Dodaj do ulubionych

Kogo w końcu uznać za matkę?

28.01.10, 22:32
Przyznam,ze mam nie mały dylemat.
Bo...Mam dwie matki.
Ta pierwsza, która mnie urodziła. I ta druga, która
mnie wychowała w najmłodszych latach.

Pierwsza, jest agresywna, zimna, wyrachowana, nie ma z nia normalnej
rozmowy, ani ludzkiego kontaktu.Kontakty kończą się awanturami i
potwornym wrzaskami, gdzie on awsciekła wypluwa same szyderstwa i
cynizmy.


Druga jest mądrą, ciepła, kobietą, która by serce oddała swoim
bliskim,
Stawała po stronie i wspierała w najciezszych sytuacjach życiowych.
Miła , spokojna i bardzo łagodna osoba.Z poczuciem humoru i
zadowolona z życia. Ale...mnie nie urodziła...

I tu jest mój dylemat, jako małe dziecko własnie do tej drugiej
mówiłam...pierwsze "mamo".A ta pierwsza czyli rodzona matka, to byla
dla mnie jako malego dziecka, obca pani.

Uczuciowo jestem bardzo za tą drugą, natomiast za ta, ktora wydala
mnie na swiat, nie tęsknie.
W czym problem powie kto inny, no ale co byscie zrobili w podobnej
sytuacji?Co staje sie wazne, ta biolgiczna matka, czy ta ktora
wychowała i dbała wtedy, gdy czlowiek był mały....
Zal mi tej pierwszej,momo wszystko, ale dusza ciagnie do tej drugiej.

Ta druga to mlodsza siostra mojego taty.Kiedys mieszkalismy wszyscy
razem w wielkim domu...


Obserwuj wątek
    • ir1.easy Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 28.01.10, 22:50
      Ty to zawsze coś wymyslisz :-)
      Ale OK. Mam w pewnym sensie podobna sytuacje. Tj. 2 matki. tyle, ze ta pierwsza
      nie byla az tak wredna, jak Twoja. A do tej drugiej zawsze mowilam per Ciociu;
      oraz zawsze skladam jej zyczenia z okazji dnia matki, a tej pierwszej raczej
      nie. Ale przyznaje mam z tym klopot. Z latami czuje sie coraz mocniej zwiazana z
      ta pierwsza, choc prawie nie utrzymujemy kontaktu, ale jakos te wiezy krwi
      dzialaja. A z ta druga narasta konflikt; jest to osoba niezmiernie dominujaca,
      zawsze majaca racje, i pamietajaca rzeczy czy slowa, ktore wypowiadalam majac
      np. 7 lat i wypominajaca mi je teraz (mam 42 lata); zawsze nadopiekuncza,
      tlumaczaca te nadopiekunczosc tym, ze nie bylam jej dzieckiem wiec czula sie
      bardziej odpowiedzialna. Sama nie wiem. 2 matki to klopot.
      • de-witch Krol Salomon... 29.01.10, 11:59
        Mial niezawodna metode rozpoznawania,kto jest kto. I znana jest
        historia dwoch matek, z ktorych kazda chciala dziecko dla siebie.
        Wtedy Salomon podniosl zelazny miecz, nad glowa dziecka i
        powiedzial, ze podzieli po polowie kazdej. Wtedy jedna rzuciala sie
        w strone dziecka i powiedziala, ze to ta druga jest matka.
        Podczas gdy ta druga stala w milczeniu. Krol Salomon przyjazal sie
        dokladnie kobietom, i podjal slynna decyzje:" To ta, ktora ratowala
        dziecku zycie, jest jego prawowita matka. Nie ta ktora stala w
        koncie i milczala patrzac spokojnie jak miecz unosze..."

        I ta historia stara bo siegajaca wielu wiekow p.n.Ch, jest pelna
        prawdy o macierzynstwie.
        Wnisoki nalezy sobie wyciagnac samemu....
        • skarpetka_szara Re: Krol Salomon... 01.02.10, 22:17
          A kto powiedzial ze nie mozna zyc szczesliwie ze swiadomoscia ze ma
          sie dwie matki?

          Nawet nie wiesz jaka jestes szczesciara. Niektorzy nawet jednej
          nie maja. A ty masz dwie. Jedna ci w glowie zamaci, a druga da
          pozytywne myslenie. Ucz sie od dwoch.
          • de-witch Re: Krol Salomon... 01.02.10, 22:29
            Tak tez o tym mysle. A nawet widze ze 'druga mama' ma pozytywny
            wplyw na ta 'pierwsza'.:=) Ostatnio 'druga' mowila o cieplym
            szaliku... zaraz i 'pierwsza' zaczela, o tym samym mowic:=)))
    • hipnozaur Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 28.01.10, 23:27
      A to dopiero!
      Myślę, że de-with jesteś silną niezależną, charakterną kobietą po
      tej pierwszej mamie i delikatną, łagodną wyrozumiałą po tej drugiej.
      Ale byc może to tylko moje nietrafne, głupie spostrzeżenia.

      Sama powinienaś sobie odpowiedzieć czy masz jakieś cechy biologiczne
      i charakterologiczne pozytywne po I-szej mamie, z których byś
      niezrezygnowała. chyba ,że jej charakter był oznaką słabości psyche.
      Ale w takich wypadkach liczy sie chyba ogólny kolor z dzieciństwa i
      jesli to był duży rodzinny dom tym lepiej dla Ciebie. Bez dominacji
      konkretnej osoby, w różnym tyglu. Mnie tego brakuje.

      • sweetsusana Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 01:42
        dziecinstwo jest takie wazne....
        jak najlepiej wychowac dziecko zeby bylo szczesliwym i dobrym
        czlowiekiem?
        \
        • to.niemozliwe Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 10:06
          No, moja droga...kto, jak kto, ale Ty chyba nie powinnaś mieć z tym
          problemów (pomijając zwykłe tego tematu trudności) :)
          Na pewno Ci powiem, że....raczej nie samemu :).
          Pozdrawiam :)
          • de-witch susanna 29.01.10, 11:51
            Nie czytaj tych tresci. Mozna wychowac dziecko samemu. Kiedys
            zreszta tylko kobiety chowaly dzieci poniewaz, ojcowie albo szli na
            wojny, albo gineli w wojnach, ktorych bylo bez liku.
            Jestesmy generacja, ktora zyje troche spokojniej choc nie stresowo.

            Jak wychowac? To jest jak z dobrym gotowaniem potraw. Duzo w nich
            jest rzeczy ale: Cierpliwe spokojnie i pokornie, mowic i tlumaczyc.
            Umiec oddzielic swoje uczucia od innych.
    • to.niemozliwe Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 10:14
      Prawodpodobnie nie jestem w stanie sie wczuć w Twoją sytuację, bo
      wychowuję się (!) w normalnej, kochającej się i pełnej rodzinie.
      Myslę, że sama już określiłaś relacje z nimi obiema, już wiesz co
      Cię łaczy, i co jest przyczyną, a co skutkiem, następstwem.
      Problem zatem jest w osoby nazwaniu. I tu byłbym zwolennikiem
      prawdy "zwyczajowej" - matka, to kobieta, która Cię urodziła.
      To, jak sobie z macierzyństwem i rodzicielstwem radziła, to inny
      temat.
      Dopuszczam koncepcyjnie taką sytuację, że może być ktoś w życiu
      cieplejszy, bardziej akceptujący, bardziej wzbogacający nas niż
      matka, czy ojciec. Przecież w pierwszym rzędzie rodzicielstwo to
      relacja biologiczna. Co z tym robimy później nie definiuje nas do
      pojecia ojciec lub matka. Ale doskonale nas definiuje do pojęcia
      mądry, kochający, wartościowy i spełniający sie człowiek.
      P. :)
      • de-witch Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 12:01
        Prawodpodobnie nie jestem w stanie sie wczuć w Twoją sytuację, bo
        wychowuję się (!) w normalnej, kochającej się i pełnej rodzinie.
        .............................

        Twoje wnioski sa ponizej pasa, pilnuj sie troche!
        • to.niemozliwe Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 14:21
          Hmmm...to nie był jakiś szczególny wniosek. Po prostu wyobraziłem
          sobie taką sytuacje w kontekście osobistym i uznałem, że moje
          pozytywne doświadczenia z tym, że mama zachowywała i zachowuje się
          jak mama, a nie obojętna osoba i że zawsze tak było, że to była moja
          norma (w tym sensie norma, a nie , że Ty jesteś nienormalna
          [faktycznie, niezręcznie to zabrzmiało]) - sprawiają, że mój pogląd
          na ten temat jest trudny do obiektywnego wygenerowania.
          Tak, jakby ktoś powiedział..."a teraz wyobraź sobie, że Słońce jest
          zielone - jaki kolor ma las sosnowy?" :)
      • annubis74 Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 14:00
        > I tu byłbym zwolennikiem
        > prawdy "zwyczajowej" - matka, to kobieta, która Cię urodziła.
        >

        A co z prawdą "zwyczajową" że matką jest ta która wychowała,
        wychowywała jak w przypadku matek adopcyjnych i biologicznych.
        rozumiem że problem tu jes dużo większy bo de-witch zawsze miała
        świadomość istnienia dwóch "matek".

        • to.niemozliwe Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 14:25
          Konsekwentnie....prawda broni się sama :).
          W przypadku rodzin adopcyjnych, jak młody człowiek zaczyna już
          więcej rozumieć i oceniać świat wokół w sposób wystarczająco
          refleksyjny - przychodzi taki moment, kiedy powinien poznać prawdę.
          Dla jego dobra. Prawdy nie należy unikać, prawda ma swoją wewnętrzną
          siłę.
          • de-witch Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 09:40
            Znam kilka osob adoptowanych, gdy spotykaja swoja biologiczna
            rodzine, dochodza do wniosku,ze z tymi ludzmi nie wiele ich laczy.
            A ta prawdziwa rodzina, to ci ludzie, ktorzy ich wychowali i
            kochali jak wlasne dziecko.
    • gadagad Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 13:11
      Co myślisz - uznać?Twoja matka, to twoja matka i nic na tym nie
      zmienisz.Oczywiście ma się sympatyczniejsze uczucia do kogoś, kto jest dla nas
      miły, ale z uznaniem to nie ma nic wspólnego.Może akurat macie zbyt podobne
      charaktery,geny, w tym "złym", by się z matką tolerować, ale to temat by się
      zastanowić nad sobą, dzięki widokowi matki przy okazji.
    • leda16 Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 18:18
      Niezależnie od wszystkiego, niewątpliwie Twoja biologiczna matka była piękną kobietą ;).
      • de-witch Tu jest stary mały Album 30.01.10, 00:44
        <a href=HTTP://hem.bredband.net/b120406>Mały Album</a>
        • de-witch Re: Tu jest stary mały Album 30.01.10, 00:46
          hem.bredband.net/b120406/
          • leda16 Re: Tu jest stary mały Album 30.01.10, 08:35
            Czy piękna kobieta może być tak totalnie zła?
            • de-witch Re: Tu jest stary mały Album 30.01.10, 09:33
              leda16 napisała:

              > Czy piękna kobieta może być tak totalnie zła?
              ...
              To juz zalezy w duzym stopniu co ktos nazwie pieknem. Dla kazdego
              jest ono inne.
              Nikt totalnie i do konca nie jest- zly,ani bezgranicznie -tylko
              dobry, skala jest dluga.
              Ja tam uwazam,ze zycie jest bardzo sprawiedliwe.
              • leda16 Re: Tu jest stary mały Album 30.01.10, 19:01
                de-witch napisała:


                > Nikt totalnie i do konca nie jest- zly,ani bezgranicznie -tylko
                > dobry, skala jest dluga.


                No właśnie, więc napisz o Niej coś dobrego ;).
    • dekadencja1 Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 19:02
      Twoje "uznanie" nie ma nic do rzeczy. Tu nie ma żadnej przestrzeni
      na Twoją decyzję.
    • konto.goscia Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 29.01.10, 21:12
      wg mnie, na podstawie tego opisu, bliższa by mi była ciotka która okazała serce a nie biologiczna matka.
      "jest pożar, masz możliwość uratowania tylko jednej z nich, kogo wyciągasz z ognia?" - bez wahania wyciągam ciotkę.

      jeżeli chodzi o to do kogo mówić "mamo" to pewnie tête-à-tête mówiłbym tak do nich obu (zresztą w rozmowie z moimi rodzicami mówię raczej w stylu "co o tym myślisz?" a nie "co mama o tym myśli?" więc w zasadzie ten problem tytułowania nie jest tak ważny przynajmniej u mnie)

      w sytuacji, jeżeli takie się zdarzają, że spotykacie się we trzy byłoby trochę konsternacji, zapewne bym użył całej swojej imaginacji lingwistycznej aby tego słowa nie użyć :)

      to tyle tak strony praktycznej :)

      a jeżeli chodzi o "kogo uznać za matkę" w sensie że do konkretnej osoby musi być przypisana etykieta "to jest moja matka" to ponieważ ja nie miałem podobnych dylematów, to nawet wydaje mi się, że to nie powinno być ważne w dorosłym życiu, jakoś to nie działa na moją wyobraźnię.
      (ale być może inaczej bym to odbierał w twojej sytuacji, co o tym myślisz).

      co naprawdę jest ważne teraz to jakość relacji dzisiaj - jeżeli biologiczna matka ma dzisiaj tendencje do poniżania, szantażowania, umniejszania itp. - to bym unikał jej towarzystwa bo po co się podtruwać toksynami.

      podobnie - jeżeli matka "adopcyjna" jest dzisiaj nadal tą samą ciepłą osobą to warto jej odwzajemniać uczucia i podtrzymywać więź.
    • de-witch Nie da się wybrać, bo... 29.01.10, 23:16
      To trudne.To zbyt trudne. Biologiczna mnie wkurza, co jest bez
      sensu, ponieważ jest jaka jest i powinnam umieć w końcu znależć
      jakiś klucz do niej, aby ja lepiej zrozumieć, a ona mnie. Ta ktora
      mnie wychowala lagodzi sytuacje i pertraktuje nam do rozumu, a przy
      tym jest taka cudowna, wesoła i z niesamowitym humorem, ze kazdy lod
      stopi.

      One sa tak różne. Ale, każdą z nich pomimo różnic kocham na
      swój sposób. I nie jestem w stanie wybrać. Tak juz pewnie zostanie.
      No cóż trochę jestem 'bogatsza', o te dwie mamy.I tak juz na zawsze
      zostanie.
    • madziula201 Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 00:09
      Matka dla mnie to ta, co wychowala.Dlaczego tej biologicznej Ci zal? Jej nie
      bylo zal, ze nie widziala jak rosniesz,nie wychowywala Cie,nie pocieszala,nie
      przytulala ,nie karcila.Ta pierwsza biologiczna to obca osoba.Sama mialam 2
      matki {mialam bo umarly}Z biologiczna nie mialam kontaktu jako dziecko ,bo ona
      nie chciala, a kiedy juz doroslam, to ja nie chcialam kontaktu.Dla mnie ta
      najukochansza, to byla mama ta, co wychowala Nigdy do biologicznej nie
      powiedzialam mamo ,bo nigdy by mi nawet pzrez gardlo nie pzreszlo to slowo
    • s.p.7 Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 00:24
      a jakie ma to znaczenie?
      jestes dzieckiem wrzechswiata
      czy cos takiego gdzies slyszalem takie dmuchane slowa i przytaczam je bo fajnei
      brzmią

      Co najwyej mozesz ustalic kto byl twoja rodzicielką, lub opiekunką, wychowawczynią.

      Matka to tylko TERMIN językowy o jakims tam znaczeniu spolecznym,
      psychologicznym, biologicznym
      • ir1.easy Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 01:05
        to ma jednak znaczenie, niestety. Nie wiem jak jest u "witch", ale ja sie jakoś
        powoli z tym godze. Nie akceptuje swojej biologicznej matki, ale odnajduje w
        sobie wiele Jej cech, z ktorymi zreszta walcze od dziecinstwa. Juz jako wczesnie
        kilkunastoletnia dziewczynka, pamietam, przysieglam sobie ze nigdy nie bede taka
        jak moja matka. Ale wychowanie narzucone przez te 2-ga bylo nieco niezgodne z
        moja natura, przyjelam to wychowanie, ale wciaz jest we mnie wewnetrzny
        konflikt. A wobec obu tych matek czuje sie zobowiazana.
        • de-witch Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 09:38
          To zalezy co twoja mama robila, z czego to wynikalo, moze to nie
          byla to tzw. ta stala cecha jej charakteru, a nabyta przez
          okolicznosci, z ktorymi nie umiala sobie poradzic.
          W Polsce czestym 'zaburzeniem' jest PTSS wynikajacym z traum
          przezytyach, po terapii te traumy wraz PTSS znikaja, wtedy ludzie
          funkcjonuja ok.
          Pomysl co moglo byc przyczyna jej zachowania i skad wynikalo.
          Wtedy moze bedzie ci latwiej pomoc sobie...
          • gadagad Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 09:50
            Przecież w ogóle,indywidualnie powstajemy z traum.Inaczej jesteśmy nikim, tylko
            funkcjonującym elementem.
            • de-witch Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 11:07
              Jest teoria o tym,ze np. Depresja ma pozytywny wplyw na rozwoj
              dojrzalosci psychiki itp. no ale czy inaczej sie nie da?
              Czy trzeba dostawac kopa aby byc tym kims?

              napisz wiecej lubie twoje poglady.
              Pamietam jeden gdzie pisalas o smierci jako 'naturalnie' wmontowanym
              mechanizmie w zycie.

              I tak jest czlowek. Mentalnie, samym mysleniem i chcecia, moze
              wywolac smierc....
              • gadagad Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 12:00
                Do tej śmierci, to komp mi bez przerwy umiera
              • gadagad Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 31.01.10, 16:22
                Myślę o tym, idę na Bacha.
                • de-witch Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 31.01.10, 22:11
                  gadagad napisała:

                  > Myślę o tym, idę na Bacha.
                  ___
                  Ja tez mysle o smierci. Mysle o smierci codzinnie.
                  Przyznam ze dziwi mnie to ogromnie. Bo nigdy wczesniej tego nie
                  robilam. Nie wiem skad te mysli...
                  Ja chyba poslucham Bacha przed snem:=)))
                  • to.niemozliwe Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 01.02.10, 11:03
                    I jakie przemyślenia?
          • ir1.easy Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 01.02.10, 20:30
            kiedys myslalam o tym ciagle. W koncu przestalam. Chyba wiem. Nie wiem co
            takiego zdazylo sie z w zyciu mojej matki, ze stala sie dysfunkcjonalna, ale cos
            takiego musialo nastapic lub wyzwolic w niej jakies genetyczne cechy. Bo, wedle
            opinii rodziny zawsze byla dziwna, choc niezwykle zdolna i to w kilku
            dziedzinach oraz postepowa, ale kompletnie "oszalala", stracila kontakt z
            rzeczywistoscia przed matura (lata 60-te). Matury oczywiscie nie zrobila (co
            juz bylo hanba dla rodziny), w calym swoim zyciu nie przepracowala wiecej niz
            2-3 tyg w sposob ciagly, a prob bylo makymalnie 5. I nadal (ma ponad 60 lat)
            jest luzna, leniwa i pewna siebie. Hmm...
            • de-witch Moze 01.02.10, 21:55
              jest to u niej male nieznaczne zaburzenie. Moze nawet trudno o
              diagnoze. Dobrze,ze ma kto sie nia zajac.
              Wiele osob zzaburzeniami psychicznymi laduje na ulicy.
              • ir1.easy Re: Moze 02.02.10, 20:19
                nie, no - na ulicy nie wyladuje. Zastepczy rodzice, dobrze nas wychowali (mnie i
                brata), i mimo slabych zwiazkow z matka, czujemy sie odpowiedzialni. I dbamy o
                nia, starajac sie nie zaburzac Jej rytmu (ze tak powiem), o ile nie jest to
                konieczne. W koncu osoba w Jej wieku, w dodatku tak konsekwentnie od dziecinstwa
                opierajaca sie wszelkim wplywom, naciskom i wymogom spolecznym (z pewnoscia nimi
                jakos udreczona) raczej moze miec odpuszczona resocjalizacje. A, ze wciaz nas
                wkurza, to inna sprawa :-D
                Pozdro
    • yja Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 12:32
      Przeczytaj swój post.Ty sama sobie w nim odpowiedziałaś na pytanie kto jest
      twoją matką.Słowo "matka"to nazwa.Może to być nazwa kobiety która wydała kogoś
      na świat,albo tej która kogoś wychowała itp.Po co nad tym myśleć.Będzie miało to
      tylko znaczenie gdy będziesz musiała wpisać w urzędzie nazwisko matki,a kogo
      kochasz i kto jest ci bliski to już sama wiesz.
      • gadagad Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 12:47
        Nie, no o co chodzi? Można nie lubić swojej matki.Owszem warto ją znać.Kogo się
        lubi, docenia itd, to inna sprawa.Nie ma siły, jest się częścią rodziców, z tego
        względu nie lubię indywidualnej adopcji.Ludzi, którzy z pewnej odległości
        opiekują dziećmi, ok, chcą pomóc, nie by ktoś spełniał ich pragnienia.
        • de-witch Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 30.01.10, 15:24
          Tego nie da sie jednoznacznie okreslic ogolnikami. Bo pomysl o
          sytuacji kiedy w obecnych czasach dziecko rodzi kobieta, ktora
          jedynie uzycza swojej macicy, bo matka nie jest w stanie donosic
          ciazy.
          Genetycznie dziecko jest juz cala komorka, ktora nosi geny matki i
          ojca, a jedynie rozwija sie w brzuchu owej nosicielki, z ktora nie
          ma w sumie nic 'wspolnego' genetycznie.Co moze byc w koncu bardzo
          mylace!
          Tak samo rodowita, matka moze byc nosicielka genow kogos z o
          podobnym genotypie co np. 15 generacji, do tylu a komorka
          zapladniajaca ojca tez nie bywa genetyczna kopia jego organizmu, a
          jeszcze innym MIXEM zblizonym do kogos,np. z 3000 generacji do
          tylu...Co wtedy?
          Widac natura tak chce....
          • gadagad Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 31.01.10, 00:01
            Jesteś w szwecji?Mam problem.gg ci podam, ale czy warto ratować 90letnią wariatkę?
            • de-witch Gadagad... 31.01.10, 00:22
              No kochana, jezeli to twoja matka, najblizsza , jaka by nie byla i
              ile lat by nie miala, nalezy ja zawsze ratowac. I tylko
              ratowac.Innego wyboru nie ma. Chocby dzien dluzej miala zyc. Takie
              jest moje zdanie.

              Z gory mowie...Ze to sa mity jezeli chodzi o leczenie, ze tutaj jest
              lepsze. Nie jest lepsze. Jest coraz wiecej skarg. I bardzo dlugo sie
              czeka na miejsce w szpitalu.
              Jezeli to cos z neurologia, to od razu mowie NIE przyjma, ludzie
              umieraja czekajac w kolejkach...Za to jest teraz mozliwosc wyboru
              szpitala w calym kraju, tylko w jednym szpitalu ludzie umieraja jak
              muchy, a w innym wychodza zdrowi.
              Napisz jezeli masz ochote pogadac....
              • gadagad Re: Gadagad... 31.01.10, 09:46
                Powiedzmy, spróbowałam, tak dla czystego sumienia. Raczej babcia, ale szkoda, bo
                przecież w samolot nie wsiądę.Zwłaszcza, że to obca kobieta.
                • de-witch Formalnosci 31.01.10, 10:54
                  z leczeniem w szpitalu w Szwecji pacjenta z Polski 91, lat, wydaja
                  sie byc dosc skomplikowane i raczej trudne.:=) Chocby krewni stawali
                  na glowie.
                  Poza tym tu w praktyce nie istnieje leczenie prywatne. Prywatne to
                  sa gabinety stomatologiczne, czasami okulistyczne, drobne kliniki
                  gdzie robi sie korrekcje +- itp. Natomiast, wszystkie powazne
                  zabiegi przprowadza sie w duzych klinikach panstwowych. Aby pomoc
                  osobie z kraju musialby szpital z Polski wyslac specjalne zapytanie
                  o pomoc w szpitalu tutejszym. Tu by podjeli decyzje,ze dadza rade
                  itp.
                  Jezli chcesz pomoc tej straszej pani, bo taki odruch ma kazdy zdrowy
                  na umysle, to jednak musisz rozmawiac ze szpitalem, ktory leczy te
                  osobe.

                  Tak generalnie to na calym swiecie jest zly stosunek do pacjentow
                  straszych wiekiem! Jak juz widza staruszka, to jeszcze za zycia go
                  grzebia. Dlatego rodzina musi bardzo pilnowac i patrzec lekarzom na
                  rece. Pilnuj jej jak bardzo mozesz, to najwazniejsze.
                  • leda16 Re: Formalnosci 31.01.10, 16:02
                    de-witch napisała:

                    > z leczeniem w szpitalu w Szwecji pacjenta z Polski 91, lat, wydaja
                    > sie byc dosc skomplikowane i raczej trudne.:=) Chocby krewni stawali
                    > na glowie.
                    > Poza tym tu w praktyce nie istnieje leczenie prywatne. wszystkie powazne
                    > zabiegi przprowadza sie w duzych klinikach panstwowych.



                    Ciekawe, jak wysokie macie tam składki zdrowotne. U nas jest to kilka procent od zarobków, czyli grosze. Ale przecież nie wszyscy kwalifikują się od razu do leczenia szpitalnego, więc przypuszczam, że jednak są prywatne poradnie kardiologiczne, internistycvzne itp. jak w Polsce. Jak by nie było, koszty opieki zdrowotnej lawinowo rosną i na dłuższą metę żadne państwo tego nie udźwignie. Dlatego u nas pobudowano umieralnie zwane hospicjami zatrudniające głównie niefachowców, które utrzymują się z dotacji społecznych. Jest przerażające, iż nie dysponują one żadną bazą techniczną i farmakologiczną a rutynowo stosowana tam morfina po prostu tych ludzi uśmierca znacznie wcześniej niż miałoby to miejsce w warunkach opieki domowej. Stoi też już kilka umieralni dla...dzieci! W Polsce jest nie do pomyślenia, żeby ktokolwiek nawet przez 3 miesiące leżał pod respiratorem - wyłącza się go góra po 3 tygodniach. Zaczyna się też przebąkiwać o ustawie w myśl której, kto w momencie utraty świadomości z powodu ciężkiego urazu mózgu np. w wypadku samochodowym nie posiada przy sobie oświadczenia, będzie bez zgody rodziny przeznaczony na organy. W tym roku zarządzeniem biurokratów z min. zdrowia, za wszelkie nie wyszczególnione w wykazie świadczenia ponadstandartowe (oczywiście te drogie) pacjenci muszą płacić 100% albo zdychać. Intensywne leczenie onkologiczne pewne , (najkosztowniejszeale i najbardziej skuteczne) formy farmakoterapii ) nie przysługują ludziom po 60 roku życia. Terapia hormonalna w SM przysługuje tylko raz. Na leczenie za granicą musi wyrazić zgodę ministerstwo, inaczej trzeba płacić z własnej kieszeni. Niemiec, Anglik i inni obywatele UE leczą się w Polsce odpłatnie a ich ubezpieczyciel zwraca im te wydatki co do centa ciesząc się, że tak tanio, dla Polaka jest to nie do pomyślenia. A już nóż w kieszeni otwiera 100% refundacja kosztów "leczenia" u oszustów i szarlatanów zwanych psychoterapeutami radośnie mielących ozorami wespół z wszelkiej maści psychopatami, pijakami, narkomanami itp. kosztem oszczędzania na chorych dzieciach, rencistach i emerytach. To tylko drobny wycinek horroru jaki w tej chwili tworzy się ludziom chorym somatycznie w Polsce. Nie wyobrażam sobie, że gdziekolwiek w Europie może być gorzej.
                    • de-witch Re: Formalnosci 31.01.10, 17:08
                      Formalnie mowi sie,ze za kazde 100 kr. placone w podatek -
                      5 kr. jest to podatek na opieke zdrowotna i szpital.
                      Ale to nie moze byc prawda. Placi sie duzo, duzo wiecej. A nasze
                      podatki osob zatrudnionych wynosza 30%. Natomiast firmy w zaleznosci
                      od formy, czy firma 'prosta' czy akcyjna placa, o wiele wieksze
                      podatki.Czasem wrecz ogromne. Duza wiekszosc mieszkancow, w tym
                      kraju posiada wlasne firmy i wlasna dzialanosc.

                      Kazda komuna/wojewodztwo ma mozliwosc dysponowania wlasnymi
                      finansami na rzecz opieki zdrowotnej, wiec ta opieka w wielu
                      wojewodztwach i gminach wyglada czasami roznie.I tak w bogatej
                      gminie, masz wspaniala opieke zdrowotna, a w biednej, gdzie
                      mieszkaja ubodzy, sa troche gorsze warunki.Ale opieka jest.
                      Sa prywatni kardiolodzy, inni specjalisci, lecz z biegiem lat ubywa
                      tego typu gabinetow, ze wzgledow konkurencyjnych, najlepsze aparaty
                      maja klinik panstwowe.

                      Mimo to ludzie skarza sie na opieke zdrowotna w tym kraju i
                      najczesciej chodzi o tzw. bledy lekarza albo pielegniarek, tak jakby
                      ci lekarze niedouczeni byli, juz nie wspomne o pielegniarkach.

                      Co roku 4 lekarzy traci legitymacje lekarskie.Mnostwo upomnien i
                      tzw. 'anmärkningar'. Po kilku takich, odbiera sie im legityamcje
                      wiec...sie pilnuja. Boja sie bardzo popelnic blad. Mimo to straszne
                      rzeczy dzieja sie caly czas.
                      Dlatego trzeba bardzo wszystko samemu pilnowac.
                      • de-witch Re: Formalnosci 31.01.10, 18:07
                        To tragicznie jest w Polsce, jezli tak traktuja osoby po 60. Do tego
                        pobieranie organow bez zezwolenia...przypomina mi to Belgie z lat 90-
                        tych. To tutaj tak sie nie robi. Prawo zabrania pobrania organu bez
                        zezwolenia.

                        W roku 2001-02 bylysmi zmuszeni do wypelnienia formularza, wszyscy
                        zamieszkali w tym kraju powyzej 18 roku zycia, o tym czy zgadzamy
                        sie na pobranie naszych 'czesci', w wypadku zgonu. Nawet bylo
                        napisane do wyboru, co mozemy oddac.No ...jak ja to dostalam do reki
                        to poczulam sie...jak nie czlowiek...
                        Odeslanie formularza bylo obowiazkowe!
                        Lecz ja nie wyslalam. Czekalam co zrobia ze mna jak im nie wysle
                        tego durnego swistka.

                        Pozniej pisano w prasie, gdzie owa pania polityk, ktora
                        zorganizowala tego typu ogolnokrajowy formularz, wyzwano
                        od:"Najwiekszych idiotek, jakie stapaly po ziemi..."
                        • leda16 Re: Formalnosci 31.01.10, 18:20
                          de-witch napisała:

                          > To tragicznie jest w Polsce, jezli tak traktuja osoby po 60. Do tego
                          > pobieranie organow bez zezwolenia...


                          No, ta ustawa dopiero sie szykuje, może nie przejdzie. Inne Twoje informacje też brzmia szokująco. W Polsce tylko sąd moze odebrać lekarzowi prawo wykonywania zawodu a te wyroki od lat na palcach jednej reki mozna policzyć.


                          w wypadku zgonu. Nawet bylo
                          > napisane do wyboru, co mozemy oddac.No ...jak ja to dostalam do reki
                          > to poczulam sie...jak nie czlowiek...


                          W wypadku zgonu nie miałabym nic przeciw temu, ale kto mi da gwarancję, że mojego zgonu celowo nie przyśpieszą, bo ktoś tam dał łapówkę za pośpiech? Okres przeżycia organów jest przecież b. krótki.



                          >
                          > Pozniej pisano w prasie, gdzie owa pania polityk, ktora
                          > zorganizowala tego typu ogolnokrajowy formularz, wyzwano
                          > od:"Najwiekszych idiotek, jakie stapaly po ziemi..."


                          Och, w Polsce jeszcze by jej zostało zasądzone odszkodowanie od prasy za zniesławienie , bo ona przecież tak dobrze dla przypadkowego społeczeństwa (jak się o Polakach wyraził pewien poseł) chciała ;).
    • lola0071 Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 05.02.10, 22:58
      Matka to osoba, która ma cechy matczyne. Poza tym dziwne, że o to pytasz.
      Odpowiedź sama powinnaś znać...
      • de-witch Ba! 06.02.10, 00:01
        lola0071 napisała:

        > Matka to osoba, która ma cechy matczyne. Poza tym dziwne, że o to
        pytasz.
        > Odpowiedź sama powinnaś znać...
        ...Dzieki za odpowiedz, biologiczna matka miala matczyne uczucia
        jedynie wobec mojego brata. I tak jest przez caly czas. Mnie
        traktowala jak kogos wybitnie obcego. W sumie jak konkuretke niz
        corke.Po prostu nie lubila mnie, no i ja tez za nia nigdy nie
        przepadalam.

        A teraz mam problem, matka jest strasza pani. Ja z kolei mieszkam w
        dosc duzym domu, gdzie matka moglaby mieszkac wprost wspaniale, w
        naturze i kontakcie z rezerwatem natury, jak dlugo zechce, nie
        martwiac sie o nic.
        I teraz pytam sie siebie samej i ludzi, czy ja dam rade mieszkac pod
        wspolnym dachem z nia? Zajmowac sie nia, podczas gdy ona jest dosc
        toksyczna i nigdy nasze kontakty nie byly dobre, to byl jeden wieki
        koszmar.

        I co tu robic, chcialabym jej pomoc, a jednoczesnie zwyczajnie mnie
        cos odrzuca...
        • lola0071 Re: Ba! 06.02.10, 14:55
          A czemu? Jej wielki synuś ma ją w nosie??

          Powiem Ci szczerze, że bardzo podobną sytuację mam.

          Mam rodzicielkę, ale mamy nigdy nie miałam. Oczywiście kochała swojego synusia,
          a mnie nienawidziła (mimo że pieprzyła co innego, czynami udowodniła mi wybitnie
          swoją nienawiść do mnie).
          • de-witch Re: Ba! 06.02.10, 15:37
            Moj boze, jak wielu nas o podobnych zyciowych losach...
    • men.zurka Re: Kogo w końcu uznać za matkę? 06.02.10, 01:15
      de-witch napisała:

      > Przyznam,ze mam nie mały dylemat.
      > Bo...Mam dwie matki.
      > Ta pierwsza, która mnie urodziła. I ta druga, która
      > mnie wychowała w najmłodszych latach.
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      a ktorna to mieszka w poniemieckim domu i targa wegiel w kuble do
      pieca?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka