Gość: sadyzm? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.03.04, 09:34 podpuszczanie, udawanie zainteresowania, by w momencie, gdy podpuszczany zaczyna wierzyć, że coś znaczy ..... dokopać, zranić... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
justinne Re: Katarzyna 21.03.04, 10:00 troche za malo danych by wyrokowac, moze napiszesz cos wiecej, na czym polegalo to dokopanie? Odpowiedz Link Zgłoś
j_ar Re: Katarzyna 22.03.04, 08:09 to nie sadyzm, to jedynie samotna, niepewna siebie osoba, ktora musi poczuc przewage i odrzucic aby nie byc odrzucona, czesto spotykane, szkoda czasu na takie miernoty, jezeli tego nie zrozumia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.03.04, 11:04 Może i tak, potrzeba dominacji, upajanie się możliwością manipulowania innym człowiekiem. Człowiekiem słabszym, bo ufającym. Może przyjemność sprawia nie zadanie bólu, a ten moment w którym się czuje, że się zwycięża? Ofiara jest istotna o tyle, o ile daje możliwość dowartościowania się? Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch Re: Katarzyna 25.03.04, 16:15 Te zachowanie wywoluje taki skutek u osoby ze zostaje emocjonalnie bardzo zraniona a ten ktory ten skute wykonalk, ma satysfakcje - to jest juz sadyzm. Nawet nie warto sie zastanawiac nad glebszym sensem takiego zachowania, bo jak wiadomo nie robi tego nikt zdrowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.03.04, 18:10 a jak taka uzależniona ofiara może się wyzwolić spod wpływu kata? Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch Re: Katarzyna 25.03.04, 21:10 Nie chrzescijanska to metoda ale za to skuteczna- pogarda i kompletna, zimna obojetnosc ,lekcewazenie- tak zeby nie zauwazyl, ze cos tam w duszy drgnelo. Nie dawac satysfakcji:))) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Katarzyna 25.03.04, 21:44 E tam. A właśnie pokazać. Szczerość daje więcej siły, wbrew pozorom, niż kłamstwo. Nie grać w grę "agresora", nie dać sobą manipulować. Tylko szczerość może zmienić czyjeś postępowanie względem nas i wytrąci broń z ręki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.03.04, 22:25 Ta szczerość, a za razem i agresja trwa kilka lat. Agresja psychiczna, wyrafinowana, wie jak dopiec, bo się dowiedział... od ofiary :) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Katarzyna 25.03.04, 22:45 Gość portalu: Katarzyna napisał(a): > Ta szczerość, a za razem i agresja trwa kilka lat. Agresja psychiczna, > wyrafinowana, wie jak dopiec, bo się dowiedział... od ofiary :) A po co zdawać się z kimś kto Cię niszczy? Ty nie szanujesz siebie i on tego nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.03.04, 07:40 Co to znaczy szanować siebie? Czy to znaczy, ze należy wyzbyć się uczuć? A jeśli nie tylko niszczy? Jeśli poza tym niszczeniem są momenty do których wracasz i o nich pamietasz, których żal? Związek kata i ofiary. Jedno i drugie od siebie uzależnione. Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: Katarzyna 26.03.04, 11:21 Gość portalu: Katarzyna napisał(a): > Związek kata i ofiary. Jedno i drugie od siebie uzależnione. Masz diagnozę. Trafną. Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz. Ta_ Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: Katarzyna 26.03.04, 11:58 ta napisała: > Gość portalu: Katarzyna napisał(a): > > > Związek kata i ofiary. Jedno i drugie od siebie uzależnione. > > Masz diagnozę. Trafną. > Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz. > Ta_ > > Hm...... Znakomita ocena sytuacji. Tez tak to widze... Kasiu... Co mozna poradzic w takiej chwili? Spokoj, dystans, ale tak jak napisala Ta_ "tylko od Ciebie zalezy co z tym zrobisz". Pozdrawiam i zycze pomyslnych rozwiazan. M.S. Chetnie polecilbym dla relaksu jakis fajny film w kinie, ale nie znam Twych gustow, wiec zycze jedynie powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.03.04, 18:00 Dziękuję, chodzę do kina, ale od jakiegoś czasu tylko na komedie :) Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Katarzyna 26.03.04, 17:08 Gość portalu: Katarzyna napisał(a): > Co to znaczy szanować siebie? Czy to znaczy, ze należy wyzbyć się uczuć? > > A jeśli nie tylko niszczy? Jeśli poza tym niszczeniem są momenty do których > wracasz i o nich pamietasz, których żal? > W czasie wojny też zdarzają się "dobre momenty". Ale nikt rozsądny nie tęskni za wojną. > Związek kata i ofiary. Jedno i drugie od siebie uzależnione. Może spróbuj wybrać się do specjalisty? Z każdym uzależnieniem da się walczyć (i wygrać). Powodzenia, droga trudna ale nie beznadziejna... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.03.04, 17:54 > W czasie wojny też zdarzają się "dobre momenty". > Ale nikt rozsądny nie tęskni za wojną. Jeśli przyszło ci życ w czasie wojny, to raczej się przystosowujesz i czekasz, aż się wojna skończy :) Tęskni się nie do wojny, a do pokoju :) Gdy patrzę obiektywnie, to pokoju w tym wypadku więcej. I chciałabym, żeby pokój zapanował na zawsze. Ale jeśli to niemożliwe, to należy wyemigrować, czy znosić pojawiające się co jakiś czas problemy. Łatwo jest powiedzieć zmień.. ale czy ktoś da gwarancję, czy zmiana będzie na lepsze? :) Co do uzależnień - to niestety nie da się wyleczyć z większości uzależnień. Powodują na tyle trwałe zmiany w mózgu, że można to najwyżej na jakiś czas zaleczyć. I papierosy i alkoholizm, a już z narkotykami to chyba najbardziej. Jeśli ma się do czego uciec i na się silny kręgosłup... Jeśli takie zachowania są wrodzone, jeśli to sadyzm, jeśli nie wynika z moich zachowań, to nie aj powinnam się leczyć, a odejść na zawsze. Jednak, gdy odchodzę i nie odzywam się pojawia się pytanie - czy żyjesz, co się dzieje, martwię się, co się stało... To nie takie proste, gdy masz wrażenie, że to szczere, że tam faktycznie pojawia się ból, że Ty swoim zachowaniem też ranisz. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: Katarzyna 26.03.04, 23:53 Gość portalu: Katarzyna napisał(a): > > W czasie wojny też zdarzają się "dobre momenty". > > Ale nikt rozsądny nie tęskni za wojną. > > Jeśli przyszło ci życ w czasie wojny, to raczej się przystosowujesz i czekasz, > aż się wojna skończy :) > Tęskni się nie do wojny, a do pokoju :) > > Gdy patrzę obiektywnie, to pokoju w tym wypadku więcej. I chciałabym, żeby > pokój zapanował na zawsze. Ale jeśli to niemożliwe, to należy wyemigrować, czy > znosić pojawiające się co jakiś czas problemy. Łatwo jest powiedzieć zmień.. > ale czy ktoś da gwarancję, czy zmiana będzie na lepsze? :) Niemieckie przysłowie brzmi "chcesz gwarancje kup sobie toster" ;-). Widzisz, większość ludzi (zdrowych) nie wyobraża sobie życia z człowiekiem niszczącycm ich psychikę, zdrowie i juz oddzielenie od takiej osoby jest dla nich zmianą na lepsze i czymś pozytywnym. Ty się zastanawiasz... I to jest bardzo niepokojące. Problemy pojawiają się w kazdym związku i daleka jestem od namawiania kogokolwiek do odchodzenia nim spróbuje naprawiać sytuacje. Ale przeczytaj swój pierwszy post z tego wątku. Mnie on bardzo zaniepokoił. Człowiek, który kocha nie traktuje tak stale (bo sytuacja się powtarza, takie zachowanie to nie był jednostkowy incydent) drugiego człowieka, bez względu na jakie problemy trafia związek. > Co do uzależnień - to niestety nie da się wyleczyć z większości uzależnień. > Powodują na tyle trwałe zmiany w mózgu, że można to najwyżej na jakiś czas > zaleczyć. I papierosy i alkoholizm, a już z narkotykami to chyba najbardziej. > Jeśli ma się do czego uciec i na się silny kręgosłup... Nie. Trzeba zmienić typ myślenia. Bo właśnie ucieczka od życia powoduje uzależnienie. Nieradzenie sobie ze stresem, z problemami, nieumiejętność ich rozwiązywania. Bo uzależnienie to nie tylko narkomania czy alkoholizm ale także: pracoholizm, uzależnienie od internetu, jedzenia, zakupów itp. > Jeśli takie zachowania są wrodzone, jeśli to sadyzm, jeśli nie wynika z moich > zachowań, to nie aj powinnam się leczyć, a odejść na zawsze. > Jednak, gdy odchodzę i nie odzywam się pojawia się pytanie - czy żyjesz, co się > > dzieje, martwię się, co się stało... > To nie takie proste, gdy masz wrażenie, że to szczere, że tam faktycznie > pojawia się ból, że Ty swoim zachowaniem też ranisz. On się nie martwi tym, że coś się u Ciebie stało ale tym, że nie ma się na kim wyżywać. Twoja słabość jest jego siłą. I jeśli to jego sadyzm to specjalista nie jest Ci stricte potrzebny do "leczenia" (choć jak zwał tak zwał) ale do uświadomienia sobie mechanizmów jego postępowania i siły do odejścia. I jeśli zależy Ci by on się zmienił (choć szczerze wątpię czy to możliwe) to takim postępowaniem jak do tej pory nic nie osiągniesz. On musi mieć motywację do zmian - a po co ma się zmieniać, kiedy osiąga to co chce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.03.04, 09:41 > Widzisz, większość ludzi (zdrowych) nie wyobraża sobie życia z człowiekiem > niszczącycm ich psychikę, zdrowie i juz oddzielenie od takiej osoby jest dla > nich zmianą na lepsze i czymś pozytywnym. Ty się zastanawiasz... Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego co się z nimi dzieje. Tylko garstka jest świadoma, a jednostki próbują coś zmienić. Ludzie wikłają się w różne układy i tak trwają latami, a jeśli zmieniają to często na to samo. (stąd ta dygresja o gwarancjach) Czytałam opracowania o żonach alkoholików, które zdobywają się na ten dramatyczny krok i w końcu odchodzą... ale statystyki mówią, że nowy związek jest podobny. Może jest tak faktycznie, że jest to w jakiś sposób uwarunkowane. Może tak jak mówisz jestem chora i bez bólu nie umiałabym żyć? Nie wiem, próbuję dotrzeć do prawdy. > Ale przeczytaj swój pierwszy post z tego wątku. Mnie on bardzo zaniepokoił. > Człowiek, który kocha nie traktuje tak stale (bo sytuacja się powtarza, takie > zachowanie to nie był jednostkowy incydent) drugiego człowieka, bez względu na jakie problemy trafia związek. Dlatego się zastanawiam. Dziękuję Ci za komentarz, jest dla mnie cenny. Człowiek o którym piszę jest dla mnie ważny. Chciałabym mu pomóc. Chciałabym też pomóc sobie :) Czy może być tak, ze on cierpi, że rani go ktoś bardzo ważny dla niego, kogo nie chce i nie może krzywdzić, a ja jestem pod ręką? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.03.04, 22:16 Zimna obojętność... wydaje mi się, że to jest takie proste jedynie w teorii. Cios następuje w chwili, gdy wróciło zaufanie, po jakims okrecie ciepła i spokoju... No i drga w tej duszy, szarpie.. Odpowiedz Link Zgłoś
desay Re: Katarzyna 26.03.04, 12:40 Kasiu, wiem, bo przeżyłam. Kilka lat szarpaniny,rozstania, powroty, nadzieja że coś sie zmieni. Nic sie nie zmieni. On będzie uderzał w każdy czuły punkt. I będzie Ciebie obwiniał.Ten typ tak ma. A co do tesknoty, zalu i niedosytu to odczuwam go do tej pory, pomimo tego,że jestem obecnie w nowym - fantastycznym, spokojnym, nietoksycznym zwiazku. Jakas taka masochistyczna ta nasza osobowość czy jak? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.03.04, 17:56 współczuję. Czy zdażyło ci się, że rodziła się w Tobie agresja? Chęć zemsty? Ile trzeba mieć w sobie siły, by z zimnym spojrzeniem i uśmiechem powiedzieć spadaj, nigdy się już do mnie nie odzywaj? Odpowiedz Link Zgłoś
desay Re: Katarzyna 26.03.04, 21:36 ja to mowiłam to średnio raz na tydzień.Wyrzucalam, zamykałam drzwi, udawalam ze mnie nie ma, wyjezdzalam. Wscieklosc na siebie,ze nie potraflam odejsc. Ale mscic sie nie chcialam, bo za co ?To ja go wybralam, i ja musialam sie z tym w sobie uporac. to jest kwestia naszej osobistej sily, woli, determinacji. Zycze dobrych (dla Ciebie ) wyborów. Gość portalu: Katarzyna napisał(a): > współczuję. > Czy zdażyło ci się, że rodziła się w Tobie agresja? Chęć zemsty? > > Ile trzeba mieć w sobie siły, by z zimnym spojrzeniem i uśmiechem powiedzieć > spadaj, nigdy się już do mnie nie odzywaj? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.03.04, 09:45 ja jestem jak matka polka zawsze wybaczan i nigdy nie robię awantur. milczę i znikam. Nigdy nie zwymyślałam i nigdy nie powiedziałam odczep się, idź.. A więc życzę sobie siły, woli i determinacji. Dziękuję za wymianę zdań. Odpowiedz Link Zgłoś
witch-witch Re: Katarzyna 27.03.04, 10:26 Mysle, ze zeby umiejetnie na pewnym poziomie spotkac tego kogos, ktory cie krzywdzi musisz sama przejsc przez wieka zmiane. Siebie musisz zmienic dlaczego on ma wladze nad twoimi uczuciami? Jak to sie dzieje ze wlasnie on ciebie rani. Przeciez inni nie sa w stanie,czy jak? Czasami ciagnie nas do takich osob poniewaz cos w srodku jest nie poukladane. Moze masz gleboka depresje? Ktorej juz sie nie czujesz tylko uczucie osiagasz poprzez skomplikowane zwiazki? A depresje masz poniewaz cos sie wydarzylo w dziecinstwie, w rodzinie w pierwszych kontaktach zwlaszcza z matka.Musisz pomyslec sama co powoduje ze ciagnie cie wlasnie do niego, dlatego ze najczesciej ten "pierwszego wejzenia" nie jest taki pierwszy tylko swiadomy wybor podswiadomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna Re: Katarzyna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.03.04, 10:41 Mam depresję, coś się wydarzyło w dzieciństwie, miałam i mam problemy z matką, ojcem. W środku wszytko jest niepoukładane. Inni mnie nie ranią. Myślę, że ciągnie mnie do niego, bo przez ostatnie lata był jedyną osobą na którą mogłam liczyć, która chciała mi pomagać w bardzo trudnych momentach. Wie o mnie wiele jak i ja o nim, dlatego tak łatwo mu mnie ranić, bo wie gdzie trafić. Jak to jest z tą podswiadomoscia? Jestesmy jak mi się wydaje bardzo różni poczynając od płci :-), wieku, zainteresowań. Co mnie ciągnie? nie wiem. Jest wyrachowany, zimny, ale w tej chwili mimo tej oschłości i pozornej siły wydaje mi sie zagubiony i bezradny. Może chciałabym być taka silna??? Odpowiedz Link Zgłoś