Dodaj do ulubionych

dojrzała miłość

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.04, 11:29
Jestem dojrzała kobietą, wkrótce zostanę babcią a zakochałam się jak
nastolatka. To już trzy lata trwa. Poznaliśmy sie w internecie, szybko
zmieniło się w real. Łaczy nas wszystko przyjaźń, romantyczne uczucie i
cudowny sex.
Ale to jest ... jak ironia losu bo to uczucie kwitnie w ukryciu.
Jestem tą trzecią choć kiedyś inna kobieta, sprawiła ze poznałam smak zdrady.
dziś czynię ... ból innej. Wiele razy próbowałam przed tym uczuciem uciec ale
to brak mi sił. Jesteśmi oboje świadomi że nigdy nie będziemy mogli być
razem. Jak dalej tak żyć.....
Obserwuj wątek
    • quin26 Re: dojrzała miłość 07.05.04, 11:54
      przepraszam, że tak mówię, ale myślałam, że takie "wypadki" zdarzają się przed
      40??? nie znaczy że cię potępiam, wszystkie podobne sytuacje zdarzały się w
      moim otoczeniu o których wiem to właśnie ludzie przed 40, a tu przyszła
      babcia...
      dlaczego nie będziecie razem??? może warto powalczyć? Czy ty masz męża? a bo on
      ma żonę z tego co wyczytałam . Czy są dzieci w jego związku?

      czy mimo wieku nie należy ci się trochę przyjemności?

      trzymam kciuki za was oboje.......
      • Gość: wuj sam Re: dojrzała miłość IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.04, 00:51
        Wyobraźmy sobie, że ona ma męża a on żonę. Tak się strasznie w sobie zakochali,
        że ani rusz nie mogą bez siebie żyć. No to w końcu porozwodzili się i albo
        teraz oni zawarli związek małżeński (choć to w przypadku hetero jest
        przestarzałę, ciemnogród itp, to raczej - małżeństwo - jest domeną
        homoseksualistów teraz). Są jakiś czas szczęśliwi aż tu nagle ona poznaje swoja
        największa miłość - przez internet, ping ponga, czy co tam jeszcze. Też
        będziesz za nią trzymać kciuki ? A kolejny raz ? Ja bym sprawę uprościł.
        Uwazam, że w takich sytuacjach najzdrowsze, nie ciemnogrodzkie, jest zakładanie
        komun składających się z dowolnej liczby pań i panów. Chodziliby sobie po
        salonach i grali w dupnika. Na kogo wypadnie z tym bęc do łóżeczka. Dla
        potomstwa zakładałoby się nowoczesne domy dziecka, w których uczonoby
        tolerancji i przygotowywanoby do adopcji przez małżeństwa homoseksualne. Gdyby,
        powtarzam, gdyby zdarzyło się, że któraś pociecha spodobałaby się nowemu
        ojcomatce to oznaczałoby początek najwspanialszej na świecie miłości, pod
        wszakże warunkiem, że ojcomatka i dziecię byłoby takiej oczywiście samej płci.
        Piękne co ? Nowoczesne europejskie marzenia ...
    • witch-witch Re: dojrzała miłość 07.05.04, 18:00

      Chcesz wmowic, ze jestes dojrzala kobieta i dojrzla to milosc a jednak nie
      jestes w stanie z niej w dojrzaly sposob zrezygnowac i odejsc wiedzac ze
      wyzadzasz krzywde innej zupelnie ci nieznanej kobiecie. Moja refleksja jest
      taka, ze ani ty nie jestes dojrzala ani ta twoja milosc. Jestes wiekowo tylko
      stara ale rozumu za grosz nie masz.
      Powinnas sie wstydzic za siebie.
      • Gość: czarnycharakter Re: dojrzała miłość IP: *.arcor-ip.net 07.05.04, 18:30
        glupias, witch-witch...
        czch
        • Gość: łodzianka Re: dojrzała miłość IP: *.Astral.Lodz.PL 07.05.04, 18:36
          mialam tak samo, nie jestesmy razem, ale trzymamy kontakt. I jest ok
          • Gość: wuj sam Re: dojrzała miłość IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.04, 00:52
            A który to już jest ? Może księga guinesa by sie przydała ?
        • witch-witch Re: dojrzała miłość 07.05.04, 18:38
          Gość portalu: czarnycharakter napisał(a):

          > glupias, witch-witch...
          .........
          ...a co, prawda zabolala?!
          • Gość: czarnycharakter glupias, witch-witch, IP: *.arcor-ip.net 07.05.04, 18:56
            mowilem juz; nie musisz tego wiecej potwierdzac...
            czch
            • witch-witch Re: glupias, witch-witch, 07.05.04, 18:59


              Tak sie nieszczesliwie dla ciebie i tobie podobnych skladaz e ich opinie mam
              gleboko w d...ie.I zmien sobie nick z czarnycharakter na dupowatycharekter.
      • Gość: cafee Re: dojrzała miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.04, 18:39
        > Chcesz wmowic, ze jestes dojrzala kobieta i dojrzla to milosc a jednak nie
        > jestes w stanie z niej w dojrzaly sposob zrezygnowac i odejsc wiedzac ze
        > wyzadzasz krzywde innej zupelnie ci nieznanej kobiecie. Moja refleksja jest
        > taka, ze ani ty nie jestes dojrzala ani ta twoja milosc. Jestes wiekowo tylko
        > stara ale rozumu za grosz nie masz.
        > Powinnas sie wstydzic za siebie.

        Też myśle,że to nie jest dojrzalość.
        Zraniono cie kiedyś,wiesz jak to boli i robisz to samo innej.Odwet?
        To glupota i do nikąd nie prowadzi.Efektem bedzie ból i cierpienie.

    • cossa Re: dojrzała miłość 07.05.04, 18:59
      czas podjac dojrzala decyzje :)
      • Gość: ela Re: dojrzała miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.04, 23:38
        miłość dopada bez względu na wiek
        i moze warto zastanowic sie nad tym zeby byc razem skoro wasze zwiazki to i tak
        juz fikcja?
    • Gość: czarnycharakter "komandos" ze smoczkiem IP: *.arcor-ip.net 07.05.04, 19:02
      chcialbym cie kiedys spotkac zakompleksiony, prostacki maminsynku i zobaczyc,
      jaki to z ciebie "komandos"...
      • witch-witch Re: "komandos" ze smoczkiem 07.05.04, 19:08

        Tak cos mi sie wydaje ze komandos ma wiecej pozytywnego w sobie niz ty,
        przynajmniej podpisuje sie swoim wlasnym nickiem pod wszystkim co pisze, w
        odroznieniu od ciebie.Tchorzu...
        • czarnycharakter Re: "komandos" ze smoczkiem 07.05.04, 19:20
          to rzeczywiscie szczyt odwagi, moja ty glupiutka witsch-witsch !
          lubisz takich "twardzieli", co ? proponuje umowic sie w "realu"...
          • Gość: Magdalenka Re: "komandos" ze smoczkiem IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 07.05.04, 19:26
            Juz sie zalogowales? A ja sie wlasnie rozlogowalam.}}}}
            A co do umawiania sie z chlopcami w realu to wystarczy mi jeden za to niezwykle
            dorodny prawdziwy mezczyzna w rzeczywistym realu:}}}}
    • Gość: bbb Re: dojrzała miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.04, 08:40
      Dobrze że są ludzie potrafiący cieszyć się chwilą.
      Życie bardzo krótkie jest.
      Życzę wiele cudownych przeżyć.
      Moze kiedyś bedzie wam dane razem przez życie iść.

    • Gość: realistka Re: dojrzała miłość IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.04, 21:38
      Mnie tez to dopadło mimo,że jestem ustatkowaną trzydziestolatką. Do tej pory
      sadziłam, że mnie to się juz nie przydaży. A tu nagle jak grom z jasnego nieba.
      Czułam jak moje spojrzenie przenika do jego wnętrza. Badałab kazdy skrawej jego
      twarzy. Nie mogę spać, wieczorem onim myślę o świcie by=udzę się wypoczęta i
      tyjko JEGO mam w głowie. On ma rodzinę ja też ale to uczucie jest silniejsze.
      On o tym nic nie wie albo mnie sie tylko tak wydaje. Czasami myślę, że sama się
      nakręcam, ale to co czuję jest zbyt wspaniałe abym mogła z tego ottak
      zrezygnować. Natomiast mam taki charakter,że pierwsza nie zrobię kroku.
      Myślę,że ja również nie jestem mu do końca obojętna. Poterafię odczytać jego
      gesty i zadowolenie kiedy ze mną rozmawia. I to wszystko. Za mało żeby postawić
      kropkę nad i. Jest mi ciężko bo wiem że na takiego faceta pragnę.
    • jmx ? 11.05.04, 01:02

      Hmmm... Dojrzała miłość a miłość w wieku dojrzałym to nie jest to samo...
    • uewa DO DOJRZALEJ 11.05.04, 01:21
      Gość portalu: dojrzała napisał(a):

      > Jestem dojrzała kobietą, wkrótce zostanę babcią a zakochałam się jak
      > nastolatka.

      ** i Twoje to prawo, i Twoja to sprawa! I nic w tym zlego! Ani zdroznego!
      Zycie nie konczy sie wraz z pojawieniem sie wnukow! Nie daj sobie tego wmowic!
      Bierz z zycia, ile sie da, bo ono ucieka, a szkoda nie przezyc czegos, co
      przezyc warto. Wazne, zeby nie krzywdzic innych. Ale tez wazne, zeby sobie
      krzywdy nie robic i nie dac zrobic!

      > Jak dalej tak żyć.....

      ** tak jak potrafisz, tak jak umiesz. Miej do siebie troche zaufania.
      Powodzenia.

      I przy okazji - jakze to punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, drodzy
      wielcy sprawiedliwi. Sami niewinni i krystalicznie czysci tu siedza? Gratuluje
      dobrego samopoczucia.
      A Ty mloda damo, ktorej zdaje sie, ze rzeczy pewne dziac sie maja prawo do
      czterdziestki, zapisz sobie to, co powiedzialas wielkimi literami i odczytaj
      jak bedziesz miala lat czterdziesci - usmiejesz sie do lez.

      • jmx krzywda 11.05.04, 01:36
        uewa napisała:

        > Wazne, zeby nie krzywdzic innych. Ale tez wazne, zeby sobie
        > krzywdy nie robic i nie dac zrobic!

        I tu jest chyba pies pogrzebany. Krzywdzenie siebie, krzywdzenie innych - co
        jest czym?

        Z postu nie wynika, że autorka jest z kimś związana natomiast wiadomo, że pan w
        którym się zakochała ma żonę/stała partnerkę - do tego - "nigdy nie będą razem"
        więc łatwo się domyśleć, że kochanek nie zrezygnuje z żony i nie podejmie
        ryzyka rozwodu by być ze swoją ukochaną. Dla niego jest to idealny układ - wikt
        i opierunek u żony; emocje i porywy serca u kochanki. I nie trudno też domyślić
        się finału takiej znajomości... Więc - czy warto płacić taką cenę?
        • uewa Re: krzywda 11.05.04, 01:50
          jmx napisała:

          > I nie trudno też domyślić się finału takiej znajomości... Więc - czy warto
          płacić taką cenę?

          ** kto to wie... Zycie rozne pisze scenariusze, wiec nie mow hop!
          A czy cene warto placic taka? Czyli jaka? Kazdy ma swoje, indywidualne ceny i
          swoje indywidualne zyski. To, co dla jednego warte wszystkiego bedzie, dla
          drugiego niewarte spojrzenia nawet, wiec.
          Zycie to suma zyskow i strat. Wazne, zeby saldo bylo na plus.
          • jmx Re: krzywda 11.05.04, 02:02

            I oby było, choć jako realistka mam wątpliwości.
          • bellima Re: krzywda 11.05.04, 09:36
            uewa napisała:


            > A czy cene warto placic taka? Czyli jaka? Kazdy ma swoje, indywidualne ceny i
            > swoje indywidualne zyski.


            aaaaa tak... a najlepiej jak za nasze zyski-romanse, płącą cudze żony, cudze
            dzieci... a my myslmy tylko o zyskach dla siebie........... jeden traci-drugi
            zyskuje=to realia.:(
            • Gość: skromny Re: krzywda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 12:34
              Czemu płacą tylko cudze zony ?
              Czasami są sobie same winne.

              Moja ... ukochana kiedys żonka po urodzeniu dzieci zaczęła wydzielć sex.
              Najpierw był jak przydział na kartki w komuniźmie a potem przestała w naszej
              sypialni spać. Samotne noce w małzeńskim łozu i stało się. Po pieciu latach
              samotności znalazlem kochankę, wiec czemu mam w swoim związku trwać.

              Kto jest tu winien ?
              Może ona ... a moze ja.
              Czyja krzywda ?
              A moze natura że tak stworzyła nas !

            • Gość: skromny Re: krzywda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 12:40
              Płacą tylko DZIECI ?

              Czy moja córka taki obraz małzeństwa zachowa w pamieci?
              I będzie uciekać z sypialni małżeńskiej ?

              Czy to jest ?
              Suma zysków i strat !!!!!!!!!!!!!!


      • Gość: dojrzała dojrzała miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 10:54
        uewa to do Ciebie kieruję swe słowa.

        Mylisz się, on nie ma wiktu i opierunku u swojej żony, strasznie się w jego
        życiu pogmatwał się świat. Brak w nim wygody o której piszesz – na nim spoczywa
        odpowiedzialność za dom, dzieci i za te typowo babskie zajęcia.
        Tkwi w fikcji małżeństwa od wielu lat. Odpowiedzialność za los dzieci i ich
        wykształcenie sprawiło że ciągle tam był, z nadzieją że kiedy usamodzielnią się
        przyjdzie i dla niego dobry czas.

        Wiele ludzi tak myśli, odkłada swe życie na potem jak dzieci będą dorosłe.
        Życie jednak płata figle. Jego żona zachorowała, jej stan zdrowia nie pozwala
        samodzielnie funkcjonować.

        Oboje są w związku, a czy wiesz jak bardzo ciężko jest żyć –samotność we dwoje,
        spróbuj kiedyś a się przekonasz.
        I choćby nie wiem jak bardzo chciałoby się samemu szczęśliwym być nie można
        zostawić chorej kobiety.... nigdy nie pozwoliłabym mu na coś takiego.

        Oboje mamy okruchy radości z krótkiego życia – nic nie da się zmienić.
        Tak ... własnie tak to trwa ... z wyrzutami sumienia ........
        Dlatego tytuł – miłość dojrzała.
        • uewa DO DOJRZALEJ 11.05.04, 12:08
          Gość portalu: dojrzała napisał(a):

          > uewa to do Ciebie kieruję swe słowa.
          >
          > Mylisz się, on nie ma wiktu i opierunku u swojej żony, strasznie się w jego
          życiu pogmatwał się świat. Brak w nim wygody o której piszesz – na nim sp
          oczywa odpowiedzialność za dom, dzieci i za te typowo babskie zajęcia.

          ** Dojrzala! A gdziez Ty wyczytalas, ze JA powiedzialam to, co wyzej?????
          Badz, z laski swojej, bardziej uwazna i nie przypisuj mi slow, ktore do mnie
          nie naleza - taka mala prosba.
          Przeczytaj uwaznie moje posty wszystkie...

          > Oboje mamy okruchy radości z krótkiego życia – nic nie da się zmienić.
          Tak ... własnie tak to trwa ... z wyrzutami sumienia ........
          Dlatego tytuł – miłość dojrzała.

          ** i to sa koszty i zyski, o ktorych w jednym z postow mowie.

    • mskaiq Re: dojrzała miłość 11.05.04, 09:32
      Dlaczego uwazasz ze Wasz zwiazek nie moze byc zalegalizowany. Moim zdaniem
      lepiej jest powiedziec Mezowi(partnerowi)jak to wszystko wyglada. Nie bardzo
      wyobrazam sobie jak mozna pogodzic seks i bycie z kims innym kiedy kocha sie
      inna osobe.
      Bycie z kims bez milosci to samotnosc i to gorsza niz samotnosc kiedy jest sie
      tylko samemu. To dotyczy nie tylko Ciebie ale i Twojego Meza(partnera).
      Przeszedlem przez to, zdecydowalem sie na rozwod bo jak byc z kims kogo sie nie
      kocha, jest tylko uczucie ze sie oszukuje a to bardzo zle uczucie. Dzisiaj
      jestem sam, kocham inna osobe i wierze ze los nas kiedys polaczy. Z moja byla
      Zona jestem w przyjazni, nie ma do mnie zalu, mysle ze rozumie. Poza tym Ona
      moze znalesc Swoja milosc rowniez.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • uewa Re: dojrzała miłość 11.05.04, 12:27
        mskaiq napisał:

        > Dlaczego uwazasz ze Wasz zwiazek nie moze byc zalegalizowany. Moim zdaniem
        lepiej jest powiedziec Mezowi(partnerowi)jak to wszystko wyglada.

        ** "uwielbiam" takie proste rozwiazania!!!! hahaahahahahahaahaha.
        Jasne, niech ten czlowiek powie swojej chorej zonie, ze jest cichcem z kobieta
        inna. Zona na pewno wyzdrowieje migiem, pozbiera sie do kupy i zapanuje wieczna
        szczesliwosc! Kpisz sobie?!?!?!


        > Przeszedlem przez to, zdecydowalem sie na rozwod bo jak byc z kims kogo sie
        nie kocha, jest tylko uczucie ze sie oszukuje a to bardzo zle uczucie.

        ** jasne, gratuluje tej "uczciwosci"! hahaahahahaa. A pomyslales o swojej
        zonie?! Co ona poczula w zwiazku z Twoim "uczciwym" wyznaniem?! Jesli zaczales
        robic tak zwane boki, jesli zakochales sie, to na WLASNA odpowiedzialnosc! A
        nie obciazanie drugiej strony swoja pseudouczciwoscia! Niedobrze mi sie robi,
        jak slysze cos takiego! Chcesz odejsc, rozwiazac zwiazek, to idz, rozwiaz, ale
        nie mow drugiemu czlowiekowi, ze znalazl sie ktos lepszy od niego! To jest
        swinstwo! I ten nimb chwaly, ze oto patrzcie: jaka uczciwosc, jaka lojalnosc,
        jaka prawosc! Brawo! A ze ten drugi czlowiek zostaje z poczuciem, ze niewiele
        jest wart, ze kawal swojego zycia przegral, ze licho wie co jeszcze, to taki
        drobny szczegol, prawda? Bo przeciez JA JESTEM UCZCIWY! JA NIE KLAMIE! JA NIE
        OSZUKUJE! To wszystko teoria, a praktyka?
        Praktyka pokazuje, jak wielu ludzi przezywa dramat, dlatego, ze druga strona
        zechciala byc uprzejmie "uczciwa", "lojalna", "otwarta"...
        Napatrzylam sie na takie dramaty, napatrzylam sie i na tych "uczciwych", ktorzy
        w glorii odchodzili, i na tych, ktorym wiedza o tym trzecim czy tej trzeciej
        zlamala kawal zycia. I wolam: PO CO? DLACZEGO? W IMIE CZEGO?
        Odejdz i juz, jeden czy jedna z drugim, ale nie ran! Samo odejscie jest juz
        czesto dramatem, wiec po co dokladac jeszcze?!

        > Z moja byla Zona jestem w przyjazni, nie ma do mnie zalu, mysle ze rozumie.

        ** rozumie? i nie ma zalu? Jakze wygodnie jest zyc w takim przeswiadczeniu...

        Jest takie ladne slowo - empatia. Sprobuj.
        • jmx Re: dojrzała miłość 11.05.04, 14:57

          Mniej więcej każda żona wie, zdaje sobie sprawę z tego DLACZEGO odchodzi jej
          mąż i do kogo. Nawet mówić nie trzeba a i tak jest wiadomo o co chodzi.

          I można nie mieć żalu będąc byłą/byłym. Nie zawsze się tęskni za tym co było.
          Czasem można czuć ulgę, że fikcja już się skończyła.
          • uewa Re: dojrzała miłość 13.05.04, 10:49
            jmx napisała:

            > Mniej więcej każda żona wie, zdaje sobie sprawę z tego DLACZEGO odchodzi jej
            > mąż i do kogo. Nawet mówić nie trzeba a i tak jest wiadomo o co chodzi.

            ** mysle, ze tak naprawde zona/maz rzadko zdaja sobie sprawe z tego - DLACZEGO.
            Sklonnismy, my ludzie, przypisywac wine TYLKO drugiej stronie, tej odchodzacej.
            A jesli jest ktos trzeci, to tak strasznie latwo jest, wygodnie, uznac, ze to
            TYLKO i WYLACZNIE wina tej/tego trzeciej/trzeciego, no i troche tez zony/meza.

          • Gość: hjk Re: dojrzała miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 11:18
            Żyłam przez wiele lat w fikcyjnym związku, dla dobra dzieci.
            Zakończyłam fikcję małzeństwa. Dziś jestem szczęsliwa. Życie jest jakie jest
            nie mozna wiecznie rozdrapywać ran.
    • Gość: Jalina Re: dojrzała miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 09:47
      Ja to znam, to co ty przezywasz i wiem bardzo dokladnie co masz w sercu, co
      czujesz,jakie sa rozterki i przy tym wielkie szczescie.Jestem rowniez dojrzala
      kobieta ma za soba wiele doswiadczen i zycie nauczylo mnie wielu rzeczy,ale to
      co mnie spotkalo 2 lata temu przyszlo w kilka sekund i nie umialam nad tym
      zapanowac, wiele sie zmienilo przez ten okres ale caly czas w tym trwamy On i
      ja,co bedzie dalej nie wiem i nie chce wiedziec, chce poprostu dalej zyc z tym
      co przyniosl mi los.Jesli bedziesz miala ochote to napisz stolicawaw@gazeta.pl
      chetnie podziele sie z toba swoim doswiadczeniem i moze dowiem sie czegos od
      ciebie pozdrawiam
    • mskaiq Re: dojrzała miłość 11.05.04, 17:09
      Milosc nie polega na tym ze ktos jest lepszy albo gorszy. Mozna kochac kogos
      gorszego niz lepszego, zreszta jak porownywac ludzi. Kto jest gorszy a kto
      jest lepszy.
      Serdeczne pozdrowienia
      • uewa Re: dojrzała miłość 13.05.04, 10:43
        mskaiq napisał:

        > Milosc nie polega na tym ze ktos jest lepszy albo gorszy. Mozna kochac kogos
        gorszego niz lepszego, zreszta jak porownywac ludzi. Kto jest gorszy a kto
        jest lepszy.

        ** oczywiscie, ze nie na tym polega. I nie w tym rzecz. Nie o tym mowilam!
        Rzecz w odczuciu okreslonym, w poczuciu spadku wartosci, ktory w takich
        przypadkach ma miejsce - czy to sie komu podoba czy nie.
    • Gość: dziadek???? Re: dojrzała miłość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.04, 14:49
      Jestem dziadkiem = i miłość nawet dla dziadka to PIĘKNA rzecz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka