07.02.04, 10:08
Kiedy słyszycie to słowo - co jest pierwszym skojarzeniem?
Myślę, że ilu ludzi - tyle różnych skojarzeń :-)
Ale nie o to mi chodzi. Załóżmy, że dom rozumiemy tu i teraz jako
to miejsce, w którym stoi Twoje łóżko, gdzie w kuchni trzymasz swój
ulubiony kubek czy filiżankę do porannej kawy...gdzie mieszkają
wspólnie z Tobą inne osoby, które nazywasz rodziną - jeśli nie mieszkasz sam(a).
Spotykasz codziennie różnych ludzi. W pracy/w sieci/na dyskotece/gdziekolwiek.
Czym się kierujesz, że jednych masz ochotę zaprosić do swojego domu,
a z innymi wolisz spotykać się na przykład w kawiarni? Czym się kierujesz,
że jednych masz ochotę odwiedzić w ich domu - a do innych Cię nie ciągnie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Js Re: DOM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 10:24
      Współczynnik stresu, im mniej tym lepiej.
      Zazwyczaj bardzo lubię odwiedzać ludzi w domu, jest tam cicho, spokojnie, i
      absolutnie odpreżająco. :)

      Widać moje pierwsze skojarzenie, aż nie będę wypisywać.
    • ja20034 Re: DOM 07.02.04, 11:59
      Azyl. Miejsce swiete. Przystan. Tam powinnam sie czuc bezpiecznie. Nie maja wstepu Ci, ktorzy moga to zaklocic. W jakikolwiek sposob.
      • joanna_1 Re: DOM 07.02.04, 13:38
        dokładnie tak
        poczucie ciepła i bezpieczeństwa,
        • Gość: Just in case. Re: DOM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 17:08
          Jestem bezdomny???
        • yagnieszka Re: DOM 07.02.04, 17:10
          Bardzo lubie angielski podzial na "house" i "home" - oddaje cala zlozonosc
          procesu jakim jest tworzenie "home" i wylacznie materialna, namacalna wartosc
          "house". Moim domem jest moja druga polowa. W tym drugim czlowieku - zaczyna sie
          i konczy swiat - razem tworzymy dom - w budynku, w namiocie, w samolocie, w
          listach, spojrzeniach. A "house" to dodatkowa radosc wspolnego posiadania
          "skorupy", ktora mozna sobie dekorowac, powiekszac, posprzatac ale ktorej ISTOTE
          i tak nosi sie w sobie.
    • joanna_1 Re: DOM 07.02.04, 17:37
      kamfora napisała:

      > Czym się kierujesz, że jednych masz ochotę zaprosić do swojego domu,
      > a z innymi wolisz spotykać się na przykład w kawiarni? Czym się kierujesz,
      > że jednych masz ochotę odwiedzić w ich domu - a do innych Cię nie ciągnie?

      Dom ma duszę. Ma garść takich elementów, które stanowią nieodkrytą przeze mnie
      nature drugiego człowieka. Drobiazgi, niedbale ulozone rzeczy, jakieś
      zwierzątka - wszystko to okresla zainteresowania, pasje, stosunek do otoczenia.
      Gigantyczna wiedza o człowieku poznawana dyskretnie. Człowieka, przy którym
      potencjalne relacje moga się ocieplić.
      Naturalność w wyciągniętym swetrze i znoszonych jeansach.
      I w druga stronę - jeśli zapraszam do domu, to nie stawiam barier przed dalszym
      poznaniem mojej osoby. Znaczy ufam.

    • Gość: Oleńka nie lubię tego polskiego zwyczaju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 17:46
      który podobno nigdzie na swiecie (?) nie jest tak rozpowszechniony, jak polskie
      prowadzanie się po chałupach. W moim pokoleniu trochę , jest tego mniej, ale
      pewnie jeszcze bedzie długo, bo ma zwiazek z pieniędzmi - taniej jest sprosić
      do siebie, niż do knajpy.

      zawsze mam poczucie przekraczania jakiejś cudzej bariery intymności, kiedy
      jestem u kogoś

      do siebie zapraszam (nieczęsto) tylko tych, na których mi zależy, a o których
      wiem, że mają odwtotne do moich poglądy, ale sprawia mi to mniejszą radość niż
      zaproszenie ich w "sferę publiczną" - także kieruję się w tym wypadku ich
      przyjemnością

      jak na ironię ciągle słyszę "u ciebie jest tak fajnie", ale jestem pewna, że
      to "efekt rzadkości"

      lubię jeść z ludźmi, bardzo lubię prowadzić w tą stronę kontakty zawodowe,
      ponieważ wielokrotnie okazywało się, że przy stole jak gdyby uzyskuje się inną
      perspektywę - to, co wywołałoby na korytarzu i o suchym pysku aferę, przy
      lanczu (ach te hamerykańskie słowa, ale to dla zenka i jego konkubiny ;)) staje
      się szansą na znalezienie zaskakującego rozwiazania

      ale przy lekkim ;)
      przy ciężkim krew odpływa z mózgu ;D

      zresztą nie głównie dlatego - lubię mieszać porządki zawodowy z prywatnym :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka