ewax100
06.03.11, 15:09
Dlaczego obserwuje się tak ogólnie brak zrozumienia dla drugiego człowieka.Musi kogoś bezpośrednio dotknąć coś złego np. utrata zdrowia i cierpienie,brak pracy,samotność,starośc,brak pieniedzy aby mógł zrozumeić drugą osobę-wczuc się w jego położenie.
Np. ludzie dzwonią do TV Superstacji żaląć się- jeden bo jest chory i cierpi,inny bo nie ma za co żyć bo jak za 600zł wyżyć?,nie ma pracy,ma niską rentę czy płacę min 1317zł,likwidują zakłady,szkoły,przedszkola i gdzie Ci ludzie mają pracować?leczyć się,rośnie bezrobocie itd.Oburzeni ludzie mówią o niesprawiedliwości,o dysproporachjach jak to jeden ma żyć za 500żł a drugi za 200tyś czy więcej.
Inni znów dzwonią komentując to że to sami narzekacze bo przecież jest tak wspaniale,tak dobrze,mamy wolność,tak sie buduje i okazują zdziwienie o co tym ludziom chodzi?to chyba jacyś neiudacznicy,margines społeczny.Pani redaktor mówi o takich biedacy "manele" a inny dziennikarz przekonuje że to nic dziwnego że ktoś ma milonowe dochody bo nie każdy może być np. pisenkarką czy prezesem Banku,nie każdy ma talent.
Wygląda jakby jedni i drudzy żyli w innym kraju zupełnie odizolowani od rzeczywistości,na innym biegunie.Jeden człowiek zupełnie nie rozumie drugiego albo udaje:)