15.02.04, 15:52
Jak to się dzieje właściwie, na czym to polega, że niektóre słowa
mogą ranić?
Dlaczego jest to możliwe? Co powoduje, że nawet osąd osoby, o której nic
nie wiemy tak naprawdę, i która o nas nie wie prawie nic - staje się
nagle powodem do płaczu/załamania/samobójstwa?
Czy chodzi o tak małe poczucie własnej wartości, że potrzebne jest
"pogłaskanie"?
Czy nieodporność na obelgi wskazuje na obecność czy na brak obelg
w dzieciństwie?

Czy tak wielka wrażliwość na obelgi wynika z faktu, że człowiek
prędzej uwierzy w złe rzeczy mówione o drugim człowieku, niż w dobre?
Czyli ze strachu, że inni uwierzą w złe rzeczy, które ktoś mówi o mnie?

I z drugiej strony: dlaczego właściwie używa się obelg?
Czy obelg używa człowiek, na którego obelgi nie działają?
Czy jest to działanie z premedytacją, czy też wynika z nieświadomości?
Obserwuj wątek
    • Gość: olka Re: obelgi IP: *.tychy.net.pl / *.media-com.com.pl 15.02.04, 15:59
      mysle,ze mozna sobie nie zdawac sprawy ,ze słowa moga ranic ale mozna tez
      działac z premedytacją.Obelgi działaja na ludzi wrazliwych z poczuciem
      winy,zawsze cos mozna do siebie przypasowac jesli sie chce.Wzłe rzeczy łatwiej
      uwierzyc,sa ciekawsze a dobre?cóz w nich interesujacego?
      • kamfora Re: obelgi 15.02.04, 17:10
        Gość portalu: olka napisał(a):

        > Obelgi działaja na ludzi wrazliwych z poczuciem
        > winy,

        Czyli uważasz, że aby obelga "zadziałała" musi zawierać jakieś ziarnko
        prawdy?

        Czy wrażliwość na obelgi jest więc dobra, czy zła?
        Czy należałoby dzieci uodparniać, czy też wręcz
        przeciwnie - uwrażliwiać na słowa?
        • maly.ksiaze Dzieci należy uwrażliwiać... 15.02.04, 17:13
          ...na słowa wypowiadane przez nie same. Znieczulać na te, które są wypowiadane
          przez innych.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • kamfora Re: Dzieci należy uwrażliwiać... 15.02.04, 17:16
            maly.ksiaze napisał:

            > ...na słowa wypowiadane przez nie same. Znieczulać na te, które są wypowiadane
            > przez innych.

            Zdaje się, że w większości przypadków dzieje się akurat odwrotnie :-(.
            • maly.ksiaze Re: Dzieci należy uwrażliwiać... 15.02.04, 17:28
              Bo taka 'półprzepuszczalność', o jakiej piszę, jest pod włos zwierzęcej części
              naszej natury. 'Odruchowo' potrzebujemy akceptacji otoczenia (stąd też
              wrażliwość na słowa innych) i jesteśmy agresywni. Kontastacja, że nie każde
              otoczenie jest warte uzyskiwania tam akceptacji - to już inny poziom
              świadomości. (Jeśli zabrzmiałem tu jak Imagine, zaznaczam, że nie próbuję się
              podszywać i że wogóle jestem kims innym).

              Pozdrawiam,

              mk.
    • Gość: Oleńka mam na ten temat zdecydowane zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 16:07
      tylko panny służące się obrażają

      i tylko po niezdrowych emocjonalnie negatywny stosunek (tak to oględnie
      nazwijmy) obcych ludzi nie spływa jak woda po gęsi (kaczce? cholera, nie wiem)
      że już nie wspomnę o przedziwnym dla mnie zjawisku przywiązywania wagi do
      krytyki ze strony kogoś, do kogo nie ma się za grosz szacunku.

      innymi słowy problem jest zawsze po stronie odbiorcy
      (że już nie wspomnę o tym, co niektórzy ludzie są skłonni uważać za
      obelgę...hihihi)
      • kamfora Re: mam na ten temat zdecydowane zdanie 15.02.04, 17:04
        Gość portalu: Oleńka napisał(a):

        > tylko panny służące się obrażają

        No, ale "obrażanie się" a "czucie się zranionym" to jednak co innego.

        (tak mi się przynajmniej zdaje)
      • procesor warto zauwazyć różnice 15.02.04, 17:22
        Między obrażaniem a obrzucaniem obelgami..

        I między obrażaniem sie, a byciem zranionym /byciem obrzuconym obelgami.

        Możesz sie nie obrażać - ale nie zmieni to faktu że zostałaś zbluzgana. Wiesz,
        możesz sie nie obrazić że ktos na ciebie kubeł pomyj wyleje - ale nie zmieni to
        faktu że jesteś nimi oblana..
    • jan_stereo Re: obelgi 15.02.04, 16:11
      kamfora napisała:

      > Jak to się dzieje właściwie, na czym to polega, że niektóre słowa
      > mogą ranić?
      > Dlaczego jest to możliwe? Co powoduje, że nawet osąd osoby, o której nic
      > nie wiemy tak naprawdę, i która o nas nie wie prawie nic - staje się
      > nagle powodem do płaczu/załamania/samobójstwa?
      > Czy chodzi o tak małe poczucie własnej wartości, że potrzebne jest
      > "pogłaskanie"?
      > Czy nieodporność na obelgi wskazuje na obecność czy na brak obelg
      > w dzieciństwie?
      >
      > Czy tak wielka wrażliwość na obelgi wynika z faktu, że człowiek
      > prędzej uwierzy w złe rzeczy mówione o drugim człowieku, niż w dobre?
      > Czyli ze strachu, że inni uwierzą w złe rzeczy, które ktoś mówi o mnie?
      >
      > I z drugiej strony: dlaczego właściwie używa się obelg?
      > Czy obelg używa człowiek, na którego obelgi nie działają?
      > Czy jest to działanie z premedytacją, czy też wynika z nieświadomości?

      Nie wiem jak to jest, zaraz mi sama odpowiesz.Dlaczego durna pizdo piszesz
      takie syfiaste teksty,czy Ci chuja brakuje ze klikasz cale dnie z udawana
      rozwaga i dystansem,spierdalaj suko na drzewo,jestes zakompleksiona jucha !
      I teraz tak,siedzi sobie skonfudowana Kamfora i mysli popierdolilo goscia,czego
      on ode mnie chce,ani go znam ani on mnie,a tu nie pisze ze mnie szanuje na
      dzien dobry i lubi.Tylko co z tego mojego chujowego tekstu do Ciebie wynika ?
      Czy slowo Kamfora,cos mi mowi,czy twoje teksty cos tak wiele daly do
      myslenie,czy mnie wkurwiasz,nie,no za diabla nie,nic do Ciebie nie czuje(poki
      co).Ale moge sie przeciez bawic w roznorakie pisarstwo forumowe,moge klepac na
      jedno kopyto do wielu osob,kilka nickow polubic, z innymi wojowac,czesc
      olewac,i cos sie dzieje,taka gra,jest plansza, sa pionki maja jakies tam
      odczucia, charaktery.

      A tak generalnie,kompletnie nic negatywnego do Ciebie nie czuje i to jest moja
      odpowiedz ;-)

      ps.serio !

      >
      • kamfora Re: obelgi 15.02.04, 16:39
        jan_stereo napisał:
        wiele różnych rzeczy, o których myśli, że są obelgami.
        Wolałam, gdy kiedyś się pastwił nad treścią...

        No tak - wygląda na to, że teoretyzowanie nie jest w modzie.
        Teraz wszystko polega na "konkretach".

        Nie powiedziałeś tylko, jaką Ty masz korzyść z takich słów.
        • jan_stereo Re: obelgi 15.02.04, 16:47
          kamfora napisała:

          > jan_stereo napisał:
          > wiele różnych rzeczy, o których myśli, że są obelgami.
          > Wolałam, gdy kiedyś się pastwił nad treścią...

          I tu wyraznie widac jak sobie wzielas do serca to, co napisalem,czysto bez
          zastanowienia.

          > No tak - wygląda na to, że teoretyzowanie nie jest w modzie.
          > Teraz wszystko polega na "konkretach".

          Chcialem Ci pokazac,jak latwo napisac cos, co w wiekszosci przypadkow jest
          uwazane za obrazliwe, a jednoczesnie nie miec do danego nicka zadnych
          negatywnych emocji,ot zwykle gowniarstwo tekstowe.

          > Nie powiedziałeś tylko, jaką Ty masz korzyść z takich słów.

          W tym przypadku,nie mialem zadnej korzysci,bo i jaka,moze jedynie pociagala
          mnie tewgo typu zwiezla odpowiedz,miast sie rozwodzic i wyginac w dotykaniu
          gowna stymetrowym patykiem.

          ps. a to slowo serio w poprzednim poscie,bylo serio.
          >
          • kamfora Re: obelgi 15.02.04, 17:01
            jan_stereo napisał:

            > I tu wyraznie widac jak sobie wzielas do serca to, co napisalem,czysto bez
            > zastanowienia.

            Musisz założyć okulary w takim razie
            (albo zdjąć, jeśli nosisz jakieś specjalne ;-)

            > Chcialem Ci pokazac,jak latwo napisac cos, co w wiekszosci przypadkow jest
            > uwazane za obrazliwe, a jednoczesnie nie miec do danego nicka zadnych
            > negatywnych emocji,ot zwykle gowniarstwo tekstowe.

            A ja chciałam powiedzieć, że wiem, co jest powszechnie uważane za obraźliwe,
            co jest uważane za obelgę. Zastanawiam się nie CO, ale DLACZEGO niektóre
            słowa są uważane za obraźliwe/obelżywe?
            Kiedy ich się uczymy? Kiedy uczymy się reagować negatywnie na słowa?
            Uderzenie kijem boli, niezależnie od tego, czy kij trzyma człowiek, czy też
            kij wystaje skądś i nadziewamy się w biegu.
            Słowa wypowiadane w obcym języku nie ranią, choćby nie wiem jakie obelgi w sobie
            niosły. Więc kiedy zaczynamy reagować na noże słowne?
            Kiedy słowa, które zupełnie nas nie dotyczą - ranią?
            • procesor Re: obelgi 15.02.04, 17:18
              kamfora napisała:
              > Kiedy ich się uczymy? Kiedy uczymy się reagować negatywnie na słowa?

              W dzieciństwie się uczymy. Niekoniecznie słyszac w domu. Dziecko widzi wiele
              wokół siebie. A czemu akurat te słowa a nie inne? Z wieka wieków, ale skąd
              wtedy? nie wiem..
              Zauważyłaś że "najsmakowitsze" są przekleństwa z literką "R"??
              Tu już wchodzimy w emnocje wyrazane TONEM i MODULACJA głosu.

              > Słowa wypowiadane w obcym języku nie ranią, choćby nie wiem jakie obelgi w
              > sobie niosły. Więc kiedy zaczynamy reagować na noże słowne?
              > Kiedy słowa, które zupełnie nas nie dotyczą - ranią?

              Słowa jako znaczenie - nie. Ale jeśli są wypowiedziane agresywnym tonem
              odczujesz je jak uderzenie, prawda? Mimo że treści jaką niosa nie zrozumiesz.
            • jan_stereo Re: obelgi 15.02.04, 18:58
              kamfora napisała:

              > Musisz założyć okulary w takim razie
              > (albo zdjąć, jeśli nosisz jakieś specjalne ;-)

              Napisalas Kamforo poprzednio;

              jan_stereo napisał:
              wiele różnych rzeczy, o których myśli, że są obelgami.
              Wolałam, gdy kiedyś się pastwił nad treścią...

              Wnioskuje zatem,ze poczytujesz mi te slowa jako pastwienie sie nad Toba(nie ma
              innej drogi),jesli zatem pastwie sie nad Toba,wiec....

              Stad wlasnie taka moja odpowiedz,ze wzielas to sobie do serca.
              • kamfora Re: obelgi 15.02.04, 20:51
                jan_stereo napisał:

                > Wnioskuje zatem,ze poczytujesz mi te slowa jako pastwienie sie nad Toba(nie ma
                > innej drogi),jesli zatem pastwie sie nad Toba,wiec....

                Przepraszam - pomyliłam Cię z kimś (to ja powinnam zmienić okulary ;-)
                (Myślałam, że masz coś wspólnego z Wołodyjowskim :-)
                • jan_stereo Re: obelgi 15.02.04, 21:06
                  kamfora napisała:

                  > Przepraszam - pomyliłam Cię z kimś (to ja powinnam zmienić okulary ;-)

                  Nie nalezy mnie przepraszac,okulary powinnas pozostawic, bo sa dobre,nie mniej,
                  gra slow powoduje, ze mozna sie nie zrozumiec.

                  > (Myślałam, że masz coś wspólnego z Wołodyjowskim :-)

                  Jan ma cos wspolnego z Wolodyjowskim tylko w dalszej kolejnosci ;-)

                  Trzym sie i nie znikaj jak kamfora
            • jan_stereo Re: obelgi 15.02.04, 19:28
              kamfora napisała:

              > A ja chciałam powiedzieć, że wiem, co jest powszechnie uważane za obraźliwe,
              > co jest uważane za obelgę. Zastanawiam się nie CO, ale DLACZEGO niektóre
              > słowa są uważane za obraźliwe/obelżywe?
              > Kiedy ich się uczymy? Kiedy uczymy się reagować negatywnie na słowa?

              No dobra.Niech bedzie teraz o tym DLACZEGO,choc uwazam to za oczywistosc.Jesli
              dane slowa,ich znaczenie,wyraza cos negatywnego(zapytasz,a co jest negatywne)
              pod Twoim adresem z czym sie nie zgadzasz,na dodatek wiesz, ze wypowiadajacy je
              ma swiadomosc ich nieprawdziwosci,to oczywiscie ze odczuwasz dyskomfort,tym
              wiekszy im bardziej chcesz by ta osoba myslala o Tobie pozytywnie.Tlumacze tak
              lopatologicznie,bo nie bardzo wiem,dlaczego dziwisz sie ze rzeczy obrazliwe
              obrazaja.Jak nazwe Cie morderczynia psychiczna, to oczywisice wiesz, ze jest to
              obelga, a moze byc nie mila dla Ciebie, bo nie jestes takowa morderczynia i
              zostalas nieslusznie nazwana, itp. kombinacje ktorych jest tysiace.

              > Słowa wypowiadane w obcym języku nie ranią, choćby nie wiem jakie obelgi w
              sobie niosły. Więc kiedy zaczynamy reagować na noże słowne?

              No,jesli nie rozumiesz czegosc, to pewnie ze ciezko sie jest obrazic.

              > Kiedy słowa, które zupełnie nas nie dotyczą - ranią?

              Wowczas,kiedy dotycza osoby,na ktorej nam zalezy.
    • maly.ksiaze Obelgi 15.02.04, 17:23
      To tak naprawdę werbalna agresja i preludium do agresji fizycznej.
      Zastraszanie, jednym słowem. Dlatego działa tak, jak działa.
      To w życiu prawdziwym. Nie mam pojęcia, dlaczego to na nas wogóle działa w
      wirtualnym krajobrazie. Może dlatego, że to zupełnie nowe medium i jeszcze do
      tego nie przywykliśmy?

      Pozdrawiam,

      mk.
      • maly.ksiaze Przyszło mi jeszcze do głowy... 15.02.04, 17:30
        ...że obelgi na forum internetowym wcale nie są skierowane do tego, kto jest
        formalnie adresatem. Są skierowane do innych czytelników.

        Pozdrawiam,

        mk.
      • kamfora Re: Obelgi 15.02.04, 18:50
        maly.ksiaze napisał:

        > Nie mam pojęcia, dlaczego to na nas wogóle działa w
        > wirtualnym krajobrazie. Może dlatego, że to zupełnie nowe medium i jeszcze do
        > tego nie przywykliśmy?

        No, ale skoro już działa - to jak temu zaradzić?
        Czy zamykając usta rzucającym obelgi (niezależnie od powodu/przyczyny
        rzucania tych obelg przez nich), czy też stosując jakąś surowicę/szczepionkę
        dla tych, którzy czują się obelgami dotkliwie zranieni?
    • joanna_1 Re: obelgi 15.02.04, 17:37
      Słowa ranią, bo bywają niesprawiedliwie wymierzone w człowieka.
      Niesprawiedliwie względem włożonej pracy w osiągnięcie czegoś,
      niesprawiedliwie, bo w odniesieniu do bardzo powierzchownej wiedzy atakującego
      o atakowanym.
      Owa nieodpornośc jest moim zdaniem związana z obecnością w dzieciństwie jednak.
      Z surowym stylem wychowania, z wysokimi poprzeczkami, z brakiem odpowiedniej
      komunikacji.
      I niby dlaczego ma nie działac w wirtualnym świecie. Wrażliwośc jest
      wykształcona, raz na zawsze, nie wiem czy można tak lawirować z dystansem na
      plecach.
      • kamfora Re: obelgi 15.02.04, 18:11
        joanna_1 napisała:

        > Słowa ranią, bo bywają niesprawiedliwie wymierzone w człowieka.
        > Niesprawiedliwie względem włożonej pracy w osiągnięcie czegoś,

        Ciekawe, co piszesz.
        Czy sugerujesz, że człowiek spodziewa się nagrody za swój trud, i im większy
        tym ta nagroda powinna być większa, by było "sprawiedliwie" ?.

        Jednakże założywszy, że człowiek normalny(zdrowy) nie używa obelg, należałoby
        przyjąć, że używa ich człowiek chory. Człowiek bez nóg nie robi na złość,
        jeśli nie chodzi. Człowiek chory na raka nie ma "specjalnie" zmian na twarzy,
        żeby obrzydzać innym życie. (kiedyś taki właśnie powód był podany w sprawie o
        rozwód: "żona po wycięciu nowotworu miała oszpeconą twarz, co wzbudzało u męża
        odruch wymiotny-na pewno "specjalnie" to zrobiła, żeby mu dokuczyć, więc on
        był zmuszony się rozwieść)
        Dlaczego myślimy, że to specjalnie, gdy ktoś chory mówi o nas źle, obrzuca nas
        obelgami? Czy trud włożony w opiekę nad chorym (albo w samo tolerowanie
        obecności chorego) musi zostać doceniony przez tego właśnie chorego? Przez
        kogokolwiek?
        • joanna_1 Re: obelgi 15.02.04, 18:59
          Ja w ogóle nie wiem co to znaczy nagroda. Juz tym bardziej, że nalezy się jej
          spodziewać. Generalnie jednak powinnismy się chyba obdarowywac życzliwością i
          szacunkiem. I jak już kiedyś pisałam, na brak szacunku trzeba sobie mocno
          zapracować, nie odwrotnie. W obelgach trudno go dostrzec, jeszcze trudniej
          powiedziec o zyczliwości, a o empatycznym podejściu można zapomnieć. Empatia
          przeciez nie polega na mowieniu tego , co chcielibysmy usłyszeć, a na wejściu w
          świat drugiej osoby i zrozumieniu emocji, motywow itp.
          Obelgi są cięzkimi słowami, wypowiedziane bez konkretnej wiedzy o człowieku a
          celowo w niego wymierzone, trafiają jak razy w ciało, one w duszę.
          Niesprawiedliwe to nie to, co ostało sie bez nagrody, a to, co kłóci się z
          kodeksem etycznym, czy moralnym. Nie wiem jak to wytłumaczyć.

          Nie jestem pewna, czy załozenie dot. uzywania obelg bardziej tyczy się osób
          chorych. Jakoś mi to pasuje na rozładowanie emocji osoby atakującej, bez
          wiązania tego ze stanem chorobowym, w takim codziennym życiu.

          Ze złosliwością spotkałam się nie raz ze strony osób starszych względem
          młodych.Takie celowe podkładanie laski między stopy przy wysiadaniu z tramwaju
          ładnej młodej dziewczynie. Po odwróceniu glowy- szyderczy usmieszek z tekstem
          no jak chodzisz młoda?

          > Dlaczego myślimy, że to specjalnie, gdy ktoś chory mówi o nas źle, obrzuca nas
          > obelgami? Czy trud włożony w opiekę nad chorym (albo w samo tolerowanie
          > obecności chorego) musi zostać doceniony przez tego właśnie chorego? Przez
          > kogokolwiek?

          Nie wiem, może myslimy, że w ten sposób coś rekompensuje?
          Doceniony? To jasne jak slońce, że opiekujemy sie słabszymi. Może zauważony
          bardziej i zestawiony wówczas z wysilkiem, gdy na horyzoncie pojawia sie
          kolejny trud już cięzki do przebrnięcia.
    • jarmucha Re: obelgi 15.02.04, 21:52
      A jesliby zalozyc ze slowa obelgi (podobnie zreszta jak slowa /reakcja
      uznanie/glaskanie , jednym slowem pozytywne) zwiazane sa z wysylaniem
      konkretnej energii - pozytywnej i negatywnej?

      I ze sa wyrazem walki o energie - tzn sa ludzie ktorzy sadza ze musza "zabrac
      komus energie" by poczuc sue bardziej "naenergetyzowanym". Ci beda probowac
      wszelkich sposbow umniejszania osoba odbierajaca to "umniejszanie" nieswiadoma
      zasady "przeplywu energi" nie jest sie w stanie obronic przed jej spadkiem u
      siebie, czuje sie "zle"

      Z drugiej strony ludzie ktorzy zdaja sobie sprawe z nieograniczonosci "zasobow
      energetycznych" i z tego, ze pozytywnej energi produkowac mozna "skolko godno"
      poprzez wzbudzanie w sobie poczucia milosci (skrot) - na negatywne reakcje ze
      strony innych nie beda reagowac bo sa w stanie zapelnic w sobie ten brak
      energetyczny, Co wiecej swiadomie przesylajac pozytywna energie w kierunku
      osoby "rywalizujacej" o energie neutralizuja potencjalny konflikt

      czy zdarzylo sie wam kiedys doswiadczyc jak w towarzystwie jednej grupy ludzi,
      czy jednego czlowieka "rozkwitacie" slowa, sposob mowienia i formulowanie mysli
      siega wyzyn dotad niespotykanych, a bedac w towarzystwie innych (czasem
      wystarczy by w grupie znalazla sie jedna tylko rywalizyjaca osoba) z duzym
      wysilkiem i "wydatkiem" emocjonalnym przychodzi komunikacja, wyrazanie tego co
      sie chce powiedziec itd.

      .

      Czy zauwazyliscie w tej drugiej grupie osobyu nieprzychylne, chocby
      nawet "aloof"

      a w tej pierwszej odbiorcy wychodza do was z ogromnym zainteresowaniem "wisza
      na ustach" nawet gdyby to co mowiciew bylo wlasciwie "takie sobie"???

      Oczywiscie to tylko teoria (nie moja zreszta) i przedstawiona bardzo po lebkach.

      A do tego to juz raczej ezoteryka, okultyzm

      Ja tak sobie tlumacze reakcje na slowa - bo slowa, jak ktos wczesniej napisal
      maja swoje pozytywne i negatywne konotacje moga niesc negatywna i pozytywna
      enerdie
      • joanna_1 Re: obelgi 15.02.04, 22:06
        jarmucha napisał:

        > czy zdarzylo sie wam kiedys doswiadczyc jak w towarzystwie jednej grupy
        ludzi,
        > czy jednego czlowieka "rozkwitacie" slowa, sposob mowienia i formulowanie
        mysli
        >
        > siega wyzyn dotad niespotykanych, a bedac w towarzystwie innych (czasem
        > wystarczy by w grupie znalazla sie jedna tylko rywalizyjaca osoba) z duzym
        > wysilkiem i "wydatkiem" emocjonalnym przychodzi komunikacja, wyrazanie tego
        co
        > sie chce powiedziec itd.

        oo, dokładnie ja tak mam
        ale może to wynika z faktu, że odbieram całe zastępy reakcji niewerbalnych,
        mowy ciala itp. i w mig wyczuwam niechęc do swojej osoby, czasem nawet słowa
        tracą swoje znaczenie, a wazniejszym staje ten komunikat emocjonalny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka