Dodaj do ulubionych

Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz?

16.08.01, 13:14
Człowiek w miarę dorastania każdego dnia nakłada kolejną maskę, w pogoni za
mamoną nie jest świadom jak wiele ich ma. Jest to bardzo przykre, że pogoń za
pieniądzem zatraca w nas to, co jest najważniejsze – człowieczeństwo. Ciekaw
jestem czy można żyć bez maski?.
Obserwuj wątek
    • Gość: Janek Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.ipartners.pl 16.08.01, 13:31
      Maskę zdejmujesz, gdy przychodzisz do domu. Albo kiedy spotykasz się z kobietą,
      którą kochasz. Właśnie wtedy. Ale zależy od Ciebie czy i wtedy je zdejmiesz.

      Pozdrowienia
      • nimuek Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? 16.08.01, 13:38
        ale ktora maska to prawdziwe ja?....
      • Gość: Maciek Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 195.117.181.* 16.08.01, 13:38
        Jak potrafisz tak żyć to Ci zazdroszczę. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym
        problemem. W momencie, kiedy zauważyłem, że jest coś nie tak było już za pużno.
        Maska pozostaje nawet przy osobie, która nadała sens mojemu życiu.
        Pozdrawiam
      • Gość: Z Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 16.08.01, 13:39
        Janek a co sądzisz o tych którzy przychodząc do domu zakładają jeszcze jedną?

        PS. Pamiętacie: "Chciałbym być sobą, chciałbym być sobą wreszcie"?
        • Gość: Maciek Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 195.117.181.* 16.08.01, 13:44
          Tacy ludzie moim zdaniem powinni iść się leczyć, moim zdaniem dom to jedyna
          odskocznia od ziemskiego padołu.
          Pozdrawiam
    • Gość: mea Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 16.08.01, 14:14
      wszędzie nosisz maskę, również w domu. chyba, że jesteś w domu sam. czasami
      jest tak, że przyzwyczaiłeś się do maski i sądzisz, że to twoja prawdziwa twarz.
      jeżeli ktoś twierdzi inaczej to jego sprawa.
      • Gość: budzio Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 195.187.97.* 16.08.01, 14:56
        Ej, a co jest złego w maskach? Naprawdę chcielibyście zobaczyć prawdziwe oblicza swoich bliźnich?
        Większość ma nieciekawe te tzw. prawdziwe twarze, a część - jak sądzę - jest po prostu odrażająca.
        Nikomu z was nie przyszło do głowy, że moglibyście przestraszyć się niektórych ludzi? Nawet takich,
        o których sądzicie, że są fajni, mili i kochani.
        No i mam jeszcze dwa pytania:
        1. Dlaczego mamy odbierać innym prawo do noszenia masek? Co, my sami zawsze jesteśmy tacy szczerzy
        i otwarci?
        2. I skąd ta pewność, że to co uważamy za maskę, nie jest w rzeczywistości prawdziwą twarzą?
        No proszę, w sumie wyszło tych pytań trzy.
        • Gość: Maciek Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 195.117.181.* 16.08.01, 15:53
          Twoje spostrzeżenia są słuszne, choć do końca nie jestem przekonany o tym, że
          ludzie powinni nakładać maski. Ja chciałbym znaleźć takich ludzi, którzy ich
          nie noszą – ciekaw jestem, jakimi są w życiu.
          - Nie chcę odbierać prawa do ich noszenia chcę jedynie uciec od zakłamanej
          rzeczywistości.
          - Nigdy nikogo do końca nie poznasz drugiego człowieka, nawet najukochańsza
          osoba potrafi pokazać, że to, co wczoraj było na nie dziś jest już na tak.
          Myślę, że odpowiedź na zadane przez Ciebie pytania usatysakcionowała Cie.

          Pozdrawiam
          • Gość: budzio Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 195.187.97.* 17.08.01, 12:57
            Trochę nie o to mi chodziło. Oczywiście, możemy sobie zejść z dyskusją na temat prawa
            do decydowania o cudzej prywatności albo o granicach poznania, ale wydaje mi się, że
            zasadniczo rozmawiamy o "prawdziwości" nas i otaczającej nas rzeczywistości. Rzuciłem
            - bardzo hasłowo zresztą - te pytania po to, aby dać impuls do przemyślenia kwestii, że może
            to, co uważamy za rzeczywistość zakłamaną, jest najprawdziwszą prawdą. Teoretycznie rzecz
            biorąc prawda to zgodność rzeczywistości z naszymi o niej przekonaniami, ale w praktyce jest to
            postulat niewykonalny. Po pierwsze, dysponujemy tylko nasyzmi zmysłami, a po drugie - NIGDY
            nie mamy żadnej pewności, że zdjęliśmy ostatnią maskę. Pojęcie prawdy, jakie przewija się w
            niniejszej dyskusji, to raczej formalny zabieg, pewne uproszczenie, model idealny.
            Inni ludzie i cała rzeczywistość zawsze pozostaną niedostępni dla nas.
            • Gość: Janek Do Z IP: *.ipartners.pl 17.08.01, 13:04
              Słuchaj ja uważam, że (jak ktoś już o tym wspomniał) dom to odskocznia, azyl.
              Tam już nie trzeba grać, niczego udowadniać i walczyć, rywalizować, przepychać
              się.
              Maski ja ich nie uznaje, i mam ich niewiele. Moze powinienem mieć ich więcej, a
              może ich liczba rośnie wraz z wiekiem?
              W domu maskę zdejmuję.

              Pozdrowienia
              • mp48 Re: Do Z 17.08.01, 15:49
                Życzę Ci abyś dalej tak żył - do pozazdroszczenia. Ja muszę się nauczyć
                zdejmować maskę choć w domu. Czy mi się to uda?. Myśle, że i tak osiągnełem
                pewien sukces - ponieważ wiem, że mam coś na twarzy.
    • Gość: r Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 192.168.0.* / 157.25.204.* 17.08.01, 13:09
      "pokaz mi swoja maske a powiem ci kim jestes"
      oscar wilde
      • Gość: zoe Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 10.10.137.* 17.08.01, 13:31
        mysle z dnia na dzien jest coraz gorzej pod tym wzgledem, a ludzie
        przyzwyczaili sie do swoich masek i tyle. Zreszta boimy sie otwierac zbytnio na
        drugich w obawie, ze wykorzystaja to przeciwko nam, skrzywdza.......
        wiec wiekszosci w maskach jest dobrze, a ile sie ich ma??????????
        tylko czy to nie zatracanie samego siebie?
        • mp48 Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? 17.08.01, 15:52
          Zadał bym jeszcze jedno pytanie - dokond to nas saprowadzi. Jestem przekonany,
          że tylko do samozagłady.
    • Gość: malwa! Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.kozienice.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 14:06
      mp48 napisał(a):

      > Człowiek w miarę dorastania każdego dnia nakłada kolejną maskę, w pogoni za
      > mamoną nie jest świadom jak wiele ich ma. Jest to bardzo przykre, że pogoń za
      > pieniądzem zatraca w nas to, co jest najważniejsze – człowieczeństwo. Cie
      > kaw
      > jestem czy można żyć bez maski?.

      Ciekawa dyskusja, tylko jak dla mnie trochę za wysoki poziom abstrakcji. Co to sa
      te maski, czy chodzi o to, że w różnych sytuacjach różnie się zachowujemy?
      Udajemy lepszych, odważniejszych? Co się robi w pogoni za mamoną, żeby zatracić
      człowieczeństwo? Chyba podlizywanie się szefowi nie prowadzi do takich skutków? A
      jeśli ktoś robi coś niezgodnego ze swoim sumieniem, to chyba nie powinien
      generalizować. Przede wszystkim co to za prawdziwa twarz, której nigdzie nie
      można znaleźć? CDN.

      • Gość: budzio Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 195.187.97.* 17.08.01, 14:36
        Kiedy skończysz czternaście lat, to zrozumiesz.
        • Gość: Malwa Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.kozienice.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 15:09
          Gość portalu: budzio napisał(a):

          > Kiedy skończysz czternaście lat, to zrozumiesz.

          Budzio, dzięki uprzejme za konstruktywną odpowiedź. Czyżbyś nosił maskę aroganta?

          • mp48 Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? 17.08.01, 16:07
            Pozwolę sobie na wtrącenie się w waszą „ciekawą” wymianę spostrzeżeń. Chyba
            jestem Ci winien pewne wyjaśnienie, ponieważ to ja nadałem temat „maska”. Co to
            jest – jak już wspomniałem mam dość życia w ciągłym zakłamaniu, aby osiągnąć
            karierę – drugiego człowieka skazuje się na potępienie, materializm i brak
            miłości. Każda ta sytuacja ma w sobie kilka masek a człowiek ubiera tą w której
            czuje się najlepiej, nie patrząc na krzywdę jaką wyrządza drugiej osobie.
            Mam nadzieje, że choć trochę sprostowałem Ci ten temat
            Pozdrawiam
            Miłego weekendu.
            • Gość: malwa! Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.kozienice.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 21:38
              mp48 napisał(a):

              > Pozwolę sobie na wtrącenie się w waszą „ciekawą” wymianę spostrzeże
              > ń. Chyba
              > jestem Ci winien pewne wyjaśnienie, ponieważ to ja nadałem temat „maska&#
              > 8221;. Co to
              > jest – jak już wspomniałem mam dość życia w ciągłym zakłamaniu, aby osiąg
              > nąć
              > karierę – drugiego człowieka skazuje się na potępienie, materializm i bra
              > k
              > miłości. Każda ta sytuacja ma w sobie kilka masek a człowiek ubiera tą w której
              >
              > czuje się najlepiej, nie patrząc na krzywdę jaką wyrządza drugiej osobie.
              > Mam nadzieje, że choć trochę sprostowałem Ci ten temat
              > Pozdrawiam
              > Miłego weekendu.

              Nie wtrącasz się, gdyż do napisania tych pytań natchnął mnie właśnie Twój post.
              Nawiasem mówiąc, ja nie napisałam "ciekawa" czy ciekawa ;-), bo miałam na myśli
              dokładnie to, co napisałam. Rozumiem metaforę masek zakładanych w swojej obronie -
              kiedy udajemy, że nie bolało, gdy bolało, kiedy nadrabiamy miną, udajemy chojraka
              chociaż się boimy. OK. Ale wtedy dobrze wiemy, co czujemy, jacy jesteśmy. Takie
              maski ochronne, chyba niezbędne, skorupki, pancerze, tarcze. Potrafię sobie
              wyobrazić, że nawet w domu trzeba się w ten sposób bronić przed rodziną.

              Czasami dajemy się wciągnąć w jakieś brzydkie gry, manimuplacje, czy też sami je
              inicjujemy, często nieświadomie. Czy to znaczy, że chowamy się pod maską? Że
              naprawdę jestesmy inni i tylko skrywamy prawdziwą twarz? Moim zdaniem to raczej
              różne aspekty osobowości. Człowiek dostosowywuje się do otoczenia, sytuacji,
              środowiska. Wy to nazywacie maskami (tak to zrozumiałam). Ja sądze, że się po
              prostu zmieniamy, dorastamy, może tracimy ideały, czasem z miłych dzieci
              wyrastają przestępcy. Jeśli się wyrządza krzywdę drugiej osobie dla kariery, to
              może wygodnie jest myśleć, że to tylko maska. A co pod maską? Idealista?
              Samarytanin? Moim zdaniem taka maska, której nie potrafię zdjąć, to po prostu ja.
              Czy też moja prawdziwa twarz. Jeśli mi się nie podoba, to nie mogę zdjąć maski,
              tylko muszę się zmienić.

              Pytam o konkrety, bo wtedy trudniej o nieporozumienia. Co się robi w pogoni za
              mamoną, żeby zatracić człowieczeństwo? Jeśli ktoś robi coś niezgodnego ze swoim
              sumieniem, to chyba nie powinien generalizować?
          • Gość: Z Re: Wszystkie nasze maski IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 17.08.01, 16:14
            Myślę że początek dyskusji jest rodem z Gombrowicza, co nie zmienia postaci
            rzeczy, iż kierunek jest jak najbardziej słuszny. Zdejmowanie maski w domu jest
            chyba jedyną prawdziwą i słuszną rzeczą. Natomiast kto z nas zna wszystkie
            swoje maski?

            Do Malwy: Każde nasze zachowanie w postaci gry słów czy gestów możemy nazwać
            maską. Ważne natomiast jest aby wiedzieć jaka jest nasza prawdziwa twarz, kiedy
            tak naprawdę jesteśmy sobą.

            Niestety są ludzie którzy w grze na wielkiej scenie życia tak zatracili się w
            nakładaniu masek, że nie pamiętaja kim są naprawdę.
            Pamiętajcie: wielki teatr życia czeka na Wasze "nowe twarze".

            A teraz uciekam troche pograć na weekendowym forum znajomych.
          • Gość: budzio Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 195.187.97.* 20.08.01, 11:30
            No widzisz, Malwa, o to właśnie chodzi, to jest maska. Przepraszam za ewidentną arogancję, ale to
            dobry sposób (do czasu!) uświadamiania pewnych spraw.
            A ja znowu swoje. Dlaczego wszystkim maska kojarzy się z czymś złym? Dlaczego fałszywe musi być
            złe? A co - prawda jest piękna? Ludzie, nawet nie chcielbyście znać ułamka tej waszej prawdy,
            gdybyście mieli pojęcie, czego się w ten sposób dowiecie o sobie i innych.
            Nieee, ja zdecydowanie uważam, że noszenie maski jest gwarancją zahcowania zdrowia
            psychicznego. I nie życzę też sobie, aby ktoś m zdzierał moje maseczki (dla własnego dobra).
      • Gość: maska Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: 192.168.70.* / 62.26.16.* 17.08.01, 16:04
        takie czasy, takie spoleczenstwo...
        gdzies w podstawowce musialem kilka zalozyc, sciagnac dalo by sie juz chyba
        tylko operacyjnie.
        • Gość: salton Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.09.01, 17:19
          ja cały czas pracuję nad moimi maskami - to też się liczy :)
          najgorzej jak nie można nosić tych ulubionych

          o co do bycia sobą...
          czasami oszukujemy siebie samych by jakoś funkcjonować
          równie dobrze możemy sobie wmówić że ta a nie inna maska to nasza prawdziwa
          twarz

          wszelkie tego rodzaju wywody to tylko operacje na poziomie języka
          i to jest dopiero prawdziwy problem :)

          pozdr
    • Gość: kwieto Moja ma sie dobrze! IP: *.ipartners.pl 22.09.01, 18:52
      Wybacz, ale pytanie jest bez sensu.

      Jesli tak podejdziesz do sprawy, to wpadniesz w problem "Gab" opisany w
      "Ferdydurke" Gombrowicza, i wyjdzie Ci, ze maske nosisz zawsze.

      W pracy maska podwladnego
      Na ulicy maska przechodnia
      W domu do wyboru: maska meza, zony, syna, corki, ojca, matki osoby samodzielnej
      itp.
      Na forum wyborczej maska osoby inteligentnej, lub przesmiewcy, albo medrca itd.
      W kinie maska widza

      i nagle dojdziesz do wniosku, ze caly czas kogos grasz, bo jestes kims wobec kogos, lub
      czegos. Wynika to z tej prostej przyczyny, ze ludzie nie zyja odrebnie, ale tworza
      spoleczenstwo, w ktorym wchodza w okreslone role - wlasnie "maski".

      A jesli chodzi Ci tylko o ludzi biznesu... coz, za takiego sie uwazam, (ukonczenie SGH
      mnie do tego zobowiazuje), i nie uwazam, ze zgubilem swoja twarz "w pogoni za
      pieniadzem". Moze jestem wyjatkiem, ale nie sadze, zebym byl az tak niepowtarzalny i
      wspanialy. Stad wnioskuje, ze wiekszosc ludzi nie nosi masek.
      Moze Ty ja nosisz i jestes jednym z nielicznych ktorzy to robia? wszak piszac "czlowiek
      zgubil prawdziwa twarz w pogoni za pieniadzem" sam zakladasz maske moralizatora i
      glosiciela prawdy!
      • Gość: fnoll przyczynek do definicji "maskovatus vulgaris" IP: *.ds.uj.edu.pl 22.09.01, 20:21
        Nawiazujac do Kwieto: w zyciu rozne role w roznych kontekstach pelnimy [przy
        okazji gratuluje ci Kwieto optymizmu co do mozliwosci wyboru maski w domu,
        chocbym bardzo chcial nie jestem w stanie w swoim domu ubrac maski corki czy
        zony ;-) ], a maska chyba zwyklismy nazywac takie role, ktore nam sie nie
        podobaja, ktore wywoluja w nas sprzeczne motywy - ze z jednej strony nam
        niewygodnie, a z drugiej czujemy, ze musimy wlasnie tak postepowac, by osiagnac
        jakies wazne cele, lub uniknac jakis nieprzyjemnosci. Taki standardowa
        przyczyna maskowacenia to kontakt z ludzmi, od ktorych jestesmy zalezni, ale
        ktorych nie znosimy - nie mozemy jednak tego okazac, bo bysmy dostali pale do
        dziennika lub wylali by nas z pracy, albo nie awansowali.

        Zgodzicie sie?

        Przyjmowanie maski nie jest koniecznoscia - sa tez inne sposoby poradzenia
        sobie z opisana wyzej sytuacja, chocby dwa:
        - mozna poprawic swoje relacje z osoba od ktorej jestesmy zalezni w kierunku
        wiekszej wzajemnej sympatii i tolerancji (czesto jest to mozliwe! ale wymaga
        nieco trudu, dobrej woli i umiejetnosci nawiazywania kontaktu)
        - mozna zrezygnowac z checi osiagniecia tego, czego dysponentem jest osoba,
        ktorej nie lubimy (w szkole pogodzic sie z faktem, ze u tej wrednej baby z
        historii nie bedziemy mieli wiecej niz mierna, w warunkach wolnego rynku wiaze
        sie to po prostu ze zmiana miejsca pracy)

        Jest jeszcze trzecia droga, zaprawde powiadam wam, kto ma oczy niechaj czyta
        ;-), mianowicie mozna zrobic z samym soba cos takiego, ze nie bedzie roli
        (ktora zawsze jest wynikiem oddzialywania naszych predyzpozycji ze
        srodowiskiem, wiec poprzez mienianie siebie mamy wplyw na ten uklad), ktora by
        budzila w nas niechec. Slowem - zawsze bedziemy sie czuli jak we wlasciwym
        miejscu, nie stajac oscia w gardle nurtowi zycia. Okrywszy cos wiekszego niz
        role. Wiecej nie zdradze - zainteresowanych po uiszczeniu odpowiednich oplat
        zapraszam na prywatne nauki ;-).

        Warto pamietac, ze swoje ewentualne maski wspolwybieralismy osobiscie i
        ponosimy za nie odpowiedzialnosc.

        Pozdro :-)
        • Gość: kwieto I o to chodzi... IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 10:41
          Wiesz... ja pisalem koedukacyjnie, wiec stad sie wziela ta zona i corka, acz zawsze
          mozna zmienic plec.

          No i jestem zdecydowanym wyznawca trzeciej drogi, przy czym jakos tak sie dziwnie
          zlozylo, ze do tej pory nie musialem chyba nigdy wkladac maski. A w kazdym razie nie
          odczuwam tego jako noszenie maski. Ergo - dla mnie problem nie istenieje, i jest troche
          wydumany... Moze dotyczy kogos kto ma kompleksy, i stara sie sprostac oczekiwaniom
          innych? Ale tak czy siak, jest to wylacznie jego osobista tragedia, i on sam jedynie moze
          ja rozwiazac (ewentualnie przy pomocy innych - ale to on musi chciec). Natomiast
          pierwszy post wyglada troche jak - nie chce tego robic, ale musze... to tylko
          usprawiedliwianie oportunizmu
    • Gość: empi Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.ltk.com.pl 22.09.01, 22:03
      zdejmując swoją maskę musielibyśmy zdejmować je innym, a przecież niektórym w
      nich jest do twarzy.
      pzdr.
      • Gość: kwieto Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 10:45
        A skad zalozenie ze inni nosza maski? A po co zdzierac im te maski, jesli juz? czy nie
        wystarczy Ci, ze sama maski nie nosisz - musisz od razu wszystkich uszczesliwiac?

        Jest taki piekny aforyzm:
        "Czlowiek jest otwarty jak ksiazka, moze byc przeczytany przez kazdego. Dlaczego tak
        malo o sobie wiemy? Bo kazdy zajmuje sie ukrywaniem siebie, zamiast czytaniem
        innych"

        Cytuje z pamieci, ale sens jest taki. Moze jestem niesamowitym szczesciarzem, ale albo
        moi znajomi nie nosza masek, albo sa rozszyfrowalni od samego poczatku, wiec maski
        nie na wiele sie zdaja
    • Gość: renka Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.sympatico.ca 23.09.01, 07:44
      Zycie w zaklamaniu, udawanie, ze jest Ok , jak nie jest, jest wg mnie strata
      czasu.Wspolczuje ludziom, ktorzy zakladaja maski i one przyrastaja do
      nich.Wybierajmy takie maski, ktore mozna latwo zdjac!Albo w ogole nie
      zakladajmy masek. Badzmy soba.
      • Gość: niuniek Re: Gdzie się podziała nasza prawdziwa twarz? IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.09.01, 08:02
        jak się ma ładną buźkę /tj. sympatyczną osobowość/ to pewnie,
        że lepiej chodzić bez maski, ale niestety większość ludzi,
        to takie emocjonalne popaprańce /alkoholicy, anorektyczki, despoci,
        karierowicze,itp./,
        że lepiej już niech chodzą w tych maskach,
        • Gość: kwieto Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 10:51
          Glupoty opowiadasz!

          Moze gdyby sciagneli maske, wtedy wlasnie mogliby (bo musieliby) sie czegos nauczyc, i
          przestac byc emocjonalnymi popaprancami, alkoholikami, anorektyczkami?

          No i co to znaczy - "czlowiek normalny" - wierz mi, jest tyle rodzajow normalnosci, co
          ludzi na swiecie. A poprawianie wszystkich do jednego szablonu normalnosci jest bez
          sensu. Najbardziej takie poprawianie widac w przypadku zwiazkow, i orientacji
          seksualnych. Dla wielu konkubinat jest "nienormalny", dla wielu bycie samotna
          dziewczyna po 30tce (a mezczyzna juz nie?), geje sa nienormalni, lesbijki sa
          nienormalni... Czyli normalny, to pewnie "wyksztalcony, kochajacy, z dwojka dzieci",
          itd. Co by bylo gdyby swiat skladal sie z samych takich? HORRROR!

          Moze po prostu wiecej tolerancji, wtedy maski same znikna?
          • Gość: niuniek Re: Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.09.01, 11:38
            ot młody i naiwny, a jaki agresywny, jak już koleś przestaniesz się bawić pod
            kołderką /nie oceniam, czy to jest moralnie sluszne/ wtedy pogadamy, narazie
            popracuj nad swoimi emocjami
            • Gość: kwieto Re: Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 13:50
              Nie rozumiem?

              wytlumacz mi, o co Ci chodzi, kiedy mowisz "przestan sie bawic pod kolderka" tudziez
              "popracuj nad swoimi emocjami"? Bo jakos nie pasuje mi to do mojej wypowiedzi.
              • Gość: niuniek Re: Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.09.01, 14:08
                Gość portalu: kwieto napisał(a):

                > Nie rozumiem?
                >
                > no comment

                • Gość: fnoll morda, niuniek, mooorda! IP: *.ds.uj.edu.pl 23.09.01, 15:57
                  ot stary jestes i ograniczony, a jaki arogancki, jak już koleś poradzisz sobie
                  z obstrukcją /nie oceniam, czy to twoja wina czy nie/ wtedy wróć do pisania na
                  forum, na razie popracuj nad swoimi emocjami i dietą

                  ;-))))))))))))))
                  • Gość: niuniek Re: morda, niuniek, mooorda!, mordeczka,mordunia, IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.09.01, 16:21
                    widzę szczeniaczku,że maseczkę macho-mena wkładasz, śmieszne to i żałośne, z
                    bełkotu jaki tu ze swoim kolesiem wypisujecie wnoszę,że ciężka biegunka słowna
                    was męczy, zjedzcie sobie suszonych boróweczek, pożyjcie trochę i potem
                    próbujcie elegancko dyskutować, ale zadatki na to trzeba mieć
                    wrodzone /szlachetne urodzenie /, bo tego żaden UJ , ani SGH nie nadrobią
                    • Gość: fnoll bujaj się IP: *.ds.uj.edu.pl 23.09.01, 16:38
                      widzę stary pierniku,że robisz sie na nestora, śmieszne to i żałośne, z
                      paplania jakie tu wypisujesz wnoszę, że ciężkie zwapnienie mózgowia
                      cię męczy, wypij sobie syropku z żeń-szenia, wyjdź gdzieś z prawnukami, a nuż
                      jeszcze coś w dyńce zaiskrzy i powróci świeżość spojrzenia, i potem
                      spróbuj swych sił w konstruktywnej dyskusji, choć zadatki na to trzeba mieć
                      w naturze /np. sprawne przyrodzenie /, a tego żadne kółko kombatantów,
                      różańcowe czy partia emerytów nie nadrobi, bo oprócz pretensji trzeba być
                      zdolnym do wyrażenia jeszcze jakiś argumentów

                      ;-))))))))))))
                      • Gość: niuniek Re: bujaj się na huśtawce IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.09.01, 16:52
                        czuję koleś, żeś ty wyuczalny, cieszy mnie,że od lepszych w stylu się
                        wprawiasz, znaczy się iż IQ twoje 50 przekracza, zapisz się zawczasu na jakąś
                        terapię najlepiej behawioralną, bo w realu jeszcze sobie i jakiejś kobiecie
                        krzywdy narobiwszy, w kryminałku będziesz musiał ogładę towarzyską zdobywać,
                        hej
                        • Gość: fnoll co, ogon po siebie, niuniek? IP: *.ds.uj.edu.pl 23.09.01, 17:33
                          czuję dziadku, żeś ty już niewyuczalny, martwi mnie, że nękają cię urojenia
                          wielkościowe, bo świadczy to o zaawansowanej psychozie starczej, w polączeniu z
                          twoim permanentnie dysforycznym nastrojem nie rokuje to dobrze, także poza
                          poprawiającym ukrwienie mózgu, a więc funkcjonowanie intelektualne, syropkiem z
                          żeń-szenia, wskazany byłyby dla ciebie także neuroleptyk do śniadania i kolacji,
                          bo jeśli zostawi się ciebie samemu sobie, to zgrzybiejesz, zaśmierdniesz i ludzie
                          się od ciebie odwrócą - a przecież każde życie jest cenne
                          wiesz, niech cię tak nie boli, że młodsi wygryzają starszych, tak to już w
                          naturze jest

                          ;-)))))))))))))))))))))))
                          • Gość: niuniek Re: niunka-ogonka cd. IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.09.01, 17:59
                            ja w swoim długim życiu widziałem fenomenalne rezultaty leczenia preaparatami
                            jodu takich młodzieńczych postaci endogennego, /przepraszam za okreslenie /
                            kretynizmu, a przy okazji wolem nie obijałbyś tak klawiatury próbując wysylać
                            uśmieszki, cieszę się że twa dysfunkcja intelektualna wynika tylko
                            nieprawdłowej pracy tarczycy,
                            • Gość: kwieto Dyskusja na poziomie - znaczy sie lezy... IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 18:19
                              Nie no niuniek, ale Ty nawet nie potrafisz dyskutowac... Myslisz (o ile myslisz) ze jak
                              obrzucisz obelgami rozmowce to wygrasz? I Ty zarzucasz MI aroganctwo i
                              rozemocjonowanie??? Przeciez Twoje posty to czysty jad...
                              Wspominales cos o szlachetnym urodzeniu, ktotego nawet wyksztalcenie nie jest w stanie
                              nadrobic - coz, wynosze, ze jestes szlachetnie urodzonym blaznem...
                              • Gość: fnoll Re: Dyskusja na poziomie - znaczy sie lezy... do Kwieto IP: *.ds.uj.edu.pl 23.09.01, 18:31
                                ech, Kwieto, nie traktuj tego tak poważnie! niuniek chciał sie z kimś pokłócić,
                                a nie podyskutować - przecież to ludzka potrzeba, poprzekomarzać się czasem,
                                dlatego chętnie przystąpiłem do tej pyskówki, bo, uwierz, ma swe uroki :-)))

                                prowokacja z jego strony była po prostu ewidentna, przecież nikt o zdrowych
                                zmysłach nie użyłby argumentu mającego obalić twierdzenia oponenta, że ten jest
                                onanistą!

                                potraktujmy więc cały ten rwetes z przymrużeniem oka ;-) - bo niewinne to
                                przecież igraszki w sam raz na nudnawą, wyborczą niedziele

                                pozdro!
                                • Gość: kwieto Pyskowki na poziomie? TO JEST TO! IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 21:05
                                  Dokladnie tak jak w tytule - tez sie lubie poklocic, podyskutowac, nie koniecznie
                                  uzywajac sensownych argumentow. Ale mozna to zrobic na poziomie, pognebic
                                  oponenta inteligencja i dowcipem, a nie chamstwem - pfe. nieladnie sie zchamiac.

                                  • Gość: kwieto znowu dopisek IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 21:55
                                    Tak powazniej (niestety, ech... powaznieje na starosc, niestety) zastanawialem sie czy
                                    okreslenie mnie jako onanisty (cyt: "jak już koleś przestaniesz się bawić pod kołderką /
                                    nie oceniam, czy to jest moralnie sluszne/") mnie w jakis sposob obraza?
                                    No i wlasciwie mnie nie rusza - "Nic co ludzkie nie jest mi obce"
                                    "naiwny"? zawsze chcialem byc naiwny, to takie urocze!
                                    "agresywny"? - tez by sie troche agresji przydalo, czasem jestem zbyt flegmatyczny
                                    "popracuj nad swoimi emocjami"? - cenna uwaga, staram sie juz od jakiegos czasu.

                                    Niuniek, jesli chciales mnie sprowokowac, albo obrazic - postaraj sie bardziej, bo Ci nie
                                    wychodzi jakos... Wstyd!
                            • Gość: fnoll cieńko charczysz, niuniek ;-))))))))) IP: *.ds.uj.edu.pl 23.09.01, 18:19
                              tożeś, drogi capie, wymyślił... przetrzyj swoje denka od musztardówek i zobacz
                              gdzie się klawisz z ")" na klawiaturze znajduje - stąd zapewne twoja fraza, którą
                              prawdopodobnie niejednego człeka codziennie nią zadręczasz: "ja w swoim długim
                              życiu widziałem...", no właśnie - widziałeś, a teraz już wzrok nie ten,
                              orientacja w świecie słaba i możesz ufać tylko coraz bardziej skostniałym
                              wspomnieniom, jak na przykład takiemu o krewnym z endokrynną ociężałością
                              umysłową - łudzisz się jeszcze, że ci to pomoże? licz się z porażką, trzeba znać
                              swe miejsce, staruszku, i umieć odejść z godnością, a nie z mordą zaplutą

                              • Gość: niuniek fenollek zrzucil maske IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.09.01, 19:05
                                dziękuję Ci bardzo fenollku za udzial w realistycznym pokazie, jak u
                                ortodoksyjnego antymaskownika, mija się teoria z praktyką, i to by było na
                                tyle, pa
                                • Gość: fnoll niuniek, mylisz postacie IP: *.ds.uj.edu.pl 23.09.01, 20:34
                                  jak już coś to kwieto jest antymaskownikiem - ja się nigdy antymaskowniczo nie
                                  wypowiadałem (czytaj waść uważniej)

                                  a do ciebie wystawiłem nie maskę, bo ta jest sztywna, lecz całkiem żywą,
                                  elastyczną, własną gębę - wobec której absolutnie nie czuję się obcy

                                  tak na marginesie - to ty te wszystkie inwektywy pod moim i kwieto adresem tak
                                  na serio!? fe, nieładnie, nieładnie...

                                  pozdro
                                  • Gość: kwieto Re: niuniek, mylisz postacie IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 21:00
                                    A ma ktos (Fnoll, Ty szczegolnie) jakis pomysl, dlaczego wlasciwie niuniek ma do mnie i
                                    Fnolla takie pretensje? bo wydawalo mi sie, ze moje wypowiedzi sa dosc rzeczowe i
                                    konkretne, bez osobistego atakowania kogokolwiek (a szczegolnie niunka - pierwszy raz
                                    go na forum widze w tym watku)
                                    • Gość: niuniek Re: niuniek, mylisz postacie IP: *.opole.dialup.inetia.pl 23.09.01, 22:08
                                      żebyś się koleś nie martwił, ten fenol oferował swoje uslugi za kase, i czujesz
                                      co to jest konkurencja na danym rynku, trzeba mu było klientele zniechecić, ty
                                      byles tylko srodkiem, więc spij spokojnie
          • Gość: renka Re: Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.sympatico.ca 23.09.01, 12:35
            Normalnosc-to pojecie WZGLEDNE.Zalezy w jakiej kulturze czlowiek zyje.To, co w
            naszej jest normalne, nie do przyjecia jest w innej.I tez nie wszystko.Po to
            czasem nakladamy maski, aby swiat wokol wygladal lepiej niz jest, czujemy sie
            lepsi i wydaje sie nam , ze jest lepiej.Ale niektorzy je nakladaja po to aby
            wlasnie krzywdzic drugiego .Maska usprawiedliwia ich dzialanie i jakby
            rozgrzesza, ale to nieprawda, bo faktycznie dokonuje sie destrukcja ich
            sumienia.I maska zaczyna przeszkadzac.Dopoki nie przeszkadza tobie i innym,
            jest OK.Jest normalnie.Nikt nie wie, czy to twoja prawdziwa twarz czy maska.To
            tylko ty wiesz o tym. I twoje SUMIENIE.I tylko ty jestes w stanie powiedziec
            STOP, juz tak dluzej nie moge, musze zrobic rachunek sumienia.Bo inaczej cos
            zlego sie stanie, ze mna , z ta druga osoba.Sumienie , ono jest prawdziwe.
            • Gość: kwieto Re: Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 13:58
              Zgoda - tak sie dzieje jesli uwazasz, ze nosisz maske. Oszukujesz, co odbija sie na
              Twojej osobowosci. Ale jesli to ty sam(a) decydujesz, czy nosic maske czy nie - moze po
              prostu z niej zrezygnowac? Tak bedzie prosciej! Nie wierze, ze trzeba nakladac maske
              dobrego pracownika, praworzadnego obywatela itd. Jesli czujesz sie do tego zmuszny(a)
              to znaczy, ze gore bierze po prostu Twoj konformizm, i brak odpowiedzialnosci za to co
              robisz... wygodne, ale do czasu
              • Gość: renka Re: Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.sympatico.ca 23.09.01, 14:30
                Noszenie maski czy nie noszenie zostawmy naszym sumieniom.Nie mozemy zmusic
                nikogo aby zdjal czy zalozyl maske, nawet nie wiemy czy ja aktualnie nosi,
                mozemy tylko sie domyslac.Jezeli mamy dowody, ze nosi maske, to mozemy tylko
                probowac mu ja zdjac, aby odslonic prawde.Ale jesli taka jego maska Nam pasuje?
                • Gość: kwieto Re: Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.ipartners.pl 23.09.01, 18:25
                  Dokladnie - pisalem "Twoj konformizm" w sensie Twoj - czlowieku, ktory jestes tematem
                  zainteresowany. Nie mam zamiaru zmuszac i namawiac noszacego maske do jej
                  zdejmowania. Ja nie nosze maski, i mi z tym dobrze. I wcale nie uwazam sie za super
                  pieknego, genialnego i wspanialego, jak mi to sugeruje niuniek. Jesli komus noszenie
                  maski jest potrzebne, to prosze bardzo, nie czuje sie misjonarzem gloszacym jedyna
                  sluszna prawde.
                  Tak na prawde z powodu noszenia maski cierpi lub cieszy sie wylacznie sam
                  zainteresowany, innych to po prostu nie interesuje, czy on udaje, czy nie, i jaki jest
                  naprawde. Brutalne ale prawdziwe
                  • Gość: salton Re: Maska - zeby inni czuli sie dobrze? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.09.01, 22:09
                    trochę w tym racji jest
                    to nam się wydaje, że wszystko co nas dotyczy jest tak cholernie ważne.
                    a tak na dobrą sprawę to interesuje może dwie trzy osoby.
                    ludzie bardzo silnie przeżywają siebie w świecie a trochę za mało świat
                    w ogóle. a jaki on jest naprawdę nie wiadomo.
                    Kafka kiedyś napisał:
                    "życie ciągle odwraca naszą uwagę - nawet nie mamy czasu zorientować się od
                    czego"
                    pozdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka