Dodaj do ulubionych

psychologia a nasza rodzima polityka

08.09.10, 18:49
Zalozylem jakis czas temu watek o Kaczynskim i jego zdrowiu psychicznym, ale nie chce mi sie watku tego szukac w odmetach forum i podwieszac.

Mam wrazenie, ze obserwujemy jak pewien znany czlowiek, byly premier RP, brat bylego prezydenta RP, coraz bardziej sie pograza.

To nie tylko zalamanie nerwowe, czy zaburzenia psychiczne, ale jakis rodzaj rozpadu osobowosci. Ten facet niby robi to co umie najlepiej czyli wszystko rozpiernicza w drobny mak, ale skala tego destrukcjonizmu znamionuje zwyczajnie chorobe. Jest w tym tez troche mitomani, konfabulacji i urojen. Niemal kazda wypowiedz lub dzialanie Jaroslawa Kaczynskiego dowodza jego niepoczytalnosci. Zawsze uwazalem, ze to czlowiek zwyrodnialy moralnie, ale tez mialem wrazenie, ze jednak bardziej cyniczny niz irracjonalny. Tym razem chyba musze zweryfikowac swoje zdanie, bo on chyba wierzy w to co mowi i w to co robi.

Z jeden strony ciesze sie z upadku PiSu, z drugiej strony wiem, ze za PiSem stoi pare milionow wyborcow, ktorzy przeciez nie znikna, moga sie co najwyzej rozproszyc. Wciaz nie moge wyjsc z szoku, ze az 47% glosujacych Polakow poparlo Jaroslawa Kaczynskiego, czesc z nich zrobila to tylko dlatego, ze pare miesiecy wczesniej zginal jego brat i tylko dlatego, ze Jarek zmienil retoryke w czasie kampanii wyborczej.

Co mysla dzisiaj?




Obserwuj wątek
    • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 08.09.10, 18:56
      P.S. chcialbym tez zapytac czy Jaroslaw moze targnac sie w tym stanie na swoje zycie, albo czyjes? Jak odbiora to jego wyborcy? Czy, bedac osobami strukturalnie niezdolnymi do refleksji, uznaja go za meczennika, ktory zginal za sluszna sprawe, zaszczuty przez rosyjskich i niemieckich agentow dzialajacych w polskim rzadzie i w polskich mediach?
      Wtedy byc moze zamiast ksiecia Poniatowskiego zazadaja przed Palacem Prezydenckim dwoch pomnikow, przestawiajacych obu braci. Groteskowosc calej sytuacji zaczyna mnie z jednej strony porazac i przerazac, z drugiej strony nie jestem w stanie powstrzymac smiechu.
      • dzanky Re: psychologia a nasza rodzima polityka 08.09.10, 20:32
        Tez przeraza mnie fakt, ze az tylu wyborcow go poparlo i zdaje sie nadal go popiera? Strach myslec co dzialoby sie gdyby wygral...
        • clarissa3 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 09.09.10, 16:17
          to co sie juz dzialo! 2 miliony na emigracje, donosicielstwo, kasy fiskalne w taksowkach i kiblach, cala Polska powiatowa w Warszawie, kazdy skwerek zamieniany gwaltownie w szary kloc, rozjechane trawniki, rozboje, glod i... STRACH!
          • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 09.09.10, 16:47
            Strach masz w glowie. Strach jest objawem Twojej slabosci. Jestes zaprogramowana na to by sie bac meteorytow, cienia za rogiem i piorunow w sloneczny dzien. Masz ciasny umysl i zawezona perspektywe. Jezeli rzeczywiscie swiat widzisz wylacznie przez pryzmat patologii i takimi kryteriami sie poslugujesz, tzn ze powinnas sie leczyc albo palnac sobie w leb i oszczedzic sobie bolu, cierpienia i rozczarowania. Bo cokolwiek sie wokol Ciebie bedzie dzialo Ty zawsze bedziesz skupiac swoja uwage na tym co negatywne. Myslisz na nie i Twoje zycie bedzie na nie. Twoje zyczenia sie beda spelniac w ramach Twojego zycia osobistego. Totalna rozpierducha.
            Sek w tym, ze normalni ludzie potrafia patrzec na swiat i swoje zycie trzezwiej. Nie dostrzegaja tylko negatywow, potrafia sie cieszyc drobiazgami i szczegolami, ktore negatywne nie sa. Z drugiej strony potrafia kompleksowo rzeczy oceniac.

            Strach? Nie czuje zadnego strachu. Rozboje, glod? Nigdy nie cierpialem glodu, rozboje znam z filmow sensacyjnych. Rozjechane trawniki? Z kazdym rokiem warszawskie parki sa piekniejsze a ludzie cudownie sie w nich czuja i tam swobodnie wypoczywaja. Cala Polska? Jaka ku... cala Polska? Kasy fiskalne w taksowkach? Spedza Ci to sen z powiek?

            Kobieto, zawsze bedziesz nieszczesliwa i zawsze pecha zyciowego bedziesz przyciagac. Taki Twoj los i szczerze Ci wspolczuje. Z drugiej strony winne temu jestes wylacznie Ty.
      • to.niemozliwe Re: psychologia a nasza rodzima polityka 08.09.10, 22:44
        Co do wyborców, to dochodze do wniosku, że w Polsce zawsze tak ok 20% populacji dokonuje głupich wyborów. I że w pewnym sensie ci ludzie tez muszą miec swoich przedstawicieli.
        I że jak im dac do wyboru 4 mądrych, odpowiedzialnych, z dorobkiem, stabilnych i przewidywalnych ludzi, to i tak wybiorą 5-tego jełopa. Bo wiedza swoje i juz :D
    • clarissa3 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 08.09.10, 20:25
      A mysla?
      • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 08.09.10, 22:09
        Nie mam pojecia. Chyba za glupi jestem by zrozumiec ludzi chcacych by prezydentem Polski byl ktos taki jak Jaroslaw Kaczynski.
        Jedyna analogia we wspolczesnej historii naszego kraju jaka mi sie nasuwa dotyczy slynnego zachowania Gabriela Janowskiego sprzed ladnych paru lat.

        Ogolnie bardzo mocno zapachnialo psychiatrykiem.

        Jezeli jeszcze wladze miasta i panstwa poradza sobie z obroncami krzyza to bede wreszcie mogl sie czuc jak w calkiem zwyczajnym kraju, ktory rzadzony jest przez ludzi absolutnie nie idealnych, pelnych wad, czesto popelniajacych bledy, nierzadko cynicznych, ale jednak normalnych.

        Natomiast miejsce takich populistycznych formacji jak PiS jest na marginesie sceny politycznej. Mam nadzieje, ze polskie spoleczenstwo w koncu dojrzeje i emanacją jego wyborow politycznych i swiatopogladowych bedzie wzglednie godna reprezentacja parlamentarna, bez faszystow, radykalnych oszolomow, ekstremistow i innych takich. Wtedy i PO bedzie sie musialo bardziej postarac, bo konkurenci do wladzy tej partii beda o wiele dojrzalsci i profesjonalniejsi niz PiS, posrednio wiec wymusza na Platformie profesjonalizacje we wlasnych szeregach, wyzszy poziom debaty merytorycznej oraz skutecznosc i konsekwencje.



        • to.niemozliwe Re: psychologia a nasza rodzima polityka 08.09.10, 22:41
          Dla mnie doskonałym komentarzem są słowa Palikota, że mamy wolnosc i demokrację i JK ma święte prawo oszaleć. :) > To jedno z jego niepodważalnych praw obywatelskich :D
          • lifeisaparadox Re: psychologia a nasza rodzima polityka 08.09.10, 23:40
            Prezes zawsze ma świętą rację, a kto jest innego zdania ten agent :-)
            • to.niemozliwe Re: psychologia a nasza rodzima polityka 11.09.10, 08:09
              Ale okazuje się, że to, co miało być siłą systemu stało sie jego największą słabością. Wykluczenie kontroli kolegialnej nad prezesem partii (lub zrównoważnienie jego roli ciałem kolegialnym w stylu prezydium, czy zarządu o równych prawach głosu członków) niesłychanie osłabia partię, a właściwie - w obecnej sytuacji - ja paraliżuje. Dzisiejsza sytuacja, kiedy aparat partii zmuszony jest wystapienia publiczne prezesa tłumaczyć jako "osobiste wystapienie obywatela" jest i kuriozalna i komiczna. Osoba publiczna nie ma własnych poglądów, dopóki funkcję pełni. Jeżeli głosi poglądy publicznie, to są to poglądy organizacji, którą reprezentuje.
              Może to jest dla nas, jako społeczeństwa lekcja. Lekcja demokracji w chwilami groteskowym wydaniu, ale jednak doświadczenie. Był juz Stan Tymiński, zjednoczenie prawicy postsolidarnościowej, był triumfalny powrót postkomuny, to i lekcje PIS-u tez odrabiamy ;)
    • paco_lopez Re: psychologia a nasza rodzima polityka 09.09.10, 04:39
      problem jarosława kaczyńskiego zawija się wokół kwestii doboru naturalnego oraz bliźniczego rozwoju. fizyczne podobieństwo zmyliło ludzi. nie do końca na szczęscie. wybór między gajowym dzieciorobem a profesorem okazał się trudny dla społeczeństwa. gdyby tak w wieku 19 wybierać między romantykiem i pozytywistą, też mogłoby byc niemal 50/50.
    • manka_swojska Re: psychologia a nasza rodzima polityka 09.09.10, 11:41
      Klosowski, upada III Rzeczpospolita, tak samo, jak upadla III Rzesza.
      • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 09.09.10, 15:27
        Ja jakos nie widze, zadnych symptomow upadku Polski. Smiem twierdzic, ze normalniejemy. Wspomnialas w jakims watku, ze nie znasz komuny, bo jestes za mloda. Gdy komuna upadala ja mialem nascie lat. Calkiem dobrze pamietam dziewiata dekade XX wieku. Wtedy mozna bylo rzeczywiscie mowic o upadku Rzeczypospolitej Ludowej, nie tylko w wymiarze ekonomicznym czy politycznym, ale tez mentalnym.

        Dzis, mimo, problemow, mamy kraj, ktory sie nieustannie i niezmiennie rozwija. Jezeli chcesz uciekac w dyskusji w jakas irracjonalnosc w rodzaju Krytykantki, to sorki, ale ja sie w takie glupoty nie bawie. Patrze na swiat i swoj kraj trzezwo i jestem bardzo bardzo daleki od naszego ukochanego malkontenctwa. Za duzo juz widzialem i przezylem by teraz nie doceniac tego co sie w mojej Ojczyznie dzieje, a dzieje sie naprawde duzo dobrego. Nie mam co do tego najmniejszych watpliwosci. Za profesorem Brzezinskim tez chetnie powtarzam, ze Polska ma bodaj najlepsze perspektywy na przyszlosc od blisko 300 lat.

        Pamietam Polske roku 1989. Pamiec to bardzo cenna rzecz, bo daje nam pkt odniesienia. Wszelkie psychiatryczne klimaty w rodzaju chorobliwej potrzeby narzekania mimo, ze niemal golym okiem widac, ze Polska jest INNA niz 21 lat temu i z pewnoscia nie GORSZA odsylam tam gdzie tych klimatow miejsce czyli w otchlan absurdu i debilizmu. Jestem cholernie zadowolony z tych 21 lat, mam swiadomosc jakie ciaza na nas uwarunkowania wszelakie, wiem, ze wszystko wymaga czasu, ze bledy sa nieuchronne, ze nic nie jest proste i nic nigdy nie jest idealne.

        Jako czlowiek, ktory sie zywo interesuje historia potrafie patrzec na zjawiska spoleczne i polityczne z pewnego dystansu.

        Cenie sobie racjonalne myslenie, kieruje sie rozumem, sile sie na obiektywizm, odrzucam paranoje, pojebanstwo i ku.rewskie oszolomstwo. I w tym momencie staje wyprostowany na wprost Polski i wiem, ze moge byc z wielu aspektow tych wszystkich zmian 21-lecia dumny.


        • manka_swojska Re: psychologia a nasza rodzima polityka 09.09.10, 16:10
          Nie zamierzam uciekac w irracjonalizm. Posluze sie przykladem pewnej dosc ciekawej lektury "kryzys inteligencji" Michael Crozier, ale to pozniej, bo nie mam czasu.
          • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 09.09.10, 16:35
            Zadna psychologiczna lub pseudopsychologiczna lektura nie zmieni faktow. Licza sie rzeczy wymierne. Kryzysy maja to do siebie, ze sie pojawiaja i znikaja. Kazda epoka ma swoje kryzysy rozmaite. Moj kraj sie zmienia na lepsze, ale moj kraj nie istnieje w prozni. Oddzialywuja nan rozne czynniki zewnetrzne. To jest truizmy.
            Pamietam jak wieszczono koniec kultury wraz z pojawieniem sie prasy i radia. Wieszczono koniec ksiazki wraz z pojawieniem sie kina. Wieszczono koniec kina wraz z pojawieniem sie telewizji. Wieszczono koniec telewizji wraz z pojawieniem sie internetu. Kolejne pokolenia idiotow wieszcza upadki obyczajow, dekadencje i degeneracje, rozpad idei i wartosci, kryzys inteligencji etc Szkoda, ze nie wieszcza swojego wlasnego konca, czyli konca debilizmu. Niektore zjawiska rzeczywiscie sie koncza, bo taka jest naturalna kolej rzeczy. Nic nie trwa wiecznie. Wszystko podlega zmianom. Nieustannym.


            • paco_lopez Re: psychologia a nasza rodzima polityka 10.09.10, 10:14
              masz rację kloss. tego nam trzeba właśnie. mnie ręce opadają jak ludzie o 10 lat młodsi ode mnie podejmują temat pod hasłem za komuny byłe lepiej, polska A i polska B. ale to trzeba rzeczywiście pobywać, inaczej człowiek nie mówi z głowy tylko powtarza frazesy
        • cyryl-z-glinki Re: Kłosowski 09.09.10, 16:24
          Po raz pierwszy muszę Ci przynać 100% racji !
          Jestem tego samego zdania.
          • klosowski333 Re: Kłosowski 09.09.10, 16:47
            Przykro mi.
            • cyryl-z-glinki Re: Kłosowski 09.09.10, 18:19
              Klosowski nie bądż negatywnie nastawiony,powinieneś się cieszyć,że ktoś się z Tobą zgadza,a nie kwestionuje tego co mówisz.
              Chyba,że Ci w ten sposób odebrałem radochę z przejechania się po moich poglądach,to wtedy mnie jest przykro z powodu przykrości Ci wyrządzonej.
    • sdfsfdsf Re: psychologia a nasza rodzima polityka 09.09.10, 13:30
      polska polityka to kabaret niskich lotow
      zastanawiam sie tylko dla kogo oni wystepuja
      pewnie dla sasiadow bo mieszkancy moga tylko plakac
      • paco_lopez Re: psychologia a nasza rodzima polityka 10.09.10, 10:18
        brytyjska polityka to też impertynenckie podskakiwanie interlokutorowi. amerykańska, chińska, ruska, irańska i pakistańska są lepsze ???
        • dzanky Re: psychologia a nasza rodzima polityka 10.09.10, 15:42
          Kazda polityka jest dla mnie paskudna.
          Najgorsze jednak jak polityk bazuje na wzbudzaniu wylacznie negatywnych uczuc i szukaniu wrogow i tego co nas dzieli, a to skloca spoleczenstwo okrutnie. Zawsze znajda sie jednak niezadowoleni i do nich kierowana jest oferta takiego JK.
          Hitler tez uprawial podobna polityke- w czasie kryzysu wystarczylo trafic w nastroje spoleczne, krytykowac aktualny stan i obiecywac cuda.
          • tadeo225 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 11.09.10, 10:28
            Mówisz o cudach miłościwie nam panującego nierządu ???
        • koala_tralalala Re: psychologia a nasza rodzima polityka 11.09.10, 16:57
          To co sie dzieje na polskiej scenie politycznej jest wlasnie bezposrednim efektem bardzosielnych wplywow anglosaskich. Polityka niemiecka, norweska czy francuska tak nie wygla(la), bo tam tez nastepuja zmiany, ale nie sa az tak widoczne jak w Polsce.

          Glebokie zmiany nastepuja w panstwach, gdzie wprowadza sie amerykanskie i angielskie wzorce kampanii politycznych.
          • wifch Re: psychologia a nasza rodzima polityka 11.09.10, 17:21
            Glebokie zmiany nastepuja w panstwach, gdzie wprowadza sie amerykanskie i angielskie wzorce kampanii politycznych.
            ///
            Ech nie jest tak! Ale w watku oszoloma klosowskiego nie ma mozliwosci do normalnej dyskusji, weic nie ebde ciw yjasniac o co tam chodzi...
    • wifch A kim ty jestes? 11.09.10, 12:39
      To nie tylko zalamanie nerwowe, czy zaburzenia psychiczne, ale jakis rodzaj rozpadu osobowosci.
      ____

      Ty prosty od gnoju aby o ludziach wydawac takie diagnozy. Ty maly krasnalu!

      Najgorszy typ mezczyzny to ten co ma ok. 156cm wzrostu! Ty mala meska pindo!
      • tadeo225 Re: A kim ty jestes? 11.09.10, 12:58
        o czym ty i z kim właściwie gadasz. coś ci się pomyliło na tych forach czy co ??
      • gadagad Re: A kim ty jestes? 11.09.10, 13:49
        Mam nadzieję, że własna paranoja. To niepamiętanie imion polityków, raczej świadczy o stanie skrajnego wzburzenia własnego umysłu.Gorzej by było, gdyby to było trzeźwe wykorzystywanie paranoi własnych wyznawców, by stworzyć własnych gotowych na dwanaście rodzynków w niebie.
    • koala_tralalala Re: psychologia a nasza rodzima polityka 11.09.10, 16:53
      Swoj pierwszy post zakonczyles pytaniem do wyborcow ktorzy poparli Kaczynskiego,
      wiec nie do mnie. Jednak pamietam, ze bardzo mu wspolczulam, bo w jednej chwili stracil wszystko: polowe siebie, brata, cala rodzine (bo brat i jego zona byli jedyna rodzina Jaroslawa), wiekszosc bardzo bliskich ludzi, a mama byla umierajaca. Normalnem czlowiekowi trudno sobie wyobrazic ogrom dramatu. Wielu ludzi widzialo to tak samo, stad duzy procent poparcia.

      To co sie obecnie dzieje w PiSie jest jednak tylko w niewielkim stopniu dzielem samego prezesa, a w OGROMNYM - efektem walki partyjnych buldogow pod dywanem. Ta walka trwa od kilku lat, teraz dopiero wyplywa na powierzchnie. PiS juz mial byc podzielony, katastrofa samolotu tylko przesunela ten proces w czasie.
      • to.niemozliwe Re: psychologia a nasza rodzima polityka 15.09.10, 10:30
        Też tak myślę, że JK jest manipulowany przez otoczenie. Zakładam, że jego odczuwanie tragedii jest autentyczne, "nieprzepracowane". W jego głowie kłębią się tysiące myśli, wariantów. Najbardziej nieprawdopodobne scenariusze, być może przychodzą do głowy głupie myśli w rodzaju "Dlaczego go nie odwiodłem od tej wizyty", itd.
        A bezpośrednie otoczenie w celach manipulacji podsyca ten stan niepewności, podsuwa wątpliwości, mnoży poszlaki, wzywa "ekspertów". A tak za plecami skutecznie wycina konkurencję polityczną.
        Jak dla mnie JK jest niezdolny do pełnienia funkcji publicznych, przynajmniej przez rok, dwa.
        Ale ponieważ jest osamotniony, to nikt, komu by ufał nie był w stanie przekonać go, że w tej sytuacji wycofanie się na pewien czas nie byłoby źle odbierane.
        Masz rację, że walka koterii trwała już od dłuższego czasu, ale pierwszy raz widać uprzedmiotowienie JK. Nie da się inaczej wytłumaczyć "wycinania w pień" autorów sukcesu wyborczego, jakim niewątpliwie była wysoka (bliska zwycięzcy) pozycja JK. A oni zamiast uznania zostają teraz odstrzeleni. To nieracjonalne.
        • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 15.09.10, 11:49
          Zakladajac, ze masz racje, ze Kaczynski w pewnym sensie zostal wmanewrowany w te wszystkie klimaty, ze jest rozstrojony nerwowo, ze jest niezdolny do trzezwej analizy swojej wlasnej rzeczywistosci, to tym bardziej przeraza fakt, ze niezaleznie od wszystkiego tak wielu Polakow bezrefleksyjnie na niego glosowalo i wciaz go popiera.
          To nie jest juz tylko problem samego zmanipulowanego Kaczynskiego, ale w jakims stopniu nas wszystkich, ze wzgledu na niezwykle wazna role jaka Kaczynski w polskiej polityce pelni.
          • to.niemozliwe Re: psychologia a nasza rodzima polityka 15.09.10, 12:03
            > przeraza fakt, ze niezaleznie od wszystkiego tak wielu Polakow bezrefleksyjnie na niego
            > glosowalo i wciaz go popiera.

            Akurat to mnie nie przeraża. Przecież nawet tu na forum, inteligentni ludzie, znający mechanizmy psychologiczne tkwią w pułapce własnych natręctw, póz, ról. Jakiekolwiek odmienne zdanie budzi nienawiść i natychmiastowe zwyzywanie rozmówcy od "głupich".
            Myślę, że cały "trik" fachowców od politycznego marketingu polega na wyrobieniu w wyborcy poczucia tożsamości z politykiem, które jest w istocie całkowicie oderwane od rzeczywistości. Oderwanie widać po tym, że wobec JK , ale także BK (zwycięzca) można wytoczyć szereg argumentów przeciwko ich kandydaturze, ale te argumenty są niejednakowo odbierane - zależnie, czyim się jest zwolennikiem.
            Ja akt polityczny, jaki dostepny jest wyborcy, sprowadzam do zakupu usługi, podobnie jak glazurnika. Jeden będzie lepszy, drugi gorszy, zawsze jest ryzyko. I jedynie staram się zminimalizować ryzyko naruszania moich interesów.
            Zreszta, już pisałem - jak za budżety, jakimi dysponują partie, to spodziewałbym się większego profesjonalizmu.
            • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 15.09.10, 12:13
              Dobrze, ze nie mowisz o mnie, a o inteligentnych forumowiczach. Ulzylo mi troche, bo balem sie, ze Ty tez chcesz mnie skrytykowac.

              Jezeli chodzi o mechanizmy i takie tam, to szczerze mowiac nie glosowalem na Komorowskiego z entuzjazmem. Ja w ogole nie wierze w idealy, wszyscy ludzie maja wady i popelniaja bledy. Ale majac taki a nie inny wybor w drugiej turze nie mialem watpliwosci za kim sie opowiedziec i poparlem bez wahania Komorowskiego.
              • to.niemozliwe Re: psychologia a nasza rodzima polityka 15.09.10, 12:47
                Cenię Twoje przemyślane odpowiedzi, są realistyczne i dobrze argumentowane, ale brak Ci asertywności i nie panujesz nad mechanizmem generalizacji uczuć (akurat negatywnych wobec kobiet).
                Właściwie, to trochę mam żal, że trwonisz potencjał intelektualny. Masz możliwości prowadzenia interesującego dialogu, zdolność do inspirowania rozmówcy, ale pozwalasz sobie na bycie na tym polu nieskutecznym. Tymczasem z wielu cech, jakie mężczyzna powinien posiadać, akurat bycie skutecznym stawiam na czele. To trochę taka nasza, egzystencjalna powinność - bycie skutecznym w roli, jaką chcemy pełnić (męża, pracownika, kolegi, kochanka, inteligenta, co tam komu odpowiada...), albo rezygnacja z roli i zamiana na inną.
                • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 15.09.10, 12:51
                  A skad wiesz, ze mam negatywne uczucia wobec kobiet? Z forum?
                  • to.niemozliwe Re: psychologia a nasza rodzima polityka 15.09.10, 13:07
                    Oczywiście, że z forum. Mówimy tu o Twojej forumowej postaci. Stworzyłeś postać inteligentnego ale nieszczęśliwego człowieka, poszukującego kontaktu z innymi, mającego żal do kobiet, że zbyt szybko okazuje się, że nie chcą z Tobą być.
                    Jestem zwolennikiem poglądu, że mężczyznę przybliża do pojęcia "bycie szczęśliwym" utrzymywanie ładu w tych kilku niezależnych, ale jednakowo ważnych dla nas sferach: zdrowie, relacje z partnerką, praca, seks, przyjaźnie, hobby, relacje z ojcem, duchowość.
                    I, że własnie skuteczność jesteśmy sobie winni. Z tym, że ja tę skuteczność np. rozumiem tak, że jak komuś brakuje kobiety, partnerki do życia, to musi skutecznie sobie ją zorganizować...i wtedy jest gościu ;). I pozamiatane :D
                    • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 15.09.10, 13:43
                      Wydaje mi sie, ze stworzylem postac faceta, ktory ma zal do kobiet, ale nie o to, ze nie chca z nim byc lub chca byc z nim krotko. To akurat nie jest problemem Glownym problemem jest rozczarowanie, rozgoryczenie, poczucie bezsilnosci i przede wszystkim zbyt wysokie wymagania w stosunku do kobiet.

                      Nie bede wnikal w zasadnosc i spojnosc Twojej teorii o ładzie, zamiast tego odniose sie do kazdego aspektu.

                      Zdrowie - rzecz kluczowa;
                      Praca - rzecz kluczowa, ale wielowymiarowa, bo czym innym jest zarabianie dobrych pieniedzy, czym innym dobra atmosfera w pracy, a jeszcze czym innym czerpanie satysfakcji z tego co sie robi zawodowo. Niekiedy czasowo wszystko idzie ze soba w parze, ale predzej czy pozniej te elementy sie rozjezdzaja;
                      Seks - rzecz wazna - w pewnym okresie i na pewnym etapie relacji kluczowa;
                      Przyjaznie - rzecz kluczowa badz wazna w zaleznosci od typu osobowosci. Sa ludzie, ktorzy sa strukturalnie niezdolni do zawiazywania takich wiezi z innym czlowiekiem, a pomimo tego znajduja w zyciu harmonie, stabilizacje i cos w rodzaju szczescia;
                      Hobby - rzecz uwarunkowana wieloma czynnikami. Tacy ludzie jak jak nie moga sie obyc bez pasji, ale sa ludzie, ktorzy niemalze nie maja zadnych konkretniejszych zainteresowan i jakos funkcjonuja.
                      Relacje z ojcem - tak samo wazne jak relacje z matka. Oczywiscie rzecz kluczowa w procesie wychowawczym, w okresie ksztaltowania osobowosci, przejmowania pewnych wzorcow i nawykow. Czlowiek moze takich relacji byc pozbawionym z powodu np wczesniejszej smierci ktoregos z rodzicow, czy rozejscia sie rodzicow. W dzisiejszym swiecie znamy mnostwo modeli opisujacych tego rodzaju zjawiska.
                      Duchowosc - wielowarstwowe pojecie, ktore na NIEKTORYCH odcinkach mozna zastepowac slowami takimi jak inteligencja, osobowosc, wrazliwosc, temperament, zainteresowania, emocjonalnosc.
                      Relacje z partnerka - rzecz kluczowa, ale nigdy nie bedaca "stanem". Opisywana niekiedy jako "stan procesu" badz po prostu proces.

                      Zasadniczym zalozeniem jest wprowadzenie do rownania zmiennych. Nic nie jest trwale, wszystko nieustannie podlega zmianom. Bywa i tak, ze pewne aspekty naszego zycia sa nie tylko przewartosciowane wraz z postepowaniem jakichs procesow, ale tez w nastepstwie przedefiniowywane. Nie mozna wiec zastosowac stalych sztywnych szablonow do zadnego z wymienionych przez Ciebie aspektow.

                      Pamietaj, ze ludzie sa rozni, maja w zwiazku z tym rozne potrzeby. Twoja teoria nie jest komplementarna, bo nie jest w stanie objac calego zbioru.
                      • to.niemozliwe Re: psychologia a nasza rodzima polityka 17.09.10, 09:55
                        Jednak kwestia ładu jest zasadnicza, albo wielowymiarowości. Ty ustosunkowałeś się do każdej ze sfer oddzielnie (czasem kwitując jedynie, że "ważne"). Tymczasem one są łączne, przenikają się i dopiero harmonijne i świadome dbanie i poszukiwanie autentycznych, osobistych wartości w każdej z tych sfer, a także postrzeganie ich poprzez pryzmat cennych - daje efekt.
                        Można zadać pytanie inaczej? Czy Klosowski333 (postać fikcyjna) nie zasługuje na to, żeby każda z tych sfer funkcjonowała u Niego w sposób dający mu satysfakcję? Czy poprzez świadome i przemyślane akty woli nie jest on w stanie zaprowadzić ład w każdej z nich?
                        Problemem nie jest to, co się ma! Problemem jest to, czego się nie ma....Bo wtedy rzutuje to na postrzeganie wszystkiego, percepcję, rozumowanie, umiejętność dawania, uczciwego brania i wybaczania.
                        Dlaczego Klosowski333 ma zbyt wysokie oczekiwania? Czyżby były nierealistyczne? Gdzie popełnia błąd w rozumowaniu, czy popełnia ten błąd wielokrotnie? Czyżby zachowywał się w sposób podświadomie prowokujący, aby zerwać relację pozostając wewnętrznie uspokojony, że to nie jego wina? Ale przecież wewnętrznie przeczuwa, że popełnia gdzieś błąd.
                        Czy Klosowski333 potrafi wybaczać, czy ma umiejętność ustąpienia partnerce, dania jej wyboru?

                        Akurat mężczyźni mają tendencję do zajmowania się tym, co ich w danej chwili pasjonuje lub pobudza ich wyobraźnię i kreratywność i ...niestety, kompletnie zaniedbując pozostałe sprawy.
                        Stąd np. wielu doskonałych pracowników, fachowców, którzy wracają do domu po pracy i .... nie rozumieją dlaczego mniędzy nimi a ich zonami jest pustka?
                        Relacje o Ojcem dla mężczyzny, to nie to samo, co z Matką. Ojciec, to jesteś Ty, tylko starszy. Poczucie dobrej relacji daje świadomość przynależności do męskiego plemienia, do społeczność mężczyzn i pozwala podglądać innch mężczyzn w ich roli i w tym, jak zmagają się z podobnymi problemami. Mężczyzna nie "pogodzony" z Ojcem jest skazany na samotność.
                        Również Duchowość, to nie jest, jak pioszesz inteligencja, osobowość lub temperament. Nie znasz inteligentnych ludzi, których jedynym zainteresowaniem jest stan konta i to, żęby inni ich widzieli co rok w nowym modelu samochodu, ale Duchowości u nich ine masz za grosz.
                        Duchowość, to zdolnosc do czerpania satysfakcji i uczestniczenia w transcendentalnych aspektach życia, np. czerpanie autentycznej radości z widoków, brzmienia muzyki, "wibrowanie" emocjonalne w chwili poczucia wspólnoty z innymi. To jest pewien rodzaj otwarcia się na rzeczy nienazwane i nieprzewidywalne, często nieplanowane.
                        Np. wiara w Boga jest tego przejawem.
                        W jakim sensie "nie obejmuje całego zbioru"? Oczywiście, że to nie jest żadna uniwersalna prawda objawiona, to są spostrzeżenia i koncepcje, zresztą dobrze znane, popularyzowane przez Roberta Bly, czy Stevena Biddulpha.
                        Cię pozdrawiam :)
                        • klosowski333 Re: psychologia a nasza rodzima polityka 17.09.10, 12:00
                          Mam inne zdanie i spojrzenie na wiele rzeczy, o ktorych mowisz. Niektore argumenty w ogole do mnie nie trafiaja z racji innej filozofii zyciowej.
                          Ja tu ciagle powtarzam, ze nic nie jest takie proste jak sie wydaje. Twoj stosunek do psychologow nie jest obarczony tym sceptycyzmem i krytycyzmem, ktory mnie ogarnia jak tylko wyczuje z odleglosci dwoch kilometrow, ze zaczynamy miec do czynienia ze schematami i szablonami. Moim zdaniem 95% dzisiejszych psychologicznych i pseudopsychologicznych konkluzji ma wlasnie te dyskwalifikujaca wade.

                          Rozumiem to co mowisz o duchowosci, ale znowu probujesz zawezic to do kilku podstawowych pojec, w tym do tak karkolomnego jak Bog.
                          O ile pod zdaniem
                          Duchowość, to zdolnosc do czerpania satysfakcji i uczestniczenia w transcendentalnych aspektach życia, np. czerpanie autentycznej radości z widoków, brzmienie muzyki, "wibrowanie" emocjonalne w chwili poczucia wspólnoty z innymi.
                          moge sie zgodzic, o tyle wprzeganie do duchowosci Boga znowu wszystko probuje opisac powierzchownie.

                          Jak wiesz wiara w Boga wynika z wielu czynnikow spoleczno-kulturowych i intensywnosc tego zjawiska zmieniala sie na przestrzeni dziejow. Dzis zyjemy w swiecie o wiele bardziej zlozonym, w ktorym transcendentalnosc czy metafizycznosc odczuwac, doswiadczac mozemy na szereg roznych innych sposobow.
                          Samo slowo Bog wywoluje we mnie irytacje gdy zaczyna mi sie wydawac, ze ktos chce mi na sile jakies wyimaginowane wartosci czy dogmaty religijne narzucic. Jestem racjonalista i agnostykiem, warrtoscia jest dla mnie potega rozumu, wiedza, madrosc, oparte przede wszystkim na doswiadczeniu empirycznym.

                          Zgodze sie, ze by osiagnac wewnetrzna harmonie i spokoj potrzeba spelnienia komplementarnych a wiec uzupelniajacych sie wzajemnie warunkow, ale znowu podkresle, ze nic nie jest stale, wszystko jest w ruchu, podlega zmianom nieustannym, a nasze zycie jest jak taniec w permanentnym poszukiwaniu owej rownowagi. Dla niektorych Bog moze byc jednym z komponentow gwarantujacych przez pewien czas wzmocnienie tej rownowagi, ale dla innych moze byc elementem drugorzednym lub wrecz zbednym, bo ich zycie duchowe nasaczone jest wieloma innymi apektami, klimatami i owa wielowymiarowoscia, ktorej wartosc polega na tym, ze jest niezglebiona, ze otoczona jest nimbem fascynujacej tajemnicy. Czesto nie o to chodzi by zlapac kroliczka, ale by gonic go. Uwazam, ze my, agnostycy, wlasnie temu holdujemy by wszystko traktowac jako potencjalna nigdy do konca nie zglebiona tajemnice.

                          Duchowosc to nie jest inteligencja, osobowosc czy temperament, ale zazwyczaj jest nierozerwalnie z tym zwiazana i bez watpienia rodzaj duchowosci wlasnie z takich, miedzy innymi, aspektow, sie wywodzi. Nasza konstrukcja psychiczna i rodzaj, ze tak powiem, inteligencji czy tez intelektualizmu, predystynuja nas do okreslonego patrzenia na swiat, absolutnie unikalnego dla kazdego pojedynczego czlowieka.

                          Co do moich spraw osobistych i np relacji z ojcem, to nie mam watpliwosci, ze wiele ojcu zawdzieczam, np rodzaj wrazliwosci, zainteresowanie pewnymi dziedzinami takimi jak historia, czy czesc zasad moralnych, ktore mi wpoil. Prawda jest jednak, ze moja swoista wewnetrzna przemiana nastapila po 30 roku zycia i ojciec niespecjalnie mial na nia bezposredni wplyw, bo juz go po prostu nie bylo. Wplyw posredni nie podlega dyskusji, bo wszystko jest objete zwiazkiem przyczynowo-skutkowym, a ja jako 30-latek nie pojawilem sie przeciez znikad i mialem swoje niebywale zlozone uwarunkowania i doswiadczenia.

                          Do 30 roku zycia latwosc z jaka mi wiele rzeczy przychodzilo, rowniez w sferze relacji damsko-meskich zaprogramowala cos w rodzaju beztroski, na pewnej plaszczyznie oczywiscie. Pozniej zaczely dominowac rozwazania jakby filozoficzne, w ktorych sprawy biezace, dorazne poddawalem miazdzacej ocenie probujac prekognicyjnie umiescic je w lancuchu zdarzen przyszlych i ustalic ich faktyczna wartosc i trwalosc. W pewnym momencie moje zycie, za wyjatkiem niektorych na trwale zakorzenionych sfer, wydalo mi sie potwornie puste, a czesc ludzi (pewne typy ludzi) zaczela wywolywac we mnie niechec graniczaca z pogarda. Wszystko to oczywiscie odbylo sie pod wplywem katalizatora, okreslonego zdarzenia, ktore wszystko przewartosciowalo.
                          Ja naprawde sie zmienilem, co nie znaczy, ze kompleksowo. Wciaz bylem soba, ale z jakby innej perspektywy i z wiekszego dystansu na swiat i ludzi patrzylem. Znacznie mniej zyczliwie.

                          Od kobiet nie dostaje malo, ale jednak za malo, a przynajmniej niedostatecznie duzo w kwestiach zwiazanych z etyka i moralnoscia. Nie potrafie tego ludziom obcym wytlumaczyc i nawet nie probuje. To co tu pisalem o kobietach to byla typowa dla mnie prowokacja i oczywiscie takich pogladow sam nie mam, ale w tych wszystkich zdaniach przemycilem mimo wszystko kilka wlasnych przekonan odnosnie kobiet. A glowna z nich dotyczy owej strony moralnej kobiety, tego jej specyficznego dosc instrumentalnego i interesownego stosunku do ludzi przy czym odartego wlasnie z wyjatkowego szczegolnego pierwiastka duchowosci.

                          Nigdy juz chyba nie bede mial blogoslawionego idealistycznego wrazenia, ze z kobieta zlaczony
                          jestem duszami, ze dla niej moje wyksztalcenie, kondycja fizyczna, status spoleczny, status materialny nie maja zadnego znaczenia. Pragmatyzm niemal kazdej kobiety powoduje, ze nie wierze by ktorakolwiek z nich byla ze mna dla samego mnie, dla tego co jest istota mojego jestestwa, co okresla mnie jako jednostke wlasnie na plaszczyznie duchowosci, o ktorej tak lubisz mowic.
                          No i to przemycane pojecie "milosci mojego zycia". Nie przez przypadek przemycane, bo wspomnienie tamtej kobiety tkwi niczym ciern w moim sercu i niejako zatruwa relacje ze wszystkimi innymi paniami. Mimo wieku i stabilnosci emocjonalnej mam czasem wrazenie, ze ona jest jak obsesja i jak przeklenstwo, ze nigdy nie pozwoli mi odejsc i nie pozwoli o sobie zapomniec, i nie pozwoli zapomniec o tym czyms kompletnie szalonym i wyjatkowym co nas przez lata laczylo. Czesto, z powodu mysli o niej i tesknoty rozrywajacej nie wiem co mam ze soba zrobic. Ale to w koncu zla kobieta byla ;) a ja jestem jak tępy masochista. Moj system wartosci i filozofia zyciowa nie maja zadnych szans w konfrontacji z tymi desktrukcyjnymi uczuciami.

                          Kazda nastepna kobieta postrzegana jest i porownywana z tamta. Zadna nie jest jej w stanie dorownac, a niektore panie wydaja mi sie wrecz jej parodia.

                          I tyle.

                          To nie jest dobre miejsce na takie zwierzenia, ale dzis mam zly dzien i chetnie bym komus przypie...l.


    • aries-sf Yhym 13.09.10, 22:21
      Mnie natomiast przeraża zupełnie coś innego. Przeraża mnie masowe myślenie, a właściwie jego brak! To nie Wy tak myślicie, lecz media tak za Was myślą. Media mówią co jest złe a co dobre, kto jest głupi, a kto mądry - choć by nawet bredził! Stajecie się się w ten sposób powielaczami tuby propagandowej (najczęściej podświadomie) A Ty autorze wątku, jaki Ty jesteś nazywając nierzadko kobietycyt. "sukami". Jeśli spotkała Cię jakaś przykrość ze strony tej części płci to nie znaczy że można generalizowć poddając się swoim subiektywnym uczuciom oddając się im bez reszty. Tak też i w polityce, ale i w każdej innej sferze może działać podobny mechanizm. Przypomina się jako żywo lektura jeszcze z czasów szkoły podstawowej pt. "Niemcy" Leona Kruczkowskiego dotykająca podobnej problematyki.
      • klosowski333 Re: Yhym 13.09.10, 22:36
        Media mi nic nie musza wmawiac w sprawie Kaczynskiego. Wystarczy, ze ON sam sie wypowiada. To wrecz nie wymaga komentarza ani zadnej innej indoktrynacji medialnej.
        • aries-sf Re: Yhym 13.09.10, 22:44
          klosowski333 napisał:

          > Media mi nic nie musza wmawiac w sprawie Kaczynskiego. Wystarczy, ze ON sam sie
          > wypowiada. To wrecz nie wymaga komentarza ani zadnej innej indoktrynacji media
          > lnej.
          oczywiście ;)
    • troleslaw_smialy Re: psychologia a nasza rodzima polityka 14.09.10, 09:37
      Co na zewnatrz, to na zewnatrz, a i tak wiadomo, ze swiatem rzadza ci, ktorych nie widac, oni siedza pod ziemia.
    • adriana_ada Jarek ma kota 15.09.10, 15:05
      Kot ma pchly

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka