Dodaj do ulubionych

Wybaczenie

06.02.11, 17:20
Czy umiecie wybaczać? czy zawsze powinno się wybaczać? nawet gdy ktoś bardzo obrazi?
Czy uważacie że gdy ktoś obrazi powinno się przeprosić i okazać jakąś skruchę czy przejśc do porządku dziennego? Cżesto tak jest że wtedy sytuacja sie powtarza i znow jest to samo...
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Wybaczenie 06.02.11, 17:41
      wg Biblii 77 razy, czyli zawsze

      raczej ktoś powinien okazać skruchę, przeprosić i zadośćuczynić

      ale wyższym stopniem miłości jest wybaczyć nawet bez tego

      • ewax100 Re: Wybaczenie 06.02.11, 19:12
        Tak ale co wtedy gdy wybaczamy bez tego własnie a sytuacja się powtarza?czy wtedy gdy ciagle wybaczamy nie krzywdzimy samego siebie a nawet nie szanujemy siebie bo pozwalamy na okazanie braku szcunku nam.Czy warto to robić dla miłosci?dla zgody?
        Przeprosiny czy jakieś poczucie winy wg nie mnie nie sa bez znaczenia nie są to puste słowa ale pozwalają zastanowić sie i wyrazić chęć że już nigdy nie będzie ktoś obrażał czy krzywdził.
        A tak co z tego że jeden wybacza skoro ten drugi znów obraża.
        • mona.blue Re: Wybaczenie 06.02.11, 19:52
          Z jednej strony się zgadzam, a z drugiej strony Chrystus powiedział: Nie opierajcie się złu. I ostatnio usłyszałam od naszego prezbitera na homili, że chrześcijanin nieraz oberwie od innych
          • sabinac-0 Re: Wybaczenie 06.02.11, 19:57
            mona.blue napisała:

            > usłyszałam od naszego prezbitera na homili, że chrześc
            > ijanin nieraz oberwie od innych

            I oberwie, i dokopie.
            Chrzescijanin tez czlowiek.
          • coelka Re: Wybaczenie 06.02.11, 19:58
            Moim zdaniem wybaczyć trzeba , wybaczyć to mieć spokój sumienia i nie próbwowac sie mscić i byc złosliwym dla tej osoby. Natomiast wybaczyć to nie zapomnieć, pamietac trzeba po to by byc ostroznym i nie dąc się źle trakowac, gdy sie widzi , ze ta osoba ma ochotę zrobic to samo to powiedzieć hola, hola ja pamietam i juz w to nie wchodzę. Tak sobie myślę.
          • sabinac-0 Re: Wybaczenie 06.02.11, 20:01
            Tak z ciekawosci Monia - ile lat "nie opieralas sie zlu"?
            I komu to przynioslo pozytek?
            Ty sie meczylas, a dreczyciela Twoja biernosc tylko demoralizowala i zachecala do coraz gorszych numerow.
            Byc moze Wy mieliscie z tego jakies korzysci - facet sie wyzywal a Ty czulas sie "moralnie lepsza" jako baranek ofiarny.
            Tylko dzieci nic z tego nie mialy poza syndromem DDD na reszte zycia.
            • mona.blue Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:01
              sabinac-0 napisała:

              > Tak z ciekawosci Monia - ile lat "nie opieralas sie zlu"?

              tak świadomie to ok. 10 lat

              > I komu to przynioslo pozytek?

              dzieci wychowały się z ojcem i matką


              > Tylko dzieci nic z tego nie mialy poza syndromem DDD na reszte zycia.

              dlaczego na resztę życia - jedna jest w terapii, druga dobrze sobie radzi w życiu
              • sabinac-0 Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:40
                mona.blue napisała:

                > > Tak z ciekawosci Monia - ile lat "nie opieralas sie zlu"?
                >
                > tak świadomie to ok. 10 lat
                >
                Ale to byla Twoja swiadoma decyzja ze przetrzymasz 10 lat koszmaru, czy raczej 10-letnia plonna nadzieja ze maz sie zmieni?

                • mona.blue Re: Wybaczenie 06.02.11, 23:18
                  sabinac-0 napisała:

                  > > > Tak z ciekawosci Monia - ile lat "nie opieralas sie zlu"?
                  > >
                  > > tak świadomie to ok. 10 lat
                  > >
                  > Ale to byla Twoja swiadoma decyzja ze przetrzymasz 10 lat koszmaru, czy raczej
                  > 10-letnia plonna nadzieja ze maz sie zmieni?
                  >
                  to była rozpacz i desperacja, że nie ma innego wyjścia, że jak ślubowałam w kościele, to muszę dotrzymać słowa, a jeszcze bardziej strach przed szantażem tego skur...na, że odbierze mi dzieci ze względu na moją chorobę, co okazało się adekwatne, bo oczywiście urocze panie psycholog i sędzin, a nawet pani prokurator (bo złożyłam też sprawę na policji) nie dopatrzyły się w nim alkoholika, chociaż upija się dzień w dzień (ale w domu, nie było dowodów) i stosował przemoc, no, ale przecież tylko wobec mnie, a nie wobec dzieci i też nie było dowodów, bo usłużni policjanci nie dopełnili dwukrotnie obowiązku i nie założyli tzw. niebieskiej karty, czyli raportu o znęcaniu się i alkoholizmie, a sprawy na komisariacie praktycznie nie chcieli przyjąć

                  był też strach, że nie poradzę sobie sama z dwójką dzieci (gdy miałam resztki nadziei, że mi zostana przyznane po rozwodzie), szantaż rodziców, że mi nie będą pomagali, ich zastraszanie, że mężczyzna, z którym chcę się związać będzie mnie zdradzać, a ja "będę chodzić po ścianach", jeszcze pamięam jedną kłótnię z ojcem, kiedy o mało nie dał mi w twarz

                  • sabinac-0 Re: Wybaczenie 07.02.11, 00:01
                    mona.blue napisała:

                    > jeszcze bardziej strach przed szantażem tego
                    > skur...na, że odbierze mi dzieci

                    > był też strach, że nie poradzę sobie sama z dwójką dzieci
                    > szantaż rodziców, że mi nie będą
                    > pomagali, ich zastraszanie,
                    >
                    Klasyczny obraz przemocy wobec kobiety - zastraszenie, upokorzenie, sprawienie, by czula sie zerem, by nie miala wsparcia, by sie bala wlasnego cienia. Wywolanie wrazenia w otoczeniu, ze on jest szanownym panem domu a ona "ciskajaca sie histeryczka, ktora nie wie, czego chce".

                    Jesli zastanawiasz sie dlaczego tak dlugo w tym tkwilas, nie wciskaj kitu o "dotrzymaniu przysiegi" czy o "darze z siebie by dzieci wychowaly sie z ojcem i matka".

                    Tkwilas w tym, bo facet, celowo i systematycznie, pral Ci mozg. Bo pomiedzy awanturami i biciem on robil sie milusi, wiec mialas nadzieje, ze to byl kolejny ostatni raz. Bo bylas skolowana i uwazalas, ze jestes winna "niezgodzie w domu" - bo, prawdopodobnie we wlasnym rodzinnym domu, przywyklas do brania na siebie odpowiedzialnosci i winy za cudze postepki.

                    Najgorsze, ze teraz banda dewotow kontynuuje to pranie mozgu.
                    • mona.blue Re: Wybaczenie 07.02.11, 13:22
                      sabinac-0 napisała:

                      >
                      > Najgorsze, ze teraz banda dewotow kontynuuje to pranie mozgu.

                      Wiesz, gdyby nie ta banda dewotów, to do tej pory uważałabym, że nie zasługuję na miłość i szacunek, na godne życie bez przemocy.

                      To, co mnie tam urzekło to to, że nie stosują przemocy, że wszystko można robić, jak to się tam mówi "w wolności", czyli wtedy, kiedy masz na to ochotę, nikt cię do niczego nie przymusza. Takie pranie mózgu wyszło mi na dobre, bo da mnie uleganie przemocy było naturalne, a odwrócić taki proces, który trwał u mnie od od urodzenia do 33 roku życia jest chyba niemożliwe bez "prania mózgu",jak to określasz.
                      Dzieki nim zobaczyłam, jak może wyglądać prawdziwa rodzina, jak relacje ludzkie pełne miłości i pomocy jeden drugiemu, co to jest radość duchowa, jak bisko można być z innymi, bo w tej dziedzinie byłam zahamowana, tkwił we mnie toksyczny wstyd, światu ukazywałam swoją maskę. Dzięki tej bandzie dewotów odważyłam się być sobą, znów zaufać ludziom, wchodzić z nimi w zdrowe relacje, oparte na życzliwości.
                      Kiedyś np. tzw. porządni faceci mnie nudzili, próbowałam relacji z nimi, ale mnie nudzili, jak byli dobrzy dla mnie - odpychało mnie to, potrzebna mi była adrenalina w związku, kłótnie, brak zaspokojenia moich potrzeb w związku był normany, a jak facet dbał o mnie, zapraszał do restauracji, do teatru, był miły i delikatny to był głupi dla mnie.

                      Teraz się zmieniło, doceniam to, jak mężczyzna jest pomocny, czuły - już nie jest dla mnie frajerem.Doceniam, jak uwzględnia moje zdanie, liczy się ze mną i moimi potrzebami, pomaga mi, jest mi życzliwy.

                      Tak, pranie mózgu zdecydowanie wyszło mi na dobre.
                      • sabinac-0 Re: Wybaczenie 07.02.11, 13:57
                        mona.blue napisała:

                        > To, co mnie tam urzekło to to, że nie stosują przemocy, że wszystko można robić
                        > , jak to się tam mówi "w wolności", czyli wtedy, kiedy masz na to ochotę, nikt
                        > cię do niczego nie przymusza.

                        Ale to nie jest zadna specjalna zasluga, tak jest wszedzie, gdziekolwiek sie znajdziesz.
                        To Ty tkwilas w nienormalnej sytuacji i wciaz uwazasz, ze ze zwyczajna swoboda to jakas szczegolna laska.

                        > da mnie
                        > uleganie przemocy było naturalne
                        > Kiedyś np. tzw. porządni faceci mnie nudzili, próbowałam relacji z nimi, ale mn
                        > ie nudzili, jak byli dobrzy dla mnie - odpychało mnie to, potrzebna mi była adr
                        > enalina w związku, kłótnie, brak zaspokojenia moich potrzeb w związku był norma
                        > ny, a jak facet dbał o mnie, zapraszał do restauracji, do teatru, był miły i de
                        > likatny to był głupi dla mnie.
                        >
                        To bardzo typowe zachowanie osob pochodzacych z dysfunkcyjnych domow.

                        Mialam to samo - i tez wspolnota wydala mi sie wyzwoleniem.
                        Ale to bylo co innego - po prostu mialam mozliwosc odczuwania tej samej adrenaliny, jaka dostawalam w rodzinnym domu, tej samej niepewnosci "czy tym razem bedzie dobrze", euforii gdy ktos obdarzyl aprobata i glebokiego dolu gdy ktos skrytykowal lub krzywo spojrzal, poczucia winy ze "znow cos nie tak robie", "jeszcze nie jestem wystarczajaco dobra" i wytezona praca by "sie poprawic".

                        To sa dokladnie te same uczucia, co w zlym domu i te same, co w zlym zwiazku. Zwiazek z "surowym ale opiekunczym" czyt. despotycznym facetem dla dziewczyny z trudnej rodziny ZAWSZE jawi sie jako nieomal objawienie i najwieksze szczescie w zyciu.
                        Przeciez nie wyszlabys za Twojego ex, gdybys nie wierzyla, ze jest dobry (a przynajmniej bedzie jesli Ty sie odpowiednio postarasz), ze wyrwie Cie z koszmaru, ze zajmie sie Toba i poprowadzi Cie ad astra, ze TYM RAZEM pranie mozgu wyjdzie Ci na dobre.
                        Moge sie zalozyc, ze wiara, jako pokladalas w Twoim mezu, towarzyszyla Ci prawie do konca, a rozwiodlas sie, gdy znalazlas "zastepce" w tej wierze w postaci wspolnoty.

                        Rzecz w tym, ze nie ufasz sobie i boisz sie wolnosci - wciaz starasz sie powierzyc swoje zycie, samopoczucie i szczescie jakiemus dyktatorowi wierzac, ze jesli tylko znajdzie sie dobry dyktator, wszystko bedzie cudownie.

                        Jeszcze do Ciebie nie dotarlo, ze nie ma dobrych dyktatorow - sa tylko dyktatorzy.

                  • voxave Re: Wybaczenie 07.02.11, 06:01
                    mona jak bardzo twoja historia jest podobna do mojej----jak łatwo innym jest ocenianie krytyczne osoby zapędzonej w zaułek bez wyjścia--szczególnie chorej---grozi utrata dzieci czyli tego co najcenniejsze
                    rodzina niestety nie pomaga,chce miec spokój ma poglądy przedpotopowe to jeszcze zbierasz ciegi od kobiet w domu ze tak nalezy czynić trwać przy tym poślubionym znosić cierpliwie swój los
                    a kto jak nie kobiety decyduja o pomocy dla ciebie jak one sie na to nie zdecyduja to walczysz sama,a ich zdecydowanie bedzie kosztowac zadarcie z rodzinnymi samcami
                    mogłabym ponura ksiązkę o tym napisac ,ale po co jak takich historii jest mnóstwo
                    samotnośc walki o przeżycie może zrozumiec tylko taka kobieta która to przezyła












                    • mona.blue Re: Wybaczenie 07.02.11, 11:26
                      dzięki, voxave, to bardzo mnie podtrzymuje na duchu co napisałaś

                      dobrze, że tobie też udało się z tego wyrwać
        • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 20:53
          Wybaczenie, to nie to samo co jakas gruba kreska, ktora ma odkreslic to zle czego sie doswiadczylo od kogos. To nie jest, samo w sobie otwarcie nowego rozdzialu. Jezeli wybaczasz i czyjes postepowanie wciaz uwazasz za obrazliwe, to nie jest to faktyczne wybaczenie. To, co nazwalas wybaczeniem w istocie, w sytuacji, ktora opisujesz jest prosba o akceptacje.
          To nie to samo. Wybaczenie jest bezinteresowne, tzn. osoba wybaczajaca nie moze w zamian czegokolwiek oczekiwac, bo to bedzie transakcja. Sens dobrego (o ile takie slowo mozna zastosowac) wybaczania polega na przyjeciu wewnetrznie i zaakceptowaniu pogladu, ze nie bylo sie samemu winnym, ani nie bylo winy umyslnej po stronie sprawcy krzywdy. Od razu zaznaczam, ze wybaczenie nie rozwiazuje kwestii odpowiedzialnosci, obiektywnego sprawstwa i ewentualnej kary.
          Mowimy o poziomie psychologicznym. Tu wybaczenie, madre wybaczenie jest bardziej potrzebne ofiarze.
          • leda16 Re: Wybaczenie 06.02.11, 22:45
            to.niemozliwe napisał:

            Wybaczenie jest bezinteresowne, tzn. osoba wybaczajaca nie moze
            > w zamian czegokolwiek oczekiwac, bo to bedzie transakcja.


            Wręcz przeciwnie. Nie tylko mogę, ale mam prawo oczekiwać, że wybaczone zachowanie nigdy więcej się nie powtórzy. Co do transakcji, nie ma w nich niczego złego. Są cywilizowaną i cenioną formą współżycia społecznego. W końcu ślub czyli kontrakt małżeński też jest pewną formą transakcji i chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobraża sobie ślubu bez oczekiwań zarówno co do walorów moralnych i intelektualnych współmałżonka jak i prawidłowego realizowania przez niego w małżeństwie wartości rodzinnych. Notoryczne obrażanie żony czy męża w ogóle nie mieści się w tych oczekiwaniach, jak również obrażanie w narzeczeństwie. Ale gafa może się zdarzyć każdemu, co powinno być wybaczone ;).


            > Mowimy o poziomie psychologicznym. Tu wybaczenie, madre wybaczenie jest bardzie
            > j potrzebne ofiarze.


            Na jakiej podstawie tak twierdzisz? "Ofiara obrażania", to brzmi raczej humorystycznie czyniąc z osoby obrażanej niedorajdę życiową. Po prostu porzuca się osobę, która nas notorycznie obraża albo odpłaca pięknym za nadobne. Wybaczać jej, to poniżej godności, przynajmniej mojej. Nic by mi takie wybaczanie nie dało prócz własnego upokorzenia i głębokiej frustracji.
            • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 22:54
              A na jakiej podstawie oczekujesz, ze wybaczone zachowanie sie nie powtorzy? Mylisz wybaczanie z zaniechaniem sankcji.
              Jezeli zatem wezmiemy te historie z Jezusem i to, ze jak wiesc niesie wybaczyl przesladowcom, to myslisz, ze zrobil to "dla wlasnego upokorzenia i frustracji"? Na co komu upokorzony i sfrustrowany Bog? Chcialabys sie do takiego modlic? Myslisz, ze sfrustrowany mialby sile, by myslec o Twoim miejscu parkingowym? ;-)
              • leda16 Re: Wybaczenie 08.02.11, 07:40
                to.niemozliwe napisał:

                > A na jakiej podstawie oczekujesz, ze wybaczone zachowanie sie nie powtorzy?


                Na podstawie tych samych norm moralnych, które leżą u podstaw zjawiska wybaczania i pojednania.



                > Jezeli zatem wezmiemy te historie z Jezusem i to, ze jak wiesc niesie wybaczyl
                > przesladowcom, to myslisz, ze zrobil to "dla wlasnego upokorzenia i frustracji"



                Myślę, że zrobił to, co musiał zrobić w granicach determinizmu z góry określającego Jego los. Jezus to tylko marionetka w rękach Wielkiego Ojca. Zauważ, że bestialstwo wieszania własnego syna na krzyżu wybaczyła ojcu również Jego matka.


                > ? Na co komu upokorzony i sfrustrowany Bog? Chcialabys sie do takiego modlic?



                Ja się w ogóle nie modlę do tej "świętej" rodzinki. A Ty co? Na prawdę wierzysz w brednie, że nieskończenie dobra, miłosierna Istota, która nie wykazała cienia współczucia dla swojego bestialsko zakatowanego syna dla boskiego kaprysu, okaże je Tobie, że matka, znając od kołyski przeznaczenie dziecka, które urodziła i z gadzią pokorą godząca się na to, okaże uczucia Ciebie i dla Twoich dzieci? To tylko głupiutka Mona w to wierzy ;).

                M
                > yslisz, ze sfrustrowany mialby sile, by myslec o Twoim miejscu parkingowym? ;-)


                O nie - zgodnie z zakładanym poziomem frustracji, w ogóle odebrałby mi samochód uniemożliwiając godziwe zarobki ;). Identycznie jak sfrustrowana 10-cioma latami nieudanego na własne życzenie małżeństwa Mona usiłuje odebrać mi godność, propagując kłamliwe ploty na mój temat i insynuując zachowania do których nie mam nawyku ani potrzeby się zniżać. Jej szczęście, że nie mam też czasu zamieścić tu danych osobowych i wlec każdą taką "malą, slabą" gnidę do sądu :))).
                >
    • sabinac-0 Re: Wybaczenie 06.02.11, 19:46
      ewax100 napisała:

      > Czy umiecie wybaczać?

      Czasem.

      > czy zawsze powinno się wybaczać? nawet gdy ktoś bardzo ob
      > razi?

      Nie, nie zawsze.

      Co nie znaczy, ze czasem nie mozna odpuscic.

      > Czy uważacie że gdy ktoś obrazi powinno się przeprosić i okazać jakąś skruchę c
      > zy przejśc do porządku dziennego?

      Jesli uwazasz, ze zniewazanie Cie jest w porzadku, przejdz nad tym do porzadku.

      > Cżesto tak jest że wtedy sytuacja sie powtarz
      > a i znow jest to samo...

      Dlatego z tym wybaczaniem to trzeba ostroznie.
    • larusse Re: Wybaczenie 06.02.11, 20:22
      Jak dla mnie to pytanie w ogóle nie zachodzi...
      Naprawdę nie wiem co mogłoby mnie obrazić. Wydaje mi się, że nic... więc i wybaczać nie ma jakoś okazji.
      • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 20:55
        Osobom pewnym siebie wydaje sie, ze nic ich nie jest w stanie obrazic. :-)
        • larusse Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:04
          Nie wiem czy jestem pewna siebie. Raczej nie. W sumie nie wiem.
          to.niemozliwe, ja naprawdę nie jestem w stanie wymienić choć jednej sytuacji, jednej rzeczy, która mogłaby mnie obrazić. Naprawdę.
          • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:06
            Ale nie mow, ze nigdy nikomu nie zdarzylo Ci sie czegos wybaczyc?
            • larusse Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:18
              Myślę, że nie zdarzyło mi się, ale może być też tak, że nie pamiętam (chociaż takie rzeczy to chyba powinno się pamiętać) .

              Tak sobie myślę, że ja jestem chyba z tych osób, którym się nie chce zastanawiać nad tym czy już powinny się poczuć obrażone czy dopiero za dwa słowa...
              Mnie się zwyczajnie nie chce nad tym zastanawiać... pamiętać, że to on/a mnie obraził/a i z nim/nią nie rozmawiam itp.
              To wymaga ogromnych nakładów energii... ja chyba aż tyle energii nie mam i muszę oszczędnie nią gospodarować.:)
              • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:27
                Mhmm..:-) . Zle to okreslilem, nie tyle pewna siebie, co niezalezna od opinii innych. To nie to samo.
                Wracajac do meritum - dla Ciebie problem winy i wybaczania nie istnieje. A Ty przepraszasz czasem, miewasz poczucie winy i sama z tym sie zle czujesz i przepraszasz?
                • larusse Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:39
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Mhmm..:-) . Zle to okreslilem, nie tyle pewna siebie, co niezalezna od opinii i
                  > nnych. To nie to samo.

                  Nie wiem czy jestem niezależna od opinii innych. Ja po prostu zakładam dobre intencje. I pewnie się w ten sposób oszukuję :)

                  > Wracajac do meritum - dla Ciebie problem winy i wybaczania nie istnieje. A Ty p
                  > rzepraszasz czasem, miewasz poczucie winy i sama z tym sie zle czujesz i przepr
                  > aszasz?

                  Często. Ja niestety najpierw mówię, później myślę (a mam dobre serce) i dlatego często mam poczucie winy.
        • voxave Re: Wybaczenie 07.02.11, 06:05
          aż pewnego dnia ktoś ukochanyh nieoczekiwanie kopnie cie w najbardziej czuły punkt
          • larusse Re: Wybaczenie 07.02.11, 19:35
            nie mam chyba czułych punktów. Serio.
    • yag-nik Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:09
      Nie umiem, za cholerę, źle mi z tym ale "duma" jest niestety silniejsza.
      • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 21:20
        Nic na sile...
    • leda16 Re: Wybaczenie 06.02.11, 22:25
      ewax100 napisała:

      > Czy umiecie wybaczać? czy zawsze powinno się wybaczać? nawet gdy ktoś bardzo ob
      > razi?


      A cóż Ci da wybaczenie, lub gorzej - ustawiczne wybaczanie? Obrażającego Cię chama powinnaś pozbyć się ze swojego otoczenia jak najszybciej. W ogóle jak można na dodatek kochać kogoś, kto miesza Cię z błotem?
      • mona.blue Re: Wybaczenie 06.02.11, 22:34
        Chrystus mówił, że najwyższym stopniem miłości jest miłość nieprzyjaciół.
        • sabinac-0 Re: Wybaczenie 06.02.11, 22:45
          mona.blue napisała:

          > Chrystus mówił, że najwyższym stopniem miłości jest miłość nieprzyjaciół.

          Chrystus mowil "kochaj blizniego JAK SIEBIE SAMEGO".
          Stad wniosek, ze podstawa milosci blizniego jest milosc wlasna.
          Wrogowi mozna wybaczyc, mozna mu odpuscic, mozna go nawet kochac - ale nie mozna pozwalac sie krzywdzic, bo wtedy nie kochasz siebie.

          Jesli nie kochasz siebie, nie pokochasz szczerze nikogo - ani przyjaciol, ani nieprzyjaciol, a rzekoma "milosc" bedzie tylko zalosna, desperacka proba zdobycia czyjejs uwagi lub akceptacji.
          • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 22:55
            Ubieglas mnie nieco z pomyslem na watek...:-)
          • mona.blue Re: Wybaczenie 07.02.11, 15:10
            sabinac-0 napisała:

            >
            > Chrystus mowil "kochaj blizniego JAK SIEBIE SAMEGO".

            Zgadzam się, szkoda, że dopiero niedawno to do mnie dotarło, od dzieciństwa byłam przymuszana, źe potrzeby rodziców są na pierwszym miejscu, a jak miałam odmienne od nich zdanie, to kończyło się awanturą i wymuszaniem posłuszeństwa, musiałam być idealnym dzieckiem, żeby zaspakajać narcystyczne potrzeby moich rodziców

            > Stad wniosek, ze podstawa milosci blizniego jest milosc wlasna.

            Tak, ale nie egoistyczna

            > Wrogowi mozna wybaczyc, mozna mu odpuscic, mozna go nawet kochac - ale nie mozna pozwalac sie krzywdzic, bo wtedy nie kochasz siebie.
            >

            zgadzam się, chociaż tu z praktyką u mnie gorzej

            > Jesli nie kochasz siebie, nie pokochasz szczerze nikogo - ani przyjaciol, ani n
            > ieprzyjaciol, a rzekoma "milosc" bedzie tylko zalosna, desperacka proba zdobyci
            > a czyjejs uwagi lub akceptacji.

            Tak kiedyś było, już na szczęście nie jest :)
            • sabinac-0 Re: Wybaczenie 07.02.11, 16:31
              mona.blue napisała:

              > > Stad wniosek, ze podstawa milosci blizniego jest milosc wlasna.
              >
              > Tak, ale nie egoistyczna
              >
              Prawdziwa milosc wlasna nie ma z egoizmem nic wspolnego.

        • voxave Re: Wybaczenie 07.02.11, 06:18
          mona przestan z tym Chrystusem co on ma do tego
          • mona.blue Re: Wybaczenie 07.02.11, 21:55
            Chrystus jest dla mnie najważniejszym autorytetem, więc zawsze będę się do Niego odwoływała.
      • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 22:47
        Pomyśl Leda, kiedy sie jest z kims, kto cie obraza i nie szanuje...no - pomysl, bo Bóg Ci zalatwi parking z malutkimi miejscami do parkowania, miedzy niskoempatowcami. :-D
        • leda16 Re: Wybaczenie 06.02.11, 22:55
          to.niemozliwe napisał:

          > Pomyśl Leda, kiedy sie jest z kims, kto cie obraza i nie szanuje...


          Przecież zawsze można być z kimś innym, lub samemu. Z kimś takim jest się wyłącznie na własne życzenie.


          no - pomysl,
          > bo Bóg Ci zalatwi parking z malutkimi miejscami do parkowania, miedzy niskoemp
          > atowcami. :-D


          Mam mały samochód a o swoje życie dbam sama. Dbam też o życie wielu ludzi, którzy mnie o to poproszą. Bogu przeznaczam dbałość o drobiazgi niewarte mojej cennej uwagi :).
          • to.niemozliwe Re: Wybaczenie 06.02.11, 23:07
            Leda, istota tragedii antycznej polega na uwiklaniuw sytuacje bez dobrego wyjscia, to jest taka, gdzie co by nie zrobic, to tracimy jakies istotne Wartosci. Taka sytuacja uwiklania bedzie np. relacja rodzicielska, wiezy krwi, milosc. Bez trudu mozna sobie wyobrazic sytuacje, kiedy dochodzi wtedy do konfliktu Wartosci.
      • voxave Re: Wybaczenie 07.02.11, 06:16
        leda --tu chodzi o jedyne ukochane dziecko--które robi ci krzywde a jeszcze do tego obrzuca cie obelgami słowami z rynsztoka ,słowami jakich w domu nigdy nie słyszała,porzuca cie i nie chce miec z toba kontaktu nie pozwala na porozumienie wcale nie mówi o co mu chodzi
        matka kocha dziecko miłościa bezwarunkową jest to miłość szczególna----cokolwiek ta osoba nie zrobi i tak ja kochamy
        tu nie ma mowy o nienawisci,bo matka kocha dziecko nadal,ale przebaczenie temu dziecku że robi nam niezasłuzona krzywde jest bardzo trudne
        nie wiemy przeciez nawet jak dalelej ta sytuacja się rozbuduje
        matka straszliwie cierpi
    • by_dafne Nie ma 'zawsze' i nie ma tez 'nigdy'... 06.02.11, 23:18
      ewax100 napisała:

      czy zawsze powinno się wybaczać? nawet gdy ktoś bardzo ob
      > razi?
      > Czy uważacie że gdy ktoś obrazi powinno się przeprosić i okazać jakąś skruchę c
      ...

      temat szeroki i gleboki jak glebiny oceanu. Bo dosc w sumie indywidualny.
      Wszystko zalezy od sytuacji, kto cie obraza, jaka osoba, co kryje sie za obrazaniem, czego dowodzi obrazenie i dlaczego to czy owo CIE az tak obraza...Ze masz jakies oczekwiania...

      Na tym forum bylam obrazana od gory do dolu i owszem czulam sie ze ktos mi nasikal solidnie w kapelusz, jednak...Nie mam ochoty dawac temu komus szans na osiagniecie celu czyli obrazenie mnie.
      A co jest celem obrazania? Moze juz wiesz?
      Bo krecisz wokol tematu dosc ciekawego choc przedstwailas go w niestyet szczatkowej formie...I dosc niedokladnie.

      Tak sobie mysle ze puste Ego czyjes jest dosc latwym objektem dla obrazania. Czloiwek, ktory ma stabilne poczucie swojego Ja, wie i zna swoja wartosc w sumie trudno jest obrazic...
      Bo chocby sama celowosc tego, ktory obraza juz bardziej odslania jego niz ciebie.

      Czy zawsze masz wybaczac? A to juz tylko i wybitnie twoja sprawa. Nikomu nic do tego.
      • renkaforever Re: Nie ma 'zawsze' i nie ma tez 'nigdy'... 07.02.11, 05:30
        Jak komus wybacze albo jak sobie wybacze, to mnie to wzmacnia i czuje sie duzo lepiej, tak jakos uwolniona, jakby mi ciezar spadl z plecow, albo jakbym schudla. Zawsze wybaczalam, wierzac , ze dokona sie predzej, czy pozniej sprawiedliwosc Boska, czyli nastapia odpowiednie wydarzenia niekoniecznie z udzialem mojej osoby. Jednak jest wielu ludzi, ktorzy nie potrafia wybaczac, sa zawzieci i pelni zla i karmia to zlo w sobie innym zlem, checia odwetu i zemsty. To prowadzi tylko do eskalacji zla i w sumie wymierzone jest w nich samych. Nie nalezy wywolywac wilka z lasu, bo moze nas zjesc. Lepiej wybaczyc, odejsc od zla, bo nie mamy prawa krzywdzic siebie i innych. Byc silnym czlowiekiem to umiec wybaczac. Tym bardziej ze ktos kto krzywdzi moze robic to nieswiadomie, jesli robi to rozmyslnie nalezy mu wyraznie dac do zrozumienia, ze jest to ostatni raz. Ktos musi byc madrzejszy, zeby pokazac glupote i zacietrzewienie. Kobiety czesto wiedza o wadach swoich malzonkow i toleruja je, pozwalajac sie krzywdzic. Najgorsze jest, ze dzieci sa swiadkami i potem powielaja swoje doswiadczenia w swoich rodzinach. I w ten sposob dokonuje sie eskalacja zla. Jezeli jedna dana szansa nie pomaga, nalezy odejsc , bo zgoda na krzywdzenie siebie i dzieci jest jak udzial w planowanym przestepstwie. Moze sie skonczyc tragicznie. Jezeli ty nie wybaczysz, tobie twoje dzieci tez nie wybacza. Zatem wybacz i odejdz od zla, uratuj siebie i swoja rodzine.
        • ewax100 Re: Nie ma 'zawsze' i nie ma tez 'nigdy'... 07.02.11, 11:24
          Dzięki za wiele mądrych wypowiedzi...
          Ktoś wyżej napisał"A cóż Ci da wybaczenie, lub gorzej - ustawiczne wybaczanie? Obrażającego Cię chama powinnaś pozbyć się ze swojego otoczenia jak najszybciej. W ogóle jak można na dodatek kochać kogoś, kto miesza Cię z błotem"
          To prawda,że nic nie da i niby logiczne jak można kogoś kochać gdy ktoś miesza Cię z błotem?.Ja umiem wybaczać umiem tez przeprosić jednak w niektórych sytuacjach wybaczanie chyba nie powinno mieć miejsca bo prowadzi do eskalacji zła i działa w nas samych..Wybaczać można gdy ktoś tego oczekuje gdy pragnie coś zmienić i zaparzestać krzywdzenia kogoś.Obrażać jednak można nie tylko poprzez wulgarne słowa ale chyba jeszcze gorszą formą obrazy jest milczenie i ignorancja,brak romowy,dialogu gdy ktoś nie chce przedstawić nawet swoich oczekiwań czy swoich racji.Wtedy jest to już takie długotrwale znęcanie się nad kimś psychiczne bo jest to świadome i celowe wyniszczanie.Wyrażnie widać że taka oosba nie ma poczucia wstydu,skruchy,poczucia winy.Różnica jest gdy ktos wypowie jakies złe słowa w wyniku emocji choć trudno je usprawiedliwić ale gorsze jest gdy robi to przez dlugi okres czasu jakby celowo nie zważajac na cierpienie drugiego.
          Jak można kogoś takiego kochać? tak- wydaje sie to absurdalne ale jednak tak jest bo miłośc jest bezwarunkowa bez wzgledu na wszystko.
          O ile w miłości kobieta -mężczyzna często zdarza sie ze ludzie się rozchodzą choć cierpią ale w już relacjach rodzice-dziecko jest to napradwę trudne.Czyż mozna się go pozbyć,zapomnieć,wyrwać z serca?co zrobić aby uwolnić się od cierpienia?
          Takie cierpienie jest gorsze niż utrata kogoś bliskiego z powodu smierci bo wtedy każdy wie że jest to niezależne,nie mamy wpływu na to a tak jest to świadome i celowe.
          Bardzo mądrze napisała też Renkaforever "Jak komus wybacze albo jak sobie wybacze, to mnie to wzmacnia i czuje sie duzo lepiej, tak jakos uwolniona, jakby mi ciezar spadl z plecow, albo jakbym schudl"
          Tak to prawda ja też tak mam:) ale chyba nie każdy.
    • adriana_ada Re: Wybaczenie 07.02.11, 10:25
      Absolutnie nie i nie wszystkim.
      Wybaczac mozemy tym, ktorych kochamy z wzajemnoscia.
      Osoby obce, ktore swiadomie nas niszcza, bo ot taki mialy kaprys nalezy odeslac w 3,14zdu i porzadnie sie zemscic.
      • mona.blue Re: Wybaczenie 07.02.11, 21:34
        Zemstę zostaw Bogu.
        • adriana_ada Re: Wybaczenie 08.02.11, 12:27
          mona.blue napisała:

          > Zemstę zostaw Bogu.

          Masz racje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka