12.04.11, 11:15
Jak sobie radzić, gdy poczucie krzywdy zmienia się w chęć zemsty?
Wydawało mi się, że zdołałam poukładać w sobie przeszłość. Minęło ponad pół roku od chwili, kiedy dowiedziałam się, że zostałam zdradzona. Wiele wydarzyło się od tamtego momentu. Były próby reanimacji związku, przeniesienia go w wymiar przyjacielski, ale rozpadło się mimo dobrej woli obu stron (chyba obu?).
W każdym razie powoli zaczynałam żyć nowym życiem. I chociaż trochę nudne, to podobał mi się jego spokój. Do niedawna...
Wszystko, co zdołałam odbudować, w jednej chwili zawaliło się jak domek z kart. Pojawiła się tamta... I otwarła na nowo pokłady bólu. I jeszcze coś... przeraźliwą chęć zemsty. Pragnienie, żeby poczuła ten sam ból, który też przez nią stał się moim udziałem. Nigdy w życiu czegoś takiego nie czułam. On już dawno przestał się liczyć, więc skąd taka reakcja na jej obecność?
Czy zemsta uleczy rozdrapane rany?
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: Zemsta 12.04.11, 11:38
      Wszystkie nasze uczucia jakie przezylismy sa pamietane. Z uplywem czasu
      przestaja byc swiadome az cos sie wydarzy i przeniesie je z zapomienia.
      Stary bol wrocil a razem z nim poczucie krzywdy ktora dla Ciebie oznacza
      potrzebe zemsty.
      On sie juz nie liczy, Ty juz go nie kochasz ale zostala pamiec i sie wyswietlila.
      Nic na to nie poradzisz, trzeba przeczekac. Po kilku dniach czasem tygodniach,
      wszystko zniknie. Nie mozna z tym walczyc bo staje sie silniejsze, pozwol
      przejsc tym uczuciom przez Ciebie, nie spinaj sie, staraj sie sporo cwiczyc
      fizycznie aby rozladowywac stres.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • mona.blue Re: Zemsta 12.04.11, 11:59
      W ostatnim numerze "Charakterów" omówiony jest temat zemsty.
    • de_torquemada Re: Zemsta 12.04.11, 14:12
      Doskonale Cie rozumiem, przezylem cos podobnego. Zdrada i odrzucenie rodza chec zemsty. Chcialbym, zeby ja zabolalo, zeby zaklamanie wyszlo na jaw, zeby poniosla kare. Chce sie zemscic i jednoczenie ciagle zwalczam w sobie te pokuse. Bo zemsta nieczego nie rozwiaze, nic nie zmieni. Byc moze przyniesie chwilowa ulge, ale na pewno zostawi tylko niesmak. Kim ja jestem, zeby wymierzac sprawiedliwosc i karac? Nie mam dobrej recepty (nie wierze w rady typu "staraj sie zapomniec i badz aktywna fizycznie"), ale zemste odradzam. Jakby sie nie wydawala slodka.
      • szeptotchlani Re: Zemsta 12.04.11, 16:06
        de_torquemada napisał:

        > Byc moze przyniesie chwilowa
        > ulge, ale na pewno zostawi tylko niesmak. Kim ja jestem, zeby wymierzac spraw
        > iedliwosc i karac? Nie mam dobrej recepty (nie wierze w rady typu "staraj sie
        > zapomniec i badz aktywna fizycznie"), ale zemste odradzam. Jakby sie nie wydaw
        > ala slodka.

        To nie chodzi o sprawiedliwosc ani o wymierzenie kary.Zemsta nie jest ani jednym ani drugim.Gdyby zycie mialo sens i bylo sprawiedliwe to ludzi ktorzy tworza jakis zwiazek nie ciagnelo by do innych.Ani ten ktory zdradzil i ani ten z ktorym zdradzil nie robili tego przeciw osobie zdradzonej,a jednak wyrzadzili w jej psychice nieodwracalne szkody.
    • szeptotchlani Re: Zemsta 12.04.11, 15:52
      zemsta nie uleczy ran,ale przyniesie satysfakcje ktora byc moze zlagodzi bol.Zebys mogla sie zemscic musisz miec doskonaly pomysl ,by nie przyniosla ci ona ponizenia.Trzeba umiec mscic sie z klasa.
      • renkaforever Re: Zemsta 12.04.11, 17:31
        Mnie sie wydaje... zadbaj o siebie, ale tak naprawde i na calego. Nic jej tak nie "zdruzgoce" jak twoj zrelaksowany i ogolnie swietny wyglad :) Musisz wygladac dobrze i czuc sie dobrze i to zadanie na kazdy dzien dla na wszystkich , kobiet, ale w szczegolnosci dla tych opuszczonych przez facetow. Facet jak odchodzi, to 100% odchodzi do lepszej kochanki. Sobie nic nie ujmiesz, a mozesz dodac atrakcyjnosci zewnetrznej. Fakt, ze do tego trzeba wiedzy na temat roli seksu i calej sztuki uwodzenia, ktora trzyma wybranego chlopine blisko i nie pozwala mu sie oddalic na wieksza odleglosc. Jesli facet jest tego wart to warto sie spiac i zrobic to. Jesli nie jest wart, to let him go i skoncentruj sie na sobie. Co zawsze sie oplaca. Zemsta na sobie, najslodsza, jaka moze byc. "A masz, a masz" ! "biczuj" sama siebie na silowni :) "A mecz sie kobito za swoja glupote, za swoje brak wiadomosci o seksie i jego roli w utrzymaniu faceta na krotkiej smyczy:)))"- tak sobie powtarzaj, jak mantre kiedy bedziesz sapala ze zmeczenia wyciskajac lub pedalujac.
        Koniecznie zredukuj slodycze, a w zamian za to idz do fryzjera, zrob sobie cos szalowego na glowie, kup sobie dobre perfumy i kup sobie wiosenne kwiaty. Kupuj regularnie. To bedzie najlepsza twoja zemsta. Gwarantowany rezultat 100%.
        • n.est.ce.pas Re: Zemsta 12.04.11, 19:50
          Ona jest szczęśliwą mężatką. Zawsze podkreślała jak bardzo mąż ją kocha. Wiem jak się nazywa, wiem gdzie mieszka, odszukałam jej adres. Mam jej listy. Przez jakiś czas udawała moją przyjaciółkę. Listy sprzed lat i te ostatnie, w których przyznała się do romansu.
          Wystarczyłaby jedna przesyłka do męża...
          Gdybym tylko miała pewność, że poczuję ulgę. Że przestanie boleć.
          Ale nie mam.
          • marina2 Re: Zemsta 13.04.11, 08:57
            Chcesz ,żeby ją bolało ,ale uderzysz w w jej męża .możliwe,e zapłacą a to ich dzieci.
    • coelka Re: Zemsta 12.04.11, 21:30
      Ja nie mam chęci zemsty nigdy to u mnie tak nie działa . Jest u mnie poczucie krzywdy bo wcale nie uwazam ze cos sie dzieje po cos, niektóre rzeczy po prostu nam dokopuja i sprawaija przykrośc nie przynosząc nic konstruktywnego, ale jak czasem mysle czy bym komuś chciała coś złego zrobić czy życzyc cos złego to nie umiem . Czy to jest dobre nie wiem, ale zemsta czy nienawiśc sa mi w sumie obce.
    • witch_l Re: Zemsta 12.04.11, 22:10
      Mysle,ze ta twoja zemsta dosc dziwna. Moze to ciagle ta zamrozona emocjonalnie zazdrosc, zapewne pomoglaby ci najlepiej rozmowa z psychologiem, z kims kto umialby ci nakreslic to z innej strony.
      Natomaist czy zemsta ci pomoze? Nie! Napewno nie...Do tego zemsta jest ponizajaca a jeszcze o tego tworzy swoiste uzaleznienie od tej osoby czy osob. Zemsta nie konczy spraw, nie uwalnia i nie daje, a to co tworzy to jeszcze blizszy i uzaleznijaacy zwiazek.
      Napewno nie bedziesz po tym czula sie lepiej.

      czas sie z tej starej relacji uwolnic i wycofac.
      • coelka Re: Zemsta 13.04.11, 01:28
        witch_l napisała:

        > Mysle,ze ta twoja zemsta dosc dziwna. Moze to ciagle ta zamrozona emocjonalnie
        > zazdrosc, zapewne pomoglaby ci najlepiej rozmowa z psychologiem, z kims kto umi
        > alby ci nakreslic to z innej strony.
        > Natomaist czy zemsta ci pomoze? Nie! Napewno nie...Do tego zemsta jest ponizaja
        > ca a jeszcze o tego tworzy swoiste uzaleznienie od tej osoby czy osob. Zemsta n
        > ie konczy spraw, nie uwalnia i nie daje, a to co tworzy to jeszcze blizszy i uz
        > aleznijaacy zwiazek.
        > Napewno nie bedziesz po tym czula sie lepiej.
        >
        > czas sie z tej starej relacji uwolnic i wycofac.
        Ale ja myslę, że niestety niektóre rzeczy sa moze jakby wrodzone a niektóre po prostu moze daje sie wyuczyć, sama juz nie wiem. niektórzy dostaja w dupe jako dzieci i dorastaja z tym w nienawisci do całego swiata i ta nienawisc przenosi sie na całe ich zycie a niektórzy tez a mimo wszystko jakoś do swiata sa dobrze nastawieni i swiadomi tego, ze ich problemy sa tylko jednymi z milionami innych problemów na swiecie i ze ta nienawiśc niczego nie zmieni, tylko tyle,ze zamiast cieszyc sie tym , ze istnieje słonce beda smutni i zawsze zobacza chmury a nie blask , to niszczenie sobie życia.
        • coelka Re: Zemsta 13.04.11, 01:31
          To moze dopisze , ze byc moze są ludzie, którzy z zemsty czerpia przyjemnosc , ja bym sie czuła okropnie i nie umiałabym sie tym cieszyc, dopadły by mnie wyrzuty sumienia mimo wszystko, nawet jesli ta osoba by mnie skrzywdziła i byc moze zasługiwała na kare.
          • renkaforever Re: Zemsta 13.04.11, 04:12
            Osoba ktora deklaruje, ze jest szczesliwa mezatka, nie zdradza meza, tylko go wykorzystuje maksymalnie dla jego i swojej wlasnej przyjemnosci. Ta, co zdradza, to robi krzywde sobie i innym, a jeszcze ty sie chcesz do tego dolozyc? A po co ci to, kobito ? Czy tobie to cos da ? Czy twoje zycie sie odmieni na lepsze z tego wlasnie powodu? Ona wlecze za soba jakies fatum i uwazaj, nie daj sie wciagnac. Kobiety niewierne nie sa szczesliwe i nikomu nie przynosza szczescia. Szkoda tylko twojego chlopiny, dal sie nabrac, kolejna ofiara. Ale ty sie do tego nie dotykaj. Idz na gym i zacznij sie katowac, zeby ci te glupie mysli wyszly z potem.
            • voxave Re: Zemsta 13.04.11, 07:56
              Nie wierz tym którzy odwodza cie od zemsty--sami moga miec cos na sumieniu i zemsty sie boja,
              zemsta wyrównuje rachunki a to wyprostuje psychikę,poczujesz ulgę :)
          • leda16 Re: Zemsta 13.04.11, 09:07
            coelka napisała:
            > ja bym sie czuła okropnie i nie umiałabym sie tym cieszyc, dopadły by mnie wyr
            > zuty sumienia mimo wszystko, nawet jesli ta osoba by mnie skrzywdziła i byc mo
            > ze zasługiwała na kare.


            Tylko że kara nie jest żadną "zemstą", lecz jedynie środkiem dyscyplinującym, wychowawczym zadośćuczynieniem wyrządzonej krzywdzie. Jako taka kara jest trwale wpisana w rozwój ludzkiej cywilizacji. Karanie za występki sprzeczne z prawem zawarowało sobie Państwo. Oczywiście prawo nie penalizuje wielu uczynków moralnie nagannych, w tym również zdrady(pojęcia na wskroś subiektywnego, znaczeniowo niejednorodnego), ale nie karze też odpłacenia zdrajcy pięknym za nadobne. Czyli faktycznie możesz kierować się sztandarowym hasłem Woodstoku - róbta co chceta ;).
            • coelka Re: Zemsta 13.04.11, 14:29
              Porzez to , ze nie wirze w boga jedyna rzecza , która jest u mnie stała sa moje wartosci, których sie trzymamam sa moim wyznacznikiem i z róbta co chceta nie ma to nic wspólnego, ale jak to zawsze bywa kazdy wyczyta to co mu pasuje w/g własnego podejscia do życia. pozatym mnie wkurza, ze zawse wszystko jest rozumiane tylko w kontekscie zwiazku wiem , ze tu akurat chodzi o zdrade , ale zamscic sie mozna i za inne rzeczy. ja zawsze pojmuje cos w szerszym znaczeniu a ludzie zawezaja tylko do zwiazku, mnie chodzi raczej o całe zycie , w róznych sytuacjach. kara była zawsze i kara bedzie, ale sama zemste, która potrafi przesłonic sens zycia trzeba sobie odpuścic , ludzie potrafia tak sie psychicznie w cos uwikłac, ze nie dostrzegaja innych rzeczy tylko to by poprzez swoja krzywde komus dowalic jest jedynym sensem ich istnienia.
    • mona.blue Re: Zemsta 13.04.11, 09:30
      Zastanawia mnie, dlaczego chcesz mścić się na rywalce, a nie na niewiernym partnerze, czego też bym nie pochwalała, ale była bym skłonna zrozumieć. W końcu to on wybrał ją, nie był bezwolny, to jego odpowiedzialność. Poza tym, skoro już ci na nim nie zależy tym bardziej nie rozumiem - taka mściwa chęć zemsty podpada już chyba pod skłonności sadystyczne, szczególnie, że masz ochotę rozwalić cudze małżeństwo.
      • n.est.ce.pas Re: Zemsta 13.04.11, 10:09
        Widzisz, Mona, to nie do końca tak...
        Nie jestem mściwym człowiekiem. Jak napisałam wcześniej, uczucie które pojawiło się kiedy ponownie zobaczyłam tę kobietę mnie samą zaskoczyło. Bo praca nad sobą przez kilka miesięcy pozwoliła mi na "odpłynięcie" emocjom. Dlatego nie poczułam chęci zemsty wobec tego, którego kochałam. A może to było przyczyną? Ta wielka miłość, która chociaż nie zapomina, to potrafi wybaczyć? Nie wiem. Od września chodzę na terapię. Rozmowy z psychologiem wiele mi dały. "Wygadywałam" swój ból.
        Dlaczego tak bardzo poruszyła mnie jej osoba? Może dlatego, że była przy mnie jako przyjaciółka? Że poczułam się niejako podwójnie zdradzona?
        Nie wiem.
        Próbuję przytulić siebie, ale każdy dotyk boli.
        • mona.blue Re: Zemsta 13.04.11, 11:55
          Skoro tak rozsądnie do tego podchodzisz to wyrównanie rachunków zostaw Bogu, Ona na pewno w jakiejś formie będzie musiała odpokutować krzywdę, jaką wyrządziła Tobie i swojemu mężowi.
        • de_torquemada Re: Zemsta 13.04.11, 12:57
          Tak, zostalas podwojnie zdradzona i to musi byc bardzo bolesne. Jednak to Twoj maz ponosi pelna odpowiedzialnosc za zdrade, nie (falszywa) przyjaciolka. Ona byla jedynie pokusa, on jej ulegl.

          Byc moze jej maz powinien wiedziec, ze byl zdradzany i oklamywany. Moze warto ujawnic zlo, ktore sie wydarzylo. Bylaby to zapewne forma zemsty, ale przede wszystkim pokazanie prawdy. Czy to zrobic, to jest trudny problem etyczny. Wbrew niektorym prostym radom, nie da sie go "wypocic w gym".
          • n.est.ce.pas Re: Zemsta 13.04.11, 19:48
            Będzie co ma być. Dziękuję za Wasze rady. Jedno wiem już na pewno: czas leczy rany. Tylko niekiedy rekonwalescencja przedłuża się o niespodziewane wizyty duchów z przeszłości.
            Ale to już tylko duchy...
    • koala_tralalala Re: Zemsta 14.04.11, 11:47
      Wbrew pozorom prawdziwa ulge przynosi nie zemsta lecz przebaczenie. Glebokie, prawdziwe, plynace z glebi serca. Gdybys swoimi dzialaniami chciala zmienic bieg wydarzen, to mialby to inny sens, niz zemsta.

      Gdy kogos SWIADOMIE I CELOWO skrzywdzisz, bedziesz zyla z tym do konca swoich dni, a moze nawet i dluzej. Zastanow sie: czy ta dziewczyna swiadomie doprowadzila do zdrady, zeby Ciebieskrzywdzic? A moze raczej po prostu, jak wiekszosc ludzi jest egoistka, jest glupiutka, chciala miec wlasnie tego faceta?

      Zemsta bardzo rzadko przynosi ukojenie porzadnym ludziom. Zaczynamy sie taplac w blocie...
      Dlatego po prostu przebacz jej. Pomysl "przebaczam ci, ze z glupoty mnie skrzywdzilas, przebaczam, bo stac mnie na to". Sama poczujesz sie lepiej i bedzie ci latwiej zyc. Dobre emocje wracaja, wczesniej czy pozniej.
      • n.est.ce.pas Re: Zemsta 15.04.11, 12:02
        Koala. Zemsta jest rozkoszą bogów. Im zatem ją pozostawiam. Tym bardziej, że mężczyznę którego kochałam dotknęło ostatnio ogromne nieszczęście. Ale wybaczenie nie oznacza zmniejszenia mojego bólu. Zresztą nie wierzę, że tak do końca da się wybaczyć. Można jednak zobojętnieć na przeszłość.

        Ktoś wcześniej napisał, że trzeba pozwolić przypłynąć przez siebie wszystkim emocjom. Ja dodam, że osoba skrzywdzona ma prawo do wykrzyczenia swojego bólu, ma prawo do wściekłości, żalu, rozgoryczenia. I nikt nie może wymagać od niej, by udawała, że nic złego się nie stało. Bo tak nie jest. Zostałam skrzywdzona. Tych dwoje okaleczyło moją psychikę i chcę, żeby mieli świadomość tego, co mi uczynili. Może to dziwnie zabrzmi, ale wierzę, że przekleństwo rzucone w chwili wielkiego bólu ma moc sprawczą. Takie krzywdy nie mogą uchodzić bezkarnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka