21.05.04, 10:48
czytacie może de Mello?
kiedyś jak moja mama zaczytywała się de Mello to ja dostawałam gęsiej skórki
już jak patrzyłam na okładkę. próbowałam coś czytać na prośby mojej mamy ale
szło jak krew z nosa.nie cierpiałam takich bajań natchnionych.tak samo
dalajlama mnie wkurzał bo tylko życie jest cierpieniem, zaakceptuj to i takie
tam. wydawało mi się, że to taka promocja bezradności, takiego
uzsprawiedliwonego nieróbstwa. tak, najlepiej zaakceptować, że jest źle i że
sie nic nie zrobi i dalej nic nie robić.
ostatnio z nudów wzięłam do ręki de mello i eureka. zaczęłam
czytać "Przebudzenie" i po prostu najchętniej podkreślałabym każde jedno
zdanie.szok.po prostu każde zdanie jakby objawienie. czytam i przecieram oczy.
teraz zaczęłam Wezwanie do miłości czy jakos tak i też tak samo. prawdę
mówiąć jestem zdziwiona i zaszokowana ale treści w książce podobnie mnie
zaskakują jak terapia.
ciao
Obserwuj wątek
    • horlaa Re: de mello 21.05.04, 12:44
      o, to muszę zajrzeć, jak bedę w księgarni...
      ja też nie lubię takich natchnionych bajań :) lubię konkrety, wartką prozę, błyskotliwy styl i humor. niekoniecznie to musi być jakieś super głębokie... ale warto czasami sięgnąć po coś z innej beczki.
      z tej górnej półki, to uwielbiam "czarodziejską górę". przeczytałam po maturze, w 2 dni !!! :) i poezję - ale taką oszczędną i lakoniczną - Szymborska, Lipska, Różewicz. muszę do tego wrócić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka