de-witch
28.01.10, 22:32
Przyznam,ze mam nie mały dylemat.
Bo...Mam dwie matki.
Ta pierwsza, która mnie urodziła. I ta druga, która
mnie wychowała w najmłodszych latach.
Pierwsza, jest agresywna, zimna, wyrachowana, nie ma z nia normalnej
rozmowy, ani ludzkiego kontaktu.Kontakty kończą się awanturami i
potwornym wrzaskami, gdzie on awsciekła wypluwa same szyderstwa i
cynizmy.
Druga jest mądrą, ciepła, kobietą, która by serce oddała swoim
bliskim,
Stawała po stronie i wspierała w najciezszych sytuacjach życiowych.
Miła , spokojna i bardzo łagodna osoba.Z poczuciem humoru i
zadowolona z życia. Ale...mnie nie urodziła...
I tu jest mój dylemat, jako małe dziecko własnie do tej drugiej
mówiłam...pierwsze "mamo".A ta pierwsza czyli rodzona matka, to byla
dla mnie jako malego dziecka, obca pani.
Uczuciowo jestem bardzo za tą drugą, natomiast za ta, ktora wydala
mnie na swiat, nie tęsknie.
W czym problem powie kto inny, no ale co byscie zrobili w podobnej
sytuacji?Co staje sie wazne, ta biolgiczna matka, czy ta ktora
wychowała i dbała wtedy, gdy czlowiek był mały....
Zal mi tej pierwszej,momo wszystko, ale dusza ciagnie do tej drugiej.
Ta druga to mlodsza siostra mojego taty.Kiedys mieszkalismy wszyscy
razem w wielkim domu...