Dodaj do ulubionych

Nie potrafię się uczyć

IP: 195.117.187.* 25.04.04, 21:31
Mam pewien problem. Chyba od zawsze cierpię na gigantyczną awersję do nauki.
Gdy mam wziąć do ręki podręcznik lub notatkę i zacząć wkuwać, to wymyślam
sobie mnóstwo innych zajęć, żeby tylko tego nie robić. Tak samo jak dziś -
jutro mam ważne kolokwium, obiecałam sobie, że uczę się od 15.00 a jeszcze
nawet nie zaczełam. Jestem teraz na drugim roku studiów, ale w liceum było
identycznie. Jestem dosyć leniwą osobą, ale wydaje mi się, że to nie jedyny
powód. Jeśli chodzi o prace pisemne itp. to jeszcze jest w normie, ale
wkuwanie to dla mnie coś okropnego, wydaje mi się, że chyba od tego uciekam.
Ale dlaczego? Dodam tylko, że nie mam kłopotów z zapamiętywaniem i jeśli już
się zmuszę do nauki to potrafię osiągnąć całkiem niezłe efekty.
Obserwuj wątek
    • melanie Re: Nie potrafię się uczyć 25.04.04, 21:35
      Widocznie zle obralas kierunek studiow. Uczusz sie czegos, co cie nie
      interesuje.
    • Gość: Richelieu* Re: Nie potrafię się uczyć IP: 217.98.107.* 25.04.04, 22:15
      może po prostu potrzebujesz na naukę do kolosa 1 dnia, a nie tygodnia. Gdy bicz
      boże wisi nad Tobą może wtedy lepiej jest Ci się skupić. Niektórzy tak mają,
      np. ja;)
    • olt Re: Nie potrafię się uczyć 26.04.04, 00:39
      hehe, skąd ja to znam...;)
      takie udręczenie procesem uczenia się na termin ;)
      mi pomagały dwie taktyki:
      a) przy _ciekawych_ wykładach - uzupełnianie wiedzy po każdym wykładzie, wybieganie wprzód, a jeśli
      się nie dało, to:
      b) pochłanianie dużych porcji materiału króciutko przed terminem rozliczenia się, ale dla odsunięcia
      uwagi od żmudnego procesu wkuwania - przyjmowałam zasadę, że ja mam komuś (fikcyjnemu)
      przedstawić (logicznie i zrozumiale!) ten materiał. wtedy uczucie dyskomfortu z powodu przymusu
      'naumienia się' było wyprowadzane w pole ;), bo przekształcało się w krytyczno - systematyzujące
      podejście, uprawiane niekiedy z dużym zapamiętaniem ;)

      > Jeśli chodzi o prace pisemne itp. to jeszcze jest w normie, ale
      > wkuwanie to dla mnie coś okropnego, wydaje mi się, że chyba od tego uciekam.
      > Ale dlaczego?

      hmm, myślę, że ucieka się (czy też przesuwa do skraju możliwości wykonanie) między innymi od
      czynności, po których rezultatach nie oczekuje się nic szczególnego - ani nagrody, ani poziomu
      adrenaliny...jedynym chyba sposobem na to, jest świadome spojrzenie na poszczególne przedmioty na
      studiach, jako na spójne fragmenty procesu uczenia się, i próba rejestrowania/ogarniania/
      systematyzowania tego procesu. tego typu aktywne działania intelektualne, oparte na ciekawości i
      zadawaniu pytań, tworzą i utrwalają siatkę pojęciową, w którą łatwiej, z większym poczuciem sensu, i
      przez to przyjemniej, można wpasowywać kolejne elementy.
      tak sobie myślę ;)
    • mskaiq Re: Nie potrafię się uczyć 27.04.04, 08:36
      Mysle ze to nie jest kwestia lenistwa tylko przelamania sie. Ja przelamuje aby
      wyjsc pobiegac, zrobic zakupy, do pracy itp. Jest w nas opozycja ktora nie
      przelamana moze spowodowac wiele problemow bo mozemy przestac wykonywac rzeczy
      ktore sa niezbednie potrzebne do zycia.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • malvvina Re: Nie potrafię się uczyć 27.04.04, 08:38
      z taka awersja byc na drugim roku studiow zakrawa na cud.

      Osoby mi znane ktore nie lubia i nie potrafia sie uczyc pracuja od 16 roku
      zycia.
      Gratuluje silnego charateru :-)
    • tessa13 Re: Nie potrafię się uczyć 27.04.04, 14:44
      Hallo Anka,

      to wprawdzie za późno, ale może pomoże Ci to przyszłości... Wyszukiwanie sobie
      innych zajęć jest mir baaaaaaaaardzo dobrze znane z czasów mojego studium;
      wszystko - naprawdę wszystko (nawet głupia mucha na ścianie) - było bardziej
      interesujące niż leżąca przede mną książka... ;-)

      Ale teraz na poważnie... Z tego, co widzę: musisz nauczyć się uczyć, moja
      Droga... Powiedzmy, że masz w ciągu dwóch tygodni przepracować 500 stron (jako
      przykład). Jak to zrobić?

      1.
      Rozdzielasz te 500 stron konkretnie - i przede wszystkim realistycznie no i z
      sensem - na lekkostrawne "tematyczne kąski", które chcesz przerobić jednym
      suwem. Niestety nie napisałaś, co studiujesz, dlatego nie mogę przytoczyć
      konkretnego przykładu z Twojego kierunku.

      Zalety takiego podziału:

      a) to nie jest kilkaset stron (tego dużo ludzi się boi) - to są małe tematyczne
      jednostki, które można łatwiej strawić;
      b) przy takich małych jednostkach łatwiej jest utrzymać nad nimi kontrolę w
      głowie a przede wszystkim (i to jest chyba najważniejsze): jednym czy drugim
      drobniutkim kąskiem można się też zająć, jeśli ma się np. pół wolnej godzinki,
      zamiast mówić "ach, nie opłaca się teraz zaczynać z nauką"... Rozumiesz, o co
      mi chodzi?
      c) Czasami jeden jedyny punkt, z którym masz problemy albo którego po prostu w
      tym momencie nie możesz pojąć, blokuje Ci całą dalszą naukę... Przy takim
      podziale możesz zawsze wrócić do takiego punktu.

      2.
      Nie wiem jak wyglądają Twoje podręczniki, bruliony, segregatory, itd. Zdarza
      się, że właśnie tu pies leży pogrzebany. Jeśli masz Twoje notatki w
      segregatorach: podziel tematy przekładkami; rozdziały książek możesz podzielić
      kolorowymi świstkami samoprzylepnymi, etc.

      Przy większych projektach efektywnie pomaga kartka (wielkości A4), na której
      zapisujesz Twój system podziału i na której notujesz czy zaznaczasz
      Twoje "kęski" i Twoje osiągnięcia/efekty.

      Przykład:

      Jeśli piszę książkę, zakładam pięciokolumnową tabelę:

      Kolumna 1.: podział książki (rozdziały, podrozdziały, itd.)
      Kolumna 2.: haczyk (serduszko, gwiazdka, co chcesz) w momencie, kiedy mam ten
      rozdział "na brudno"
      Kolumna 3.: ilość znaków
      Kolumna 4.: ilość stron
      Kolumna 5.: znów haczyk - ale tym razem w chwili, kiedy ten rozdział mam
      kompletnie gotowy.

      Zaleta tej metody: wiem, co mam jeszcze do zrobienia i widzę, co już zrobiłam.
      Nawet jeśli mam coś tylko "na brudno" mogę już narysować haczyk! W ten sposób
      motywujesz się sama: "OK, to i to muszę jeszcze zrobić, aaaaaaaaaaaaaaale to
      już mam za sobą...".

      Zwróć uwagę na REALISTYCZNY - i jak już mówiłam: tematyczny - podział; tzn. nie
      tylko liczba stron vs. pozostały czas; to jest taki pseudo-plan "dwa tygodnie
      na 500 stron czyli codziennie 35 stron" z którego nic nie wyjdzie, bo sama
      sobie robisz za dużo nacisku...

      3.
      Nie wiem, jakim typem studenta jesteś - jeden potrzebuje absolutnej ciszy,
      drugi woli cichą muzykę, trzeci najlepiej uczy się w parku a czwarty potrzebuje
      harmideru i uczy się najlepiej w głośnej kawiarni... Ja np. za cholerę nie
      mogłam skoncentrować się w bibliotece. No, są po prostu ludzie i ludziska... ;-
      )))

      Oczywiście: czas nauki to czas nauki; tzn. nikomu nie wolno Ci przeszkadzać
      (telefon, rodzice czy rodzeństwo, kochany, itd.) i nie powinnaś nauki
      przerywać. Wyjątek: czujesz, że w tej chwili to, czego się uczysz do Ciebie nie
      dociera. Wtedy naprawdę jest lepiej zrobić przerwę i bez złego sumienia wyjść
      na krótki spacer czy na kawę.

      Co dotyczy czasu nauki: jeśli podzieliłaś to wszystko na "lekkotrawne kęski",
      możesz - to też już pisałam - też w międzyczasie rzucić na to okiem. Czy rano,
      czy w wannie, czy w autobusie, itd., bo to są kamyczki a nie ogromny głaz,
      którego się przez cały dzień się boisz jak diabeł święconej wody...

      4.
      Metody nauki są tak różne jak ludzie... Niektórzy czytają teksty głośno, inni
      nagrywają teksty na kasetę (faktem jest, że w ten sposób już przy nagrywaniu
      dużo pozostaje w głowie), inni znów rysują obrazki/symbole a ci zupełnie inni z
      kolei robią notatki (do "mind mapping" zaraz dojdę). Wypróbuj, czy któraś z
      tych metod Ci "leży"...

      Powtórka jest zawsze dobra. Rób sobie notatki, ale zapisuj tylko to, co jest
      najważniejsze i to w taki sposób, żeby Twój mózg przy powtórce dostał
      leciutkiego kopniaka w właściwym kierunku.

      Wyżej pisałam o "mind mapping" czyli o "mapach myśli". Zobacz, czy to może jest
      coś dla Ciebie (u mnie "mind mapping" działa znakomicie):
      www.republika.pl/szybka_nauka/notatki.html
      5.
      Wydaje się, że to niby drobnostki, ale to jest bardzo ważne! Czujesz się lepiej
      i przede wszystkim, możesz się lepiej skoncentrować...

      a) Pij podczas nauki dużo wody mineralnej (najlepiej niegazowanej).
      b) Odpocznij i odpręż się (koncentracja cierpi, jeśli oczy są zmęczone)! Tu nie
      chodzi o trzygodzinną siestę; tu wystarczy np. co godzinę pięć minut przerwy:
      wyjdź na balkon i popatrz trochę na zieleń albo połóż się na tapczanie czy na
      podłodze i posłuchaj piosenki, która Ci się podoba (ale nie Ozzy Osbourne &
      Co., OK?). To dużo daje.
      c) Otwórz okno - świeże powietrze jest ważne dla szarych komórek.
      d) Odrobina ruchu też dużo daje; nie musisz kilometrami ganiać - "ruchem" przy
      nauce może też być kilka minut przeciągania się, parę przysiadów czy ćwiczeń
      rozluźniających, itd.
      e) Niemieckie przysłowie mówi "Ein leerer Magen studiert nicht gern - ein
      voller aber noch weniger" ("pusty żołądek nie lubi studiować - ale przepełny
      też nie") - czyli przynajmniej mniej więcej rozsądnie i lekko jedz: owoce
      (ważne, żeby Ci poziom cukru w krwi nie opadł -> ograniczenie koncentracji) i
      warzywa, orzechy i migdały (witamina B), drób, itd. Winogron czy truskawki albo
      pokrojone jabłko można też siedząc nad książkami wsadzić do dzioba, prawda?
      f) Kawa i wino? Oczywiście, ale z umiarem i do każdej filiżanki kawy/do każdego
      kieliszka wina szklanka wody (kawa wyciąga z organizmu wodę).

      Mam nadzieję, że znajdziesz tu tą czy tamtą dobrą radę...

      Pozdrawiam

      Tessa
      • Gość: Anka Re: Nie potrafię się uczyć IP: 195.117.187.* 27.04.04, 20:05
        Bardzo dziękuję wszystkim za rady, zaczynam je wypróbowywać (a zbliża się
        sesja, więc okazji nie zabraknie;), Tessa - dziękuję za takie uszczególowienie
        rozwiązania problemu. Pozdrowienka dla was!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka