morena_morena
14.08.10, 08:18
wiem wiem,powstało juz milion wątków na temat kompleksów. I wszystkie te rady
idź na siłownię, zacznij sie uczyć języka, itp sa już oklepane. TO tak bardzo
łatwo powiedzieć osobie nie dotkniętej tą dolegliwością. BO tak niskie
poczucie własnej wartości jest już chyba chorobą. Mam męża, dzieci, pracę,
jestem zadowolona z tego wszystkiego, czuje sie komfortowo dopóki nie wyjdę
gdzieś z moim połówkiem i innymi znajomymi wieczorem na jaką imprezę. Gdzie
jest cała masa innych, wg,mnie lepszych kobiet, dziewczyn. Obserwuję tylko
mojego faceta na ktora sie patrzy. Jak mi jakaś wpadnie w oko w sensie ze
uważam ja za fajniejsza ode mnie zaraz go obserwuję, i jak tylko zobacze ze
sie jej przygląda żołądek kurczy mi sie do rozmiarów fasolki szparagowej.
Zabawa zmienia sie w koszmar. Mam przystojnego faceta więc jeszcze jak ona
odwzajemni wzrok to mam ochote natychmiast wrócić do domu. I wszystko co robi
od tej chwili mój mąż jest interpretowane na mój (ubzdurany?) sposób. że chce
sie przypodobac takiej takim. Niszczy mnie to uczucie. Nie umiem wyjść, bawic
sie jak inni, wiecznie sie porównuję do innych, potem robie mega sceny
zazdrości ze słowem ROZWÓD włącznie. Wiem, że niejeden facet dał juz by dyla
ale mój mąż jest dla mnie tak mi sie wydaje ze wzgledu na dzieci. Nie jestem
brzydką kobietą, chyba mam powodzenie ale tak strasznie mnie juz męczy ta moja
niepewnośc siebie. Kiedy jesteśmy we dwoje jest super, albo gdziekolwiek
indziej dopóki nie pojawi sie jakaś fajniejsza wg. mnie dziewczyna. Fakt jest
jeden ,że mój facet nie traktuje mnie jak tej swojej jedynej. Juz dawno dawno
temu usłyszałam że jak kobieta ma kompleksy przy jakimś mężczyźnie powinna
wiać natychmiast. To też tak łatwo powiedzieć. UF. Wygadałam się. Pewnie zaraz
posypia sie jaies pogardliwie komentarze ale przyjme na klatę. :)
Pozdrawiam.