Dodaj do ulubionych

czy być szczerą?

05.03.02, 08:48
chcialam zapytac, czy warto swojemu facetowi mówic, a raczej rozmawiać z nim
szczerze? Mam na myśli to, czy mówić mu o swoich obawach, uczuciach, zazdrości
itp...???
Obserwuj wątek
    • ry_benka Re: czy być szczerą? 05.03.02, 09:23
      A jak inaczej chcesz budować relację?!?!?! Mówienie o tym co trudne i bolesne
      uczy zaufania i wzmacnia związek, choć samo w sobie jest nie jest łatwe...
      Krok po kroku, ale staraj się na niego otwierać, z czasem będzie Ci lżej...
      • marzena_24 Re: czy być szczerą? 05.03.02, 09:32
        chyba troche źle sie wyraziłam. Chodzi mi raczej o to, czy otwierać sie przed
        nim całkowicie, czy obnażyc sie w 100%, czy mowiec mu, ze sie obawiam że będe
        sama, ze mnie zdradzi itd...
        O tym, ze pragne miłości, jego miłości, że kocham go do szaleństwa.
        czasami dopadaja mnie takie uczucia. Nie wiem czemu....

        Dla wyjaśnienia napiszę, że on jeszcze nie mówił o miłości
        • Gość: m Re: czy być szczerą? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 10:02
          mezczyzni niby twierdza,ze wlasnie zalezy im na szczerosci,na rozmowach itd.
          ale trzeba to z nimi robic ostroznie,szczegolnie jezeli chodzi o uczucia i
          oczekiwania,bo oni od razu czuja sie osaczeni,zaczyna ogarniac ich
          klaustrofobia,wbrew pozorom sa bardziej w tym wrazliwsi i szybciej ogarnia ich
          panika
          rozmawiac jak najbardziej,ale stopniuj to,powoli,mezczyzni dluzej ucza sie
          uczuc i z trudem przychodzi im je nazwac tak po rpostu,w koncu od malego sa
          uczeniu,zeby byc twardym i nie okazywac slabosci, a to jest w jakims sensie
          wlasnie odkrycie sie
          • Gość: Otryt Szczerość - stopniowo, z wyczuciem, wzajemnie IP: 195.117.141.* 05.03.02, 10:17
            Gość portalu: m napisał(a):

            >
            > ale trzeba to z nimi robic ostroznie,szczegolnie jezeli chodzi o uczucia i
            > oczekiwania,bo oni od razu czuja sie osaczeni


            Potwierdzam jako mężczyzna. Dodałbym do tego, że mówić muszą obie strony. Czyli
            Ty słówmo, On słówko, Ty 2 słówka, On 2 słówka ,itd... I z dużym wyczuciem i
            zaufaniem.

            Pozdrawiam i ślę Słoneczności
            :-)))
            Otryt
            • Gość: m=manitr Re: Szczerość - stopniowo, z wyczuciem, wzajemnie IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 10:32
              > Potwierdzam jako mężczyzna. Dodałbym do tego, że mówić muszą obie strony. Czyli
              >
              > Ty słówmo, On słówko, Ty 2 słówka, On 2 słówka ,itd... I z dużym wyczuciem i
              > zaufaniem.
              >
              > Pozdrawiam i ślę Słoneczności
              > :-)))
              > Otryt

              wiem,wiem Otrytku,tylko szkoda,ze czasami to wyczucie chwili przychodzi zbyt
              pozno,no coz wszyscy sie ucza i kobiety i mezczyzni,ale najwazniejsze,zby przy
              nastepnym poznawaniu o tym pamietac,zeby nie zapominac o doswiadczeniach,byc
              cierpliwym,cieplym,wyrozumialym,ale pozostac tez i soba

              rowniez bardzo serdecznie pozdr i witam ponownie :)))))))))))))

              m jak manitra (mala zmiana albo moze rozszerzenie ;) )


            • marzena_24 Re: Szczerość - stopniowo, z wyczuciem, wzajemnie 05.03.02, 10:45
              jakos tak fajnie mi sie etraz pisze, bo mimo, ze jest to dla mnie wazne, to
              jakies takie lekkie:)
              Zabraklo mi po raz kolejny odwagi, ale w pytaniu tym równiez kryło sie:

              on mnie kiedys zawiódł. Nie bardzo i nie straszliwie jakos, ale jednak. Jemu
              było strasznie przykro, przepraszał, i mówił, ze nie moze teraz spojrzec mi w
              oczy, poniewaz gnębia go wyrzuty sumienia. Ja mowiłam, ze zbyt wiele nas
              kosztował dotychczasowy zwiazek, było zbyt pieknie, a to co sie wydarzyło było
              zbyt mało istotne by przez to kończyć znajomość.
              Zgadzal sie z tym, ale jednoczesnie bal sie że tak do końca mu nie wybacze, i
              ze to będzie powracało. Za[pewniałam, ze nie będe tego nigdy wypominała, że
              poprostu zapomnę. Tak bardzo chcialam z nim być. Jednak mimowolnie kilka razy
              rozmawialismy na "te"tematy.
              Teraz on mówi, ze bardzo wiele go to nauczyło, ze jest mądrzejszy, i że to
              dzięki mnie teraz jestesmy razem,z czego on bardzo sie cieszy.
              Mówił, ze to sie nigdy nie powtórzy. Ze teraz by tak nie mógł.
              Ja mu powiedzialam, ze drugi raz bym nie wybaczyła. Pomyslałam: niech wie.

              Ale to czasami powraca. Nie często. W roznych sytuacjach. Czasami sie tego
              panicznie boje. Nie wiem czy własnie o tym powinnam z nim porozmaiwac, czy moze
              on bedzie czuł, ze jednak mial racje, mowiac, ze juz nigdy nie bedzie tak jak
              wczesniej, no i że w pewnym sensie go zdradziłam, bo jednak mowie i pamietam o
              tym.
              • Gość: manitra Re: Szczerość - stopniowo, z wyczuciem, wzajemnie IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 05.03.02, 11:04
                pieszesz,ze to co sie wydarzylo bylo zbyt malo istotne by mialo wplyw na wasz
                zwiazek,lub moze nie powinno miec
                ale czy na pewno to byl tylko "zdrobiazg" ? powinnas sie nad tym naprawde
                jednak zastanowic,bo jak widac b. Tobie to przeszkadza,w jakis sposon wplywa na
                Twoje odbieranie Jego i waszego zwiazku,czyli jest jednak problem
                i nie tlams go,nie wmawaij sobie,ze to "nic",bo sama widzisz ze tak nie jest,
                to bedzie w Tobie narastac i przyciagac inne "drobiazgi",ktore tez bedziesz
                niby lekcewazyc a On nie bedzie wiedzial o co chodzi,co jest nie tak a jak to
                wszystko z Ciebie exploduje,to mozesz sama sie juz tak w tym wszystkim
                pogubic,gdzie byl ten wlasciwy problem,ze nie bedziesz umiala wytlumazcyc ani
                Jemu ani sobie w czym istota sprawy
                zweryfikuj jeszcze raz ten problem,ktory chyba nadal jest i delikatnie postaraj
                sie z Nim o tym porozmawiac
        • Gość: inka_s Re: czy być szczerą? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.03.02, 10:07
          Jeśli on jeszcze nie mówił - to uważaj bo twoje nazbyt szczere wyznania mogą go
          spłoszyć...
          Ja na poczatku mojego barzdo szczęśliwego związku też miałam mnóstwo
          wątpliwości itd. - ale mówiłam mu że ja włąśniete wątpliwości mam - nie mówiłam
          jakie... A potem napisałam list - dość poważny w tonie, sporo odsłoniłam z tego
          co mnie dręczyło (choć chyba nie wszystko) - i czekałam co z tego wyniknie.
          I dobrze zrobiłam! Bo i on zaczął poważnie myśleć o nas - a wynikła z tego
          prawdziwa miłość, aż po grób. No właśnie...
          Ale myślę, że nie z każdym facetem tak można - rozważ za i przeciw, zastanów
          się co zrobisz jeśli on stchórzy?
          Mimo wszystko kto nie ryzykuje...
          • marzena_24 Re: czy być szczerą? 05.03.02, 10:14
            wielkie dzięki.
            Jestem w czasie rozwodu i zawsze uwazalam, ze trzeba, ze należy być szczerą,
            jeśli sie tego samego oczekuje od faceta. Jednak teraz wiem, ze chyba jednak
            kobieta poiwinna zachowac troche swojego JA dla siebie. Wiem, ze faceci są
            bardzo inni od nas-kobiet, i że nie potrafią, lub nie chcą oddAĆ sie tak
            bezgranicznie kobiecie:)
            • Gość: Otryt Nie wszyscy mężczyźni są tacy sami ! IP: 195.117.141.* 05.03.02, 10:42
              marzena_24 napisał(a):

              > Wiem, ze faceci są
              > bardzo inni od nas-kobiet,


              Ale jeszcze większa różnica przebiega pomiędzy ludźmi wyznającymi różne systemy
              wartości, różne style życia i posiadającymi różną wrażliwość.
              A to co różni kobietę i mężczyznę może być piękne i twórcze.

              Uważam Marzeno , że zdania typu:
              Wszyscy mężczyźni są.....
              lub
              Wszystkie kobiety są....
              są z definicji fałszywe i odzwierciedlają głownie istniejące stereotypy.

              Weź do ręki ksiąkę: "500 najlepszych dowcipów" i zobacz jak tam przedstawiony
              jest mężczyzna, kobieta , małżeństwo , itd.
              Wybacz mi , ale uważam , że Twoje niektóre wypowiedzi są jakby żywcem wzięte z
              tej książeczki.

              Jeśli nie chcesz, aby kolejny Twój mężczyzna nie okazał się facetem musić zacząć
              inaczej mysleć, aby nie wpadac w te same pułapki.

              Pozdrawiam Ciebie
              :-)
              Otryt



        • zlakobieta Re: czy być szczerą? 05.03.02, 10:31
          No moze faktycznie sam nadany przez Ciebie tytul jest troche mylacy.
          Szczerym w zwiazku trzeba byc bezwzglednie. Odradzam natomiast otwieranie sie w
          100%. Nie wiem czy bede umiala wytlumaczyc dokladnie co mam na mysli.
          Niewatpliwie nalezy mowic o swoich obawach i watpliwosciach ale tylko wtedy,
          gdy maja one zwiazek z rzeczywistoscia.
          Przyklad: Jestes osoba, ktorej bardzo przeszkadza, ze facet oglada sie za
          innymi kobietami lub utrzymuje z nimi szerokie kontakty towarzyskie - jest to
          dla Ciebie problem i budzi Twoje obawy, a Twoj mezczyzna wlasnie tak postepuje.
          O takiej sprawie musisz z nim porozmawiac. Jezeli tego nie zrobisz, to on nie
          ma szansy ani zmienic swoje postepowanie, ani nawet sprobowac obronic swoje
          stanowisko. W dodatku czesto moze nie zdawac sobie sprawy z tego, ze robi cos,
          co moze zaszkodzic Waszemu zwiazkowi.
          Jezeli natomiast facet jest przeciwienstwem opisanego powyzej - swiata nie
          widzi poza Toba i inne kobiety w ogole go nie interesuja, a Ty mimo wszystko
          masz obawy, ze moze Cie zdradzic albo cos w tym rodzaju, to Twoje obawy nie sa
          racjonalne i nie wymagaja specjalnego omowienia. Gdybys zaczela drazyc ten
          temat za kazdym razem, kiedy przyjdzie Ci do glowy, to gosc pomysli, ze masz
          jakas obsesje na tym tle i po prostu sie wystraszy.
          Podalam taki pierwszy z brzegu przyklad, ktory przyszedl mi do glowy ale to
          dotyczy wszystkich analogicznych. Jezeli masz problem KONKRETNY - rozmawiaj o
          tym, jezeli jest to tylko czysta teoria, to oczywiscie masz prawo wspomniec
          przy okazji jakiejs ogolnej rozmowy ale bron Boze jako temat wiodacy.
          Nie mam moze ogromnego doswiadczenia w tym wzgledzie, mam natomiast wielu
          kolegow, ktorzy zwierzaja mi sie ze swoich kontaktow z dziewczynami i czasami
          wlos sie jezy na glowie na jakie szczegoly potrafia zwrocic uwage zaraz na
          poczatku znajomosci i jakie wnioski moga wysnuc na podstawie kilku beztrosko
          wypowiedzianych zdan :)
          Druga sprawa - czy mowic o milosci, ktora czujesz.
          Rozumiem, ze jeszcze nie spotykasz sie z nim zbyt dlugo. Jezeli tak, to raczej
          opanuj swoja chec wyrazenia uczucia. Mozesz starac sie okazywac, ze jest dla
          Ciebie wazny ale TYLKO ZACHOWANIEM. Nie slowa. Moze wiele osob bedzie ze mna
          polemizowac i twierdzic, ze zawsze trzeba mowic o tym co sie czuje, ale ja
          upieram sie przy swoim zdaniu! Zwiazek jest swiezy - facet nie zadeklarowal
          jeszcze nic konkretnego ze swojej strony, wiec trzeba czekac. Kazda kobieta,
          ktorej na mezczyznie zalezy potrafi doskonale dac mu to do zrozumienia bez
          uzywania slow. Mowie o KOBIECIE (przez duze "K").
          Jestem w tym temacie konserwatystka. Oczywiscie normy zachowania zmienily sie w
          ostatnich latach bardzo i kobiety coraz czesciej przejmuja inicjatywe.
          Generalnie nie jest to zle i nie mam nic przeciwko temu, ze kobieta robi
          pierwszy krok - zaprasza na kawe, zagaduje itp. Jednak mimo wszystko uwazam, ze
          dusza lowcy w mezczyznie gdzies pod spodem siedzi i trzeba mu dac szanse
          chociaz na drugim etapie. Niech facet ma szanse podjac jakakolwiek decyzje.
          Poza tym pamietajmy o tych cholernych stereotypach, ktorych nie da sie w zaden
          sposob wyplenic. Wiekszosc facetow traktuje kobiety, jako te ktore chca za
          wszelka cene ich usidlic i znalezc jesli nie meza, to przynajmniej "kogos na
          stale".
          Do jasnej cholery, nigdy nie pozwolilabym, zeby ktorys tak o mnie pomyslal.
          Jesli mnie chce, to niech sie troche postara (chociaz troche;))).
          Wszystko, co napisalam dotyczy pierwszej fazy znajomosci. W fazie nastepnej (po
          konkretnej deklaracji mezczyzny) mozesz mowic o swojej nieskonczonej milosci
          dzien i noc :)))
          Wyjatek stanowi sytuacja, kiedy spotykasz sie z gosciem dlugi czas, laczy Was
          bardzo duzo, praktycznie sie nie rozstajecie, a on... nic. Wtedy gorsza sprawa,
          bo trzeba wybadac, czy on kocha tylko nie potrafi o tym mowic, czy po prostu
          jest z Toba bez zobowiazan, bo tak mu sie na razie podoba ale na wielka milosc
          caly czas czeka (to dopiero dramat).
          Qrka ale sie rozpisalam ;) Przepraszam. Mimo wszystko mam nadzieje, ze cos da
          sie z tego zrozumiec.
          Buziaczki i powodzenia z Twoim Ukochanym :)))
          • Gość: Renka Re: czy być szczerą? IP: *.home.cgocable.net 05.03.02, 12:14
            Jezeli masz jakiekolwiek watpliwosci , to lepiej nie byc calkowicie szczera.
            Szczerosc zwiazana jest z zaufaniem. Zaufanie stracone, to bol.
            Poki przezywa sie bol, nie nalezy myslec o przyjemnosci bycia razem, bo to moze
            stworzyc chore uzaleznienie. Powiedz, dlaczego twoj bol jest z toba? Czy nie
            potrafisz tego puscic w niepamiec? Skoro dalas mu szanse poprawy, nie powinnas
            miec juz watpliwosci, bo przy paru kolejnych malych klotniach ta sprawa wroci i
            bedzie zagrzewac zlo. Chcesz miec spokojny, szczesliwy zwiazek. Daj mu szanse i
            pusc to w niepamiec.Ale nie graj ofiary , bo to bez sensu.
          • Gość: Sławek Re: czy być szczerą? - do złejkobiety IP: 172.16.10.* 05.03.02, 12:50
            Fazy, wyjątki, taktyki... Czy ty złakobieto czasem za bardzo nie kombinujesz w
            swoim związku ? Gdzie swoboda i naturalność ? Związek to nie pojedynek
            szpiegów gdzie wszystko musi być powiedziane we właściwy sposób i o właściwym
            czasie bo inaczej wpadka i dekonspiracja. Więcej luzu !!! Jeśli widzę, że
            partnerka ma nieuzasadnione obawy to je rozwiewam a nie płoszę się. Gdybym
            miał uważać na każde słowo to bym chyba ześwirował a już na pewno czuł bym się
            źle.

            pozdrawiam
            • zlakobieta Re: czy być szczerą? - do Slawka 05.03.02, 13:43
              Gość portalu: Sławek napisał(a):

              > Fazy, wyjątki, taktyki... Czy ty złakobieto czasem za bardzo nie kombinujesz w
              > swoim związku ?

              Drogi Slawku
              :))) Mysle, ze ja w moim zwiazku w ogole nie kombinuje.
              Opisywalam sytuacje, w ktorej wlasciwie jeszcze zadnego zwiazku nie ma - kiedy
              ludzie dopiero sie poznaja.

              >Gdzie swoboda i naturalność?

              Nie chodzi mi o to zeby byc sztucznym czy spietym.
              Chyba dziwnie bys sie czul gdybys zaczal spotykac sie z jakas dziewczyna i na
              drugim spotkaniu ona wyznalaby Ci milosc albo dramatycznym tonem opisala Ci swoje
              obawy o Wasz zwiazek, bo np. "Ty jeszcze nie przyniosles jej kwiatow, a to juz
              Wasze drugie spotkanie i co to bedzie za kilka lat?!" ;)))
              Nie upieram sie jednak. Moze sa wyjatki - mezczyzni ktorym sie to spodoba, bo
              jest naturalne i spontaniczne ale generalnie wiekszosc poczuje sie niezrecznie i
              na pewno pomysl: "rany ona jest dziwna! co to bedzie, jak nasz zwiazek sie
              zaciesni!"
              Wydaje mi sie, ze po prostu nie zawsze od razu trzeba mowic o wszystkich
              watpliwosciach i uczuciach, ktore nas opadaja szczegolnie na poczatku
              fascynujacej znajomosci. Dlatego napisalam o tej "pierwszej fazie". Potem, kiedy
              jest sie ze soba blisko mozna rozmawiac o wielu rzeczach i kazdy sam decyduje czy
              akurat o wszystkim. To zalezy od wzajemnych relacji i od wrazliwosci kazdego z
              partnerow. Czasem czlowiek ma gorszy dzien i przychodza mu do glowy rozne czarne
              scenariusze dotyczace zycia, czy drugiej osoby, a na drugi dzien sam sie z tego
              smieje. Po co wiec zadreczac czyms takim "spontanicznie" druga strone, ktora
              prawdopodobnie potraktuje to powaznie i wcale jej to nie przejdzie na drugi
              dzien, tylko zostanie jako zadra w sercu.
              Trzeba miec wyczucie nie z wyrachowania ale z milosci do drugiej osoby, z
              szacunku dla jej uczuc i znac na tyle ja i jej wrazliwosc, zeby wiedziec co
              trzeba mowic, a co jest zupelnie niepotrzebne.
              Mam nadzieje, ze wystarczajaco przyblizylam Ci moje stanowisko i rozumiesz, ze to
              nie chodzi o "dekonspiracje" czy "pojedynek szpiegow" ;)
              Buziaczki

              > Związek to nie pojedynek szpiegów gdzie wszystko musi być powiedziane we
              właściwy sposób i o właściwym czasie bo inaczej wpadka i dekonspiracja. Więcej
              luzu !!! Jeśli widzę, że partnerka ma nieuzasadnione obawy to je rozwiewam a nie
              płoszę się. Gdybym miał uważać na każde słowo to bym chyba ześwirował a już na
              pewno czuł bym się źle.
              >
              > pozdrawiam


              • Gość: + Re: czy być szczerą? - do Slawka IP: 213.186.93.* 05.03.02, 23:25
              • Gość: Sławek Re: czy być szczerą? - do Slawka IP: 213.186.93.* 05.03.02, 23:28
                zlakobieta napisał(a):

                > Mam nadzieje, ze wystarczajaco przyblizylam Ci moje stanowisko i rozumiesz, ze
                > to
                > nie chodzi o "dekonspiracje" czy "pojedynek szpiegow" ;)
                > Buziaczki
                >

                Zrozumiałem, odmaszerowuję !
                Przesyłam kontrbuziaczki dobrakobietio
                :-)
          • debe Re: czy być szczerą? - zlakobieta i marzena 24 06.03.02, 06:36
            W koncu znalazlam chwilke czasu na przeczytanie Twoich "wypocin". Podpisuje sie
            calym sercem!!! Szczegolnie pod: "jesli mnie chce, to niech sie postara".
            Mysle, ze wiele kobiet oszczedzilo by sobie wielu rozczarowan, gdyby postaralo
            sie to zastosowac...

            Chcialabym dodac cos jeszcze dla Marzeny,
            Nie kazdy odczuwa potrzebe bezgranicznego "oddania sie" i nie sadze, zeby bylo
            ono niezbedne dla udanego zwiazku.
            Udany zwiazek to dobre checi, wzajemne zaufanie i szacunek, i bardzo duzo
            ciezkiej pracy. A bez szczerosci nie widze zadnych szans na powodzenie.
            Wszystko jednak wymaga czasu. Wszystko!, a przede wszystkim decyzja, ze to
            wlasnie z tym czlowiekiem chce spedzic moje zycie. Jesli odpowiedz brzmi "tak",
            to nie powinnas miec juz wtedy zadnych oporow ze szczeroscia. Jesli wciaz sa -
            byc moze trzeba sie zastanowic nad tym zwiazkiem (zastanowic niekoniecznie musi
            oznaczac zakonczenie, moze po prostu wymaga wiecej staran i pracy).
            Powodzenia
    • bird_man Re: czy być szczerą? 05.03.02, 12:37
      Hm.. najbardziej mi sie podoba odpowiedz "zlejkobiety" jest taka dojrzala
      i wywazona..
      Od siebie moglbym zacytowac niemieckie przyslowie ludowe mowiace:
      "nie pchaj sie do swojego pana nieproszony, bo mozesz przezyc niespodzianke"..
      Ja tez uwazam, ze nalezy byc w zwiazku szczerym, ale szczerosc bez potrzeby
      nieproszona, ot opowiadanie np. o przeszlosci moze naszego partnera zabolec
      I po co to wszystko, dla wlasnej przyjemnosci, masochizm ?
      best regards
    • Gość: Facio Re: czy być szczerą? IP: 2.4.STABLE* / 10.30.42.* 05.03.02, 12:50
      marzena_24 napisał(a):

      > chcialam zapytac, czy warto swojemu facetowi mówic, a raczej rozmawiać z nim
      > szczerze? Mam na myśli to, czy mówić mu o swoich obawach, uczuciach, zazdrości
      > itp...???

      NIE RÓB TEGO!!!!!!
      To największy błąd kobiet - sprzedać się facetowi cała, z butami.
      Po co?
      Niech pozostanie ta nutka niepewności, zazdrości, niedopowiedzenie.

    • Gość: anuta Re: czy być szczerą? IP: *.tlsa.pl 05.03.02, 15:23
      zawsze uważałam, że należy być szczerą, właściwie nadal tak myślę, ale życie
      przekonuje mnie do tego, że nie warto!
      Ja zawsze byłam szczera, chyba aż do bólu! I co z tego mam?
      Mój mąż wykorzystał to w najgorszy możliwy sposób!
      Moje obawy, moje najgorsze lęki, które mu wyznałam (nie dotyczyły one
      bezpośrednio naszego związku -zdrada itp.) wykorzystał przeciwko mnie! Podczs
      kryzysu, których w naszym małżeństwie nie brakowało, kiedy zabrakło mu
      argumentów, wykorzystał moje lęki przeciwko mnie.
      Strasznie potem przepraszał, mówił, że właściwie nie wie dlaczego to zrobił...
      bla,bla bla i nadal twierdzi, że kocha! Czy ja mogę w to uwierzyć?
      Jak zaufać takiemu człowiekowi, jeśli zdarzyło się to nie raz i dotyczyło moich
      mniej lub bardziej ważnych lęków i obaw o różne sprawy?
      Myślę, że to czy możemy być szczerzy zależy od człowieka, z którym jesteśmy.
      Ja przekonałam się, że nie mogę.
      Pozdrawiam
      Anuta
      • Gość: Kim Re: czy być szczerą? IP: 213.77.91.* 05.03.02, 16:38
        Warto być szczerym w relacjach z najbliższą osobą, ale szczerość nie oznacza
        mówienia natychmiast wszystkiego. Czasem w emocjach odczuwamy coś, co potem
        mija, a wypowiedziane może zranić najbliższą osobę. Bo ona nie wie, jak ja
        kwantyfikuję moje myśli, co jest ważne, co czuję zawsze, a co może minąć, gdy
        opadną emocje. Jeśli coś może zranić, lepiej dobrze się zastanowić, czy
        naprawdę czuję to, co chcę powiedzieć. Życie składa się z chwil, ciągle się
        zmienia. Najpierw warto uporządkować swoje myśli, a potem się nimi dzielić z
        bliską osobą....

        Takie w emocjach rzucone słowo potem trudno wyrzucić z pamięci...
        • zlakobieta Brawo Kim ! 05.03.02, 19:21
          Wlasnie to mialam na mysli odpisujac Slawkowi.
          Nie udalo mi sie tylko tak przejrzyscie i zwiezle tego wyjasnic :)
        • Gość: Pom Re: czy być szczerą? IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 06:47
          Tylko co zrobić, jeśli te słowa ranią tak, że trudno potem o nich zapomnieć i
          wrócić do tematu? To już nie kwestia wybaczenia ale urazu. Przeżyłam coś
          takiego. Zwierzyłam się z czegoś bliskiemu mi męzczyźnie, po czym przy
          sprzeczce on wycelował w czuły punkt bardzo dokładnie i zabił coś cennego
          między nami... Wiem, że tego żałuje ale juz nie umiem o nim z tym rozmawiać.
          Najgorsze jest to, że nie jest coś z mojej przeszłości czy coś, o czym moge
          pogadać z przyjaciółką. To coś, co powinno łączyć parę. A on to skopał,
          zniszczył i zbrukał.
          A wracając co szczerości... warto być szczerym, mimo wszystko. Ale dokładnie
          tak jak to opisuje Kim.
      • debe Re: czy być szczerą? 06.03.02, 01:12
        Anuta, napisalas:
        ..."Myślę, że to czy możemy być szczerzy zależy od człowieka, z którym
        jesteśmy."

        To z kim jestesmy zalezy wylacznie od nas
        • Gość: anuta Re: czy być szczerą? IP: *.tlsa.pl 06.03.02, 08:46
          debe napisał(a):

          > Anuta, napisalas:
          > ..."Myślę, że to czy możemy być szczerzy zależy od człowieka, z którym
          > jesteśmy."
          >
          > To z kim jestesmy zalezy wylacznie od nas


          Zgadzam się całkowicie, ja też zawsze wyrażałam taką opinię.
          Tylko, że to trochę inaczej wygląda jeśli chodzi o nas samych.
          Jeśli już jesteś w związku, w którym są wzloty i upadki (a są w każdym, nie
          wierzę, że nie) to nie tak łatwo się wycofać. Po złych chwilach przychodzą dobre
          i wtedy niby zapominamy o nich, ale potem znowu przychodzą te złe i pamiętamy już
          wszystko ze zdwojoną siłą.
          To wszystko nie jest takie proste, nie da się tego opisać w paru słowach.
          Pomimo, iż uważam, że nie należy być ze sobą jeśli się tego naprawdę niechce,
          jeśli ludziom nie jest ze sobą dobrze, decyzja o rozstaniu dojrzewa u mnie bardzo
          powoli (ale skutecznie).
          Tylko jak się rozstać?
          Są przecież dzieci, wspólnie przeżyte kilkanaście lat, są wreszcie warunki
          finansowe (nieciekawe w naszym kraju, a może tylko u mnie), które nie zachęcają
          do podjęcia tej ostatecznej decyzji.
          Poza tym, ktoś kiedyś powiedział, że rozstanie jest najprostrzym wyjściem, a
          dopiero walka o wspólne przetrwanie wyraża siłę. No i ja chyba jeszcze ciągle
          walczę.
          Czy to co ja piszę ma sens?
          • Gość: debe Re: czy być szczerą? IP: *.ny325.east.verizon.net 06.03.02, 10:29
            hej Anuta,

            "to z kim jestesmy zalezy wylacznie od nas"
            piszac to, mialam na mysli stan poczatkowy "zwiazku", sytuacje, gdy dopiero
            decydujemy sie na wspolne zycie(myslalam, ze taka byla Twoja rada dla autorki
            postu, ktora swoj zwiazek dopiero rozpoczyna).
            Oczywiscie, decyzja o odejsciu tez zalezy wylacznie o nas, i wlasciwie moj post
            mozna tez tak zrozumiec - ale absolutnie nie to chcialam w nim powiedziec.

            Jezeli juz sie zdecydowalo, to sprawa jest troszke inna;
            Nie bylam nigdy w podobnej sytuacji, i nie jestem pewna jak bym sie zachowala.
            Dodam jednak kilka slow.
            Doskonale zdaje sobie sprawe, ze w kazdym zwiazku sa wzloty i upadki. Udany
            zwiazek to ciezka pracy, z obydwu stron (przynajmniej tak jest u mnie). Poza
            tym, jestesmy ludzmi, jako tacy robimy bledy, ranimy innych. Czasami zupelnie
            nieswiadome, czasami bezmyslnie. Nie zawsze udaje nam sie byc takimi jakimi
            bysmy chcieli.
            Dlatego mysle, ze warto walczyc! Wspolnie przezyte kilkaascie lat, to ogromnie
            duzo. Na pewno nie wzialy sie one "znikad". Poza tym wspominasz o dzieciach!
            "na dobre i na zle", mowiac to, pewnie nie myslimy, ze kiedys to "zle" moze
            kiedys nas dotyczyc...

            Wiem, ze zburzone zaufanie bardzo ciezko odbudowac. Ale jesli nie sprobujesz,
            nie dowiesz sie. Tak mysle.
            "ktoś kiedyś powiedział, że rozstanie jest najprostrzym wyjściem, a dopiero
            walka o wspólne przetrwanie wyraża siłę"
            Rozstanie, rezygnacja jest zawsze najprostszym wyjsciem (w kazdej trudnej
            sytuacji), i to wyscie nigdzie nie "ucieknie"

            "Czy to co ja piszę ma sens?" odp. ma, i to bardzo duzy
            mam nadzieje, ze znajdziesz troszke sensu w moim wywodzie,a jesli masz ochote,
            czy kiedykolwiek potrzebujesz sie wypisac czy pomarudzic, pisz smialo.
            Goraca Cie pozdrawiam,
            bozena
            • Gość: soso a gdzie ta szczerosc? IP: 195.41.66.* 06.03.02, 11:03
              Wiele osob w tym watku pisze o szczerosci i jednoczesnie daje lekcje takiej czy
              siakiej taktyki. Co jest grane?! Przeczytajcie wlasne posty uwaznie a
              zdebiejecie.

              Spotkalem w zyciu kobiety otwarte tak, ze same o sobie mowily, ze to graniczy z
              naiwnoscia oraz kobiety tak skryte, ze wydawalo sie, ze to graniczy z
              wyrachowaniem. Pierwsze mowily, ze na tym traca, ze sa takie naiwne i czasami
              mialy racje. Drugie myslaly, ze zyskuja na swej taktyce ale czesto nie mialy
              racji.

              Osobiscie stokrotnie przedkladam kobiety szczere i otwarte az do granic
              naiwnosci od kobiet zamknietych i taktycznie sprawnych. Te ostatnie w koncu
              przegrywaja a te naiwne w koncu trafiaja na swoj usmiech losu. W koncu w
              facetach siedzi polaczenie opiekunczosci i walki. Moga zaopiekowac sie kobieta
              na cale zycie jezeli widza, ze tego potrzebuje podobnie jak moga walczyc z
              kobieta jezeli wszystko, czym dysponuje to spryt i taktyka. Wyrachowanie
              smierdzi i kazdy to predzej czy pozniej czuje.

              pzdrw
              • Gość: lorenz Re: a gdzie ta szczerosc? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 11:09
                Calkowita racja,soso,pieknie napisane!
                • Gość: marzena_ Re: a gdzie ta szczerosc? IP: *.imp.gda.pl 06.03.02, 11:50
                  ufff....
                  a juz myslaalm, ze tylko ja jestem tak bezgranicznie otwarta i przez to naiwna.
                  Wielkie dzieki za te slowa. I w ogole wszystkim :)
                  pozdrawiam

                  Dodam jeszcze ze moze nie sa to poczatki, ale jest to zwiazek nieco inny,
                  poniewaz ja mam dziecko. Musze byc ostrozniejsza, bo ryzykuje rowniez corki
                  uczuciami
            • Gość: anuta Re: czy być szczerą? IP: *.tlsa.pl 06.03.02, 12:10
              Gość portalu: debe napisał(a):

              > hej Anuta,
              >
              > "to z kim jestesmy zalezy wylacznie od nas"
              > piszac to, mialam na mysli stan poczatkowy "zwiazku", sytuacje, gdy dopiero
              > decydujemy sie na wspolne zycie(myslalam, ze taka byla Twoja rada dla autorki
              > postu, ktora swoj zwiazek dopiero rozpoczyna).
              > Oczywiscie, decyzja o odejsciu tez zalezy wylacznie o nas, i wlasciwie moj post
              >
              > mozna tez tak zrozumiec - ale absolutnie nie to chcialam w nim powiedziec.
              >
              > Jezeli juz sie zdecydowalo, to sprawa jest troszke inna;
              > Nie bylam nigdy w podobnej sytuacji, i nie jestem pewna jak bym sie zachowala.
              > Dodam jednak kilka slow.
              > Doskonale zdaje sobie sprawe, ze w kazdym zwiazku sa wzloty i upadki. Udany
              > zwiazek to ciezka pracy, z obydwu stron (przynajmniej tak jest u mnie). Poza
              > tym, jestesmy ludzmi, jako tacy robimy bledy, ranimy innych. Czasami zupelnie
              > nieswiadome, czasami bezmyslnie. Nie zawsze udaje nam sie byc takimi jakimi
              > bysmy chcieli.
              > Dlatego mysle, ze warto walczyc! Wspolnie przezyte kilkaascie lat, to ogromnie
              > duzo. Na pewno nie wzialy sie one "znikad". Poza tym wspominasz o dzieciach!
              > "na dobre i na zle", mowiac to, pewnie nie myslimy, ze kiedys to "zle" moze
              > kiedys nas dotyczyc...
              >
              > Wiem, ze zburzone zaufanie bardzo ciezko odbudowac. Ale jesli nie sprobujesz,
              > nie dowiesz sie. Tak mysle.
              > "ktoś kiedyś powiedział, że rozstanie jest najprostrzym wyjściem, a dopiero
              > walka o wspólne przetrwanie wyraża siłę"
              > Rozstanie, rezygnacja jest zawsze najprostszym wyjsciem (w kazdej trudnej
              > sytuacji), i to wyscie nigdzie nie "ucieknie"
              >
              > "Czy to co ja piszę ma sens?" odp. ma, i to bardzo duzy
              > mam nadzieje, ze znajdziesz troszke sensu w moim wywodzie,a jesli masz ochote,
              > czy kiedykolwiek potrzebujesz sie wypisac czy pomarudzic, pisz smialo.
              > Goraca Cie pozdrawiam,
              > bozena

              bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś i za chęć "wysłuchania" mojego marudzenia!
              to bardzo pomaga, pewnie skorzystam.
              "...i to wyjscie nigdzie nie "ucieknie" - a tak na marginesie, uciec nie
              ucieknie, ale czy nie uważasz, że czasem może być już za późno, bo pozostanie już
              tylko pustka...?
              pozdrawiam
              Anuta
              • debe Anuta 08.03.02, 07:40
                Witaj,
                Mysle, ze czasem moze byc za pozno, (ale tutaj wiele tez zalezy od nas samych,
                ludzie reaguja przeciez roznie), i moze pozostac tylko pustka i rezygnacja, a
                wtedy faktycznie moze Ci byc wszystko jedno...
                Dobry pomysl mialas z nowym watkiem, zawsze dobrze posluchac innych uwag,
                szczegolnie osob, ktore sa lub byly w podobnej sytuacji...
                Wczesniej pisalam, ze nalezy walczyc, oczywiscie dalej tak sobie, ale po
                przeczytaniu Twoich wypowiedzi, jescze cos dodam...
                Oczywiscie wiadomo, ze, zeby walczyc, musza chciec obie strony. Ale nie
                wystarczy chciec, zeby bylo lepiej. Trzeba zaakceptowac to, to jest nie tak i
                trzaba chciec nad tym pracowac. Samo "jak chce zeby bylo lepiej" do niczego nie
                prowadzi. Natomiast z Twoich listow wynika (moze zle zauwazylam), ze to
                bardziej Tobie zalezy na tej walce...?
                I jescze cos, z troche innej strony. Wiadomo, ze powinas myslec przede
                wszystkim o sobie!!! A poniewaz masz dzieci, na peewno duza uwage przywiazujesz
                do Ich dobra. Chcialam cos na ten temat. Otoz ludzie, ktorzy sie rozwodza czest
                stawiaja znak rownosci miedzy dobrem dziecka a pozostaniem ze soba. Nie zawsze
                tak jest! A bardzo czesto przez pozostanie w takim zwiazku dzieci sa znacznie
                bardziej krzywdzone niz przez rozwod. Uwierz mi, wychowalam sie wlasnie w takim
                domu. Moze sytuacja u mnie byla troszke inna, ale efekt pewnie ten sam.
                Jeszcze jeden przyklad Mialam kiedys chlopada, mloda strasznie bylam (koniec
                sredniej szkoly do pierwszego roku studiow). On wlasnie wychowal sie chyba w
                podobnej sytuacji, jako moze byc u Ciebie. Jego ojciec "znecal sie"
                wlasnie "tylko" psychicznie. Nad matka. Pozniej do tego doszly dzieci, chociaz
                moze nie w takiej ostrej formie. Otoz chlopak ten nigdy nie mogl podarowac
                swojej matce, ze niby dla dobra dzieci, zostala w takim zwiazku. Nie tyle ze
                wzgledu na siebie, ile na swoja matke wlasnie (no i na mlodsza siostre).
                Pozniej zaczal on powielac zachowanie swego ojca. Nie chce sie dluzej o tym
                rozpisywac, nie jestem pewna czy wlasnie tego teraz potrzebujesz...
                Jeszcze jedno, wspomnialas gdzies, ze gdybyc miala dla kogo odejsc, bylo by Ci
                latwiej. Moze i latwiej, ale moga to byc tez pozory.
                Pamietaj, jestes mloda i madra dziewczyna - jakokolwiek decyzje podejmiesz -
                podejmuj ja z mysla o SOBIE. I odzywaj sie czasami. Ja trzymam za Ciebie
                kciuki, i jestem pewna ze takich osob jest wiecej.
                Goraca pozdrawiam
    • czarodziejka Re: czy być szczerą? 10.03.02, 18:29
      marzena_24 napisał(a):
      > chcialam zapytac, czy warto swojemu facetowi mówic, a raczej rozmawiać z nim
      > szczerze?

      czy szerosc, to:
      mowic TYLKO prawdę?
      mowic CALĄ prawdę?
      to niekoniecznie i nie zawsze jest to samo ;o)
      pzdrwm ;o)

    • messja Re: czy być szczerą? 10.03.02, 18:35
      marzena_24 napisał(a):

      > chcialam zapytac, czy warto swojemu facetowi mówic, a raczej rozmawiać z nim
      > szczerze? Mam na myśli to, czy mówić mu o swoich obawach, uczuciach, zazdrości
      > itp...???


      nie:)))
      a serio - jesli o to pytasz to tez: nie:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka