpoznając skutków od przyczyny
                        zgadzam się
                        . Dziewczyna jest rozbita emocjonalnie, BO ją facet molestuje

                        z powyższej dyskusji wynika, że nie jest to molestowanie, jest świadoma chęć z obu stron

                        i nie umie tego zakwalifikować, psychika jej płata figle, jest OFIARĄ i nie potrafi się bronić, bo nawet
                        > tego nie czuje.

                        ofiarą raczej nie jest, skoro go świadomie prowokuje
                        >
                        > To nie jest świadoma zabawa dwójki dorosłych, tu jest wyraźna dysproporcja i ko
                        > szt emocjonalny nieporównywalny.

                        wygląda na to, że świadomości nie brakuje żadnej ze stron, każda chce coś zyskać w tym układzie
                        • korrrba Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 12.09.10, 22:51
                          hmmm, zależy co wy rozumiecie pod pojęciem "świadoma prowokacja"?
                          • mona.blue Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 13.09.10, 08:11
                            korrrba napisała:

                            > hmmm, zależy co wy rozumiecie pod pojęciem "świadoma prowokacja"?

                            dla mnie to wtedy, gdy chcesz osiągnąć jakiś cel w zwiazku z tym facetem, np. uwieść go, zaciągnąć do łózka itp.
                            • korrrba Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 13.09.10, 18:15
                              bez przesady, nic takiego nie robiłam!! nie mam żadnego celu, nie składałam mu propozycji, w ogóle jestem na to zbyt mało wyrachowana, mało pewna siebie. po prostu zauroczyłam się i pogubiłam w tym
                              • mona.blue Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 13.09.10, 22:31
                                korrrba napisała:

                                > bez przesady, nic takiego nie robiłam!! nie mam żadnego celu, nie składałam mu
                                > propozycji, w ogóle jestem na to zbyt mało wyrachowana, mało pewna siebie. po p
                                > rostu zauroczyłam się i pogubiłam w tym

                                no już sie tak nie kryguj, i tak wiem swoje
                                • korrrba Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 14.09.10, 03:39
                                  czyli co?
                                  • mona.blue Re: zgadzam się z tobą. I ktos tu napisal 14.09.10, 09:04
                                    że jesteś świadoma tego co robisz
                  • de-witch Schizofrenia? 17.01.10, 19:42
                    Schizofrenia to sie nie skonczy, mozna cierpiec bardzo, ale na
                    schizofrenie nie zachorowac.

                    I czy ten facet jest dupek i podly? A coz my wiemy o nim? Moze zyje
                    w relacji niezbyt udanej i nie potrafi sie z niej uwolnic?

                    Wszystko mozliwe.
                    Jedynie co jest problemem to brak kontroli nad ta pasja, ktora mknie
                    z szybkoscia Rollsa juz kolejny rok. W koncu, najlepsze lata autorce
                    mijaja na westchniech wyraznie do jelenia.Bo gdyby byl bardziej
                    rozgarniety to by z nia pogadal, wytlumczyl,ze on tez cos tam czuje.
                    • monikinha do de-witch 17.01.10, 19:52
                      I właśnie za to, że marnuje jej życie i czas oraz że prawdopodobnie nieźle ją skrzywi na przyszłość jest świnią i podłym dupkiem.

                      I wybacz, ale Twoje psychologizowanie typu "bidulek ma pewnie trudną sytuację w domu" jest dość żałosną próbą tłumaczenia takiego zachowania.
                    • goldie1 on cos czuje? a ktory normalny facet robi uniki 17.01.10, 20:04
                      potem wraca, znow zrywa, wraca? Dla mnie ma cos z sadysty.
        • de-witch A gdziezby... 17.01.10, 17:48
          nie, nie jestem psychologiem. Nigdy bym nie mogla pracowac jako
          psycholog.
          Mam za to o wiele fajniejszy zawod i zajecie.O 10000x:-)

          Tak mi cos wydaje,ze ktos cie taka 'zaprogramowal' z domu. Gdzie
          utrwalila sie postawa, typu, 'nic nie jestem warta'. 'Nie warta
          jestem wartosciowej milosci'. 'Nie zasluguje na nikogo, kto by mnie
          naprawde kochal'.

          terpia taka to: zaczac wszystko od poczatku, a przede wszystkim
          pokochac siebie sama. Wtedy takich dziwacznych facetow nie bedziesz
          zauwazac.
          • clarissa3 Re: A gdziezby... 17.01.10, 20:14
            a mnie sie zdaje ze wciaz za malo wiemy o meskiej zdolnosci
            zniewalania, seksualnych zaleznosciach,... byc moze inaczej to sie
            nazywa albo i nie nazywa sie, ale jest to cos co sprawia ze ta
            dziwczyna sie z tego nie moze wyzwolic, mimo ze rozum czysto to
            pojmuje to ja tam 'to' sciaga i trzyma..
            • korrrba Re: A gdziezby... 17.01.10, 21:26
              szczerze mówiąc czytając Was wpadłam w lekkiego doła i jakieś przerażenie. ktoś
              tu napisał, że może się to dla mnie skończyć samobójstwem, albo schizofrenią.
              bardzo przygnębiająca dla mnie wizja i mam nadzieję, że nie dojdzie do czegoś
              takiego. naprawdę uważacie, że ten facet może mi zostawić jakiś trwały bolesny
              ślad na psychice i już nie ułożę sobie życia???
              co do tego faceta jeszcze... on dość dziwnie się zachowuje. zauważyłam, że w
              obecności innych pracowników, koleżanek, kolegów, dyrektorów naszej firmy jest
              wobec mnie mocno zdystansowany, wręcz oschły. zupełnie inny w cztery oczy...
              • goldie1 lepiej, jak taki jest w ich obecnosci 17.01.10, 21:29
                niz jakby cie poniżal, deptal, byl zgyźliwy. Ja takiego spotkalam i
                tez odbija mi sie teraz dlugo jescze
              • gadagad Re: A gdziezby... 17.01.10, 21:29
                To się facet określa, nic nie mamy wspólnego, prócz miłego podniecenia w
                kącie.Ale odtąd dotąd i nawet nie próbuj wyjść poza tą granicę.
                • goldie1 dokladnie 17.01.10, 21:38
                  on nie chce by was kojarzono, stad dystans, zwykla relacja kolegow z
                  pracy i nic wiecej. gdyby bylo inaczej , nie moglabys sie opędzic od
                  niego caly czas.
                  olej go laska
                  • korrrba Re: dokladnie 17.01.10, 22:39
                    olej go, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. ale wiem, że muszę. wiecie co,
                    najgorsze jest to, że chyba się załamię niedługo. ja NAPRAWDĘ chciałabym, marzę
                    o tym, by ułożyć sobie normalne życie, żeby się zakochać szczęśliwie, chcę wyjść
                    za mąż, mieć dzieci. ale ja już chyba przestałam wierzyć w to, że mi się uda :(
                    sami piszecie, że mam już swoje lata. nie wiem, z czego to wynika, że ja mam
                    takie trudności w relacjach z facetami.bo zaczyna docierać do mnie to, że to
                    wcale nie wygląd jest priorytetem, nawet dla facetów, przynajmniej nie dla
                    wszystkich :) znam różne dziewczyny, o różnym wzroście, różnej tuszy, budowy,
                    które mają chłopaków, mężów. dotąd myślałam, że jestem ciągle jeszcze za mało
                    pociągająca fizycznie i ciągle coś w sobie zmieniałam, "ulepszałam". to chyba
                    nie o to chodzi. często słyszę komplementy od klientów firmy, ostatnio jeden z
                    nich powiedział, że na mnie zawsze mu "miło popatrzeć". więc to nie chodzi chyba
                    o wygląd...zresztą i tak jednemu będę się podobać, innemu już nie. jestem po
                    prostu wewnętrznie zahukana, zablokowana i mam wbite już do głowy, że ja się nie
                    mogę podobać i że w ogóle jestem mało interesująca. a paradoksalnie zawsze
                    dobrze się uczyłam, skończyłam studia i pracę mgr obroniłam na 5. to chyba jest
                    coś co sama sobie ubzdurałam do głowy.
                    • clarissa3 Re: dokladnie 17.01.10, 22:59
                      Ty dopiero zycie zaczynasz!

                      Postaraj sie z calych swoich sil odwrocic uwage od tego faceta. Tam
                      jest PUSTO! Sex to nie milosc! Tu juz sporo o tym bylo powiedziane
                      zreszta. Bedac atrakcyjna bedziesz przyciagac jak lep muchy. Duze,
                      male, ale kulawe i parszywe tez. Dowiedz sie wiecej o sobie. I
                      poszukaj PARTNERA by razem przez zycie isc we wspolnie uzgodnionym
                      kierunku.
                      Powodzenia!
                      • korrrba Re: dokladnie 17.01.10, 23:07
                        clarissa, trochę mnie pocieszasz, ale tyle osób tutaj pisało, że mam już tyle
                        lat, że tyka mi zegar biologiczny, a psychicznie jestem jak jakaś 15-latka, że
                        wpadłam w dół. mnie wcale nie cieszy moja sytuacja...
                        • clarissa3 Re: dokladnie 17.01.10, 23:12
                          ludzie czesto gotowi sa po kims sie przejechac kto tylko troszke sie
                          na to wystawi. Niech i to bedzie wskazowka zeby sobie poszukac
                          takich ktorzy wespra w razie problemu, a nie zjada.
                        • zepsutedzieckoburzuazji zakrecona, zakrecona... 19.01.10, 00:19
                          korrrba- ty naprawde jestes zakrecona mala dziewczynka.

                    • goldie1 Re: dokladnie 17.01.10, 23:00
                      napisz o relacjach z rodzicami, jacy są. Jak wspominasz dziecinstwo,
                      jak traktowali cie rodzice. Tu bedzie odpowiedz
                      • korrrba Re: dokladnie 17.01.10, 23:16
                        hmmm, jeśli chodzi o rodziców, to nie pochodzę z żadnej patologicznej rodziny,
                        wręcz przeciwnie, pochodzę z tzw. dobrego domu, problemem jest to, że rodzice są
                        nadopiekuńczy wobec mnie czasami, może dlatego, że w dzieciństwie często
                        chorowałam. wobec pozostałego rodzeństwa są bardziej "wyluzowani". mogłam się do
                        nich zwrócić z każdym problemem, wręcz złościło mnie nieraz, że wszystko
                        chcieliby wiedzieć. starali się wpajać poczucie własnej wartości, chociaż
                        zdarzały się momenty, że nie pieścili się nade mną, krzyczeli, ale jak w każdej
                        normalnej rodzinie. myślę, że źródło nie leży w rodzinie. myślę, że może leżeć w
                        czasach szkolnych. pod koniec podstawówki chłopaki z klasy bardzo się zmienili
                        wobec mnie i większości koleżanek, byłyśmy niesamowicie krytykowane, że jesteśmy
                        grube, brzydkie, pasztety itp. ale z tego co zauważyłam koleżanki nie wzięły
                        sobie do serca ich uwag, ja bardzo. to się za mną ciągnie, każda krytyczna uwaga
                        powoduje we mnie wybuch emocji. jestem nadwrażliwa.
              • mona.blue Re: A gdziezby... 06.09.10, 12:05
                korrrba napisała:

                > szczerze mówiąc czytając Was wpadłam w lekkiego doła i jakieś przerażenie. ktoś
                > tu napisał, że może się to dla mnie skończyć samobójstwem, albo schizofrenią.

                Prędzej depresją.

                > bardzo przygnębiająca dla mnie wizja i mam nadzieję, że nie dojdzie do czegoś
                > takiego. naprawdę uważacie, że ten facet może mi zostawić jakiś trwały bolesny
                > ślad na psychice i już nie ułożę sobie życia???

                Moim zdaniem już zostawił.

                > co do tego faceta jeszcze... on dość dziwnie się zachowuje. zauważyłam, że w
                > obecności innych pracowników, koleżanek, kolegów, dyrektorów naszej firmy jest
                > wobec mnie mocno zdystansowany, wręcz oschły. zupełnie inny w cztery oczy...

                to "normalne"
    • monikinha Ćma 17.01.10, 13:04
      Czy całkiem spłonie
      Uwięziona
      W ogniu ciszy...?

      ;)
      • aneczka_884 Re: Ćma 17.01.10, 23:00
        do pioruna, przestańcie ciągle pisać o jakimś molestowaniu, że pewnie biedaczka
        jest zależna służbowo od niego!!! czy potraficie zdefiniować pojęcie
        molestowania seksualnego? jest to "każde nieakceptowane zachowanie o
        charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika" z naciskiem na
        nieakceptowane. u tej dziewczyny zachowania te są akceptowane. co oznacza, że w
        świetle prawa żadnego molestowania w tym przypadku nie ma. jest jedynie poważny
        problem w głowie korby, z jej emocjami, samooceną. z tym jest problem i nad tym
        musi solidnie popracować, uważam, że bez wizyty u psychologa się nie obędzie,
        dopiero jak psychicznie będzie mocniejsza, będzie w stanie sprzeciwić się
        manipulacjom i gierkom. kiedy sama będzie się cenić, nie będą jej potrzebne
        takie sztuczne "dowartościowania". ja nie bronię tutaj tego faceta, bo gość
        jednak jest trochę niepoważny jak na swój wiek, że miesza w głowie dziewczynie i
        bawi się jej kosztem, ale zrzucanie na niego całej winy i odpowiedzialności to
        już gruba przesada. jestem pewna, że wystarczyłby zdecydowany sprzeciw z jej
        strony i gość by nabrał respektu
    • zwroclawianka banalne rozwiązanie 18.01.10, 18:47
      byłam w podobnej sytuacji. uciekaj. mi zmarnowało coś takiego kilka
      lat.

      PROSTE (na piśmie :)) ROZWIĄZANIE, uświadom sobie:

      a) gdyby chciał z Tobą być, to by był. a nie chce, więc nie
      jesteście i nie będziecie razem

      b) jak już dojdzie punkt a) do Ciebie, zakończ tę relację. czyli:
      poinformuj go, że zawiadomisz o Waszych macankach jego kobietę.
      zazwyczaj skutkuje. jak sama groźba nie wystarczy, to rzeczywiście
      ją zawiadom. dane pewnie łatwo znajdziesz, portale typu n-k czy
      facebook to kopalnia wiedzy!

      c) przepłacz, przesmutkuj, poroztkliwiaj się nad sobą (zazwyczaj ten
      okres to miesiąc dwa, zależy od tego na ile zdesperowana jesteś aby
      jak najdłużej umartwiać się)
      i...
      wyciągnij nauczkę z całej historii, czyli zobacz- w jaki sposób
      reagujesz na pewne zachowania ludzi, czym Cię najłatwiej podejść, w
      jaki sposób najłatwiej Tobą manipulować (tu polecam wszelaką
      literaturę o technikach manipulacji a także osobowości psychopaty- a
      nuż, tak jak mi, trafił się Tobie taki rodzynek:
      quantumfuture.net/pl/psyhopath.html)
      ...a jak tę historię zamkniesz, to dopiero zacznij rozglądać się za
      innymi.

      pamiętaj- jak tego nie skończysz, może Ci sie to ciągnąc latami.


      powodzenia :)


      to działa- naprawdę! trzymam kciuki!
    • zepsutedzieckoburzuazji Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 19.01.10, 00:10
      Ludzie!! O czym wy pieprzycie! Jaki sadystyczny zbok!
      To normalny, zdrowy facet, ktoremu podklada sie latwa cizia, wiec
      korzysta!
      Jakby ja zerznal w try miga to co?
      Lepszy on ci? Bo sie zdecydowal ja pchnac?!

      To normalna jego reakcja. Najpierw bada na ile jest w stanie sobie
      pozwolic i do przodu. Lekkie sploszenie tamtej i
      obietnica "porzadnosci". Tyle mamy z tego swiata na ile wy nam
      pozwolicie. Jak suka nie da to pies nie wezmie.

      Obmacuje bo ma co. I tyle. A reszta to wasz belkot.


      • goldie1 tylko w połowie masz racje cwaniaczku:) 19.01.10, 11:57
        zgodze się z tym,ze laska jest sobie winna, podoba mu sie, chcialby
        sie z nią przespacitd i duzo zalezy od niej. Tylko jedna rzecz dziwi
        mnie w tym facecie. Po co robi uniki? Pisala,ze przestawal sie
        interesowac, potem znowu wracal...po co?
        nORMALNY FACET od razu doprowadzilby te gre do konca..To po co mu
        ta gra? I ten element jego zachowania przypomina mi wlasnie takiego
        manipulatora, na zimno bawi sie nią bo mu to sprawia przyjemnosc,
        pewnie wiekszą niz obmacywanie jej
        i co ty na to?
      • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 19.01.10, 18:04
        kim ty jesteś, żeby mnie oceniać jako łatwą cizię??? wypraszam sobie takie
        stwierdzenie, nie znasz mnie!!! nie wskakuję do łóżka każdemu facetowi, akurat w
        nim się zakochałam, mam nadzieję, że i ciebie kiedyś dotknie taka sytuacja
        • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 19.01.10, 18:45
          to było do tego zepsutego dziecka burżuazji
        • dadaczka eee, sie nie przejmuj takim tam gadaniem 22.01.10, 21:51

          to typowe uproszczenie. Ty masz inną motywację: zakochanie,
          zauroczenie, feromony, pociąg seksualny - a dla takiego tam kobieta
          nie ma do tego prawa, a jeśli je odczuwa to jest "łatwą cizią". Na
          drzewo (oczywiscie z tym tam wyżej, co to takie teksty głosi). A
          Ty...szczerze NIE życzę, żebyś dała się temu facetowi wykorzystać.
          Bo dla niego to faktycznie tylko bzyknięcie bez zobowiązań, chwila
          przyjemności, dla Ciebie - może mieć to duże konsekwencje zarówno
          emocjonalne jak i życiowe. Dlatego uważam, ze nie warto.

          Ale jesli się skusisz, to powiedz sobie: "zrobiłam to z mężczyzną,
          którego sama wybrałam, to ja chciałam jego i dlatego z nim poszłam
          do łózka. Tylko i wyłącznie z powodu mojej decyzji". I to będzie
          Twoja korzyść.

          A jeszcze o obiekcie Twojej fascynacji - imho nie jest z Tobą, nie
          stara się, znaczy nie chce Cię tak naprawdę - tak, jak tu pisali.
          Czuje Twój pociag do siebie, pochlebia mu to, łaskocze ego i daje
          okazję - z czysto samczego punktu widzenia jaki ma powód, żeby nie
          skorzystać? Ale jakby był mężczyzną, a nie dupkiem, to by odpuścił.
          Bo mężczyzna nie bierze wszystkiego, co mu w łapy wpadnie, tylko
          dlatego, ze wpada (bez obrazy, to nie jest ocena Ciebie). Mężczyzna,
          który się szanuje i ma chociaż elementarne poczucie
          odpowiedzialności w takiej sytuacji odpuszcza - choćby mu było
          szkoda okazji. Ale to jeszcze trzeba być mężczyzną a nie dupkiem,
          żeby to wiedzieć i rozumieć. Na szczęście mężczyźni się zdarzają
          jeszcze na tym świecie, tylko czasem naprawdę trzeba się ich
          naszukać ze świecą ;-)

          (acha - to, co było pisane wyżej o poczuciu własnej wartości itp tez
          ma sens, to zadanie dla Ciebie do rozpracowania, bo tak czy inaczej
          Ci się pewnie w życiu przyda).

          To tak na moje oko.
          • korrrba Re: eee, sie nie przejmuj takim tam gadaniem 22.01.10, 22:01
            hej, fajnie mi napisałaś (łeś), nie wiem, czy jesteś kobietą, czy facetem. chyba
            pierwsza odpowiedź pozbawiona silnych emocji, tu każdy bardzo emocjonalnie
            reagował na moją historię, przez co później jeszcze bardziej się nakręcałam,
            wpadałam w jeszcze większe wyrzuty sumienia. bo ja mam wyrzuty sumienia, że tak
            robię. płakałam niejeden raz, że tak robię. bo wiem, że nie powinnam, że stać
            mnie na coś lepszego. nigdy nie myślałam, że tak nisko upadnę. ale wiem też, że
            to nie jest tylko moja wina, bo on też częściowo jest winny
      • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 19.01.10, 18:47
        jesteś faktycznie zepsutym dzieckiem burżuazji :)
    • de-witch Obsesja...dodam 19.01.10, 22:05
      To taka mala obsesja juz kolejny rok, chocby dlatego ze zauroczenie
      nie trwa az tak dlugo.

      Z kolei obsesje maja w sobie cos z neurotycznych stanow. Sa jak
      dziura, ktora wycieka uczucie. W tym wypadku obsesywne zauroczenie
      juz kolejny rok jest zakamuflowanym neurotycznym stanem, ktory
      wycieka poprzez zauroczenie w zwiazku z czlowiekiem ' niemozliwym'
      do bycia razem.To taki psychiczny onanizm.
      Rollo May pisal dosc sporo na ten temat w swoich ksiazkach.

      Psycholog jak najbardziej konieczny aby choc dalsze zywot nie
      poszedl na marne.
      • korrrba Re: Obsesja...dodam 19.01.10, 22:18
        de witch, czyli sugerujesz, że nie jestem tak naprawdę zakochana, zauroczona,
        tylko pier...ęta? ;)
        • de-witch Re: Obsesja...dodam 19.01.10, 22:25
          korrrba napisała:

          > de witch, czyli sugerujesz, że nie jestem tak naprawdę zakochana,
          zauroczona,
          > tylko pier...ęta? ;)
          ....
          Lekko szturchnieta. A szturchnietych ludzi dookola dosc sporo. Kazdy
          wariat ma swoj program, jak mowia.
          warto pojsc wiec do psychologa i porozmawiac o tym.Aby nabyc
          kontroli nad takimi stanami, aby przynajmniej sie nie poglebialy.

          • korrrba Re: Obsesja...dodam 19.01.10, 22:28
            teraz po twojej "diagnozie" to już w ogóle moja samoocena spadnie i w ogóle
            zacznę myśleć sobie, że wariatki to już nikt nie będzie chciał...
            • korrrba Re: Obsesja...dodam 19.01.10, 22:32
              a jakbyś "zdiagnozowała" tego faceta? ustaliłyśmy, że ja jestem czubem, a on? on
              jest cacy
              • de-witch Re: Obsesja...dodam 19.01.10, 22:36
                korrrba napisała:

                > a jakbyś "zdiagnozowała" tego faceta? ustaliłyśmy, że ja jestem
                czubem, a on? o
                > n
                > jest cacy
                On nie jest cacy, a ty nie jestes czubem.
                Nie jest cacy, bo:
                1. Robi cos co ciebie wyraznie poniza, sorry, ale te zaloty - rodem
                z chlewika z trzoda.
                2. Nie mowi konkretnie jak widzi relacje z toba.
                3. Ma inna relacje.
            • de-witch Re: Obsesja...dodam 19.01.10, 22:33
              No to masz typowy zasciankowy sposob myslenia. Bo tu gdzie mi
              przyszlo zyc kope lat, dzieci i mlodziez maja caly czas kontakt, z
              psychologiem, szkolnym, kuratorem i wiedza,ze kiedykolwiek zle sie
              czuja, to nalezy szybko szukac pomocy u specjalistow. Nikt nie mysli
              ze jest jakims czubem, czy chorym, tylko kims kto ma chwilowy
              problem i musi ten problem rozwiazac. I tak to sie to tutaj traktuje
              bez jakiejs pruderii i zacofania.
              Wiec wyluzuj, bo to i tak o tobie nic a nic nie mowi, jak tylko tyle
              ze pewne sprawy w zyiu umykaja kontroli.
              • korrrba Re: Obsesja...dodam 19.01.10, 22:42
                może i mam zaściankowy pogląd, bo pochodzę właśnie z takiego małego "zaścianku"
                :) dla mnie facet też nie jest cacy, po raz pierwszy spotkałam się z takim
                niezrozumiałym dla mnie zachowaniem. nie miałam na poważnie faceta, ale
                spotykałam się z różnymi i każdy, któremu jakoś wpadłam w oko mówił o tym
                bardziej wprost, umawiał się, zapraszał gdzieś itp. i może ja za bardzo wnikałam
                w "rozgryzanie" go, co myśli o mnie, jak postrzega...
                • goldie1 zwykly manipulator 19.01.10, 23:00
                  bawi go,ze lecisz na niego, odpycha cie, potem przyciaga, wraca
                  jakby nigdy nic. Po co ci jego kolezenskie relacje? Ogranicz rozmowy
                  z nim do sluzbowych .Utnij to od razu/ Gosc nie jest normalny.
                  Dotarlo?
                  • korrrba Re: zwykly manipulator 19.01.10, 23:13
                    dotarło to do mnie tak naprawdę już dawno, ja już pisałam, że ja ja o tym wiem,
                    ja mam "tylko" poważny problem z wyrzuceniem go ze swojej głowy! czyli dla
                    ciebie on tylko bawi się tym, że na niego lecę? jak już wspominałam mam niską
                    samoocenę i zawsze zastanawiałam się, czy mu się w ogóle podobam, skoro tak
                    robi... czy ocenia mnie jako atrakcyjną. nie zrozum tego źle goldie i nie
                    pomyśl, że jestem jakąś pustą, małostkową osobą, mam problemy z samooceną i w
                    dużym stopniu to się przyczyniło do tej sytuacji. moja samoocena "wygląda" w tej
                    chwili tak, że ja sama nie wiem co mam o sobie myśleć, nie wiem już sama, czy
                    faktycznie jestem atrakcyjna, czy może tylko mi się tak wydaje i sama siebie
                    oszukuję
                    • zepsutedzieckoburzuazji Dlaczego nie! 20.01.10, 00:11
                      A dlaczego mialby ciebie skarbie nie obmacywac, jezeli pomacac
                      zawsze milo, mlode, mieciutkie, jedrne cialko poddajace sie chcacy,
                      niechcacy. To ze sie ploszysz i poddajesz i ploszysz jest tylko
                      jeszcze bardziej sexy.
                      Nie wazne zeby zlapac kroliczka, ale by go gonic.

                      A ten mlodzian, ktory cie nie kreci, to co on. Z litosci
                      przygarniety??
                      Mialas duzo propozycji od facetow, wszystkim odmawiasz?

                      Czas zrzucic cnotke. Czekasz na ksiecia, a tu cie jakis zwykly
                      giermek obraca jak gupia gaske ze wsi.
                      Obsesja-neurotyczna obsesja, tak jak de-witch mowi-obesja
                      odrzuconej ale podskubywanej wciaz gaski.
                      Zauroczona nim jestes. A masz na niego ochote?
                      Jak wyglada przez ciebie wymarzony sposob akceptacji przez niego?
                      Ma ciebie przed oltarz zaprowadzic?
                      P.S
                      Uwazaj bo ci wszystkie piorka wyskubie.
                    • zepsutedzieckoburzuazji Re: zwykly manipulator 20.01.10, 00:18
                      Pierwszy raz jestes zakochana, Czy masz sklonnosc do zauroczen?
                      Do idealizowania facetow?
                      Czy to pierwsza taka sytacja?
                      Byc moze nie byloby takiej kontynuacji gdyby nie wasze wspolne
                      miejsce pracy.
                      To mozna ciagnac w nieskonczonosc.

                      U mnie w firmie tez tak jest, wiekszosc to kobitki. Jest kilka
                      starych i pol starych ujow, ktorzy podskubuja te gaski i propozycje
                      skladaja. Jak sie dwie glupie na 10 trafia to dobrze. Zawsze to
                      jakis flirt czy ru...ko sie trafi.
                    • goldie1 podobasz mu sie 20.01.10, 11:04
                      Gdyby bylo inaczej, kompletnie nie zwrocilby na ciebie uwage, nie
                      tknal palcem, prawda? Robi uniki, bo WIE, ze to sprawia,ze czujesz
                      sie wtedy ODRZUCONA, brzydka, bo skoro nie chce cie dotykac, to
                      przestalas mu sie podobac. Lubi moze troche sie tym DOWARTOSCIOWAC.
                      wniosek taki: sama to zakoncz, powiedz NIE. Poczujesz ulge, i wtedy
                      to ty bedziesz panem tej sytuacji. Poczujesz sie silniejsza
                      Badz silna i olej go. Za jakis czas MINIE ci zauroczenie nim, i
                      sama sie bedziesz smiala z tego co tu pisalas.
                      pozdrawiam i daj znac jak poszlo.
                    • montyple Re: zwykly manipulator 04.09.10, 11:54
                      chwili tak, że ja sama nie wiem co mam o sobie myśleć, nie wiem już sama, czy
                      > faktycznie jestem atrakcyjna, czy może tylko mi się tak wydaje i sama siebie
                      > oszukuję

                      Nie wiesz, czy się sobie podobasz? A w czym ma pomóc opinia faceta, którego zresztą wbrew swoim
                      deklaracjom o zakochaniu, sama nie oceniasz zbyt wysoko w wielu kwestiach?
                      Chyba wiesz, że nie istnieje na tym świecie osoba która podobałaby się każdemu.
                • borgowa Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 19:41
                  wkurza mnie juz ten watek.
                  dziewczyno, to nie w facecie jest problem, a w Tobie. dajesz się obmacywać, to maca. dopiero się
                  urodziłaś? nie wiesz, że to od nas, kobiet, wszystko zależy? nie pozwolisz, to się nie zblizy, żaden.
                  nie odpowiadasz za niektóre zachowania facetów, bo wierz mi, mężczyzn to jest niewielu, ale skoro
                  czujesz się niekomfortowo, coś Ci nie gra, to jasno to wyrażasz, słowami, gestami. przecież to
                  podstawy życia w społeczeństwie.
                  ubierasz się wyzywająco, mówisz, że pasuje Ci kiedy Cię chwalą, komplementują. czy Ty nie widizisz,
                  że sprzedajesz siebie? oddajesz wszystkim swoje ciało, patrzą na nie i mają chuć, za Twoim
                  pozwoleniem, a później się dziwisz, że jakiś maca. i jeszcze cholera pytasz co on myśli o Tobie?!
                  myśli, że jesteś głupia i łatwa, że może Cię mieć, nie musi w Ciebie wchodzić, takiemu palantowi
                  wystarczy gdy podotyka. sorry, nie gniewaj się. piszą Ci tu różne różności, a ja Ci radzę: otwórz
                  oczy. życie nie zaczyna się i nie kończy na wyglądzie. jak będziesz wartościowa, to i wartościowi się
                  znajdą, będą stać w kolejce. nie oddawaj się za bezcen.
                  Ty nie jesteś nim zauroczona, ani nawet w nim zakochana. po prostu trafił się jeden taki co był
                  miły, zadziałał pociąg seksualny. do kumpla, o którym wczesniej pisałaś nie masz pociągu
                  seksualnego, stąd nie masz do niego ciągu. weź się zastanów nad tym co piszę. nie rozmieniaj
                  swojego zycia na drobne, nie oddawaj się, nie bądź bezwolna. masz rozum, myśl, bierz się w garść,
                  nie stwarzaj sztucznych problemów z kompleksami. mówisz, ze możesz założyć obcisłe spodnie więc
                  z figura spoko, jeśli z twarzą masz problem, to uciułaj kasy i zrób operację, skoro nie możesz siebie
                  zaakceptować taką jaka jesteś.
                  wybacz, wykańcza mnie coś takiego. obrazisz się, trudno. weź jeszcze pod uwagę w jakich my
                  czasach żyjemy, kim jesteś i jakie masz warunki. zero wojny, korzonków jeść nie musisz by
                  przetrwać, masz opiekę medyczną. bierz się w garść.
                  na takich kolesi jak ten Twój luby, to się nawet splunąc nie chce, szkoda śliny.
                  • korrrba Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 19:51
                    nie jestem obrażona, skoro założyłam taki kontrowersyjny wątek, opisałam w nim
                    swoje autentyczne problemy, które dla większości osób patrzących z boku mogą
                    wydawać się dziecinne i na moje własne życzenie, to liczę się z tym, że ktoś
                    może napisać coś mało pochlebnego pod moim adresem. chciałabym być kobietą tak
                    twardo stąpającą po ziemi jak Ty...
                    • borgowa Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 20:07
                      nic prostrzego, trzeba tylko usiąść i pomyśleć. samemu. zadać sobie parę trudnych pytań, a później
                      szczerze sobie na nie odpowiedzieć.
                      chcesz żeby Cię sznowali wartościowi ludzie, sznuj się sama. precz z głupimi usmieszkami, umizgami,
                      precz z pokazywaniem kolan i dekoltu. skoncentruj się na sobie, znajdź hobby.
                      różni będa przyłazić, będą chcieli byś poświęciła im uwagę, ale do cholery, nie jesteś od tego by
                      jakichś zj.bów dowartościowywać. bycie marionetka uwłacza godności.
                      pomysl o sobie, pomysl, po co Ci wiedza na temat tego, co jakiś palant o Tobie myśli? lepiej Ci z tą
                      wiedzą będzie.
                      pisz jak coś.
                      • korrrba Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 21:35
                        borgowa dla Ciebie to jest proste, dla mnie niestety nie, jak ja przez ładnych
                        parę latek tak sobie w głowie właśnie poukładałam, jak miałam naście lat,
                        nosiłam okulary, włosy koloru mysiego i kiepskie ubrania (bo rodziców nie było
                        stać) to przekonałam się patrząc na swoich kolegów, wzdychających do "lachonów",
                        że bez odpowiedniego wyglądu jestem nikim, nie znajdę faceta, dobrej pracy,
                        nawet na studiach wykładowcy lepiej traktują ładniejsze studentki. byłam wtedy
                        młodsza i tak mi się w głowie ubzdurało, ale zostało mi to do dnia dzisiejszego
                        jak widać. czy teraz wyglądam dobrze, to też nie wiem, bo to od gustu zależy, na
                        pewno bardzo się zmieniłam i wyglądam zupełnie inaczej niż kiedyś. ale nie
                        zagwarantowało mi to szczęścia...
                        z tego faceta z pracy zrobiłam sobie w swojej głowie jakiegoś bożka, wydaje mi
                        się ideałem, chociaż w głębi ducha wiem, że zdecydowanie nim nie jest. dlatego
                        jego opinia o mnie jest dla mnie taka ważna...
                        • borgowa Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 22:26
                          przeukładaj więc sobie. jesteś starsza, masz większe doświadczenie, więcej obserwowałaś. ni chyba,
                          że tak skupiłaś się na tym cholernym wyglądzie, że już nic więcej nie dostrzegłaś. ale myślę, że nie.
                          ja niewiele starsza jestem od Ciebie. powiem Ci szczerze, że zbiera mi się na hafta gdy słyszę jak to
                          jedna z drugą nie marzą i rycerzu, ale już nie zadadzą sobie trudu by pomyśleć, że rycerz nie
                          przybędzie na białym koniu, ba nawet nie zwróci uwagi gdy będzie przejeżdżał obok na laski, które
                          sprzedają się światu, wszystkim.
                          mówisz, że byłaś taka i owaka, ja też byłam. posłuchaj, człowiek z natury jest brzydki. faworyzowani
                          są ci ładniejsi? przecież nic tylko zbrechtać tych co faworyzują, tych co się na to łapia też.
                          chciałabyś urodą i urokiem osobistym uzyskać lepsze oceny, pracę względy u szefa, uśmiech
                          sklepikarki? no i jak się po czymś takim będziesz czuła sama ze sobą? bardziej wartościowa? nie,
                          tylko i wyłącznie adorowana, a co da Ci ta adoracja? tak na dłuższą metę? bo na bank nie szacunek
                          do siebie, przecież nie intelektem zdobyłaś 5, pracę czy względy szefa, który pewnie załatwił sobie
                          stołek przez znajomości. dałaś się wpisać w szablon, w system, w matrix. widzisz siebie oczyma
                          innych, oni Cię definiują. wybacz, ale to jest żałosne.
                          a ten Twój bożek czym Cię ujął? miły jest, przystojny i zna się na przekładaniu papierów w firmie?
                          poza tym dyma dla zaspokojenia potrzeb fizjologicznych starszą panią, bo młodsza go nie chciała. z
                          tego powidu ma kompleksy i dobiera się do Ciebie. musi se chłop odbić. leczy się Tobą. wyobraź
                          sobie, że jesteś traktowana jak przedmiot. dociera to do Ciebie? chcesz byś tylko zmacaną i do
                          tego nieświadomą lalą?
                          w tym serio nie ma nic trudnego, tylko pytania sobie zadawaj i odpowiadaj obiektywnie, na zimno.
                          zobaczysz wtedy siebie i nie będzie Ci z tym dobrze. cięzko w lusterko spojrzeć, ale lepiej być
                          świadomym, zrozumieć, zmienić. wtedy i rycerz się znajdzie.
                          polecam film, na początek "Fight Club". fabuła super, a Brad Pitt jest nie tylko powszechnie
                          uznanym pięknisiem, ale również dobrym aktorem.
                          wiem, że cisnę, ale taka moja prawda.
                          • korrrba Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 22:54
                            no, ale jak młodsza go nie chciała, skoro on widzi, że ja na niego "lecę" ? ;)
                            to tak pół żartem, pół serio.
                            • borgowa Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 23:01
                              no, rodzynek z Ciebie.
                              • korrrba Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 23:22
                                jak to rodzynek? w tym sensie, że ja jedyna spośród młodych?
                                • korrrba Re: Obsesja...dodam 05.09.10, 23:25
                                  chociaż nie, zaczynam kumać... żadna w miarę młoda, atrakcyjna, inteligentna i
                                  szanująca siebie kobieta by go nie chciała. ja jestem niby rodzynkiem, bo go
                                  chcę, ale on mnie jednak nie, bo zapewne nie spełniam powyższych kryteriów dla
                                  niego... nie no, zaczyna być mi znowu źle...
                                  • archi_wum_x Re: Obsesja...dodam 06.09.10, 00:05
                                    Prawdopodobnie dla tego faceta wiek nie jest kryterium atrakcyjności kobiety i
                                    jest z tą starszą babką niekoniecznie dlatego, że inne, młodsze go nie chciały.
                                    Być może jest tak, że on jest nią z jakiegoś powodu naprawdę zafascynowany, a na
                                    takich, jak Ty testuje tylko swoją własną atrakcyjność jako obiektu pożądania
                                    młodych kobiet, podnosząc sobie swoje własne "ego". Niektórzy faceci po 40 tak
                                    mają, zwłaszcza ci, którzy w tym wieku wchodzą w nowe (najczęściej kolejne)
                                    związki ze swoimi rówieśnicami. Oni nawet mogą naprawdę kochać te swoje starsze
                                    partnerki i dobrze się z nimi czuć, ale instynkt samca nie pozwoli im przepuścić
                                    żadnej okazji, żeby sprawdzić się z młodszą. A Ty akurat mu się trafiłaś jako
                                    chętna do takich testów. Tak to niestety działa.
                                  • borgowa Re: Obsesja...dodam 06.09.10, 09:36
                                    nie znam kolesia, nie mam pojęcia kogo kocha i czy w ogóle, bo może starsza pani jest od robienia
                                    kasy. nie wiem tego. wiem natomiast, że jak się dogoś kocha i szanuje, to niezależnie od wieku nie
                                    ślini się na widok innych. wybranek(a) to wybranek(a), nie? a już na bank nie maca się innych pań,
                                    ma się wręcz niechęć.
                                    tak, słusznie zauważyłaś - żadna szanująca się by nie chciała, nie pozwoliła się zbliżyć, nie
                                    umizgiwałaby się i nie pozwalała obłapiać.
                                    koleś się Tobą leczy. biorąc pod uwagę kryzys wieku średniego, to jasne jak słońce. spełniasz jego
                                    kryteria w zakresie usług dowartościowywania się. nie wiem tylko z jakiego powodu zaczyna Ci być
                                    znowu źle. bo myślisz, że nie spełniasz jego kryteriów, a chciałabyś, czy dlatego, że zrozumiałaś kim
                                    dla niego jesteś? jeśli Ci źle z pierwszego powodu, to ja nie widzę wielkiego ratunku. pozostaniesz
                                    bezwolna lalą, usługodawczynią dla buraków aż po gób. a jeżeli z drugiego, to tak, źle, bardzo źle
                                    się człowiek ze sobą czuje. marność. ale wszystko do nadrobienia. nie trzeba wcale pracy zmieniać.
                                    jeśli sobie uświadomisz kogo ustawiłaś na piedestale, to zapewniam, że puścisz pawia nie raz. a jak
                                    już do tego dojdzie, to wierz mi, nie będziesz miała problemu, przy kolejnej okazji powiedzieć
                                    mu "spier.alaj".
                                    zaczynasz kumać - to już coś. jesteś rodzynkiem, który nie jest traktowany wyjątkowo, ot
                                    przegryzka. chcesz być przegryzką? wszystko zależy od Ciebie. wszystko, zawsze zależy od kobiet,
                                    to my dokonujemy wyboru, faceci się tylko dostosowują. Twój bożek też się dostosował. to Ty się
                                    przed nim otworzyłaś, Ty pozwoliłaś na pierwszy dotyk i macanki po kątach. rzygaj, a później bierz
                                    się w garść. moze i rycerz się wtedy pojawi, a jak nie, to chociaż pójdziesz do piachu z uśmiechem
                                    na ustach, bo nie pozwoliłaś się zbrukać żadnemu wałowi.
                                    • korrrba Re: Obsesja...dodam 06.09.10, 17:22
                                      z tego, co ja wiem, to akurat ta starsza pani nie jest specjalnie majętna... ja nigdy jej nie widziałam na żywo, ale widziało ją sporo pracowników naszej firmy, pani prezes, dyrektorzy, nawet jedna ze sprzątaczek. i wszyscy jak jeden mąż jak o niej mówią to aż się śmieją... wszyscy brali ją za jego matkę, że taka stara i "nieapetyczna"... ale może jest w niej coś magnetycznego, co on zauważył.
                                      co mas zna myśli, że on się mną leczy?
                                      • borgowa Re: Obsesja...dodam 06.09.10, 17:55
                                        nie znam człowieka, nie znam kobiety, ale skoro starsza i zaniedbana, to wygląda na to, że koleś nie chciał być sam. złapał taką co go chciała, a teraz kryzys wieku średniego i kompleksy wyłażą. tak, leczy się Tobą. znalazł sobie młodą, która pozwala mu się obłapiać żeby samemu sobie udowodnić, że jest wart więcej, że stać go na więcej niż starsza, zaniedbana pani, wyglądająca na jego matkę. robi z Tobą co chce, używa Cie jak przedmiotu, jak medykamentu na własne kompleksy. później, zadowolony z siebie, myśli, że jeszcze młoda na niego leci, ba, pozwala się dotykać, wystawia na piedestał i rozmyśla co też o niej myśli, jakie ma zdanie na jej temat.
                                        to jedna sprawa. druga - magnetyzm, o którym piszesz. gdyby miała coś magnetycznego w sobie, to koleś nie dobierałby się do Ciebie. już o tym pisałam. Twój bożek jest Twoim bożkiem, czy skoro zauważyłaś w nim coś magnetycznego, to ślinisz się na widok innych panów? widzisz już o czym mówię? nie ma żadnych magnetyzmów, to się rzadko zdarza. relacje między dwoma płciami najczęściej opierają się na pociągu seksualnym, który wyssaliśmy z mlekiem matki, to na nim świat stoi, albo na zwykłym wyrachowaniu. nie chce się być samemu, ktoś zarabia więcej szmalu, ma stołek, jest przystojny (ładna) i można się w towarzystwie chwalić bądź, jak pewnie Twój bożek ma opierunek i wikt. nie musi się martwić prasowaniem koszul, kupowaniem gaci, ciepłym obiadkiem, który czeka na powrót pana. niestety, oto prawda. pomyśl nad tym. żeby znaleźć rycerza, albo żeby rycerz znalazł nas trzeba być wyjątkowym, umieć dostrzec rycerstwo i nie póścić zakładając dekolty, bo się zachciało adoracji palantów. albo się chce palantów, albo rycerza.
                                        a jeszcze tego leczenia. Ty też leczysz się nim. on jest odpowiedzią na Twoje kompleksy. patrzy, dotyka - to takie miłe :/
                                        ja Ci tu piszę i piszę co myślę, do czego doszłam, ale prawda jest taka, że jak nie zechcesz, to nie zadasz sobie pytań i nie odpowiesz na nie obiektywnie. mogę Ci jednak powiedzieć, że moje myślenie, a co za tym idzie - zachowanie się sprawdziło. znalazł mnie rycerz :) ale zanim to nastąpiło przeszłam piekło.
                                        mogę powiedzieć, doradzić, ale wybór jest Twój.
                                        • korrrba Re: Obsesja...dodam 06.09.10, 22:39
                                          ciekawie piszesz, a tak niemiło się zapowiadało, napisałaś, że wkurza Cię ten wątek ;) mogłabym faktycznie sama zadawać sobie pytania, a właściwie nie mogłabym. wiesz czemu? bo aj już dawno straciłam chłodny obiektywizm w tej sprawie... mną szarpią tylko skrajne emocje... napisałaś coś o tym magnetyzmie, co dało mi dużo do myślenia. w istocie jest tak, że zauroczyłam się bardzo nim i już inni faceci stają się dla mnie NIEWIDZIALNI... wartościowy chłopak starał się o mnie, ale ja go nie chciałam, on był dla mnie niewidzialny, bo widziałam tylko swojego bożka. i co gorszego zauważyłam... podświadomie szukam faceta podobnego do niego. ostatnio byłam u swojego brata ciotecznego na imprezie i nagle przyjechała jego ciotka rozwódka ze swoim nowym partnerem. ja aż zamarłam, bo ten facet to była niemal kopia tego z mojej pracy... też miał około 40 lat, a co najlepsze ciotka tego mojego kuzyna też była starsza sporo od tego swojego partnera...
                                          ten z mojej pracy "zjada" mnie na zimno, gdy tymczasem ja się gotuję...
    • goldie1 korrba zyjesz>? 22.01.10, 11:27
      daj znac co sie dzieje w pracy
      • korrrba Re: korrba zyjesz>? 22.01.10, 19:13
        żyję, żyję, ale co to za życie :) żart oczywiście. nie pisałam, bo jakoś
        chciałam odpocząć od tego tematu na chwilę. wiele opinii, które tutaj
        przeczytałam bardzo mnie zdołowało. ale jednocześnie miałam tego świadomość
        zakładając wątek, że spotkam się z krytyką i to dużą krytyką. niektóre osoby
        zarzucają mi, że mam trochę nierówno pod kopułą... :) w pracy na razie jest
        cisza, spokój, nudy. nie ma o czym pisać. gość wybył na urlop, więc w ogóle go
        nie widywałam od wtorku bodajże. nie wiem na jak długo wziął urlop. to co
        jeszcze chciałam powiedzieć to to, że wiele osób potępia to, co robiłam, w co
        się władowałam. ale ja mam już swój wiek i ja też jestem spragniona już bardzo
        pocałunków, przytulania, pieszczot itp. a że życie na razie ułożyło mi się tak,
        że nie udało mi się dotąd spotkać osoby, w której zakochałabym się z
        wzajemnością, to co ja mam z tym zrobić??? chyba tylko przytulić się do miśka,
        skoro ten facet odpada
        • aneczka_884 Re: korrba zyjesz>? 23.01.10, 13:15
          może nie powinnam tego pisać, ale na moje oko sytuacja między tobą a tym facetem
          jest dosyć gęsta i prędzej, czy później dojdzie do sytuacji, w której będziesz
          miała "okazję" pójść z nim do łóżka. a właściwie źle się wyraziłam, on będzie
          miał okazję wykorzystania, zaliczenia ciebie. obawiam się, że pod wpływem tych
          silnych emocji możesz mu ulec. i chciałam tylko zaapelować do ciebie, żebyś
          NAPRAWDĘ zastanowiła się 100 razy zanim to z nim zrobisz. a jestem niemal pewna,
          że okazja się nadarzy. podejrzewam, że w takich wielkich firmach, korporacjach
          organizowane są przeróżne imprezy, zapewne suto zakrapiane alkoholem. korba, co
          zrobisz, jeśli zajdziesz z tym kolesiem w ciążę??? odpowiedz sobie na to
          pytanie. tak naprawdę żadna metoda antykoncepcyjna nie gwarantuje 100% pewności,
          a jeszcze z twojego opisu sytuacji śmiem wnioskować, że pewnie "poniosłaby" was
          chwila i wcale byście się nie zabezpieczyli. a los lubi być przewrotny. co wtedy
          zrobisz??? w normalnym związku, gdzie ludzie nawzajem się kochają, szanują,
          wspierają, dziecko nie byłoby problemem. często właśnie pomaga obojgu
          przyśpieszyć decyzję o ślubie itp. a w "czymś" takim jak masz ty to jakoś czarno
          widzę przyszłość. podejrzewam, że ten mężczyzna z pracy prędzej zleciłby twoje
          zabójstwo niż chciał się z tobą ożenić i zakładać rodzinę. a już na pewno
          zmusiłby cię do aborcji. po co ci takie ciężkie i mało przyjemne doświadczenia
          życiowe? teraz to takie generalizowanie, co by było gdyby, ale myślę, że moja
          wersja jest bardzo prawdopodobna i lepiej jej uniknąć. nie daj się korba
    • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 29.01.10, 18:32
      czy myślicie, że on to wszystko, co było między nami może opowiadać do
      pozostałych osób w pracy, do kolegów, dyrektorów, kierowników itp? czy raczej
      zachowuje w tajemnicy?
      • ka.rro Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 29.01.10, 19:42
        Na 99% wszystkie samce w korporacyjnym stadzie wiedzą, że na niego lecisz. A bliscy kumple to pewnie i ze szczegółami macanka.
        • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 29.01.10, 22:46
          no to nic tylko się pochlastać :( ale chyba gdyby wiedzieli, to na bank bym to
          odczuła, jakieś złośliwości, aluzje, uśmieszki, itp, a niczego takiego nie
          zauważyłam, a jestem wyczuloną osobą. wręcz miałam wrażenie, że jemu też zależy
          na dyskrecji. totalnie się pogubiłam, ja już nie wiem, gdzie leży prawda, w co
          zabrnęłam i jak się z tego wyplątać, dlaczego tak się stało, dlaczego faceci
          tacy są. nie widzę wyjścia :(((
          • ka.rro Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 29.01.10, 22:50
            Ojej, bo to napewno jest tak, jak w wątku obok. On w końcu poobraca panienkę z pokoju obok i się z nią ożeni, a Ty zostaniesz zaskoczona i zagubiona. I jeszcze zacznie Cię w pracy gnoić. Przeczytaj lepiej tamten wątek!!!
            • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 29.01.10, 23:03
              ale jaki wątek obok? ja tylko nie mogę zrozumieć jednego: dlaczego mi zawrócił w
              głowie? i skrzywdził
              • ka.rro Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 29.01.10, 23:10
                bo to zły facet był korrrba
    • aneczka_884 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 30.01.10, 11:16
      korrba, ja mam wrażenie, że ty chyba nie zerwałaś tak do końca z tym całym
      "procederem"? nie piszesz o tym, ale pewnie znowu się "zdarzyło"? i jestem
      przekonana, że ty z tym nie zerwiesz. ta dziwaczna sytuacja ciebie po prostu
      dowartościowuje. nie wierzysz w siebie, nie czujesz się atrakcyjna i takie
      zachowanie ze strony facetów odbierasz jako potwierdzenie atrakcyjności. mam
      nadzieję, że ciebie to nie zdołuje, ale chcę ci otworzyć oczy. to, że on cię
      dotyka itp, niestety nie świadczy o tym, że się jemu podobasz. przynajmniej moim
      zdaniem. myślę, że jest wręcz odwrotnie. gdybyś mu się podobała, to po prostu
      zabiegałby o ciebie i wręcz powstrzymywałby się od takich zachowań. a w twoim
      przypadku to jak wyglądasz, czy jesteś ładna, zgrabna nie ma dla niego teraz
      żadnego znaczenia. ważne, że dajesz się obmacywać. podejrzewam, że żadna inna
      kobieta z twojej firmy nie jest taka głupia jak ty i nie pozwala jemu na coś
      takiego, więc się cieszy, że znalazł jedną naiwną. a to, czy ty jesteś dla niego
      atrakcyjna, czy nie, nie liczy się teraz dla niego. gdybyś wyglądała jak
      babochłop, ważyła sto kilo i miała cellulit nawet na dłoniach a dawałabyś się
      obmacywać, to też by cię obmacywał. ważne dla niego jest to, że się dajesz, a
      nie to, czy przy okazji jesteś atrakcyjna. mam nadzieję, że cię nie zdołowałam,
      ale to tylko mój pogląd. może niech się jakiś facet wypowie...
      • fredzia_ltd Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 30.01.10, 13:41
        Myślę Aneczko, że masz rację. A poza tym co to za facet, który po kątach obłapia pracownicę... :(
    • yja Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 30.01.10, 13:00
      Nie doczytałam twojego postu do końca jak stwierdziłam ,że masz wewnętrzny
      konflikt miedzy tym co chciałabyś a co wpojono ci do głowy.Wpojono ci do głowy
      że coś co może sprawiać ci w danym momencie przyjemność jest lub może być
      niestosowne.Wygląda na to ,że facet daje ci do zrozumienia,że ma na ciebie
      ochotę pod względem seksualnym,dlatego kiedy próbujesz z nim rozmawiać
      przeprasza i potem ignoruje.Zdecyduj więc czy taka forma kontaktu ci odpowiada z
      pełną świadomością,że on nigdy nie będzie chciał się zaangażować uczuciowo.
      Jeśli masz 25 lat to wszystko jeszcze przed tobą.
      • fredzia_ltd Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 30.01.10, 13:39
        Zgadzam się, myślę że to klasyka gatunku - Ty jesteś dla niego po prostu mięskiem, a Ty chciałabyś kontaktu na innym poziomie. Na to nie ma szans, (pan ma inne potrzeby), więc zadowalasz się JAKIMKOLWIEK kontaktem z nim, bo się zakochałaś...
        Ślepy zaułek :(
      • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 30.01.10, 15:19
        tak mam 25 lat, piszesz, że wszystko jeszcze przede mną, ale ja mam już coraz
        czarniejsze wizje swojej przyszłości :( czuję się czasami jak staruszka. i
        faktycznie mam wewnętrzny konflikt, między pragnieniem tego faceta, a swoimi
        przekonaniami
    • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 30.01.10, 15:46
      aneczka, mam wrażenie, że próbujesz wkopać mnie w jeszcze większy dół i poczucie
      winy swoimi wypowiedziami. z tej ostatniej wywnioskowałam, że facet dotyka mnie
      z litości, nie podobam mu się, tylko z litości obmacuje biedną brzydulę, której
      zapewne nikt dotknąć by nie chciał
      • goldie1 nie mają racji 30.01.10, 19:50
        opowiedz, co sie teraz dzieje u ciebie w pracy.
        Moje zdanie jest takie,ze facet palcem nie tknie kobiety, ktora choc
        troche go nie pociąga. Oni sie do takich rzeczy nie zmuszają.
        • korrrba Re: nie mają racji 30.01.10, 20:01
          goldie, ten tydzień był w miarę spokojny, nie działo się nic szczególnego, było
          sporo pracy i trochę nerwówka, bo przyjechała do firmy delegacja itp. owszem
          rozmawiałam z nim, ale tak NORMALNIE, na luzie, bez podtekstów. były sytuacje,
          że na powitanie mnie pocałował w policzek lub czoło, ale to wszystko.
          • la.bruja Re: nie mają racji 30.01.10, 20:35
            Korrba

            Moim zamiarem nie jest zdołować Cię ani wpędzić w jeszcze większe
            kompleksy. Tym bardziej, że jestem podobna do Ciebie. Niestety.
            Mam wrażenie, że występuje u Ciebie ogromny konflikt między rozumem
            a emocjami. "Rozum" wie, że facet traktuje Cię jak przedmiot.
            Powiedz mi, co mu stoi na przeszkodzie aby się zdeklarować ze swoimi
            uczuciami? Powiedz mi, jak Ty się czujesz gdy po czułych gestach on
            Cię ignoruje w towarzystwie? Boli Cię to czy też czerpiesz
            podświadomą satysfakcję z tego że macie wspolną "tajemnicę"?
            "Rozum" doskonale wie, że facet bawi się i manipuluje Twa osobą.
            Przyciąga, a gdy zobaczy nadmierne zaanagażowanie to odrzuca. Gdy
            zaś widzi, że jego ofiara oddala się zanadto przyciąga. Typowy
            manipulator.
            Emocje" z kolei cieszą się każdą chwilą gdy poświęca Ci czas, bo
            dzięki temu czujesz się lepsza. Nawet tu niecierpliwie dopytujesz,
            czy jego zachowanie świadczy o tym że mu się podobasz.
            Smutna to historia.

            Zerwij to proszę. Spróbuj chociaż jeden dzień go olać i poczuj
            satysfakcję z tego tytułu.
            Ten układ jest bez przyszłości. Ty o tym wiesz.
            • goldie1 la bruja ma racje 30.01.10, 20:57
              olej go na pare dni, poczujesz sie lepiej. Tylko jecsze na ten czas
              za slaba ejstes na to....ale mysle,ze ci sie uda. Najwazniejsze w
              zyciu to wcale nie jest ani milosc, ani sczescie....tylko....
              HONOR, wlasna GODNOSC.
              Zapamietaj. Nast razem jak znowu bedzie pieprzyl jakies glupoty,
              mamil ci oczy komplementami, chcial znow chwile z tobą pobyc..to
              powiedz mu tak "Wiesz,,przemyslalam to i nie chce tego dalej
              ciągnac, to nie ma sensu. Bylo milo, ale wole to zakonczyc. "

              Odejdz, nie tlumacz mu juz nic.
            • korrrba Re: nie mają racji 30.01.10, 23:22
              la bruja, co ja czuję, gdy on mnie ignoruje w towarzystwie? nie czuję na pewno
              jakiejś satysfakcji ze wspólnej "tajemnicy", mam nadzieję, że to jest tajemnicą.
              żeby czuć satysfakcję musiałabym być choć w kilku procentach wyrachowana, a nie
              jestem. czuję się po prostu źle i czuję wściekłość na niego i na siebie, na
              swoją głupotę. czuję się jakby po raz kolejny mnie wyrolował. i wtedy przysięgam
              sobie "zemstę" i zmianę. ale ostatnio, zauważyłam to zwłaszcza od założenia tego
              wątku i czytania waszych opinii czuję jakby moje "uczucia" do niego trochę się
              zmieniły. coś się zmienia we mnie. tak jakbym już nie była szaleńczo w nim
              zakochana, ostatnim czasem nie czułam "przymusu" nadskakiwania mu, nie czułam
              jakiejś zazdrości, kiedy rozmawiał z innymi kobietami, a ze mną nie. dzięki temu
              mogłam kilka dni nie mieć z nim kontaktu i nie wariować z tego powodu. to nie
              jest tak, że zauroczenie mi przeszło jak ręką odjął. ono nadal jest, ale trochę
              inne. nie wiem czy ten proces "oczyszczenia" się z tego będzie szedł dalej, czy
              "wróci" z powrotem, ale myślę, że to o czym piszecie, ta próba olewania na
              dzień, czy kilka jest możliwa.
      • aneczka_884 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 30.01.10, 20:06
        o rany... przecież ja niczego takiego nie napisałam! to są twoje słowa, nie
        moje. wcale nie uważam, że na bank jesteś jakąś nieatrakcyjną dziewczyną, nie
        mnie ciebie oceniać, nie widziałam cię. z całego twojego opisu, wydaje mi się
        wręcz, że z pewnością jesteś fajną i niebrzydką dziewczyną, tylko w siebie
        totalnie nie wierzysz i to niestety powoduje, że wpadasz w sidła takich właśnie
        facetów. po prostu uważam, że robisz błąd dowartościowując się w taki sposób, bo
        to nie na tym polega. w tym przypadku to raczej on się dowartościowuje poniżając
        ciebie. ale tak jak wcześniej pisałam, ja tego faceta nie potępiam, bo dużo winy
        jest twojej. jakie on ma relacje z innymi kobietami w pracy?
        • lago.titicaca Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 30.01.10, 21:25
          Ale dlugi watek.

          Oto co polska wiocha lubi.
    • goldie1 korba odezwij sie, 02.03.10, 18:54
      jak teraz zachowuje sie ten facet?
    • mvszka Re:Psycholog i to szybko 04.03.10, 08:45
      Dla mnie ani autorka wątku nie jest łatwa ani ten facet zboczony.
      Problem leży w tym,że dziewczyna ma kompletnie zrujnowane poczucie
      własnej wartości, bo cały czas zastanawia się gorączkowo czy się
      podoba, tak jakby to była gwarancja szacunku drugiej osoby. A
      przecież tak nie jest- każda atrakcyjna dziewczyna podoba się
      mężczyznom, co nie znaczy, że mieliby ją szanować, a już na pewno by
      nie szanowali gdyby dała się pomacać gdzieś przciśnięta do
      kserokopiarki.
      Brak asertywności, pozwalanie na przekraczanie swoich granic
      drugiemu człowiekowi- to ma swoje przyczyny oraz jest i będzie
      dołujące. Koniecznie terapia
      • ame-2 Re:Psycholog i to szybko 06.03.10, 12:19
        A wg mnie Ty się zauroczyłaś, może nawet jesteś bliska zakochania,
        ale ze względu na swoje zasady, wychowanie /czytaj: nie wiązać się z
        zajętym facetem, romans nie wchodzi w grę/ nie chcesz zrobić kroku
        naprzód. Z drugiej zaś strony jest Ci w miarę przyjemnie, że facet
        wykazuje Tobą jakieś tam zainteresowanie, nawet, jeśli sama forma
        tego zainteresowania nie bardzo Ci odpowiada. Z drugiej zaś strony
        facet wyczuł, że nie jest Ci całkiem obojętny, pewnie nęci go Twoje
        młode ciałko, może nawet domyśla się lub wie, że pierwszy raz przed
        Tobą i to stanowi jakieś tam dla niego wyzwanie, albo poprostu lubi
        skoki w bok i teraz Ty stałaś się jego celem.
        Według mnie powinnaś sama zadać sobie pytanie, czego Ty oczekujesz.
        Czy chciałabyś związku, romansu z tym człowiekiem? Czy jesteś gotowa
        na wszystkie konsekwencje takiego kroku / krytyka rodziny,
        otoczenia, jakieś niemiłe konsekwencje ze strony kobiety, z którą
        jest w tej chwili itp./ Jeśli odpowiedź brzmi nie - to konkretnie
        porozmawiaj z tym facetem w momencie, kiedy będzie próbował znowu do
        Ciebie się dobierać. Powiedz mu stanowczo, że nie życzysz sobie
        takiego traktowania. I tego się mocno trzymaj, a sama skup się na
        rozwijaniu więzi z osobą, która nadaje się do związku. Zobaczysz
        wtedy, czy tamta znajomość się umocni i pogłębi, czy też jednak
        stwierdzisz, że to nie to i rozpadnie się, po jakimś czasie.

        Jeśli jednak, chciałabyś, aby z tej pierwszej znajomości było coś
        więcej, porozmawiaj z gościem. Zapytaj, jak masz odbierać, te jego
        końskie zaloty - skoro jest w związku, czego chce: flirtu, romansu
        na boku - zaliczyć Cię? Zobaczysz, czy facet podstawiony pod mur
        zwinie ogon i się odczepi, czy też określi, swoje zamiary względem
        Ciebie. Nie daj się tylko ogłupić, na zasadzie, że tak On się
        zakochał w Tobie-ble, ble, ble, ale w starym związku musi być, bo,
        bo, bo... W taki układ nie wchodź, bo zranisz się tylko i nic
        dobrego z tego nie będzie. To będzie konkretna odpowiedź, o co
        facetowi, tak naprawdę chodzi. Powiedz mu wtedy, że owszem, darzysz
        go pewną sympatią, ale nie interesują Cię zajęci faceci.

        I napewno - zrób konkretny krok - bo, jeśli taka dwuznaczna sytuacja
        będzie trwać i trwać, to tak jak ktoś tu napisał, kiedyś może
        wymknąć się z pod Twojej kontroli i ulegniesz, a poza tym szkoda
        Twojego czasu i zawieszenia w takim nieklarownym układzie.
        • ame-2 Re:Psycholog i to szybko 06.03.10, 12:35
          Dodam jeszcze, że bycie "tą drugą" w Twoim przypadku - to marnowanie
          czasu dla kogoś, dla kogo będziesz tylko odskocznią i zabawką na
          miłe chwile. Znam - co najmniej- dwa takie przypadki, pięknych
          młodych dziewczyn, uwikłanych w romans ze starszymi mężczyznami,
          którzy po latach i tak z nimi się nie związali. Oni pozostali przy
          swoich żonach, a obie dziewczyny - zranione - nie ułożyły sobie już
          życia, jedna z nich samotnie wychowuje dziecko - owoc tej miłości.
          Pomyśl - czy warto dla takiego scenariusza - przeżyć parę, miłych
          chwil?
        • ame-2 Re:Psycholog i to szybko 06.03.10, 12:43
          Dodam jeszcze, że znam przynajmniej dwa takie przypadki, gdzie
          młode, piękne dziewczyny adorowane przez starszych mężczyzn, weszły
          w układ tej trzeciej. Zakochane, zwodzone trwały przez lata w takim
          układzie. W rezultacie męzczyźni Ci pozostali przy żonach, a one
          skrzywdzone i nie młode już - zostały same. Jedna z nich - samotnie
          wychowuje dziecko - owoc tej miłości.
          Odpowiedz sobie, czy parę przyjemnych chwil, warte jest takiego
          scenariusza?
          • korrrba Re:Psycholog i to szybko 08.03.10, 23:04
            witam, po długiej nieobecności na forum. sytuacja więc wygląda tak: przez cały
            ten czas miałam jeszcze kilka "wzlotów" i "upadków" z tym facetem, ale wyczułam
            w nim pewną zmianę. zaczynałam mieć wrażenie, że on już sam zaczyna mieć dosyć
            tej sytuacji. nie wiem jak to określić, ale niesamowicie wku... mnie, kiedy po
            tych wszystkich sytuacjach mnie olewał, nie rozmawiał, nie odzywał się kilka
            dni. w końcu nie wytrzymałam, zrobiłam z siebie idiotkę, z emocji się poryczałam
            i powiedziałam, że nie jestem w stanie tego dłużej znieść, że raz mnie obmacuje,
            raz mnie olewa, że zrobiłam się nerwowa, bo nie rozumiem jaki to wszystko ma cel
            i czy sobie robi jakieś jaja ze mnie... on odpowiedział, że nigdy nie robił
            sobie jaj, ale że przyznaje mi rację, że mam prawo tak się czuć, że nie powinien
            tak się zachowywać. to było chyba z 1,5 miesiąca temu. od tamtej pory gość mnie
            unika. i naprawdę bardzo unika i jest w tym konsekwentny. nigdy nie był do tej
            pory konsekwentny tak długo. ale ja nadal coś dziwnego do niego czuję i takie
            totalne olewanie, unikanie też mnie jakoś boli. też mi to trudno wytrzymać. czy
            nie jest możliwe zbudowanie jakichś normalnych, koleżeńskich relacji, bez całej
            tej "dekoracji" obmacywania?? bo z tego, co widzę, to mam "wybór", albo
            obmacywanie, albo zupełne ignorowanie... tak poza tym, jedna osoba mi pisze, że
            powinnam iść koniecznie do psychologa, bo mam zrujnowane poczucie wartości,
            druga pisze, co innego. ja już sama nie wiem, co o tym myśleć.
            • goldie1 Re:Psycholog i to szybko 14.03.10, 17:54
              cos podobnego i ja mam w pracy. Unika cie, ale rozmawia z tobą o
              czymkolwiek? czy "traktuje jak powietrze"?
              jak to masz wybor "obmacywanie" czy ignor?
              • korrrba Re:Psycholog i to szybko 15.03.10, 18:34
                unika mnie, nie rozmawia w ogóle, raczej traktuje jak zepsute powietrze :(((
                mówi "cześć", ale w ogóle nie zagaduje, ani nic, chyba, że jakaś sprawa
                służbowa. a do innych się odzywa normalnie, jest wesoły... zajebiste uczucie
                :((( fatalnie się z tym czuję. pobawił się, pobawił i mu się znudziłam, to teraz
                traktuje mnie jak właśnie zepsute powietrze :((
                • la.bruja Re:Psycholog i to szybko 15.03.10, 21:16
                  Facet zachował się jak tchórz. Myślał, że sobie poobmacuje za friko
                  i koliżanka wejdzie w tę zabawę jak w masło. Weszła, ale weszły też
                  jej (czyli Twoje) emocje. Tego wesoły koleżka nie przewidział.
                  Przestraszył się Twoich łez, rozgoryczenia itp. A przecież miało być
                  tak rozrwykowo w pracy.
                  Korrrba, może i nie zachowalaś się racjonalnie przepisowo, ale
                  szkoda abyś się tak męczyła.
                  Popatrz jaki z niego śmieszny facio :)
                  Boi się kobiety ;)

                  I ciesz się, że się wycofał. Masz szansę się wyleczyć z niego. I
                  współczuj jego następnej ofierze, bo być może już takową ma na oku.


                  życzę dobrego rozwiązania
                  • korrrba Re:Psycholog i to szybko 15.03.10, 22:32
                    on chyba chciał zrobić ze mnie jakąś zabawkę seksualną, w zamian nic nie
                    oferując... to chyba już prostytutka lepiej wypada ode mnie... :(((( to we mnie
                    ciągle siedzi, ciągle się nad tym zastanawiam, nad jego motywami, nad nim, nad
                    sobą, nad tym, jak bardzo się upodliłam i jaką niską samoocenę mam, że tak dałam
                    się upodlić...
                    • aneczka_884 Re:Psycholog i to szybko 17.03.10, 11:53
                      moim zdaniem to chyba powinnaś się cieszyć, że wreszcie sytuacja jakoś się
                      wyklarowała... nie rozumiem czemu czujesz żal?? przecież mówi ci cześć? nie jest
                      opryskliwy? nie wrzeszczy na ciebie? nie utrudnia współpracy? no to chyba
                      wszystko jest oki??!! a to, że traktuje z dystansem, jest służbowy, nie wdaje
                      się w rozmowy to nie powinno ciebie dziwić... sama nie byłam nigdy w takiej
                      sytuacji, ale wydaje mi się, że po tym wszystkim, co zaszło między wami powrót
                      do normalnych koleżeńskich relacji jest po prostu nierealny. może i on już tego
                      nie chce, może faktycznie chce to skończyć i nie chce nawet z tobą rozmawiać, bo
                      obawia się, że znowu dojdzie do tego samego, znowu będziesz mu robiła sceny itp.
                      uważam, że teraz w tej chwili on okazuje ci więcej szacunku niż wtedy, kiedy cię
                      obmacywał ochoczo... po za tym czy ty wiesz, czego w ogóle chcesz??!! jakiś czas
                      temu biadoliłaś tutaj, że gość cię obmacuje, a ty nie umiesz się temu
                      sprzeciwić, teraz wygląda na to, że biadolisz, że gość cię nie obmacuje, a tobie
                      tego brakuje... weź dziewczyno młotek i się puknij w głowę, ale mocno...
                    • kalllka Re:Psycholog i to szybko 17.03.10, 12:15
                      otoz to:)
                      nie wie czego chce, bo zwyklo sie na fp, pewna maniere pisacza okazywac. maniere, w ktorej bycie ofiara jest sprytnie ukrytym lekcewazeniem, obsmiewaniem wspolczytaczy. maniere, ktora stanowi wejsciowke w swiat tzw moontrixa.. ot dlatego..

                      jest takie stare porzekadlo, ukrainskie, swietnie nadajace sie uprzykladowieniu dzialan autorki- horba hrutit lira hrajet.
                      co znaczy tyle.. ,
                      ze gdy sie korrrba pokreci to i nawet krol Lear-zagra. smutnie i na jedno kopytko, niestety...
                      ale do czasu, az sie jej (tej korbie) jasny gwint przekreci. i tym pocieszajacym akcentem, pozdrawiam
                      • korrrba Re:Psycholog i to szybko 17.03.10, 12:47
                        nie wiem kallka, o co ci w ogóle chodzi, skoro cię to nie interesuje, to nie
                        czytaj i nie pisz
                        • la.bruja Re:Psycholog i to szybko 17.03.10, 18:36
                          Korrrba
                          Wydaje mi się, że Aneczka ma rację. Targają Tobą sprzeczne emocje.
                          Wiesz, że facet zachowywał się jak ostatni cieć, a jednak w środku
                          tęsknisz za tym. Dlaczego?
                          Jako psycholog- amator ;) powiedziałabym, że masz może problem z
                          odrzuceniem, tj. potrzebujesz go. Jako osoba niesiląca się na tanią
                          psychologię napiszę abyś postarala się zminimalizować ilość myśli
                          na temat tego czlowieka. Przestać rozpamiętywać co, dlaczego i jak
                          co zrobił. Czy się do mnie uśmiechnął, czy też nie. Czy dzisiaj był
                          mniej czy bardziej obojętny niż zwykle itp.
                          Powiedz, po co Ci to potrzebne?? Pomyśl, że on pewnie nie
                          rozpamiętuje sytuacji z Tobą związanych więc dlaczego akurat Ty
                          miałabyś to robić???
                          Zachował się jak zachował. Swiat jest pełen takich typów i żaden z
                          nich nie jest wart takiego nakładu środków.


                          pozdrawiam
                        • kalllka Re:Psycholog i to szybko 17.03.10, 20:47
                          mile korbiecie,
                          nie zamierzam udawac i uznawac za prawde tego co wypisujesz tu od jakiegos
                          czasu. mysle ze masz inne cele.
                          stad wtret na temat Twojego trollowania i tyle
                    • goldie1 Re:Psycholog i to szybko 20.03.10, 22:15
                      od jakiego czasu traktuje cie jak powietrze?
                      • korrrba Re:Psycholog i to szybko 21.03.10, 21:49
                        od około dwóch miesięcy
                        • goldie1 Re:Psycholog i to szybko 22.03.10, 17:22
                          a mowi ci czesc/? czy tego tez nie?
                          tzn ze od okolo 2 miesiecy sam nie odezwal sie do ciebie ani slowem?
                          tzn zadnego "co slychac" lub cokolwiek?
                          • korrrba Re:Psycholog i to szybko 22.03.10, 17:37
                            cześć mi raczej mówi pierwszy, ale najczęściej to jedyne słowo, które od niego
                            słyszę w ciągu całego dnia. chyba, że wypada nam jakaś służbowa sprawa, to wtedy
                            odezwie się więcej na temat tej sprawy. nie pyta się mnie, co u mnie słychać, co
                            porabiałam w weekend, nic z tych rzeczy.
                            • goldie1 Re:Psycholog i to szybko 22.03.10, 19:34
                              Po prostu ot tak sobie wyrzucil cie ze swojego zycia.
                              Bedziesz sie jescze z tym męczyc.. A ty czesto go zagadujesz?

                              Jezeli cos moge ci poradzic..To jedynie to,ze kiedys minie ci
                              zainteresowanie nim. Musisz tylko wytrwac i traktowac go tak samo
                              jak ty. Mowic czesc, ok, ale nie zagaduj go pierwsza nigdy. Szybciej
                              sie wyleczysz
                              • korrrba Re:Psycholog i to szybko 22.03.10, 20:03
                                też tak myślę, że po prostu przyszedł dzień, w którym postanowił sobie ot tak po
                                prostu mnie "wyrzucić" ze swojego życia, o ile można to tak nazwać. prawda jest
                                taka, że nie zajmowałam w jego życiu specjalnego miejsca. raczej nie zagaduję go
                                pierwsza, udaje mi się na razie w tym trzymać, powstrzymuję się od tego, chyba
                                że mam jakąś sprawę z pracy, to wtedy tak.
                                • goldie1 Re:Psycholog i to szybko 22.03.10, 21:07
                                  i tak trzymaj. Wytrzymaj choc bedziesz miala chwile zalamki. Pomysl,
                                  skoro tobą sie tak bawil, to innym kobietom bedzie robil takie same
                                  jazdy.
                                  przeczytaj jescze raz co napisala dadaczka. Mądrze mowi i ...i
                                  jeszcze troche i bedzie lepiej. Jakbys miala chwile
                                  zwatpienia...napisz do mnie na poczte. Odezwe sie jutro
                                  • korrrba chyba mi się udało... 29.05.10, 23:33
                                    piszę po długiej nieobecności. od tego czasu sporo się zmieniło. nie chcę sama
                                    zapeszać, ale chyba mi się udało. między mną a tym facetem od długiego czasu nie
                                    dochodzi już do takich sytuacji jak opisywałam. przez długi czas podświadomie
                                    szukałam na siłę jakiegoś kontaktu z nim, zresztą wracałam do tego tematu
                                    często, nawet tutaj na forum. sama zebrałam się "do kupy", bez psychologa. na
                                    chwilę obecną jestem w stanie całkowicie panować nad swoimi emocjami nawet w
                                    obecności tego faceta. nie czuję też jakiejś silnej potrzeby kontaktu z nim. nie
                                    czuję żalu, kiedy on rozmawia z innymi koleżankami, a mnie ignoruje. nie
                                    zabiegam, ani nie narzucam się mu. zachowuję się po prostu normalnie, nie jestem
                                    obrażona, ani takiej nie udaję, jak mam jakąś sprawę służbową do załatwienia z
                                    nim, to zwyczajnie to załatwiam i to wszystko. nie twierdzę, że zauroczenie
                                    całkowicie mi przeszło, bo coś jeszcze się tli, ale na pewno ten największy
                                    "żar" w dużej mierze został ugaszony. zauważyłam zmianę w jego zachowaniu. i nie
                                    tylko ja. zachowuje się czasami dziwnie. na początku unikał mnie, olewał, po
                                    pewnym czasie chyba zaczął być tak jakby zdziwiony moją postawą. zmienił trochę
                                    ton, jakby zmiękł trochę. jest przyjaźniej nastawiony, zdarza się, że przychodzi
                                    pod jakimś pretekstem. absolutnie nie twierdzę, że on coś czuje, bo tak nie jest
                                    i się nie łudzę. ale chyba jest zdziwiony i czuję się z tym ZAJEBIŚCIE dobrze
                                    :)))) pozdrawiam
                                    • falcon777 Re: chyba mi się udało... 01.06.10, 15:49
                                      korrba, I mi się wydaje, że ty po prostu bardzo mu się podobasz i gość po prostu
                                      się w tobie zakochał i tyle..
    • kasia120378 zasługujesz na prawdziwe szczęscie 01.06.10, 12:44
      Nie wiem czy ktoś o tym pisał. Mówiłaś, że wie o Tobie duzo, a o tym, że jesteś
      dziewicą?
      Może on wiedząc o tym chce to zmienić, może podnieca go taki stan rzeczy. Poza
      tym ma jeszcze kogoś, co to ma znaczyć? Trochę dziwnie się zachowuje. No można
      byłoby zrozumieć takie podchody gdybyście byli parą. Na pewno pracuje ze sobą
      wiele par i to zdarza się im robić w pracy.
      To, że jesteś dziewicą nie powinnaś się wstydzić. To twoja indywidualna sprawa.
      Zresztą na pewno jest ich wiele w twoim wielu, a wstyd się przyznać. Może gdzieś
      podświadomie boisz się, bo np. zrobisz to z nim, a później Cię zostawi. Dla
      kobiety na pewno jest wazny ten pierwszy raz, podchodzą emocjonalnie, często
      chcą to przezyć z ukochana osoba.
      U Ciebie jakiś inny początek tego. Może masz możliwość zmienić np. piętro w pracy.
      Sama widzisz, że to nie jest tak. On zachowuje się trochę jak dziecko, czy inne
      współpracownice tak nie traktuje lub nie traktował.
      Najlepiej jak poznasz chłopaka ze zdrowym podejściem do Ciebie, ale i sama
      musisz twego chcieć
      • korrrba Re: zasługujesz na prawdziwe szczęscie 19.06.10, 19:56
        dziękuję Wam za odpowiedzi, sytuacja u mnie w pracy na chwilę obecną przedstawia
        się jak dla mnie dosyć zabawnie ;))) ja już od długiego czasu zdecydowanie
        unikam tego faceta jak tylko mogę, skupiłam się całkowicie na pracy i innych
        rzeczach, poszłam na kurs angielskiego itp. przestałam aż tak bardzo rozmyślać o
        nim. za to w jego zachowaniu zauważyłam ogromną zmianę. on tak jakby na nowo
        zaczynał robić jakieś podchody. ja w przeciągu dnia nawet nie zajrzę do jego
        pokoju, a on wpada do mnie po 15 razy. zagaduje, dopytuje itp. ostatnio miałam
        taka sytuację, że spodobałam się jednemu klientowi firmy, wypytywał o mnie i w
        końcu przyszedł do mnie do pokoju, rozmawiał ze mną długo, żartował, a ten facet
        to zauważył i strasznie się kręcił koło mojego pokoju i zerkał. w końcu wszedł
        do mnie i spytał tego petenta "co to za romanse..." falcon napisał, że pewnie mu
        się też podobam, ale ja tak nie twierdzę. gdyby tak było, gdyby był zakochany to
        potrafiłby normalnie wszystko rozwiązać. dla mnie jego zachowanie jest po prostu
        niezrozumiałe i już mu nie ufam. on wie o mnie dużo i wie o tym, o co pytałaś
        kasiu. ale żałuję, że wie. chciałabym poznać kogoś normalnego...
        • warszafffka Re: zasługujesz na prawdziwe szczęscie 19.06.10, 21:02
          > pokoju, a on wpada do mnie po 15 razy. zagaduje, dopytuje itp. ostatnio miałam
          > taka sytuację, że spodobałam się jednemu klientowi firmy, wypytywał o mnie i w
          > końcu przyszedł do mnie do pokoju, rozmawiał ze mną długo, żartował, a ten face
          > t
          > to zauważył i strasznie się kręcił koło mojego pokoju i zerkał. w końcu wszedł
          > do mnie i spytał tego petenta "co to za romanse..."



          Nie wiesz czego chcesz.

          Jeśli Cię obcy facet próbuje dotykać a ty wiesz, że nie masz ochoty, to go za przeproszeniem opierdzielasz zdrowo i na poważnie, bez śmichów chichów, albo wylewasz mu coś na głowę, żeby nie miał wątpliwości na co może sobie pozwolić, a na co nie. Uczucie złości czasami jest zdrowe.

          Nie masz obowiązku być miła wobec faceta, który chce się wykorzystać i uważa (zwróć uwagę: on uważa, nie: ja uważam) za głupią i naiwną pindę.

          A jeśli masz ochotę być łatwa i iść z nim dokąd chcesz z nim iść, to olej co mówi forum, na którym każdy ma swoją prawdę objawioną i jedyną słuszną, zrób to i nie miej wyrzutów sumienia. Upewnij się jedynie, że nie będziesz czuła się źle po: winna ani wykorzystana.
          • korrrba Re: zasługujesz na prawdziwe szczęscie 19.06.10, 22:41
            ok, ale to już przeszłość. był między nami taki epizod, ale zakończył się już
            kilka miesięcy temu. ja się jakoś długo nie mogłam po tym pozbierać, wściekałam
            się i na niego i na siebie, że tak się ośmieszyłam, w końcu pogodziłam się z tym
            i starałam się zapomnieć. i na tym etapie jestem teraz, nie narzucam się, nie
            szukam jego towarzystwa, wydawało mi się, że on też odetchnie, że się ode mnie
            już uwolnił, tymczasem po raz kolejny zadziwia mnie mentalność facetów...
            • korrrba Re: zasługujesz na prawdziwe szczęscie 03.09.10, 23:33
              no i niestety ponownie piszę po długiej nieobecności. jest niestety znowu bardzo
              źle :( bardzo źle. kiedy już wydawało mi się, że wychodzę z tej toksycznej,
              chorej miłości, to ten człowiek nie pozwalał mi o sobie zapomnieć. szukał ze mną
              kontaktu, zaczął być miły, zaczął prawić komplementy, czułe słówka. dla kogoś
              tak naiwnego, z kompleksami jak ja, to wystarczyło. ponownie weszłam w tą chorą
              relację... oszukiwałam sama siebie, że panuję nad tym, kontroluję to... o święta
              naiwności... wczoraj mieliśmy pikantną sytuację. dzisiaj dowiedziałam się z
              plotek, że ponoć on ma w planach ślub ze swoją wieloletnią partnerką... kubeł
              zimnej wody... następny kubeł zimnej wody po jego dzisiejszym potraktowaniu
              mnie... następny kubeł zimnej wody po rozmowie z koleżanką, która zauważyła to
              wszystko i powiedziała mi, że on traktuje mnie jak ostatni ch... nie widzę dla
              siebie innego wyjścia, jak ze sobą skończyć... ja już nie ułożę sobie życia...
              • montyple Re: zasługujesz na prawdziwe szczęscie 04.09.10, 12:11
                Daj spokój, dzieciaku. Przeżyjesz :)
                Na moje oko, Twoim problemem nie jest ten facecik, tylko wyuczona bezradność. Napisałaś w którymś
                z postów, że miałaś nadopiekuńczych rodziców, a to zwykle tak właśnie się odbija na dorosłych
                dzieciach. Później dojrzewają, bo swoje muszą przejść. Mówię z własnego doświadczenia, na własnej
                skórze przekonałam się, jak trudno jest wchodzić w dorosłość nie mając odpowiednich narzędzi do
                radzenia sobie z rzeczywistością. Najlepsze wyjście: otworzyć szeroko oczy, zacisnąć zęby i uczyć się.
                Dystansu, odpowiedzialności za własne wybory oraz emocje. Takie tam rzeczy, które dla wielu są tak
                oczywiste, że nie widzą powodu, aby o nich mówić.

                Nie zajmuj się facecikiem i tym co myśli. Obserwuj siebie, swoje reakcje. Pamiętaj, że nie masz wpływu
                na to, co on robi. A on nie ma obowiązku Ciebie chronić przed czymkolwiek. TY jesteś
                ODPOWIEDZIALNA za swoje reakcje i wybory. Niezależnie od tego czy zdajesz sobie z tego sprawę czy
                też nie. Możesz oczywiście podjąć decyzję, o której piszesz, ale tylko i wyłącznie Ty będziesz za nią
                odpowiedzialna. Ani on ani nikt kto Ciebie skrzywdził nie mają z tym nic wspólnego. Dlaczego? Bo
                możesz zrobić bardzo wiele, żeby poczuć się lepiej.

                • korrrba Re: zasługujesz na prawdziwe szczęscie 04.09.10, 20:40
                  co na przykład mogę zrobić, żeby poczuć się lepiej??? mogę zacząć go unikać,
                  ograniczyć kontakty, ale zauroczenie mi nie przejdzie?
                  • korrrba Re: zasługujesz na prawdziwe szczęscie 04.09.10, 20:41
                    zapisałam się do psychologa, wizytę będę miała po niedzieli. ale czy to coś mi da?
                    • montyple Re: zasługujesz na prawdziwe szczęscie 05.09.10, 11:45
                      korrrba napisała:

                      > zapisałam się do psychologa.

                      Bardzo rozsądnie, zrobiłaś pierwszy krok, gratuluję :) Widać jednak Ci na sobie zależy. To wspaniale, bo
                      szkoda by było tak się spisywać na straty zanim człowiek zdążył sam siebie dobrze poznać ;)

                      ale czy to coś mi
                      > da?

                      To zależy w dużej mierze od Ciebie. Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    • klosowski333 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 05.09.10, 02:17
      kobieta potafffil zauroczyc jak chguhhj. i ch...m wtedy jest. i mozesz tylko
      jakac sie i pieddolic jak ci ku... jest. oparzylem sie. kurdaczkiem. ja
      pie...e. kobiety sa do ru...ia i uroczenia i jeban9a. ja [oerdiop;e a;e
      ,monie bol;i.\
      • klosowski333 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 05.09.10, 02:19
        sens zycia kobiaty to zeby rucahna bylsa . om i mwtedyu kobieta jest szfczliwa.
        • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 05.09.10, 17:34
          chyba po kilku głębszych byłeś jak to pisałeś...
          • archi_wum_x Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 05.09.10, 17:59
            Nie. To tylko propozycja alternatywnego rozwiązania Twojego problemu, która
            możesz przyjąć, bądź odrzucić. Nie wymyśliłem tego sam. Podobny scenariusz
            napisało kiedyś życie pewnej znanej mi osoby i akurat w jej przypadku ta metoda
            się sprawdziła. Dlaczego tak Cię ona oburza?
            Przecież z każdego Twojego postu aż bije po oczach fascynacja tym facetem, czemu
            więc odrzucasz z oburzeniem pomysł sprawdzenia, co tak naprawdę Cię w nim
            zauroczyło? Albo spadną Ci klapki z oczu i zadurzenie minie, albo będzie Ci z
            nim fajnie przez jakiś czas. Jedno i drugie może tylko Cię umocnić, bo na pewno
            nie zniszczyć bardziej, niż sama siebie teraz niszczysz. Ale rób, jak chcesz -
            jesteś dorosła.
            • korrrba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 05.09.10, 18:07
              ale to co napisałam, o kilku głębszych to tyczyło się posta kłosowskiego... nie
              robiłam aluzji do Twojego. Twoja propozycja wydaje się ciekawa. bardzo chętnie
              zdecydowałabym się na coś takiego, jakbym miała w sobie choć trochę wyrachowania
              i pewności siebie. a tak to nie wiem, czy w ogóle udałoby mi się uzależnić tego
              faceta i czy potem po wszystkim nie musiałabym lizać swoich ran... jestem nim
              zafascynowana i to silniejsze ode mnie, na samą myśl, że on teraz może uprawiać
              seks z tamtą kobietą aż mnie trzęsie, jakbym ją spotkała na swojej drodze, to
              chyba bym jej coś zrobiła...
              • archi_wum_x Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 05.09.10, 20:03
                korrrba napisała:

                > ale to co napisałam, o kilku głębszych to tyczyło się posta kłosowskiego...
                A to sorry, nie ustawiłem sobie czytania postów w "drzewku"

                jestem nim zafascynowana i to silniejsze ode mnie, na samą myśl, że on teraz
                może uprawiać
                > seks z tamtą kobietą aż mnie trzęsie, jakbym ją spotkała na swojej drodze, to
                > chyba bym jej coś zrobiła...

                Ty nie rób nic tej kobiecie, bo ona Ci nic nie zawiniła. Biedna tylko, że jej
                lubemu już przed ślubem łapy się kleją do innych. Ty zrób coś dla siebie. Nie
                dla niego. Dla siebie.
        • mona.blue Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 06.09.10, 18:17
          klosowski333 napisał:

          > sens zycia kobiaty to zeby rucahna bylsa . om i mwtedyu kobieta jest szfczliwa.

          mylisz się, kobieta jest szczęśliwa, gdy jest kochana i kocha
          • aneczka_884 Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 10.09.10, 22:31
            znowu ten wątek się ciągnie??? dziewczyno, ja nie chcę być czarnym prorokiem, ale jak się nie otrząśniesz z tego i nie ogarniesz jakoś swojego życia, to zapowiadam Ci, że możesz zapomnieć o swoich marzeniach o mężu, dzieciach, ślubie, welonie itp. jakim cudem ty chcesz wyjść za mąż, skoro nie jesteś w stanie przerwać chorej relacji z tym facetem i zwrócić uwagę na kogoś innego? szczerze mówiąc to mnie przeraża trochę to dziwne zauroczenie, to już jest jakaś psychoza chyba. Ty naprawdę jak najprędzej zgłoś się do psychologa!!!
    • nie_ma_nieba Re: złe zauroczenie :((( czy to choroba? 11.09.10, 19:06
      Korrba, nie umiem ci pomoc ale powiem ci ze nie jestes jedna taka, moze to cie pocieszy? Nie jestes sama taka. Mam dokladnie jak ty.... tyle ze juz mam 29 lat i na trzech facetach i niespelnionych, nieszczesliwych zauroczeniach w nich minelo mi w podobny sposob jak tobie teraz z dziewiec lat. A na mniejszych zauroczeniach z rok w sumie. Kolezanki poznaja partnerow, zakladaja rodziny, a ja obecnie znow tkwie w romansie w pracy ktory nigdy sie nie urealni, za to ego faceta ma sie dobrze. Nie obmacuje mnie on wprawdzie ale uzeleznil calkowicie psychicznie. Moje dni zaczynaja sie i koncza na nim, niezliczone przeplakane noce..... znosze to wszystko to dla paru chwil od czasu do czasu kiedy bedac z nim sam na sam wydaje mi sie ze jestesmy tak blisko, jestem wtedy wreszcie szczesliwa. Tak jak ty juz uwalnialam sie od niego i wracalam do uczuc w pelni. Tak mija mi juz drugi rok. Z takimi dostepnymi facetami nie zakladam zwiazkow – nie umiem bo nic do nich nie potrafie poczuc. Denerwuja mnie. Nie umywaja sie do w ktorych jestem zakochana i nie moge sie pogodzic z tym ze nie jest na odwrot, ze nie chca ze mna stworzyc zwiazku ci z ktorymi ja chce byc. Ze mogloby byc tak dobrze a nie jest.
      Jedno ci powiem, sam sie ten problem nie rozwiaze, jesli raz zdarzylo ci sie tak wpasc na dlugo to moze sie to powtorzyc z innym juz facetem. Nie spedz tak jak ja prawie dekady na uczuciach do mezczyzn z ktorymi nie mozesz byc. Wroc do watku de-witch z 17.01.10, 12:47, ona chyba najlepiej opisala ci co sie z toba dzieje.
      • nie_ma_nieba jeszcze jedno 11.09.10, 19:29
        napisz na priv jak chcesz porozmawiac
        • aneczka_884 Re: jeszcze jedno 15.10.10, 19:48
          wykańczają mnie takie laski, szczerze, to nie dziwię się, że nie ma na takie "amatorów". i tu nie chodzi o wygląd, ale często po takich dziewczynach widać jak na dłoni jakie są, jaki mają charakter, mentalność. no i powiedz mi korrrba, który porządny chłopak by Ciebie teraz chciał wiedząc o Tobie takie rzeczy? jakbym była na miejscu faceta, to naprawdę nie chciałabym mieć takiej dziewczyny, choćby nie wiem jaka ładna była. dziewczyny, NAPRAWDĘ, ogarnijcie się jakoś, mimozy cholerne!!! sama jestem energiczną osobą i nie trawię takich ofiar losu, najchętniej sprzedałabym takim kopa na rozpęd, może wtedy by się obudziły z letargu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka