Dodaj do ulubionych

moi przyjaciele ele ele

25.05.11, 12:35
mielismy sie raz w miesiącu spotykać. ostatni raz to było jeszcze śnieg leżał hihi. no wreszcie dobra- mozna w sobote, ale jeden nie może bo.......... jest finał ligi misiów i on musi to obejrzeć. Kawa mać - jakem sfiksowany filofutbolista te mecze sa najlepsze z tych najgorszych. po siur to oglądac. kobity nie ma, a ja go chciałem do fajnego ulu zaprowadzić. żal mi typa, no nic. naszczęście ten drugi ma podobnie jak ja i ostalim sie we dwóch. trzeci jak do niego dzwonie, to za chwile musi kończyć - nawet nie próbuję go namówic na spotkanie, bo on zalatany, czwarty juz od dawna wszystko jednostronnie łyka, jak zadzwonie, to pogada, coś tam niby, że owszem grilla zrobimy i tyle, piąty wsiąkł kompletnie - nawet nie wiem w co, bo ani baby ani dzieci nie posiadał dokąd jeszcze widywaliśmy się. singiel obsrany - ja mówie - ta kasta, to sami poyebani zawodnicy. sami dobrze o tym nie wiedzą, ale sie lansują równo jakby byli lovemaszynami. taki jeden ostatnio spotkany nózką trząsł i gadał jak nakręcony, aż wyznał niepytany, ze od dziesięciu lat stosuje stosunki przerywane jakbyco. na wszelki wypadek skomplementował kryśke, bo a nóż, a widelec kryska da sie wyhaczyć. o co w tem wszystkim chodzi ?
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: moi przyjaciele ele ele 25.05.11, 14:53
      Też nie wiem ;)

      My się z koleżankami ze wspólnoty tak od roku zastanawiamy, czy nie spotykać się właśnie raz w miesiącu na babskie pogaduszki. Tylko nijak nie wychodzi. Zresztą i tak spotykamy się 2 razy w tygodniu na liturgiach, no ale wtedy mało czasu na pogadanie.

      Jak jest jakaś okazja, imieniny, wieczór panieński ostatnio, wesela (bo było ostatnio trochę tego, mamy też młodsze koleżanki), oglądanie zdjęć z wakacji czy nowego mieszkania to jakoś nam wychodzi się spotkać. Ale tak regularnie to też nie ;)

      Tym młodszym za to się udaje, może to wynika stąd, że mają mniej obowiązków, albo więcej energii :)
      • paco_lopez Re: moi przyjaciele ele ele 26.05.11, 14:36
        mam duzo energii, tylko czuje ze ona w gwizdek idzie. ostatnio nawet przesypiam specjalnie godzine dwie wieczorem popołudniu, zeby nastepny dzień przyspieszyc. w porze lunchu ide do knajpy i siedze sam jak kołek i gapie sie dookoła a łeb mi już wszystkie myśli powymyślał.
    • lorusza Re: moi przyjaciele ele ele 25.05.11, 16:11
      a moze ze znajomosci sie wyrasta... nagle idziemy w innych kierunkach w rozwoju... jednego przestaje bawic chodzenie do pubow innego picie kawki itp itd... czuja, ze juz nie chca sie zspotykac z tymi osobami i juz... a nie wiedza jak powiedziec to wymyslaja wymowki... nie mozna nikogo zmusic do pozostania w tym co bylo zawsze... moze czas pojsc dalej... znalezc nowe znajomosci nowy sposob na spedzenie czasu...nie mozemy od nikogo wymagac by spelniali nasze zyczenia, chca zyc juz inaczej to chca..
    • clarissa3 Re: moi przyjaciele ele ele 25.05.11, 18:32
      ocipieli od tego kapitalizmu;(

      Moje kumpele albo u kosmetyczki albo u lekarza albo w kuchni - i nie moga bo maja dzieci i sie nimi musza zajac. Dzieci lat 30-kilka!
    • larusse Re: moi przyjaciele ele ele 25.05.11, 19:53
      Ja jak się ostatnio na fb zalogowałam (bo ja z pokolenia facebook'a) to też mi się odechciało spotykać ze wszystkimi. Może masz profil na fb?
      • paco_lopez Re: moi przyjaciele ele ele 26.05.11, 09:35
        nie mam profilu na fb. jak mnie ktos zna z nazwiska to mnie i tak wygugla. ten tutejszy profil to jedyny profil. ja jestem z pokolenia przedinternetowego. ja wszystko takie, co sie dzis przez internet załatwia załatwiłem przedtem.
        • larusse Re: moi przyjaciele ele ele 26.05.11, 09:59
          ale to nie chodzi o to czy zalatwia czy nie zalatwia. logujesz sie do takiego fb, czytasz te komentarze, te „problemy”, patrzysz na te zdjecia, opisy i myslisz sobie: o boze, to juz zupelnie nie moj swiat (w zasadzie to zastanawiam sie czy to kiedykolwiek byl moj swiat) i szybko sie wymiksowujesz stamtad.
          • paco_lopez Re: moi przyjaciele ele ele 26.05.11, 10:58
            więc ja sie tam nawet nie wmiksowuje. nic mnie lepiej nie nastraja jak kontakt werbalno twarzowy z interlokutorem, a niechby nawet przez telefon. wszystko sie pozmieniało. tak jak kiedys normalnie, to dzisiaj jest dziwacznie. wzcoraj normalnie mnie krew zalała. odezwałem sie do siostry mojej żony. chciałem byc symaptyczny. znaczy ja po prostu taki jestem. pożartowaliśmy - wydawało mi sie, ze była zadowolona, ze mnie słyszy po trzech miesiącach, a potem spotkała się z siostrą i tak mi pieknie dupe obrobiły, ze ta przyszła i zaczęła awanture kręcić. powiedziała, ze nikt sie ze mną nie spotyka bo jestem (własnie nie pamietam) ale był jakis powód istotny podany, taki z dupy totalnie. także rzygac mi sie chce i łeb mnie boli.
            • larusse Re: moi przyjaciele ele ele 26.05.11, 12:45
              paco_lopez napisał:

              >więc ja sie tam nawet nie wmiksowuje. nic mnie lepiej nie nastraja jak kontakt >werbalno >twarzowy z interlokutorem, a niechby nawet przez telefon. wszystko >sie pozmieniało. tak >jak kiedys normalnie, to dzisiaj jest dziwacznie.



              Porabalo sie troche. Zreszta, sama chyba odwyklam od kontaktu realnego. Latwiej mi mysli zebrac jak pisze. A na komunikatorze to takie rzeczy odchodza, ktore face to face wyrzucic mozna by z siebie chyba tylko po pijaku (wylatuja marzenia, idealy, plany plus cala trucizna). Nie tylko od dobrych znajomych, ale i od tych mniej znajomych. Bo wiesz, niby trzeba pchac, a zycie, podobno, „posrane”. Ja tam nie wiem jakie. I nawet mi sie nie chce nad tym zastanawiac.





              >wzcoraj normalnie mnie krew zalała. odezwałem sie do siostry mojej żony. >chciałem byc >symaptyczny. znaczy ja po prostu taki jestem. pożartowaliśmy - >wydawało mi sie, ze była >zadowolona, ze mnie słyszy po trzech miesiącach, a >potem spotkała się z siostrą i tak mi >pieknie dupe obrobiły, ze ta przyszła i >zaczęła awanture kręcić. powiedziała, ze nikt sie ze >mną nie spotyka bo >jestem (własnie nie pamietam) ale był jakis powód istotny podany, taki >z dupy >totalnie. także rzygac mi sie chce i łeb mnie boli.



              Moj mistrz zawsze mowi, ze ludzie zyja na roznych plaszczyznach. I trzeba to zaakceptowac (i olac). Nie ma wyjscia. Ja mu wierze.

    • dingdong Re: moi przyjaciele ele ele 25.05.11, 21:28
      tez tak mam paco...jeden umarl bo chcial, drugi umarl bo musial, trzeci boi sie ze szlag go trafi i nie wychodzi z chalupy, ale i tez nikogo do niej nie wpuszcza...czwartego to tylko w kosciele mozna zastac albo na cmentarzu jak tym pierwszym kwiatki sklada...piaty ciagle nawalony, tak od rana do wieczora a szosty powiedzial mi ze z fiutami sie nie zadaje...no, tylko forum zostalo...
      • elissa2 Re: moi przyjaciele ele ele 25.05.11, 21:35
        :D :D :D
        • clarissa3 Re: moi przyjaciele ele ele 25.05.11, 21:38
          jak nic razem na to piwo bedziemy musieli pojsc....

          • lorusza Re: moi przyjaciele ele ele 25.05.11, 22:29
            dobry pomysl.. duze, spsychologizowane piwo :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka